ankaskakanka14
06.03.14, 22:12
Dzisiaj był u mnie sąsiad/kolega pożegnać się bo idzie "spać już na zawsze" pijany był. Do mnie przyszedł,bo "żegna" się ze wszystkimi których lubi - kurde oniemiałam - chłopak 30 lat zdrowy.Ostatnio miał pracę / wylali go za 0,17 % we krwi / ma dziewczynę.Wpuściłam go na chatę,bo opowiadał,że idzie na most i ma zamiar się rzucić i że już kiedyś próbował ale policja przyjechała.Zaczęłam się śmiać,że przy jego farcie lecąc z mostu pewnie o jakiś wystający hak zahaczy i że będzie dyndał aż straż przyjedzie z pogotowiem i go w biały kaftanik zawiną,a to siara.Zaczął się śmiać opowiadać o swoich podbojach miłosnych po rozmowie obiecał,że pójdzie do domu i pytał czy może za godz. zadzwonić.Nie wiem co mam zrobić - boję się że naprawdę może se coś zrobić,a szkoda by było :((((((((((((