Dodaj do ulubionych

Introwersja, a mówienie o uczuciach.

15.04.15, 13:20
Witam!
Postanowiłam przedstawić tutaj swój problem, gdyż mam nadzieje, że tutaj znajdzie się jakaś osoba, która zna sposób na wyjście z niego. Otóż moim problemem w dużym skrócie jest to, że nie potrafię mówić o uczuciach pozytywnych. Wiem dokładnie co czuję, ale kiedy przychodzi moment, w którym mam to uzewnętrznić w jakikolwiek sposób pojawia się blokada. Bardzo skuteczna. Przykładowo: wiem, że kocham moich rodziców, są wspaniali i zdaję sobie z tego sprawę, ale nigdy im tego nie powiedziałam. Po prostu nie potrafię powiedzieć prostego "kocham Cię/Was/Jestescie wazni itp. Posluguje sie tutaj przykładem rodziców ale ma to zastosowanie do wszystkich osób. Nie umiem kogoś przytuli, każda bliskość jest dla mnie taka...nie wiem nawet jak to nazwać. Czuję się taka zablokowana. Od razu powiem, że było tak od zawsze. Już nawet jako male dziecko nie lubilam kiedy ktos mnie przytulał i całował czy nawet jak ktos mówił do mnie ładnie czy pieszczotliwie to nigdy nie umialam odpowiedziec tak samo. To brzmi banalnie, ja wiem ale wbrew pozorom nie jest to wcale łatwe. Dla mnie wręcz nieosiągalne. Już kilka osób się mnie o to spytało, dlaczego jestem taka zdystansowana, wrecz chłodna. Rozstalam sie nawet z chlopakiem bo on uwaza ze ja nie odwzajemniam jego uczuc ale tak nie jest on jest dla mnie wazny ale po prostu nie umiem tego z siebie wykrzytusic. Nawet jak rozmawiam z jakas kolezanka i ona do mnie napisze przykladowo "sloneczko" to ja bym chciala jej tez tak odpowiedziec ale nie potrafie, nawet przez sms. Po prostu cos mnie strasznie blokuje i chcialabym sie tego pozbyc. Z drugiej strony nie jestem absolutnie osoba zamknieta. Wrecz przeciwnie zawsze obracam sie wsrod duzej liczby osob, z wszystkimi rozmawiam, uwielbiam poznawac nowe osoby. Nie jestem zamknieta w sobie. Ludzie zwierzaja mi sie ze swoich problemow bo jestem dobrym sluchaczem ale jedyne na co mnie stac to powiedzenie, ze bardzo im wspolczuje.
Czy ktos moze rozumie dlaczego taka jestem?
Obserwuj wątek
    • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 13:45
      Trochę sprzeczności widzę w tym, co napisałaś: w tytule "introwersja" a dalej: "... zaws
      > ze obracam sie wsrod duzej liczby osob, z wszystkimi rozmawiam, uwielbiam pozna
      > wac nowe osoby. Nie jestem zamknieta w sobie." Nie wyrażasz uczuć, ale i piszesz, że nie jesteś zamknięta w sobie. Dużo tego.
    • nvv Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 13:47
      Tak. Nie przejmuj się tym zbytnio, słoneczko, może jeszcze nadejdzie taka osoba wobec której się otworzysz i przyjdzie to naturalnie, samo-z-siebie.
      • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 14:57
        Taki dalam tytul bo z poczatku myslalam ze jestem introwertykiem ale wlasnie to, iz lubie przebywac wsrod ludzi i z nimi rozmawiac wykluczylo to. "Nie jestem zamknieta w sobie" - mam na mysli to, ze nie stoje gdzies w kacie a wrecz przeciwnie jestem caly czas w centrum.

        Niestety ale czekanie na jakas wlasciwa osobe to nie jest to czego potrzebuje. Juz powinnam umiec mowic takie rzeczy. Ostatnio okazalo sie, ze moja przyjaciolka jest dosc powaznie chora i kiedy zaplakana mi o tym powiedziala bylo mi bardzo smutno i przykro. Chcialam ja jakos pocieszyc ale nie potrafilam wykrztusic z siebie nic poza tym, ze bardzo jej wspolczuje. Chcialam ja przytulic na pocieszenie ale tego nie zrobilam bo cos mnie zablokowalo. To bylo straszne dla mnie bo widzialam ze tego potrzebuje ale ja nie umialam tego zrobic.

        Boje sie, ze kiedys kiedy bede miala dzieci, nie bede potrafila im tego okazac...
        • nanie2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 15:12
          Mam tak samo i mam to gdzieś. Wylewność, przytulanie się do obcych osób etc. to dla mnie przykrość, nie robię tego bo po co. Jeśli ktoś interpretuje brak wylewności jako "brak emocji" to znaczy że jest idiotą.
          Dlaczego "powinnaś"? Skąd pomysł że jest na to jakaś norma? Uczucia okazuje się na wiele sposobów, możesz przecież jakoś konkretnie koleżance pomóc zamiast pustych demonstracji.
          Btw, introwertycy potrafią być w środku grupy i w niej błyszczeć, nawet sprawia im to frajdę, tylko że potem są wypompowani :). I są dobrzy w rozmowach 1 na 1 ;). Introwersja jest skalą, jest wiele odcieni, nie czerń i biel.
        • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 15:12
          A ile masz lat? ... bo jesli jestes mloda to pewnie dlatego ze w domu sie nie wyrazalo takich uczuc i nie piescilo wiec i nie bylo skad tego podchwycic - poobserwuj sobie takich cieplych i mowiacych i kopiuj!

          A introwertycy bardzo lubia bywac z ludzmi i byc w centrum ich zainteresowania - wlasnie dlatego ze sie od nich ucza ;)
        • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 15:12
          Czy w Twoim domu mówiło się o uczuciach, okazywało się je?
        • nvv Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 15:58
          Myślę, że zrobiłaś to co należało zrobić. Byłaś obok.

          Niemal zawsze można się biczować, że można było coś zrobić lepiej/więcej. W małej dawce, to dobra cecha, pomaga być lepszym człowiekiem.
          Czasem może warto sobie powiedzieć, że jesteś wystarczająco dobra.

          Wg mnie o uczuciach nie ma co za dużo mówić. Ktoś kiedyś na tym forum, może żartem, napisał że słowa "kocham Cię" powinny być zabronione. Ja uważam, że czasami jest miejsce i czas na takie słowa, czasem jest miejsce i czas na przytulenie się z przyjaciółką, ale dobrym sposobem ekspresji uczuć są czyny, po prostu bycie obok gdy druga strona tego potrzebuje, wysłuchanie, to słowo "współczuje Ci" - te drobne gesty które wypływają z głębi serca - to jest to.

          Ludzie są różni, są grupy w których okazuje się emocje otwarcie (ale bywa, że - jeśli są eksponowane intensywnie - są to krótkotrwałe emocje), a są ludzie, którzy są wstrzemięźliwi w okazywaniu emocji. I są też cechy, które wypływają jakoś z naszej natury, a ma ona głębszy sens.
    • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 15:44
      Dla jednych to nie stanowi problemu, a dla mnie duzy. Nie chce taka byc. Chce zeby ludzie czuli ze mna bliskosc.
      Tak, zdecydowanie jestem dobra w takiej rozmowie jeden na jeden. Potrafie sprawic ze ludzie sie przede mna otworza i doskonale im doradzic ale nic bardzo milego ode mnie nie uslysza. To wszystko moze naprawde brzmiec banalnie ale uwierzcie, ze mi strasznie utrudnia funkcjonowanie w srodowisku, w ktorym jakas wylewnosc jest na porzadku dziennym. Mnie nawet jak juz ktos sam przytuli to nie wiem wtedy jak sie zachowac, czuje straszny dyskomfort i mysle tylko o tym kiedy to sie skonczy.

      Mam obecnie 21 lat. Co do mojego domu to wychowalam sie w normalnej, pełnej rodzinie. Nigdy niczego mi nie brakowalo i zawsze moglam liczyc na pomoc rodzicow. Mialam tez kochajacych dziadków, ciocie, wujków i kuzynostwo. Wszystko tak jak powinno byc. Nic nie moge im zarzucic. Moglam sien realizowac jak chcialam i rozwijac. Jezeli chodzi o okazywanie uczuc to wszyscy wspominaja, ze juz jako malutka dziewczynka nie lubilam nikomu dawac buziakow. Wiecie jak to na przywitanie z rodzina czy cos. Zawsze uciekalam, krzyczalam itp. Z ręką na sercu mogę przysiąc, ze nie przypominam sobie zebym kiedykolwiek w swoim zyciu powiedziala komus z rodziny czy z moich partnerów proste: "kocham cie". Naprawde jestem niemalze pewna ze nie zrobilam tego nigdy. Nawet do mamy, czy do taty. Jezeli chodzi o nich to tata czesto mowil ze jestem jego ksiezniczka, ze mnie kocha itp. Bylam i jestem nadal takim stereotypowym oczkiem w glowie ojca. Jezeli chodzi o mame to jest bardziej powsciagliwa. W okresie dojrzewania czesto sie klocilysmy i teraz tez juz sobie nie mowimy takich rzeczy ale o ile dobrze pamietam to kiedy bylam mala zdarzalo jej sie do mnie mowic zdrobniale.
      • nanie2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 16:16
        Nie chce taka byc. Chce z
        > eby ludzie czuli ze mna bliskosc.

        A skąd pomysł, że nie czują? Że buziak (byle jaki) przekłada się na "bliskość"? Niekoniecznie, bliskości nie buduje się przez słowa- lub nie tylko. Miej coś wartościowego dla wybranych, jak wszystkich obdarzysz "buziakami" i "kocham cię" to co zostawisz dla najbliższych i na wyjątkowe okazje?

        Narzucanie kontaktu fiz. jest straszne. Ucieka się (podświadomie) od osób, które nie respektują fizycznych granic. To brak taktu.

        Jeśli upierasz się, że nie chcesz taka być... Może pomógłby sport (gdzie jest kontakt fizyczny), może jakieś warsztaty z pracą z ciałem (gdzie jest dotyk etc). Może poćwicz głośne mówienie "kocham cię" do rodziców- skoro masz w domu wsparcie, to nawet jak nie wyjdzie to Cię nie zamordują :) I jeśli ojciec Ci powie, że Cię kocha to mu powiedz: ja ciebie też tato. I będzie ok. Jak to się mówi to trzeba to czuć, nic na siłę.

        I jeśli mogę doradzić coś ze swojej strony osoby ze dwa razy starszej od Ciebie: szanuj się i się nie zadręczaj że nie pasujesz do wzoru :).
        • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 16:38
          ;)

          to takie polskie wzory kobiecosci - ze ma byc milutka, zdrabniac, nadskakiwac, cieplutko zagadywac z usmiechem i zawsze chwalic, szczegolnie facetow, bo jak nie to znaczy ze terapii potrzebuje! Ehhh.. ;)
        • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 18:38
          Właśnie mój problem polega na tym, że nawet bym chciała poćwiczyć to nie potrafie. To jest taka silna blokada...chciałabym odpowiedzieć to rodzicom ale po prostu cos mnie wstrzymuje... Ja to czuje naprawde. To nie jest tak, ze ja tych uczuc nie uzewnetrzniam bo ich nie mam. Ja mam ich mnostwo. Wlasnie jestem osobą, ktora strasznie wszystko przezywa. Bardzo mocno utozsamiam sie z obobami bliskimi w ich cierpieniu. Jednak wszystko tlumie w sobie przez ta blokade. Dla przykladu podam sytuacje kiedy umierala moja bardzo bliska osoba. Bardzo ja kochalam i bardzo przezylam jej smierc. Na lozu smierci bylam przy niej nawet sam na sam i nawet wtedy nie udalo mi sie powiedziec jaka wazna jest dla mnie. Tego nie moge sobie wybaczyc i najgorsze jest to, ze wiem, iz drugi raz zrobilabym to samo...

          Skąd pomysl, ze nie czuja? Ano stąd, ze juz kilka osob wlasnie zwrocilo mi uwage, ze jestem zimna, oschla, a to nieprawda bo w srodku jestem osoba, ktora bardzo wszystko czuje i przezywa ale nie potrafi tego powiedziec i pokazac.

          Wiesz tak jak wspomnialam, boje sie ze tak bedzie zawsze bo na to sie zanosi i kiedys do wlasnych dzieci taka bede. Na pewno bede je mocno kochala ale im tego nie okaze i je skrzywdze bo dzieci potrzebuja duzo milosci...

          Dziekuje bardzo za wszystkie rady! To naprawde pomocne i ja to doceniam
          • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 18:56
            Myślę, że wskazana jest terapia, skoro czujesz z tego powodu dyskomfort, o którym piszesz, a sama nie potrafisz zrobić żadnego kroku w celu zmiany zachowania. Relacja z terapeutą jest bardzo bezpieczną relacją, gdzie masz możliwość nabycia takich umiejętności, posuwając się małymi kroczkami.
            • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 15.04.15, 19:07
              Czuje coraz wiekszy dyskomfort. Moglabys mi cos wiecej powiedziec o tej terapii? Jak ona wyglada?
              • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 01:17
                To, jak będzie wyglądać ewentualna terapia zależeć będzie od tego w jakim nurcie ona będzie ona prowadzona. Psychodynamiczna skupi się na szukaniu i zrozumieniu przyczyn takiego zachowania, a w konsekwencji jego zmianie, natomiast behawioralno-poznawcza będzie miała na celu pracę nad zmianą dysfunkcjonalnego, według Ciebie, zachowania. To tak w skrócie.
          • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 00:45
            Wiesz tak jak wspomnialam, boje sie ze tak bedzie zawsze bo na to sie zanosi i kiedys do wlasnych dzieci taka bede. Na pewno bede je mocno kochala ale im tego nie okaze i je skrzywdze bo dzieci potrzebuja duzo milosci...

            Masz 21 lat i martwisz sie jaka bedziesz dla dzieci swoich?!?!

            A idz ty na prywatke, do klubu, rozerwij sie, zrelaksuj, pobadz z ludzmi i sie pobaw - wyluzuj!!!!!
            • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 01:10
              clarissa3 napisała:

              > Masz 21 lat i martwisz sie jaka bedziesz dla dzieci swoich?!?!
              >
              > A idz ty na prywatke, do klubu, rozerwij sie, zrelaksuj, pobadz z ludzmi i sie
              > pobaw - wyluzuj!!!!!

              Uważasz, że to źle, iż myśli o tym zanim dzieci pojawia się na świecie? Ma udawać, że nie widzi w sobie problemu?
              • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 03:39
                problem to bedzie miala jesli prosto od lalek w pieluchy przejdzie - i taka kwasna jak ty zostanie wtedy.

                • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 08:57
                  Kolejna nadinterpretacja z Twojej strony, bo to że za naście lat może mieć dzieci nie znaczy, iż już teraz nie może zastanawiać się nad tym, jaką będzie matką.

                  Podyskutowałabym nad tym, która z nas bardziej kwaśna jest, zła na cały świat. :D
                • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 09:08
                  Przypominam, że jest to wątek Nadii. Jak chcesz pisać o swoich frustracjach, to załóż swój. :D
                  • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 11:51
                    Wiolciu, przyznaj ze to o tobie - tez zimans jak trup..
                    • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 12:53
                      Odwróć to do siebie i już więcej nie projektuj na mnie i na innych swoich problemów, ok?

                      Kiepski z Ciebie analityk, bo jestem bardzo wylewna. :D
                      • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 13:23
                        O tak, wylewanie pomyj swietnie ci idzie! To prawda!

                        A rozpracowalas juz co to 'empatia'? ..

                        Do roboty!
                        • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 13:32
                          Miłego dnia! :)
                • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 10:18
                  Otóż droga Clarisso ja nie myślę o tym aby teraz, w niedługim okresie czasu mieć dzieci, ale tak jak napisała Wiola to chyba lepiej, że widzę już teraz jaki mam problem? Nie jesteś mną i nie wiesz jak bardzo ciąży mi to ze ktoś już któryś raz z rzędu zadaje mi pytanie czy ja w ogóle mam uczucia? Dlatego chcę się skupić na moim problemie i go wyeliminować. Piszesz mi, że mam iść na imprezę. Nie martw się o to. Akurat z tym nie mam problemu. Aktualnie studiuje wiec też sporo się bawię.
                  • wiolcia29_2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 13:32
                    Jeśli zechcesz, to napisz do mnie na pocztę gazetową, bo tu nie da się pisać, jak widzisz.
            • karina185 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 05.06.15, 02:09
              Mądry człowiek nie może być tak beztroski, żeby nie martwić się o relacje, jeśli już widzi problem. Zabawa zabawą, ale problem jest i to wcale nie taki mały, no może nie aż taki wielki, bo możliwy do zniwelowania we własnym zakresie, ale jednak odbierający wiele emocji, jakie wynikają z takiego zablokowania ich.
          • nanie2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 09:10
            Chodzi o ćwiczenie w samotności, do lustra. Słuchanie swojego głosu etc. Taki trening. Może zacznij też pisać. Nam piszesz, że doceniasz :), to miłe, wcale nie zimne:). Trening w warunkach "bezstresowych", gdy Ci tak bardzo na drugim nie zależy. Komplement, żart, zagadanie do obcego, do dziecka ...

            chciałabym odpowiedzieć to rodzicom ale po pro
            > stu cos mnie wstrzymuje...

            I to jest ciekawe. Ja Ci nie zarzucam, że nie czujesz (sama tego zarzutu nie znoszę), ale to ciekawe gdzie jest faktycznie blokada. Uznajesz czyjąś wolność za wartość, szanujesz czyjeś granice, nie czujesz żebyś miała prawo to takiego zachowania, nie lubisz mazgajstwa, czujesz się przytłoczona swoimi uczuciami i trudno się uspokajasz potem, masz ideał "zimnej damy" (nie okazuje się cierpienia, nie zawraca się innym głowy, ale też nie okazuje entuzjazmu). Jak definiujesz takt, dyskrecję? Płaczesz na filmach, w samotności? Nie chodzi o to czy tak jest (nie odpowiadaj jeśli nie chcesz bo to intymne), ale o zadanie sobie pytań, gdzie -tak naprawdę- ta blokada jest, w jakim sposobie myślenia, w jakim obrazie, myśli. Może ktoś kiedyś zachował się w swojej wylewności w sposób dla Ciebie odrzucający, chamski, nie respektujący Twoich granic i to Cię powstrzymuje (postanowiłaś że taka nie będziesz). Skoro jest jakaś blokada odczuwana w ciele to można uznać że ona coś mówi- np nie mówisz partnerowi, że go kochasz, bo być może nie jesteś tego pewna. Może być też tak, że przeżywasz wszystko tak mocno, że nie chcesz się "nakręcać" dodatkowym wylewnym zachowaniem i chronisz się przed stresem w "oschłości". Albo ten ciepły gest jest dla Ciebie tak ważny, symboliczny, że nie chcesz go zdewaluować lub zostać odrzuconą.
            Tego nikt nie wie oprócz Ciebie. Dużo rzeczy do przemyślenia :).

            > kiedys do wlasnych dzieci taka bede.

            Nie. To jest inna więź, bardzo cielesna, bliska, naturalna. Własne dziecko się tuli, dotyka i nie reaguje wstrętem na jego dotyk. Nie ma się co martwić. :)

            • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 11:56
              no a zeby dzieci byly to jakis facet potrzebny, no chyba ze je invitro planuje...

              Poszukaj sobie narzeczonego dziewcze! Goracego!
            • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 19:20
              Uznajesz czyjąś wolność za wartość - tak
              szanujesz czyjeś granice - tak
              nie czujesz żebyś miała prawo to takiego zachowania - nie
              nie lubisz mazgajstwa - nie lubie
              czujesz się przytłoczona swoimi uczuciami i trudno się uspokajasz potem - tak
              masz ideał "zimnej damy" - absolutnie nie
              Płaczesz na filmach, w samotności - nie. Ani z kims ani w samotnosci. Nawet jak są bardzo smutne i przytlaczaja mnie to łezki nie uronię
              Jak definiujesz takt, dyskrecję - jako grzeczność

              Mam taki mętlik w głowie. Dałaś mi tyle możliwości skąd może to pochodzić jednak żadna nie pasuje do mnie :(
              • nanie2 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 17.04.15, 09:08
                Troche , jak piszesz, pasuje, np, to że długo się uspokajasz, że nie lubisz (pogardzasz?) mazgajstwem czy starasz się nie przekraczać czyichś granic. Nie czujesz żebyś miała prawo do wyrażania siebie- to też ciekawe.
                To co mnie zastanowiło najbardziej to ten płacz. Płacz jest jakoś naturalny, odruchowy, trudno go powstrzymać. Co robisz, co myślisz jak zbiera Ci się na płacz? I czy się zbiera? Warto się zastanowić skąd ta blokada płaczu i kto (lub kiedy) powiedział Ci że masz nie płakać i że to jest jakoś niestosowne, słabe. Może nie masz miejsca gdzie czujesz się naprawdę bezpiecznie, żeby wyrażać swoje emocje?
                Czy wyrażasz inne emocje, gniew np?
                Ja też latami nie płakałam (duma, zakaz rodzicielski, samotność w rozpaczy) , ale jak zaczęłam to hurtem ;).
                Spokojnie, po prostu się nad tym zastanów: nad ideałami, nad skojarzeniami, wydarzeniami z tym płaczem związane. Tu nikt Ci nie pomoże wprost, bo odpowiedź jest w Twojej głowie.
    • hansii w pisaniu dluzyzn - stosujemy Akapity 15.04.15, 17:30
      dla lepszej czytelnosci tekstu.
      jusz ci o tym wspominalem:
      pl.wikipedia.org/wiki/Akapit
      • wiolcia29_2 Re: w pisaniu dluzyzn - stosujemy Akapity 15.04.15, 18:57
        Hansii, to inna osoba.:)
        • hansii hiba nie... :) 15.04.15, 21:16
          wiolcia29_2 napisała:
          > Hansii, to inna osoba.:)

          hiba nie , skoro "muj" stary dowcip ze slowem "jusz" - zalapala ...
      • nadia_259 Re: w pisaniu dluzyzn - stosujemy Akapity 15.04.15, 19:03
        Dla lepszej czytelnosci tekstu stosujemy słownik ortograficzny. BTW. juŻ, a nie juSZ
        • malwi.4 Re: w pisaniu dluzyzn - stosujemy Akapity 16.04.15, 21:15
          Jak Hansi zacznie pisać już to zrobi się nudno :)
    • wolfbreslau Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 12:01
      nadia_259 napisał(a):

      > Czy ktos moze rozumie dlaczego taka jestem?

      zanim znajdziesz odpowiedz na to pytanie. zrób cos konkretnego , by to zmienic, skoro Tobie to przeszkadza.o ile tego naprawde chcesz i pragniesz....jesli nie, to mozesz kolejne tysiac lat szukac powodow. znajdziesz je byc moze w koncu, rozgrzeszysz nimi swoje "niedobory okazywania uczuc"...a i tak nic sie nie zmieni samo z siebie .
      • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 15:24
        Chce coś zrobić tylko po prostu nie wiem co i jak. Wszelkie próby kończą się tak samo zawsze - blokada.
        • 0babciajadzienka Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 18:59
          lata doswiadczen :) procentuja
          • malwi.4 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 23.04.15, 22:46
            0babciajadzienka napisała:

            > lata doswiadczen :) procentuja

            ja lubię procentować w piątki
            pozdrawiam, babciu :)
    • malwi.4 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 21:12
      Nie wiem. Może Ci faceta brakuje? Może to nie problem z brakiem wylewnosci, bo to nie wada, cecha jak każda inna, ale brak emocji zakochania, tęsknoty, przynależności itp. Ja tez nie jestem wylewna,nie lubię przytulania, ale mam juz tyle lat, ze juz to zaakceptowalam. I spokojnie, Ty tez zakceptujesz. Ty sie jeszcze rozwijasz, dojrzewasz, szukasz siebie. No ja w sumie jeszcze tez. Ale jestem dalej, bo mam lat dużo więcej.

      Dziecku mowie, ze kocham. Było ciężko na poczatku bo się balam, by go tym słowem nie osaczyć. Ale nigdy nie byłam chłodna. Nie dało się :) Dziecku najłatwiej okazać uczucia. Blokad nie mam, bo to takie pierwotne uczucia.

      To rodzice nas uczą uczuć.
      • nadia_259 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 16.04.15, 23:34
        Wlasnie jakos specjalnie mi nie brakuje bo przez dluzszy okres zycia caly czas z kims bylam. Rozstalam sie z chlopakiem dokladnie 9 dni temu. Bylam z nim 8 miesiecy. Rozstalismy sie wlasnie przez to, ze jemu bardzo przeszkadzalo to, iz nie jestem taka jak on, czyli krotko mowiac wylewna. On caly czas do mnie mowil, ze mnie kocha, Zdrobniale sie do mnie zwracal typu; ksiezniczka, misiu. Bolało go to, ze ja tak do niego nie mowilam. To, ze nie potrafilam tak sama z siebie nie chcialam go przytulic. Uznal, ze nie odwzajemniam jego uczuc i to jest dla niego bardzo przykre.Uprzedzam pytanie - tak jest dla mnie wazny. Tesknie za nim. Chcialabym z nim byc. Mysle, ze to jest milosc. Problem w tym, ze nie potrafie tego wszystkiego mu okazac i powiedziec w twarz.
        • 0babciajadzienka Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 17.04.15, 00:33
          jajko :) mowie prosto w twarz mile rzeczy i niemile. Wiem, ze to kiepska dyplomacja. Ale coz. Bywa i tak. Taka babcia jest. Nie zmienisz staruszki. Jak nalezy sie babunia pochwali, przytuli, a jak nalezy sie obszurac to juuz. Takie doswiadczenie wynioslam z pracy. Za dobre wynagradzac a za zle karac, Wiem, ze taka moja postawa procentowala.
        • clarissa3 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 17.04.15, 03:34
          przez dluzszy okres zycia caly czas z kims bylam.

          A to zycie to 21 lat - z czego co najmniej 18 pod okiem rodzicow, czy tak?

          Nie martw sie tak - jeszce tylko co najmniej 80 przed toba! ;)

          Rozstalam sie z chlopakiem dokladnie 9 dni temu. Bylam z nim 8 miesiecy.

          Rekord swiata!

          Rozstalismy sie wlasnie przez to, ze jemu bardzo przeszkadzalo to, iz nie jestem taka jak on, czyli krotko mowiac wylewna.

          No to masz szczescie ze nie przeszkadzalo mu ze zupa byla za slona!!

          ps: Napisz do wiolci - ona ci poradzi jak sobie z takimi radzic!

          Powodzenia ;)
          • hansii Clara... 19.04.15, 08:25
            ja tesz cie lubie...
            i nie mam z tego nic.
            nie sypiasz po nocach ?
            - (bo ja to wlasnie wrocilem z pracy).
        • mona.blue Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 17.04.15, 09:55
          Tak sobie myslę, jeżeli go kochasz i chcesz z nim być to może napisz do niego maila, opisz to, co nam tu napisałas. I może w mailu czy smsie łatwiej byłoby Ci napisac o swoich uczuciach, chociażby proste "Kocham Cie", które jemu jest tak potrzebne.
          Ja też nie lubie zbytniej wylewności, ale miło czasem usłyszeć dobre słowa, komplement, pochwałę, "lubię Cię", "Kocham Cie", podoba mi sie w tobie to i to.
        • zolza14 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 19.04.15, 06:49
          nadia_259 napisała:


          > nie chcialam go przytulic. Uznal, ze nie odwzajemniam jego uczuc i to jest dla
          > niego bardzo przykre.Uprzedzam pytanie - tak jest dla mnie wazny. Tesknie za n
          > im. Chcialabym z nim byc. Mysle, ze to jest milosc. Problem w tym, ze nie potra
          > fie tego wszystkiego mu okazac i powiedziec w twarz.

          Myślę, że przyczyn należy poszukiwać w Twoim wczesnym dzieciństwie. Sama pewnie tego nie znajdziesz i potrzebna jest Ci w tym pomoc. Można to robić podczas terapii- właściwa w tym wypadku byłaby terapia w nurcie psychodynamicznym.
          Są też krótsze i szybsze drogi do odzyskania wspomnień z tamtego okresu. Można to też robić na seansach hipnozy lub metodami NLP osiągnąć stan regresji. Musiałby to być doświadczony hipnoterapeuta zajmujący się leczniczą hipnozą, a nie estradową. Natomiast co do NLP, to jest ono bardzo rozpowszechnione, ale w zakresie szkoleń i w wykorzystania w biznesie, natomiast mało w psychoterapii. Jeśli jesteś z Warszawy, to w Warszawie masz Polski Instytut NLP, gdzie jest prowadzona terapia tą metodą.
    • karina185 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 05.06.15, 02:47
      Witaj, jeśli jeszcze zaglądasz tutaj, to napiszę parę zdań. Znam taki problem od podszewki i przeszłam to ze swoimi dziećmi. Tak, wobec dzieci ( w Twoim wieku mam najmłodszą córkę) również miałam podobną postawę. Jakiś czas temu, przy okazji analizowania swojego życia, swojej psychiki i nabywania wiedzy z dziedziny nauk psychologicznych lub pokrewnych, doszłam do wielu rozwiązań problemu. Udało mi się przełamać bariery wobec rodziców, wobec dzieci. To, że rozmawiasz z ludźmi, to znaczy że jesteś komunikatywna, a uzewnętrznianie uczuć i emocji to inna sprawa. Może to być obawa, że ktoś uzna to za Twoją słabość. Możliwe, że byłaś od wczesnych chwil uczona postawy bycia twardą i niebojaźliwą. Z jednej strony to dobre, ale odbiera jednak emocjonalność. Doszłam to takiego wniosku po wielu latach dorosłego życia. Pewnych rzeczy nauczyłam się, inne pozostały we mnie nadal. Ty jesteś jeszcze młoda i jeśli ktoś podpowie Ci jak sobie z tym poradzić, to do czasu gdy będziesz miała swoje dzieci możesz zmienić w sobie tą postawę. Jesteś ogarnięta, bo już widzisz problem i używając najlepszego narzędzia jakim jest mózg, działając świadomie poradzisz sobie. Jeśli chcesz, możemy porozmawiać poza forum, albo podam co mogła byś poczytać, żeby podjąć samodzielne kroki i zmienić swój świat.
    • ogrod_rozkoszy Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 05.06.15, 17:44
      To dobrze, że zauważasz problem, szukasz rozwiązań, analizujesz. To pierwszy - niektórzy twierdzą, że najważniejszy :) - krok do uporania się z nim.
      Sporo było już w tym wątku trafnych przemyśleń, nie będę ich powtarzać. Dodam kilka swoich refleksji.
      Przyczyną takiej "emocjonalnej wstrzemięźliwości" może być np. to, że masz podświadomie zakodowane, iż manifestowanie uczuć jest w jakiś sposób zobowiązujące (albo krępujące) - dla obu stron.
      Przyczyną może być też to, że ktoś kiedyś - nawet w okresie dziecięcym, którego możesz nie pamiętać - odtrącił Cię, bo nie miał w tej chwili czasu zająć się Tobą... Może mama musiała się zająć młodszym rodzeństwem, a Ty poczułaś się odepchnięta i mało ważna ze swoją potrzebą uwagi. Takie zdarzenia mogły Ci się "zakodować", że lepiej powstrzymywać okazywanie uczuć (i dobrych i złych), bo to "ryzyko", bo potem "boli".
      Czytałam też kiedyś, że emocjonalności uczymy się głównie od mamy, podczas gdy radzenia sobie w świecie zewnętrznym - od taty. Piszesz, że jesteś oczkiem w głowie taty, o mamie jest tu mniej.
      Okazywania uczuć uczymy się też patrząc na najbliższych, jak oni to robią między sobą. Jeśli rodzice okazują sobie czułość, naturalnie, spontanicznie, w najprostszych codziennych sytuacjach - również ich dzieci nie powinny mieć z tym problemu. I odwrotnie - jeśli każdy gest jest przemyślany, wystudiowany, poprawny albo robiony na pokaz - dzieci też uczą się tak "cenzurować" emocje.
      Poczucie winy, jakie da się tu wyczytać, zupełnie nie powinno mieć miejsca, dlatego, że... to po prostu nie jest Twoja wina. Nikt nie ma obowiązku być wylewnym, a sprawą należy się zająć wyłącznie dlatego, że to dla Ciebie stanowi dyskomfort.
      Dotarcie do przyczyny problemu jest oczywiście ważne, choć może być i tak, że po przeanalizowaniu absolutnie wszystkiego, i tak nie znajdziemy "źródła". Zdecydowanie ważniejsze jest, by skoncentrować się na tym, co zrobić TERAZ, jak nad sobą pracować, jak nauczyć się pewnych rzeczy od nowa.
      Pomysł z sugerowanym tu już terapeutą - jest niezły. Nie jest wprawdzie łatwo trafić na osobę mądrą, rzeczywiście zaangażowaną i kompetentną - trzeba takiej poszukać, ale warto.
    • ankaskakanka10 Re: Introwersja, a mówienie o uczuciach. 07.06.15, 16:12
      zastanów się czy nie jest to zwykła nierzadko spotykana nieśmiałość :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka