kropidlo5
19.11.13, 12:23
Patrze na 'toksyczne relacje' coraz bardziej jako na komplementarne zwiazki, w ktorych dwie osoby otrzymuja cos i daja cos. Stad blisko do obwiniania- ale w tym kontekscie w ogole lepiej nie mowic o winie- to lepiej zostawic etyce, prawu savoir vivre. chodzi o mechanizm psychologiczny.
To juz temat poruszany wiele razy, przyczyny mozna pominac, chodzi bardziej o recepty.
Ludzie automatycznie lgna wedle tych schematow- i do dyskusji jest- co konkretnie robic aby nie lgnac (oraz aby nie przyciagac osob komplementarnych, ktore tez szukaja i lgna).
Ktos, kto czuje sie niezauwazany, bedzie lgnal do kogos kto 'zauwazy', nawet przez krytyke i obwinianie. Ktos kto bois sie niedoskonalosci bedzie szukal kogos, kto pozwoli sie krytykowac i pouczac- a ktos kto boi sie odpowiedzialnosci przyciagnie kogos krytycznego i dominujacego- aby pozbyc sie odpowiedzialnosci.
To sa chyba te tzw 'korzysci' choc oczywiscie taka nazwa srednio oddaje ich realny charakter, ale mowimy w kontekscie psychologicznym.
Jakie znacie przyklady takiej 'komplementarnosci jeszcze?
Agresywny maz prymityw i potulna zona- on dostaje substytut mocy i wladzy, bo boi sie ze nic nie znaczy. Ona substytut zainteresowania i opieki, bo boi sie samotnosci. Itd
Maz fajtlapa i zona zaradna acz umeczona- on dostaje 'opieke' bo boi sie niezaleznosci, ona dostaje wladze bo boi sie niemocy.
Oczywiscie w kazdej z tych relacji kazdy cos dostaje, ale duzo wiecej daje- i dlatego sa to reakcje szkodliwe- i realnej korzysci w ogolnym bilansie nie ma, jest strata. Nawet dla pozornie 'dominujacej' osoby tak moze byc, bo takie relacje podtrzymuja patologiczne relacje ze swiatem i umacniaja je, gdy np wszystkowiedzacy drazni innych, bo wielu nie chce byc pouczana, ale tez zalezny nadmiernie moze draznic, bo wielu nie chce robic za nianke.
Opinie?