marek1-1982
09.11.13, 03:32
Hej,
moje życie opisałbym następująco:
Około 30 lat, w życiu zawodowym wszystko potoczyło się dokładnie w stronę, w którą planowałem. Robię to co lubię, zarabiam tyle, ile mnie satysfakcjonuje, ciągle się rozwijam, buduję firmę (trochę chorobliwa ambicja) i jest mi tu w 100% dobrze.
Moje życie osobiste to natomiast totalna porażka, w czasie studiów przez kilka lat "niespełniona miłość", później związek, w którym teoretycznie jestem do teraz, od 7 lat, ale tylko teoretycznie bo ten związek już nie istnieje. Nie mieszkamy ze sobą, nie ma już między nami fizycznej chemii, po prostu przywykliśmy do siebie, staliśmy się "starym małżeństwem", czymś w stylu układu brat -siostra (od kilku lat nawet bez seksu).
Rok temu mieliśmy rozmowę, że nic z tego już nie będzie. Spotykamy się oczywiście cały czas, na wakacje jeździmy razem. Ostatnio zaczynam być o nią coraz bardziej zazdrosny, ma dla mnie coraz mniej czasu, coraz rzadziej się widujemy, ona coraz częściej chodzi np na taniec, spotyka się z innymi facetami (choć ta zazdrość jest zupełnie bez sensu, my przecież jesteśmy jak rodzeństwo).
Nie wiem co zrobić, z jednej strony wydaje mi się że sam powinienem spróbować z kimś innym od nowa, z drugiej ciężko mi te 7 lat przekreślić, zwłaszcza, że pomimo zupełnego braku bliskości fizycznej, jest ta emocjonalna. Nie mam nawet za bardzo z kim o tym porozmawiać,bo dawni przyjaciele pozakładali już rodziny i sami mają mniej czasu, poza tym głupio mi przed nimi zwierzać się z takich trochę, myślę szczeniackich problemów.
To staje się coraz bardziej dokuczliwe, mam przeczucie że pędzę w kierunku ściany.
Dodam jeszcze, że o ile zawodowo jestem człowiekiem zdecydowanie przebojowym, to w życiu osobistym jestem raczej wycofany, nie spotykam wielu nowych ludzi, rzadko wychodzę na miasto. Dużo czytam, lubię sport, ale taki indywidualny- bieganie, pływanie rower. Ciężko jest mi też po prostu poznać kogoś.
Czy macie jakieś przemyślenia, co można przedsięwziąć w takiej sytuacji? pyschoterapia?