Tzw. problem natury etycznej

10.04.02, 14:11
Ostatnimi czasy coraz popularniejsze robi się "wypalanie" płyt CD. Często,
kiedy idziemy do znajomych, z własnej i nieprzymuszonej woli oraz dobrego
serca proponują nam skopiowanie płyty czy programu komputerowego. Uważam, że
to nie w porządku i mówię o tym głośno w związku z czym uchodzę za:
a. kretynkę
b. pryncypialną idiotkę
c. snobkę (no bo stać mnie raz na jaki ś czas na kupno nowej płyty)
to samo dotyczy kupowania pirackich płyt na bazarach, co w tej chwili stało
się juz właściwie normą.
Zawsze też słyszę demagogiczny argument: "To wytwórnie płytowe dyktuję
bandyckie ceny płyt". Zgoda. Ale czy okradanie złodzieja nie jest
przestępstwem? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania.
Pozdrowienia
ZłotyLotos
    • vicca Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 14:20
      Zgodnie z kodeksem Hammurabiego (dość często stosowanego) nazywa się to
      sprawiedliwość.
      Inna sprawa, czy te płyty są tak samo dobrej jakości jak oryginalne..
      • Gość: Pastwa Re: Tzw. problem natury etycznej vicca IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 14:24
        vicca napisał(a):

        > Inna sprawa, czy te płyty są tak samo dobrej jakości jak oryginalne..

        Niestety nie są, ale słychać to dopiero, na odpowiedniej klasy sprzęcie,tyle że
        jego posiadacz, nie żałuje już sobie oryginalnych płyt.

        • vicca Re: Tzw. problem natury etycznej Pastwa 10.04.02, 14:30
          Otóż to drogi Pastwo, przy czym ja się wcalę nie dziwię ludziom którzy
          wypalanie stosują - dla mnie kupno jednej płyty to też pokaźny wydatek.

          A swoją drogą, ciekawe dlaczego takiej dyskusji nie było przy powstaniu kaset
          magnetofonowych i kserowaniu książek? To też piractwo, a stosowane w każdej
          bibliotece - nawet Narodowej.
          • Gość: Pastwa Re: Tzw. problem natury etycznej vicca IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 14:45
            vicca napisała:

            > A swoją drogą, ciekawe dlaczego takiej dyskusji nie było przy powstaniu kaset
            > magnetofonowych i kserowaniu książek? To też piractwo, a stosowane w każdej
            > bibliotece - nawet Narodowej.

            Podobnie nagrywanie( skąd funkcja nagrywania w magnetowidach???) programów z
            telewizji, np.innym znajomym( nie płacącym abonamentu)itd.

    • Gość: Pastwa Re: Tzw. problem natury etycznej IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 14:21
      zlotylotos:
      Zawsze też słyszę demagogiczny argument: "To wytwórnie płytowe dyktuję
      bandyckie ceny płyt". Zgoda. Ale czy okradanie złodzieja nie jest
      przestępstwem?

      Jest, ale sumienie tak bardzo nie gryzie.
      • zlotylotos Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 14:25
        Gość portalu: Pastwa napisał(a):

        > zlotylotos:
        > Zawsze też słyszę demagogiczny argument: "To wytwórnie płytowe dyktuję
        > bandyckie ceny płyt". Zgoda. Ale czy okradanie złodzieja nie jest
        > przestępstwem?
        >
        > Jest, ale sumienie tak bardzo nie gryzie.

        Ale, moment, koleżanki i koledzy!
        przecież robiąc to okradamy nie tylko jakiś wielki koncern ale i gościa, który w
        pocie czoła tę płytę skomponował...
        No i jak z tym sumieniem?

        • Gość: Pastwa Re: Tzw. problem natury etycznej IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 14:49
          zlotylotos napisał(a):

          > Ale, moment, koleżanki i koledzy!
          > przecież robiąc to okradamy nie tylko jakiś wielki koncern ale i gościa, który
          > w
          > pocie czoła tę płytę skomponował...
          > No i jak z tym sumieniem?

          Podaj przykład, choć jednego, aż tak popularnego artysty, by "wszyscy" chcieli
          posiadać jego płyty("pirackie")w wyniku czego przymiera on teraz głodem.


          • zlotylotos Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 14:52
            Gość portalu: Pastwa napisał(a):

            > zlotylotos napisał(a):
            >
            > > Ale, moment, koleżanki i koledzy!
            > > przecież robiąc to okradamy nie tylko jakiś wielki koncern ale i gościa, k
            > tóry
            > > w
            > > pocie czoła tę płytę skomponował...
            > > No i jak z tym sumieniem?
            >
            > Podaj przykład, choć jednego, aż tak popularnego artysty, by "wszyscy" chcieli
            > posiadać jego płyty("pirackie")w wyniku czego przymiera on teraz głodem.
            >
            >
            :-)
            I to jest właśnie demagogia.
            Szczerze mówiąc guzik nam do tego czy przymiera głodem czy też opływa w
            dostatki. To jego dzieło i zwyczajnie nie mamy prawa go kraść. Takie jest moje
            zdanie.Howgh.
            • Gość: Pastwa Re: Tzw. problem natury etycznej IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 14:57
              zlotylotos napisała:

              > I to jest właśnie demagogia.

              Jeszcze nie jest, ja nie namawiam, chciałem tylko przykładu, by wytłumaczyć Ci
              dlaczego sumienie tak nie gryzie.

              > Szczerze mówiąc guzik nam do tego czy przymiera głodem czy też opływa w
              > dostatki. To jego dzieło i zwyczajnie nie mamy prawa go kraść.

              Kto mówi, że mamy prawo?
              Pozdrawiam, szybko machając dywanikiem, nad dymiącym ogniskiem, Howgh !!!

              • zlotylotos Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 14:58
                No i się wykręcił.A ja dalej mam problem...
                • Gość: Pastwa Re: Tzw. problem natury etycznej do zloty... IP: *.rivnet / 10.1.15.* 10.04.02, 15:11
                  zlotylotos napisał(a):

                  ja dalej mam problem...

                  Jaki?

                  Powiem tak, nie mam pretensji o to, do osób, które zwyczajnie nigdy sobie nie
                  pozwolą na kupno oryginalnej płyty(więc nie mogą zubożyć zysków artysty), mam
                  natomiast takowe do tych, których na to stać, lecz kieruje nimi skąpstwo.

                  ps. osobiście nie cenię płyt "pirackich", bo słyszę na nich ledwie "2/3" tego, co
                  na oryginalnych,wybór też jest marny.

              • vicca skojarzenie odnośnie howgh! 10.04.02, 15:09
                Indianie nie znali pojęcia kradzieży ponieważ praktycznie wszystko co mieli
                było wspólne, poza tym nie pożądali niczego aż tak mocno by kraść. Pojęcie
                przywłaszczania sobie cudzej własności dotarło do Indian za pośrednictwem
                białych - ciekawe nieprawdaż?

            • vicca Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 15:03
              To ja jeszcze odnośnie innych form kopiowania - złoty lotosie - czy tak z ręką
              na sercu możesz mi powiedzieć, ze nie masz skserowanego jakiegoś fragmentu
              cudzej książki? Że nigdy niczego nie ściągnęłaś z Inernetu? Że Twój ulubiony
              film na video jest opakowany w orginalne pudełko?

              Bo ja niestety nie mogę tego o sobie powiedzieć. I to nie dlatego że nie
              chciałabym mieć originalnego produktu, ale dlatego że np. podręcznik do
              anatomii którego musiałam nauczyć się na studiach dostępny był w całej
              Warszawie jedynie w jednym egzemplarzu
              • zlotylotos Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 15:10
                vicca napisał(a):

                > To ja jeszcze odnośnie innych form kopiowania - złoty lotosie - czy tak z ręką
                > na sercu możesz mi powiedzieć, ze nie masz skserowanego jakiegoś fragmentu
                > cudzej książki? Że nigdy niczego nie ściągnęłaś z Inernetu? Że Twój ulubiony
                > film na video jest opakowany w orginalne pudełko?
                >
                > Bo ja niestety nie mogę tego o sobie powiedzieć. I to nie dlatego że nie
                > chciałabym mieć originalnego produktu, ale dlatego że np. podręcznik do
                > anatomii którego musiałam nauczyć się na studiach dostępny był w całej
                > Warszawie jedynie w jednym egzemplarzu


                Jasne, że nie jestem konsekwentna i bardzo mnie to WKURZA.Ale przynajmniej się
                staram. I, szczerze mówiąc, najbliższa mi jest pokrętna etyka dodo. Wiem, że ten
                świat nie jest i nigdy nie będzie idealny, ale robię co mogę by jak najmniej
                przykładać do tego rękę. CZy to brzmi logicznie?
    • Gość: aga Re: Tzw. problem natury etycznej IP: *.devs.futuro.pl 10.04.02, 14:40
      Tez sie nad tym zastanawialam... Ja jednak kupuje raz na jakis czas oryginal, a
      na stadiony nie chodze...Pozdrawiam:)
      • Gość: dodo pokrecona etyka dodo IP: 209.226.65.* 10.04.02, 15:03
        nikt nie jest perfect - nawet dodo - choc czasem trudno w to uwierzyc, prawda?
        ja na to patrze tak - programy komputerowe edukacyjne skopiuje, bo to
        dla "wyzszego celu" - owa edukacja.
        program komputerowy, na ktorym mozna zarobic (grafika czy ksiegowosc, czy
        cokolwiek innego) - kupie, bo i tak mozna odpisac od podatku, wiec nie ma
        problemu.
        plyty - kupie, bo to dla przyjemnosci. to jest moj "luksus" - bez tego moge zyc
        wiec jak juz chce miec to kupie ale... jak ktos mnie ladnie prosi zebym dala
        przegrac moja to dam, bo mi go zal, ze uwaza sie za (lub naprawde jest az tak)
        biednego, ze go nie stac na jedno glupie cd. sama ofiarowywac przegrywania
        jednak nie bede i moje dzieci wiedza dobrze, ze przegrywania sroga mama dodo
        nie toleruje! tata zreszta tez!
        wiem, wiem - nie jest to wszystko za bardzo konsekwentne i wstydze sie
        okropnie. i chyba jednak raczej sie nie zmienie, sorry :-)
        • Gość: Kim Re: pokrecona etyka dodo IP: 213.77.91.* 10.04.02, 15:26
          Być może włożę kij w mrowisko, ale nie trafia do mnie argument, że ktoś kupuje
          pirackie płyty, bo go nie stać na oryginał. Jak kogoś nie stać, to nie kupuje.
          Płyta to nie produkt pierwszej potrzeby. Pracuję w koncernie produkującym dość
          luksusowe samochody - czy fakt, że podoba mi się wóz za .......... Euro
          upoważnia mnie do kradzieży lub podróbek?
          Wiem, że to zasada dość trudna do stosowania w życiu, ale staram się. Natomiast
          jestem w stanie zrozumieć zakup "nielegalnego" programu edukacyjnego...
    • szary_ptak Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 15:27
      zlotylotos napisał(a):

      > Ostatnimi czasy coraz popularniejsze robi się "wypalanie" płyt CD.
      Czy wypalanie to to samo, co kopiowanie?

      Jezeli nagrywarki sa dostępne w sklepach - to prawnie jest ok.

      A niedawno słyszałam wypowiedź jakiegoś muzyka, ze płyty to właściwie promocja
      jego koncertów - i prawdziwi fani słuchają go "na zywo" i on z tego, a nie z płyt
      zyje.
      Programy komputerowe? Do uzywania w firmie trzeba mieć licencję. A w domu - kazdy
      może mieć co chce. Inaczej problemem etycznym stałoby się pieczenie w domu ciasta
      na podstawie przepisu od cukiernika, szycie w domu sukienki z
      wykroju "podejrzanego" w sklepie...

      A handel tymi pirackimi płytami to nie problem etyczny, tylko "prawno-podatkowy"

      Pozdrawiam

      B.

      A moze mam za szerokie sumienie?...

      • trzcina Re: Tzw. problem natury etycznej 10.04.02, 16:13
        A ja kopiuję tylko to, czego bym i tak nie kupiła. Bo chcę przejrzeć,
        przesłuchać-i ew. na zakup się zdecydować, no i rzeczy na rynku nieobecne już,
        czyli poza zakupu zasięgiem. Etycznie chyba niewiele to zmienia? Sumienie i tak
        szczypie.
        Znajomi autorzy-kompozytorzy twierdzą, że nie czują się okradani przez tych,
        którzy i tak nie kupią z braku pieniędzy. Ale nie posługiwałabym się tym dla
        samousprawiedliwiania. Tych, których kopiowałam, nie pytałam przecież.
        Pzdr
    • maly.ksiaze Problem natury leksykalnej 10.04.02, 16:34
      Wprowadzenie slowa 'piractwo' na okreslenie nielegalnego badz nieoficjalnego
      kopiowania muzyki badz oprogramowania jest jednym z najwiekszych osiagniec spin-
      doctors. Piractwo to posylanie statkow na dno po wyrznieciu zalogi badz palenie
      i pladrowanie nabrzeznych miast po zgwalceniu i zabiciu wszystkiego, co sie
      rusza. A nie kopiowanie plytek z muzyka ulubionego wykonawcy.

      Przy okazji, z tego co pamietam (zawsze mi sie jakies glupie fakty kolacza po
      glowie) najwiekszy udzial w dochodach z wydanej plyty mial (jeden jedyny raz)
      Paul McCartney. Okolo 20c z $1. Zwykle wykonawcow zbywa sie kwota okolo 5c na
      $1. I kto tu jest piratem?

      Co do mojej oczywistej filozofii, to muzyki nie kopiuje (poza tytulami
      nieosiagalnymi dla mnie w inny sposob). Oprogramowanie: nie przegrywam (tzn.
      cos mam skopiowanego, ale juz nawet nie panietam, co). Nie mam nic przeciwko
      temu, aby komus plytke do skopiowania pozyczyc.
      Slowem: tak, jak dodo.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: A27 Re: Problem natury leksykalnej IP: *.proxy.aol.com 11.04.02, 03:22
        Ze wszystkich problemow spolecznych piractwo uwazam za najmniejszy.
        Zlotyklosie, bezrobocie i glodne dzieci mnie bardzej interesuja niz zarobek
        Edyty Gorniak czy innej Celine Dion. Owszem, mozna uznac argument, ze artyscie
        nie przymieraja glodem za demogogie, ale taka sama demagogia jest oglaszanie,
        ze wypalanie plytek to problem etyczny. Zgadzam sie z malym ksieciem i bardzo
        ciekawie przedstwail on to zagadnienie.
    • debe Re: Tzw. problem natury etycznej 11.04.02, 07:26
      ja chyba nie za bardzo rozumiem cos;
      czy mozna okrasc kogos z czegos czego ten ktos (kogo okradamy)nie posiada?
      (zarobek wytworni/tworcy z niesprzedanej plyty????)

      gdzie tu problem etyczny?
      • Gość: soso drobna uwaga techniczna IP: 195.41.66.* 11.04.02, 07:58


        Co do jakosci to Pastwo nie masz racji. Kopia i oryginal maja stety lub
        niestety taka sama jakosc. Powod: w uproszczeniu mowiac to co czyta czytnik w
        odtwarzaczu plyt to zbior sygnalow tylko dwojakiego rodzaju, zer i jedynek
        mowiac umownie. Kopiujac plyte zwyczajnie przepisujemy ten ciag informacji zero-
        jedynkowej i w 9999 przypadkach na 10000 kopia jest identyczna z oryginalem.
        Jezeli nie to przyczyna nie lezy po stronie urzadzenia kopiujacego a raczej
        zrodlo zaszwankowalo. Przypadek jednak niemal niespotykany. Nie chce sie tu
        wdawac w szczegoly, jak to jest kontrolowane i zabezbieczane by bledow
        kopiowania nie bylo ale tak zwyczajnie jest. Stad mowienie, ze na lepszym
        sprzecie cos tam slychac to zwyczajne wprowadzanie w blad opinii publicznej :-).

        Inna sprawa sa CD remasterowane cyfrowo. To juz inna para kaloszy ale czy ktos
        tego chce posluchac? No i nie ma to nic wspolnego z kopiowaniem poniewaz wersja
        plyty przed remasteringiem i po wciaz nie bedzie sie roznila od oryginalu po
        skopiowaniu, tzn. zachowa wszelkie cechy oryginalu i bedzie podobnie przed lub
        po remasteringowa (boze, co za slowa ale mam nadzieje, ze Ci, co jeszcze nie
        zasneli wciaz sa w kursie).

        Co do kopiowani i tego problemu moralnego - wydaje mi sie, ze jak z wszekimi
        prawami autorskimi jest czasami klopot z egzekucja jezeli wszystko odbywa sie
        milionach domow i jest w praktyce niekontrolowalne. W przypadku programow
        komputerowych nie jest tak zle bo sprawa dotyczy takze firm. Ale muzyka to
        praktycznie sprawa wymknela sie spod kontroli. Mysle, ze jedynym sposobem
        konkurowania z kopiowaniem jest zwyczajnie sprzedawanie plyt jako takze obiektu
        graficznego zawierajacego informacje, image, przyjemnego w dotyku i ogladaniu.
        Na to niektorzy beda sklonni wydac pieniadze. No bo jakies tak MP3 sciagniete z
        internetu wprawdzie zagra ale czegos mu zawsze bedzie brakowalo.

        Do przemyslenia jeszcze jedna mala uwaga: Czy zastanawiamy sie kozystajac z np.
        agrafki czy spinacza, ze sa to wynalazki konkretnych ludzi, ktorzy nie
        pobieraja zadnych tantiemow za efekt swego myslenia? Kazdy efekt myslenia
        jezeli rozlazi sie po swiecie zaczyna zyc wlasnym zyciem. I my chyba takze
        musimy z tym zyc i w tym sie odnalezc. A problem moralny? No chyba nie jest on
        az tak wielki w tym przypadku.

        soso
      • Gość: Renka Re: Tzw. problem natury etycznej IP: *.home.cgocable.net 11.04.02, 08:42
        Dwoch mlodych kompozytorow sprzedaje przez internet swoja muzyke. Maja kilka
        tysiecy hits dziennie.Wiekszosc jest downloadowana za darmo,ale bez prawa
        uzycia w celach komercyjnych.Czyli dla przyjemnosci.Od czasu do czasu ktos
        jednak kupuje.Nie zawsze jest to firma.Tutejsze radiowe rozglosnie biora muzyke
        ZA DARMO i wlasciwie nalezaloby sie cieszyc, ze robia mlodym artystom reklame.
        To jest problem etyczny, bo problem uczciwosci i przestrzegania zasad, ktore
        ustalil artysta z dystrybutorem(a wlasciwie odwrotnie, to dystrybutor stawia
        warunki), w sprawie sprzedazy jego dziela. Artysta jest zwiazany kontraktem i
        nawet gdyby chcial podpisac umowe z tanszym dystrybutorem, to ten drozszy nie
        zgodzi sie na to. Wiec dlatego istnieje tzw piractwo, czyli ten trzeci.I kto
        wie, czy wsrod piratow nie dzialaja ciche przedstwicielstwa artystow?
        • trzcina Re: Tzw. problem natury etycznej 11.04.02, 09:59
          Z absolutnym heroizmem etycznym w tej dziedzinie nie zetknęłam się. Każdy coś
          kiedyś skopiował, skserował. Z problemem tym muszą poradzić sobie wydawcy - dla
          jednostki pokusa zbyt wielka, a wykroczenie niezbyt karygodne. I szerzy się to
          jak zaraza.
          Wydawcy francuscy zaczęli pozycje naukowe wydawać w b.małych nakładach i po
          dość wygórowanych cenach. Kupią to biblioteki i ludzie, których na to stać i
          muszą książkę mieć-na ogół dla celów zawodowych. I ci płacą za resztę, która
          kseruje. To oczywiście nijak kopiowania bardziej uczciwym nie czyni, jest
          jedynie jakimś kompromisem z rzeczywistością i sprawia, że autor i wydawca
          swoje dostają. Ale piractwo nakręca jeszcze bardziej.
          A rzeczy lżejsze, gorszej jakości można wydawać po cenach tak przystępnych, że
          i kopiować się nie opłaci.
          Jakiś pomysł to jest.
          Pozdrawiam
          • Gość: A27 Re: Tzw. problem natury etycznej IP: *.proxy.aol.com 13.04.02, 01:00
            Kiedys kopowalam bardzo rzadkie dziela z Biblioteki Kongresu dla mojego
            pracodawcy. Gdy poinformowalam pracodawce, ze to moze byc nielegalne to kazano
            mi kopowiac po kawalku tak, zebym jednorazowo nie kopiowala wiecej niz 10
            procent dziela.
            To byl bardzo fajny, szanowany pracodawca na lisce jednych z najlepszych w moim
            regionie.
            • Gość: ya-cek Re: Tzw. problem natury etycznej IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.02, 15:11
              Złoty lotosie - wypada tylko się cieszyć, że masz "Tzw. problem natury
              etycznej", tak, jak wielu z nas...
              I nie dziwię Ci się, że większość argumentów, które tu padła na obronę takiego
              procederu do Ciebie nie trafia. Bo trafić chyba nie mogły, gdyż to po prostu
              nasze ludzkie samousprawiedliwianie się.
              Każdy z nas jest inny, każdy trochę inaczej akcentuje "pryncypia moralne".
              Rzecz chyba w tym, żeby wierzyć w to, co się w tej materii deklaruje, a także,
              żeby jasno zaznaczać granice kompromisu z poglądami innych w danej sprawie.
              I wszystko jest OK, cieszmy się ludzie, że się różnimy.

    • Gość: a psik Re: Tzw. problem natury etycznej IP: 192.168.1.* 13.04.02, 18:22
      w Toronto mozesz wypozyczyc plyty kompaktowe z biblioteki za darmo - maja
      kolekcje prawie wszystkiego co jest na rynku lacznie z nowosciami. Mozesz sobie
      to wypozyczyc na jakis 3 tyg max do 9 tygodni. Mozesz sobie te wypozyczone
      kompakty odtwarzac gdzie tylko chcesz - tez forma kradziezy tyle ze legalnej.
      tyle ze TPL kupuje te kompakty za moje pieniadze (podatek) i niby w jakis
      sposob jestem ich "wspolwlascicielem".
      z wyrazami szacunku
    • Gość: fnoll re: ewolucja etyki IP: *.bydgoska.krakow.pl 13.04.02, 21:35
      gdy wiekszosc cos robi i dobrze ma sie z tym - to czy do utrzymania jest
      stanowisko, ze to cos jest nieetyczne?

      np przez wieki mniejszosc probowala wmowic wiekszosci, ze seks jest zly,
      niemoralny etc., natura jednak nie dala sie wpasowac w tak przyciasne ramki,
      i "oficjalna" moralnosc w koncu sie dostosowala, a nie na odwrot

      moze tak jest i z kopiowaniem "wlasnosci intelektualnej" - ze jedyna droga nie
      jest proba wyeliminowania tego "grzesznego" zachowania, lecz
      napisanie "wlasnosciowej" etyki na nowo

      pzdr

      fnoll
      • Gość: maly.k tyki etyki IP: *.sympatico.ca 13.04.02, 22:06
        Gość portalu: fnoll napisał(a):

        > moze tak jest i z kopiowaniem "wlasnosci intelektualnej" - ze jedyna droga nie
        > jest proba wyeliminowania tego "grzesznego" zachowania, lecz
        > napisanie "wlasnosciowej" etyki na nowo
        Ta 'wlasnosciowa etyka' ma jakies 80 lat, nie wiecej.

        Pozdrawiam,

        mk.
    • sloe Re: To nie jest problem natury etycznej 15.04.02, 01:04
      Kopiowanie plyt jest legalne jesli kopiuje sie je na wlasny uzytek i nie
      czerpie sie z tego korzysci finansowych. Podobnie jak nagrywanie filmow z
      telewizji, kaset z radia (czy tez kopiowanie oryginalnych), itd. Dlatego mozna
      wypozyczac plyty w bibliotekach (przynajmniej zagranica) - nie ma w tym nic
      zlego.
      Kazdy komputer nowej generacji jest wyposarzony w "nagrywarke", podobnie jak
      magnetofony czy magnetowidy w funkcje nagrywania.
      Tak wiec dodo nie musi sie obawiac, ze jesli zaproponuje komus przegranie
      plyty (kasety) to jej dziecko sie zdemoralizuje.
      I jeszcze jedno - jakosc nagran na plytcie skopiowanej jest dokladnie taka jak
      oryginalnej - jak pisal soso. Technika poszla do przodu - to nie to samo co
      przegrywanie kaset (audio czy video) co sie wiazalo z utrata jakosci dzwieku
      czy obrazu.
      Nielegalny jest jedynie handel pirackimi plytami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja