Dodaj do ulubionych

Samotnie do "trzydziechy" - początek końca?

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.02, 20:44
Od dłuższego czasu zastanawiam się: na czym to wszystko polega? Czy
przekraczając pewną granicę wieku należy wyzbyć się wszystkiego, co do tej pory
określało moją tożsamość? Czy, aby dotrzymać kroku moim rówieśnikom, znajomym,
przyjaciołom, mam przyjąć ich filozofię życia? A może nie chodzi tu wcale
o "dotrzymywanie kroku" - w końcu każdy ma własny pomysł na życie - tylko o
zwyczajne, proste BYCIE razem?! Jeśli natomiast pozostanę na mojej ścieżce, czy
jestem skazany na samotność? Mam 26 lat i nie umiem odnaleźć się wśród swoich
równolatków. Pytanie brzmi - gdzie oni są? Czy naprawdę już wszyscy w tym wieku
albo pozakładali rodziny i bawią dzieci, albo poszli w biznesy i świata poza
tym nie widzą, albo snują się bez celu po ulicach, a w nocy urządzają libacje
pod moimi oknami? W porządku, ich wybór, ale JA tak nie chcę! Dlatego muszę
chyba zmienić pytanie na: gdzie są tacy jak ja? Na pewnym etapie wszystko jest
dla mnie jasne: wykształcić się - jak najbardziej, pójść do pracy - kolej
rzeczy, zainteresowania - jasne, ale co poza tym? Mój przykład: ostatnie 4 lata
przepracowałem w dużej firmie jako przedstawiciel handlowy. Nie zawiązałem tam
żadnych przyjaźni - koledzy/żanki z pracy reprezentowali grupę
trzydziestoparolatków zajętych własnymi sprawami rodzinno-zawodowymi. Nie
mieliśmy wspólnych tematów do rozmów. Na imprezach pili wódkę we własnym gronie
i gadali o pierdołach. W tym czasie zaliczyłem kilka ślubów moich znajomych,
inni ulotnili się za granicę, pozostali zaczęli "nadawać na innych falach".
Pomyślałem, że jak zwiążę sie z kimś na poważnie, to może i ja poczuję ten
klimat. Ale ja nadal chciałem żyć po staremu - poznawać ludzi, miejsca, bywać
tu i tam. Związek mnie krępował. Brakowało mi tego luzu i spontaniczności,
które były moim powietrzem. Wytrzymałem rok. Zacząłem żyć po staremu -
odwiedzałem nowe kluby, lokale, chodziłem na imprezy, koncerty, do kochanego
kina, jeździłem w góry. Zawsze starałem się zabierać kogoś ze znajomych. Znowu
minął rok i robię to, co robię, tyle że SAM. Znajome małżeństwa chętnie wybiorą
się ze mną na imprezkę, tylko...zabierz kogoś ze sobą, co? Kumple chętnie
umówią się na "wódeczkę", tylko...cholera, stary jakoś tak czasu brak! Ostatnia
deska ratunku nie pójdzie ze mną "na dziewczynki", bo...jest gejem i sam ma
kryzys egzystencjalny! Kiedy jednak w akcie rozpaczy ląduję SAM na imprezie, w
knajpie, na koncercie i patrzę na otaczające mnie twarze 17, 18-latków,
zastanawiam się - gdzie mój rocznik?! Ja też balowałem 6, 8 lat temu, czy nie
mogę tego robić i teraz? Tylko z kim, gdzie, a może nawet JAK? Nic nie stoi na
przeszkodzie, abym dzielił ten czas z drugą, podobną mi, osobą, tylko gdzie JĄ
znajdę, skoro nie wiem gdzie szukać WAS - rocznik '75 - '80?
To zaledwie wstępniak do tego, co leży mi na sercu w temacie "ᡒ". Chętnie
pomailuję.
tomdove@poczta.gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Samotnie do 07.04.02, 20:58
      Ale w czym wlasciwie jest problem? W tym, ze jestes sam?
      Ale z drugiej strony piszesz, ze to wlasnie lubisz. To po co sie wlasciwie masz
      zmieniac, zeby "ladnie wygladalo"? Warto?

      A pytanie "gdzie sa tacy jak ja" jest troszke... hmmm... Jesli odpowiednio
      gleboko poszukasz, to znajdziesz znajomych, z ktorymi sie bedziesz czul dobrze.
      Ale jesli szukasz kogos kto bedzie "lustrzanym odbiciem" taka "jedyna bratnia
      dusza" - to takiego kogos raczej nigdy nie znajdziesz
      • Gość: wredna2 Re: Samotnie do IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 07:55

        Dlaczego uwazasz, ze tylko Twoi rowiesnicy moga zaspokoic Twoje potrzeby
        emocjonalne!?

        Ludzie w kazdym wieku moga wniesc w Twoje zycie cos interesujacego, cos
        waznego ....

        Moze wiec nie zawezaj sobie granic, wogole odrzuc wszelkie granice...otworz sie
        po prostu na ludzi...

        wtedy sam zobaczysz jakie nieszablonowe , wiec ciekawe moze stac sie Twoje
        zycie.

        Ale nie rezygnuj tez z siebie... badz soba dla samego siebie , nie zmieniaj sie
        dla innych bo nie warto...nie wszyscy to zrozumieja, nie docenia Twojego
        wysilku , a Tobie bedzie jeszcze trudniej sie znalezc, wszak bedzie Was juz
        dwoch...

        pozdrawiam

        wyjatkowo..

        nie-wrednie
        • Gość: Grazka Re: Samotnie do IP: 195.205.113.* 14.04.02, 12:26
          Przesadzasz z tym samotny. Oczekujesz ze w wieku okolo 30 lat spotkasz ludzi
          ktorzy majac 30 lat zachowuja sie jak 17 latkowie. A kto ma sie bawic w
          dyskotekach.Kogo chcesz tam spotkac. Mam w pracy takich samych jak Ty, oczekuja
          ze w pracy bedzie tak jak w szkole, czy na studaich imprezy, kolejne
          znajomosci. Pora albo ustatkowac sie, albo jesli ci to nie pasuje zyc po
          swojemu, ale bez biadolenia ze inni zalozyli rodziny, albo biznes
          grazka
    • Gość: KAS Re: Samotnie do IP: *.sosnowiec.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 13:20
      do tomdove
      nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam ale chodzi o to ze dobrze ci jest samemu
      ale z drugiej strony chciałbyś być z kims związany, gdzieś z tą osobą wyjechać
      czy chociażby pogadać? bez żadnych zobowiązań?
      jeśli tak jestem w podobnej sytuacji, studiuję i pracuję, wielu znajomych
      założyło rodziny i żyją sobie we własnym świecie a innym zwyczajnie nie chce
      się wyjść z domu; na koncertach i w pubach górna granica wieku 18 lat (nie ma
      nawet z nimi o czym porozmawiać);podobno podchodzę do życia zbyt poważnie jak
      na swoje 25 lat ale nie rozumiem ludzi z którymi przebywam
      pozdrawiam
      • Gość: Otryt Re: Samotnie do IP: 192.168.3.* 16.04.02, 13:30
        A z Katowic do Sosnowca jest jak na rzut beretem...

        Pozdrawiam
        :-)
      • kwieto Re: Samotnie do 19.04.02, 10:36
        Hmmm... spotykanie sie z kims tylko na weekend, bez zobowiazan, nazywasz "zbyt
        powaznym podchodzeniem do zycia"? Ciekawe...
    • Gość: bogna Re: Samotnie do IP: 172.16.5.* 16.04.02, 13:38
      Ja też mam 26 lat i jestem mężatką, mój mąż niestety jest w weekendy zajęty,
      ale mam kupe znajomych w moim wieku i część z nich też jest już w związkach
      małżęńskich, ale często sie spotykamy, imprezujemy, jak jest hasło imprezy lub
      jakiś wyjazd to zawsze wszyscy są chętni
    • dalla Re: Samotnie do 16.04.02, 15:56
      Niedlugo skoncze 26 lat i nie narzekam na moich znajomych: zawsze znajdzie
      ktos, z kim mozna wyjsc, pobawic sie itp. Nawet ci "sparzeni":)))

      Studiuje w Niemczech i tutaj to tragedia. Wszyscy pracujemy i uczymy sie i
      wieczorami nic sie nikomu nie chce robic. Przyznaje sie, ze mi tez nie, ale od
      czasu do czasu jednak chetnie wyszlabym z akademika. Niestety - najwieksza
      rozrywka jest wieczorny jogging, albo basen w weekend. I jeszcze wyjazdy do
      Francji i Szwajcarii (bo b.blisko)...

      Tak sobie narzekam, bo te moje obecne studia, to "przedluzenie mlodosci", wiec
      jestem nastawiona na jakas zabawe - to chyba taki ostatni rok w miare
      beztroskiego zycia.

      A czy Ty tak zamierzasz zawsze? Czy wyznaczyles sobie granice: do 30 zabawa,
      potem sie ustatkuje jak inni? :)) Wyjedz za granice, tam wiekszosc ludzi przed
      30 nawet nie mysli o malzenstwie, dzieciach itp.:))
      • Gość: x. Re: Samotnie do IP: 212.244.181.* 19.04.02, 08:37
        łatwo i prosto mówi się wam:wyjdź na zewnątrz... mam 27 lat i większość moich
        znajomych pozakładała już rodziny. żyją między pieluchami a rodzinnymi
        obiadkami u teściów. i nie jest tak, że ja mam coś przeciw. gdyby znalazł się
        do tej pory ktoś "dla mnie" pewnie robiłabym to samo. w tym wieku trudno jest
        znaleźć nowych znajomych. jezeli chcesz pogadac:eddiew@tlen.pl
        pozdrowienia
      • Gość: królik Re: Samotnie do IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.04.02, 09:09
        tak kiedyś niemiec polskiego pochodzenia (wyjechał w wieku 12 lat) był
        zszokowany, że jego towarzysze zabaw w wieku 25- 28 lat mają rodziny,
        faktycznie w Polsce szybciutko ludzie dorastają:)
    • Gość: Gerda Re: Samotnie do IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.04.02, 08:45
      e tam początek końca....
      początek końca to będzie w okolicach czterdziestki, wtedy bilans samotnego
      zycia może być bolesny
      masz jeszcze przynajmniej 10 lat na poszukiwania
    • pixis Re: Samotnie do 19.04.02, 09:20
      jestem sobie wlasnie rocznik 75 i dla mnie jest to najlepszy czas w zyciu. juz
      PO studiach, jeszcze BEZ rodziny, przyjemna samodzielnosc. Ale wlasciwie mi sie
      zawsze wydawalo, nie wazne ile mialam lat, ze to jest TEN CZAS.
      nie przesadzaj, ze nie ma takich ludzi, moje 'towarzystwo wzajemnej adoracji',
      to kilkanascie osob zupelnie 'nieustatkowanych',z normalna praca, ale takze
      wieczni studenci, polamane serca itp. wiec sa tacy ludzie.
      poza tym wredna ci ladnie napisala, ze nie szukaj tylko rowiesnikow, bo to bez
      sensu, 40latek z dziecmi tez moze bardzo ubogacic twoje zycie.
      mam takie przekonanie, ze pewnym kluczem do sukcesu [jesli chodzi o relacje]
      jest akceptacja i milosc. ja mam zlota zasade z przyjaciolmi, wymagamy od
      siebie [i mowimy to sobie], ze chcemy sie dzielic zyciem, jest ci zle to mi
      powiedz, nie czekaj az sie domysle, bo bedziesz zraniony, ze sie nie
      domyslilam.
      moze szukasz jakis super ludzi, a tymczasem tacy 'zwyczajni' sa najwiekszym
      skarbem.
      moze stare i niemodne, ale: rozejrzyj sie [tada!]
      pozdrawiam, pixis
      • kwieto Re: Samotnie do 19.04.02, 10:34
        A ja jestem rocznik 76. I choc ostatnio jestem zabiegany, nie mam problemu z
        towarzystwem. Fakt faktem, moje towarzystwo bawi sie nieco inaczej niz siedzac
        w pubie i saczac piwo, ale mam wrazenie, ze takich Pub'owych znajdziesz akurat
        wiecej. A wszystko tak na prawde zalezy od Twojego podejscia. Czy stac Cie np
        na to, by spakowac rzeczy i pojechac byle gdzie? czy stac Cie na to, by
        sprobowac dyskoteki Techno (jesli nigdy nie probowales)? Czy jestes na
        tyle "aktywny" by chociaz przejsc sie na spacer, zamiast siedziec i narzekac?

        A moze po prostu czekasz, ze znajomi zalatwia za Ciebie reszte, a Ty sie tylko
        zgodzisz na przyjscie na impreze? Zrobiles kiedys impreze u siebie? I nie
        wierze, ze nie udaje sie z NIKIM umowic na jakis termin...
    • Gość: fnoll Re: Samotnie do IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.04.02, 11:18
      cos mi sie wydaje, ze brak towarzystwa "podobnych tobie" nie jest bynajmniej
      jedynym powodem twojego niezadowolenia i moze nawet nie najwazniejszym

      mysle, ze podobni tobie czuja sie podobnie jak ty i nie stanowilibyscie zbyt
      radosnej brygady

      poczuj sie dobrze sam ze soba - w tym rzecz! a co ci w tym przeszkadza - to
      juz ty sam najlepiej wiesz

      powodzenia

      fnoll'77
      • neutralny_nick Re: Samotnie do 19.04.02, 22:26
        wydaje mi sie że problem nie jest taki prosty. Tzn. nie jest tak że po prostu
        ludzie z rodzinami i bez to dwa różne światy. Wszystko zależy od człowiek, jaki
        jest i jakie ma potrzeby.
        Ja osobiście jestem z tych ktorzy uwielbiaja sie zabawic, iśc do kina, do
        knajpki , na koncert. Mam rodzine i jakos nie zabiło to we mnie tej potrzeby :-)
        Problem nie w tym, że z ramolami z rodziną nie ma jak się zabawić ale czesto
        tez w tym, że nawet sie nie bierze takiego czlowieka pod uwage.
        Drugi klimacik to taki kiedy dziewczyna 25-letnia juz nie spotka sie z
        kolezankami bez meza bo ona juz nie czuje takiej potrzeby, uwazam ze to jest
        smieszne(przynajmniej dla mnie).
        Ja niby mam męża ale co z tego jak on jest z tych szybko zramolałych?
        Trudno, do kina chodze sama, do knajpki na obiadek czasami sobie zajdę.
        Oczywiscie w moim srodowisku tez jest klopot zeby z kims wyjsc na piwko tak
        sobie bez zobowiazan, no i jeszcze mezatka? chyba jakoas nienormalna no i
        oczywiscie wyrodna matka.
        Od czasu do czasu jade na drugo koniec kraju do mojej kochanej kolezanki i
        spedzam z nia beztroski weekend. Szlajamy sie ile wlezie, ale powiem ci ze
        jestem pewna tego iz jak ona zalozy rodzine to juz nie znajdzie czasu dla mnie
        i na takie rzeczy.
        Moje wypady traktowane sa np. przez rodzinke albo znajmoych w pracy jak jakies
        chore fanaberje. Po prostu ja mam juz obowiązek byc koszmarnym smutasem i
        zapomniec co to zycie i jego przyjemnosci.
        Naprawde nie wiem czemu tak szybko sie starzejemy i zamiast jeszcze poszalec to
        szukamy bokow jako odskoczni i urozmaicenia to przeciez bez sensu.
        Jesli masz ochote to napisz do mnie :-)
        neutralny_nick@poczta.gazeta.pl
        • Gość: fnoll Re: Samotnie do IP: *.bydgoska.krakow.pl 20.04.02, 00:38
          ty neutralny nick masz racje, ze ja jak zrobie z kumplami jabola pod krzakiem
          jak w liceum bywalo (srednia sie mialo), to sie czuje ten luz, to co ten kurwa
          swiat chce od nas!? przeciez chodzi o to by miec fun

          amused to death. i nawet dalej
          • Gość: Pastwa Re: Samotnie do IP: *.rivnet 20.04.02, 01:11
            fnoll napisał:


            > amused to death. i nawet dalej

            Roger Waters, już po "trzydziestce" fnollu

          • neutralny_nick Re: Samotnie do 20.04.02, 08:46
            nie pijałam nigdy jaboli, ani tez innych trunków pod krzaczkiem.
            Nie wiem czy zauważyłeś ale dla mnie rozrywka to wyjście do kina czy do
            knajpki na piwo albo na koncert, rzaczej normalne, prawda?
            W Amsterdamie dajmy na to bawią sie ludzie w pełnym przekroju, nie ma tego ze w
            knajpie to tylko do 25 roku a potem siedz w domu
            • Gość: fnoll Re: Samotnie do IP: *.bydgoska.krakow.pl 20.04.02, 09:22
              coz, amsterdam nie jest najszczesliwszym miastem na swiecie... tam to dopiero
              ludzie maja klopoty z nawiazywanie stalych, bliskich relacji, a do tego ta
              bezradnosc wobec emigrantow... ta, tu nam niebagatelny problem spoleczny
              rosnie pod nosem, a my sobie party, jak milo

              historia z jabolem jak w liceum, to taka metafora, wiesz, ma bardziej ogolne
              znaczenie

              pzdr

              fnoll
              • neutralny_nick Re: Samotnie do 20.04.02, 11:11
                wiesz, nie wiem czy chodzi ci po prostu o to żeby sobie ponarzekać czy uważasz
                ze rozrywanie sie osób pod 30 to zbrodnia?
                • Gość: fnoll Re: Samotnie do IP: *.bydgoska.krakow.pl 20.04.02, 11:57
                  rozrywanie osob po 30 to zdecydowanie zbrodnia!

                  czyzbys pisala z bylej jugoslawii?
                  • neutralny_nick Re: Samotnie do 20.04.02, 13:38
                    fnoll rozumiem że ty się rozrywasz na necie a twoja żona w tym czasie koło ciebie sprząta, wieczorem
                    czytasz gazetę a ona ceruje skarpety?
                    Podobają ci sie te niezależne ale nie w twojej żonie z którą się chcesz rozwieść?
                    • Gość: fnoll Re: Samotnie do IP: *.bydgoska.krakow.pl 20.04.02, 14:44
                      neutralny_nick napisał(a):

                      > fnoll rozumiem że ty się rozrywasz na necie a twoja żona w tym czasie koło
                      > ciebie sprząta, wieczorem czytasz gazetę a ona ceruje skarpety?
                      > Podobają ci sie te niezależne ale nie w twojej żonie z którą się chcesz rozwieś
                      > ć?

                      ciekawe, skad w twojej glowie takie obrazy... coz, nie bede zgadywal

                      chce ci tylko przypomniec, ze autor tego watku bynajmniej nie jest zonaty i, z
                      tego co pisze, nie zamierza w najblizszej przyszlosci zmieniac swego stanu, i
                      jest mu tylko smutno z powodow, jak twierdzi, takich, ze jego rowiesnicy nie
                      chca sie juz z nim bawic po staremu

                      takze moze przestan pisac o sobie i podziel sie swa refleksja na ten
                      interesujacy rodzaj "zabawowej" czy tez "zabawnej" samotnosci

                      to taka propozycja :)

                      pzdr

                      fnoll
                      • neutralny_nick Re: Samotnie do 20.04.02, 15:11
                        próbuje coś wyjaśnic na swoim przykładzie bo tak w końcu mi najłatwiej,
                        nie będę też czlowiekowi wmawiać że ma problem ze sobą tylko dlatego że
                        przeżywa coś normalnego-kryzys
                        niech żyje tak jak jest mu najlepiej, nic na siłe
                        poza tym usiłowałam wyjaśnić że ludzie po założeniu rodziny też moga być ok i
                        można z nimi spedzic czas, moze po prostu powinien zmiec troche otoczenie
                        w tym wieku nic sie nie kończy , może przeciez sie tez cos zaczynać, po prostu
                        troche inaczej nie znaczy ze lepiej nie znaczy gorzej
    • Gość: mariposa Re: Samotnie do przodu! IP: *.biz.mindspring.com 19.04.02, 23:55
      hej!
      a ja wlasnie sobie postanowilam, ze do trzydziestki nie wyjde za maz! po co
      targac za soba balast po swiecie? nie twierdze, ze bede sobie czegos odmawiala
      (w koncu nic tak dobrze nie dziala na cere jak niewinny flirt ;-) ).

      a rzeczywistosc sami sobie kreujecie takim mysleniem. a jak ktos mnie pyta, czy
      nie zamierzam wkrotce wyjsc za maz, odpowiadam, ze na razie nie stac mnie na
      rozwod, wiec oszczedzam na pierwszym malzenstwie ;-)

      tak sie zastanawiam, czy autor pierwszego postu probowal zanalizowac pewne
      zjawisko socjologiczne, wyzalic sie czy moze bylo to zawoalowane ogloszenie z
      rubryki "towarzyskie". ;-)

      wiecznie mloda mariposa
    • zlakobieta Re: Samotnie do 20.04.02, 11:39
      Jako osoba hmmm... po trzydziestce chcialam powiedziec, ze dopokad nie
      przekroczylam tej magicznej bariery (sredniego hy hy hy... wieku), bylam
      potwornie stara.
      W roku mojej trzydziestki, a wiec magicznym roku zakonczenia wieku nagle
      poczulam mlodosc, energie i chec do zycia. Nagle na dyskotece, przy muzyce
      techno i wsrod mlodziezy licealnej ;) przestalam sie czuc jak ciocia-babcia,
      matka, zona itp... (prawdziwie traumatyczne przezycie he he he...).
      Moj slubny orzekl, ze na stare lata palma mi odbila, ale co tam. Nigdy
      wczesniej tego nie robilam tzn. nie szalalam w klubie, nie rozumialam muzyki
      transowej, nie wyobrazalam sobie, ze to moze byc przyjemne i pozwoli mi sie
      odstresowac, a teraz prosze...
      Ma to swoje dobre strony - moj syn, ktory jak mniemam za ok +/- 3 lata zacznie
      uczeszczac do takich przybytkow i niestety nie bedzie mogl czuc
      sie "bezpieczny", bo rodzicielka w kazdej chwili moze wylonic sie w okolicach
      baru ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka