mangozczekolada
29.04.14, 20:58
A dokładnie popracować nad sobą. Chciałabym po prostu mieć większy apetyt na życie, mniej martwić się, a martwię sie wszystkim bardzo, az za bardzo. Mam stresującą pracę w której niestety sie nie odnajduję, mam czesto bóle głowy związane z napięciem, nie wiem może migrenowe ale zwiazane napewno ze stresem. Bo wystepuje tylko w stresujące dni. Nie potrafie się zrelaksować i noc przed stresującym wydarzeniem mam " z głowy", przewracam sie z boku na bok, a rano po całonocnym czuwaniu stres jest większy niż normalnie. Oczywiście ten stres nie jest tez codzienny, występuje mniej wiecej 5razy/miesiąc. Jestem stosunkowo młoda(27latka) wiec jeszcze całe życie przede mna i chciałabym sie jakoś ochronić, chciałabym po prostu wiecej sie uśmiechać, być mniej spieta. Na pewno są to tez jakieś cechnby osobowosciowe ale moze mozna cos wypracować. Zanizoną wartość siebie, wlasnego obrazu rowniez mam. Martwie sie tym co inni o mnie powiedzą, pomyślą. I zamiast skupic sie na sobie żeby sie zrelaksować, znowu się stresuję. Pamiętam, ze taki stres i lęk towarzyszy mi od wczesnego dziecinstwa. Pamietam, ze chodząc juz do szkoły miałam jakiś lęk w sobie. Uprawiam sport- pływam i po nim sie super czuje, wyluzowana zrelaksowana. W pracy popijam zamiast kawy melisę bo kawa powoduje jeszcze wieksza nerwowsc. Ogolnie jestem osobą wrażliwą, podatną na stres, łatwo sie wzruszam. Po prostu chciałabym być twardsza, silniejsza skupiać się na sobie i swoim samopoczuciu, taką zdrową egositką chciałabym być. Bo przeciez ten stres w koncu odbije sie na moim zdrowiu. Niestety co jeszcze zauwazyłam- rozstałam się a bedac w zwiazku czułam się bezpieczniejsza i myślę że jednak byłam silnijsza, mniej się wszystkim przejmowałam. Teraz to wszystkim. Rozstanie było bardzo stresujacym wydarzeniem i przezyłam to mocno. Teraz powiedzmy mam kogoś na oku i moze cos z tego wyjdzie, zobaczymy, bardzo bym chciała no ale poki co jestem sama. I stresy sa jakby wieksze. One zawsze były, jak pisałam od podstawowki. Jednak jak jestem sama one sie nasilaja. Wyrosłam w rodzinie niestety gdzie była przemoc fizyczna. Nie katowanie ale przemoc, szarpanie, krzyki były czeste. Teraz z rodzicami mam bardzo dobry kontakt. Wiem, ze to rowniez emocjonalni ludzie i te krzyki nie braly sie znikad- zazwyczaj byly spowodowane np utrata pracy przez jednego z rodzicow i niestety te emocje byly wycelowane we mnie. Moze to ma jakis zwiazek. Pewnie genetyczny tez, bo rodzice tez rozemocjonowani zawsze i przezywajacy wszystko. Mam znajomych, swoje grono, wiec jest jakies tam wsparcie. Chciałabym coś zmienić, przede wszystkim być osobą silniejszą. Da się? :)