Dodaj do ulubionych

Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ?

27.03.02, 15:01
Drodzy forumowicze,
czy sadzicie ze kobiety powinny byc prawnie chronione przed "pelna"
emancypacja czy nie ?
Czy uwazacie ze emancypacja kobiet powinna sie bez wyjatku rozciagac na:
1. sport (boks...)
2. prace (praca gornika, przy zabijaniu zwierzyt w rzezni..)
3. wojsko (udzial w bezposrednich walkach bojowych..)
4.
5.
itd.
Czy sa granice emancypacji ? Czy powinny byc ?
Co o tym myslicie ?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: maly.k Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ? IP: *.sympatico.ca 27.03.02, 15:05
      Czy pytasz sie, czy panstwo powinno zakazywac kobietom wykonywania wymienionych
      przez Ciebie zajec?

      Pozdrawiam,

      mk.
      • bird_man Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ? 27.03.02, 15:11
        Gość portalu: maly.k napisał(a):

        > Czy pytasz sie, czy panstwo powinno zakazywac kobietom wykonywania wymienionych
        >
        > przez Ciebie zajec?
        >
        > Pozdrawiam,
        *************************
        pytalem raczej co by forumowicze o tykich zakazach sadzili..
        pozdrawiam Cie
        > mk.

        • agniecha_72 Re: CO bym sadzila o takich zakazach? 27.03.02, 21:26
          ... ze sa niepotrzebne i sztuczne.
          Poza tym to sprawa indywidualna kazdej dziewczyny/kobiety a nie panstwa.
      • Gość: Renka Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ? IP: *.home.cgocable.net 27.03.02, 15:17
        Niektorzy twierdza, ze" kobiety do garow!" Chcialabym nieskromnie wspomniec, ze
        ja sporo czasu spedzam z garami i komputerem miedzy nimi i nie moge sie
        doczekac, kiedy tego zdezelowanego Pentium 900 zamienie na sticker computer na
        moja lodowke i przy pomocy tylko glosu bede mogla z wami rozmawiac przez
        internet. Nie bede musiala niszczyc sobie paluszkow na klawiaturze.Podobno juz
        sa prototypy :))
    • pletwa3 Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ? 27.03.02, 15:20
      bird_man napisał(a):

      > Drodzy forumowicze,
      > czy sadzicie ze kobiety powinny byc prawnie chronione przed "pelna"
      > emancypacja czy nie ?

      Nie podoba mi się tak postawione pytanie, bo wynika z niego, że kobiety są
      niezdolne do decydowania o sobie i trzeba im wyznaczać prawa i obowiązki
      (oczywiście mężczyzni będą wyznaczać i decydować - i to nieważne że w dobrej
      wierze, w końcu kobiety nie określają co mogą, a co nie robić mężczyzni)

      > Czy uwazacie ze emancypacja kobiet powinna sie bez wyjatku rozciagac na:
      > 1. sport (boks...)

      No chyba już istnieje damski boks, tak jak piłka nożna. Są też kobiety-
      skoczkowie narciarscy, ale nikt nie chce ich uznać oficjalnie - dlaczego ? A
      jeśli kobieta chce ? Przecież nie MUSI być bokserem, skoczkiem - czemu nie może
      mieć wyboru ?

      > 2. prace (praca gornika, przy zabijaniu zwierzyt w rzezni..)
      > 3. wojsko (udzial w bezposrednich walkach bojowych..)

      To samo, co powyżej. Są różne kobiety, także i takie, które chcą i czują się na
      siłach wykonywać "męskie" zawody. I znowu - nie MUSZĄ, ale niech mają wybór. W
      końcu nie można stwierdzić, że sam fakt bycia facetem, czyni cię zdolnym do
      zarzynania zwierząt czy walki na wojnie. A pamiętacie Halinę (Dykiel) z
      serialu "Dom" ? ;)))))
      > 4.
      > 5.
      > itd.
      > Czy sa granice emancypacji ? Czy powinny byc ?
      > Co o tym myslicie ?
      > pozdrawiam

      "Granice emancypacji" - dla mnie brzmi to wręcz obrazliwie, jak szowinistyczne
      męskie pytanie : czy one sobie za dużo nie pozwalają, czy nie trzeba im
      przykrócić cugli ?
      pozdrawiam,
      Płetwa
      • maly.ksiaze Wyemancypowalysmy sie z rozentuzjamowanego tlumu 27.03.02, 16:00
        pletwa3 napisał(a):

        > No chyba już istnieje damski boks, tak jak piłka nożna. Są też kobiety-
        > skoczkowie narciarscy, ale nikt nie chce ich uznać oficjalnie - dlaczego ?
        Moze z tych samych przyczyn, dla ktorych nie chca oficjalnie uznac moich
        wyczynow? Tzn. za blisko skacze?

        > "Granice emancypacji" - dla mnie brzmi to wręcz obrazliwie, jak szowinistyczne
        > męskie pytanie : czy one sobie za dużo nie pozwalają, czy nie trzeba im
        > przykrócić cugli ?

        Nie badz taka pryncypialna, Pa. Ptaszasty to dobry czlowiek i troche niechcacy mu
        tak wyszlo.

        Ja osobiscie uwazam, ze jak jakas pani chce w szlachtuzie pracowac, to moze.
        Oczywiscie, jesli ktos zechce ja zatrudnic. To samo z boksem, jak ktos zechce na
        te mecze patrzec. Panstwu nic do tego, czy woly zarzyna kobieta czy mezczyzna. I
        co kto robi po godzinach w klubie sportowym.
        Z wojskiem (w Polsce) mialbym watpliwosci, ktore gotow jestem wyjasnic, jak kogos
        to interesuje.

        Pozdrawiam,

        mk.
    • vicca Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ? 27.03.02, 15:24
      A są granice emancypacji mężczyzn?
      Myślę, ze gdyby jakaś kobieta chciała zostać rzeźnikiem to czemu nie?
      Dzielenie zawodów czy dyscyplin sportowch na kobiece i męskie to moim zdaniem
      szowinizm. :(

    • Gość: oak a z jakiej przyczyny miały by być ?? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.02, 15:37
      .... czyli inaczej mówiąc .... po jaką cholerę ???. Jeśli ktoś marzy żeby
      zostać np. bokserem i być szczęśliwym posiadaczem obitej mordy jego święte
      prawo bez względu na płeć.
      / tak samo w przypadku innych profesji /
      Takie same święte prawo jak np. moje: nie uważam tej formy emancypacji za
      pociagającą a nawet kobiecą,
      A ona ma prawo nie uważać mej profesji za męską / jakakolwiek by ta profesja
      nie była/...
      każdy ma prawo żyć po swojemu. Jednak ze świadomością, że nie wszystkim taki
      styl życia może odpowiadać i się podobać.
      .... ale po jakiego grzyba zakazy ????
      • frisky2 Re: a z jakiej przyczyny miały by być ?? 27.03.02, 15:44
        Pytanie nie jest tak calkiem od rzeczy jak sie wydaje. Pomyslcie, ci/te ktorzy/
        re maja corki. Czy nie narzucacie im ograniczen zwiazanych z plcia? "Nie mow
        brzydko, bo to nie wypada DZIEWCZYNCE, nie idz sama na dyskoteke bo jak to
        wyglada, nie siadaj tak czy inaczej itp.
        Mysle ze nie ma dzis zakazow formalnych, ale sa mentalne ograniczenia jesli
        idzie o emancypacje kobiet
        • Gość: Malwina Re: wychowanie IP: *.abo.wanadoo.fr 27.03.02, 15:50
          wlos mi sie jezy na glowie ! to jak sie wychowuje chlopcow ?
          - rozwalaj sie na fotelu
          - bekaj glosno
          - chodz sam nocami po dyskotekach
          - badz wulgarny ????????????????????????????????

          prosze prosze okazuje sie ze zawalilam wychowanie mojego ....

          • frisky2 Re: wychowanie 27.03.02, 15:53
            Kazesz synkowi isc na dyskoteke z przyzwoitka? I pewnie ma sciskac kolana jak
            siada;)))
            • Gość: Malwina Re: wychowanie IP: *.abo.wanadoo.fr 27.03.02, 16:00
              a KTO CHODZI Z PRZYZWOITKA ????
              I GDZIE ????
              W ARABII SAUDYJSKIEJ OWSZEM.
              a w ogole to nie wiem o czym piszesz ...? jakie sciskanie kolan ???????
              nie marnuj czasu na moralne trucia, zadna dziewczyna w spodniczce nie siadzie okrakiem, naucz ich
              (dziewczyny i chlopcow)raczej nie wyrzucac puszek po coca z auta ! i wniesc zakupy sasiadce.
              • frisky2 Re: wychowanie 27.03.02, 16:03
                Malwino, moze za bardzo jestes przesiaknieta Francja. Przyjedz do Polski - i
                nie do Warszawy - i wtedy powiedz co myslisz
                • Gość: Malwina Re: wychowanie IP: *.abo.wanadoo.fr 27.03.02, 16:17
                  po pierwsze : jesli tak jest w 2002 w pl to skok wstecz niesamowity !
                  po drugie : co mnie obchodzi jak glupcy wychowuja, czy naprawde myslisz ze we fr ich nie ma ?
                  Malwina
                  a czym sie jest "przesiaknietym" w laponii ?
                  • frisky2 Re: wychowanie 27.03.02, 16:22
                    Jesli cie nie obchodzi jak inni wychowuja, to co cie w ogole obchodzi kwestia
                    "granic emancypacji"?

                    A jesli chodzi o "krok wstecz w pl" to nie calkiem tak - juz pisalem co: innego
                    widac w Warszawie lub innych wiekszych miastach, a co innego na prowincji.
                    Chyba ze prowincje tez cie nie obchodzi
                  • _szwedka Re: wychowanie 27.03.02, 16:22
                    smrodem renow ;-) bleeee
        • Gość: Renka Re: niefortunne pytanie IP: *.home.cgocable.net 27.03.02, 15:52
          Jest to pytanie z serii, czy mamy prawo ingerowac w cudze zycie i do jakiego
          stopnia.
          O ile wiem, reguluja to rozne konstytucje, prawa i przepisy ruchu drogowego w
          kazdym panstwie :)
        • _szwedka mentalne ograniczenia 27.03.02, 16:06
          byly, sa i jeszcze dlugo beda. W domu, w pracy. Wszedzie.
          Szwecja mimo opinii najbardziej wyemancypowanego kraju ma jeszcze bardzo daleko
          do idealu. I to te mentalne granice ktore sa przyczyna.
          Sadze ze najlepiej by bylo gdyby kazda kobieta decydowala o swoich wlasnych
          granicach bez zakazow i przesadow :-)))
          Pozdrawiam
          • maly.ksiaze Szwecja nie jest idealna? 27.03.02, 16:08
            Ot, rozczarowanie! A jaki jest ten ideal, do ktorego zmierzamy, ale do ktorego
            nawet Szwecji daleko?

            Pozdrawiam,

            mk. (tup, tup, maszerujacy w kierunki idealu)
            • _szwedka Re: Szwecja nie jest idealna? 27.03.02, 16:10
              Przeczytaj wiecej niz jedno slowo to moze zrozumiesz ;-)))
              • Gość: dodo ideal? a po co? IP: 209.226.65.* 27.03.02, 16:17
                ksiaze - nie spiesz sie tak do tego idealu, bo po pierwsze moze sie okazac
                nudny i paskudny a po drugie, dokad bedziesz szedl (tup tup) jak juz dojdziesz
                do tego idealu? usiadziesz? na ideale? nie wierze!
                to jest takie mile, ze zycie nie jest perfect i mozna sobie od czasu do czasu
                na cos ponarzekac, sprobowac cos popoprawiac.
                np. wielki ptak nie zauwazyl, ze my juz jestesmy wyemancypowane bezgranicznie
                i chcialby poprawiac cos, co juz i tak wymknelo sie wszystkim z rak (szponow?)
                wiec moze sobie tylko pod plaszczykiem niewinnego pytanka lekko ponarzekac...
                taka juz ptasia natura - wiem cos o tym :-)
              • maly.ksiaze Re: Szwecja nie jest idealna? 27.03.02, 16:22
                Ja rozumiem, mila Szwedko. Zamiast mnie zbywac, sprobuj sie zastanowic nad
                tym 'idealem', ktory tak lekko rzucilas. Czy jest jakis pozadany stan, do
                ktorego sie zmierza, czy nie?

                Ciekaw jestem, na ile 'mentalne ograniczenia' jak piszesz, sa tutaj tematem i
                granica. Na poczatek wystarczyloby mi, aby panstwo bylo tutaj neutralne, a
                z 'mentalnymi ogranniczeniami' kazdy niech sobie poradzi sam.

                Bo kazdy swoje 'mentalne ograniczenia' nosi w sobie, kobiety rowniez. Czytalem
                artykul (o Szwecji, a jakze) z ktorego wynikalo, ze choc udzial kobiet we
                wladzy jest znaczny (ok. 50% parlamentarzystow), to na korporacyjnych szczytach
                jest ich zaledwie 4%. Co jest tu przyczyna? Mentalne ograniczenia? Jesli tak,
                to czyje?

                Pozdrawiam,

                mk. (licza, ze tym razem nie zostane splawiony)
                • _szwedka Re: Szwecja nie jest idealna? 27.03.02, 16:37
                  Wybacz, ze splawilam lecz odczulam to jako czepianie sie do jednego slowa.
                  Masz racje, tylko 4% kobiet jest na wyzszych stanowiskach. Kogo mentalne
                  ograniczenia? I kobiet i mezczyzn. Kobiety - klasycznie-dom,dzieci a po za tym
                  boja sie. Mezczyzni-tez klasycznie-chetniej nagradzaja mezczyzn, nie wierza w
                  kobiety.
                  Ideal? Znam wiele kobiet ktore ksztalcily sie w "meskich" zawodach lecz
                  niewiele ich dzisiaj wykonuje ten zawod. Dlaczego? Nigdy nie udalo im sie
                  otrzymac zatrudnienia mimo ze anonsow wbrod ;-)))
                  Pozdrawiam
                  • maly.ksiaze Re: Szwecja nie jest idealna? 27.03.02, 17:35
                    _szwedka napisał(a):

                    > Wybacz, ze splawilam lecz odczulam to jako czepianie sie do jednego slowa.
                    Wybaczam skwapliwie ;-).

                    > Masz racje, tylko 4% kobiet jest na wyzszych stanowiskach. Kogo mentalne
                    > ograniczenia? I kobiet i mezczyzn. Kobiety - klasycznie-dom,dzieci a po za tym
                    > boja sie. Mezczyzni-tez klasycznie-chetniej nagradzaja mezczyzn, nie wierza w
                    > kobiety.
                    Sam nie wiem. Pewnie jest tak, jak mowisz, choc akurat moje osobiste
                    doswiadczenie jest inne. Zarowno w Polsce, jak i poza krajem.
                    A wytlumaczenie dla tych 4%, ktore bym sugerowal (troszke za autorem artykulu)
                    jest takie, ze droga na te korporacyjne szczyty nie jest uslana platkami roz.
                    Jesli wogole czyms miekkim, to gownem. I jeszcze to, ze na tych szczytach jest
                    sie zapewne strasznie samotnym. Jesli mentalne bariery nie pozwalaja sie kobietom
                    dolaczac do takiej wspinaczki, to moze to nie jest takie niezdrowe? Z osobistego
                    punktu widzenia.
                    Mam wrazenie, ze po dlugiej dyskusji na temat 'czym jest emancypacja' jedyne, do
                    czego dojdziemy, to wniosek, ze kobiety i mezczyzni jednak roznia sie od siebie.

                    > Ideal? Znam wiele kobiet ktore ksztalcily sie w "meskich" zawodach lecz
                    > niewiele ich dzisiaj wykonuje ten zawod. Dlaczego? Nigdy nie udalo im sie
                    > otrzymac zatrudnienia mimo ze anonsow wbrod ;-)))
                    Jakie to sa te 'meskie' zawody. To bardzo niejednoznaczne okreslenie, a ja
                    chcialbym wiedziec, o czym rozmawiamy.

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • _szwedka Re: Szwecja nie jest idealna? 27.03.02, 18:28
                      Napisales "kobiety i mezczyzni jednak roznia sie od siebie". No jasne. Nigdy
                      tego nie negowalam i uwazam ze smieszne sa proby dyskusji ze jest inaczej.
                      Natomiast uwazam i o tym sie mowi w Szwecji ze roznice te nie powinny byc
                      powodem dla ktorego kobiety rezygnuja z kariery. Przeciwnie te roznice powinno
                      sie wykorzystywac do rozwoju "management". Nie wiem co to za artykul Ty
                      czytales i kto go napisal . Na ten temat czytalam bardzo duzo artykulow.
                      To "gowno" o ktorym mowisz jest faktycznie Lecz to nie kobiety go stworzyly.
                      Tak przy blizszej analizie okazuje sie ze i mezczyzni tego g.. nie chca. A ze
                      jest w parlamencie i rzadzie wiele kobiet to wlasnie dzieki temu ze ztamtad
                      wywalono to g… Bo ciezkiej I samotnej pracy kobiety sie nie boja.
                      Mowisz o Twoich doswiadczeniach. Ja mam te doswiadczenia. Pracuje w firmie 85%
                      mezczyzn. Sama sie przepchalam przez te "mentalne ograniczenia" panow.
                      Co do zawodow to myslalam przedewszystkim zawody techniczne w ktorych wcale nie
                      potrzeba sil fizycznych w ktorym i ja pracuje.
                      Co do emancypacji: dla mnie emancypacja to jest zrownanie PRAW kobiet z PRAWAMI
                      mezczyzn nie tylko w ustawodastwie, a nie zrownanie kobiety z mezczyzna ;-)))
                      Pozdrawiam
                      Szwedka
                      • maly.ksiaze Nic nie jest idealne... 27.03.02, 18:58
                        _szwedka napisał(a):

                        > Natomiast uwazam i o tym sie mowi w Szwecji ze roznice te nie powinny byc
                        > powodem dla ktorego kobiety rezygnuja z kariery.
                        A czy nie jest na przyklad tak, ze kobiety rezygnuja z *niektorych* rodzajow
                        kariery, dlatego, ze roznia sie (statystycznie) od mezczyzn wlasnie w taki
                        sposob, ktory czyni je jesli nie mniej przydatnymi, to po prostu mniej chetnymi
                        do jakiegos rodzaju kariery?

                        > Przeciwnie te roznice powinno sie wykorzystywac do rozwoju "management".
                        Nie znam sie na "management", wiec sobie tu nie podyskutujemy :-(.

                        > To "gowno" o ktorym mowisz jest faktycznie Lecz to nie kobiety go stworzyly.
                        > Tak przy blizszej analizie okazuje sie ze i mezczyzni tego g.. nie chca. A ze
                        > jest w parlamencie i rzadzie wiele kobiet to wlasnie dzieki temu ze ztamtad
                        > wywalono to g… Bo ciezkiej I samotnej pracy kobiety sie nie boja.
                        Chyba sie nie rozumiemy. Nie mozna twierdzic tak, ze 'nie kobiety je stworzyly',
                        bo to nie o to tu chodzi. Kobiety i mezczyzni to nie sa osobne plemiona, mila
                        Szwedko. To, co mialem na mysli to niezbyt przyjemne okolicznosci uprawiania
                        polityki czy biznesu w wielkiej skali, a nie obecnosc jednej, drugiej lub
                        trzeciej plci. To jest raczej niezalezne od plci (patrz M. Thatcher).
                        A ze wiekszosc mezczyzn tego nie chce - to latwo stwierdzic. W sumie znakomita
                        mniejszosc populacji angazuje sie w polityke.

                        > Mowisz o Twoich doswiadczeniach. Ja mam te doswiadczenia. Pracuje w firmie 85%
                        > mezczyzn. Sama sie przepchalam przez te "mentalne ograniczenia" panow.
                        Jak sadzisz, czy tych kobiet jest tak malo, bo ich nie zatrudniaja (z rozmyslem),
                        czy dlatego, ze moze np. taka jest proporcja absolwentow danych specjalnosci - i
                        to sie potem konserwuje?


                        > Co do emancypacji: dla mnie emancypacja to jest zrownanie PRAW kobiet z PRAWAMI
                        > mezczyzn nie tylko w ustawodastwie.
                        Czy moglabys sprecyzowac, co masz na mysli. To znaczy, jak to jest 'nie tylko w
                        ustawodawstwie'.
                        • _szwedka Re: Nic nie jest idealne... 27.03.02, 19:16
                          Po pierwsze to nie podoba mi sie ze komentujesz poszczegolne zdania wyrywajac
                          je z kontekstu. Jezeli chcesz dyskutowac to dyskutuj z mysla a nie ze slowami.
                          Po drugie to nie chcesz zrozumiec tego co napisalam.
                          Marknad pracy jest marknadem mezczyzny. To mezczyzni go stworzyli i graja ta
                          gre na swojich wlasnych warunkach. To o czym sie w Szwecji mowi to to ze swiat
                          ani ekonomia nic nie straci o ile wpusci sie kobiety i przerobi sie te
                          przestarzale konserwatywne g...
                          • maly.ksiaze I coz ja zrobilem? 27.03.02, 19:39
                            Jesli mamy dyskutowac, to prosze nie unos sie. Rozmawiajac tu sobie swiata i tak
                            nie zmienimy, mozemy co najwyzej troszke lepiej zrozumiec swoje poglady.
                            Pytam sie o zdania, bo przy pomocy tychze zdan wyrazasz swoje mysli. Nie zawsze
                            ich odczytanie jest tak oczywiste, jak autorowi sie wydaje.
                            Tak, zgadzam sie, ze swiat nie straci, jezeli wpusci sie kobiety tu i tam - i
                            wogole wszedzie, gdzie beda chcialy wejsc (w sensie metaforycznym). Uwazam, ze
                            swiat tylko zyska na ogolnej akceptacji tego, ze ludzie rodza sie rowni.

                            Ale mnie interesuje:
                            1. Czy kobiet jest malo tam, gdzie jest ich malo dlatego, ze ich mezczyzni nie
                            wpuszczaja, czy sa ku temu inne przyczyny?
                            2. Jak poznamy, co jest przyczyna.
                            3. Czy 'wpuszczenie' kobiet do polityki miedzynarodowej (na przyklad) zmienilo ja
                            (polityke) w jakis istotny sposob (nie sadze). Jak jest z innymi dziedzinami?
                            4. Jakiego w zwiazku z (3) oczekujesz efektu. Co jest oczywiste w przypadku
                            panstwa (ktore nie ma prawa dyskryminowac zadnej grupy obywateli i juz!) moze byc
                            mniej oczywiste jesli chodzi o indywidualne wybory ludzi (na przyklad wybor
                            wspolpracownikow). Zaznaczam, ze ja takich wyborow nie czynie. Ale tez nie
                            czulbym sie uprawniony do narzucenia ich komus.
                            5. Twoje *osobiste* opinie i doswiadczenia w tym wzgledzie. Naleze bowiem do
                            osob, ktore uwazaja, ze moje wlasne doswiadczenia i obserwacja swiata wokol mnie
                            jest wazniejsza, niz jakas tam ogolna ideologia rownouprawnienia.

                            W sumie bardzo mi przykro, ze poczatkowo dosc uprzejma dyskusja zmierza tam,
                            gdzie zwykle, czyli w kierunku 'zdan kategorycznych'. Ktorych na dodatek nie
                            rozumiem, bo nie wiem, co to jest 'marknad'.

                            Pozdrawiam,

                            mk.

                            PS. Nie wyrywam zdan z kontekstu. Zwykle zostawiam go w cytowaniu.


                            • _szwedka Re: I coz ja zrobilem? 27.03.02, 20:15
                              Nie unioslam sie. Oczywiscie ze jest bardzo trudno wylumaczyc tym bardziej dla
                              mnie co nie uzywa jezyka na codzien a tym bardziej nie pisze. Czulam sie
                              spychana do ofensywy.
                              Odpowiem na twoje pytania mimo ze sa skomplikowane. Mozna by bylo ksiazke
                              napisac.
                              1.Na to sie sklada wiele czynnikow. raz ze faktycznie jest tak ze mezczyzni ich
                              nie wpuszczaja. Wychowanie, tradycja jest rowniez obciazeniem czy hamulcem w
                              wyborze.
                              2. Nie rozumiem pytania.
                              3. Jak na razie jest bardzo malo kobiet w polityce swiatowej. W polityce
                              szwedzkiej jest duzo kobiet czy zmienilo sie cos? Na pewno nie na gorsze no i
                              faktycznie wprowadzily duzo liberalizmu. Ich dzialalnosc jest bardzo wysoko
                              oceniana przez parlamentarykow EU
                              4. Ta rozmowa jest o prawach kobiet aby dzialac w tych dziedzinach na rownych
                              warunkach, prawda? To samo wlasciwie dotyczy pytania 3.
                              5. Gdy wybieralam zawod dawno temu w Polsce z zazdroscia patrzylam na kolegow
                              ktorzy wybrali Technikum Elektroniczne. Nie smialam nawet glosno wyrazic co bym
                              naprawde chciala. Ten blad naprawilam tu w Szwecji. Bylo mi trudno dostac
                              prace, moi koledzy nie mieli zadnych problemow. Robilismy nawet pewne testy
                              zeby potwierdzic ze to plec a nie co inne. W koncu praca i tez bardzo duzo
                              wiatru w oczu z tych samych powodow. No ale...udalo sie w koncu ich przekonac ;-
                              )))
                              Pozdrawiam
                              szwedka
                              • maly.ksiaze Re: I coz ja zrobilem? 27.03.02, 21:07
                                _szwedka napisał(a):

                                > 1.Na to sie sklada wiele czynnikow. raz ze faktycznie jest tak ze mezczyzni ich
                                > nie wpuszczaja. Wychowanie, tradycja jest rowniez obciazeniem czy hamulcem w
                                > wyborze.
                                A czy moze byc tak, ze przyczyna sa rowniez jakies predyspozycje, wlasciwe
                                plciom? Czy wg. Ciebie cos takiego istnieje? Na przyklad w matematyce
                                akademickiej kobiet jest duzo mniej (procentowo), niz w biologii czy naukach
                                humanistycznych. Przesady, uprzedzenia czy jakies generalne predyspozycje?

                                > 3. Jak na razie jest bardzo malo kobiet w polityce swiatowej. W polityce
                                > szwedzkiej jest duzo kobiet czy zmienilo sie cos? Na pewno nie na gorsze no i
                                > faktycznie wprowadzily duzo liberalizmu. Ich dzialalnosc jest bardzo wysoko
                                > oceniana przez parlamentarykow EU
                                Na lepsze rowniez chyba nie. Ale to raczej nie na temat (bo jesli chodzi o
                                obecnosc kobiet w gabinetach, to przeciez zgadzam sie z Toba - i juz to wczesniej
                                napisalem).

                                Reszte wycialem, choc za odpowiedzi oczywiscie dziekuje.

                                Pozdrawiam,

                                mk.
                                • _szwedka Re: I coz ja zrobilem? 27.03.02, 21:23
                                  maly.ksiaze napisał(a):

                                  > _szwedka napisał(a):
                                  >
                                  > > 1.Na to sie sklada wiele czynnikow. raz ze faktycznie jest tak ze mezczyzn
                                  > i ich
                                  > > nie wpuszczaja. Wychowanie, tradycja jest rowniez obciazeniem czy hamulcem
                                  > w
                                  > > wyborze.
                                  > A czy moze byc tak, ze przyczyna sa rowniez jakies predyspozycje, wlasciwe
                                  > plciom? Czy wg. Ciebie cos takiego istnieje? Na przyklad w matematyce
                                  > akademickiej kobiet jest duzo mniej (procentowo), niz w biologii czy naukach
                                  > humanistycznych. Przesady, uprzedzenia czy jakies generalne predyspozycje?

                                  W matematyce akademickiej ja. Nie mam odpowiedzi. W Szwecji chemia jest bardzo
                                  popularna wsrod kobiet. Dlaczego?! Nie znam odpowiedzi.
                                  W mojej klasie w szkole zarowno podstawowej jak i sredniej faktycznie dziewczyny
                                  byly lepsze w matematyce. Dlaczego nie wybieraja tej drogi? Nie wiem.
                                  Pozdrawiam
                            • Gość: dodo sie wlacze :-) IP: 209.226.65.* 27.03.02, 20:16
                              dzieki, ksiaze, za pytania - zawsze latwiej cos uporzadkowac w ten sposob. i choc
                              byly to pytania do szwedki, to musisz jakos zniesc i moje odpowiedzi:-)
                              maly.ksiaze napisał(a):

                              > Ale mnie interesuje:
                              > 1. Czy kobiet jest malo tam, gdzie jest ich malo dlatego, ze ich mezczyzni nie
                              > wpuszczaja, czy sa ku temu inne przyczyny?

                              wiele kobiet gleboko wierzy lub chce wierzyc, ze nie robia czegos, bo ich
                              mezczyzni nie dopuszczaja. dlatego np. wiele kobiet nie zabiega o wyzsze
                              stanowiska, bo sa przekonane, ze "glass ceiling" powstrzyma ich kariere. jest to
                              blad w zalozeniu i zmieni sie dopiero gdy nasze corki wejda na scene :-)

                              > 2. Jak poznamy, co jest przyczyna.

                              przy kawie i winie albo ogolnie (od serca) pogadawszy

                              > 3. Czy 'wpuszczenie' kobiet do polityki miedzynarodowej (na przyklad) zmienilo
                              > ja (polityke) w jakis istotny sposob (nie sadze). Jak jest z innymi
                              dziedzinami?

                              a dlaczego w ogole mialoby zmienic polityke? na pewno zmienilo same kobiety
                              i zmienilo wiele jesli chodzi o poziom zainteresowania sprawami kobiet w swiecie
                              co z kolei pomaga w wielu miejscach szczepic wiedze o sprawach skrajnie
                              podstawowych jak higiena czy prokreacja. ogolnie rzecz biorac powoli zaczyna byc
                              tak jak powinno czyli "nic o nas bez nas". w kazdej dziedzinie.

                              > 4. Jakiego w zwiazku z (3) oczekujesz efektu. Co jest oczywiste w przypadku
                              > panstwa (ktore nie ma prawa dyskryminowac zadnej grupy obywateli i juz!) moze
                              byc mniej oczywiste jesli chodzi o indywidualne wybory ludzi (na przyklad wybor
                              > wspolpracownikow). Zaznaczam, ze ja takich wyborow nie czynie. Ale tez nie
                              > czulbym sie uprawniony do narzucenia ich komus.

                              to tylko ladnie brzmi na papierze albo w teorii "niech lepszy zwyciezy" - gdy
                              jest dwoch kandydatow na jakas intratna pozycje wielokrotnie roznice miedzy nimi
                              sa bardzo (!) subtelne procz tej jednej bardzo oczywistej - plci. i wtedy
                              wielokrotnie okazuje sie, ze pracodawca boi sie, ze kobieta zajdzie w ciaze albo,
                              ze bedzie sie zajmowac dziecmi tak jakby mezczyzni nie mieli rodzin i obowiazkow
                              wobec nich. bardzo latwo jest zgodnie z prawem udowodnic (jesli sie chce), ze
                              kolega x byl jednak lepszym kandydatem niz kolezanka y, bo np. mial staz w takiej
                              samej firmie jak nasza albo dlatego, ze mial w firmie konkurencyjnej - zalezy
                              w jakiej miala odrzucona kolezanka. jak sie chce psa uderzyc... a to wszystko
                              tylko przykrywka dla starych nawykow przyjmowania do pracy "mlodych pistoletow" -
                              podobna dyskryminacja odbywa sie wobec ludzi po 40tce czy np. imigrantow ale to
                              inny temat.
                              obecnosc kobiet nie musi zmieniac sytuacji firmy (czy polityki swiatowej) zeby
                              uzasadniac wlasnie owa obecnosc. firma potrzebuje pracownikow. pracownicy
                              choruja, strajkuja, kloca sie miedzy soba - ogolnie bywaja uciazliwym towarem ale
                              sa niezbedni. nie ma powodu zakladac, ze kobiety beda bardzie uciazliwe niz
                              mezczyzni.

                              > 5. Twoje *osobiste* opinie i doswiadczenia w tym wzgledzie. Naleze bowiem do
                              > osob, ktore uwazaja, ze moje wlasne doswiadczenia i obserwacja swiata wokol
                              mnie jest wazniejsza, niz jakas tam ogolna ideologia rownouprawnienia.

                              pracujac w human resources nie tylko przymuje do pracy tych, ktorzy apply ale
                              rowniez szukam wsrod pracownikow chetnych albo do zmiany profilu pracy, albo
                              stanowiska - lacznie z nieustannym poszukiwaniem "management material". nie
                              jestem w stanie policzyc ile razy slyszalam od kobiet, ktore zachecalam do
                              ubiegania sie o wyzsze stanowisko - "po co? i tak so-and-so dostanie pozycje, bo
                              jest facetem". one wiedza, ze sa dobre w tym, co robia. wiedza nawet, ze firma
                              jest bardzo sprawiedliwa w promowaniu niezaleznie od plci a jednak to wpojone,
                              diabli wiedza od jak dawna, przekonanie o tym, ze powyzej middle management nie
                              maja nawet co probowac, pokutuje i straszy. bezpodstawnie najczesciej. to
                              przekonanie zreszta dziala w obie strony. zdarzalo mi sie uslyszec od niektorych
                              mezczyzn - "nie ma konkurencji na te pozycje - tylko ja i mrs.x" z tym
                              wewnetrznym przekonaniem, ze w takim razie mrs.x pozycji przeciez nie dostanie.
                              bardzo naiwne!
                              mysle sobie, ze nasze corki juz nie beda miec takich zahamowan a nasi synowie nie
                              beda tak pewni siebie w konkurencji z kolezankami i to mnie cieszy.
                              • _szwedka Re: sie wlacze :-) do dodo 27.03.02, 20:30
                                Bardzo fajnie ze sie wlaczylas. Zgadzam sie ztym co napisalas.
                                Opowiem jedna aurentyczna historie. Bylo to ok. 10 lat temu. Moj byly szef
                                zazadal od nowo zatrudnionej pani inzynier 2 lat bez ciazy i co za tym idzie
                                urlopu rodzicielskiego - ( wlasciwie nie wolno lecz...). No a tu w Szwecji jest
                                moda od wielu lat ze rodzice dziela miedzy soba urlop. Tak tez sie stalo u nas.
                                W ciagu 3 lat "urodzilo" sie 10 dzieciakow i panowie jeden po drugim na urlop
                                rodzicielski... Tak po piatym dziecku ten szef bladl jak tylko uslyszal "ciaza".
                                Ona zmienila prace po 5 latach nadal dzieci nie miejac ;-)))
                                Pozdrawiam
                              • Gość: maly.k Re: sie wlacze :-) IP: *.sympatico.ca 28.03.02, 06:26
                                Dodo,

                                Oczywiscie milo mi, ze zechcialas sie wlaczyc. OK, tyle kurtuazji, teraz do
                                rzeczy ;-).

                                Wydaje mi sie, ze czesto (ba: zwykle) granice czyichkolwiek osiagniec leza nie w
                                tzw. 'okolicznosciach', a w glowie niedoszlego osiagacza (tutaj: osiagaczki).
                                Mozna po prostu sobie powiedziec: i tak nie dam rady, bo mi te swinie nie
                                pozwola, choc takim zdolny. Wiem, bo sam tak robie ;-).

                                Zdajesz sie sugerowac, ze to 'niech najlepszy zwyciezy' to tylko piekny miraz, a
                                tak naprawde jest inaczej. Zadam pytanie wiec (bez zadnych insynuacji): czy
                                Tobie, jako tej groznej i wszechwladnej kadrowej czasem sie zdarza faworyzowac
                                kogos ze wzgledu na plec (albo narodowosc, kolor skory itp.)? Pewnie nie. W czym
                                zatem problem? Ze pokutuje wsrod mezczyzn i kobiet to czy tamto? Wkrotce
                                przestanie - i cieszmy sie, ze nie musimy w tym celu zasuwac 40 lat po pustyni.

                                Reasumujac: jest dobrze, bedzie lepiej. Cierpliwosci.
                                Niepokoi mnie tylko to 'rownouprawnienie' w armii - ale to zupelnie inna historia.

                                Pozdrawiam,

                                mk.

                                PS. Dodo, wybacz ciekawosc: czy w duzych firmach (takich, jak Twoja) zdarza sie
                                zatrudnic na jakies wyzsze stanowisko kobiete wlasnie dla tego, ze jest kobieta?
                                Dla zachowania parytetu, powiedzmy?
                                • Gość: dodo Re: sie wlacze :-) IP: 209.226.65.* 28.03.02, 16:22
                                  Gość portalu: maly.k napisał(a):


                                  >
                                  > PS. Dodo, wybacz ciekawosc: czy w duzych firmach (takich, jak Twoja) zdarza sie
                                  >
                                  > zatrudnic na jakies wyzsze stanowisko kobiete wlasnie dla tego, ze jest kobieta
                                  > ?
                                  > Dla zachowania parytetu, powiedzmy?

                                  sie zdarza. ale wtedy nawet w ogloszeniu sie pisze, ze zachecamy kobiety do
                                  kandydowania i wybijamy tlustym drukiem jak bardzo jestemy za equality itd. taki
                                  maly hint dla wszystkich zainteresowanych.
                                  oczywiscie w praniu roznie bywa - jak sie zglosi super facet, to przeciez nie
                                  zrezygnujemy z okazji zatrudnienia go ale polityka firmy jest taka zeby
                                  rownowazyc wplywy damsko-meskie na wyzszych poziomach po pierwsze zeby unikac
                                  ewentualnych zarzutow, ze nie jestesmy wystarczjaco politically correct i po
                                  drugie, bo tak jest po prostu zdrowiej i do tego juz wlasciwie kazdy doszedl sam.
                                  a jesli chodzi o moje prywatne preferencje to oczywiscie je mam i na pewno graja
                                  role przy przegladaniu resumes i ocenianiu odpowiedzi w czasie interview. ale my
                                  jestesmy powazna firma i moje decyzje nie sa jednostkowe, pierwsze interview jest
                                  z 3 osobami, drugie ze mna i managerem dzialu, do ktorego dany delikwent ma
                                  trafic wiec jest to relatywnie obiektywny proces.
                                  wiem, ze jest mnostwo miejsc, ktore dzialaja mniej formalnie i wtedy dobrze
                                  sformulowane prawo pracy jest jeszcze bardziej konieczne aby chronic ludzi przed
                                  jakakolwiek dyskryminacja przy zatrudnianiu nowych kadr.
                                  ja wcale nie uwazam, ze musi byc zawsze 50/50 aczkolwiek z drugiej strony
                                  dlaczegoz by mialo nie byc?
                                  to ode mnie (i takich jak ja) zalezy zeby firma miala naprawde najlepszych
                                  pracownikow mieszczacych sie we wszelkich mozliwych kategoriach typu wiek, plec,
                                  wyksztalcenie, doswiadczenie, disability, rasa, pochodzenie spoleczne, religia
                                  i co tam jeszcze ktos sobie wymysli.
                                  gdyby od jutra prawo zaczelo wymagac od pracodawcy zatrudniania np. 3% kulejacych
                                  na prawa noge to to jest moje zadanie, zeby ci kulejacy, ktorych zatrudni moja
                                  firma byli naprawde pozadanymi i wartosciowymi pracownikami.
                                  to samo dotyczy kwestii quotas przy zatrudnianiu kobiet i mezczyzn - mozna
                                  zatrudnic 10 kobiet i 10 mezczyzn - wszystkich 20 byle jakich, byle tylko miec
                                  spokoj z prawem a potem utyskiwac, ze to nie dziala. a mozna tez znalezc 10
                                  wspanialych kobiet i 10 wspanialych mezczyzn i miec wylacznie zyski
                                  z zatrudniania takiej wlasnie 20 - od tego jest dobre human resources. miedzy
                                  innymi.
                                  ide troche popracowac. wesolego jajka. paniom i panom po rowni zycze:-)
                                  • Gość: maly.ksiaze Swiat bez granic? IP: *.BrockU.CA 28.03.02, 20:54
                                    Przepraszam, ze ja jeszcze o tym samym, ale to co piszesz jest dla mnie bardzo
                                    interesujace.


                                    Gość portalu: dodo napisał(a):
                                    > sie zdarza. ale wtedy nawet w ogloszeniu sie pisze, ze zachecamy kobiety do
                                    > kandydowania i wybijamy tlustym drukiem jak bardzo jestemy za equality itd. tak
                                    > i maly hint dla wszystkich zainteresowanych.
                                    Nie mam wprawy w szukaniu pracy w Kanadzie. Czy ogloszenia z 'equal opportunity
                                    employer' nalezy czytac 'szukamy kobiety na stanowisko' (pytam serio, moze bede
                                    chcial kiedys zmienic prace)?

                                    Musze przyznac, ze jako idealista z wyznania, jak juz akceptuje jakas idee (np.
                                    rownouprawnienia plci) to hurtowo. I wtedy mi wychodzi, ze szukanie koniety na
                                    stanowisko dyrektora to takie samo zjawisko, jak szukanie mezczyzny na stanowisko
                                    dyrektora. To znaczy, jak ktos szuka kelnerek do Hooters, to sie nie dziwie, ze
                                    kobiety maja wieksze szanse. To samo dziala przy utylizacji odpadow, tyle ze w
                                    druga strone.

                                    Oczywiscie, nic mi do tego, jak funkcjonuje czyjas prywatna firma, zwlaszcza, ze
                                    jak pisalas, taka rownowaga ma zwyczajnie swoje zalety z punktu widzenia
                                    efektywnosci pracy. Wiem, widzialem, wiec rozumiem motywacje.

                                    Ale i tak wszelkie zadeklarowane 'affirmative actions' brzydko mi pachna, bo sa
                                    sprzeczne z moja osobista ideologia ;-). Mam tu takiego kolege, chlopak sliczny
                                    jak czekoladka. Mikrobiolog, niegdys naukowiec, teraz poszedl 'w biznesy'.
                                    Opowiadal mi przy piwie, jak kiedys szukal 'government job' (forensic medicine).
                                    Mowili mu wszyscy, zeby szedl, ze jak juz wcisnie stope w drzwi, to bedzie mial
                                    prace dozywotnio. "I jeszcze bedziesz mial fory z okazji 'affirmative'. Pomyslal,
                                    ze czemu nie. Poszedl. Tam czekal chwilke w korytarzu miedzy jednym a drugim
                                    interview i patrzyl sobie na plansze ze zdjeciami pracownikow - i zadnej bladej
                                    twarzy. Powiedzial mi: "pierwszy raz w zyciu chcialem byc bialy'. Pracy (jak
                                    twierdzil, zaoferowanej) nie przyjal. I tak bywa.

                                    Historyjka owa, dosc zabawna, nie zmienia faktu, ze problemy z rownouprawnieniem
                                    sa. Ale nie wszystkie proby ich rozwiazania obronia sie przed tzw. 'proba
                                    smiechu'.

                                    Jeszcze na temat tego, co pisalas:
                                    Czy w sytuacjach niektorych przemyslow (kiedy wiekszosc praocwnikow to mezczyzni)
                                    naleganie na parytet na poziomie managementu nie 'uszkadza' mechanizmu
                                    wewnetrznych awansow? Wiesz: w dziale jest 80 facetow, dwie kobiety. Kogos trzeba
                                    awansowac. Co wtedy? Jak to wogole dziala w praktyce?

                                    Pozdrawiam,

                                    mk. (jaj wiekanocnych tez zycze)

                                    PS. Czy mozesz zdradzic, w jakim przemysle pracujesz (tzn. co robi firma - tak
                                    mniej wiecej)?

    • bird_man uff... musze wyjasnic 27.03.02, 16:21
      dla wszystkich watpiacych i niepewnych, a szczegolnie tych co mi nawrzucali
      na skrzynke...
      JA JESTEM ZA PELNA EMANCYPACJA KOBIET BEZ WYJATKOW !!
      Uwazam ze tylko "podmiot" Emancypacji moze decydowac o barierach jego
      dotyczacych.. moje pytanie bylo zupelnie inne... i nie mialo nic wspolnego
      z moimi pogladami..
      pozdrawiam
    • olek13 Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ? 27.03.02, 18:16
      No dobrze. A co z emancypacją chamów i śmierdzących flejtuchów?
      • Gość: frisky2 Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet IP: 62.233.139.* 27.03.02, 18:37
        Oni sa wyemancypowani od zawsze
        • olek13 Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet 27.03.02, 18:45
          Ale są dyskryminowani!!!
    • ta_mar_ta Re: Czy powinny istniec granice emancypacji kobiet ? 27.03.02, 21:07
      Bird_man sobie nie radzi i potrzebuje paragrafu?
      A jak będzie paragraf to poda do sądu?
      Szariat, szariat ( nawet ładne słowo do refrenu piosenki)
      Sciskam birda, póki nie ograniczono mi praw ;)
      Ta_

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka