Dodaj do ulubionych

przed slubem razem czy osobno?

IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 28.03.02, 10:34
No właśnie, co sądzicie na ten temat?
Moim skromnym zdaniem zdecydowanie lepiej dla przyszłego małżeństwa jest jeśli
już przed ślubem zamieszka razem i będzie ze sobą obcować 24 godz/h. Ja biorę
ze swoją narzeczoną ślub we wrześniu, mieszkamy razem ponad rok (w kawalerce) i
wszystko nam się świetnie układa, nie kłócimy się i jestem przekonany, ze tak
będzie przez całe życie. A dlaczego lepiej zamieszkać przed ślubem? W
poprzednim związku wszystko układało mi się z dziewczyną dobrze dopóki nie
zamieszkaliśmy razem. Kłótnie zaczęły się od razu i nigdy sie nie kończyly.
Podejrzewam, ze gdybysmy nie zamieszkali razem to wszystko zaczęłoby się
dopiero po ślubie, dlatego uważam, ze lepiej sprawdzić sie przed ślubem. Nie
mówie tu o seksie ale o codziennym przebywaniu z drugą osobą praktycznie przez
całą dobę (za wyjątkiem czasu spędzonego w pracy). Efekt ten jest silniejszy
kiedy para mieszka ze sobą w kawalerce. Myślę, że jest to prawdziwa
przedmałżeńska próba dla związku.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: ewka Re: przed slubem razem czy osobno? IP: 217.97.139.* 28.03.02, 10:39
      zdecydowanie przed slubem!!!nie poznasz drugiej osoby poprzez wyidealizowany
      obraz przebywania ze soba godzine dziennie.
    • aka11 Re: przed slubem razem czy osobno? 28.03.02, 11:30
      Moim skromnym zdaniem również najlepiej pomieszkać trochę razem przed ślubem.
      Choćby dlatego właśnie, że trudno nawet na codziennych randkach dostrzec, jak
      partner będzie reagował na detale typu gary w zlewie, kurze do starcia, pranie
      do wyprania. I najważniejsze - jak żyjąc pod jednym dachem zgrać takie rzeczy
      jak naturalna chęć pobycia czasem w samotnej ciszy, jak będąc razem zachować
      własną autonomię a jednocześnie dostosować ją do autonomii partnera. Nie jestem
      psychologiem, więc nie wiem czy używam odpowiednich określeń, ale mam nadzieję,
      że to jest zrozumiałe.
      A swoją drogą uważam, że tak naprawdę największy sprawdzian wzajemnego
      dopsowania ma miejsce parę lat po ślubie i trwa już potem do końca. Sprawdzian
      umięjętności dbania o uczucia mimo czasu, który zmienia realia wokół nas i
      zmienia nas samych.
      Życzę Wam tego, żeby każdy dzień, nawet którejś z rzędu rocznicy dawał Wam
      pewność, że wybór był słuszny. Wszystkiego dobrego.
      Aka
    • czarodziejka Re: przed slubem razem 28.03.02, 11:40
      razem, moim zdaniem razem !!!

      mieszkajac razem poznaja sie nie tylko w pelnym makijazu i w odswietnym
      garniturze

      on zobaczy ja rano, bez pomalowanych rzes, z nieco opuchnieta buzia i albo sie
      zachwyci i powie "lubie budzic sie przy tobie", albo wezmie nogi za pas
      (no, jeszcze trzecia mozliwosc: nie bedzie szczery)
      ona zobaczy, ze on rozrzuca swoje skarpetki po mieszkaniu i nie przynosi
      kwiatow codziennie i albo umie sie z tym pogodzic, albo wezmie nogi za pas
      (no, jest jeszcze ...)

      przebywajac ze soba jako "probne malzenstwo" sprawdza sie w zwyklych
      codziennych obowiazkach i przyjamnosciach, okaze sie:
      - jak czesto on/ona odwiedza rodzicow,
      - jak dlugo on/ona gada przez telefon (net),
      - jak rozwiazuja problemy (rozmowa, klotnia, ciche dni?),
      - jak czcza rocznice,
      - czy sa tolerancyjni, pedantyczni, kulturalni,
      -
      -
      itepe itede


      ;o)




      zdecydowanie jestem za: RAZEM

      ;o)


      pzdrwm ;o)

      • hukers Re: przed slubem razem 28.03.02, 11:56
        w kawalerce można sie też przekonać jak ona reaguje na mecze, których on nie
        może opuścić, a ona nie cierpi i jak on reaguje na klan, złotopolskich, i na
        dobre i na złe, które są dla niej bardzo ważne, a dla niego są nieporozumieniem
    • Gość: Sławek Re: przed slubem razem czy osobno? IP: 213.186.93.* 28.03.02, 12:01
      Jeśli jesteście wierzący to śpieszę donieść że kościół chyba nie pochwala
      takich rozwiązań

      www.katolik.pl/rodzina/03.php3

      Nie jest to moja opinia. Ja też uważam że dobrze jest przed ślubem zamieszkać
      razem. Po prostu kiedyś znalazłem a teraz mi się przypomniało.
      • czarodziejka Re: przed slubem razem czy osobno? 28.03.02, 12:24
        Sławek napisał(a):
        > Jeśli jesteście wierzący to śpieszę donieść że kościół chyba nie pochwala
        > takich rozwiązań

        kosciol katolicki raczej na pewno nie pochwala
        ale Grzegorza nie interesuje - jak sadze - stanowisko kosciola, tylko nasze
        prywatne opinie
        • Gość: Sławek Re: przed slubem razem czy osobno? IP: 213.186.93.* 28.03.02, 12:38
          czarodziejka napisał(a):

          > ale Grzegorza nie interesuje - jak sadze - stanowisko kosciola, tylko nasze
          > prywatne opinie

          Ale pewności nie masz ?
          :-)

          • czarodziejka Re: przed slubem --- do Sławka 28.03.02, 12:46
            Sławek napisał(a):
            > Ale pewności nie masz ?


            jasne, ze nie, nie jestem nim ;oP
      • pletwa3 Re: link katolicki 28.03.02, 12:29
        Przeczytałam. Straszne bzdury. Az się wierzyć nie chce, że ktoś może mieć takie
        poglądy. "Sianie zgorszenia", też coś!
    • vicca Re: przed slubem razem czy osobno? 28.03.02, 12:25
      razem ;))
      • Gość: Emi Re: przed slubem razem czy osobno? IP: 157.25.86.* 28.03.02, 12:30
        Kiedyś rozmawiałam na ten temat z koleżankami i jedna z nich zapytała, czy
        przypadkiem takie rozwiązanie, czyli wspólne mieszkanie przed ślubem nie
        pozbawia nas czegoś. Miała na myśli to, że po ślubie wszystko nadal pozostaje
        takie samo bo już zostało odkryte, a gdyby się mieszkało oddzielnie to jeszcze
        pozostaje taka nutka tego co nie znane. Co o tym myślicie?
        • czarodziejka do Emi 28.03.02, 12:50
          Emi napisał(a):
          > czy przypadkiem takie rozwiązanie, czyli wspólne mieszkanie przed ślubem nie
          > pozbawia nas czegoś. Miała na myśli to, że po ślubie wszystko nadal pozostaje
          > takie samo bo już zostało odkryte, a gdyby się mieszkało oddzielnie to jeszcze
          > pozostaje taka nutka tego co nie znane.


          rozumujac tym tokiem:
          lepiej odlozyc slub na dluugo, bo przed slubem mozna smakowac dluuugo rozne
          nadzieje, marzenia z nim zwiazane ;o)
          podczas dluuugiego narzeczenstwa jest wiecej kwiatow, czulosci, milych randek ;o)
          a po slubie to juz nie to ;oP
          po slubie sa brudne skarpetki, mecze, piwo, plotki przez telefon, brak makijazu i
          stosy nieuprasowanych rzeczy ;oP



          cos za cos !!
          nadal ejstem za: RAZEM przed slubem ;o)
          • Gość: Sławek Re: do Emi IP: 213.186.93.* 28.03.02, 13:17
            A jednak w tym co pisze Emi coś jest. Bo skoro mieszkając razem przed ślubem
            jesteśmy faktycznie małżeństwem (robimy to wszystko co robi się razem po ślubie)
            to co zmienia ślub ? Przxecież decyzji o tym że chcemy być na zawsze razem z
            partnerem nie podejmujemy w momencie ślubu tylko w momencie proszenia o rękę.
            A jeśli ślub ma być początkiem małżeństwa to po nim dopiero powinny pojawić się
            sprawy charakterystyczne dla małżeństwa.
            • Gość: Emi Re: do Emi IP: 157.25.86.* 28.03.02, 13:21
              No właśnie dokładnie o to mi chodziło. Pozatym dzisiejsze narzeczeństwo i tak
              jest już przed ślubem bardzo podobne do małżeństwa. Spędza się razem dużo
              czasu, często seks też wchodzi w grę i narzeczeństwo trwa o wiele dłużej niż to
              było parenaście lat temu.
              • czarodziejka Re: do Emi 28.03.02, 13:24
                ale nie pierzesz mu skarpetek
                a on nie pomaga ci w zmywaniu

                takie mieszkanie razem przed slubem, to "przymiarka do malzenstwa"
            • czarodziejka Re: do Sławka 28.03.02, 13:22
              Sławek napisał(a):
              > skoro mieszkając razem przed ślubem jesteśmy faktycznie małżeństwem (robimy to
              > wszystko co robi się razem po ślubie)
              > to co zmienia ślub ?

              mieszkajac razem dwoje ludzi (partnerow) nie ejst FAKTYCZNIE malzenstwem, jak
              napisales
              a slub? co zmienia? jedynie legalizuje i daje pewne prawa (i obowiazki)

              stad te wszystkie dyskusje o legalizacji konkubinatwo
              • Gość: Sławek Re: do Sławka IP: 213.186.93.* 28.03.02, 13:32
                czarodziejka napisał(a):

                > a slub? co zmienia? jedynie legalizuje i daje pewne prawa (i obowiazki)

                Wygląda na to że dokładnie tak ale jakoś większość ludzi uważa ślub za coś
                pięknego, ba! najpiękniejszego w życiu i nie chciałaby myśleć że to tylko
                podpisanie papierka w urzędzie tak jak nie przymierzając wyrobienie legitymacji.
                Przecież stroje, kwiaty, przyjęcie, łzy są oznaką większych rzeczy niż umowa w
                urzędzie.

        • Gość: fnoll nieznane IP: *.bydgoska.krakow.pl 04.04.02, 19:03
          nieznane w parze przychodzi kazdego dnia - to kwestia wrazliwosci i
          elastycznosci, by je dostrzec i umiec wykorzystac

          wszystko sie zmienia, nic nie stoi w miejscu, zamieszkanie razem nie daje
          gwarancji na sukces, daje tylko mozliwosc przekonania sie ile nas na dzis
          dzien laczy a ile dzieli

          potem zawsze moze sie okazac, ze np. styl wychowania dziecka kompletnie
          malzonkow rozni i wiele bedzie trzeba wysilku, by dojsc w tej kwestii do
          porozumienia
    • Gość: wredna2 Re: przed slubem razem czy osobno? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 13:58
      Ja mysle, ze lepiej osobno...

      Jeszcze nacieszcie sie soba " w makijazu i swiatecznym garniturze"...:))
      jeszcze nie odkrywajcie przed soba wszystkich kart... bedzie na to cale zycie...

      Po co, wstepujac na tzw. slubny kobierzec masz wiedziec, ze on chrapie jak
      niedzwiedz , a on ze ty siedzisz np. 2 godziny w wannie z ksiazka...

      wrednie ci radze...
      • Gość: Nell Re: przed slubem razem czy osobno? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 14:30
        Gość portalu: wredna2 napisał(a):

        > Ja mysle, ze lepiej osobno...
        >
        > Jeszcze nacieszcie sie soba " w makijazu i swiatecznym garniturze"...:))
        > jeszcze nie odkrywajcie przed soba wszystkich kart... bedzie na to cale zycie..

        Alez oczywiscie, a pozniej i rozwodzik, gdy sie te odkryte karty okaza niedozniesienia dla drugiej osoby...
        > .
        >
        > Po co, wstepujac na tzw. slubny kobierzec masz wiedziec, ze on chrapie jak
        > niedzwiedz , a on ze ty siedzisz np. 2 godziny w wannie z ksiazka...

        No , bo moze sie rozmysli i jescze sie nie ozeni..i co wtedy??
        >
        > wrednie ci radze...

        • Gość: frisky2 Re: przed slubem razem czy osobno? IP: 62.233.139.* 28.03.02, 14:37
          Juz lepiej miec problem czy przed slubem mieszkac razem czy osobno, niz czy po
          slubie.
          • Gość: Nell Re: przed slubem razem czy osobno? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 14:40
            Gość portalu: frisky2 napisał(a):

            > Juz lepiej miec problem czy przed slubem mieszkac razem czy osobno, niz czy po
            > slubie.

            Swiete slowa :)))
            pzdr.
          • ta_mar_ta Re: przed slubem razem czy osobno? 29.03.02, 21:25
            Gość portalu: frisky2 napisał(a):

            > Juz lepiej miec problem czy przed slubem mieszkac razem czy osobno, niz czy po
            > slubie.

            Właśnie tak, nie inaczej. Jeśli się nie pomieszka razem przed ślubem, ma się
            chyba częściej szansę mieszkać osobno po ślubie.
            Zdecydowane RAZEM, polecam, chociażem "starej daty"
            Ta_
        • Gość: wredna2 Re: przed slubem razem czy osobno? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 14:55
          Gość portalu: Nell napisał(a):

          > Alez oczywiscie, a pozniej i rozwodzik, gdy sie te odkryte karty okaza niedozni
          > esienia dla drugiej osoby...



          Nell a czy jestes w stanie " odkryc"/ zdemaskowac!?/ partnera tak naprawde ,
          przez te para miesiecy / sic! / przed slubem???
          A czy sama tak chetnie odkrywasz swoje wady przed ukochanym? Przeciez na pewno je
          masz i on takze!
          Skrzetnie je bedziecie ukrywac ... do slubu!

          A i one wcale nie musza byc przyczyna rozwodu!



          > No , bo moze sie rozmysli i jescze sie nie ozeni..i co wtedy??
          > >


          Jasne... nie wiesz jeszcze co to spanie, u boku takiego niedzwiedzia... nie raz
          ma sie ochote popelnic morderstwo...

          wrrrrrrr....2
          >

          • Gość: Emi Re: przed slubem razem czy osobno? IP: 157.25.86.* 28.03.02, 15:02
            Moi drodzy nie wiem jak to wygląda w waszych kręgach, ale u mnie pary, które
            zdecydowały się na ślub to zazwyczaj te, które trwały w narzeczeństwie od 3 lat w
            górę. Niewielki odsetek moich znajomych stanowią ci, którzy wzięli ślub po roku
            znajomości, krótszych przypadków nie znam. A więc w ciągu tych 3 lat można
            naprawdę dużo się dowiedzieć. Spędza się razem dużo czasu, wyjeżdża się na
            wakacje, do rodziny itd, a więc i poznaje się drugą połówkę.
            • kasia_76 razem,razem! 28.03.02, 15:11
              Razem,zdecydowanie razem. Pewnie,ze sa cechy , ktore mozna poznac dopiero po
              slubie. Ale wiekszosc jednak ujawnia sie tylko i wylacznie, kiedy mieszka sie
              razem. Wtedy palci sie razem rachunki, sprzata, pierze, gotuje zmywa(razem albo
              osobno;-). Wtedy poznaje sie upodobania. Potem moze byc juz za pozno.
              • Gość: frisky2 Re: razem,razem! IP: 62.233.139.* 28.03.02, 15:13
                No nie, znowu to sprzatanie i zmywanie:(((
                Jestem fanem wrednej, ktora jako jedyna znana mi kobieta potepia niewole
                scierki i odkurzacza
                • Gość: frisky2 Re: razem,razem! IP: 62.233.139.* 28.03.02, 15:14
                  Sorry wredna: mialo byc - znana mi wirtualnie
                • Gość: wredna2 Re: razem czy osobno... frisky? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 15:26
                  Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                  > No nie, znowu to sprzatanie i zmywanie:(((
                  > Jestem fanem wrednej, ktora jako jedyna znana mi kobieta potepia niewole
                  > scierki i odkurzacza


                  Milo mi...
                  zapisuje Cie do fanklubu wirtualnie wrednej

                  :)))
              • Gość: Emi Re: razem,razem! IP: 157.25.86.* 28.03.02, 15:15
                Ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Skoro ja kogoś kocham, on kocha mnie.
                Mieszkamy oddzielnie, dogadujemy się, czasem się kłócimy, czasem nie, ale
                rozmawiamy ze sobą i wspólnie rozwiązujemy problemy to niby dlaczego potem
                mielibyśmy się rozstać nawet jak on będzie bałaganiarzem, a ja będę chodzić z
                wałkami na głowie. Przecież o tym można porozmawiać.
                • Gość: Nell Re: razem,razem! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 15:27
                  Gość portalu: Emi napisał(a):

                  > Ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Skoro ja kogoś kocham, on kocha mnie.
                  > Mieszkamy oddzielnie, dogadujemy się, czasem się kłócimy, czasem nie, ale
                  > rozmawiamy ze sobą i wspólnie rozwiązujemy problemy to niby dlaczego potem
                  > mielibyśmy się rozstać nawet jak on będzie bałaganiarzem, a ja będę chodzić z
                  > wałkami na głowie. Przecież o tym można porozmawiać.

                  Bo live is BRUTAL, i zweryfikuje wszystkie mzonki i zauroczenia.., gdy wezmie twardo za pysk twarda
                  proza zycia codziennego:)))))
                  • Gość: Sławek Re: razem,razem! IP: 172.16.10.* 28.03.02, 16:00
                    Gość portalu: Nell napisał(a):


                    > Bo live is BRUTAL, i zweryfikuje wszystkie mzonki i zauroczenia.., gdy wezmie t
                    > wardo za pysk twarda
                    > proza zycia codziennego:)))))

                    Jeśli twarda proza życia codziennego stanie w szranki z twardą codzienną
                    miłością to wynik takiego spotkania wcale nie musi być przesądzony na korzyść
                    prozy.
                    :-)
                    • Gość: Nell Re: razem,razem! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 16:08
                      Gość portalu: Sławek napisał(a):

                      > Gość portalu: Nell napisał(a):
                      >
                      >
                      > > Bo live is BRUTAL, i zweryfikuje wszystkie mzonki i zauroczenia.., gdy wez
                      > mie t
                      > > wardo za pysk twarda
                      > > proza zycia codziennego:)))))
                      >
                      > Jeśli twarda proza życia codziennego stanie w szranki z twardą codzienną
                      > miłością to wynik takiego spotkania wcale nie musi być przesądzony na korzyść
                      > prozy.
                      > :-)

                      Wlasnie:))) Moj zwiazek jest tego dowodem, a milosc z proza zmagaly sie razem dluuugooo przed
                      slubem...:))))
                • kini Re: razem,razem! 28.03.02, 15:30
                  Gość portalu: Emi napisał(a):

                  > Ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Skoro ja kogoś kocham, on kocha mnie.
                  > Mieszkamy oddzielnie, dogadujemy się, czasem się kłócimy, czasem nie, ale
                  > rozmawiamy ze sobą i wspólnie rozwiązujemy problemy to niby dlaczego potem
                  > mielibyśmy się rozstać nawet jak on będzie bałaganiarzem, a ja będę chodzić z
                  > wałkami na głowie. Przecież o tym można porozmawiać.

                  Porozmawiać można, a i owszem. Tylko czasami nie zawsze to skutkuje. Czasami
                  nawet drobiazgi mogą człowieka doprowadzić do szału. Jak nie masz ślubu, to masz
                  czas na to, żeby się zastanowić nad tym, czy jesteś w stanie tolerować rzeczy,
                  których nie możesz zmienić, czy nie możesz ich znieść. Jak już jesteś po slubie,
                  to jest trochę za późno.

                  Ale ja też nie jestem absolutną zwolenniczką mieszkania ze sobą bez ślubu. Przed
                  ślubem - tak. Nie wiem, czy widzisz tu różnicę.
                  • Gość: Emi Re: razem,razem! IP: 157.25.86.* 28.03.02, 15:37
                    Ja tylko chcę napisać, że zamieszkanie razem przed ślubem to nie jest wyrocznia
                    tego czy powinniśmy brać ślub z daną osobą czy nie. Skoro nie można się dogadać
                    to to raczej kwestia charakteru albo jakiegoś niedopasowania.
                    Myślę, że jeśli ktoś ma możliwość i chce mieszkać z inną osobą przed ślubem to
                    dobrze, ale nie można tego traktować jako test. Jak go zdam to wyjdę za mąż jak
                    nie to nie.
                    • kini Re: razem,razem! 28.03.02, 15:44
                      > Myślę, że jeśli ktoś ma możliwość i chce mieszkać z inną osobą przed ślubem to
                      > dobrze, ale nie można tego traktować jako test. Jak go zdam to wyjdę za mąż jak
                      > nie to nie.

                      Dlaczego nie można traktować tego jako test? Przecież właśnie mieszkając z kimś w
                      pełni masz obraz jego zachowań, charakteru, przyzwyczajeń. Tego, co będzie PO
                      ślubie.
                      • Gość: Emi Re: razem,razem! IP: 157.25.86.* 28.03.02, 15:46
                        No dobrze, to w takim razie kiedy powinno się z kimś zamieszkać, po jakim
                        czasie znajomości?
                        • kini Re: razem,razem! 28.03.02, 15:56
                          Ja uważam, że wtedy, kiedy zaczyna rozmawiać się o wspólnej przyszłości. W moim
                          przypadku (ponieważ nie chcę żyć w konkubinacie) mogłoby to nastąpić w momencie,
                          kiedy konkretnie zaczynamy rozmawiać o ślubie.
                          • Gość: Emi Re: razem,razem! IP: 157.25.86.* 28.03.02, 16:01
                            Ale czy to nie za późno. Rozmawiacie o ślubie, wszystko jest pięknie, już sobie
                            wyobrażasz jak to będzie, mieszkacie razem i co? i nagle coś wam nie pasuje i
                            wszystkim mówicie, że ślubu nie będzie.
                            • kini Re: razem,razem! 28.03.02, 16:10
                              Ale to chyba jest lepsze, niż dokonanie takiego odkrycia PO ślubie. I oznajmianie
                              wszystkim już nie o rozstaniu, ale rozwodzie.
                • Gość: Martyna Re: razem,razem! IP: *.proxy.aol.com 05.04.02, 04:06
                  Gość portalu: Emi napisał(a):

                  > Ja tu chyba czegoś nie rozumiem. Skoro ja kogoś kocham, on kocha mnie.
                  > Mieszkamy oddzielnie, dogadujemy się, czasem się kłócimy, czasem nie, ale
                  > rozmawiamy ze sobą i wspólnie rozwiązujemy problemy to niby dlaczego potem
                  > mielibyśmy się rozstać nawet jak on będzie bałaganiarzem, a ja będę chodzić z
                  > wałkami na głowie. Przecież o tym można porozmawiać.

                  O wszystkim mozna rozmawiac ale nie wszyscy chca sie zmieniac mam np kolezanke,
                  oboje pracuja nawet ona pracuje dluzej niz on a to jej przypadly wszystkie
                  rozkosze obowiazkow domowych nawet (mimo tego, ze przed slubem ustalali inaczej)
                  pranie, sprzatnie, gotowanie ,zakupy mezus nie robi nic i zadne rozmowy nie
                  skutkuja. Ona czuje sie niekochana bo doslownie pada na pysk a mezusia to nie
                  rusza. Prawdopodobnie gdyby zamieszkali przed slubem to cechy te wyszlyby na jaw
                  a ona wiedzialaby czy bedzie je akceptowac i moze z nimi zyc czy tez nie
                  wyobraza sobie takiego zycia.

          • Gość: Nell Re: przed slubem razem czy osobno? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 15:22
            Gość portalu: wredna2 napisał(a):

            > Gość portalu: Nell napisał(a):
            >
            > > Alez oczywiscie, a pozniej i rozwodzik, gdy sie te odkryte karty okaza nie
            > dozni
            > > esienia dla drugiej osoby...
            >
            >
            >
            > Nell a czy jestes w stanie " odkryc"/ zdemaskowac!?/ partnera tak naprawde ,
            > przez te para miesiecy / sic! / przed slubem???

            Tak, napewno nikt nie jest w stanie przewidziec, czy zwiazek sie nie rozpadnie np. po 20 latach, i czy
            ktorys z malzonkow nie przygrucha sobie kogos innego, ale mozna przewidziec, czy kandydaci na zone i
            meza nie odstaja od siebie zbytnio pod wzgledem wychowania, wizerunku partnera i jego roli w
            zwiazku..Mowie tylko o tym aspekcie sprawy. Pisalam juz o tym w innym watku, a mam podobne
            doswiadczenia jak zalozyciel watku biezacego. Mialam w sumie dwoch "zyciowych" partnerow, z jednym
            rozstalam sie po paru tygodniowym mieszkaniu razem we wakacje, a mialo byc tak pieknie!!:)))
            Planowalismy slub i wspolna przyszlosc, spotykajac sie wlasnie "w pelnym makijazu i garniturku" w
            kawiarniach , w wysprzatanych mieszkaniach, trzymalismy sie za raczki, nie mielismy problemow
            finansowych, zylismy na garnuszku swych rodzicow..., nasze wyobrazenia o sobie zweryfikowalo wspolne
            mieszkanie, bardzo czesto zaczelismy sie sprzeczac o wszystko, co kto ma zrobic i kto komu ma wyprac
            brudna bielizne..Wyszlo na jaw, ze bylismy bardzo roznie wychowywani, ja, ze malzenstwo to uklad
            partnerski, on, ze kobieta jest sluzaca wszystkich, kazal mi np. wyprac mi swoje, tydzien noszone
            za przeproszeniem majtki..Bo kobieta musi obsluzyc mezczyzne, byc mu matka, sprzataczka, :))),
            Propozycja wydala mi sie tak absurdalna, ze na to ryknelam smiechem...:)) Wiesz, za duzo , by
            opowiadac..Po prostu uwazam, ze proza zycia codziennego to bardzo dobry test na milosc, tolerancje,

            > A czy sama tak chetnie odkrywasz swoje wady przed ukochanym? Przeciez na pewno
            > je
            > masz i on takze!
            > Skrzetnie je bedziecie ukrywac ... do slubu!

            Pudlo, jestem juz bardzo szczesliwa mezatka(6 lat), a pobralismy sie po 2 letnim mieszkaniu ze
            soba...Wierz mi bardzo trudno ukrywac swoje wady obcujac ze soba 24 na dobe...Naprawde...oceniajac
            mego meza przez te 2 lata w niczym sie nie pomylilam, a przysiegajac mu milosc do grobowej deski,
            uczynilam to Swiadomie, bo znalam jego wady jak i zalety i jakim bedzie mezem w przyszlosci. W zyciu
            lubie gre w otwarte karty... Uwazam , ze przed slubem nie warto sie maskowac, bo sie tylko robi sobie i
            innym krzywde..

            Oczywiscie mozesz miec inne zdanie niz ja...ja uwazam tak, jak napisalam, a wynika to z moich
            osobistych doswiadczen, a nie wyobrazen o czyms..
            pozdr.

            >
            > A i one wcale nie musza byc przyczyna rozwodu!
            >
            >
            >
            > > No , bo moze sie rozmysli i jescze sie nie ozeni..i co wtedy??
            > > >
            >
            >
            > Jasne... nie wiesz jeszcze co to spanie, u boku takiego niedzwiedzia... nie ra
            > z
            > ma sie ochote popelnic morderstwo...
            >
            > wrrrrrrr....2
            > >
            >

            • Gość: wredna2 Re: przed slubem razem czy osobno? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.03.02, 15:36
              Nell


              zycze Ci duzo satysfakcji w malzenstwie...

              ciesze sie Twoim szczesciem,.... choc generalnie, nie lezy to w mojej

              wrednej

              naturze...:)))
    • szary_ptak Re: przed slubem razem czy osobno? 04.04.02, 14:58

      A ja myślę, że lepiej osobno :-)

      Ale razem dużo przebywać, razem jeździć na wakacje, razem chodzić do kina, do
      teatru, na dyskoteki - gdzie komu pasuje. Poznać nawzajem swoje rodziny. Poznać
      swoich przyjaciół, kolegów. I rozmawiać - na wszystkie tematy. Nie odkładać tych
      trudnych - na później.
      I - raczej nie myśleć, że on/ona może się po ślubie zmienić
      "na lepsze"...;-)

      (Ale to oczywiście moje zdanie, każdy na własnej skórze doświadcza.)

      Pozdrawiam

      B.
    • Gość: fnoll razem IP: *.bydgoska.krakow.pl 04.04.02, 18:52
      bo ja zawsze lubilem ten tygodnik ilustrowany - szczegolnie jego strone
      ostatnia

      i te doswiadczenia mnie jakos tak wychowaly, ze po wieku oswiecenia niedobrze
      jest isc w ciemno

      nawet w pokerze jest: sprawdzam!

      a gdyby ktos psioczyl na caly ten dzisiejszy "moralnosci upadek" to ja bym
      odparl, ze tu nic nie upadlo, jeno na to co bylo ukryte padlo swiatlo, i w
      kierunku tego swiatla powinnismy pelzac jak tylko sie da, a nie po
      katedralnych norach sie chowac

      pzdr

      fnoll
      • Gość: Sławek Re: razem IP: 213.186.93.* 04.04.02, 19:02
        Gość portalu: fnoll napisał(a):

        > bo ja zawsze lubilem ten tygodnik ilustrowany - szczegolnie jego strone
        > ostatnia

        Jeśli pozwolisz to małe sprostowanie (ja też byłem wiernym czytelnikiem ostatniej
        strony "Razem". Dział, który zajmował całą ostatnią stronę tego tygodnika nazywał
        się " Osobno" :-)
        • Gość: fnoll Re: razem IP: *.bydgoska.krakow.pl 04.04.02, 19:06
          Gość portalu: Sławek napisał(a):

          > Jeśli pozwolisz to małe sprostowanie (ja też byłem wiernym czytelnikiem ostatni
          > ej
          > strony "Razem". Dział, który zajmował całą ostatnią stronę tego tygodnika nazyw
          > ał
          > się " Osobno" :-)

          daje do myslenia, no nie? ;) i to na wielu plaszczyznach!

          pooozdro szczegolne dla fanow "razem" (i "osobno" na dnie samym)

          fnoll
          • Gość: Sławek Re: razem IP: 213.186.93.* 04.04.02, 19:12
            Tak ! Najpierw razem, a jak się wszystko przejrzy i przeczyta to osobno.
            To jest koncepcja !
            :-)
            • Gość: A27 Re: razem IP: *.proxy.aol.com 05.04.02, 03:06
              Na forum kobieta zadalam pytanie, czy po jednym nieudanym konkubinacie
              zdecydowalibyscie sie na drugi. Nikt mi nie odpoowiedzial.
              Moja odp: NIE
              • Gość: Martyna Re: razem IP: *.proxy.aol.com 05.04.02, 04:38
                Gość portalu: A27 napisał(a):

                > Na forum kobieta zadalam pytanie, czy po jednym nieudanym konkubinacie
                > zdecydowalibyscie sie na drugi. Nikt mi nie odpoowiedzial.
                > Moja odp: NIE

                Moja odpowiedz Tak zdecydowalabym sie a nawet zdecydowalam sie ale- klopoty to
                moja specjalnosc wiec nie bierz pod uwage mojej opinii.
                Ja chcialabym sie rzeczywiscie przekonac czy wytrzymam pod jednym dachem z
                ukochanym 24 godziny i czy on jest w stanie wytrzymac ze mna nawet nie chodzi tu
                o jego ukryte drobne wady bo one nie sa najwazniejsze ale po prostu o tzw ciagle
                bycie razem , lepsze poznanie. W dzisiejszych czasach wiekszosc par pracuje ,
                doksztalca sie wiele z nich ma malo czasu na prawdziwe poznanie i moze okazac
                sie , ze nie kochamy tak naprawde osoby takiej jaka jest ale nasze wyobrazenie o
                niej.
                A co do Twojej osobistej sytuacji to czy naprawde myslisz, ze fakt zamieszkanie
                przez Ciebie przed slubem z ukochanym mial jakikolwiek wplyw na jego stosunek do
                slubu i malzenstwa. Prawdopodobnie wynikal on z jego filozofii zyciowej ,
                przekonan , zapatrywan itp i gdybyscie nie zyli razem w konkubinacie nic by to
                nie zmienilo, nie mialoby to wplywu na caly bieg wydarzen.
                Pozdrawiam serdecznie


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka