bardotka35
16.07.14, 12:30
Afryka to miejsce gdzie efekty religijnej indoktrynacji nie zneutralizowane swieckimi wartosciami pokazuja w pelni swoje plugawe oblicze.
Ciemnota, przesądy, zabobony... Gdy „diabeł” zagości w afrykańskiej wiosce, najbardziej cierpią dzieci.
Nagła śmierć rodziców, choroba brata, nieurodzaj... – to wszystko może sprowadzić nieszczęście na zupełnie niewinną osobę, na którą padnie podejrzenie, że jest opętana i odpowiada za niepomyślny okres. Ale nie tylko zbieg okoliczności bywa interpretowany jako działanie siły nieczystej. Zwykłe marzenie senne czy nadpobudliwość dziecka często są równoznaczne z jego kontaktami z szatanem.
W Nigerii ofiarami takich podejrzeń padają najmłodsi, czasem nawet niemowlęta. Według szacunków w ciągu ostatnich dziesięciu lat w tym afrykańskim kraju o stosowanie czarów oskarżono ok. 15 tysięcy dzieci. Ich los jest wyjątkowo okrutny.
Małe „diablęta”, odrzucane przez ich własne rodziny, muszą uciekać z wiosek, w których się wychowywały. Ale zanim wyrwą się z rąk prześladowców, stają się ofiarami najbardziej wymyślnych tortur, przywodzących na myśl średniowieczne metody walki z czarownicami. (...)
Co skłania ludzi do tak niewyobrażalnego okrucieństwa wobec dzieci? Paradoksalnie nie jest to tradycyjna wiara ich przodków, ale... skutek chrystianizacji.
m.interia.pl/facet/news,nId,450882