Dodaj do ulubionych

Witam Was po raz pierwszy

27.08.04, 11:51
Witam Was wakacyjnie, choć może wcale nie słonecznie.
Pierwszy raz odważyłam się co nieco napisać...Dwa dni temu znalazłam blog
horlii, potem zajrzałam na forum. Jestem akurat po przybijającym rachunku
sumienia, to straszne, gdy wszystkie nawet już zdawałoby się zapomniane,
schowane głęboko wspomnienia powracają, gdy uświadamiam sobie, jak wiele już
czasu w moim życiu przeleciało. Ostatnie osiem lat jest dla mnie wciąż
powracającym horrorem, nasilającym się z roku na rok. Dorobiłam się masy
kompleksów, kłopotów zdrowotnych, braku umiejętności nawiązywania
kontaktów... Straciłam całą masę znajomych, bo nie koncentrowałam się na
pielęgnowaniu znajomości, tylko na nieustannym pochłanianiu, nasycaniu się
całkowicie, do granic możliwości. I nigdy nie uznawałam, że upadłam już
naprawdę tak nisko, że w końcu trzeba umieć się podnieść. Zawsze po drodze
kapitulowałam, nie widziałam możliwości, żeby nauczyć się powoli oswajać
swoje napady, żeby spróbować zrozumieć, co tak naprawdę za nimi stoi.
Oczywiście, gdy się usprawiedliwiałam sama przed sobą coś się zawsze
znajdywało: nieudane związki, porażki, z których wychodziłam szybko obronną
ręką, ale których już się nie dawało zatrzeć przed całym światem.
Strasznie ciężko jest nauczyć się o tym mówić, przyznać się uczciwie przed
samym sobą...
Jak sobie z tym poradziłyście? Jak można sobie z tym poradzić? Proszę,
pokażcie mi choć początek drogi, bo od kilku już lat próbuję i ciągle upadam,
ciągle popadam w skrajności: trzy - pięć dni normalnego, zdrowego odżywiania,
wtedy poprawia mi się samopoczucie, świat się wydaje taki ciekawy, gotowy do
tego, by z niego czerpać pełnymi garściami, a potem kilka następnych dni
pełnych pochłaniania. Następnego dnia siadam i wypisuję punkt po punkcie, co
zjadłam...Starczyłoby na trzy dni. I tak w kółko. Po drodze tysiące
zawalonych spraw, bo jak można wygospodarować na nie czas, jeżeli albo
właśnie jem, albo zjadłam i płaczę z bólu, albo rozprawiam się sama ze sobą i
obiecuje sobie, że już pochłaniać nie będę...
Proszę Was bardzo o wsparcie... Pierwszy raz nie napisałam tego ot tak dla
siebie, nigdy nikomu się do tego otwarcie nie przyznałam, chociaż moja
rodzina widzi, że „ładnie zjadam”... Nawet moja koleżanka, która ma podobny
problem, cos dostrzega, ale nie rozmawiamy o tym, bo chyba każdej z nas jest
wstyd, że ciągle ulegamy...
Ściskam Was mocno...

Obserwuj wątek
    • spirit1982 Re: Witam Was po raz pierwszy 28.08.04, 17:06
      Witam Cie cieplutko!!! Dobrze ze wreszcie odważyłąs sie napisac i przyznac
      przed sama soba i tu, przed nami ze jest cos nie tak, bo zdecydowanie jest. To
      pierwsz krok, ale przed Toba jeszcze długa droga. Czytajac to co napisałas
      mialam przed oczyma sama soba. Jedzenie dalej kieruje mojim zyciem, tym co
      robie, moim nastrojem. Nie potrafi byc TYLKO jedzeniem, jest AZ jedzeniem. Caly
      czas walcze z tym, walcze z soba i mam nadsiej ze wreszcie uda mi sie wyjsc z
      tego i za moje zycie zacznie wracac do normalnosci. Jesli chcesz o tym pogadac,
      mozesz pisac do nie na gg: 1577417. Trzymaj sie dzielnie
      Aga
      • trycka Re: Witam Was po raz pierwszy 28.08.04, 23:53
        Cześć dziewczyny!
        Ja doszłam do momentu kiedy jak jeszcze nigdy dotąd mysle dużo o sobie ,o swoim
        zachowaniu.Analizuje kazdy napad obzarstwa,skad i dlaczego...Probowałam juz
        tyle razy "od jutra".Mam dośc.Dam szanse innemu psychologowi,pierwszy nie
        wypalił.Jestem umówiona na wizyte na poniedziałek,już sie nie moge
        doczekac.Musimy zdac sobie sprawe z tego,ze same nie damy rady sobie
        pomoc.Chyba,ze same rozwiazemy woje wszystkie sprawy,problemy,nauczymy sie na
        nie dobrze reagowac.Mysle jednak,że mamy marne szanse.Dlatego polecam udanie
        sie do psychologa.To jest jakas szansa na wyzdowienie.Nie stujmy w
        miejscu,zróbmy krok do przodu.w naszym przypadku nawet dreptanie w miejscu,to
        jakby cofanie!Głowki do góry i do psychologa marsz:)
        pozdrawiam serdecznie.
        Agniecha.
    • un_papillon_de_nuit Re: Witam Was po raz pierwszy 29.08.04, 17:41
      Hej,
      Ja chyba też dotarłam właśnie do takiego momentu – usiadłam i przeanalizowałam
      sobie powolutku wszystko to, co pamiętam z chwili przed napadem, co się dzieje
      ze mną w trakcie i dlaczego tak łatwo przychodzi okłamywanie siebie tym
      nadchodzącym jutrem, które już będzie piękne i bez kolejnego napadu. Nigdy
      takie jutro jeszcze nie nadeszło, a jeżeli już nawet było, to kolejne dni już
      nie były takie piękne. Raz jeden jedyny wytrzymałam ponad pół roku i to było
      naprawdę wspaniałe zdrowe i spokojne pół roku, jakbym nagle stała się kims
      innym... Wszystko okazało się jednak złudzeniem, rozpłynęło się i znowu
      zaczęłam jeść i jeść...I nie mogę skończyć. Jak już będziesz po wizycie, to
      napisz, jak poszło tym razem. Ja chyba też już powoli zacznę szukać gdzieś w
      pobliżu. Dziękuję za mobilizacjęJ
      A może ktoraś z Was mogłaby polecić jakiegoś sprawdzonego w Warszawie?
      Pozdrawiam mocno.
      • trycka Re: Witam Was po raz pierwszy 29.08.04, 19:42
        Ja byłam kilka razy u pani Danusi Wieczorkiewicz( www.głodne.pl ),ale cos nie
        zagrało.Myśle jednak,ze moge ja polecic jako dobrego fachowca,bo wielu osobom
        pomogła.Poza tym specjalizuje sie w leczeniu zaburzen łaknienia.W tym
        adresie ,ktory podałam jest forum.Wchodzisz tam i dalej w "DLa wszystkich" i
        tam jest na górze przyklejony temat"Adresy terapeutow".Może znajdziesz cos dla
        siebie.
        Jutro ide na pierwsza wizyte do innego terapeuty.Trzymajcie kciuki,na pewno dam
        znac jak mi poszło.Paaa!
    • horlaa Re: Witam Was po raz pierwszy 30.08.04, 17:45
      dobrze, że się przełamałaś i napisałaś.
      witaj.
      dostałam twojego maila ale na razie nie mam kiedy odpisać.
      wszystkie sprawy mnie gonią.
      :)

      po pierwsze: terapeuta,
      po drugie: dasz radę wyjść z kokonu choroby - musisz w to uwierzyć. im więcej aktywnego życia, pasji, walki z problemami - tym mniej myśli się o chorobie. widzę na własnym przykładzie...

      jak najmniej nicnierobienia, nicnierobienie działa destrukcyjnie... jako osoba samotna tak mam. nicnierobienie we dwójkę... to już inna sprawa zapewne.

      trzymaj się, papillon.
      napisz, czym się pasjonujesz na co dzien, w czym dobrze się czujesz.
      poczuj się dobrze, zasługujesz na to. :)
      buziaki
      • trycka Re: Witam Was po raz pierwszy 31.08.04, 08:59
        Czesc dziewczyny!
        Byłam wczoraj u pani psycholog i jestem zadowolona z tej wizyty.Po pierwsze
        miła osoba,nie jakas wyniosła...Rozmawiałysmy,dala mi na poczatek pare rad jak
        sobie radzic z kompulsem,i zobaczymy.W kazdym badz razie dość długa droga
        przede mna,ale dam rade.
        Psycholog ma pomysł na utworzenie grupy wsparcia,pewnie raczej dla osob z
        Warszawy,lub ktore mogłyby dojezdzAC.Jesli sa jakies chetne,to prosze pisac na
        maila trycka1@wp.pl
        Pozdrawiam.Agnieszka
    • un_papillon_de_nuit Re: Witam Was po raz pierwszy 31.08.04, 23:18
      WitajcieJ
      Horlaa - Przede wszystkim dziękuję za ciepłe słowa. Kiedy piszesz, ze można z
      tego opętania wyjść, naprawdę jestem w stanie uwierzyć.
      Dzisiejszy dzień był dla mnie o tyle straszny, że dopadło mnie wszystko to, co
      ostatnio zawaliłam przez wieczne napady, wyrzuty i wmawianą sobie z upojeniem
      niemoc. Naukową. Czasami, gdy już mam prawie prawie nóż na gardle jestem w
      stanie się do wszystkiego zmobilizować. Niestety, trwa to zbyt krótko, by stało
      się nawykiem. Dzisiaj dotarło do mnie jak wielka mistrzynią stałam się w
      nicnierobieniu, wszystkie moje pasje, którymi kiedyś żyłam po prostu wymarły
      przez ostanie lata. Spędzam czas na jego traceniu. Strasznie mnie to
      przygnębiło. Ostanie dwa lata to już było tylko życie jedzeniem. Czy są rzeczy,
      których nie robicie albo nie robiłyście, bo przeszkadza Wam w tym choroba, bo
      uznałyście, że po prostu nie ma sensu tego zaczynać? Ja mam strasznie dużo
      takich nieudanych podejść na swoim koncie, doszło do tego, ze rezygnuję tylko
      dlatego, że mam jakieś irracjonalne przekonanie, że wszyscy dookoła wiedzą o
      moich napadach i nie będą chcieli mieć ze mną najmniejszego kontaktu...
      Trycka – pomysł z grupa wsparcia jest świetny...Czy możesz dać mi znać na maila
      gazetowego co do szczegółów? Byłabym bardzo bardzo wdzięczna. Cieszę się ,że
      Twoje pierwsze spotkanie z nowa psycholog daje nadzieję, że teraz będzie już
      lepiej i że, z tego co piszesz, udało Ci się nawiązać dobry kontakt.
      Ściskam Was mocno,papa


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka