Dodaj do ulubionych

Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie być

19.07.15, 16:13
Nie wiem jak to możliwe, by ktoś o urodzie Jennifer Aniston lub Anny Lewandowskiej, a dla mnie oczach mądrzejszych od nich, zachowywał się tak normalnie, skromnie i do tego jeszcze pracował w fabryce. W życiu nie widziałem tak pięknej kobiety, ale to nie jest tak, że tylko zobaczyłem ją i mi odwaliło. Przecież mijam się z nią dziennie, ile po samym uśmiechu można o kimś powiedzieć. Widzę z boku, jak rozmawia z innymi ludźmi, jak nie czuje się kimś lepszym, kto może mieć każdego. Kto szanuje ludzi. Dla mnie to tragedia, ona jest mężatką, więc nie zacznę. Mówimy sobie cześć, zawsze z uśmiechem, czasami mijając się odezwiemy jednym zdaniem o jakiejś bzdurze. Mam w głowie popieprzone przeświadczenie, że życie z nią byłoby bardzo szczęśliwe. Jednocześnie czuję ból, że nigdy z nią nie będę. Przestały mi się podobać inne kobiety, każdą porównuję do niej i widzę przepaść. Może ktoś inny powie, że daleko jej do Dody, tylko ja w Dodzie widzę jakąś wredotę, a nie piękną duszę. W wielu innych pięknych kobietach widzę nudne życie, próżność i miłość do pieniędzy, dlatego w ogóle mnie nie pociągają.

Już miałem podobnie w liceum, dziennie mijałem dziewczynę i podobnie myślałem jak o tej, wykańczało mnie to psychicznie. I minęło dopiero jak przestałem ją widywać. Więc jednak to druga taka piękna kobieta, którą spotkałem w życiu - i tak kiepsko.

Byłem z innymi kobietami, z jedną związek trwał rok, z drugą 3 lata i niedawno się rozpadł. Nie straciłem do nich szacunku. Pierwsza przewyższała mnie pod wieloma względami i po czasie myślę, że to poczucie bycia gorszym zaczęło psuć nasz związek. Druga miała wady, ale chyba miałem nadzieję, że dzięki temu jestem bezpieczniejszy. Oczywiście dopiero teraz tak zaczynam to oceniać.

Jakieś rady, jak sobie poradzić z tym problemem? Ktoś miał podobnie? Co jest ze mną nie tak? Próbować porozmawiać z nią? Może bym dostrzegł jakieś wady, wyluzował, z drugiej strony mógłbym się tylko upewnić, że jest ideałem - i pogrążyć bardziej. Byłbym spięty, co w samej sytuacji, w której jako ktoś z innego działu sztucznie podchodzący, by pogadać, sprawiłoby, że raczej wystraszyłbym ją niż przekonał, że jestem zwykłym kolegą chcącym po prostu poznać koleżankę z pracy.
Obserwuj wątek
    • hansii Skoro doznales olsnienia... 19.07.15, 16:48
      To spokojnie podchodzisz, przedstawiasz sie i muvisz:

      - Chcialbym - bys zostala moja zona.
      Vidze Ciebie obok mnie.

      Zapewniam, ze jesli nie jestes lysy i garbaty - to na 50 % dostaniesz odpowiedz - na TAK.

      ______________________________________
      To najszybsza i dosc dobra droga do sukcesu.
      Zdecydowana i wiarygodna decyzja.
      • forcione Re: Skoro doznales olsnienia... 19.07.15, 16:54
        Bardzo śmieszne.
        • hansii cd... 20.07.15, 00:42
          forcione napisał:
          > Bardzo śmieszne.

          nie viem, czy smieszne.
          ale prawdziwe.
          sproboj - to sie przekonasz.
          wiekszosc kobiet nie chce zadnej milosci
          (chociaz o tym mowia)
          Chce, tak naprawde, Przekonanego DO NICH / DO NIEJ / partnera.
          dla realizacji wlasnych celow zyciowych.
          • torado Re: cd... 24.07.15, 20:09
            hansii napisał:

            > forcione napisał:
            > > Bardzo śmieszne.
            >
            > nie viem, czy smieszne.
            > ale prawdziwe.
            > sproboj - to sie przekonasz.
            > wiekszosc kobiet nie chce zadnej milosci
            > (chociaz o tym mowia)
            > Chce, tak naprawde, Przekonanego DO NICH / DO NIEJ / partnera.
            > dla realizacji wlasnych celow zyciowych.

            oj hansii troszku przegłeś ;-) nie wszystkie tak mają...widzę, że Ty nie wierzysz w miłość i w kobiety, w ich bezinteresowność ;-)
            • hansii jusz sie popraviam... :) 25.07.15, 12:23
              torado napisała:
              > oj hansii troszku przegłeś ;-)

              - no troszku tak, provokacyjnie...

              nie wszystkie tak mają...widzę,
              że Ty nie wierzysz w miłość i w kobiety, w ich bezinteresowność ;-)

              - - ale teraz doprecyzuje:
              w bezinteresowna milosc wierzy sie gdzies tak do 30-tki...
              potem zaczyna sie zwyczajnie na pierwszym miejscu stawiac swoje Interesy.
            • wolfbreslau Re: cd... 25.07.15, 12:55
              torado napisała:

              > > Chce, tak naprawde, Przekonanego DO NICH / DO NIEJ / partnera.
              > > dla realizacji wlasnych celow zyciowych.

              to standartowe damskie zachowanie :-0
              w okresie tokowania pozwalaja samcowi na wiele, gotowe z nim nawet pojechac na wycieczke do groty z nietoperzami, i udaja zainteresowanie itd etc. wlasciwie nawet nie udają, tylko mają to na zasadzie instynktu zdobywczego przyswojone jako technike połowu samca .
              a gdy juz go uwiaza na smyczy / czyli samca/ wtedy zadne wycieczki, zadne sexy na klatce schodowej, zadne tam rozmowy o brzasku o ludzkosci ich nie kreca....ino zakupy, kredyty, pieluchy i co mowila maciejowa w niedziele po mszy do jozkowej i jak byly obie ubrane :-0
              itd etc
              a potem sie dziwuja baby, za samiec otumaniony w okresie gdy podrywal swoja samiczke, doznaje szoku, gdy spotyka w domu kure domowe, a raczej hydre w papilotach i antyseksownej podomce rozciagnietej do ziemi :-)
              i w efekcie szoku...idzie z kumplami na wodke, lub szuka pociechy w burdelu

              hey dziewczyny.nie jest tak zle jak napisalem z wami, ale i niezbyt dobrze :-0
              • hansii wolf, wyjales mi to z ust... :) 25.07.15, 20:14
                wolfbreslau napisał:
                > hey dziewczyny. nie jest tak zle jak napisalem z wami, ale i niezbyt dobrze :-0


                wolf, wyjales mi to z ust... :)
                w warszawie jest jeszcze gorzej, bo wymagania mazowszanek sa jeszcze wieksze,
                ale skutecznie je tepi konkurencja bialoruskich i ukrainskich djewoczek :)

    • feministkapl Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 19.07.15, 17:42
      no ale czy to od razu trzeba na taka wskoczyc i ja ciupciac? ... jeszcze tak cierpiec ze sie nie da?

      Patrz sobie na nia ile wlezie i nie kombinuj jakby to ja zniewolic dla swoich lwasnych korzysci - daj jej zyc czlowieku, tym bardziej ze i tak juz zajeta, jak mowisz, wiec i o czym to tu mowa?
      • forcione Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 19.07.15, 22:19
        Mowa o tym, że czuję duży stres widząc tą dziewczynę dziennie w pracy lub wiedząc, że w każdej chwili mogę ją zobaczyć. Myślę, że nie trzeba tak czuć, ale gdybym tak miał, to bym tu nie pisał. Rozwiązaniem byłoby zrobić coś, żeby jej więcej nie spotykać, ale to na razie niemożliwe. Nie wiem skąd wniosek, że nie dam jej żyć i kombinuję, jak ją zniewolić - napisałem wprost "ona jest mężatką, więc nie zacznę".

        Mowa też o tym, że patrzę na inne kobiety, porównuję do niej i... nic nie czuję. A jednak chciałbym kogoś pokochać. Ale to pewnie minie, jak ją przestanę widywać. Tylko czy to jedyne możliwe rozwiązanie? Czy można sobie z tym poradzić inaczej?
        • hansii placzesz - jak baba. 20.07.15, 13:06
          forcione napisał:
          napisałem wprost "ona jest mężatką, więc nie zacznę".

          blad. placzesz jak baba.
          zyciowych szans sie nie pomija. jak najbardziej mozesz jej powiedziec,
          ze jestes nia oczarowany.

          jezeli Ci powie, ze nic z tego bo...
          - bedziesz przynajmniej mogl spac spokojnie - wiedzac, ze sprobowales.
          • szaman.ka Re: placzesz - jak baba. 20.07.15, 17:11
            hansii napisał:

            > forcione napisał:
            > napisałem wprost "ona jest mężatką, więc nie zacznę".
            >
            > blad. placzesz jak baba.
            > zyciowych szans sie nie pomija. jak najbardziej mozesz jej powiedziec,
            > ze jestes nia oczarowany.
            >
            > jezeli Ci powie, ze nic z tego bo...
            > - bedziesz przynajmniej mogl spac spokojnie - wiedzac, ze sprobowales.

            Popieram w całej rozciągłości.
            • malwi.4 Re: placzesz - jak baba. 20.07.15, 22:41
              Z jednej strony Hansi rację ma. Kto tam wie, czy ona szczęśliwa z mężem jest. Może szanse dla autora są. Z drugiej strony nie można wykorzystywać gorszych chwil w cudzym związku i powiększać ewentualne pęknięcie, ktore przy dobrej woli naprawic mozna. Decyzje o nowym przyzwoicie jest podejmować po zamknięciu starego. Z drugiej strony, która kobieta podjęła by wyzwanie nowego, gdyby zamknęła stare i poznała smak wolności. Ja nie.
              • ijonaa.tichy Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 13:18
                Ja tak.
                Pisz za siebie:D:D:D
                • duchswiety6 Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 13:56
                  he he miłość,zauroczenie.
                  hmm sytuacja z życia wzięta - jestem sama okoliczni jeszcze pełni sił witalnych samce non toper podchody aż żenujące momentami.
                  No ale cóż postanowiłam sobie zaryzykować i spotkałam się :D
                  Facio położył na stole kilka setek i towar.
                  Pod koniec spotkania dotarło,że nie szukam sponsora ale kogoś kto sie ewentualnie czasami spotka - facio stwierdził,że da swojej kobiecie kasę na dziecko i zwinie żagle.
                  he he - ubrał się i poszedł sobie na stole został towar kasę zabrał.
                  Płakałam, wycenił mnie na 5 gram amfy i 3 gramy zioła ( no,przynajmniej dobrej jakości )
                  Po papce psychologicznej myślałam,że skrzywione mam spojrzenie na świat i relacje.
                  Jednak rzeczywistość uparcie utwierdza,że pojęcie miłość,zauroczenie -> troska,zainteresowanie itp. to tylko wytwór naszego umysłu.
                  Zresztą wyczytałam że pociąg seksualny został ładnie ubrany w słowo miłość aby kopulacja nie była sprawą tak banalną i chyba jest coś na rzeczy.
                  pozdrawiam
                  • ijonaa.tichy Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 14:57
                    taa, ossssszywiscie, al to tylko dlatego że ogromna większość na tej smutnej planecie nie jest specjalnie rozwinięta duchowo i zdolna do miłości dłuższej niż kilka lat;) a seks w ich wykonaniu to tylko tępe rżnięcie

                    Nie ma się co oszukiwać... no ale tu chyba działają jakieś skomplikowane mechanizmy obronne pozwalające wierzyć, iż osoba która np. zostawiła nas dwa razy pod rząd dla kogoś innego, zrobiła to z wielkiej miłości

                    Niemniej są wyjątki i miłości trwająca całe życie obojga :-):-):-) tak optymistycznie zakończe i uciekam na rower :D:D:P
                    • feministkapl Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 16:01
                      to zlozona sprawa ale tak, hormony glownie odpowiedzialne a wlasciwie ich poziom - przeciez ani dzieci ani starcy sie na zadne bajki nie lapia podchodzac do sprawy bardziej pragmatycznie - a najlatwiej to na psach poobserwowac jak to dziala; gdy suka ma cieczke to i z sasiedniej dzielnicy sie jakis lamaga przyplacze zwabiony zapachem ... ;))
                      • duchswiety6 Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 22:28
                        feministkapl napisała:

                        a najlatwiej to na psach poobserwowac jak to dzi
                        > ala; gdy suka ma cieczke to i z sasiedniej dzielnicy sie jakis lamaga przyplacz
                        > e zwabiony zapachem ... ;))

                        chyba przeginasz - tu żadnych info zwrotnych nie ma - koledzy i tyle.
                        • feministkapl Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 23:42
                          co przeginam? Ty suki z cieczka nie mialas to nie wiesz jaka to mordenga z taka na spacer wyjsc - gdy cala wycieczka wszelakich psow z okolicy pod drzwiami czeka dzien i noc i na krok nie odstepuje liczac na okazje by wskoczyc na taka ;)

                          Moze ta oblubienica autora tez jakies fermony wysyla a on wiatr w nozdrza zlapal to i go do niej ciagnie? ;))
                  • malwi.4 Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 18:46
                    Kasę zabrał? O, ta sknera obrzydliwa!

                    A tak na marginesie. Gdzie Ty takie okazy wyhaczasz? Kiedyś się kwiaty przynosiło. A teraz suszone?
                    • duchswiety6 Re: placzesz - jak baba. 21.07.15, 22:25
                      malwi.4 napisała:

                      > Kasę zabrał? O, ta sknera obrzydliwa!
                      >
                      > A tak na marginesie. Gdzie Ty takie okazy wyhaczasz?

                      ano widzisz to najprawdziwsza rzeczywistość.
                      Zawisze z deszczu pod rynnę :lol:
                      • hansii Duszko Swieta: 22.07.15, 14:17
                        duchswiety6 napisał(a):

                        zmien nicka na: "Duszka.Swieta".

                        - chyba jeszcze nick wolny.

                        jak tak od serca - bo nie lubie CYFR w nicku.

                        ma sie te swoje zasady.
                        • duchswiety6 Re: Duszko Swieta: 23.07.15, 14:06
                          hansii napisał:

                          > duchswiety6 napisał(a):
                          >
                          > zmien nicka na: "Duszka.Swieta".
                          >
                          > - chyba jeszcze nick wolny.
                          >
                          > jak tak od serca - bo nie lubie CYFR w nicku.
                          >
                          > ma sie te swoje zasady.

                          he he lubię takich co to im się wydaje,że są cwańsi jak ładniejsi
                          • duchswiety6 Re: Duszko Swieta: 23.07.15, 14:08
                            cóż "zazdroszczę" autorowi idealizmu i życzę aby nigdy nie doszedł do wniosku,że druga osoba jest po prostu zbędna biorąc pod uwagę za i przeciw.
                            • hansii alesz Duszko Swieta... 23.07.15, 15:08
                              duchswiety6 napisał(a):
                              > cóż "zazdroszczę" autorowi idealizmu i życzę aby nigdy nie doszedł do wniosku,
                              że druga osoba jest po prostu zbędna biorąc pod uwagę za i przeciw.

                              Zobacz Duszko - taki LECHU byl przeciez "za, a nawet przeciw" i wcale idealista nie byl
                              - bo komune przecie zdolal obalic.


                              A co do niezbędnika - co myslisz o jakims wspolnym malym seksiku ?

                              bo do tego druga osoba, like you for example, jest po prostu NIEzbędna...
                              • duchswiety6 Re: alesz Duszko Swieta... 23.07.15, 20:33
                                doprawdy ? seks tak atrakcyjny aby w jakieś relacje wchodzić?
                                Według mnie przereklamowany :D

                                • 1klementyna Re: alesz Duszko Swieta... 23.07.15, 21:51
                                  Seks należy do podstawowych potrzeb człowieka. Czy w takim razie może być przereklamowany? ;)
                                  • duchswiety6 Re: alesz Duszko Swieta... 23.07.15, 22:21
                                    ale nie najważniejszych.
                                    Młoda już nie jestem jednak w dalszym ciągu wianuszek chętnych do kopulacji he he
                                    Zbyt bardzo szanuję siebie aby z byle kim byle gdzie i byle jak.
                                    Zresztą wartościując seks mogę mieć zawsze - żaden towar deficytowy - jednak do tego potrzebne jest chemia - bez tego nie ma takiej opcji.
                                    Perspektywa - gdyby ostatni adorator coś znaczył w moim odczuciu cieszyłabym się,ze zwrócił na mnie uwagę chciał i jeszcze prezent zostawił,a tak?
                                    Jedynie uraz,że wycenił na kilka gram towaru.
                                    • 1klementyna Re: alesz Duszko Swieta... 23.07.15, 22:33
                                      Ależ oczywiście, że potrzebna jest chemia. Przynajmniej dla kobiety. :)

                                      Czytałaś książkę "Kato-tata" Halszki Opfer? Tam jest dość dobrze pokazane, dlaczego kobiety wykorzystane seksualnie mają problem w relacjach damsko-męskich. Warto przeczytać. Jest też inna książka "Skradzione jutro" S. Levenkorn, ale to już z amerykańskiego rynku.
                                • hansii Alesz Duszko, ja Tiebia praszu... 23.07.15, 22:48
                                  duchswiety6 napisał(a):
                                  > doprawdy ? seks tak atrakcyjny aby w jakieś relacje wchodzić?


                                  Alesz Duszko, ja Tiebia praszu...
                                  - kto tu mowil o jakichs relacjach ?
                                  • duchswiety6 Re: Alesz Duszko, ja Tiebia praszu... 23.07.15, 22:59
                                    Klementyna czy Tobie się wydaje,że ja patrzę tylko ze swojej perspektywy?
                                    Cóż mylisz się - rozejrzałam się w okół siebie i jedyne co widzę to samo gooowno - ciągła walka o jakąś dominację,czepianie,zazdrość itp. bzdety.o agresji,przemocy zwłaszcza fizycznej,seksualnej faciów nie wspomnę.
                                    Generalnie jeżeli miałabym z jakimś idiotą funkcjonować za cenę wyru...ia to dziękuję.I nie potrzebuję do tego żadnych książek.
                                    Szukać mi się nie chce ani weryfikować mi się też nie chce - uwarunkowane jest to nawet nie niechęcią do faciów ale ogółem niechęcią do życia. Jestem po prostu zmęczona.
                                    • hansii Alesz Duszko, ja Tiebia snowa praszu... 24.07.15, 06:31
                                      duchswiety6 napisał(a):
                                      > Klementyna czy Tobie się wydaje,że ja patrzę tylko ze swojej perspektywy?

                                      - Klementyna to dziewczyna , hiba ?
                                      ja nia nie jestem, co hiba nie trudno po licznych (moich) przekazach dostrzec ?
                                      walka o jakąś dominację, czepianie

                                      - dominacja, czepianie , zazdrosc - to nie moja para butow, a tylko pokojowa wspolpraca...

                                      > Generalnie jeżeli miałabym z jakimś idiotą funkcjonować za cenę wyru...ia to dz
                                      > iękuję.

                                      - alesz nikt nie mowil o relacjach i nikt nie mowi tesz o "funkcjonowaniu".
                                      mowa jest tylko o "le petite tete a tete" - od czasu do czasu... :)
                                      • wolfbreslau Re: Alesz Duszko, ja Tiebia snowa praszu... 24.07.15, 10:29
                                        jest tu watek jednej o oszalala przez faceta, i tutejszy watek o jednym takim co oszalał na punkcie kobiety...powinnii sie skonsolidowac
        • torado Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 24.07.15, 20:11
          forcione napisał:

          > Mowa o tym, że czuję duży stres widząc tą dziewczynę dziennie w pracy lub wiedz
          > ąc, że w każdej chwili mogę ją zobaczyć. Myślę, że nie trzeba tak czuć, ale gdy
          > bym tak miał, to bym tu nie pisał. Rozwiązaniem byłoby zrobić coś, żeby jej wię
          > cej nie spotykać, ale to na razie niemożliwe. Nie wiem skąd wniosek, że nie dam
          > jej żyć i kombinuję, jak ją zniewolić - napisałem wprost "ona jest mężatką, wi
          > ęc nie zacznę".
          >
          > Mowa też o tym, że patrzę na inne kobiety, porównuję do niej i... nic nie czuję
          > . A jednak chciałbym kogoś pokochać. Ale to pewnie minie, jak ją przestanę widy
          > wać. Tylko czy to jedyne możliwe rozwiązanie? Czy można sobie z tym poradzić in
          > aczej?

          a nie idealizujesz jej zanadto, że czujesz się przy niej aż tak onieśmielony...i że ona przyćmiewa inne kobiety?
    • szaman.ka Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 19.07.15, 18:13
      forcione napisał:
      >
      > Jakieś rady, jak sobie poradzić z tym problemem? Ktoś miał podobnie? Co jest ze
      > mną nie tak? Próbować porozmawiać z nią? Może bym dostrzegł jakieś wady, wyluz
      > ował, z drugiej strony mógłbym się tylko upewnić, że jest ideałem - i pogrążyć
      > bardziej. Byłbym spięty, co w samej sytuacji, w której jako ktoś z innego dział
      > u sztucznie podchodzący, by pogadać, sprawiłoby, że raczej wystraszyłbym ją niż
      > przekonał, że jestem zwykłym kolegą chcącym po prostu poznać koleżankę z pracy
      > .
      Zakochujesz się w swoich wyobrażeniach i marzeniach, a nie w realnej osobie. Tak naprawdę jej przecież nie znasz. Widzisz tylko, że jest miła w obejściu i podoba Ci się z wyglądu i na tym ta znajomość się jak na razie kończy. Pewnie takie zauroczenia jeszcze niejeden raz przeżyjesz.
      • forcione Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 19.07.15, 22:27
        Ok, kocham się w wyobrażeniach, wiem o tym. Nie znaczy to, że nie kochałem swoich partnerek. O to właśnie pytam, jak ktoś, kto kocha się w wyobrażeniach, ma się w nich przestać kochać. Skąd się to bierze w ludziach w ogóle? Przecież wcale nie chcę o niej myśleć. Mam prawie 30 lat, drugi raz (drugie zauroczenie) w życiu to niezbyt często chyba?
        • szaman.ka Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 20.07.15, 07:29
          Ja przecież nie mówię, że to coś złego. To nie jest zarzut.! Każde zakochanie się jest po części tym samym. Później w zderzeniu z rzeczywistoscią czasami następuje otrzeźwienie. Myślę, że powinieneś starać się ją bliżej poznać. Wtedy miałbyś okazję zweryfikować swoje wyobrażenia.
        • ijonaa.tichy Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 20.07.15, 19:28
          Ja bym działała...
          tu działają tajemnicze sprawy; nie bez powodu przyciąga cię właśnie ona, dlatego nie rozumiem nudnych, schematycznych gadek że życie coś tam niby negatywnie zweryfikuje, bo jeśli weryfikuje to tylko "związki" kombinowane, powstałe z przyzwyczajenia czy zwykłego pociągu seksualnego ;)
          Magia to coś więcej, słuchaj głosu duszy, bo ona wie najlepiej, co da jej największe szczęście i zamieni twoje życie w nieustające święto, bo to jest możliwe tylko przy tej jedynej istocie dla nas najwłaściwszej :):):):):)
          • malwi.4 Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 20.07.15, 22:53
            Te tajemnicze sprawy tak po dwoch latach tajemnicą być przestają. I "zaś" niektórzy magii szukać zaczynają. I tej istoty najwlasciwszej...

            Nie ma istoty najwlasciwszej. Możemy mniej lub bardziej dopasować się. To też zależy od momentu w życiu, okoliczności, samoświadomości.

            Ale ładnie piszesz. Milo się połudzić :)
            • ijonaa.tichy Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 21.07.15, 13:15
              Wiesz, każdy dostaje to w co wierzy ;);)

              Ty wierzysz w model wiecznych poszukiwaczy magii czy miłości oraz brak istnienia tego kogoś dla nas naj - właśnie to dostajesz :D
              Niektórym "zaś" się udaje znaleźć to naj na całe życie i pławia się w nieustającym święcie we dwoje :):):):) święcie, zachwycie, błogosławieństwie i radości
              • malwi.4 Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 21.07.15, 18:49
                To gratuluję i trzymam kciuki :)
                • ijonaa.tichy Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 21.07.15, 19:29
                  Dzięki ;);) wzajemnie:-):-):-D:-)
          • mona.blue Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 21.07.15, 19:42

            > Magia to coś więcej, słuchaj głosu duszy, bo ona wie najlepiej, co da jej najwi
            > ększe szczęście i zamieni twoje życie w nieustające święto, bo to jest możliwe
            > tylko przy tej jedynej istocie dla nas najwłaściwszej :):):):):)

            Też wierzę w tę magię i najwłasciwsza osobę, ale w nieustające święto to ju nie ;)
    • wolfbreslau Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 19.07.15, 18:19
      zawsze gdy spotykalem na swej drodze kobiete i bylem z nia, to byla wlasnie ta najpiekniejsza.czasem w danej chwili, czasem na dluzej.ale zawsze naj :_ !
    • leda16 Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 20.07.15, 19:17
      forcione napisał:
      > Już miałem podobnie w liceum, dziennie mijałem dziewczynę i podobnie myślałem j
      > ak o tej,


      I mentalnie nigdy z niego nie wyrosłeś.
      • forcione Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 20.07.15, 20:00
        Z czego? Tamta nie byla zajeta, powiedziałem jej o zauroczeniu. Nie wyrazila chęci.
        • leda16 Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 20.07.15, 20:59
          forcione napisał:

          > Z czego?

          Z szczeniackiego infantylizmu.
          • 1klementyna Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 20.07.15, 21:11
            Chyba "ze", specjalistko.;-)
    • nowadarunia Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 22.07.15, 21:01
      Skoro już wiesz, że kochasz się w wyobrażeniu (jak ktoś już tu słusznie napisał), to na początku pogódź się z tym, że tylko sobie to wyobrażasz. Asekurujesz się, boisz się odrzucenia (liceum), więc wolisz żyć w swojej bańce, kochając wyobrażenie. Pomyśl, jak wiele będziesz mógł dać jakiejś realnej dziewczynie, skoro tak mocno i intensywnie przeżywasz relację z wymyśloną (bo taka ona jest - nie znasz jej). Zrób bilans zysków i strat. Odpocznij. Wyjedź gdzieś. Przestań żyć marzeniami. Chyba że Ci z tym dobrze...
      • wolfbreslau Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 23.07.15, 13:14
        nowadarunia napisała:

        > Skoro już wiesz, że kochasz się w wyobrażeniu (jak ktoś już tu słusznie napisał
        > ), to na początku pogódź się z tym, że tylko sobie to wyobrażasz.

        przeciez sie pogodzil, bo to najlatwieszy sposob na wytlumaczenie wlasnych zaniechan.
        a jesli to tylko problem w nadmiernej wstydliwosci, to podobno psychologia potrafi w tej dziedzinie pomoc ...........podobno :-)
      • forcione Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 23.07.15, 23:56
        Nie jest tak, że ja wolę się kochać w wyobrażeniach (dziewczynie z liceum powiedziałem dokładnie to, co sugerujecie w obecnej sytuacji). Po prostu nie widzę szans i to jest prawdziwa bariera decydująca o tym, że nie chcę jej nic wyznawać. To jest fabryka, 95% mężczyzn, nie wierzę, że zwróciła uwagę akurat na mnie, nie czuję tego. Ciężko mi z nią zacząć rozmawiać (ale próbuję), bo jest z innego działu i trzyma się ze swoją grupą, mnie najwyżej coś odpowie, miło się uśmiechnie, ale nie zainteresuje się bardziej, nie zaczepi mnie sama innym razem. To normalne, skoro jest mężatką. Któregoś dnia wyskakuję i ma mi się rzucić w ramiona, bo powiem kilka wielkich słów i coś ładnego o magii miłości? Musiałaby być nienormalna. Czy uważacie, że nie ma znaczenia ocena swoich szans i po prostu trzeba to zrobić, bo inaczej powinienem się czuć kolesiem, który wolał się mazgaić?

        Zapytałbym ją, gdybym widział choć cień szans. W czym mam go upatrywać? Jeśli ich nie widzę, to jaki cel miałoby moje wyznanie? Żeby wiedzieć, że zrobiłem wszystko, co się da? Hmmm...

        Napisałem na początku, że w liceum miałem tak samo, mając na myśli, że spotykam dziennie dziewczynę, z którą nie mogę być. Wyznałem jej wszystko i nie była zainteresowana. Jednak to, że nie chciała, nie znaczyło, że pomyślałem "aha, nie da się, to nie zawracam sobie więcej głowy" i wykasowałem uczucia do niej. Kochałem się w wyobrażeniu, bo nie pozwoliła mi na więcej. Kochałem się w wyobrażeniu, bo nie potrafiłem się odkochać. Nie mogłem zapomnieć, bo dziennie ją spotykałem.
        • torado Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 24.07.15, 20:19
          forcione napisał:
          >. Kochałem się w wyobrażeniu, bo nie pozwoliła mi na więcej. Kochałem się w wyobrażen
          > iu, bo nie potrafiłem się odkochać. Nie mogłem zapomnieć, bo dziennie ją spotyk
          > ałem.

          jeśli chcesz się nauczyć jak przestać się kochać w wyobrażeniach o jakiejś osobie to na początek może zastanów się czemu to robisz, co Ci to daje, jakie masz z tego korzyści, jakie braki psychiczne kompensujesz itp. Jeśli oczywiście Ci to przeszkadza, chciałbyś się nauczyć jakoś inaczej reagować, bo jeśli nie...to tak naprawdę pewnie nie ma nic złego w kochaniu się w wyobrażeniach :-)
          • wolfbreslau Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 25.07.15, 12:09
            torado napisała:


            > jeśli chcesz się nauczyć jak przestać się kochać w wyobrażeniach o jakiejś osob
            > ie to na początek może zastanów się czemu to robisz, co Ci to daje, jakie masz
            > z tego korzyści,
            to przeciez banalnie proste.......taki sposob przezywania uczuc eliminuje ewentualnosc spotkania sie z odmowa :-) w swiecie realnym
            a snuc bajdy i wyobrazenia to fajna sprawa czasami ......czasami nawet ja sobie lubie pomarzyc ze ide po plazy pod copacabana z alina weber , lub inna europejsko-slowianska brazylijka w stylu alesandry ambroso ;-0
            • szaman.ka Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 25.07.15, 14:12
              wolfbreslau napisał:

              > torado napisała:
              >
              >
              > > jeśli chcesz się nauczyć jak przestać się kochać w wyobrażeniach o jakiej
              > ś osob
              > > ie to na początek może zastanów się czemu to robisz, co Ci to daje, jakie
              > masz
              > > z tego korzyści,
              > to przeciez banalnie proste.......taki sposob przezywania uczuc eliminuje ewent
              > ualnosc spotkania sie z odmowa :-) w swiecie realnym
              > a snuc bajdy i wyobrazenia to fajna sprawa czasami ......czasami nawet ja sobie
              > lubie pomarzyc ze ide po plazy pod copacabana z alina weber , lub inna europej
              > sko-slowianska brazylijka w stylu alesandry ambroso ;-0
              >
              >
              Niezupelnie o lęk przed odmową tutaj chodzi. W pierwszej sytuacji autor wątku nawet wyjawił swoje uczucia wybrance.

              Zwykle w takich sytuacjach chodzi o lęk przed bliskością. Wybieramy wtedy podświadomie taką osobę, by nie mogło dojść do spełnienia miłości, ponieważ obawiamy się bliskości.
        • szaman.ka Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 24.07.15, 22:29
          forcione napisał:

          > Nie jest tak, że ja wolę się kochać w wyobrażeniach (dziewczynie z liceum powie
          > działem dokładnie to, co sugerujecie w obecnej sytuacji). Po prostu nie widzę s
          > zans i to jest prawdziwa bariera decydująca o tym, że nie chcę jej nic wyznawać
          > . To jest fabryka, 95% mężczyzn, nie wierzę, że zwróciła uwagę akurat na mnie,
          > nie czuję tego. Ciężko mi z nią zacząć rozmawiać (ale próbuję), bo jest z inneg
          > o działu i trzyma się ze swoją grupą, mnie najwyżej coś odpowie, miło się uśmie
          > chnie, ale nie zainteresuje się bardziej, nie zaczepi mnie sama innym razem. To
          > normalne, skoro jest mężatką. Któregoś dnia wyskakuję i ma mi się rzucić w ram
          > iona, bo powiem kilka wielkich słów i coś ładnego o magii miłości? Musiałaby by
          > ć nienormalna. Czy uważacie, że nie ma znaczenia ocena swoich szans i po prostu
          > trzeba to zrobić, bo inaczej powinienem się czuć kolesiem, który wolał się maz
          > gaić?
          >
          > Zapytałbym ją, gdybym widział choć cień szans. W czym mam go upatrywać? Jeśli i
          > ch nie widzę, to jaki cel miałoby moje wyznanie? Żeby wiedzieć, że zrobiłem wsz
          > ystko, co się da? Hmmm...
          >
          > Napisałem na początku, że w liceum miałem tak samo, mając na myśli, że spotykam
          > dziennie dziewczynę, z którą nie mogę być. Wyznałem jej wszystko i nie była za
          > interesowana. Jednak to, że nie chciała, nie znaczyło, że pomyślałem "aha, nie
          > da się, to nie zawracam sobie więcej głowy" i wykasowałem uczucia do niej. Koch
          > ałem się w wyobrażeniu, bo nie pozwoliła mi na więcej. Kochałem się w wyobrażen
          > iu, bo nie potrafiłem się odkochać. Nie mogłem zapomnieć, bo dziennie ją spotyk
          > ałem.

          No więc zastanów się dlaczego zakochujesz się w obiektach, które są niedostępne dla Ciebie ?
          To , że wybieramy na obiekt swych uczuć taką, a nie inną osobę, nie jest przypadkowe.
          Co powoduje, że w takich, niedostępnych osobach lokujesz swoje uczucia? Masz jakieś pomysły na ten temat ?
          • forcione Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 25.07.15, 19:32
            Nie mam pomysłu, niestety. Choć wcale nie jestem pewny czy tak jest, że zakochuję się w dziewczynach niedostępnych dla mnie. Dziewczyna z liceum nie od razu mnie zbyła, dała mi szansę, kilka razy się ze mną spotkała. Po chwili przegrałem z typem przystojniejszym, bardziej rozrywkowym, obytym z dziewczynami, cool. To była moja pierwsza miłość, psułem wszystko myśleniem, żeby nic nie zepsuć.

            W pierwszej wiadomości pisałem, że byłem w związku, dwa razy. Pierwsza z tych dziewczyn też była spełnieniem moich marzeń przez jakiś czas (choć nieco innych marzeń). Też jej przecież musiałem wszystko wyznać. Tylko że wcześniej dobrze się znaliśmy, stawaliśmy się przyjaciółmi, zresztą tak, jak z następną dziewczyną. Może jestem takim introwertycznym typem, którego trzeba dobrze poznać, żeby coś w nim odkryć. Który nie potrafi się "sprzedać" i który nigdy nie miał w naturze flirtowania. Na pewno znaczenie ma brak wiary w siebie, obawa przed wystawieniem się na bolesny strzał, może nawet na śmieszność. Prawdą jest, co ktoś napisał, że problemem jest niechęć do życia. Rozstanie z dziewczyną po 3 latach, powrót do rodziców, znajomi dookoła odnoszą sukcesy, biorą śluby, rodzą dzieci, budują domy, a ja zrobiłem krok wstecz. Przyjaciółki się skończyły, nikogo na widoku, a ja z planem rozpoczęcia nowych studiów mizernie widzę najpewniej parę lat bez dziewczyny. To dziwne, przez 2 miesiące od rozstania właściwie cieszyłem się życiem, nie czułem potrzeby, że muszę kogoś znaleźć. Znalazła się ta dziewczyna z pracy i nie potrafię nawet artykułu z gazety przeczytać, bo jestem nerwowy. Różnie mam, czasami się cieszę, że widzę jej najpiękniejszy uśmiech na świecie, czasami wolałbym jej nie widzieć, bo jest dla mnie rajem widzianym zza szyby. Jak w czyśćcu, w którym ponoć największą karą jest to, że się nie jest w niebie. Zawsze znajdowałem wiele powodów, dlaczego robię tak, a nie inaczej, i wszystkie brzmiały realnie, ale rzadko wiedziałem, który z nich jest prawdziwy. Mózg człowieka jest stworzony do robienia mu dobrze, a nie do szukania prawdy.
            • kobza16 Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 25.07.15, 23:56
              forcione:
              > . Mózg człowieka jest stworzony do robienia mu dobrze, a nie do szukania prawdy
              > .

              I tak se bedziesz robił "dobrze" do 50tki? Przezyjesz zycie w wyobrazni a nie na jawie? hmm, ciekawe. Zwykłe fizyczne zafascynowanie mylisz z miłością i jeszcze dorabisz sobie teorie.
              Dobrze ze przynajmniej racjonalnie oszacowujesz swój brak szansy. A moze ty tak lubisz sobie pobujać, pomarzyć, bez realnych szans na realizacje? who knows, czas jednak dorosnąć, bo jedną nogą stoisz w nocniku
            • duchswiety6 Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 26.07.15, 00:09
              forcione napisał:



              > . Mózg człowieka jest stworzony do robienia mu dobrze, a nie do szukania prawdy
              > .
              jaka manipulacja,chociaż po części prawda - jeden potrzebuje gnoić innych by poczuć przyjemność,drugi seksu a jeszcze inny świętego spokoju :D
        • apersona Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 25.07.15, 17:36
          Dziwne, że chcesz unikać mało prawdopodobnych spotkań jakby były dla ciebie groźne. Zwykle ludzie się cieszą przy takich spotkaniach, ot przyjemnie się chociaż pogapić.
          • mona.blue Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 25.07.15, 17:46
            Może wiąże zbyt duże nadzieje z tym spotkaniem i dlatego sie boi.
    • duchswiety6 Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 24.07.15, 12:35
      problemem jest niechęć do życia.
      Nic to nie da co tu czytam,sugestie.
      Przykro mi.
      • 1klementyna Re: Spotykać tą najpiękniejszą i nigdy z nią nie 24.07.15, 14:48
        Ale wiesz, że ta niechęć do życia nie musi trwać wiecznie? I od Ciebie zależy jak długo potrwa, bo tylko Ty możesz to zmienić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka