Dodaj do ulubionych

Dubiegunowka

15.01.14, 01:52
Moj chlopak z ktorym jestem ololo roku niedawno powiedzial, ze podejrzewa u siebie chad. Troche za pozno poniewaz zdazylam sie fatalnie zaangazowac. Nie mowil ze ma wystawiona diagnoze ale w jego rodzinie sa przypadki tej choroby i dlatego podejrzewa u siebie. Kilka lat temu mial rowniez depresje i probe samobojcza zwiazana z zakonczeniem zwiazku. Pamietam ze kiedys wspominal o antydepresantach ktore powinien od czasu do czasu brac,ale odmowil ich brania ze wzgledu na skutki uboczne. Ostatnio jego zachowanie bylo co najmniej szalone,malo snu,opowiadal jakies brednie i znikal na wiele dni bez kontaktu. Jak jest prognoza dla tej choroby? Czy rozwazanie powaznego zwiazku jest sensowne? Obawiam sie ze moge nie dac rady,cos mi od dawna nie gralo, to uczucie jakbym starala sie mu pomoc a on caly czas ciagnie na dno...
Obserwuj wątek
    • egzystencjalka Re: Dubiegunowka 15.01.14, 02:13
      Awa
      Będzie miał coraz silniejsze manie nadaktywności i po nich coraz większe doły, czyli zjazd przymusowy na psychiatryk. Leczenie jest przykre bo leki spowodują tylko zejścia i stany depresyjne, ale z biegiem czasu depresja powoli będzie odchodziła i powoli będzie się podnosił do stanu równowagi. To będzie trwało latami i nie wolno przerwać leczenia bo wszystkie stany wrócą do początku, a będzie próbować odłożyć leki by nie mieć ciągłego doła. Jeśli jesteś gotowa o niego walczyć to bardzo dużo siły będzie ciebie to kosztowało, więc się zastanów czy dasz radę.
      • nativeau Re: Dubiegunowka 15.01.14, 03:19
        to jest jeden z najfajniejszych postow na forum. A co do niej, to niech sie zastanowi czy chce miec szurniete dziecko i wnuczka.
      • egzystencjalka Re: Dubiegunowka 15.01.14, 06:14
        Awa
        A zapomniałam.
        Wiesz jak działa anfetamina, działa podobie czyli euforia , wszystko naraz, mnóstwo znajomych bo wchodzi się w stany maniakalne i jest się nadaktywnym, przekraczanie granic w stanach maniakalnych, norm społecznych, w zachowaniu, w kierowaniu pojazdem, ciągle jacyś ludzie w domu, bo jest taki aktywny i wydaje się ludziom fajnie zakręcony czyli do dobrej zabawy....a potem łup deprecha jak po jazdach na anfie i zasłoń te zasłony bo słońce będzie wywoływało bóle głowy, ty potworze, wiele niechęci do ciebie i podłego świata, ukrywanie przed non stop dzwoniącymi jakimiś buddystami i różnymi nawiedzonymi katolikami czy jechowcami, nadważliwość na bodzce, będziesz chodziła na paluszkach to powie że walisz celowo cepami aby cały drgawek dostał.
        I to co zapomniałam jak już zacznie leczenie to mózg będzie chemicznie musiał wrócić do równowagi z tej bezaferaminowej jazdy anfetaminowej, więc deprecha non stop ale z każdym miesiącem jakby więcej aktywności i teraz pilnowanie leków, aby brał i pilnowanie przed jakimś księdzem lub katolickimi grupami wsparcia, bo tam mu nagadają by zaufał Bogu a nie lekom i masz całe miesiące pracy nad klientem zmarnowane. Tak więc żadnych oszołomów katolickich i stowarzyszeń katolickiego wsparcia.
    • nvv Re: Dubiegunowka 15.01.14, 08:09
      > uczucie jakbym starala sie mu pomoc

      A jakie jest jego uczucie i jakie "brednie" wypowiadał?
      • awakenfox Re: Dubiegunowka 15.01.14, 19:40
        Twierdzi ze mnie kocha ale jego czyny przecza slowom. No i masz racje,towarzystwo "przyjaciol" juz sobie utworzyl,wiekszosc to plec piekna :(
    • mona.blue Re: Dubiegunowka 15.01.14, 12:13
      To bardzo trudna decyzja. Dużo zależu na ile ci ezka jest jego choroba i czy on bedzie chcial sie leczyc.
      Ale wiele osob na nia choruje, maja rodzny. Znane sa przypadki znanych osob, artystow, nawet u nas ale nie chce wymieniac nazwisk, ktore chorowaly na dwubiegonowke i byly watosciowymi ludzmi, ktorzy wniesli wiele do kultury.
      Dzieci nie musza odziedziczyc choroby, sa tylko w wiekszym procencie podatne na nia niz dzieci zdrowych osob, ktre tez moga zachorowac.
      Moze poczytaj sobie forum chad (choroba dwubiegunowa afektywna) na gazecie, moze tam sie zorientujesz jakie problemy maja ci ludzie.
      Na pewno stan manii moze byc dewastujacy na zycie, a depresja moze uniemozliwic codzienne funkcjonowanie. Ale podstawa są leki.

      Z filmów polecam Mr. Jones i Pordnik pozytywnego myslenia.
      • awakenfox Re: Dubiegunowka 15.01.14, 19:49
        Wydaje sie ze na poczatku naszej znajomosci bral leki,takiego go poznalam,co prawda byl troche przygnebiony i jakby spowolniony momentami, ale jak najbardziej zachowywal sie normalnie. Odstawil leki poniewaz czul sie bardzo nieszczesliwy,tak powiedzial . Teraz czuje sie dobrze. Od jakiegos czasu to nie jest ten sam facet, od ciaglego chodzenia narobil sobie odciskow na stopach, wyjezdza granice i takie decyzje podejmuje blyskawicznie,z dnia na dzien. Wydaje tez mnostwo pieniedzy na ciuchy i bizuterie! Zagaduje ludzi na ulicy i nawiazuje z nimi nowe znajomosci. Zawala prace i czasem staje sie klotliwy nie do zniesienia. Potrafi go wyprowadzic z rownowagi ktos,kto ma odmienne zdanie.
        • mona.blue Re: Dubiegunowka 15.01.14, 21:51
          Pewnie nie bierze stabilizatorów nastroju i leków przeciwko manii. Nie najlepiej to widzę, wkrótce bez leków może wywinąć jakis numer.
    • jematkajakichmalo Re: Dubiegunowka 15.01.14, 23:56
      Ja tylko moge opisac 2 przyklady z najblizszego grona przyjaciol.
      Kobieta: bez lekow potrafila w 15 stopniowy mroz o 3 nad ranem zrobic alarm i dzieci w pizamach wystawic na dwor.
      Od kilku lat bierze leki (ma ja kto pilnowac) i wlasciwie spi od 17 do 12 dnia nastepnego...

      Mezczyzna: bez lekow nie wracal po kilka dni do domu, zona w ostatniej chwili zapobiegla podpisaniu umowy na kupno rzezni czy tira pelnego czegos tam. Pobral kredyty, ktore ona teraz splaca. Kilkakrotnie doprowadzil dom do ruiny (w ataku furii), przyjezdzala policja i pogotowie, konczylo sie zabieraniem na oddzial. U nas niestety takie realia, ze oddzial niby zamkniety ale niezamkniety :/ Pacjent wypisywal sie na wlasne zyczenie.
      Po lekach spal non stop, mial stany depresyjne, problem w tym, ze oszukiwal z lekami wiec szybko przechodzil w stan aktywnosci... I tak dluuuuuuuugie lata.
      Ilekroc bylam u przyjaciolki sprawial wrazenie otwartej, super serdecznej osoby. Nigdy nie poznalabym, ze jest chory.

      Do tego takie osoby ciagna na dno (co sama zauwazylas) reszte rodziny. Masz to "szczescie" wycofac sie z tego poki czas. Kolega nie mial tego szczescia, bo zona zataila chorobe. Tak na dobre choroba ujawnila sie dopiero w pierwszej ciazy, potem jak dziecko bylo male ona byla prawie 2 lata w szpitalach, a on wychowywal dziecko.
      • brygada_ww Re: Dubiegunowka 16.01.14, 00:25
        Opisujac realia, w zeszlym roku byla ekstremalna zima. Gdy mialam gorszy humor ubieralam zimowa kurtke, czapke, szalik, ubieralam dziecko w zimowa kurtke, zakladalam czapke, szalik, rekawiczki, nakladalam na buzie warstwe kremu i wystawialam na 30 stopniowy mroz idac na spacer do sklepu w ramach dotleniania siebie i dziecka.
        • jematkajakichmalo Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:32
          Ale co to ma wpsolnego z tematem? Ja tez w ciezkiem mrozy opatulam dziecko jak chcemy gdzies wyjsc... Ba! nawet kremem nie smaruje :)
    • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 10:12
      Jest coś takiego w człowieku aby wyszukiwać problemy w drugim człowieku, rozdmuchiwać je i zwalać wszystkie problemy na tego drugiego człowieka, również projektować swoje wyparte cechy na te drugiego, akurat słabszego.

      Chyba też tak mam, a na pewno kiedyś miałem taki uproszczony obraz rzeczywistości: wydawało mi się, że jakby nie było na świecie socjopatów, to świat byłby dobry. E-ę, "zło" jest w każdym z nas, we mnie też.

      Nie istnieje choroba o jakiej jest ten temat. Istnieje takie zaburzenie.
      Zaburzenie to zasadniczo wszystko co odstaje od normy i powoduje cierpienie, nawet jeśli powoduje że jednostka jest produktywna, zdobywa Nobla, opracowuje żarówkę dzięki czemu mamy rozświetlone domy, etc.

      Apropo depresji dwubiegunowej, to są dwa rodzaje. Ten drugi rodzaj potrafi być łagodny i produktywny, jest o tym np. książka Hypomanic Edge.

      A do autorki mam apel aby traktowała chłopaka nie przez pryzmat problemów, ale podeszła do niego jak do człowieka, tak jakby chciała aby do niej podejść.
      Mnie też się wydawało, że to była mnie ściągała w dół i że ona jest zła, a ja jestem ten dobry, ale rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. Do konfliktów trzeba dwojga, ale wystarczy jedna strona aby konflikt zakończyć.
      • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 11:09
        Ona nie szuka problemów w nim, ona opisuje sytuację. Jesteśmy tym co czujemy, a nie tym co ktoś nam wmawia, ze wyparliśmy.

        Jeśli ktoś mówi, ze nie lubi zwierząt, i ja mowie o nim, ze on nie lubi zwierząt, to co?? Ja tych zwierząt nie lubię??
        • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 11:40
          Czasem istotne jest nie to co jest, ale to czego nie ma.

          Każdy opis sytuacji jest uproszczeniem sytuacji i nie zawiera wszystkich elementów
          • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 11:57
            A ja z kolei odnoszę wrażenie, ze ludzie, co opisują swoje sytuacje na forach dobrze wiedzą czego chcą, co czują wewnątrz i co czują z zewnątrz od tych osób trzecich... bija się z myślami, a podjęcie decyzji opóźniają poprzez rozkładania problemu na części pierwsze z przyjaciółką, koleżanka z pracy czy na forum. Może to coś oznacza, ze nie z osoba trzecia właśnie?? Bo aby porozmawiać, dwie osoby muszą chcieć rozmawiać. I wtedy można coś uzgodnić.
            • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 12:09
              > A ja z kolei odnoszę wrażenie, ze ludzie, co opisują swoje sytuacje na forach d
              > obrze wiedzą czego chcą [...]

              Ja też. Im bardziej się opluje osobę trzecią i większy problem w niej znajdzie, tym większe zielone światło sobie się daje na uśpienie wyrzutów sumienia: można np. odejść od kogoś i zwalić winę na tego kogoś. W końcu "nawet przyjaciółka/forum/etc. mi doradziła aby odejść".

              Gdyby kochająca osoba przyszła na forum po poradę, to by znalazły się słowa "jak postępować?", "jak pomóc partnerowi?", "co mogę zrobić lepiej?", itp.

              Może warto spojrzeć wprost prawdzie w oczy.
              Jeśli kogoś nie kochasz i nie chcesz z kimś być, to powiedz to wprost.
              • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 12:23
                Jeśli ona odejdzie to nie dlatego, ze widzi w nim jakąś winę, ale że nie ufa w ich wspólną przyszłość. Ale się waha, co zrobić, bo myślę, że ona go kocha.
                • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 12:30
                  A ugryź się w ucho.
                  • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 12:44
                    to złość??!!!

                    Jeszcze coś, podobno faceci nie chcą, by im "pomagać", a Ty proponujesz, by zakładać wątki "jak mu pomóc". Po drugie nie słyszałam, zeby ktoś z kimś zerwał z powodu "bo mi koleżanka doradziła".

                    Związku, gdzie nie ma szczerej wymiany zdań i szczerej rozmowy o problemach jak choroby czy zaburzenia i przede wszystkim nie ma szczerej rozmowy o uczuciach - takiego związku nie polecam. To do autorki piszę.
                    • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 12:55
                      Boisz się złości? Złość jest stosowana przez narcystyczne osoby do manipulacji.

                      Jeśli boisz się złości, jesteś podatna na manipulacje narcystycznych osób
                      • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:06
                        Tak złości się boję. Ale tym razem to ja byłam zła. O to, ze ja projektuje coś na Ciebie. Zdenerwowało mnie to. Nie ważne. Nie powinnam tutaj.

                        Nie zawsze przecież jest tak, ze widzimy w kimś to, co wypieramy w sobie. Ja z reszta to nawet jako zarzut nie potraktowałam. Ale jakąś cechę po prostu, która Ty masz, ja nie.
                        • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:12
                          Myślę, że czasem widzisz w moich słowach złość tam gdzie jej nie ma. O projekcji Ci napisałem w takim stopniu o mojej, jak i Twojej; i to było napisane pokojowym tonem jako ciekawostka, a podejrzewam że odebrałaś to jako wyrzut/zarzut/agresje. Może dlatego, że do mnie napisałaś agresywnie i spodziewałaś się kontr-agresji? Lubię Cię nawet jak jesteś zła.
                          • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:26
                            No widzisz. Pokojowym tonem. A we mnie coś się wzburzyło. I się zastanawiałam od wczoraj komentować czy nie. I otworzyłam rano forum i mnie... "trafiło".

                            ;)
                            • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:33
                              No i poza tym, to ja nie widzę szukania problemów przez autorkę w jej chlopaku (co Ty zasugerowales). Tak jak napisałam, ona nakreśliła sytuacje i mam wrazenie, ze szuka pocieszenia, ze się uda.... Ale tylko ona wie, jak jest między nimi i co sobie mówią/obiecują.
                              • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:40
                                Malwi. Miałem kiedyś kota. Przezabawnego i inteligetnego (jak na kota). Myślał, że jak się schowa pod kołdrą czając się, to go nie widać. Tymczasem było widać zadek i machający z podniecenia ogon.

                                Z ludźmi bywa podobnie. Zdradzamy więcej niż nam się zdaje. Mowa ciała mówi ogrom, ale nawet słowa w internecie sporo zdradzają. Czasem z zewnątrz widać wyraźniej to co od wewnątrz ktoś nie chce przyjąć (wyparcie). Czasem drugiej osobie trudno jednak to zauważyć, jeśli sama używa tego samego wyparcia.
                          • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 17:24
                            ...spodziewałaś się kontragresji??

                            Nie. Bo ja też agresywnie nie napisałam. I w Twojej odpowiedzi agresji nie widziałam. Ale zirytowało mnie to, ze mi projekcje zasugerowales. Ale skoro mnie to zezłościło, to jakiś problem może i mam.
                    • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:05
                      > Po drugie nie słyszałam, zeby ktoś z kimś zerwał z
                      > powodu "bo mi koleżanka doradziła".

                      A ja słyszałem, od Ciebie tu na forum, jak wiele znaczą rady przyjaciółki.
                      Problem w tym, że przyjaciółka to nie sąd wysłuchujący obu stron, ma zwykle tylko subiektywną relacje jednej strony, w dodatku jej bliższej emocjonalnie.
                      • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:10
                        Jakie rady przyjaciółki? Co do zakupów - owszem. I pocieszanie, i wspieranie. W sprawach relacji nikogo nie słucham, bo tylko ia wiem jak jest "w środku".
                        • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:14
                          > W sprawach relacji nikogo nie słucham, bo tylko ia wiem jak jest "w środku".

                          W poście, w którym opisałaś jak jakiś "typek" Tobą manipulował, ale przyjaciółka polewała Cię zimną wodą.
                          • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:22
                            Faktycznie tak było. Tylko, że potem się okazało, ze ona moja przyjaciolka nie byla. Ale się zastanawiam, co by było, gdyby jej obok nie było. I dobrze, ze byla. Fatalny okres miałam w życiu i byłam z tym sama. Ale to było dawno.
              • ankaskakanka14 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 13:20
                nvv napisał:


                > Ja też. Im bardziej się opluje osobę trzecią i większy problem w niej znajdzie,
                > tym większe zielone światło sobie się daje na uśpienie wyrzutów sumienia:

                dokładnie, wewnętrznie wie ze robi źle ale żeby zakryć swoje poczucie winy pyta innych przedstawiając nie zawsze dokładną wersję zdarzeń - zaobserwowałam to w realnym świecie,a najgorsze ze jak przypomnisz takiemu,ze niekoniecznie było to jak on przedstawia to potrafi i focha strzelić.

                możn
                > a np. odejść od kogoś i zwalić winę na tego kogoś. W końcu "nawet przyjaciółka/
                > forum/etc. mi doradziła aby odejść".
    • awakenfox Re: Dubiegunowka 16.01.14, 14:21
      Kocham go ale czasem nie potrafie poradzic sobie ze zloscia. Bardzo trudno wyprowadzic mnie z rownowagi. Odnosze wrazenie ze prowokuje moja zlosc specjalnie i pozniej sie tym upaja,przekracza granice i obserwuje,czekajac na moja reakcje. Im bardziej akceptuje niektore zachowania,ktore przy zdrowym rozsadku nie powinny byc zaakceptowane, ty bardziej widze ze probuje przesuwac ta granice. Nie mam pojecia czy to wynik tego zaburzenia czy cecha charakteru...Kiedys powiedzial, ze kiedy sie tak zachowuje to jest po prostu nie on. Tak jakby utozsamial sie z wiecej niz jedna osoba! Brak mi sil,kiedy po wybuchu mojej zlosci, po przemysleniu i zaakceptowaniu kolejnego numeru przychodza wyrzuty sumienia ze nie powinnam byla tak gwaltownie zareagowac.
      • awakenfox Re: Dubiegunowka 16.01.14, 14:36
        Czasem mysle sobie ze to jakas prawie nienawisc z jego strony,do siebie samego oraz bliskich, taki skrajny egoizm. Wie, ze moze posunac sie do prawie wszystkiego,poniewaz to zaburzenie go usprawiedliwi ,wiec manipuluje, bardzo inteligentnie, robi co chce a depresja jest nastepstwem tego co naodwalal i wtedy nie moze sobie z tym poradzic. To bardzo trudna relacja i wymiekam, jak kochac go i akceptowac ale nie pozwolic mu na wykonczenie mnie emocjonalnie.
      • malwi.4 Re: Dubiegunowka 16.01.14, 14:37
        Ja nie wiem na czym to zaburzenie polega i jak wygląda życie z taka osobą. Myślę, ze najważniejsze w związku to by być pewnym uczuć drugiej strony i jeśli jest jakaś choroba/zaburzenie to mieć zapewnienie drugiej strony, ze będzie się ona leczyć, by Ciebie swoimi nieznośnymi cechami nie dręczyć. Oczywiście trzeba wtedy tę osobę wspierać w walce z własnymi problemami i kochać.
      • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 14:38
        Ja się trochę identyfikuje z nim i dopiero odejście jej spowodowało, że oprzytomniałem. Czego jednak mi brakowało, to dialogu na bieżąco - mówienia co nie pasuje wprost, zamiast ukrywania złości, a potem dopiekania mi nie-wprost (co bolało bardziej niż agresja wyrzucona prosto w oczy). Tyle, że ona była zbyt niepewna aby wyrazić agresje/zarzuty wprost, a ja też miałem klapki na oczach aby w pełni pewne rzeczy dostrzec. I błędne koło się zamykało. Patrząc z jeszcze innego punktu widzenia, to obydwoje się nie kochaliśmy. Niby było dbanie o siebie i jakaś troska i wtedy nazywałem to miłością.

        Co do granic, to jest trochę tak że dopóki każdy z nas nie dorośnie na dobre emocjonalnie, to trzeba stawiać jasno granice, inaczej niektórzy nieświadomie pozwalają sobie na co raz więcej. Też tak miałem jak on. I doświadczyłem też drugiej strony problemu i wiem że trudno postawić granice gdy ktoś bardzo delikatnie je przekracza sprawdzając nasze reakcje i robiąc dokładnie tyle aby nie wywołać naszej reakcji, a jednak pójść kroczek dalej w kierunku wchodzenia nam na głowę. Wkurzające i nie jestem pewny jakie jest optymalne podejście do tego, bo stawianie granic dorosłej osobie, to wyjście z punktu widzenia "dorosłego" i traktowanie drugiej osoby jak "dziecko" (w analizie Erica Berne), u mnie ostatnio sprawdza się traktowanie innych jak dorosłych
        • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 15:32
          > Niby było dbanie o siebie i jakaś troska i wtedy nazywałem to miłością.

          A może po prostu strach przed opuszczeniem przyćmiewał pozytywne emocje.
          A czego się bałem, to nieświadomie prowokowałem.
          • ijonaa.tichy Re: Dubiegunowka 16.01.14, 17:01
            nvv napisał:

            > > Niby było dbanie o siebie i jakaś troska i wtedy nazywałem to miłością.
            >
            > A może po prostu strach przed opuszczeniem przyćmiewał pozytywne emocje.
            > A czego się bałem, to nieświadomie prowokowałem.

            Nie rozumiem, ale to ciekawe.
            Nie kochałeś jej, ale bałeś się że cię zostawi?? To podpada pod jakieś zaburzenia neurotyczne.
            • nvv Re: Dubiegunowka 16.01.14, 20:21
              Kochałem tak jak umiałem. Miłość nie jedno ma imię.

              Dojrzała miłość to chyba taka, w której jest mniej więcej tak:
              "umiem żyć sam, akceptuje siebie, jest mi dobrze samemu, ale jeszcze lepiej jest mi z Tobą"

              > To podpada pod jakieś zaburzenia [...]

              Tak jak już w tym wątku napisałem, ludzie ochoczo widzą "zaburzenia" w kimś. Owszem, we mnie też można było dopatrzeć się nie jedno zaburzenie, łącznie z "dwubiegunówką": jeśli Ci z tym lepiej, to bądź moim gościem. Ale aby rozwijać siebie, to trzeba się skoncetrować na sobie, zamiast doszukiwać się problemów w kimś. "Ktoś" dziś jest w naszym życiu, jutro nie ma, siebie będziemy mieć ze sobą do końca naszych dni.
              • ijonaa.tichy Re: Dubiegunowka 16.01.14, 23:14
                W większości masz rację; zwłaszcza w tym, że ze sobą jesteśmy do końca.

                Ale i tak mnie to zadziwia - raz piszesz: "chyba nie kochałem", potem "miłość nie jedno ma imię".
                Wygląda na to, że "jakieś" tam uczucie było, ale nie na tyle silne aby przetrwało upływ czasu. Dla mnie to nie miłość, najwyżej miłostka ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka