Dodaj do ulubionych

Co w tym trudnego.?

10.01.14, 21:54
No właśnie co w tym jest trudnego. Wyobraźmy sobie sytułacje/ a, uwaga nie troluje piszę na poważnie, tak więc skupić mi się tu zaraz/, mianowicie taką. Kobieta wraca z pracy do domu i otwiera jej dźwi mąż, otwiera bo kobieta to dama, a damie się otwiera dzwi, tak trochę w starym stylu. Kobieta jest zmęczona, nogi ją bolą, ale mąż jest tak cudowny że masuje jej stópki na kanapie, to zachowanie męża tak cudowne oczywiście ją pobudza i dochodzi do zbiżenia seksualnego na tej kanapie. Oczywiście gaworzą jak niemowlęta bo miłość likwiduje mechanizmy obronne i są jak bezbronne dzieci, następnie kąpiel, jedzenie i zbiliża się godzina siedemnasta, gdzie kobieta jest umówiona. Ubierają się, mąż otwiera kobiecie dzwi, no bo wiecie dama i to samo z samochodem by się bezpiecznie ulokowała.
Mąż odwozi żonę do kochanka bo jest umówiona na siedemnastą, zatrzymuje przed domem kochanka, kochanek już czeka i otwiera dzwi samochodu, no bo wiecie dama, kobieta wysiada, wtula się w ramiona kochanka i całując idą na górę. Oczywiście na górze u kochanka dla kobiety kochanek coś specjalnie przygotował i mamy orgazmy za orgazmami i znowu gaworzą po seksie jak dzieci, bo miłość usuwa mechanizmy obronne. Jak kobieta nacieszy się kochankiem dzwoni po męża aby przyjechał i odwiózł ją do domu. Mąż czeka pod domem kochanek odprowadza i cmok, cmok na pożegnanie, otwiera dzwi samochodu, no wiadomo bo kobieta to dama. Samochód rusza i mąż zniecierpliwiony pyta jak było jego słoneczku. Żona po tylu orgazmach jest oczywiście zachwycona i na jej zachwyty mąż też jest zachwycony bo....kocha ją i pragnie dla niej tylko szczęścia.
Co w tym trudnego do zrozumienia?
Ale dalej oczywiście że żona też kocha męża i nie chce go niewolić tylko do siebie, pragnie jego szczęścia i również przyzwala aby z innymi kobietami tego szczęscia zaczerpnął, nie jest egoistką lubi się dzielić z innymi kobietami, a mąż przynosi doświadczenie innych kobiet by coś nowego sobie popróbowali, w takim związku nie ma monotoni. Oczywiście żona tak kocha męża i tak chce aby był szczęśliwy , przyjmuje naprzykład propozycje trójkąta i gdy mąż przyprowadza kochankę jest zachwycona, że będą razem uszczęśliwiać męża i jeśli mężowi to się podoba i chce aby dwie kobiety się pieściły, to nie ma żadnego faceta jak kobieta, która kobiete potrafi wypieścić między nogami, bo kobiety wiedzą lepiej gdzie co mają. I pieszcząc kochankę męża między udami , widząc jego zachwyty, jest w cudownym uniesieniu, bo widzi że jest szczęśliwy i go kocha.
Co w tym jest trudnego co?
Obserwuj wątek
        • hansii eee tam... 11.01.14, 10:31
          egzystencjalka napisał(a):
          > Hansil
          >a nasz król musiał mieć słaby penis bo każdy jej kochanek oficjalny a miała ich naprawdę dużo dostał o wiele więcej niż nasz królik od carycy.


          no jak to ?
          w 1764 dostal od niej w prezencie cale Krolestwo Polskie (czyli Rzeczpospolita)
          przy pomocy 7-mio tysiecznego korpusu wojsk rosyjskich - obecnego na "wolnej elekcji".
          - to malo ?
          • egzystencjalka Re: eee tam... 11.01.14, 17:11
            Hansil
            Oczywiście że mało, caryca Katarzyna mogła o wiele więcej to ochłap.
            Wszędzie porażki polacy w powstaniach przeżywali można to zaliczyć do kolejnej porażki , w alkowie, polskiego króla:-D
    • 1lapaz Re: Co w tym trudnego.? 10.01.14, 22:43
      czy maż i zona cierpią na jakis hroniczny brak zdecydowania ?
      w gre wchodzą jeszcze jakieś kompleksy, niezrealizowane ambicje aktorskie i potrzeba grania dramatycznej roli przed choćby publicznoscią składającą się z 1 widza :))
        • mona.blue Re: Co w tym trudnego.? 10.01.14, 23:49
          egzystencjalka napisał(a):

          > Nvv
          > Oczywiście i profesor Starowicz uważa że w Polsce ich będzie coraz więcej
          >
          Akurat Starowicz jest za monogamiczną, wierna miłością.
          >
          > internetowy-flirt.pl/polimoria/
          • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 00:08
            Mona
            Naprawdę to czytaj i płacz bo on chce zalegalizować takie związki....

            mobile.natemat.pl/29319,poligamia-w-polsce-to-kwestia-kilku-lat-juz-teraz-istnieje-przynajmniej-kilkanascie-tysiecy-trzyosobowych-malzenstw
            • mona.blue Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 00:23
              egzystencjalka napisał(a):

              > Mona
              > Naprawdę to czytaj i płacz bo on chce zalegalizować takie związki....
              >
              > mobile.natemat.pl/29319,poligamia-w-polsce-to-kwestia-kilku-lat-juz-teraz-istnieje-przynajmniej-kilkanascie-tysiecy-trzyosobowych-malzenstw

              on to sobie może
              • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 02:00
                Mona
                Zalegalizują i jak widzisz nie jest to żadne zaburzenie jak mnie zwyzwałyście. Kobieto doucz się i więcej tolerancji nie wszyscy co kartofli nie kopią, nie są wariatami bo żyją inaczej.
      • 1lapaz Re: Co w tym trudnego.? 10.01.14, 23:38
        takie układy, bo ze zwiazkami to średnio ma to cokolwiek wspolnego , sa tak żałosne, świadczą tylko i wyłacznie o braku charakteru u stron uwikłanych w jakieś dziwaczne współistnienie...
        sprawdzaja sie pewnie w 100% u osob bez żadnych innych życiowych aspiracji poza graniem w zyciu roli dramatyczno romantycznej...
          • 1lapaz Re: Co w tym trudnego.? 10.01.14, 23:51
            teraz kazdy chce opisac jakis nowy typ i w ten sposob cos od siebie dodac do zbioru zamknietego, takie czasy, ze ludzie mało czytają a wszyscy piszą ... tylko po co ?
          • nvv Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 00:08
            Monogamia i poligamia występują w naturze równolegle, również w ludzkich kulturach.

            Monogamia też ma swoje zalety. Piękno polega na wolności wyboru. A potem jest ponoszenie konsekwencji wyboru. Poligamia daje dużo emocji, ale można wyjść poparzonym. Żaden związek nie jest idealny, a obecność tego/tej trzeciej może ew. rysy w związku pogłębić i finalnie ktoś może zostać sam
            • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 00:14
              Nvv
              Widać że tam ci nie jest obcy, im bardziej społeczeństwa się bogaciły tym bardziej kwitła poligamia, im bardziej dany region był zbiedniały to była monogamia, a że katolicyzm to bunt plebsu w Rzymie to mamy schamat monogamiczny. Poligamii można używać do leczenia prób samobójczych z powodu zawodu miłosnego, bo ona zrzuca ten schemat kulturowy że tylko jedna a jak odejdzie koniec.
              • 1lapaz Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 00:20
                > i można używać do leczenia prób samobójczych z powodu zawodu miłosnego, bo ona
                > zrzuca ten schemat kulturowy że tylko jedna a jak odejdzie koniec.

                chyba jednak w wiekszości przyczyna samobojstwa jest obrzydzenie światem i zerwaniem z nim wszelkich wiezi , co mozna uzyskac tylko w jeden sposob, a czym wiecej popieprz... klimatow tym ten wstret bedzie sie poglebiał... no nie da sie czegos leczyc staosujac zamiast lekarstwa jeszcze wieksze uwikłanie w beznadzieje
                • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 01:56
                  1lapaz
                  Jest mnóstwo samobójstw z miłości bo ludzie w monogami wychowani myślą że jak ta jedna odeszła to koniec świata, a poligamia pokazuje co?....nie ta to następna, można kochać wiele razy i naraz. To pomaga otworzyć oczy że miłość nie przepadła.
              • nvv Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 10:26
                Sporo pozornie monogamicznych związków tak naprawdę jest poligamicznych. Ot, taka obłuda.

                Jest też coś fajnego (romantycznego) w wyborze tej jedynej/jedynego na resztę życia.
                Co kto woli, byleby szczerze.

                Z monogamią widzę ten problem, że jest trudna i emocje ciągną nas do poszukiwania kolejnego partnera. Zauroczenie mija, po ok. 2 pierwszych latach coś się wypala. Przychodzi szara codzienność, wychodzą na wierzch różnice, problemy
                • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 11:03
                  nvv napisał:

                  > Sporo pozornie monogamicznych związków tak naprawdę jest poligamicznych. Ot, ta
                  > ka obłuda.
                  >
                  > Jest też coś fajnego (romantycznego) w wyborze tej jedynej/jedynego na resztę ż
                  > ycia.
                  > Co kto woli, byleby szczerze.
                  >
                  > Z monogamią widzę ten problem, że jest trudna i emocje ciągną nas do poszukiwan
                  > ia kolejnego partnera. Zauroczenie mija, po ok. 2 pierwszych latach coś się wyp
                  > ala.

                  Ale nawet jeżeli tylko w tych dwóch latach jest jakaś szczerość,wierność intymność nie tylko seksualna to już jest ok i wtedy mówimy o monogamii natomiast egzystencjalka cały czas sprowadza wszystkie aspekty do poligamii co jest szkodliwe w swej istocie.
                  Oczywiście - jeżeli osoby w związku się męczą szukają wrażeń gdzie indziej to jaki sens? Lepiej sie rozstać i np. przeżyć coś naprawdę fajnego nawet jeżeli miałoby to trwać tylko dwa lata :)))
                      • nvv Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 14:04
                        Mnie też zwykle wkurza gdy ktoś zwraca uwagę/wypomina na jakąś moją cechę, którą w jakimś stopniu mam wypartą. Tam gdzie ktoś chybia, tam spływa to mnie jak po kaczce. Tak czy inaczej, chyba warto nad sobą pracować aby prawdziwe było zdanie, że nikt nie ma prawa nas zranić dopóki nie pozwolimy.
                  • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 17:20
                    Ankaskakanka
                    Dość tej obłudy ani razu nie napisałam aby zniszczyć monogamie na rzecz poligami, tylko że to kwestia wyboru. Dość tych projekcji obłudnych bo to niektórzy tutaj nie mogą pojąć że nie wszyscy żyją tak samo i prób wyzywania od różnych bo żyją inaczej. Dość tej obłudy że nikt z was nie miał kilku partnerów w życiu i do każdego coś czuł. Dość tego fałszi bo powszechne są kochanki i kochankowie. Bulwersuje to tych co są zakłamani i próbują udawać że są bardziej moralni niż są i inni też powinni.
                    • malwi.4 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 23:43
                      Egzystencjalistko, żyj jak chcesz, ale i też nam pozwól żyć jak chcemy. To każdego indywidualna sprawa, czy chce mieć jednego partnera/partnerkę, kilku partnerów/partnerki, czy ukrywać przed mężem/żoną kochanków/kochanki.... nie znamy powodów dlaczego ktoś żyje tak a nie inaczej, jego życie jego sprawa.

                      W sumie ty raczej teoretycznie piszesz o takich zwiazkach (poligamicznych), bo sama z tego co piszesz w takim nie funkcjonujesz. Ot, szukasz od czasu do czasu faceta na seks (bez zobowiązań).

                      Zastanawiam się czy takie poszukiwanie "czegoś" na zewnątrz będąc w stałym związku (monogamicznym) nie jest związane z jakimś kryzysem w akceptacji samego siebie, spadkiem samooceny, przeżywaniem niestabilności emocjonalnej i potrzebą większej uwagi, której druga strona nie jest akurat w stanie dać.
                • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 17:03
                  Nvv
                  No monogamia powstawa w biedzie gdzie bezsensu było rozsiewanie genów jeśli partnerki z potomstwem umrą z głodu, czyli facet zostawał przy jednej ograniczał rozsiewanie genów. Poligamia w bogactwie bo można rozsiewać geny gdyż kobiety z potomstwem sobie poradzą a jedna kobieta urodzi tylko jedno dziecko rocznie, facet zapładniający tabuny w ciągu roku miał tabun potomstwa. Tym samym bogacimy się w tej części świata , kobieta jest samowystarczalna więc naturalną koleją rzeczy stają się poligamiczne zachowania. I taki styl jest moim zdaniem kwestią wyboru bo po co ukrywać kochanków i bo nie pasując do monogamii musimy kłamać i ukrywać kochanków a takich ludzi jest napewno więcej niż udanych związków z jednym na całe życie.
    • neojeriomina Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 08:27
      Co w tym trudnego? Spore wydatki na wenerologa, badania na posiewy, a później antybiotyki. HPV murowane, chlamydia murowana nie raz, grzybice to właściwie non stop, spore ryzyko raka szyjki macicy, a u facetów krtani. Może i jakiś HIV się w końcu przyplątać.
      Jak kogoś taka perspektywa rajcuje, feel free.
      Aha, proszę z góry o nie rozśmieszanie mnie naiwnymi tekstami nt. antybiotyków i prezerwatyw. Wiadomo, jak to w praktyce wygląda. Prezerwatywa nie chroni do końca, a antybiotyki nie są obojętne dla zdrowia. Ale co kto lubi.

      I poruszyłam tylko stronę fizyczną, o psychicznej nawet nie wspominając.
      • szaman.ka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 08:49
        Szkoda się trudzić i przytaczać argumenty.Autorka wątku jest tak pochłonięta lansem jedynego słusznego swojego stylu życia,że nic do niej nie ma szans dotrzeć.Proponuję nie dyskutować.Niech dyskutuje sama ze sobą.
      • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 16:46
        Noe
        To się wykastruj jak masz tak wstręt ,bo mnóstwo ludzi uprawia seks i są zdrowi, a jeśli nawet to na hpv to są szczepionki, antybiotki to na najprostrze choroby bierzesz w tej chwili, nawet jedzenie jest wzbogacane antybiotykami, więc nie o choroby ci chodzi bo nie ma osoby co nie brała antybiotyków tylko zaburzony jesteś a rozwiązaniem jest leczenie lub kastracja.
          • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 17:37
            Neo
            Koleś jedzenie jest obecnie wzbogacane antybiotykami, każdy zjadł ich kilogramy czy w jedzeniu czy będąc chorym, seksu nikomu nigdy nie udało się zwalczyć nawet piekłem strasząc , więc nawet jak się trafi choroba to idiotyzmem jest zwalczanie seksu bo to niemożliwe, tylko się leczy lub szczepi, straszenie chorobami i piekłem i karami to w siedemnastym wieku, lub u kleru który zawsze był i jest ciemny i szkodliwy. To ci mówię siekiera w ręke i nie będziesz miał problemów z chorobami .
            • neojeriomina Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 17:49
              Po pierwsze, jestem kobietą. Po drugie, jak widać z tego wątku o chorobach i antybiotykach wiem znacznie więcej niż Ty. Po trzecie, jakoś nie widzę, byś miał(a) wielu obrońców swoich chorych teorii ;-)
              Odpisuj dalej, odpisuj. Z każdym postem bawisz mnie coraz bardziej :D
              • szaman.ka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 17:59
                Skoro Egzystencjalka innym tutaj zarzuca zaburzenia psychiczne ,to napiszę,że nimfomania jest zaburzeniem psychicznym.
                Niestety,często nimfomanki/nimfomanie nie zdają sobie z tego sprawy i twierdzą,że z nimi jest wszystko w porządku.
                Jest to zaburzenie psychiczne spowodowane patologią rodziny,w której nimfomanka/nimfoman się wychowała.Taka osoba nie potrafi nawiązać bliskiego kontaktu inaczej niż przez seks.
                Psychologiczne przyczyny powstawania hiperseksualizmu rzekomego czyli nimfomanii:

                - zaburzone poczucie bezpieczeństwa,

                - z jednej strony niska samoocena i konieczność dowartościowania się, z drugiej,

                - nieumiejętność zainteresowania sobą płci przeciwnej inaczej niż poprzez seks,

                - fobia lub lęk przed zaangażowaniem emocjonalnym i wejściem w związek uczuciowy,

                - brak umiejętności rozładowania stresu, nieumiejętność radzenia sobie,

                - z trudnymi sytuacjami i niepowodzeniami,

                - kompleksy i stany depresyjne.
                • neojeriomina Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 18:49
                  W każdym zdaniu mnóstwo fałszu. Ani nie jestem katoliczką (i nigdy nie byłam), ani nie cierpię na seksowstręt. A co do wiedzy nt. leków i chorób, to raczej Twoja jest przerażająca, i nie tylko ja to tu widzę. Ale że Ty masz spaczone poczucie rzeczywistości, dla Ciebie każdy, kto nie traktuje seksu jak zwierzątka rozmnażania, będzie od razu zakonnikiem albo zakonnicą :D
                  No dawaj dalej, bo chcę się jeszcze pośmiać z Ciebie :)
                      • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:01
                        Neo

                        "
                        Gazeta Wyborcza" przeprowadziła na swojej stronie internetowej sondaż, w którym na pytanie "Czy legalny trójkąt to coś złego?" aż 74 proc. odpowiedziało: "Nie, dorosłe osoby mogą żyć jak chcą, jeśli nie szkodzą innym". 22 proc. głosujących uznało legalny trójkąt za naganny.

                        Legalizację poligamii w Polsce poparli filozof Jan Hartman i etyk, prof. Magdalena Środa. My o poligamię zapytaliśmy prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza.

                        Prawie trzy czwarte ankietowanych przez "Gazetę Wyborczą" nie widzi nic złego w legalnym trójkącie. To dobre rozwiązanie?

                        Prof. Zbigniew Lew-Starowicz: Szczerze mówiąc na pewno lepsze niż to, które jest często spotykane, czyli mężczyzna długotrwale ma żonę i kochankę. Są nawet tacy, którzy z kochankami mają dzieci i prowadzą dwie rodziny. Prawne usankcjonowanie tego stanu rzeczy ma sens. Jest to uczciwszy układ niż ten, kiedy druga kobieta jest na dalszym planie, czuje się gorsza, społecznie nieakceptowana. Ja przewidywałem, że dojdzie do legalizacji poligamii."
        • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 16:54
          egzystencjalka napisał(a):

          > Malvi
          > Dzieci są zachwycone bo mają dwie mamy i dwóch tatusiów lub nawet więcej tatusi
          > ów i wyobraź sobie święta i ilość prezentów itd.

          ale grasz na jej emocjach,które okazała w innym wątku / nawiązując do tematu,który poruszyła prezentów i świąt / aby tylko przeforsować swoją ideę :) ha ha ha
          • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 17:29
            Ankaskakanka
            Na jakim wątku na jakich emocjach dzieci są traumatyzowane przez rodziców w czasie rozwodów i dlatego przez rodziców mają traumy bo to dla rodziców jest ważne. Dzieci w stanie skupienia dzikim uwielbiają rozwody bo mają podwójne pary domów, rodziców i prezentów, kiedyś gromadnie były wychowywane czyli wiele kobiet i wielu mężczyzn było mamusiami i tatusiami. Jak ty wszędzie z zaburzenia psychicznego musisz widzieć żyda we wszysykim i zwalczać to idz gdzie indziej ze swoją nienawiścią.
            • nvv Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:06
              Przeginasz trochę egzystencjalka. Mnie to nie rusza, jak dla mnie to pisz co chcesz, ale z doświadczenia Ci mówię: kiedyś popełniałem takie błędy, że nieopatrznie na pałę obrażałem innych w przypływie mądrości i energii. To potem wraca jak bumerang i podcina skrzydła.

              Czego mnie życie uczy, to nie zwracać innym uwagi na ich błędy, sami sobie zdadzą sprawę. Wystarczy im coś pokazać/wytłumaczyć. I już. Ich punktu widzenia nie warto atakować.

              Co do dzieci, to każdy wybór ma swoje minusy i plusy. Czasem jednak wydaje mi się, że jedną z najgorszych opcji jest gdy rodzice są ze sobą, już bez miłości, na siłę ze względu na "dobro dziecka". W związku w którym są kłótnie, brak stabilności, brak miłości, dziecko będzie bardzo cierpieć. Doświadczyłem tego. Nie doświadczyłem rodziców żyjących w poligamii, więc nie wiem jak wtedy jest. Myślę, że najważniejsze aby ludzie się szanowali, kochali i byli dla siebie dobrzy. To czy dziecko wychowuje rodzic biologiczny, babcia/dziadek, wujek, kochanek, etc. to już mniej istotne. Istotne aby dziecko miało poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, troski.
              Chyba kiedyś (w jaskiniowych czasach) tak było, że dzieckiem ogólnie zajmowała się gromada.
              • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:11
                Nvv
                Według sondarzu który wkleiłam Neo 74% procent społeczeństwa popiera takie związki i seksuolodzy wypowiadają o nich pozytywnie. Czy wy naprawde nie wiecie co się dzieje w Polsce lub u sąsiadów, z jakiej wsi są co niektórzy z fobiami do wszelkiej inności?


                mobile.natemat.pl/29319,poligamia-w-polsce-to-kwestia-kilku-lat-juz-teraz-istnieje-przynajmniej-kilkanascie-tysiecy-trzyosobowych-malzenstw
                • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:15
                  egzystencjalka napisał(a):

                  > Nvv
                  > Według sondarzu który wkleiłam Neo 74% procent społeczeństwa popiera takie zwią
                  > zki i seksuolodzy wypowiadają o nich pozytywnie. Czy wy naprawde nie wiecie co
                  > się dzieje w Polsce lub u sąsiadów, z jakiej wsi są co niektórzy z fobiami do w
                  > szelkiej inności?
                  >
                  >
                  Znowu zaczynasz !!! Żadnej fobii nie ma / no chyba,ze w Twoim umyśle / przedstawiłam pozytywy płynące z mongami ryzyko związane z poligamią opierając sie na logicznych,naukowych dowodach a Ty,że fobia? Jesteś chora :((( Projektujesz swoje fobie / zazdrość,chęć posiadania itp. / na innych :(((
                    • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:23
                      neojeriomina napisała:

                      > Może to po prostu trolling??? :)

                      nabijanie postów - jednak są osoby podatne na sugestie na manipulację i szkoda by było aby poszły śladem egzystencjalki i bagatelizowały swoje zdrowie.
                      Rozumiem nawet,ze sa grupy,które maja w swoich zadaniach rozwalać ideę KK / za czym i ja jestem / ale matko nie w ten sposób.
                      • neojeriomina Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:30
                        Zgadzam się. Przykro, że ktoś miałby uwierzyć zwłaszcza w te bzdury na temat chorób, które on(a) wypisuje. Każdy lekarz ginekolog czy wenerolog załamałby się, czytając te wywody na temat antybiotyków i zero konsekwencji.
                        Tak BTW - wirusy są nieuleczalne, można chwilowo zaleczać ich skutki ale nosicielstwo pozostaje. WSZYSTKICH. O tym jakoś milczy nasz troll, bo te fakty są niewygodne...
                        A zanim wykryje się infekcje bakteryjne, to często dochodzi do uszkodzeń, zwłaszcza u kobiet - nadżerki szyjki macicy, zrosty jajowodów utrudniające zajście w ciążę, wysypki, możliwość przenoszenia się infekcji na inne narządy w obrębie jamy brzusznej i całego ciała, włącznie z doporowadzeniem do choroby umysłowej. I to się zdarza, wbrew pozorom nawet w krajach oświeconych, wystarczy pooglądać trochę programów medycznych, pogadać z lekarzami. Tylko faktycznie w Pl jest jeszcze ciemnogród pod tym względem, wszyscy tylko boją się ciąży, o chorobach mówi się mało. A potem kobiety umierają... płacąc często za swobodę własną lub partnerów...
                      • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 20:42
                        Anka neo
                        To może przecztacie jakiegoś linka wsiórki bezmózgowe


                        mobile.natemat.pl/29319,poligamia-w-polsce-to-kwestia-kilku-lat-juz-teraz-istnieje-przynajmniej-kilkanascie-tysiecy-trzyosobowych-malzenstw
                          • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 12.01.14, 00:29
                            Neo
                            To strasz dalej, ale nie miej pretensji że nikt straszenia nie słuchał...jak ludzkość długa i szeroka i raczej ludzie postanowili zapobiegać, tym samym chorzy na Hiv uprawiają seks w prezerwatywach i ich partnerki są zdrowe, a nawet mają dzieci bo plemniki można odizolować od wydzieliny zarażonej Hiv.
                  • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:20
                    Ponadto negujesz moją wewnętrzna potrzebę mongami wyśmiewając,ze takie osoby zostały skrzywione przez KK - no politykiem to byś być nie mogła.Zjedli by Cie na dzień dobry. Twoja postawa budzi mój wewnętrzny niesmak i tak jak pisałam boje sie takich kobiet jak Ty,które bagatelizują zdrowie życie nie tylko swoje a innych aby zaspokoić swoje żądze.
                  • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:21
                    Anka
                    A linka to już trudno przeczytać. Ty wszędzie widzisz Żyda i wkońcu idź się leczyć bo ta nerwica jest przeskakująca z żyda na homo, z homo na rumunów, z rumnów na żyda, z żyda na rudych, z rudych na poligamistów, z poligamistów na lewołapkowe jamniki itd.
                    • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:33
                      egzystencjalka napisał(a):

                      > Anka
                      > A linka to już trudno przeczytać. Ty wszędzie widzisz Żyda i wkońcu idź się lec
                      > zyć bo ta nerwica jest przeskakująca z żyda na homo, z homo na rumunów, z rumnó
                      > w na żyda, z żyda na rudych, z rudych na poligamistów, z poligamistów na lewoła
                      > pkowe jamniki itd.

                      w wątku obok użytkownicy doszli do wniosku,ze mam prawo czuć złość na osoby,które doprowadziły do tego,że moje dziecko nie ma opieki medycznej i przykro mi bardzo,że są to osoby pochodzenia też żydowskiego :)) sami sobie winni więc odgibaj sie kobieto :)))
                      • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 20:50
                        Anka
                        Jak się nie będziesz leczyć z żydo urojeń to dostaniesz paranoi i wszędzię będą wrogowie chcący zagrozić twojemu chlewkowi, tym samym zaczniesz krzywdzić przypadkowe osoby, bo będzie ci się wydawało że wrogowie ich nasłali, lobby homo masońsko libertyńskie które chce zamieć twojego męża w kobiete przez gangrene Gender. Zamkną ciebie do wariatkowa przymusowo, a w taki sposób możesz i z 10 lat być izolowana.
                        • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 20:55
                          egzystencjalka napisał(a):

                          > Anka
                          > Jak się nie będziesz leczyć z żydo urojeń to dostaniesz paranoi i wszędzię będą
                          > wrogowie chcący zagrozić twojemu chlewkowi,

                          To nie są koleżanko urojenia biorąc pod uwagę obecną Polską rzeczywistość - brak dostępu do służby zdrowia,bezrobocie i bieda - to zagraża właśnie mojemu bytowi a paradoksalnie płacę tym u góry aby kombinowali tak aby był dobrobyt.Urojenia to Ty masz,bo wszędzie widzisz sfrustrowane,zakompleksione,uprawiające małżeńską prostytucję katoliczki.Tak jakbyś się cofnęła do średniowiecza i stamtąd brała przykłady.
                          • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 21:28
                            Anka
                            To kler okrada polaków a nie urojeni żydzi, których w polsce nie ma właściwie bo to niewielka ilość i debilizm polaków szkodzi im samym a nie urojony żyd, a do polski wróciło średniowiecze przecież zachciało się wam watykanu najbardziej szkodliwej religii na świecie.
                            • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 22:07
                              egzystencjalka napisał(a):

                              > Anka
                              > To kler okrada polaków a nie urojeni żydzi, których w polsce nie ma właściwie b
                              > o to niewielka ilość i debilizm polaków szkodzi im samym a nie urojony żyd, a d
                              > o polski wróciło średniowiecze przecież zachciało się wam watykanu najbardziej
                              > szkodliwej religii na świecie.

                              a jednak z moich podatków idzie na Muzeum Żydowskie z moich podatków jest utrzymywane oraz kultura zydowska to samo kościoły - a na leczenie POLSKICH dzieci już nie ma - jeżeli nie widzisz tu paradoksu to już nie moja wina :)))
                              • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 23:46
                                Anka
                                Ręce odpadają. Kler zagarnął w komisji majątkowej jedną trzecią polski na rzecz obcego watykańskiego państwa, to katastrofa dla gospodarki nie liczą tego jak budżet okrada. Dlaczego wybychła rewolucja francuska, bo lud umierał z głodu a kler spasiony siał z ambon bicze swojego krawego bożka . Nie ma kraju którego nie zrujnował historycznie. Dlatego w europie kopa w dupska dostał.
                • nvv Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 19:19
                  Wyniki sondażu nie dają Ci prawa atakować innych. :) Tzn. możesz atakować, ale wtedy inni będą Ciebie atakować. Co wychodzi, to wraca.

                  Poligamia/monogamia to indywidualny wybór każdego z nas, nie ma sensu przekonywać innych do swoich preferencji. Chcesz być poligamiczna, to bądź
                • malwi.4 Re: Co w tym trudnego.? 12.01.14, 00:11
                  Prawie trzy czwarte ankietowanych przez "Gazetę Wyborczą" nie widzi nic złego w legalnym trójkącie.

                  to znaczy tyle, ze tolerancyjni są, nie znaczy, że sami tak chcą
                    • malwi.4 Re: Co w tym trudnego.? 12.01.14, 00:50
                      Egzystencjalko. Miałam kiedyś znajomą (w pracy) co właśnie w taki sposób żyła. Była po nieudanym małżeństwie, miała prawie dorosłego syna. I jest to jedna z ważniejszych osób jakie w życiu spotkałam i jakie w pewnym stopniu mnie zmieniły. Nie ważne kto jaki styl życia prowadzi, ważne, jaką energię przekazuje innym...
                        • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 12.01.14, 02:23
                          Malvi
                          Bo dojrzałe kobiety po wielu przejściach i doświadczeniach już mają szersze spojrzenie, że jak się rozwiodła , odszedł, zginął to życie toczy się dalej i warto pokochać nowego i nie rwać włosów z głowy jak nie wydzie i to starsi młodym mówią ,że tyle tego kwiata, gdy przeżywają rozstanie, a młodzi wybauszają oczy bo mu się wydaje że świat mu się skończył. Też spotykałam kobiety starsze które po upadku komuny , samotne, postanowiły coś z życia mieć i też mnie wryła wtenczas wypowiedź przystojnej czterdzistki wychowującej samotnie syna, która uwielbiała młodszych mężczyzn, a mianowicie że dwudziestolatek to dla niej za stary , a siedemnastolatek , góra osiemnastolatek jest akurat. I raczej była szczęśliwa. Bo przekazywała młodym swoje doświadczenie a oni jej swoją witalność i nawet podejrzewałam że to eliksir młodości bo się jakby nie starzała w porównaniu do koleżanek. Coś w tym jest.
                          • malwi.4 Re: Co w tym trudnego.? 12.01.14, 09:34
                            Ta moja znajoma szczęśliwa nie była. Mówiła mi o tym. Chciała poznać kogoś na stałe, ale nic w tym kierunku nie robiła. Te znajomości, które ona zawierała skazane były od razu na niepowodzenie i ona o tym wiedziała. Traktowała je jako przygodę, rozrywkę, dawały jej one satysfakcję, zadowolenie. Mimo to marzył jej się stały związek.
                              • egzystencjalka Re: Co w tym trudnego.? 12.01.14, 15:58
                                Malvi
                                Bo to zależy czy kobieta dojrzała chce z chłopcem przypomnieć sobie czasy nastolatki czy chce założyć związek. Zależy od tego co chce i co miała w młodości bo jeśli została zgnębiona w związku przez szybką ciąże to odrazu musiała wydorośleć i tej takiej lekkiej miłości z mężczyzną nie przeżyła, a teraz może wreszcie szaleć, ma pozycje, ekonomie, zna swoje ciało....a młody całymi dniami nie chce z niej schodzić tylko miłości i miłości. Jak też są związki stałe przy różnicy wieku i kobiecie tylko chodzi o miłość, bo ma już wszystko a wcześniej miłość zabiły obowiązki, kariera, kredyty itd.
    • paco_lopez Re: Co w tym trudnego.? 11.01.14, 10:21
      skupiłem się i widzę luke w pierwszym akcie. o siedemnastej dzieci odrabiają lekcje. nici z seksu o siedemnastej. w ogóle w twoich dywagacjach świat składa się tylko z dorosłych i dlatego jest poebany.
      • egzystencjalka Re: Rzyg n/t 11.01.14, 18:38
        Lafirynda
        Nie żygaj tylko pomyśl że przy monogami zawsze jest więcej kobiet samotnych bo rodzi się ich więcej. Poligamia rozwiązuje ten problem bo mężczyźni mają wiele partnerek i kobiety mogą mieć kochanków sporo, to się wyrównuje w tej relacji.
    • ankaskakanka14 Re: Co w tym trudnego.? 12.01.14, 10:28
      oj dziewczyny dziewczyny ciśniecie na seksualność i poglądy na temat związków.Pisałam wcześniej,że nie z tym mam problemu.Pisałam o sobie już co mnie męczy.Fajnie jest jednak poznać poglądy innych np. egzystencjalki - w ten sposób widzę rzeczywistość oczami kogoś innego i poznaję bardziej siebie.Pisałam już wcześniej aby był apetyt na seks musi być obiekt,nie ma obiektu nie ma ochoty na seks.
      Co do młodszych i starszych facetów? Od wyboru do koloru np. wczoraj sąsiad 20 letni ciągną mnie na wino własnej roboty - nie chciało mi sie wczoraj ale dzisiaj pewnie polecę ale ... tylko na wino / czasami trzeba sie odchamić ;) / kurde wyglądem podobny do Januszka z "Ballady o Januszku" :))) ale atrakcyjność fizyczna / wiek / nie ma u mnie wpływu na "diagnozę" czy się nadaje czy nie :D raczej pociąga mnie w facetach osobowość :))) jak ich wygląd fizyczny.
      Moja misja tutaj została zakończona powodzeniem :)))
      trzymajcie się kobietki :)))

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka