Dodaj do ulubionych

zmanipulowana

01.12.13, 19:50
Witam, prosiłabym o radę jak postąpić. Moja 16 letnia córka od pewnego czasu spotyka się z chłopakiem starszym o 6 lat. Problem w tym, że chłopak pochodzi ze środowiska patologicznego, z rodziny dysfunkcyjnej, ma przeszłość kryminalną, skonczone jedynie gimnazjum, nie uczy się, nie pracuje, ma problemy z alkoholem i moim zdaniem (wynikającym z obserwacji zachowania) co najmniej lekkie problemy psychiczne. Na corkę ta znajomość ma fatalny wpływ. Całkowicie się jej oddała, wzięła na siebie misję wyprowadzenia chłopaka z tego stanu i srodowiska. A on wykorzystuje jej naiwność, robiąc z siebie nieszczęślwą ofiarę losu, która potrzebuje pomocy - wydzwania o różnych porach, wzrusza ją wyznaniami dozgonnej miłości, skarży się na nieszcześcia jakie go spotykają, wymusza spotkania, manipuluje jej uczuciami, zali się na rodziców, brak pracy, system, policję i fałszywych przyjaciół itp. Corka płacze jak to słyszy, bardzo angażuje się emocjonalnie, pędzi mu na pomoc, bez względu na porę dnia czy nocy, zaniedbała naukę, rodzinę, odcięła się od dotychczaswych przyjaciół, którzy nie chcą zaakceptować "kryminalisty i menela". Ona zupełnie nie dostrzega tego, jest tak zaślepiona teoriami tego chłopaka, że żyje w jakimś oderwaniu od rzeczywistości. Boję się, ze ta znajomość zniszczy jej życie. Proszę o rady doswiadczone osoby, jak mam ratowac tego mojego wrażliwego głuptasa.
Obserwuj wątek
    • ankaskakanka14 Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:19
      rola "złośliwej" teściowej?
      • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:27
        być moze nic oddałam całej powagi sytuacji, ale trudno tu opisać wszystkie sytuacje i okoliczności towarzyszące tej znajomości. Nie wiem czy chłopak narkoman, alkoholik, kryminalista, brudny, wyglądający i cuchnący jak kloszard, zachowujący się jak upośledzony umysłowo, włóczacy 16-letnią małolatę po nocy po przystankach autobusowych i wypłakujący sie jej pijackimi łzami w ramię jest odpowiedni dla jakiejkolwiek dziewczyny w jej wieku. Czy takie obciązenie taka młoda wrażliwa jest w stanie utrzymać bez negatywnych konsekwencji dla swojej psychiki na przyszłość.
        • shachar Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:33
          Bądź pewna, że nawet wrażliwej nastolatce, u której w domu nie byłoby debilnych znajomości, popijaw, popie...nych rodziców, brudu, smrodu i inwektyw, nie przyszłoby do głowy zadzierzgać znajomości w podobnych klimatach. Bo to byłoby dla niej po prostu obce, a co obce to dziwne.
          Tak więc zbierasz ,coś zasiała, patologię.
          • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:45
            W zasadzie nawet nie powinnam komentowac tego wpisu ale nie chcę aby przez pryzmat Twojej ignorancji, ktorej dałeś upust w powyższym poście nieswiadomie oceniali sytuację inni czytający. Dla Twojej wiadomości podam informację, ktorą usłyszałam od psychologa, że małolaty w tym wieku, pochodzące z dobrych rodzin, szukają wrazen w środowiskach zupełnie sobie nieznanych, to jest podobnie jak z piciem alkoholu, paleniem papierosów czy próby z narkotykami. Zakazany owoc kusi. Poza tym czytaj uwaznie, może dwa trzy razy jak za pierwszym nie dotrze, nie chodzi o fascynację tym środowiskiem tylko chęć niesienia pomocy osobie nieszczęsliwej (taką wersję ma podaną iw nią wierzy) i tu jest sedno problemu z jakim się zwracam. Córkę wychowuję sama, ale przekazuję jej jak najlepsze wartości, nie ma w domu alkoholu, nawet papierosów nie palę, jest czysto, porządnie, dużo pracuję ale cały wolny czas poswiecam córce, pomagają bardzo oddani i kochający dziadkowie. Jesteśmy małą ale kochającą się i normalną rodziną. Więc prosze tu bez takich ocen a jedynie o merytoryczne wypowiedzi i praktyczne rady, co mogę zrobić, gdzie się zwrócić, czy psycholog wystarczy?
    • to.niemozliwe Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:50
      Od pewnego czasu,tzn. jak dlugo? I czy sa para, czy ona mu pomaga jedynie? Przedstawila Ci go jako swojego chlopaka, czy w ogole na ten temat nie rozmawialas? Co Twoj maz o tym uwaza?
      • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:58
        Jakieś dwa- trzy miesiące. Mówi o nim "mój chłopak", pewne fakty zaczęły wychodzić na jaw z czasem kiedy drązyłam temat np. jego przeszłość kryminalna - nie wiedziała na początku o tym, problemy z alkoholem - konspirował się, nie spotykał z nią jak był w cugu, ale teraz nie ma oporów, a im wiecej ma problemów, tym bardziej jest żałosny, a córka tym większą potrzebę pomocy odczuwa.
        • to.niemozliwe Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:24
          Twoja corka chyba pierwszy raz poczula, ze moze cos znaczyc dla kogos, kogo sama wybrala. To ja silnie motywuje, a takze kaze bronic sie w roli, ktora sobie wybrala. Kazdy, kto te role kwestionuje bedzie wrogiem lub przynajmniej kims, kto nic nie rozumie.
          Wydaje mi sie, ze trzeba zaakceptowac ja w tej roli, utrzymywac zaufanie i bliskosc. Z czasem sama zacznie dostrzegac, ze daje soba manipulowac. Mozna ja delikatnie podprowadzac, ale nie w formie perswazji, czy zarzutow lub pretensji. W watku "co czytac" znajdziesz ksiazki, kup corce cos z pozycji poruszanych przez Mone Blue. Byc moze Mona, ktora dosc dobrze sie orientuje w problematyce wspoluzaleznienia, zechce ci cos podpowiedziec.
          • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:31
            Czyli nie rozmawiać za dużo na ten temat? Nie tłumaczyć? Nie uświadamiać, że przyjęła na siebie rolę nie do udźwignięcia? Bardzo zaniedbuje swoje sprawy, po prostu nie ma na nie czasu, ani do nich głowy, wkrótce wyjdą konsekwencje tych zaniedban.. Czy to jedyne wyjście czekać i patrzeć? To takie trudne, wydaje mi się, że ona się stacza razem z nim, i boję się, ze jesli nic lub niewiele będę robić to przyjdzie moment kiedy będzie za poźno na pomoc..
            • to.niemozliwe Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:17
              Alez rozmawiac, tylko uwazac co i jak sie mowi. Nie atakowac, nie gledzic nad uchem, a bardziej mowic jakie ona ma prawo miec oczekiwania od tego faceta. Malwi tu zauwazyla, ze dziewczyna nie bardzo chyba w siebie wierzy i przy okazji nie zdaje sobie sprawy w co sie pakuje. Czy ona w ogole wyraza jakies krytyczne opinie o swoim chlopaku? Np. nie przeszkadza jej naduzywanie alkoholu>:)
              • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:29
                Córka nie daje mi szansy na normalną rozmowę, może moja wina bo chyba te rozmowy kojarzą jej się właśnie z ględzeniem i oskarżeniami wobec niej i jej chłopaka. Jak widzi, że przymierzam się do "rozmowy" to zakłada słuchawki na uszy, albo zamyka się w łazience, albo wychodzi z domu. Ale musze poruszyć kwestie oczekwiań wobec chłopaka, bo rzeczywiście do tego ma prawo a chyba sobie tego nie uświadamia. Ale z drugiej strony takie rady będą oznaczały, że go akceptuję i chcę im pomóc w budowaniu udanej relacji.. Tak to może odebrać.
                • to.niemozliwe Re: zmanipulowana 03.12.13, 14:52
                  Tak, zaakceptuj jej prawo wyboru. To jest Jej prawo, nie Twoje.
                  Ona chce należeć być dla kogoś, nie ma możliwości, żebyś się temu przeciwstawiła bez ranienia jej.
                  "I had a feeling that I belong,...."

                  Możesz jedynie, robić to, co się robi wobec osób uzależniających się - uczyć, że jak dużo daje, to ma prawo dużo wymagać. Że jest jeszcze za młoda na poważne związki i teraz ma czas na poznawanie się na ludziach, jacy są naprawdę. Także na facetach. I na uczeniu się odróżniania ściemy od uczciwości. Tłumacz jej ,że nie można się zatracać w związku, tylko musi to być ubogacające. Kup jej dobre książki, tam są trafne argumenty.
                  Tez mam córkę w wieku Twojej. :-)
                  • ska.40 Re: zmanipulowana 04.12.13, 00:12
                    Ale takich problemów pewnie nie masz ;) Staram się robić tak jak mówisz, szanuję jej wybory i wspieram w decyzjach, ale muszę rownież czuwać aby nie zrobiła sobie nimi krzywdy. Tak pojmuję rolę rodzica. Hmm.. patos do niej nie trafia, przewraca oczami znudzona. Trudno z taką wszystkowiedzącą nastolatką dyskutować. Ostatnio przekonują ją argumenty pozytywne - przedstawienie realnych korzyści wynikających ze zmiany zachowania, otoczenia, postawy, priorytetów. A może powoli zaczyna "wracać"..
                    • to.niemozliwe Re: zmanipulowana 04.12.13, 08:03
                      Moim zdanie, to trudno jest z taka osobą rozmawiać i jej argumentować, ponieważ uzależnienie (o ile o tym można tu mówić) wynika z jej usiłowania uniknięcia odrzucenia. To jest unikanie powtórzenia doświadczenia separacyjnego, a w głębszej warstwie - odrzucenie samotności, która ludziom towarzyszy. A najbardziej się uwidacznia w dwóch momentach: narodzin i śmierci. Najpierw kiedy musimy sobie "radzić sami", później, kiedy już nawet (i także) sami sobie nie jesteśmy w stanie "poradzić".
                      Jeśli będziesz stosować wobec córki argumentację zaborczą, to dajesz sygnał separacji, w sensie, że nie akceptujesz, stawiasz barierę, warunkujesz.
                      Nie warunkuj i nie oceniaj, powstrzymaj oceny, jedynie precyzyjnie określaj fakty i wspieraj jej wejście na postrzeganie bardziej realistyczne.
                      Osoba uzależniona zapomina także, lub lekceważy to, co traci uzależniając się, np. zaniedbując szkołę, czy przyjaźnie - sięgaj do argumentacji o tym, jakie jej ważne potrzeby są zaspokajane poprzez to, że pielęgnuje znajomości, kontakty z innymi, że ma czas dla siebie, że czasem odrzuca zawracanie głowy przez innych, że dobrzej jej idzie w szkole, itd.

                      > A może powoli zaczyna "wracać"..

                      Ja bym nie myślał w ten sposób, nie będzie żadnego powrotu. Od urodzenia tracisz kontrolę, dzień po dniu. Możesz się już jedynie głęboko przyjaźnić. Istota przyjaźni to bezwarunkowa akceptacja, a przynajmniej głęboko posunięta. I jednoczenie nieobojętność.

                      Pielęgnuj rytuały intymności emocjonalnej, właśnie w zrytualizowanych formach.
                      I przytulaj, jest w ogóle taka metoda odbudowywanie zaufania w związkach w kryzysie, oparta o przytulanie (i powrotu seksualności, ale to inna sprawa). Zresztą, chyba Kratochwila.
                      • ska.40 Re: zmanipulowana 04.12.13, 12:03
                        to.niemozliwe napisał:

                        > Moim zdanie, to trudno jest z taka osobą rozmawiać i jej argumentować, ponieważ
                        > uzależnienie (o ile o tym można tu mówić) wynika z jej usiłowania uniknięcia o
                        > drzucenia. To jest unikanie powtórzenia doświadczenia separacyjnego, a w głębsz
                        > ej warstwie - odrzucenie samotności, która ludziom towarzyszy.

                        Tłumaczyć bez używania argumentów? Tego nie potrafię. Jednym z elementów merytorycznej rozmowy jest trafiona argumentacja. Kiedy nie ma argumentów to są porównania, a to chyba gorsza retoryka.


                        > Jeśli będziesz stosować wobec córki argumentację zaborczą, to dajesz sygnał sep
                        > aracji, w sensie, że nie akceptujesz, stawiasz barierę, warunkujesz.
                        > Nie warunkuj i nie oceniaj, powstrzymaj oceny, jedynie precyzyjnie określaj fak
                        > ty i wspieraj jej wejście na postrzeganie bardziej realistyczne.

                        Tak, z tym mam problem, nie potrafię się powstrzymać od ocen. Ale te podpierają moją argumentację. Staram się oceniać obiektywnie (chociaz podobno obiektywizm nie istnieje), ale jednak emocjonalnie. Wręcz histerycznie...

                        > Osoba uzależniona zapomina także, lub lekceważy to, co traci uzależniając się,
                        > np. zaniedbując szkołę, czy przyjaźnie - sięgaj do argumentacji o tym, jakie je
                        > j ważne potrzeby są zaspokajane poprzez to, że pielęgnuje znajomości, kontakty
                        > z innymi, że ma czas dla siebie, że czasem odrzuca zawracanie głowy przez innyc
                        > h, że dobrzej jej idzie w szkole, itd.

                        Właśnie do takich argumentów staram się sięgać. Rysuję jej pozytywną wizję przyszłości bez "niego". Musi wiedzieć, że bez tej znajomości bedzie jej w życiu lepiej, łatwiej, przyjemniej. Uświadamiam, że on to same kłopoty, zmartwienia, zaniedbania i stres. No i niestety nie udaje mi się uniknąć krytycznych słów wobec niego, moze tu jest problem. Bo im bardziej krytykuję tym ona bardziej idealizuje.


                        > > A może powoli zaczyna "wracać"..
                        >
                        > Ja bym nie myślał w ten sposób, nie będzie żadnego powrotu. Od urodzenia tracis
                        > z kontrolę, dzień po dniu. Możesz się już jedynie głęboko przyjaźnić. Istota pr
                        > zyjaźni to bezwarunkowa akceptacja, a przynajmniej głęboko posunięta. I jednocz
                        > enie nieobojętność.

                        Przyjaźni? To nie ma miłości? Miedzy dzieckiem a matką nie ma miłości? Zanika? Oj, tu się pozwolę nie zgodzić z Tobą. Ja czuję, ze ją kocham z dnia na dzień coraz mocniej (sama nie wiem jak to możliwe ale jednak) i wiem też, że ona kocha mnie. Mówimy to sobie. Teraz rzadziej, bo jednak jesteśmy często w konflikcie i wiecej kłótni niż czułości. Ale zdarzają się takie właśnie "powroty" kiedy potrafimy rozmawiać i okazywać sobie mimo wszystko wielką miłość i przywiazanie. A przyjaźn, to moim zdaniem jeden z elementów miłości.
                        >
                        > Pielęgnuj rytuały intymności emocjonalnej, właśnie w zrytualizowanych formach.
                        > I przytulaj, jest w ogóle taka metoda odbudowywanie zaufania w związkach w kryz
                        > ysie, oparta o przytulanie (i powrotu seksualności, ale to inna sprawa). Zreszt
                        > ą, chyba Kratochwila.
                        • szaman.ka Re: zmanipulowana 04.12.13, 18:55
                          Kup jej pod choinkę książkę -"Kobiety,które kochają za bardzo"-autorka Norwood Robin. Ni e musisz wtedy już nic mówić.
                          • szaman.ka Re: zmanipulowana 04.12.13, 18:59
                            Widzę,w internecie,że są dostępne w sprzedaży.
                            • ska.40 Re: zmanipulowana 04.12.13, 22:21
                              Sama chętnie przeczytam ;) Ktoś mi kiedyś polecał tę pozycję, ale o niej zapomniałam. Myślisz, że taka szesnastka zrozumie? Nie za młoda na taką lekturę?
                              • szaman.ka Re: zmanipulowana 04.12.13, 22:44
                                Myslę,że tak.Tam są konkretne przykłady przemawiające do wyobraźni.
                        • to.niemozliwe Re: zmanipulowana 05.12.13, 08:49
                          > Tłumaczyć bez używania argumentów? Tego nie potrafię. Jednym z elementów meryto
                          > rycznej rozmowy jest trafiona argumentacja. Kiedy nie ma argumentów to są poró
                          > wnania, a to chyba gorsza retoryka.

                          Można. Argumenty trafiają bezpośrednio do systemu logicznego, a tym ludzie się nie kierują i nie wyznacz on ich systemu wartości. Oprócz argumentacji logicznej, można też używać metafor, zadawać pytania sokratyczne, dawać samemu przykład, lub objaśniać partycypacyjnie (mam na myśli wspólne robienie czegoś z kimś).
                          Krótkotrwale można też wywierać wpływ stosując przymus: groźby, szantaż, system nagroda/kara. I to na wiele osób działa, szczególnie jeśli ktoś ma kłopoty z działaniem w warunkach odroczonej nagrody, lub wobec początkowych trudności; czyli źle znosi wytrącenie ze stanu metastabilnego w jakim się znajduje. To jest w ogóle złożoność problemu motywacji, która w zasadzie jest uczuciem wyższym, ulega ewolucjom i ciągłej presji wewnętrznej i zewnętrznej.
                          Zasadnicza cecha, jaką powinno się charakteryzować dobre argumentowanie, to brak elementów ocennych.

                          > Tak, z tym mam problem, nie potrafię się powstrzymać od ocen. Ale te podpierają
                          > moją argumentację. Staram się oceniać obiektywnie (chociaz podobno obiektywizm
                          > nie istnieje), ale jednak emocjonalnie. Wręcz histerycznie...

                          Tu trzeba umieć zapanować nad swoimi lękami. Po tym się poznaje dojrzałe rodzicielstwo.

                          > Przyjaźni? To nie ma miłości? Miedzy dzieckiem a matką nie ma miłości? Zanika?
                          > Oj, tu się pozwolę nie zgodzić z Tobą.

                          Źle się wyraziłem. Mam na myśli to, że jedynie przyjaźnić w sensie nieofensywnej akceptacji.
                          Oczywiście miłość nie wyklucza przyjaźni, ani nie jest lesza, czy gorsza. jest inna.

                          > Ale zdarzają się takie właśnie "powroty" kiedy po
                          > trafimy rozmawiać i okazywać sobie mimo wszystko wielką miłość i przywiazanie.

                          No i dobrze. Przygotuj się mentalnie do sytuacji, że za kilka lat to Ty będziesz jej bardziej potrzebować niż ona Ciebie. A ją przygotowuj do tego, że może i chce Ci dawać.
                          Zobacz ile tu na forum wątków dorosłych kobiet o toksycznych matkach.

                          Co do relacji Twojej córki z tym chłopakiem, to Ty byś chciała, żeby ona już o nim zapomniała.
                          A to jest inny etap. Twoja córka jest na etapie zachłyśnięcia się uczuciem, musi przyjść refleksja, rozczarowanie, żal, rozpacz, żałoba, doświadczenie.
                          Nie przyspieszysz tego procesu, nie wiem jak uporczywą argumentacją. To trwa.
                          • szaman.ka Re: zmanipulowana 05.12.13, 11:36
                            To bardzo mądre rady To.niemożliwe,szkoda tylko,że mało praktyczne. Masz całkowitą rację,że argumenty logiczne nie zawsze trafiają do ludzi, ponieważ one trafiają do umysłu logicznego,a to nie logika rządzi naszym zachowaniem w stosunku do innych,lecz emocje. (Lekarze np.doskonale wiedzą,że palenie szkodzi,a sami palą.)
                            Masz także rację,że można łatwiej trafić do kogoś poprzez metafory,bajki terapeutyczne i inne środki perswazji.
                            Zarówno metafory, jak i bajki terapeutyczne omijają opór świadomego umysłu i trafiają wprost do podświadomości. Dlatego np.Jezus tak często korzystał z różnych przypowieści.
                            Szkopuł tylko w tym;skąd ta biedna matka ma to umieć robić?
                            Są psychoterapeuci,którzy się specjalizują w układaniu takich metafor i bajek terapeutycznych i pracuje się tymi metodami najczęściej z dziećmi,chociaż są przydatne również w pracy z dorosłymi.
                            Ja myślę,że wszystko co Matka może zrobić to rzeczywiście powstrzymywać się od oceniania,które jest przyjmowane jako atak.
                            Mówić może natomiast o swoich uczuciach,które ma w związku z tą sytuacją.Dzieci z reguły nie chcą ranić,ani martwić swoich rodziców i często dlatego uciekają się do kłamstwa, by mama się nie martwiła.
                            Święta są taką okazją,by przeprosić córkę za te wyrzuty,które jej robiłaś i powiedzieć jakimi uczuciami było to podyktowane i zapewnić ją o swojej miłości.
                            • ska.40 Re: zmanipulowana 06.12.13, 22:46


                              > Ja myślę,że wszystko co Matka może zrobić to rzeczywiście powstrzymywać się od
                              > oceniania,które jest przyjmowane jako atak.

                              Szamanko, tylko jak odróżnićocenianie od strwierdzania faktów?
                              Taka sytuacja: mówię córce, że chlopak jest zaniedbany, niewykształcony, niepracujący, obraca się w podejrzanym towarzystwie (złodzieje), ma na nią zływ pływ i najwyraźniej jakies problemy intelektualne (wynikło w rozmowie z nim). A corka na to: Widziałaś i rozmawiałaś z ni dwa razy, nie znasz go a oceniasz..
                              I jak potraktować tę sytuację? Czy to było ocenianie? Wydaje mi się, ze ja tylko podzieliłam się swoimi spostrzeżeniami, a córka odebrała jako ocenianie. Czy granica jest tak cienka? Myślę, ze po prostu czasami trzeba swoje zdanie i opinie wyrazić, nazwać rzeczy po imieniu, przedstawić sytuację z innej perspektywy, widzianą innymi oczami. Czy powinno byc tak, ze widzę, że dzieciak mi tonie w patologii ale ja nie mogę słowa krytycznego rzec bo zaraz oceniam?

                              > Mówić może natomiast o swoich uczuciach,które ma w związku z tą sytuacją.Dzieci
                              > z reguły nie chcą ranić,ani martwić swoich rodziców i często dlatego uciekają
                              > się do kłamstwa, by mama się nie martwiła.

                              Albo dla swiętego spokoju, aby "nie truła"..

                              > Święta są taką okazją,by przeprosić córkę za te wyrzuty,które jej robiłaś i pow
                              > iedzieć jakimi uczuciami było to podyktowane i zapewnić ją o swojej miłości.
                              >
                              Często zapewniam ją o swojej miłości, potrafię przyznać się do błędu ale nie sądzę aby było dobrym posunięciem przepraszanie za krytykę środowiska i stylu życia do którego nakłania ją ten chłopak.. Corce robię wyrzuty tylko w przypadku złamania zasad i złego zachowania.
                              • szaman.ka Re: zmanipulowana 07.12.13, 00:46
                                Zaszło nieporozumienie!
                                Oczywiście,że nie chodzi mi o to, byś nie miała w ogóle mówić; co myślisz na ten temat i mówiła na czarne,że jest białe.
                                Ja nie podzielam poglądu,jaki tutaj reprezentuje część piszących,że matka powinna kochać dziecko bezwarunkowo- w rozumieniu,że: nie powinna mieć żadnych oczekiwań i akceptować każde zachowanie.
                                Tym bardziej,że jesteś samotną matką i musisz pełnić jednocześnie rolę ojca.
                                Chodziło mi o formę wypowiedzi.
                                Nie wiem jak rozmawiasz z nią,ale chodziło mi o to,że :zamiast np.mówić na niego;" ten taki,a taki" np.alkoholik,narkoman,obibok, złodziej ,czy ,że on manipuluje Tobą, powiedzieć:
                                że Ty nie akceptujesz tego,że spotyka się z chłopakiem,który nie ma wykształcenia,nie pracuje i pije.Ty się martwisz,że córka zaprzepaści sobie życie zadając się z nim i zaniedbując dotychczasowe swoje życie-szkołę przyjaciół i swoje plany na przyszłość. Martwi Cię to dlatego,że wiesz,że ludzie,którzy mają problemy z alkoholem wymagają specjalistycznego leczenia i uważasz,że córka robi sobie złudzenia,że to ona mu pomoże wydostać się z tego.Uważasz,że chłopak,który pochodzi z rodziny z takimi problemami wymaga bardzo poważnej,głębokiej terapii,a nie pomocy szesnastoletniej dziewczyny.
                                Ty się boisz,że córka może zostać wykorzystana i Ty się boisz,żeby nie uległa manipulacji.Masz podstawy do obaw,bo widzisz,że ją wzywa wieczorem czy w nocy,bo ma problem i nie podoba Ci się ,że nie myśli o tym,że szesnastoletnia dziewczyna powinna być w domu o tej porze.To on jest starszy i on się powinien nią opiekować,a nie odwrotnie.

                                Nie znam formy Twoich wypowiedzi i nie było moją intencją twierdzenie,że Ty źle rozmawiasz z nią, ,ale pisałam ogólnie.Czasami w złości zapominamy ,że powinniśmy skupiać się na swoich uczuciach i obawach zamiast atakować.
                                • ska.40 Re: zmanipulowana 08.12.13, 20:49
                                  Nie wiem czy jest dobry patent na rozmawianie z taką malolatą. Kiedy mówię, ze się martwię o nią , to ona mi na to, że myślę tylko o swoich uczuciach, kiedy swierdzam, że chłopak ma problemy, które ją przerastają odpowiada, ze go nie znam a oceniam, kiedy w złości "pojadę" po nim to twierdzi, ze nie panuję nad emocjami, kiedy spokojnie tłumaczę używając niezbitych dowodów mówi, że to sztuczny spokój i nią manipuluję... I bądź tu mądry...
    • malwi.4 Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:54
      to tylko moje zdanie.... dowartościowywuje się w ten sposób, jest niedowartościowana
      • malwi.4 Re: zmanipulowana 01.12.13, 20:57
        czułe słowa (tego chłopaka) działają na nią jak lep
        • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:05
          no własnie też to zauważyłam, ostatnio czerwoną różę jej dał, rozpływała się, okazało się że w ramach jakichś przeprosin. Tak, może tak być że dowartościowuje się w ten sposób... też mi to przyszło do głowy.. Ale dlaczego? Zawsze była doceniana i kochana, dawaliśmy temu wyraz słowami i czynami. To nie deficyty uczuć i brak uwagi z naszej strony. Moze brak ojca? Moze potrzebuje męskiej uwagi, atencji? Jest kochliwa, już w podstawówce mocno się zaangazowała taką dziecięcą ale głęboką miłością. Wszyscy dotychczasowi chłopcy byli "normalni" z normalnych rodzin, w wieku zbliżonym.. I wszyscy ją rozczarowali, porzucili. ten jest pierwszy tak szalenczo przywiązany i kochający.. Wg mnie toksyczny.
          • to.niemozliwe Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:07
            Jest kochana przez rodzine, ale przeciez nie zastapi to mezczyzny, ktory sie w ten sposob deklaruje.
            To sa rozne sprawy.
            • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:16
              Wiem, tylko martwi mnie to jej zaangażowanie w jego problemy i ewentualne konsekwencje dla jej psychiki na przyszłość. Chciałabym zakonczyc tę ich znajomość tylko nie wiem jak. Żadne argumenty do niej nie docierają, czas płynie. A poza tym nauka stoi w miejscu, no i boję się, że może ją wykorzystać i dziewczyna z brzuchem skonczy, bo jest całkowicie mu uległa..
          • szaman.ka Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:23
            Tak,zapewne brak ojca odgrywa tutaj istotną rolę.
            Myślę,że sama sobie z tym nie poradzisz.Gdy będziesz ją zniechęcać do chłopaka,to może obrócić się przeciwko Tobie.W tym wieku nastolatce wydaje się,że już jest dorosła,a rodzice ją ograniczają.Perswazje raczej niewiele pomogą.
            Myślę,że powinnaś się zwrócić o pomoc do Poradni dla Dzieci i Młodzieży gdzie powinnaś uzyskać fachową pomoc.Prawdopodobnie trzeba będzie poddać się psychoterapii rodzinnej,która może uświadomić córce,że przyjęła na siebie rolę niemożliwą do wykonania.
            Nie wiem gdzie mieszkasz,ale tutaj masz adresy niektórych poradni psychologiczno-pedagogicznych:

            Stołeczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna, WARSZAWA, ul. Raszyńska 8/10.
            Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 1, KRAKÓW, ul. Chmielowskiego 1.
            Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 3, GDAŃSK, ul. Gdańskich Kosynierów 11.
            Centrum Psychologiczno-Pedagogiczne, SZCZECIN, ul. Jana Matejki 6b.
            Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 1, KATOWICE, ul. Gliwicka 148
            Wojewódzka Poradnia Wychowawczo-Zawodowa, BIAŁYSTOK, ul. Bema 89 c, m. 99.
            Dzielnicowa Poradnia Wychowawczo-Zawodowa, POZNAŃ, ul. 27 Grudnia 19.
            Poradnia AGAPE, RZESZÓW, ul. Podwisłocze 12/133.
            Poradnia Młodzieżowa, ZIELONA GÓRA, ul. Westerplatte
            • szaman.ka Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:24
              A czy ojciec utrzymuje kontakt z nią ?
              • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:41
                Ojciec mieszka daleko, kontakt jest jedynie telefoniczny a raczej smsowy. Córka chyba nie czuje specjalnej potrzeby utrzymywania z nim kontaktu, może to wynika z rzadkich wizyt ojca - dwa razy w roku po tygodniu. Po prostu brak więzi. Ale ojciec wie o sprawie, martwi się, ostatnio nawet pokonał kilka tys kilometrów, aby pobyć z corką, zapoznać się ze sprawą bezpośrednio, ale kilka dni minęło szybko, konsekwencji pozytywnych tej wizyty w zasadzie brak..
            • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:36
              Dziekuję za adresy, jestem z Warszawy, szukałam jakiegoś dobrego miejsca gdzie mogłabym sie udać. Do tej pory córka była absolutnie przeciwna wizytom w jakichkolwiek poradniach, ale ostatnio jakby zmienia front. Powiedziałam, ze będziemy razem chodziły na terapię, nie oponuje juz tak ostro.
              • szaman.ka Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:52
                Jeśli jesteś z W-wy to masz też dużą poradnię podległą pod resort zdrowia:www.centrumzagorze.pl/poradnie/27-poradnia-zdrowia-psychicznego-dla-dzieci-i-mlodziezy-w-warszawie,
                • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:05
                  Na ten adres nie natrafiłam, bardzo dziękuję. Sprawdzę miejsce, ważna też jest osoba do której trafimy. Jeszcze raz dziękuję.
              • malwi.4 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:52
                ska.40 napisała:

                > Dziekuję za adresy, jestem z Warszawy, szukałam jakiegoś dobrego miejsca gdzie
                > mogłabym sie udać. Do tej pory córka była absolutnie przeciwna wizytom w jakich
                > kolwiek poradniach, ale ostatnio jakby zmienia front. Powiedziałam, ze będziemy
                > razem chodziły na terapię, nie oponuje juz tak ostro.

                może córce różowe okulary spadają, może zaczyna czuć dyskomfort tej znajomości, nie złość się na nią tylko bądź przy niej po prostu, terapia by jej pomogła, i tobie też w relacji z nią, dobrze, że ojciec się martwi i się interesuje
          • malwi.4 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:30
            nie wiem czy to brak ojca, przecież nie wszystkie nastolatki, które wychowują sie bez ojca wpadają w takie klimaty, miała dziadka, to tez jakiś wzór męski w otoczeniu

            według mnie musisz jakoś podbudować jej samoocenę, inaczej nie dostrzeże tego, ze ktoś robi z nią coś, na co nie zasługuje
            • szaman.ka Re: zmanipulowana 02.12.13, 09:41
              Owszem,nie wszystkie.Tutaj nie tyle chodzi o wzór męski w otoczeniu, co o zerwaną więź z ojcem.Jak na razie, to córka ma takie doświadczenie,że ojciec ją opuścił i żaden dziadek tego nie jest w stanie jej zastąpić,nawet ten najbardziej kochający.Może mieć takie podświadome przekonanie o sobie,że nie zasługuje na miłość mężczyzny.Tego tematu nie powinna jednak w ogóle poruszać matka,lecz powinni przerobić z nią terapeuci.
              • malwi.4 Re: zmanipulowana 02.12.13, 11:33
                Obarczmy zatem winą ojca (za zachowanie córki). Nieobecni nie maja racji....

                Ja myślę, ze za zachowanie córki odpowiadają oboje rodzice. Bo to, ze córka z matką nie chce spędzać czasu to juz raczej winą ojca nie jest.

                Siłą i manipulacja autorka nic nie zdziała. Zniechęci tylko córkę do siebie. Przyjaźń z takim chłopakiem nie jest niczym złym. Źle, ze daje sobą manipulować, swoimi uczuciami. Przejmuje się "za bardzo", oddając siebie za dużo na czym cierpi szkoła i jej przyszłość. On o jej przyszłości nie myśli wcale. On ma problem i nic poza własne "ja" nie dostrzega. Może znudzi się nią niedługo, albo juz mu mniej zależy skoro juz nie pilnuje tego, by trzeźwym być. Moze juz tylko ona zabiega o tę znajomość i chce go ratować??

                Ona potrzebuje sobie uświadomić ze oboje wzajemnie przekraczają swoje granice. Gdyby on był w niej faktycznie zakochany to dbałby o nią a nie żądał poświęceń.

                Myślę, ze ona będzie miała (lub juz miewa) kryzysy tej znajomości. Bo takim manipulantom nigdy dość. I warto by wiedziała, ze może udać się w takim momencie do specjalisty.
                • malwi.4 Re: zmanipulowana 02.12.13, 11:44
                  Cenię autorkę wątku za to, że szuka wszelkich rozwiązań, że żadnych pomysłów nie neguje, że nie chce jedynie siłą i wbrew woli, że potrafi się przyznać, że jest dość zapracowana.

                  Mam nadzieję, ze uda się pokonać ten problem matce i córce. Wiek nastoletni ma to do siebie, że ma się głupie pomysły. Czasem bardzo głupie. I wychodzi się z tego.

                  Dobrze by było, gdyby córka miała obok siebie przyjaciółkę, która by jej trochę "pilnowała".
                • szaman.ka Re: zmanipulowana 02.12.13, 16:33
                  Ku... Mać co z Wami?
                  Czy Wy koniecznie musicie przypisać komuś winę i go kamienować ? Jak nie ojca to matkę?

                  Nie, ja absolutnie nie chcę nikogo obwiać.Cały problem jest z Tobą taki,że dopowiadasz sobie rzeczy,których nie napisałam,ani nie pomyślałam.To,że ojciec nie jest specjalnie obecny w wychowaniu córki jest faktem.Drugim faktem jest, jak pisze matka,że nie ma specjalnej więzi między nimi.Dlaczego ojciec odszedł-tego nie wiemy i nie oceniamy. Powodów mogło być wiele i pewnie miał swoje powody.
                  A może to matka odeszła,bo ojciec przestał się jej podobać ? Nam nic do tego.
                  Ja tylko napisałam,że córka może takie przekonanie mieć i to przekonanie trzeba zmienić.Tyle i aż tyle.
                  Cholera; muszę się wyłączyć na jakiś czas z tego forum,bo mam wrażenie,że mówimy w dwóch różnych językach.
                  • malwi.4 Re: zmanipulowana 02.12.13, 16:47
                    Szamanko i ty nam zarzucasz wysoki poziom adrenaliny??

                    wycisz się i wracaj
                    • szaman.ka Re: zmanipulowana 02.12.13, 16:59
                      Nie,nie zarzucam Wam wysokiej adrealiny,tylko nieuzasadnioną agresję.Agresja też czasami jest potrzebna i ja wcale nie ukrywam,że potrafię z niej skorzystać.
                      • malwi.4 Re: zmanipulowana 02.12.13, 19:39
                        Wiedziałam, ze się przyczepisz ze użyłam słowo adrenalina zamiast agresja ;)

                        Najważniejsze w tym wątku to to, by pomóc dziewczynie dostrzec, ze jest wykorzystywana a resztę przepracuje terapeuta. Tylko jak ją nakłonić do rozmów z matką?? do wizyty u specjalisty?? Na pewno matka musi wykazać się delikatnością nawiązując rozmowy, bez oceniania. Ocenić powinna córka sama swoja sytuację...
                        • malwi.4 Re: zmanipulowana 02.12.13, 20:29
                          jeszcze takie moje refleksje...

                          tak naprawdę to oni nawzajem siebie wykorzystują, ona go też wykorzystuje, to, że jest na jego zawołanie podbudowywuje jej samoocenę, czuje się ważna, potrzebna

                          jeśli autorka zabroni jej kontaktu/skłóci poprzez manipulacje z tym chłopakiem to będzie to sposób jedynie na znajomość, kolejne znajomości mogą wyglądać podobnie, niekoniecznie to muszą być partnerzy mający problem z prawem, ale tacy wymagający za dużo

                          dlatego ważne jest, by córka samoocenę swoją podniosła, by nie potrzebowała w relacjach z mężczyznami czuć, że się poświęca, by jej przyszłe związki polegały na dawaniu i braniu
                        • szaman.ka Re: zmanipulowana 02.12.13, 22:08
                          Matka pisze,że córka zmienia zdanie i już nie oponuje tak mocno przeciwko terapii.My tutaj niewiele możemy już pomóc.
                          A nawiązując do mojego postu,który uznałaś za agresywny.Rzeczywiście użyłam agresywnej retoryki,bo jakoś innym sposobem nie mogę dotrzeć ze swoim przekazem.
                          Niestety,większość z Was nabrała tutaj bardzo złej maniery szukania winnych.I tak niektórzy zawsze szukają winnych w dzieciach.Inni obwiniają rodziców.Jeszcze jedna osoba raz obwinia rodzica,a innym razem dziecko- w zależności od jej chwilowego nastroju.
                          Tymczasem, takie szukanie winnych nikomu nie służy i nie pomaga,a tylko może zdołować piszącego -jeśli dostanie taki negatywny feedback,albo utwierdzić go w przekonaniu,że to tylko on ma rację- jeśli pozytywny.
                          Tymczasem, w takich rodzinnych sprawach każdy ma swoje racje i swoje powody do takiego, a nie innego zachowania i trudno tutaj w ogóle mówić o świadomej winie.Nie o obiektywne racje też chodzi,lecz o emocje i nastawienia.
                          My nie jesteśmy ani stroną w sprawie,ani sędzią, by mieć prawo do oceny,oskarżania i orzekania o winie,a to nagminnie jest tutaj robione.
                          • ska.40 Re: zmanipulowana 02.12.13, 23:24
                            Dziękuję Wam kochane za zaangażowanie w mój problem i próbę zrozumienia i pomocy. Chyba juz taka nasza ludzka natura, ze aby łatwiej pogodzić się z trudną sytuacją szukamy winnych jako wytłumaczenie. A czasami jest tak jak pisze szaman.ka przyczyna problemu jest złożona, jednoznacznie winnego brak, splot okoliczności - ludzie, przypadki, charaktery, geny i wiele innych okoliczności powiązanych. Na pewno nie ma recepty na dobre wychowanie i na pewno jak większość matek chciałam swoje dziecko wychować dobrze, mimo braku ojca w życiu córki. Pewnie mimo starań nie udało mi się uniknąć błędów wychowawczych, moze byłam nadopiekuńcza, może zbyt oczekująca ale przy tym mało konsekwentna, może za mało czasu córce poświęcałam, niewłaściwie rozmawiałam.. takie refleksje nasuwają mi sie teraz. Corka mimo wszystko ma ze mną dobre relacje, kiedy nie ma "humorów", potrafi jeszcze szczerze i otwarcie rozmawiać, zamyka się jedynie wobec krytyki. Potrafi się jak dzieciak jeszcze przytulić i tak ufnie zwierzyć. Ale coraz rzadziej i tylko wtedy kiedy nie ma na horyzoncie "jego". I chyba tak, chyba zaczyna jej powoli ciążyć ta znajomość... Tak mi się wydaje, i stało sie to po pewnym incydencie. Nie wiem tylko czy to stan przejściowy czy też stały. Obym się nie myliła...
                            • malwi.4 Re: zmanipulowana 02.12.13, 23:57
                              Je również uważam, ze na wychowanie dzieci ma też wpływ splot okoliczności w jakich znaleźli się rodzice. Błędów się nie uniknie. Ale dobrze jest umieć się do nich przyznawać przed samym sobą i naprawiać.

                              Według mnie krytyka córki nic nie zdziała. To akceptacja i miłość sprawia, ze ludzie dostają energii i wychodzi z nich to, co dobre.

                              Oby wszystko skończyło sie dobrze!!!


    • dinqdong Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:14
      To masz problem. Bo moze sie zdarzyc tak, ze im wiecej bedziesz interweniowala tym bardziej corka bedzie chciala udowodnic swoje racje i slusznosc w podtrzymywaniu tej znajomosci. To delikatna sprawa, tym bardziej ze on ja juz "urobil" wiec walczenie z takim nie jest latwe. Ale on popelni blad, ktory ty musisz odpowiednio wykorzystac. Dlatego nie przesadzaj w wycieraniu nim podlogi, bo wazne jest zebys nie stracila kontaktu z corka. Bo prawdopodobnie o tym bledzie dowiesz sie od niej. Wtedy bedziesz mogla cos z nim zrobic.
      • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:24
        O bardzo się staram być powściągliwa w ocenianiu jego zachowania, naprawdę... Tak, masz rację i ja to wiem, że w koncu zdarzy się coś co nią wstrząśnie i potrząśnie. Ale obawiam się, ze to może nastąpić zbyt późno a w międzyczasie zdarzy się coś czego odwrócić się nie da.
        • szaman.ka Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:33
          Musisz córce uświadamiać,że zarówno alkohol jak narkotyki powodują uzależnienie ,które jest chorobą,którą trzeba leczyć.Bez tego, nie ma szans ,że osoba,która bierze narkotyki lub pije, nagle przestanie to robić.On się powinien poddać leczeniu i jeśli się wyleczy,wtedy może być jej chłopakiem.
          • kobza16 Re: zmanipulowana 04.12.13, 22:10
            szaman.ka napisała:

            > Musisz córce uświadamiać,że zarówno alkohol jak narkotyki powodują uzależnienie
            > ,które jest chorobą,którą trzeba leczyć.Bez tego, nie ma szans ,że osoba,która
            > bierze narkotyki lub pije, nagle przestanie to robić.On się powinien poddać le
            > czeniu i jeśli się wyleczy,wtedy może być jej chłopakiem.

            Tyć po takiej radzie, ona sama aż zachce go "leczyc", "wspierac", "pomagać" mu. Chorobą, to jest rak, stardnienie rozsiane, nie alkohol, ktory ktos w siebie wlewa litrami
        • dinqdong Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:00
          czekanie na jego blad jest wlasnie tym paskudnym ryzykiem, bez odpowiedniej i madrej prowokacji to moze potrwac. Ale prowokacja tez jest ryzykiem, bo corka nie moze sie o tym dowiedziec ze to wyszlo od ciebie. Nie bierz tego jako rade, bo ja jestem zwolenikiem zwalczania manipulacji manipulacja...uwazam to za najszybsze rozwiazanie problemu.
          • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:14
            Wiesz, już miały miejsce takie sytuacje, że normalnie zawinęłaby się w sekundę i odeszła z honorem. A tu nic. Jedynie wielkie wspólczucie "kochanemu biedakowi". Pełna akceptacja i przebaczenie. Nie wiem co jeszcze musiałoby się zdarzyć i jak musiałby narozrabiać. Ja potrzebuję każdej rady, każda jest cenna, ja już nie wiem co mam o całej sytuacji myśleć, chcę ratować dziecko. Tak więc biorę równiez pod uwagę ekstremalne rozwiązania.
            • dinqdong Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:57
              to rozwaz to. Ale ostrzegam, do czegos takiego trzeba podejsc z zimna glowa i pozbyc sie emocji. Tez trzeba przewidziec mozliwe sytuacje i komplikacje z tym zwiazane. Niestety nie moge ci dac przykladu, bo was nie znam. A tu trzeba dobrze znac zamieszanych w to ludzi, ich relacje rodzinne i wiedziec co nimi rzuci tak, ze wyladuja w szpitalu nie majac juz czym wymiotowac (to oczywiscie przenosnia). To mozna osiagnac, tylko trzeba odpowiednio sie przygotowac, wybrac odpowiedni moment i sprowokowac sytuacje. Moment sie szybko pojawi a jak bedziesz przygotowana to glowa sama zacznie pracowac. Szansa sukcesu jest wysoka...ale porazka moze byc tragiczna. Dlatego uwazaj, bo cos takiego mozna zrobic tylko raz...A, o maly wlos i bym zapomnial...to niekoniecznie twoja corka ma miec problemy z brakiem torsji (to tez przenosnia). On chyba nadawalby sie bardziej...
              • lutsyfer Re: zmanipulowana 01.12.13, 23:11
                Ty kochasz corke ryb, ale ja tez corke kocham
                • dinqdong Re: zmanipulowana 01.12.13, 23:21
                  ty do mojej corki milosci na forum nie wyznawaj...jak cie przyprowadzi do chalupy, to ci wrecze ankiete do wypelnienia. Wtedy ocenie skale "ewentualnej milosci"...a, i dobrze by bylo zebys przyniosl wyciagi z kont bankowych...to moze pomoc...:)
                  • lutsyfer Re: zmanipulowana 02.12.13, 21:29
                    dinqdong napisał:

                    > ty do mojej corki milosci na forum nie wyznawaj...jak cie przyprowadzi do chalu
                    > py, to ci wrecze ankiete do wypelnienia. Wtedy ocenie skale "ewentualnej milosc
                    > i"...a, i dobrze by bylo zebys przyniosl wyciagi z kont bankowych...to moze pom
                    > oc...:)


                    To moze predzej moj syn, nie ja;)
              • ska.40 Re: zmanipulowana 02.12.13, 23:38
                Taka sytuacja miała już miejsce. Tutaj nie bardzo mogę w szczególach opowiedzieć, w każdym razie zrobiłam coś o co sama siebie nie podejrzewałam (jednak rozjuszona samica broniąca swojego potomstwa bywa niebezpieczna ;) ) i chwilowo wygląda na to, że odniosłam mały sukces. Nie wiem tylko na jak długo. Obawiam się jednak, ze takie rozwiązania nie dają trwałych efektów, po początkowym szoku może nastąpić kontratak. Czekam na rozwój wydarzen, ale myślę że moje problemy jeszcze się nie skonczyły. Tyle tylko, ze ta sama metoda następnym razem się nie sprawdzi, oboje będą przygotowani. Tak jak piszesz, coś takiego skuteczne jest tylko raz.
        • cossa Re: zmanipulowana 08.12.13, 23:52
          jako córka, która pamięta co się dzieje w głowie w takim czasie
          - nic nie może wpłynąć na zmianę nastawienia
          rozmowy/manipulacje mogą jeszcze wzmocnić to co się teraz dzieje
          sama musi to zauważyć i zrozumieć
          dobrze by było, aby miała wówczas kogoś bliskiego przy sobie
          kogoś komu ufa

          w życiu dane są nam przeróżne doświadczenia
          i Ty je miałaś i masz przed sobą
          i Twoja Córka podobnie

          pozdr.cossa
    • yaxe Re: zmanipulowana 01.12.13, 21:53
      nic tak dobrze nie robi jak dobry zwizualizowany przyklad
      moze obejrzyj razem z corka film "Pokusa" (The Paperboy) z Nicole Kidman
      • malwi.4 Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:11
        Ja bym matce i córce doradziła jeszcze, aby więcej czasu spędzały razem: idźcie razem do kina, na zakupy -niech jedna drugiej doradzi jak kobieta kobiecie, wspólny podwieczorek... niech nastolatka nie szuka ciepła w toksycznych relacjach
        • ska.40 Re: zmanipulowana 01.12.13, 22:18
          Problem w tym, ze nie chce ze mną nigdzie iść, nie ma czasu. Przychodzi ze szkoły, rzuca torbę pod progiem i leci do chłopaka, który juz pod szkołą na nią czekał. Wraca 23:00 - 24:00... Nie ma na nic i na nikogo czasu. Oczywiście nie słucha kiedy ją proszę aby zostala ze mną. Fakt, że bardzo dużo pracuję, ale kiedy mam wolne, jestem tylko dla niej. Nawet życie towarzyskie zupełnie odsunęłam, jest tylko córka.
          • kalllka Re: zmanipulowana 01.12.13, 23:45
            Mam dość intymne pytanie, bardzo jednak na rzeczy w waszej sytuacji.. czy twoja córa rozpoczęła juz współżycie sex.? A jeśli, czy powiedziała ci o tym? czy zanim poznała tego mężczyznę miałaś z nią bliski, psiapsiolski kontakt?
            Z autopsji wiem, ze matkom bardzo często w takich sytuacjach progenitura ściemnia" tylko po to by zyskać ma czasie. Mówi dokładnie to co rodzice chca usłyszeć . W takim wypadku najlepiej zdobyć sie na powiedzenie sobie wprost, ze straciłas pozycje pierwszej totumfackiej i co za tym powinnaś nauczyć sie z tym pracować, glownie ze sobą. zebrać max informacji w temacie- "chłop dziecka", przestać sączyć córce dobre rady od sąsiady przejąć inicjatywę i zaprosić oboje do spotykania sie w domu. zdecydowanie i obniżenie poziomu kontroli w sprawach corkowych na zawsze zjedna ci jej ( i nie tylko jej) przychylność.
            Aha, by być fair- znam podobne sytuacje z autopsji: jako córki swojej matki i jako matki mojej córki:)
            Sie trzymaj, będzie dobrze.
            • ska.40 Re: zmanipulowana 02.12.13, 23:59
              Córka twierdzi, ze jest dziewicą. I ja w to wierzę, bo nawet chce iść do ginekologa po dowody. Tak, zawsze miałyśmy bardzo dobry kontakt, dlatego tak trudno zaakceptować fakt, ze młoda tak się zdystansowała i to dość nagle. Spotykanie się w domu? Tylko problem w tym, ze ja nie chcę aby ona spotykała się z nim w ogóle. Nie mogę teraz zmienić zdania, bo to oznaczałby akceptację chłopaka . Może wyglada to tak, ze narzucam jej swoje zdanie ale ja widzę rzeczy, których ona nie dostrzega i wiem, ze to co robi jest dla niej złe, chcę ją chronić. Próbowałam zachować neutralne stanowisko, ograniczyć kontrolę, ale odniosłam wrażenie, ze córka to wykorzystuje, przekracza ustalone granice. O tak, mówienie tego co matka chce usłyszeć a co ma niewiele wspólnego z prawdą ale jest wygodne i wiarygodnie usprawiedliwia, córka opanowała do perfekcji. Najgorsze jest to, że sama zaczyna wierzyć w te kłamstwa.
    • ankaskakanka14 Re: zmanipulowana 02.12.13, 09:09
      Miałam podobny problem,może nie az tak drastyczny ale jednak.Córka zaczęła sie spotykać z chłopakiem który olewał szkolę robił rożne dziwne rzeczy.Kiedyś przywlekła to "cudo" do domu :)) Sama nie wiedziałam co mam zrobić.Nawiązałam relacje z jego matką ( dałam mu szansę ) jest rok starszy jak córka i klasę niżej.Doprowadziłam do sytuacji,że obecnie i on chodzi do szkoły i kształci się - córka zadowolona,bo ma jego,on zadowolony ze ma ją no i jego matka,że wyszedł na "prosta" trochę manipulacji,pogrożeniem paluszkiem ( niby w żartach ) uświadomienie,ze córka jest dla mnie ważna i że jak chce być z nią to musi dać coś od siebie - zdziałało cuda.
      pozdrawiam
      • ska.40 Re: zmanipulowana 03.12.13, 00:13
        Tu sytuacja jest trudniejsza. Chłopak to dorosły facet, który sam o sobie decyduje. Nie chcę w żaden sposób wiązać siebie ani córki z nim, zajmować się jego problemami i utrwalać wieź między nimi, ponieważ ma on ewidentnie zły wpływ na córkę. Dlatego wolałabym zrobić wszystko aby ta znajomość się zakończyła. To fakt i jednocześnie paradoks ale szkoda mi tego chłopaka, urodził się i wychował w rodzinie patologicznej, nie jego wina że miał takie a nie inne wzorce od małego, że nikt o niego nie dbał i skonczył jako element marginesu, i naprawdę chętnie pomogłabym mu jako człowiekowi gdyby nie był w żadnej relacji z córką.
        • kobza16 Re: zmanipulowana 04.12.13, 22:41
          Wydaje mi się, ze sama do konca nie wiesz jak wyglada ich relacja. Emocjonalnie podchodzisz do ich związku, bo dla córki chcesz czegoś lepszego - ale Ty tutaj nie masz za dużo do powiedzenie, bo to jej zycie i jej doswiadczenie, jej ewnetualna porazka, lekcja, która najwyrazniej musi przejść.
          Wydaje mi sie, ze masz słaby kontakt z córką i mam wrażenie, że córka juz rozpoczęła współzycie z tym chłopakiem, oczywiscie w zyciu Ci sie nie przyzna. Córka wraca do domu o 23, 24 - codziennie, rozumiem, ze na nauke juz jej czasu nie starcza. Niestety, ale 16 latka, która przesiaduje do poznej nocy u chłopaka, to wizytówka opiekunów. Zle to swiadczy o Tobie przede wszystkim, iż tolerujesz, aby gó...ara szwędała się po nocach.
          Mówisz, ze on siedział w kryminale (za co?), ze jest niedomyty itd? Czym on sie zajmuje, jak to mozliwe ze ona na kogos takiego zwrocila uwage? Jak oni sie poznali? Ile są ze sobą?

          Moja rada, uswiadom córkę, o antykoncepcji, najlepiek kup jej prezerwatywe lub zaprowadz do ginekologa. Mowie serio - chyba, ze chcesz sie na amen związać z tym gościem, a wlasciwie z jego potomstwem. Corka sie broni, ze jest dziewicą i ze moze to udowodnic. Kiedy ją atakujesz, to corka Ci wszystko powie, abys sie uspokoiła. Nie atakuj jej, bo nic tym nie wskurasz, nie ględz! Po prostu wciągnij ją w rozmowe, podsuń ksiązke, gazete, cokolwiek.

          Jakie corka ma plany na przyszlosc, czy chce sie edukowac, czy ma swiadomosc, co by sie stalo, gdyby zaszla w ciążke, co ten chlopak by jej zapewnił?

          Tłumaczysz decyzje corki tym, iz ona sie nad nim lituje, instynkt opiekunczy jej sie wlaczyl itd. To jest tylko Twoja interpretacja i tylko ew to co corka chciala Ci powiedziec, przekonac Cię. Ty nie wiesz jak jest miedzy nimi, nie jestes tam, uswiadom sobie, ze corka jest autonomiczną osobą i sama będzie o pewnych dziedzinach decydować. Chcesz ją chronić, to poudawaj przynajmniej, ze dajesz szanse chłopakowi, chcesz go poznać. Bedziesz miala mozliwość lepszego rozeznania, poobserwowania ich relacji z bliska i ataku jesli to bedzie mozliwe i konieczne. Wtedy tez masz szanse, ze corka sie otworzy na ich relajce przed Tobą!

          Niestety w tej sytuacji trzeba uzbronić się w cierpliwość, wbić corce do głowy, ze jesli zajdzei w ciąze to zmarnuje sobie zycie i informowac o antykoncepcji plus poznanie swojego wroga z bliska, dla lepszej orientacji i kontroli.
          • ska.40 Re: zmanipulowana 04.12.13, 23:13
            Wiem na czym opiera się ich relacja. Nie tylko ja to zdiagnozowałam, również psycholog szkolny. Tłumaczę i przedstawiam możliwe czarne scenariusze córce jeśli nie zachowa rozsądku i nie pozostanie asertywna. Też obawiam się ciąży, prawdę mówiąc spędza mi to sen z powiek. Rozważałam dylemat iść i zabezpieczyć młodą a tym samym dać przyzwolenie na legalny seks, czy jednak nie zgadzac się na tak wczesne rozpoczęcie życia płciowego i świadomie ryzykując nie zabezpieczac. Na razie wygrywa druga opcja. Wierzę w zapewnienia córki, ze jest dziewicą. Trochę też ją jednak znam, wiem kiedy kłamie. ten strach przed ciązą córki pewnie towarzyszy wielu matkom dopóki pociechy nie osiągną wieku dorosłego.
            Po czym wnosisz, że toleruję późne powroty córki do domu? Nie oceniaj, jak nie znasz sytuacji a tylko zarys problemu, nie oceniaj.
            Dawałam szanse chłopakowi, i muszę przyznać, ze na swój specyficzny sposób naprawdę starał się zrobić na mnie dobre wrażenie. Dlatego nie jestem zła na niego, za to że jest jaki jest, bardzo mu współczuję bo wiem że lekko w życiu nie miał, ale nie chcę aby moja małolata bawiła się w Matkę Teresę kosztem swojego młodego życia. Chłopak ma problemy, a ja nie chcę aby moje dziecko w tych problemach uczestniczyło. Więc nic tu po dawaniu szansy.
            Ale mimo wszystko dziękuję za rady, wiem ze z życzliwości podane :)
            • szaman.ka Re: zmanipulowana 05.12.13, 06:03
              Wiesz ,z tym dawaniem szansy to jest taki problem,że to nie wystarczy,że chłopak przestanie okresowo pić czy brać narkotyki.Jeśli pochodzi z mocno patologicznej rodziny, to najprawdopodobniej na zawsze pozostanie osobowością niedojrzałą.Taka osoba nie rokuje,że jest zdolna zbudować satysfakcjonujący obie strony związek,nawet przy najlepszej jej woli i gdyby mocno się starała.Mogłaby coś poprawić poważna,głęboka psychoterapia na którą szanse w jego wypadku są znikome.
    • infoman2 Re: zmanipulowana 05.12.13, 12:54
      Polecam bardzo ciekawe artykuły kurierpolski24.pl/
    • witchland Re: zmanipulowana 07.12.13, 17:31
      Mysle, ze powinnas koniecznie poszukac dla niej porady psychologa. Brak ojca odbija sie na jej poczuciu wartosci i tozsamosci, stad ten fatalny wybor chlopaka.

      Do tego wazne jest z jakimi kolezankami ma kontakt w szkole, wbrew pozorm u nastolatek to tez ma ogromny wplyw na ich zachowanie.
      Pewnie kolezanki maja juz tam kogos, wiec i ona nie chce odbiegac od 'norm' w swojej szkolnej spolecznosci.
      • ska.40 Re: zmanipulowana 08.12.13, 20:52
        Zauważyłam, ze po spotkaniu z ojcem wyciszyła się i zaczęła przyjmować krytykę swojego środowiska, czyli jednak obecność i męski autorytet ojca w życiu dziewczyny jest absolutnie konieczny. Szkoda, ze nie każdy ojciec to rozumie.
    • marta_51 Re: zmanipulowana 08.12.13, 18:30
      16 lat to wiek, w którym nic jeszcze nie wie się o pułapkach, jakie na nas czyhają w relacjach z płcią przeciwną, niewiele wie się też o własnych emocjach. Pierwsze, zwykle bardzo silne zaangażowania miłosne mogą bardzo źle się skończyć; nic dziwnego, że się martwisz, ska. Dorosła osoba zakochana traci często rozsądek, a co dopiero nastolatka.
      Mam syna, dziś już dorosłego. Kiedy miał może 18 lat, poznał dziewczynę, która mocno go zafascynowała. Pochodziła niby z normalnej rodziny, ale słyszałam od niego, że nienawidzi rodziców, siostry, dzieci, ludzi wogóle, kocha tylko psy. Miala już dwa rasowe i przymierzała się do kupienia trzeciego, jeździła z nimi na konkursy i zajmowała się intnsywnie na codzień. Z randek syn wracał przybity i podenerwowany, opowiadał o ciągłych humorach i uczuciowym szantażu, którym był poddawany. We mnie coraz głośniejsze sygnały alarmowe, jakiś czas słuchałam tych opowieści, w końcu wściekłam się i zrobiłam autentyczną scenę. Powiedziałam a raczej wykrzyczałam coś w rodzaju: "do cholery, nie widzisz, że z tą dziewczyną nigdy nie zbudujesz szczęśliwego związku? Może się zdarzyć, że będziesz miał z nią niekochane dziecko, za to trzy kochane psy. Będzie ci się to podobać, chcesz koniecznie zmarnować sobie życie?" Była potężna kłotnia, z jego strony oczywiście: "nie wtrącaj się, to jest moje życie", potem tydzień obrażonego milczenia, a po tygodniu przyszedł i powiedział: "mama, zmusiłaś mnie do przemyślenia, doszedłem do wniosku, że masz rację, to nie jest dziewczyna dla mnie". Wkrótce i nią zerwał.
      • ska.40 Re: zmanipulowana 08.12.13, 21:12
        Ktoś tu wcześniej sugerował sytuację która wstrząśnie takim młodym, ślepo zakochanym umysłem. Jakąś akcję - prowokację. Takiej akcji nie podejmę, bo sytuacja sama się zdarzyła i ja po niej również zachowałam się bardzo "niepedagogicznie". Podobnie jak Ty zrobiłam dziką awanturę, tylko że oberwało się nie tylko mojej córce ale również chłopakowi. Był krzyk, groźby, nazywanie rzeczy po imieniu, nie bawiłam się w subtelności czy psychologiczne niuanse. Z rozgoryczeniem po wszystkim myślała ze popelniłam największy błąd jaki mogłam popełnić, minęły prawie dwa tygodnie i... spokój, nie spotykają się, nie utrzymuja kontaktu, dziecko z dnia na dzien kwitnie. Wiem, ze radość przedwczesna, więc nie tracę czujności. Ale Twój przykład i i sytuacja taka jak u mnie dowodzą, ze nie zawsze siła spokojnej perswazji jest bardziej skuteczna od siły "pięsci"..
        • szaman.ka Re: zmanipulowana 08.12.13, 21:18
          To prawda ! Dziecko musi czuć ,że Ci na niej zależy.Taka awantura jest tego dowodem,bo uzewnętrzniają się w niej prawdziwe emocje.
          • ska.40 Re: zmanipulowana 08.12.13, 21:26
            Jesteś rzadkim głosem zdrowego rozsądku, nie ma universum. Popełniamy błędy, decydujemy sie na ryzykowne posunięcia ale czasami nie ma innego wyjścia lub nie ma nic do stracenia. A czasami po prostu emocje biorą górę a działanie spontaniczne i nieprzemyslane okazuje jedynym skutecznym. Ale tak jak mówię, nie ekscytuję się sytuacją, to byłoby zbyt piękne gdyby w jeden wieczór po jednej awanturze miała się zkonczyc ta znajomość. Najgorsze jest to, ze ten paten drugi raz nie zadziała...
            • marta_51 Re: zmanipulowana 09.12.13, 09:04
              Dziecko jednak liczy się ze stanowiskiem matki, mimo, że otwarcie woli deklarować: to jest moje życie, nie wtrącaj się. Czasem może pomóc w podjęciu trudnej decyzji.
              Sama w młodości tak głupio mówiłam - głupio, bo przecież konsekwencje nieszczęścia dziecka spadają na całą rodziną, z czego nastolatki raczej rzadko zdają sobie sprawę. Synowi to podkreślałam wiele razy, mówiłam: kocham cię i pragnę twojego dobra, dlatego nie mogę patrzeć obojętnie, kiedy nieświadomie brniesz prosto w katastrofę, a decyzja i tak należy do ciebie. Teraz uważa, że dobrze wtedy postąpiłam, ta awantura przeważyła.
              Trzymam kciuki, żeby u Ciebie też tak było, ska
          • malwi.4 Re: zmanipulowana 11.12.13, 16:29
            Szamanko w którymś poscie pisałaś, ze tu na forum dominuje podejście akceptacji nastolatka cokolwiek by nie robił. Ale... skoro ta awantura przyniosła skutek, to może... okazywanie pewnych uczuć nie jest zle. Bo w sumie co innego, gdy matka oburza się na jakiekolwiek wyjście z domu córki (u mnie tak było) a co innego, gdy matka się oburza ze córka dzień w dzień wraca o północy a przecież w liceum jest i ma obowiązki związane ze szkołą. Moze okazanie uczuć troski o przyszłość córki nawet w formie wybuchu nie jest zle. To nie jest ocenianie tego chłopaka, ale zwracanie uwagi na fakty: zawala szkolę i "ratuje" dorosłego chłopaka do czego jako szesnastolatka jest za młoda. Co innego, gdyby autorka zarzucała chłopakowi, ze jest nieambitny, mało inteligentny bo, tego autorka nie wie, bo go nie zna faktycznie.

            Inna sprawa, ze takie podejście do nauki i do szkoły mogło sie u córki pojawić dużo wcześniej niż tego chłopaka poznała. I dlatego jej nie przeszkadza, ze on sie nie martwi tym, ze ona zamiast odrabiać lekcje jemu "pomaga".
            • szaman.ka Re: zmanipulowana 11.12.13, 16:48
              Nie bardzo rozumiem dlaczego do mnie się zwracasz z tym?
              Ja przecież nie jestem w stanie zmienić sposobu myślenia innych ludzi tutaj piszących,chociaż czasami się staram.
              Chyba czegoś nie zrozumiałaś w mojej wypowiedzi?
              • malwi.4 Re: zmanipulowana 11.12.13, 16:55
                Nie mogłam znaleźć twojego postu do którego sie odnosiłam. W każdym ja go trochę odebrałam do siebie i chciałam sie wytłumaczyć, ze nie jestem zupełnie zafiksowna na akceptacji choćby nie wiem co, zwłaszcza jak inna matka mówi/pisze że inne metody skutek przynoszą.
                • szaman.ka Re: zmanipulowana 11.12.13, 17:28
                  No i ja to też potwierdziłam.To znaczy potwierdziłam,że te inne metody też mogą poskutkować.Może przeoczyłaś?
    • mia_mamma_hub Re: zmanipulowana 01.08.23, 20:55
      Widzę że wątek już trochę ma, jestem ciekawa czy sytuacja z córką się naprawiła i ta relacja z toksycznym chłopakiem również? Mam podobny problem.
      • yoma Re: zmanipulowana 12.08.23, 16:32
        Po dziesięciu latach na pewno, poczekaj i ty 10 lat.
    • psychotest [...] 02.08.23, 16:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka