obodryt
29.12.13, 08:24
Ożeniłem się z kobietą, która jest po dwóch związkach, jednego nieformalnego z których ma według kolejności troje dzieci; Syna 19 i Corkę 16 oraz córkę 10 Lat.
Problem polega na tym, że moja żona jak jeszcze mieszkał rok temu jej syn to miała nawyk chodzenia bez majtek. Strasznie mnie to bulwersowało tym bardziej jak zauważyłem, że wówczas narzeczona sięgając po jakiś przedmiot z wysokiej szafki, obnażyła się całkowicie przed synem i przede mną. Ona się nie zorientowała z jej natury. Moja reakcja była taka, że spojrzałem na syna a dla niego okazało się to normalne, nawet nie był zawstydzony, zszokowany, zwykła codzienność, spojrzał na chwile i dalej sobie coś tam oglądał w telewizji. Nie mogłem w to uwierzyć i zacząłem się zastanawiać nad tym, dlaczego oglądanie dosłownie wszystko okazującej matki, nawet go nie podnieciło w żaden sposób, w końcu był wtedy 17 latkiem. Pewnego dnia jak wyjechałem dość daleko, żona napisała mi, że dzisiaj śpi z synusiem bo on potrzebuje bliskości i jej samej też jest źle i synek przytuli się do mamusi cycusia, pisała żartobliwie. Różnica wiekowa miedzy mamą a synem to niespełna 17 lat bo w takim wieku go urodziła. Żona moja jest zgrabna młodo wyglądająca i ma powodzenie u takich nastolatków bo nie ukrywam, jest atrakcyjną kobietą. Przez wiele miesięcy dołownie walczyłem o to, żeby się nauczyła zawsze nosić majtki w domu, żeby coś podobnego się nie powtórzyło. Cała sprawę bagatelizowała i uważała,że przesadzam a dalsze insynuacje uważała za obraźliwe. No nie była przekonująca tym bardziej, że nie należy do osób prawdomównych. Obecnie mieszkam juz tylko z nią i jej córkami, sytacji z chodzeniem nago po mieszkaniu przy dzieciach już się nie powtórzyły ale żona śpi z młodszą córką w osobnym pokoju, kiedy ja śpię sam a jak pojechała z biologicznym tatusiem na tydzień to śpi teraz ze starszą córką, dosłownie wtulone w siebie, w objęciach. Nagość ich wogóle nie krępuje, żona wchodzi to toalety do obydwóch córek, jak się kopią i ogląda ich nagość a 10 letnia jest jeszcze przez nią myta. Jedna i druga córka uważają to za całkiem normalne tak jak moja żona też, jeszcze się wygłupiają , że stękają czyli tworzą udawany seks. Mnie to osobiście brzydzi, uwarzam że jest to obleśne a nawet chodzą mi po głowie myśli, że uprawiała seks ze swoim synem. Na wszystko im pozwala i spełnia wszystkie zachcianki i potrzeby. Ja się czuję jak tragaż bagażu, potrzebny do pomagania i dawania a w nagrodę czasami spędzi kilka nocy ze mną. Jeteśmy zaledwie rok po ślubie, nie mamy wspólnych dzieci i docieramy się niezwykle aktywnie. W każdym razie jej dzieci są na pryjotytowym pierwszym miejscu, nawet koleżanki są ważniejsze. Czy to normalne, że żona oświadcza mi nagle, że wychodzi z koleżanka na dyskotekę a ja nie mogę z nia pójść, że tylko z koleżanka beze mnie? W końcu awantura domowa i kłutnia z koleżanką niweczy plan wyjścia. O co tu chodzi, czego nie zauważam, miłość jest ślepa, chciałbym przejżeć na oczy i zrozumieć czy czasem nie przesadzam i szukam dziury w całym. Proszę o rzeczową odpowiedź i pomoc. Dziękuję Mirosław