Dodaj do ulubionych

samotność

09.11.13, 03:32
Hej,
moje życie opisałbym następująco:
Około 30 lat, w życiu zawodowym wszystko potoczyło się dokładnie w stronę, w którą planowałem. Robię to co lubię, zarabiam tyle, ile mnie satysfakcjonuje, ciągle się rozwijam, buduję firmę (trochę chorobliwa ambicja) i jest mi tu w 100% dobrze.
Moje życie osobiste to natomiast totalna porażka, w czasie studiów przez kilka lat "niespełniona miłość", później związek, w którym teoretycznie jestem do teraz, od 7 lat, ale tylko teoretycznie bo ten związek już nie istnieje. Nie mieszkamy ze sobą, nie ma już między nami fizycznej chemii, po prostu przywykliśmy do siebie, staliśmy się "starym małżeństwem", czymś w stylu układu brat -siostra (od kilku lat nawet bez seksu).
Rok temu mieliśmy rozmowę, że nic z tego już nie będzie. Spotykamy się oczywiście cały czas, na wakacje jeździmy razem. Ostatnio zaczynam być o nią coraz bardziej zazdrosny, ma dla mnie coraz mniej czasu, coraz rzadziej się widujemy, ona coraz częściej chodzi np na taniec, spotyka się z innymi facetami (choć ta zazdrość jest zupełnie bez sensu, my przecież jesteśmy jak rodzeństwo).
Nie wiem co zrobić, z jednej strony wydaje mi się że sam powinienem spróbować z kimś innym od nowa, z drugiej ciężko mi te 7 lat przekreślić, zwłaszcza, że pomimo zupełnego braku bliskości fizycznej, jest ta emocjonalna. Nie mam nawet za bardzo z kim o tym porozmawiać,bo dawni przyjaciele pozakładali już rodziny i sami mają mniej czasu, poza tym głupio mi przed nimi zwierzać się z takich trochę, myślę szczeniackich problemów.
To staje się coraz bardziej dokuczliwe, mam przeczucie że pędzę w kierunku ściany.
Dodam jeszcze, że o ile zawodowo jestem człowiekiem zdecydowanie przebojowym, to w życiu osobistym jestem raczej wycofany, nie spotykam wielu nowych ludzi, rzadko wychodzę na miasto. Dużo czytam, lubię sport, ale taki indywidualny- bieganie, pływanie rower. Ciężko jest mi też po prostu poznać kogoś.
Czy macie jakieś przemyślenia, co można przedsięwziąć w takiej sytuacji? pyschoterapia?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: samotność 09.11.13, 06:48
      Nie mieszkacie razem na stale?
    • ankaskakanka14 Re: samotność 09.11.13, 09:48
      Do samotności można się przyzwyczaić i myślę,ze samotność lepsza jak partner/ka na chybił trafił,bo wtedy / gdy partner/ka okazuje się "chybił" / zamiast samotności ma się udrękę,a to chyba gorsze jak samotność.No chyba,ze "los" się uśmiechnie i spotka się partnera/kę na "trafił" czego autorowi wątku życzę :)))
      • fej5x2 Re: samotność 11.11.13, 14:13
        każdy potrzebuje się czasem do kogoś przytulić i wyżalić :), niezależnie od wszystkiego innego
    • mila2712 Re: samotność 09.11.13, 12:19
      Tobie nie jest potrzebna psychoterapia....
      Ja to widzę nastepująco: zerwij z obecną kobietą ( choć właściwie nie ma czego zrywać ), Weź urlop ( jeśli możesz) wyjedź, odpocznij....
      Jeśl masz dobrego kupla to idź z nim na piwo, pogadaj ( to nie są szczeniackie problemy....życie ). Zaproś fajną babkę na kolację, wystawę , do teatru, kina....nawet spacer.
      Czasami trzeba zamknąć pewien etap w życiu.
      Powodzenia :)
    • paco_lopez Re: samotność 10.11.13, 00:37
      wystarczy, ze nie ma dymania i koniec. faktycznie jak masz trzydzieści lat to powinieneś dymać często i na różne ciekawe sposoby a wy jak brat i siostra a ciebie to mierzi. ja wam udzielam rozwodu.
    • hansii samotność - nie ma plci... 10.11.13, 05:40
      tyle tylko, ze lubimy te kobieca reke, pisujaca tu jako meska :)

      nie ma czegos takiego jak sukces zawodowy i porazka osobista
      - gdyz poza przypadkami chorobowymi - to nie idzie w parze.

      Buenas Noches,
      - gdyz wlasnie po nocnej zmianie tesz musimy udac sie na spoczynek.
    • clarissa3 Re: samotność 11.11.13, 14:40
      A tam zaraz psychoterapia - to juz jakies zboczenie ze wszystkim latac do terapeuty, po Amerykansku;)... tak jak to gadanie ze dymanie najwazniejsze!

      Przywiazales sie do niej, to oczywiste, a ona na coraz szersze wody wyplywa i oddala sie a ty tracisz nad tym kontorle. Zal ci bo sam w miejscu stoisz (pod tym wzgledem) i smutno ci ze koniec. Taka zaloba troszke, mysle.

      A co by bylo jakbys sobie z nia pogadal i opowiedzial jej ze wlasnie tak sie czujesz i jakos sobie ja zaklepal, zeby tak do konca nie odeszla a pozostala przyjacielem? Zagrozenie jest ze nowe osoby ktore sie pojawia zazdrosne beda wiec je jakos trzeba bedzie uczciwie ustawic zeby nie stawialy jakis ultimatum bez sensu i staraly sie to rozbic - mozecie sie przeciez przyjaznic w parach do konca zycia, i dbac o siebie wzajemnie! :)
    • lifeisaparadox Re: samotność 11.11.13, 15:12
      Myślę że drugie 7 lat zajęło by ci zgłębianie zakamarków własnej duszy żeby stać się bardziej otwartym na sferę emocjonalną, uczucia wyższe, głębsze strefy interakcji międzyludzkich.
      O ile to w ogóle jest waszym klinem małżeńskim, że nie potraficie rozmawiać o swoich uczuciach, odczuciach, dogadywać się i utrzymywać bliskich ciepłych małżeńskich relacji.

      Chyba najważniejsze jest na ile Ci to przeszkadza i czy masz na tyle determinacji żeby włożyć dużo wysiłku w psychoterapię. Nie czarujmy się, kolejna żona to będzie powtórka tego samego. Po prostu ludzie nastawieni na kasę i chemię szybko wpadają w swoją czarną dziurę deficytów.
      • nativeau Re: samotność 12.11.13, 06:37
        jesetes mlodym czlowiekiem ktory wierzy ze ludzie moga sie zmienic. Oczekujesz ze on nauczy sie uczuc wyzszych? Spisz go na straty to sie przynajmniej nie rozczarujesz.
        • clarissa3 Re: samotność 12.11.13, 12:40
          a ja mysle ze Life strzelil w 10!

          To sa stany dosc popularne w kapitalizmie - facet skupiony na spelnianu swoich ambicji, urzadzaniu siebie w swojej wizji, babke jak paprotke ustawia na stoliku i sam wciaz zajety jest swoim.... Pisze o tym socjolog, Prof Jeff Hearn, np w ksiazce Men as Manaers, Managers as Men, omawiajac wspolczesna meskosc (masculinities).
    • nativeau Re: samotność 12.11.13, 06:34
      mam. jestes okazem psa ogrodnika. Poradze ci: ozen sie i sp..l sobie to fajne zycie ktora masz choc o tym nie wiesz. Za duzo osiagnales i za szybko, pare postow wiecej i targniesz sie na line. A temu kto ci podebral ta twoja milosc to kup jakis fajny prezent ($$$$)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka