Dodaj do ulubionych

Uciekłam od alkoholika

25.12.13, 01:16
Od paru lat jestem mężatką.
Mąż nadużywał alkoholu, nie wracał na noc, zawalał święta, wracał pijany, potem przepraszał, dla "równowagi" był miły, opiekuńczy.
Ciągle za wszystko krytykował, dosłownie za wszystko.
Nie było w naszym związku seksu, sporadyczne zbliżenia tłumaczyłam jego depresją, kłopotami, on moją beznadziejnością, mówił że kocha mnie ale nic do mnie poza tym nie czuje.
Wreszcie zaczęłam czytać o współuzależnieniu i przemocy psychicznej i z przerażeniem stwierdziłam że to własnie ma miejsce.
Nie wiem czemu zajęło mi to parę lat...
W ciągu tych lat kiedy nie mogłam już wytrzymać wyganiałam go, raz, drugi, trzeci.
Zawsze jednak w wyniku okoliczności, jakichś jego problemów, przyrzeczeń że nie będzie pił przyjmowałam go ponownie do domu.
Rozstania trwały po parę miesięcy, jednak on ciągle dzwonił, przyjeżdżał czasem gdzieś razem wyszliśmy.
Po tych paru latach zaczął nieco mniej pić, niby się uspokoił, choć jak się potem okazało tylko powierzchownie.
Kiedy się znowu pojawiał w moim życiu na dłużej, zauważyłam że w jego obecności staje się nerwowa i dopadają mnie lęki, nawet lekkie ataki paniki, dlatego nie chciałam żeby znowu ze mną mieszkał. Kazałam mu się leczyć, sama poszłam zasięgnąć rady do AA.
On nic ze swojej strony z tym nie zrobił.
Byłam przy nim w stanie ciągłej gotowości do obrony/ataku.
Było mi dobrze samej, nie chciałam żeby wracał. Absolutnie nie chciałam tego.

W tym roku z powodu wspólnych prawnych spraw przyjęłam go znowu do domu. Na ok 2 mieś. I to był wielki błąd, z drugiej strony konieczność.
Mąż "starał" się nic pić co sam zaznaczał, być miły, jednak nadal był uszczypliwy, czasem arogancki, wracał o normalnych porach, ja zaczęłam rozważać że może jednak warto ratować małżeństwo...
Dostałam ataki paniki, miałam je codziennie przez miesiąc jego pobytu.
Potem bałam się już wszystkiego, nawet własnego cienia, i drzewa za oknem.
(Może ktoś będzie umiał mi wytłumaczyć skad taka reakcja)?

Próbował się do mnie zbliżyć, niestety tylko po alkoholu, co napawało mnie obrzydzeniem.
Cała sprawa zakończyła się definitywnym wyrzuceniem go z domu, a potem bardzo ostrymi słowami kiedy znowu zaczynał dzwonić, z pytaniami o skarpetki, dokumenty albo moje samopoczucie.
Nie wytrzymałam i bardzo agresywnie go przegoniłam z mojego życia.
Uciekłam żeby się ratować, myślałam że zwariuję, jednak czuję się trochę rozgoryczona, nawet winna bo z drugiej strony chciałam to ratować.
Tylko właściwie co...
Nie jestem w stanie rozmawiać z nim nawet przez telefon, czuje obrzydzenie do niego, do siebie do całej sytuacji.

Chciałam przestrzec kobiety przed takim rozciąganiem toksycznych związków w czasie. Uciekajcie póki czas, póki macie na to siły.
Ja mam 26 lat teraz a czuję się na 90.
Bardzo żałuję że nie zrobiłam tego wcześniej.

Obserwuj wątek
    • nativeau Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 06:35
      wyglada na to ze wyszlas za maz dla pieniedzy, ktorych potem nagle zabraklo, czyli ze wyszlas za maz z milosci co jako zywo nie mialo miejsca. To twoje 'wyganianie meza', jak sie niezrecznie wyrazasz swiadczy o tobie bardzo zle. Zapewniam cie ze drugiemu, a najdalej trzeciemu to juz na pewno bedziesz czyscila buty.
      • mona.blue Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 07:44
        nativeau napisał:

        > wyglada na to ze wyszlas za maz dla pieniedzy, ktorych potem nagle zabraklo, cz
        > yli ze wyszlas za maz z milosci co jako zywo nie mialo miejsca. To twoje 'wygan
        > ianie meza', jak sie niezrecznie wyrazasz swiadczy o tobie bardzo zle. Zapewnia
        > m cie ze drugiemu, a najdalej trzeciemu to juz na pewno bedziesz czyscila buty.

        Nativeau, jesteś głupia, żeby takie rzeczy pisać, nie wiesz co to życie z alkoholikiem.
        Autorka wątku bardzo dobrze zrobiła, i to w dodatku w miarę szybko, jest jeszcze młoda.
        Życie z alkoholikiem to ciagła hustawka nastrojów, to nie móc polegac na drugim człowieku, to byc narazonym na ciagłą krytykę, to zawiedzione obietnice, akty agresji itp.

        Polecam mój blog, o współuzaleznieniu, zamiast wypowiadac się o czyms, o czym nie ma sie bladego pojęcia.
        • genderless jak sie napic z Jezusem? 25.12.13, 08:45
          mona.blue napisała:

          > Polecam mój blog, o współuzaleznieniu

          Sadze, ze slusznie i z profesjonalnych pozycji poparlas autorke watku. Ja nie czuje w sobie takich kompetencji. Jestem raczej wielodekadowym praktykiem leczenia depresji alkoholem. Dlatego zainteresowal mnie twoj blog. Ciekawi mnie po ktorej jestem stronie, czy siedze okrakiem na barykadzie. Niestety odpadlem mo przeczytaniu srodtytulow twego bloga. Nie trawie frazy "jedzcie i pijcie" aby potem wyjsc ze swiatyni o suchym pysku.

          W czasach sprzed wymyslenia higieny w europejskim kregu cywilizacyjnym plyny wprowadzane do organizmu dezynfekowano ich fermentacja. Rzymscy legionisci mieli w kontrakcie obowiazek wypicia 2 litrow wina dziennie. Poniewaz nasza norma dzienna spozycia plynow (wody) jest wlasnie 2 litry. W naszej cywilizacji stan taki trwal tak dlugo (tysiaclecia) ze Europejczycy maja genetycznie podwyzszona odpornosc na alkohol. Praktycznie alkohol jest najlepszym lekiem na depresje.

          Jedynie 10% populacji ludzkiej jest nieodporne na uzaleznienia. Uzaleznienia sa rozne, poczynajac na heroinizmie po seks i zakupy.

          Wyglada na to, ze ja naleze do tych 90% nienormalnych w retoryce sufrazystek z Armii Zbawienia. Ciekaw jestem jak ty sie czujesz rozbijajac mi butelki na mojej glowie. Czy nie lakniesz jeszcze odlamkami butelki poderznac mi gardla? To taka moja narracja o demonach paczkujacych na niewiedzy o twoich pogladach.
          • mona.blue Re: jak sie napic z Jezusem? 25.12.13, 10:39
            Nie rozumiem Twojego komentarza do mojego bloga. Treści tam zawarte są uznane od lat w lecznictwie współuzależnienie, książka na której jest oparty utrzymywała sie chyba przez rok w czołówce listy bestsellerów New York Timesa.

            Co do zapijania depresji alkoholem to sorry, to piramidalna głupota. Sa skuteczne leki przeciwdepresyjne, jest psychoterapia, jest rozwój duchowy.
            Picie w depresji to uciekanie przed deszczem pod rynnę.
            A uzasadnianie tego jakimis historycznymi mrzonkami to zwykła racjonalizacja, jeden z mechanizmów obronnych.
            • genderless Re: jak sie napic z Jezusem? 25.12.13, 15:35
              mona.blue napisała:

              > Nie rozumiem Twojego komentarza do mojego bloga.

              Nie rozumiesz bo nie chcesz? Ponadto chciec tez nie musisz. Wolna wola.

              > Treści tam zawarte są uznane od lat w lecznictwie współuzależnienie

              Nasze grupy Al-Anon nie powinny nigdy udzielać swej nazwy lub w jakikolwiek inny sposób wspierać działalności innych organizacji. Imię Al-Anon nie powinno być nigdy włączone w jakiekolwiek dyskusje publicznie, tak aby problemy finansowe, majątkowe i prestiżowe nie odwracały naszej uwagi od głównego celu duchowego.

              Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

              Uzaleznienie od przenikliwosci czytania tez leczycie?

              > Sa skuteczne leki przeciwdepresyjne

              Skuteczne dla koncernow farmaceutycznych. Z moich pozycji malego robaczka nie bede sie przeciez spieral. Empiria skrzeczy.

              > A uzasadnianie tego jakimis historycznymi mrzonkami to zwykła racjonalizacja, j
              > eden z mechanizmów obronnych.

              Slusznie i sprawiedliwie zademonstrowalas mi jakosc waszej terapii.

              Ja jednak zaczal bym od diagnozy. Ty zaocznie masz juz jak widze niezmiernie obszerna. Wprowadzic prohibicje.
            • brygada_ww Re: jak sie napic z Jezusem? 25.12.13, 15:50
              mona.blue napisała:

              > Co do zapijania depresji alkoholem to sorry, to piramidalna głupota. Sa skutecz
              > ne leki przeciwdepresyjne, jest psychoterapia, jest rozwój duchowy.
              > Picie w depresji to uciekanie przed deszczem pod rynnę.

              Jestem dokladnie tego samego zdania Mona, depresji nie nalezy topic w alkoholu, bo nic tak jej nie poglebia, jak kac.
              • genderless uczitsia, uczitsia, i jeszczo raz uczitsia 25.12.13, 20:48
                brygada_ww napisała:

                > bo nic tak jej nie poglebia, jak kac.

                Mozna pic bez kaca. Rozumiem, ze to o niebo trudniejsze dla kobiet. Cwiczenie czyni mistrza.

                Najwiekszym problemem jest pokora wobec tego, ze kazdy z nas jest inny. Kazdy z nas musi sie nauczyc siebie. Ja juz wiem, ze najtrudniejsze sa najprostrze metody.

                Trudno pokonac nude. Wtedy sporadyczny kac dziala jak cud.
              • genderless Re: jak sie napic z Jezusem? 25.12.13, 21:04
                brygada_ww napisała:

                > depresji nie nalezy topic w alkoholu, bo nic tak jej nie poglebia, jak kac.

                Ja mam OBJAWY depresji jesienno-zimowej. Najwyzszy stopien do jakiego doszedlem to chec zabicia sie wlasna piescia. Prosze zwrocic uwage, ze nic wiecej poza metoda w pelni nieskuteczna.

                Depresja jesienno-zimowa najlepiej leczy sie dieta. Z pewna taka niesmialoscia stwierdzam, ze alkohol nie za nadto przeszkadza. Jako element diety.

                O wiele bardziej wole waska szparke od waskich specjalistow.
                • brygada_ww Re: jak sie napic z Jezusem? 25.12.13, 21:46
                  genderless napisał(a):




                  > Ja mam OBJAWY depresji jesienno-zimowej. Najwyzszy stopien do jakiego doszedlem
                  > to chec zabicia sie wlasna piescia. Prosze zwrocic uwage, ze nic wiecej poza m
                  > etoda w pelni nieskuteczna.

                  Alez daj mi spokoj i rob co chcesz, chcesz leczyc depresje alkoholem, to lecz, Twoja sprawa.

                  > Depresja jesienno-zimowa najlepiej leczy sie dieta. Z pewna taka niesmialoscia
                  > stwierdzam, ze alkohol nie za nadto przeszkadza. Jako element diety.
                  >
                  > O wiele bardziej wole waska szparke od waskich specjalistow.

                  Waska specjalizacja tak samo wazna jest, jak i szpara, trzymajac kilka srok za ogon niewiele osiagniesz.
                  • genderless Re: jak sie napic z Jezusem? 26.12.13, 09:32
                    brygada_ww napisała:

                    > Alez daj mi spokoj i rob co chcesz, chcesz leczyc depresje alkoholem, to lecz,
                    > Twoja sprawa.

                    No widziesz jak latwo uzyskalas to, ze masz racje. Wystarczylo w moim tekscie pominac to co niewygodne. To gwarantuje wam uzyskanie sukcesu prohibicji.

                    > Waska specjalizacja tak samo wazna jest, jak i szpara, trzymajac kilka srok za
                    > ogon niewiele osiagniesz.

                    To wspaniala lekcja powozenie trojki lub kwadrygi.

                    Depresja ma wielorakie przyczyny i urozmaicona terapie. Znajduje sie w zbiorze wspolnym wielu waskich specjalizacji. Ja jestem w jej zakresie wieloletnim praktykiem z powodow osobistych. Nieliczne proby kontaktow z lekarzami zniechecily mnie nieskutecznoscia. Slabe leki jakie dostawalem byly prekursorami serotoniny o prawie zerowej skutecznosci. To znaczy ja w diecie potrafie sobie dostarczyc tanszych, smaczniejszych i skuteczniejszych prekursorow serotoniny. Ponadto modyfikuje moj tryb zycia poprzez wiele innych waskich specjalnosci. Jako naiwny pacjent oczekuje, ze za moje pieniadze poprzez NFZ uzyskam porady u rzeczywistego fachowca.
                    • brygada_ww Re: jak sie napic z Jezusem? 26.12.13, 14:31
                      genderless napisał(a):

                      > No widziesz jak latwo uzyskalas to, ze masz racje. Wystarczylo w moim tekscie p
                      > ominac to co niewygodne. To gwarantuje wam uzyskanie sukcesu prohibicji.

                      Absolutnie nie jestem zwolenniczka prohibicji, bo sama lubie sie napic, nie robie jednak tego w celach antydepresyjnych. Podam Ci przyklad, bylam kiedys w zwiazku, w ktorym ja lubilam sie napic, a on musial, to nas od siebie roznilo i zawsze znalazl 1001 pretekstow, zeby napic sie zaraz po otwarciu oczu, nie spokojnie z wieczora. Byl wyznawca zasady, ze czlowiek nie wielblad, napic sie musi. Byl silny, pil, ale nie przeszkadzalo mu to w wykonywaniu pracy i innych obowiazkow, na kaca pomagala mu matka, ktora w razie odmowy szantazowal... do momentu az stracil wszystko, matka tez miala dosc i sobie poszla, bo chciala miec swiety spokoj. Nie pisze Ci tego zlosliwie i jeszcze raz podkreslam, jestem zdecydowana przeciwniczka prohibicji.


                      > Depresja ma wielorakie przyczyny i urozmaicona terapie. Znajduje sie w zbiorze
                      > wspolnym wielu waskich specjalizacji. Ja jestem w jej zakresie wieloletnim prak
                      > tykiem z powodow osobistych. Nieliczne proby kontaktow z lekarzami zniechecily
                      > mnie nieskutecznoscia. Slabe leki jakie dostawalem byly prekursorami serotoniny
                      > o prawie zerowej skutecznosci. To znaczy ja w diecie potrafie sobie dostarczyc
                      > tanszych, smaczniejszych i skuteczniejszych prekursorow serotoniny. Ponadto mo
                      > dyfikuje moj tryb zycia poprzez wiele innych waskich specjalnosci. Jako naiwny
                      > pacjent oczekuje, ze za moje pieniadze poprzez NFZ uzyskam porady u rzeczywiste
                      > go fachowca.

                      Mialam w swoim zyciu jeden bardzo powazny epizod depresyjny, juz nie radzilam sobie i poszlam do specjalisty. Zalecil mi polroczna kuracje takim specyfikiem, jak citalopram. Pierwszy miesiac bralam citalopram solo, po czym dostalam na dwa tygodnie specyfik o nazwie sanza. Mozesz mi nie wierzyc, po 4,5 miesiacach sama odstawilam citalopram, bo organizm odrzucil, nie byl mi juz potrzebny. Nie mialam zadnych nawrotow depresji i nie mam do dzis, a spotkalo mnie w tym czasie wiele zdarzen o charakterze traumatycznym.
                    • nativeau Re: jak sie napic z Jezusem? 26.12.13, 16:18
                      coz za wspaniala uczta intelektualna czytajac twoje posty. Brytyjscy marynarze dostawali codzienny przydzial grogu, oficerowie wiecej? Nie pomne. Podobnie bylo w armii napoleonskiej dzienny przydzial chyba rumu. Cale spoleczenstwa jada na alkoholu od slowianskich po te drugie. Szwecja ma prohibicje, kazdy pedzi w domu, kanada by przestala istniec jakby nie bylo co wypic (klimat). Jest bardzo ciekawa ksiazka nt Lata Patykiem Pisane, pokazuje sie na starych aukcjach (1974). Ta straszna ksiazka nie moze byc juz publikowana bo.... mowi prawde.

                      Co do leczenia depresji zgadzam sie nie ma ratunku choc uwazam ze effexor czyni cuda w okresie jesienno zimowym zwlaszcza choc nie wiem czy alkohol nie jest lepszy i jakie sa skutki obojga, porownujac je obok siebie. Moze sie okazac ze skutki dzialania alkoholu sa mniej szkodliwe niz effexoru.
                • mona.blue Re: jak sie napic z Jezusem? 25.12.13, 22:04
                  Wiem, co to depresja i jak z niej wyjść. Ale skoro wolisz alkohol, Twój wybór. Ja polecam Prozac, np. w postaci dostepnego u nas Bioxetinu.
                  btw. podobno na jesienno-zimową depresje skuteczne jest naświetlanie specjalnymi lampami.
                  • genderless Re: jak sie napic z Jezusem? 26.12.13, 09:48
                    mona.blue napisała:

                    > Ja polecam Prozac, np. w postaci dostepnego u nas Bioxetinu.

                    Ja po wieloletnich probach mam doglebne efekty siegajace przyczyn. Silnych lekow nigdy nie stosowalem, z braku potrzeby. A obecnie napewno nie zastosuje.

                    > btw. podobno

                    To rewelacyjnie rokuje.

                    > na jesienno-zimową depresje skuteczne jest naświetlanie specjalnymi lampami.

                    Stosowalem, nawet taka stoi obok, nieuzywana od lat. Przy depresji zapalenie spojowek jakie wywoluja pomaga koncernom farmaceutycznym. Skuteczniej metody nie zdradze waskim specjalistkom.

                    Alkohol poprawia nastroj w ilosciach nie wywolujacych natychmiastowych skutkow ubocznych. Dlugofalowo akolhol w takich ilosciach wywoluje znane statystycznie skutki. Ja je znam, a wy nie chcecie znac.

                    Ja przynajmniej jestem w takim samym stopniu alkoholikiem jak Jezus. Zgodnie z wasza "definicja" alkoholizmu. Do mnie gnostycki Jezus przynajmnej przychodzi zawsze gdy pije. Dostarcza mi samo dobro wraz z owocem drzewa zlego i dobrego.
                    • mona.blue Re: jak sie napic z Jezusem? 26.12.13, 11:55
                      To zamiast depresji jestes uzależniony, to chyba jeszcze gorsze. Wyjście z uzależnienia to katorżnicza praca.
        • 8butterfly Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 11:25
          mona.blue napisała:

          > Polecam mój blog, o współuzaleznieniu, zamiast wypowiadac się o czyms, o czym n
          > ie ma sie bladego pojęcia.

          Dziękuję, chętnie poczytam!
      • 8butterfly Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 11:24
        nativeau napisał:

        > wyglada na to ze wyszlas za maz dla pieniedzy, ktorych potem nagle zabraklo

        A na jakiej podstawie tak sądzisz???
        Wyszłam za męża jak nie miał pracy, był w życiowym impasie, miał spore kłopoty, był przyjezdnym, nie miał nic swojego.
        Pomyśl zanim coś napiszesz. Po prostu chwilę pomyśl.....................
        • nativeau Re: Uciekłam od alkoholika 26.12.13, 16:27
          to wyrzucanie meza to takie feminazistowskie.
    • witchland Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 12:23
      Dostałam ataki paniki, miałam je codziennie przez miesiąc jego pobytu.
      Potem bałam się już wszystkiego, nawet własnego cienia, i drzewa za oknem.
      (Może ktoś będzie umiał mi wytłumaczyć skad taka reakcja)?


      To jest typowa reakcja osob przebywajacych w towarzystwie alkoholikow, wszystkich ludzi wrazliwych. Ludzie reaguja lekiem, poniewaz dobrze wiedza ze osoba taka nie zna granic i chetnie je przekracza.Po czym mozna sie spodziwac wszystkiego!
      akoholik = TERROR.

      Sam fakt ze to tak dlugo trwalo i ze rozpoczelas relacje z tym facetem, musi cos tam mowic o twoich potrzebach. Moze w rodzinie byl ktos, kto naduzywal alkoholu?

      W kazdym badz razie, nie zaluj nigdy ze zostawilas tego faceta. Alkoholik to ktos kto nie nadaje sie absolutnie do zycia w zwiazku...
    • mona.blue Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 13:52
      Wiesz, tez odeszłam od alkoholika, o wiele za późno.

      Wiesz, dziś paradoksalnie, może z okazji świąt miałam sen, że znów zrobił mi krzywdę, że przewrócił moją szafkę z książkami (taką dużą, której sama nie miałabym możliwości podnieść, z moimi ukochanymi książkami, bo zawsze potrafił wycelować w najbardziej czuły punkt). Obudziłam się z krzykiem. A minęło już 8 lat, jak z nim nie jestem.
      • 8butterfly Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 14:21
        Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi, za pomoc w zrozumieniu tego co się działo ze mną.

        mona.blue - jak poradziłaś sobie ze złością na siebie i niego po odejściu?
        Chodziłaś na terapię?

        Sama wiem po sobie że każde odejście daje ulgę, nawet jeśli okupioną
        złością i lękiem.
        Wiem ile to kosztuje walki sił i łez.
        Wolę jednak koszmar senny nawet za pare lat niż w realnym zyciu.
        Trzymaj się mona!
        • mona.blue Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 20:33
          8butterfly napisała:

          > mona.blue - jak poradziłaś sobie ze złością na siebie i niego po odejściu?
          > Chodziłaś na terapię?

          Chodziłam na półtoraroczną grupę dla kobiet współuzależnionych połączoną ze spotkaniami indywidualnymi z terapeutka raz na 3 tygodnie, i dodatkowo na grupę ofiar przemocy - ale tam terapia była krótka, może 3 miesięczna, bo facet miał kapitalną, choć prowokacyjna metodę leczenia kobiet z syndromu ofiary, a resztę wtedy mogłyśmy zrobić same, wziąć sprawy w swoje ręce, nie dac się sprawcy przemocy, a przede wszystkim podjąć decyzje o odejściu od niego.
          >
          > Sama wiem po sobie że każde odejście daje ulgę, nawet jeśli okupioną
          > złością i lękiem.
          > Wiem ile to kosztuje walki sił i łez.

          Tak, to była prawdziwa walka, tym bardziej że nie miałam wsparcia od rodziny czy większości bliskich osób (wspólnota, która nie tolerował rozwodów). Drogo to opłaciłam, duzo mnie to kosztowało, ale było warto.

          > Wolę jednak koszmar senny nawet za pare lat niż w realnym zyciu.

          Dokładnie, tym bardziej dzisiaj miałam okazje porównać stan dzisiejszej równowagi, pokoju, zadowolenia z życia, często szczęścia z tym okropnymi uczuciami niemocy, bezradności, wściekłości, beznadziei, które jak żywe przeżyłam dziś we śnie. Trudno nawet wyrazić, jak szczęśliwa byłam po obudzeniu, że to tylko koszmar senny, że moja rzeczywistość wygląda teraz zupełnie inaczej.

          > Trzymaj się mona!
          • mona.blue Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 20:34
            I Ty też się trzymaj, staraj się zaspakajać swoje potrzeby i nie wiązać się z destrukcyjnymi ludźmi.
    • to.niemozliwe Re: Uciekłam od alkoholika 25.12.13, 20:28
      Dobrze zrobilas, musi byc symetria. To podstawa dobrego zwiazku. Tyle dajesz, co otrzymujesz. Choc oczywiscie nie dokladnie to samo.
      W watku "Co czytac" Mona i inni forumowicze polecaja dobre lektury.
    • dk888 Re: Uciekłam-Depresja 26.12.13, 14:34
      Ja wiem ze mam depresje i nerwice lękową. Od kilku miesięcy przymuję leki uspokajające Cital bo już nie dawałam rady z partnerem PSYCHOPATĄ. I jeszcze narcystyczni rodzice którzy uwierzyli ze całe zło i wina leży we mnie. Od dwóch miesięcy mieszkam sama z małą córeczką, odważyłem się i uwolniłam z tego piekła i ubezwłasnowolnienia. Bez wsparcia, bo koleżanek też nie mam.
      Korzystałam z wizyt u psycholog i coacha ale chyba złe wybory. Zamykam się w domu i boje się. Potrzebuję kogoś kto przywróci mi wiarę w siebie i szybko postawi na nogi bo pięniądze zaraz mi się skończą a alimenty nie wystarczą.
      Bardzo Was proszę o namiary na dobrego psychoterapeutę. Takiego który nie tylko słucha ale też udzieli odpowiedzi i wsparcia. Nie mam już sama do siebie siły ale jest to maleństwo które uśmiecha się i daje nadzieję...
      D.Warszawa
      • mona.blue Re: Uciekłam-Depresja 26.12.13, 15:49
        Z Warszawy i może być za pieniądze? To podaj maila.
        • dk8881 Re: Uciekłam-Depresja 26.12.13, 16:37
          dk8881@gazeta.pl Dziękuję mona.blue

          • mona.blue Re: Uciekłam-Depresja 26.12.13, 17:40
            napisałam @
      • nativeau Re: Uciekłam-Depresja 26.12.13, 16:32
        dlatego powtarzam kobietom, zastanowcie sie nad rodzeniem dzieci! To jest bez sensu jak wy jestescie ubezwlasnowolnine od wlasnych hormonow i genow! Muszem i koniec. Wyobrazasz sobie jakiegos mezczyzne szukajacego matki z dzieckiem na partnerke? A po co mu to? I do tego bez pieniedzy. Po cos ty to robila? Moze badz solidarna i zacznij jakis blog ostregajacy swoje siostry by siadly na d. zamiast z nia latac po randkach.

        PS Jak jako tako wygladasz to kup kamerke do kompa i zacznij sie jakos marketowac, choc teraz jest pelno konkurencji za darmo. ech, zycie
        • dk8881 Re: Uciekłam-Depresja 26.12.13, 16:51
          Nativeau też dziękuję bo już mi dużo lepiej :-) zaraz się ogarniam i ruszam na Stare Miasto na się lansować! Spacer i kawka...
          Po prostu zaufałam, uwirzyłam w jego miłość bo chciałam być kochana. Byłam dla niego tą jedyną, zakochany od pierwszego wejrzenia i nawet wiersze pisał... 2 lata były piękne a potem... Poczytaj o Psychopatach.
          Mam mieszkanie, mam nadzieje ze uda mi się odzyskać kasę którą mu pożyczyłam i uwierzyć w siebie.A to ostatnie... Po prostu nie wiem jak???!!! Kiedyś byłam samodzielna i niezależna.
          • yadaxad Re: Uciekłam-Depresja 26.12.13, 17:34
            Nativeau się nie przejmuj, ma ostre zapalenie niewydolności relacji, do tego myśli, że cały świat na to choruje, bo on jest wzorcem faceta.
    • dinqdong ucieklas z mezaliansu...to wszystko 26.12.13, 18:50
      i chyba sobie wmawiasz cala reszte. Bo on mnie nie wyglada na alkoholika, moze jest rozrywkowy...Ale...jest takie cos jak dom, jak dwoje ludzi jest zgranych i lubia swoje towarzystwo, to zaden alkohol czy kumple tego nie podwaza. Jezeli jest odwrotnie, to facet wszystko zrobi zeby do tego domu nie wrocic i rzeczywiscie po jakims czasie moze popasc w alkoholizm...ty natomiast zaczniesz wariowac, bo nie bedziesz w stanie tego objac i zrozumiec. A to nic innego jak zwykly mezalians...Dlatego zrobilas dobrze ze ucieklas...tylko jeszcze uloz sobie to wszystko i zrobi ci sie dobrze...:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka