Dodaj do ulubionych

komplementarnosc- jeszcze raz

19.11.13, 12:23
Patrze na 'toksyczne relacje' coraz bardziej jako na komplementarne zwiazki, w ktorych dwie osoby otrzymuja cos i daja cos. Stad blisko do obwiniania- ale w tym kontekscie w ogole lepiej nie mowic o winie- to lepiej zostawic etyce, prawu savoir vivre. chodzi o mechanizm psychologiczny.

To juz temat poruszany wiele razy, przyczyny mozna pominac, chodzi bardziej o recepty.
Ludzie automatycznie lgna wedle tych schematow- i do dyskusji jest- co konkretnie robic aby nie lgnac (oraz aby nie przyciagac osob komplementarnych, ktore tez szukaja i lgna).

Ktos, kto czuje sie niezauwazany, bedzie lgnal do kogos kto 'zauwazy', nawet przez krytyke i obwinianie. Ktos kto bois sie niedoskonalosci bedzie szukal kogos, kto pozwoli sie krytykowac i pouczac- a ktos kto boi sie odpowiedzialnosci przyciagnie kogos krytycznego i dominujacego- aby pozbyc sie odpowiedzialnosci.

To sa chyba te tzw 'korzysci' choc oczywiscie taka nazwa srednio oddaje ich realny charakter, ale mowimy w kontekscie psychologicznym.

Jakie znacie przyklady takiej 'komplementarnosci jeszcze?

Agresywny maz prymityw i potulna zona- on dostaje substytut mocy i wladzy, bo boi sie ze nic nie znaczy. Ona substytut zainteresowania i opieki, bo boi sie samotnosci. Itd
Maz fajtlapa i zona zaradna acz umeczona- on dostaje 'opieke' bo boi sie niezaleznosci, ona dostaje wladze bo boi sie niemocy.

Oczywiscie w kazdej z tych relacji kazdy cos dostaje, ale duzo wiecej daje- i dlatego sa to reakcje szkodliwe- i realnej korzysci w ogolnym bilansie nie ma, jest strata. Nawet dla pozornie 'dominujacej' osoby tak moze byc, bo takie relacje podtrzymuja patologiczne relacje ze swiatem i umacniaja je, gdy np wszystkowiedzacy drazni innych, bo wielu nie chce byc pouczana, ale tez zalezny nadmiernie moze draznic, bo wielu nie chce robic za nianke.

Opinie?

Obserwuj wątek
    • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 19.11.13, 12:34
      Myślę,że jeszcze wiele wody upłynie ( lub nigdy? ) kiedy to ludzie dojdą do prawdy? Że zostali stworzeni po to aby się cieszyć życiem,a nie nawzajem se je "umilać"
      Coś na wyobraźnię :
      A beautiful shhttp film..
      www.youtube.com/watch?v=z-banbg_EFs
      • clarissa3 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 19.11.13, 12:55
        ha ha..

        A czy tu nie wchodza ideologie Kropidlo - bo ludzie sobie sami rzadko wymyslaja to wszysto a raczej podazana za tym co im inni mowia, tak od dziecka, ze tak bedzie dobrze jak tak zrobi - a potem d...a! Wzajemnie sie lokciami wpychaja w glupoty - bo tak wypada, bo tak trzeba, bo tak inni robia, bo tak wyczytali ... cos co specialnie po to bylo napisane czy powiedziane... zeby ich uwage odwrocic od spraw istotnych, w glowach zamacic, .... wykorzystac! ?

    • to.niemozliwe Re: komplementarnosc- jeszcze raz 19.11.13, 14:21
      Komplementarność ma miejsce w początkowej fazie relacji, kiedy jest duża doza odgrywania ról nienaturalnych. Później, kiedy zaczyna dominować prawdziwa natura, lub samokontrola ulega osłabieniu, to wstępnie komplementarne relacje (gry) ulegają przeobrażeniom.
      Okazuje się, że początkowo satysfakcjonująca rola zaczyna doskwierać.
      O ukrytych korzyściach z pozornie niesatysfakcjonującej relacji dość dobrze tłumaczy analiza transakcyjna. Tylko, że clou zabawy, to płynne przechodzenie z jednej gry społecznej w drugą, i w kolejną. Pod wpływem takich czynników, jak wiek, rola społeczna, wpływ innych ludzi, wspomnienia, a także tego, że partner/ka wymusza uczestnictwo w nowej grze.
      Czyli, kluczowa jest nie komplementarność, tylko zdolności adaptacyjne to uczestnictwa w komplementarnych grach, można by to nazwać "komplementarną kreatywnością".
    • brygada_ww Re: komplementarnosc- jeszcze raz 19.11.13, 14:54
      Wydaje mi sie Kropi, ze to co opisales bardziej podchodzi pod substytucje, niz pod komplementarnosc. Podciagajac pod toksyczne zwiazki, substytucja ta polega na poszukiwaniu kogos, dzieki komu wlasne braki, niedoskonalosci zostana skompensowane. Komplementarnosc, moim zdaniem jest czyms, co pozwala wlasnie na jak najbardziej prawidlowe funkcjonowanie zwiazku, na wzajemne uzupelnianie sie, cos, co powoduje w pozytywnym znaczeniu, ze ci ludzie sa wzajemnie sobie potrzebni bez zjawiska toksycznosci.
    • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 15:35
      Komplementarność może jest toksyczna, gdy relacja polega i utrzymuje się poprzez naruszanie granic, ingerowanie we wzajemne życie, przemoc.


      Pozytywna komplementarność to taka bez naruszania granic, tak myślę. Taka przyjacielska komplementarność.

      Gdy obserwuję starsze pary szukam podobieństw miedzy tymi osobami tworzącymi parę. Chyba chce znaleźć potwierdzenie, że ludzie faktycznie łącza się w pary na zasadzie podobieństw.

      Myślę, ze aby nie wchodzić w toksyczne relacje należy dbać o swoja wysoką samoocenę. Ktos, kto będzie szanował siebie, nie będzie miał ochoty wejść w związek, w którym będzie krzywdzony. Tak też pewnie można naprawiać toksyczne relacje. Należy poznać swoja wartość i wyznaczyć granice. Druga strona, albo się dostosuje, albo i nie.
    • paco_lopez Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 15:59
      u mnie panuje coś takiego, że jak coś ktoś wie , a druga osoba kompletnie nie, to się robi zasadowo, słodko gorzko, niebezpiecznie, ale wystarczy tylko coś pozmywać i już po sytuacji. nie pozastrzelamy już raczej i nikt nikomu nic nie obetnie. jak powie żebym sie na trochę zwinął , to jest gdzie.
    • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 20:30
      Nasz obecny rozwój jest na etapie "instynktu" tz. zastanawiania się nas seksualnością. Większość jeszcze nie jest niestety gotowa aby zastanawiać sie nad tematem tegoż wątku.Ludzikom wydaje się,ze to co ich "spina" jest właśnie seks - rozczarowanie przychodzi gdy namiętność się "stabilizuje" i zaczynają dość znaczną role odgrywać takie sprawy jak intelekt czy emocje.Lubię Cię czytać kropidło5 :))
      • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 20:52
        Emocje bez seksu to przyjaźń, seks bez emocji , tylko dla dla samego instynktu powoduje poczucie braku w związku. Ja uważam, ze seks jest ważny, ale nie taki na poziomie instynktu. Seks to jest intymność, zaufanie, wieź. Możesz się nie zgadzać, może zmienię kiedyś zdanie.
        • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 21:13
          malwi.4 napisała:

          seks bez emocji , tylko dla dla samego instynktu
          > powoduje poczucie braku w związku.

          Cóż nie wiem jak u innych kobiet ale u mnie np. abym ogółem miała ochotę na seks z danym mężczyzną to muszę mieć pierw podłoże emocjonalne - inaczej nawet gdyby był najpiękniejszy lub najlepszym kochankiem to klapa.
          • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 21:37
            Kobiety, które decydują się na seks szybko, też nie z każdym facetem maja ochotę na ten seks. Jakoś tych facetów "selekcjonują". Ludzie wysyłają do siebie różne sygnały. Ale rozumiem, że chodzi tobie o uczucie głębsze niż tylko chemię.

            Ja generalnie uważam, ze nie można z upływem czasu bagatelizować sfery seksualnej. Atrakcyjność, pożądanie to odróżnia związek od przyjaźni według mnie. To trzeba pielęgnować. I do pełni jeszcze jest potrzebna przyjaźń, bliskość, chęć zrozumienia, chęć wejścia w myśli drugiej osoby.
            • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 21:52
              malwi.4 napisała:

              > Kobiety, które decydują się na seks szybko, też nie z każdym facetem maja ochot
              > ę na ten seks. Jakoś tych facetów "selekcjonują". Ludzie wysyłają do siebie róż
              > ne sygnały. Ale rozumiem, że chodzi tobie o uczucie głębsze niż tylko chemię.
              >
              > Ja generalnie uważam, ze nie można z upływem czasu bagatelizować sfery seksualn
              > ej. Atrakcyjność, pożądanie to odróżnia związek od przyjaźni według mnie. To tr
              > zeba pielęgnować. I do pełni jeszcze jest potrzebna przyjaźń, bliskość, chęć zr
              > ozumienia, chęć wejścia w myśli drugiej osoby.

              Nie umniejszam ważności seksu w związku - ale seks mogę mieć praktycznie z wieloma mężczyznami w moim środowisku. Mam świadomość tego.
              I znowu doszliśmy do tematu seksualności w związku ( tak jak wspomniałam wcześniej nadal jesteśmy na etapie zastanawiania się nad instynktami,a gdzie miejsce na "uczucia wyższe" ? )
              pozdrawiam
              • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 22:06
                Uczucia wyższe funkcjonują obok. Czlowiek działa równocześnie na kilku płaszczyznach.
              • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 22:31
                Coś Ci pokarzę :

                emocje,intelekt,seksualność -> kobieta
                seksualność,intelekt,emocje -> mężczyzna

                dokładnie taka kolejność - problemem wydaje się być uzupełnianie się zrozumienie potrzeb drugiej strony,no ale po to mamy intelekt,rozum?
                Zresztą wszystko zawiera się w przysłowiu "Kobieta zawsze może nie zawsze chce,mężczyzna zawsze chce nie zawsze może"
                dobranoc
                • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 22:48
                  Z tego wynika, że intelekt spaja. Emocje nie muszą być takie same, na tym samym poziomie. Wrażliwość może być inna. Kobiety do seksu podchodzą emocjonalnie, faceci przedmiotowo.
                  • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 22:55
                    malwi.4 napisała:

                    > Z tego wynika, że intelekt spaja. Emocje nie muszą być takie same, na tym samym
                    > poziomie. Wrażliwość może być inna. Kobiety do seksu podchodzą emocjonalnie, f
                    > aceci przedmiotowo.

                    Emocje u mężczyzny zawsze są inne? mniej nasilone,bo na pierwszy plan wysuwa się seksualność,natomiast kobiety są bardziej emocjonalne ( przecież to fakt znany nie od dziś )
                    dlatego kobieta jest kobietą,a facet facetem - jesteśmy różni ( choć tacy sami ) idę spać.
                    • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 22:57
                      związek spajają wszystkie te trzy atrybuty na zasadzie uzupełniania się.
                    • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 20.11.13, 23:30
                      Możliwe, ze seksualność kobiet jest/byla niedoceniana. Tak jak niekoniecznie facet musi być panujący nad uczuciami i zrównoważony. Czasem kobiety narzekają, ze faceci są za delikatni w łóżku, a faceci tłumacza, ze myślą, ze kobiety tego oczekują. Ale ponad to wszystko musi być jeszcze miłość jakkolwiek rozumiana przez każdego z nas. Dobranoc.
                      • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 11:08
                        Nie rozumiem Anka na jakiej postawie twierdzisz, że ludzie zwykle pozostają na etapie instynktu. Nawet ja tu napisalam, że związek to seks, bliskość, zrozumienie, przyjaźń. Instynkt wystarcza tylko zwierzętom. Aby utrzymać równowagę w związku trzeba dbać i i sferę fizyczną i emocjonalną. Wiem, ze to dla ciebie temat na który nie lubisz rozmawiać dlatego rozmowy nie chce przedłużać.
                        • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 11:31
                          malwi.4 napisała:

                          > Nie rozumiem Anka na jakiej postawie twierdzisz, że ludzie zwykle pozostają na
                          > etapie instynktu.
                          Nawet Twoje posty zawierają w pierwszej kolejności "seks" potem dopiero przymioty :zrozumienie itp. a wczoraj zaskoczyłaś mnie wyjątkowo pisząc :
                          >Uczucia wyższe funkcjonują obok.
                          hmm?
                          >Możliwe, ze seksualność kobiet jest/byla niedoceniana.
                          Niedoceniana?

                          Ja tylko nawiązuje do tego co TY piszesz.
                          • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 11:36
                            Nie byłabym zdziwiona gdybyś była mężczyzną i pisała o seksie jako o czymś co scala związek ale jesteś przecież kobietą.
                            Gdyby u kobiet seks odgrywał nadrzędną role to korzystały by z każdej nadarzającej się okazji,a jednak tak nie jest.
                            • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 11:59
                              Ale ja nie pisze, że tylko seks scala związek. Scala też bliskość emocjonalna, wspólne cele, szacunek, troska. Sam seks nie spaja. Ale gdy seksu nie ma, często szuka się go na zewnątrz. Tak jak i się szuka bliskości emocjonalnej, gdy w związku jest tylko bliskość fizyczna.

                              Pisząc niedoceniana, chodziło mi o to, ze facetom przypisuje się potrzeby seksualne, słowo pożądanie do kobiet (według pewnych środowisk) nie pasuje. Kobieta nie pożąda. Kobieta, gdy jest zakochana to pragnie tylko trzymania za rękę i rozmów do późnego wieczora, a facet chce ją wykorzystać już na pierwszej randce;)

                              Wiesz, gdyby mi mąż pewnego dnia powiedział, ze mnie nie pożąda to bym się rozwiodła. Bo gdyby mnie nie pożądał, to by pożądał inna. Nie da się w związku po prostu latami trwać. Trzeba nad nim pracować. Mieć wspólne cele, ale i też swoje własne sprawy. I trzeba się starać o atrakcyjność dla drugiej strony czy to fizyczną czy mentalną. I chce, by on też się o to starał. Intelektualnie jest dla mnie atrakcyjny nadal. Jakąś receptę znaleźć trzeba, bo za mną dopiero kilkanaście lat związku a przede mną ze 30 conajmniej ;)
                              • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 12:10
                                malwi.4 napisała:

                                > Ale ja nie pisze, że tylko seks scala związek. Scala też bliskość emocjonalna,
                                > wspólne cele, szacunek, troska. Sam seks nie spaja. Ale gdy seksu nie ma, częst
                                > o szuka się go na zewnątrz. Tak jak i się szuka bliskości emocjonalnej, gdy w z
                                > wiązku jest tylko bliskość fizyczna.
                                >
                                > Pisząc niedoceniana, chodziło mi o to, ze facetom przypisuje się potrzeby seksu
                                > alne, słowo pożądanie do kobiet (według pewnych środowisk) nie pasuje. Kobieta
                                > nie pożąda. Kobieta, gdy jest zakochana to pragnie tylko trzymania za rękę i ro
                                > zmów do późnego wieczora, a facet chce ją wykorzystać już na pierwszej randce;)
                                >

                                oo własnie o to chodziło - brawo malwi.4
                                • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 12:21
                                  Jeśli cię ta rozmową zdenerwowałam to przepraszam. Postaram się z tobą na takie tematy nie rozmawiać więcej. Możliwe, ze nasze stanowiska są wbrew pozorom blisko siebie, a przypisujemy sobie nawzajem skrajne poglądy. Może dlatego, ze (być może) każda z nas ma za sobą inne doświadczenia.
                                  • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 12:24
                                    malwi.4 napisała:

                                    > Jeśli cię ta rozmową zdenerwowałam to przepraszam. Postaram się z tobą na takie
                                    > tematy nie rozmawiać więcej. Możliwe, ze nasze stanowiska są wbrew pozorom bli
                                    > sko siebie, a przypisujemy sobie nawzajem skrajne poglądy. Może dlatego, ze (by
                                    > ć może) każda z nas ma za sobą inne doświadczenia.

                                    malwi.4 zdiagnozowałaś się :)) moje lubienie czy nie lubienie nie ma tutaj nic do rzeczy.
                                    pozdrawiam
                                    • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 12:34
                                      ...inne doświadczenia i inny etap w życiu a co innego jest ważne na każdym etapie, patrzymy się kazda ze swojej perspektywy
                                      • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 12:40
                                        i pamiętaj :)) uczuć nie da się "wywołać" i nie sam seks "spaja" związek. Pewnie,że z innej perspektywy - ja pewne etapy mam już za Ty pewnie przed :))
                                        amen :)
                                        • brygada_ww Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 12:54
                                          ankaskakanka14 napisała:

                                          > i pamiętaj :)) uczuć nie da się "wywołać" i nie sam seks "spaja" związek. Pewni
                                          > e,że z innej perspektywy - ja pewne etapy mam już za Ty pewnie przed :))
                                          > amen :)

                                          Bo z tym seksem to jest tak, ze wszedzie jest juz go za duzo, wystarczy spojrzec na reklame. A rzeczywistosc jest taka, ze ludzie roznia sie wzajemnie i dla jednego seks bedzie na pierwszym planie, bedzie spajal zwiazek jako nr1, dla innych moze miec znaczenie zupelnie drugorzedne.
                                          • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 13:07
                                            Brygada, ja się tu nie zamierzam reklamować, ze mam ochotę na seks tak często jak kolorowe czasopisma nakazują. Jestem kobietą. Potrzebuje mieć nastrój ku temu ;) U mnie seks nie jest nr1, ale gdyby nie było go wcale lub gdyby nie było pożądania to trwanie przy kimś kto nie działałby na mnie seksualnie, byłoby oszukiwaniem go, ze jest ok, gdyby ok nie było. No chyba, ze jemu odpowiadałby przyjacielskie relacje.

                                            Z resztą temat seksu kto wywołał??? ;) Anka!!! Nikt tu wcześniej o seksie nic nie pisał.
                                            • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 13:12
                                              malwi.4 napisała:

                                              \
                                              > Z resztą temat seksu kto wywołał??? ;) Anka!!! Nikt tu wcześniej o seksie nic n
                                              > ie pisał.

                                              czy to jakiś problem,bo nie rozumiem?
                                              • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 13:22
                                                nie, to żaden problem, by kobiety dzieliły się swoimi refleksjami na temat seksu i związków

                                                ja takich rozmów potrzebuje, to dla mnie skomplikowany temat (związków), lubię posłuchać o doświadczeniach innych kobiet
                                                • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 13:28
                                                  malwi.4 napisała:

                                                  > nie, to żaden problem, by kobiety dzieliły się swoimi refleksjami na temat seks
                                                  > u i związków

                                                  dobrze :))


                                                  > ja takich rozmów potrzebuje, to dla mnie skomplikowany temat (związków), lubię
                                                  > posłuchać o doświadczeniach innych kobiet

                                                  Ja sie raczej nie uzewnętrzniam ja jedynie na początku wątku nawiązałam ogółem do tego,że jesteśmy na etapie zastanawiania się nad seksualnością (instynktem) i że lubię czytać kropidło bo według mnie wyprzedza on swoim myśleniem ten etap zastanawiając sie nad relacjami ogólnymi w związku.
                                                  • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 13:36
                                                    Wiem, ze się nie uzewnętrzniasz. Ja pisze z kolei za dużo jak na forum publiczne.

                                                    Z innymi kobietami lubię dzielić się doświadczeniami. Też takimi, które są dalej ode mnie.
                                                  • ankaskakanka14 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 13:44
                                                    malwi.4 napisała:

                                                    > Wiem, ze się nie uzewnętrzniasz. Ja pisze z kolei za dużo jak na forum publiczn
                                                    > e.
                                                    >
                                                    > Z innymi kobietami lubię dzielić się doświadczeniami. Też takimi, które są dale
                                                    > j ode mnie.

                                                    to prawda czasami czyjeś doświadczenia,podpowiedzi pomagają.Znam z autopsji,a to ze piszesz o sobie i na swoich przykładach to nic złego.Ważne że jesteś tu i swoim postrzeżeniami,myślami dzielisz się z innym.
                                            • malwi.4 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 14:33
                                              malwi.4 napisała:

                                              > gdyby nie było pożądania to trwanie przy kimś kto nie działałby na mnie seksualnie, byłoby
                                              > oszukiwaniem go, ze jest ok, gdyby ok nie było.

                                              w drugą stronę też to działa, nie chciałbym być oszukiwana, wolałabym albo naprawiać albo się rozejść
    • ankaskakanka14 malwi.4 20.11.13, 22:07
      już nie pierwszy raz u Ciebie w rozmowach o związku na pierwszy plan wysuwa się "seksualność" -> nie idź tą drogą
      • malwi.4 Re: malwi.4 20.11.13, 22:19
        dzięki za spostrzeżenie, nie wiem, może masz rację

        wiesz, szacunek i troska dla mnie też są ważne, ale generalnie dbam i szukam recepty, by związek był udany
        • nativeau Re: malwi.4 21.11.13, 01:01
          no to ci podpowiem. co robisz jak chcesz zjesc dobry chleb? Uczysz sie piec, kupujesz DOBRE surowce ($) i pieczesz. Ze zwiazkiem tak samo: latwo miec udany z dobra polowka ale trudno jest miec udany z wybrakowana polowka. W dzisiejszych czasach prawie wszystkie kobiety sa wybrakowane, szczegolnie widac to na tym forum. A wiec juz wiesz ze po pierwsze musisz znalezc dobra polowke. Tyle ze dobra polowka sie wycwanila i za darmo juz nie daje.
          • malwi.4 Re: malwi.4 21.11.13, 14:53
            W dzisiejszych czasach prawie wszystkie kobiety sa wybrakowane, szczegolnie widac to na tym forum.

            no wczoraj to byś mnie dobił na amen tym spostrzeżeniem, ale dziś mam dobry humor, wiec tylko trochę pochlipię: chlip... chlip.... ;)
    • apersona Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 14:15
      Mi się komplementarność kojarzy przede wszystkim jako pozytywne uzupełnianie się - ludzie są różni i dzięki temu razem mogą więcej niż osobno, w parze i w zespole jak w "Ocean's 11" czy "Tower Heist".
      Krop zawęził komplementarność do wzajemnego zazębiania się skrajnych braków w trwałych patologicznych związkach zwanego koluzją (wątek z F Życie Rodzinne)
    • liluchna77 Re: komplementarnosc- jeszcze raz 21.11.13, 18:24
      ankaskakanka dalej chce błyszczeć swoimi mądrościami przecież to widać,że sprawność intelektualna to dziecko 5 lat :D
    • yaxe Re: komplementarnosc- jeszcze raz 22.11.13, 01:49
      kropidlo5 napisał:

      > Patrze na 'toksyczne relacje' coraz bardziej jako na komplementarne zwiazki, w
      > ktorych dwie osoby otrzymuja cos i daja cos. Stad blisko do obwiniania- ale w t
      > ym kontekscie w ogole lepiej nie mowic o winie- to lepiej zostawic etyce, prawu
      > savoir vivre. chodzi o mechanizm psychologiczny.
      >
      > To juz temat poruszany wiele razy, przyczyny mozna pominac, chodzi bardziej o r
      > ecepty.
      > Ludzie automatycznie lgna wedle tych schematow- i do dyskusji jest- co konkretn
      > ie robic aby nie lgnac (oraz aby nie przyciagac osob komplementarnych, ktore te
      > z szukaja i lgna).
      >
      > Ktos, kto czuje sie niezauwazany, bedzie lgnal do kogos kto 'zauwazy', nawet pr
      > zez krytyke i obwinianie. Ktos kto bois sie niedoskonalosci bedzie szukal kogos
      > , kto pozwoli sie krytykowac i pouczac- a ktos kto boi sie odpowiedzialnosci pr
      > zyciagnie kogos krytycznego i dominujacego- aby pozbyc sie odpowiedzialnosci.
      >
      > To sa chyba te tzw 'korzysci' choc oczywiscie taka nazwa srednio oddaje ich rea
      > lny charakter, ale mowimy w kontekscie psychologicznym.
      >
      > Jakie znacie przyklady takiej 'komplementarnosci jeszcze?
      >
      > Agresywny maz prymityw i potulna zona- on dostaje substytut mocy i wladzy, bo b
      > oi sie ze nic nie znaczy. Ona substytut zainteresowania i opieki, bo boi sie sa
      > motnosci. Itd
      > Maz fajtlapa i zona zaradna acz umeczona- on dostaje 'opieke' bo boi sie niezal
      > eznosci, ona dostaje wladze bo boi sie niemocy.
      >
      > Oczywiscie w kazdej z tych relacji kazdy cos dostaje, ale duzo wiecej daje- i d
      > latego sa to reakcje szkodliwe- i realnej korzysci w ogolnym bilansie nie ma, j
      > est strata. Nawet dla pozornie 'dominujacej' osoby tak moze byc, bo takie relac
      > je podtrzymuja patologiczne relacje ze swiatem i umacniaja je, gdy np wszystkow
      > iedzacy drazni innych, bo wielu nie chce byc pouczana, ale tez zalezny nadmiern
      > ie moze draznic, bo wielu nie chce robic za nianke.
      >
      > Opinie?
      >


      ale co z tego wynika? swiata i ludzi nie zmienisz, ludzie zawsze beda poszukiwac tego czego potrzebuja rowniez na zasadzie komplementarnosci, (albo podobienstwa - w mysl zasady "podobienstwa sie przyciagaja" - tu tez mozemy mowic o stracie, bo np. sa zbyt podobni aby dodawac wzajemnie cos kazdy od siebie nowego)


      o toksycznosci zwiazku mowimy wtedy, gdy jednej ze stron dzieje sie krzywda i jest ona tego (tej krzywdy) swiadoma, ponosi ewidentne straty, jest jej w zwiazku "niewygodnie"

      to co z boku moze wydawac sie dla nas toksycznym zwiazkiem, moze byc dla danej pary w pelni satysfakcjonujace

      to, ze obie strony przez to traca - w opinii ludzi stojacych obok - nie ma dla takiej pary znaczenia

      i co? unieszczesliwiac na sile?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka