m-jak-marcin
27.11.13, 18:56
Witam, problem dotyczy mojej narzeczonej, a moze juz bylej narzeczonej. Postanowilem oswiadczyc sie, kupilem kwiaty, pierscionek, zaprosilem do restauracji na kolacje. Spytalem, czy zechce wysc za mnie za maz..... po krotkiej chwili odpowiedz padla "tak, jednak pierwsze, co musimy zrobic, to podpisac intercyze". Zamieszkalismy w jej domu, bo ma lepsze warunki dla przyszlej rodziny. Te slowa o intercyzie zaskoczyly mnie z jednej strony, a z drugiej strony nie, bo wiedzialem doskonale jaki ma charakter. Poinformowala o oswiadczynach rodzicow, brata i z tej okazji wspolnie z bratem i bratowa stwierdzili, ze musza sie napic. Pili trzy dni, jedli, pili, spali i nie trzezwieli, na trzeci wieczor moja narzeczona zaprosila do domu brata i bratowa na picie obiecujac, ze ugotuje ukochanemu braciszkowi ulubiony rosol. Zdenerwowalo mnie to wszystko, zadzwonilem na policje i poinformowalem, ze mam w domu od trzech dni nietrzezwiejaca kobiete. Przyjechala policja i zwinela moja narzeczona w trakcie gotowania rosolu dla brata na izbe wytrzezwien. Spytala, czy moze wziac ze soba telefon, zeby na drugi dzien mogla poinformowac, o ktorej mozna ja odebrac z powrotem. Przetestowano ja, miala 3,5 promila alkoholu we krwi i co bylo niepojete dla policjantow- "byla trzezwa". Normalnie rozmawiala, powiedziala, ze chce spokojnie wysikac sie i isc spac, jeszcze pozartowala podobno z funkcjonariuszami. Po obudzeniu w "hotelu" zjadla sniadanie, wziela prysznic, zaplacila za nocleg i zadzwonila do mnie, zebym o konkretnej godzinie ja odebral. Wczesniej jednak zadzwonila do rodzicow i do brata, poinformowala matke, zeby ja odebrala znacznie wczesniej, co oczywiscie mamusia zrobila. Ja wzialem sobie dzien wolny od pracy i pojechalem na izbe, nie bylo juz jej tam. W tym czasie jej ojciec razem z bratem powymieniali wszystkie zamki w drzwiach i wszystkie moje rzeczy wyrzucili za drzwi. Pojechalem z powrotem do domu i nie moglem sie do niego dostac. W tym czasie narzeczona razem z mamusia poszly do knajpy, bo przeciez trzeba bylo coreczce kaca wyleczyc. Poszedlem do kolegi poprosic, zevbym mogl kilka dni pomieszkac, zgodzil sie.
Nie wiem, co mam dalej robic, z jednej strony mysle, ze nie ma to sensu pakowac sie w taka rodzine, a z drugiej strony szkoda mi tej znajomosci. Co robic, doradzcie prosze.