Dodaj do ulubionych

Dlaczego matki...

13.09.15, 15:19
często wtracaja się w to z kim może, a z kim nie może spotykać się corka?
Kogo może poślubić, a kogo nie może?
Dlaczego naklaniaja niegotowe do malzenstwa córki do podjęcia tego kroku?
Dlaczego widząc nieszczęście córek w małżeństwie stosują presję i manipulacje, żeby nie dopuścić do rozwodu córki?
Obserwuj wątek
    • feministkapl Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 16:51
      Zyly dluzej wiec i lepsze moga miec rozeznanie co do ludzi, ktory co wart - corka w stanie zauroczenia moze wiele przeoczyc.

      Ale bywa ze matki do sprawy podchodzace samolubnie - im ziec zamozniejszy to i moze szczodry wiec tym wygodniejsze ich samych zycie, bo utarlo sie w spoleczenstwie polskim ze zeniac sie bierze sie i matke zony pod swa finansowa opieke. Wiec samo to plus cala ta kwestia odwieczna tego ze 'a co inni na to powiedza'!

      Bo do macierzynstwa wcale nie potrzeba inteligencji - jedynie zdrowa macice!
      • leda16 Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 17:33
        feministkapl napisała:

        > Zyly dluzej wiec i lepsze moga miec rozeznanie co do ludzi, ktory co wart - cor
        > ka w stanie zauroczenia moze wiele przeoczyc.


        Dokładnie to samo chciałam napisać. Natomiast Mona stosuje pewne przegięcie - z tchórzostwa pozwala innym decydować o swoim życiu, a potem płacze i jęczy, że nie tak to sobie wyobrażała ;)


        > Ale bywa ze matki do sprawy podchodzace samolubnie - im ziec zamozniejszy to i
        > moze szczodry wiec tym wygodniejsze ich samych zycie, bo utarlo sie w spoleczen
        > stwie polskim ze zeniac sie bierze sie i matke zony pod swa finansowa opieke.



        To przede wszystkim dostatek dla córki i jej potomstwa. Natomiast ludzie bogaci szczodrzy zazwyczaj nie bywają, ponieważ w ten sposób do bogactwa by nie doszli. Zresztą mało który młody człowiek jest zamożni. Jednak zamożni mogą być jego rodzice. Ale dla synowej szczodrzy nie koniecznie. Np. ja zawsze synów ostrzegałam - nigdy nie czyń żony współwłaścicielką swoich nieruchomości :). A po naszej śmierci wszystko dostanie syn, a nie "młodzi"


        > Bo do macierzynstwa wcale nie potrzeba inteligencji - jedynie zdrowa macice!



        A kto mówi o inteligencji? Inteligencję to trzeba mieć, żeby dobrze bachory wychować :).
        • feministkapl Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 17:45
          wiesz leda, piszac to myslalam o przykladzie jaki mam we wlasnej rodzinie - wszystkie tesciowe (x4) doja chlopakow jak krowy widze - a to im fundna wakacje, lub na wycieczke zabiora zagranice, a to prezencik ot tak ale drogi bo tanszego nie wypada, a to imieninki na ktore z pustymi lapani pojsc nie wolno, a to remoncik maly z nowymi szafkami do kuchni, nie mowiac o wypadach na zakupy z coruniami podczas ktorych cos tam zawsze skapnie dla nich tak poza pysznym lunchem w dobrej restauracji - wszystko na koszt malzonkow, oczywiscie!
      • hansii Femi, czy Ty mi koncu poviesz ? :) 13.09.15, 19:02
        feministkapl napisała:
        > Ale bywa ze matki do sprawy podchodzace samolubnie - im ziec zamozniejszy to i
        > moze szczodry wiec tym wygodniejsze ich samych zycie, bo utarlo sie w spoleczen
        > stwie polskim ze zeniac sie bierze sie i matke zony pod swa finansowa opieke.

        Femi, czy ty mi koncu poviesz ? :)

        - Z jakiego OSTATNIEGO ZADUPIA w Polsce "B" - ty pochodzisz ?

        - Zambrow, Lubartow, Lubaczow ?

        (gdyz ja to z Warsiawy jezdem...) - w zyciu o czyms takim nie slyszalem,
        by ziec musial brac pod finansowa opieke tesciowa...
        A zapewniam, ze w Plocku, Poznaniu, Krakowie - gdzie mam rodzine i przyjaciol jest podobnie...
        Mozna tesciowej czasem pomoc - ale okazyjnie - a nie na stale...

        Bo do macierzynstwa wcale nie potrzeba inteligencji - jedynie zdrowa macice!

        - nie tylko. przede wszystkim zdrowe i pracowite rece.
        • feministkapl Re: Femi, czy Ty mi koncu poviesz ? :) 13.09.15, 19:55
          No i sam widzisz ilez to ty sie ode mnie dowiadujesz bez konieznosci wychylania nosa z tego twojego ograniczonego swiata - podziekuj wiec pieknie, zamiast wiecznie narzkac!!
          • hansii Re: Femi, czy Ty mi koncu poviesz ? :) 13.09.15, 20:21
            feministkapl napisała:
            > No i sam widzisz ilez to ty sie ode mnie dowiadujesz bez konieznosci wychylania
            > nosa z tego twojego ograniczonego swiata - podziekuj wiec pieknie, zamiast wie
            > cznie narzkac!!


            alesz dziekuje, a tylko przecie z ciekawosci pytam, bo wiem, ze tak jak to przedstawiasz
            - to bylo w Polsce jakies 100 lat temu...

            wiec tylko mi napisz - gdzie takie ostatnie mentalne ZADUPIE - jakie opisujesz
            - jeszcze w Polsce egzystuje ?
            - no podaj region kraju przynajmniej... to moze turystycznie i z ciekawosci pojade, by to obejrzec...
            • feministkapl Hansi, czy Ty sie koncu odpie... ? :) 13.09.15, 20:36
              Tak, wiemy - ty chlopak z Nowolipek - i kazdy z W-wy dobrze wie co to znaczy....
              • hansii ani mi sie sni, Aniele... 13.09.15, 20:40
                feministkapl napisała:
                > Tak, wiemy - ty chlopak z Nowolipek - i kazdy z W-wy dobrze wie co to znaczy...



                e tam... powtarzasz przedwojenne legendy rodem z "Dziewczat z Nowolipek".

                - w czasie wojny wszystko szlag trafil i dzisiaj to normalna dzielnica...

                PS. a jak z naszym seksikiem, Aniele ?
                • feministkapl Re: ani mi sie sni, Aniele... 13.09.15, 20:56
                  a pomiedzy wojna a teraz ... tez tak jak ty tutaj za mna oni chodzili i nekali swe ofiary.. Z powietrzem ci ta tendencja weszla w nawyk czy moze jakies blizsze koneksje?
                  • hansii Nie koneksje, a refleksje, Aniele... :) 13.09.15, 21:31
                    Oczarowala mnie Twoja rogata Dusza i przewrotnosc, Aniele :)

                    - no to jak z tym malym seksikiem ?
                    • feministkapl refleksje? 13.09.15, 21:49
                      Na wspomnienia cie wzielo? To masz:

                      '– Jedną z najważniejszych dla mnie dzielnic jest Muranów – mówi artysta. – Tu dorastałem i zanim jeszcze przyszli hippisi czy gitowcy, były tu wojny między podwórkami i trzeba było opracować odpowiednią strategię, by przetrwać – wspomina. Jeszcze w latach 60., w okolicach ulic Gibalskiego i Esperanto, żyły zamknięte społeczności o przestępczym rodowodzie. – Mieliśmy tu “pawiaków” i chłopców z “gibalaka”. Dziś jest nie do pomyślenia, by ktoś został pobity na ulicy za niewłaściwy ruch czy źle użyte słowo.

                      Wówczas takie zdarzenia miały miejsce przede wszystkim dlatego, że było tu największe zagęszczenie recydywistów na metr kwadratowy. '

                      www.zw.com.pl/artykul/303990.html
                      • hansii ten Pan to chyba byl przyjezdny ? 13.09.15, 22:46
                        gdyz ten rejon (Gibalskiego) to nie Muranow - to juz bliska Wola.
                        i faktycznie mial charakter proletariacko-przestepczy.


                        Muranow (ten przedwojenny) byl zydosko-polski i mial charakter kupiecko-proletariacki.
                        ale po upadku powstania W geccie w 1943 zostal calkowicie zrownany z ziemia.
                        na jego miejscu powstal w latach 50.tych nowy SOCJALISTYCZNY Muranow.
                        - dzielnica o charakterze robotniczym
                        a dzis jedna wielka sypialnia dla przyjezdnych studentow
                        - bo blisko Centrum i dobry dojazd na wszystkie uczelnie.

                        PS. Na Wole rzadko sie zapuszczalem , bo rzeczywiscie mozna bylo tam w nos dostac...

                        a teraz smialo wal - skad w koncu jezdes ? :)
                        • feministkapl Re: ten Pan to chyba byl przyjezdny ? 13.09.15, 23:01
                          Wola czy Muranow to prawie jeden pies. Zrownany z ziemia, zbudowany na gruzach, czesciowo w prezencie przez Ruskich jak i MDM, zasiedlany recydywa, pracownikami SB, i z silnymi komuszymi powiazaniami.

                          Nie moj swiat!
                          • hansii Bzdury wypisujecie, Towarzyszko. 13.09.15, 23:46
                            Muranow (i powojenny i przedwojenny) a - Wola to dwa rozne Swiaty.
                            (mimo, ze graniczyly ze soba...)

                            nie znasz Warszawy - to nie pisz na tematy - o ktorych nie masz pojecia.

                            Bliska Wola NIE BYLA zniszczona i zachowala az do lat 60.tych swoj przedwojenny charakter.

                            a tu - jak wygladaly moje Nowolipki przed wojna, dobrze i niebiednie:
                            - a potem jak wygladaja teraz - tez dobrze i niebiednie - ale ZUPELNIE INACZEJ
                            to zupelnie nowe Miasto.
                            pl.wikipedia.org/wiki/Ulica_Nowolipki_w_Warszawie
                            a tera nie marudz - tylko smaruj - skad jezdes ? :)
                            • feministkapl Re: Bzdury wypisujecie, Towarzyszko. 14.09.15, 00:20
                              nie z Muranowa.
                              • hansii no dobrzi... :) 14.09.15, 07:32
                                jak sama widzisz - mam mieszkanie w dzielnicy - prawie jak w Paryzu :)

                                a ze jestes nie z Muranowa i nie z Warsiawy - to juz viemy.

                                - napisz w koncu - skad.

                                PS. Polsze kocham cala.
                                lacznie z Biala Podlaska.

                                - a nawet ze LWOWEM i WILNEM.


                                • feministkapl Re: no dobrzi... :) 14.09.15, 12:06
                                  Aaa, bo ty myslisz ze lepiesz wiesz ode mnie gdzie sie wychowalam, tak? No prosze. Jak to sie taka przypadlosc nazywa? Mania? Urojenia? Omamy?


                                  A pisz ty wreszcie na temat dyskusji a nie jak pewna kobieta swoje urojenia na moj temat do znudzenia klepac!!

                                  Amen.
                                  • hansii Ty pisz na temat. 14.09.15, 19:19
                                    feministkapl napisała:
                                    > A pisz ty wreszcie na temat dyskusji


                                    ale pisze, bo tematem dyskusji jestes zawsze TY i maly seksik z Toba.

                                    - no wiec skad (pochodzisz) ?
    • to.niemozliwe Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 19:07
      Bo chcą, by córki nie popełnialy ich błędów, a nawet by miały o wiele lepsze życie niż one. Plus atawistyczny lęk o potomstwo.
    • hansii A ojcowie maja tak z synami :) 13.09.15, 19:30
      mona.blue napisała:
      > często wtracaja się w to z kim może, a z kim nie może spotykać się corka?

      - Tez sie wtracam :) - Bo syn mi pracuje w Swiatowej firmie.
      - aby sie Bron Panie - nie zadawal z Murzynkami, a z Azjatkami tez lepiej - NIE...

      - nie chcialbym miec wnuka mulata, czy ze skosnymi oczami. Bialy Rasista jestem...

      > Dlaczego naklaniaja niegotowe do malzenstwa córki do podjęcia tego kroku?

      - Przeciwnie, niegotowe do malzenstwo dziecie ZNIECHECAM do podjecia (przedwczesnie) tego kroku. Po trzydziestce prosze...
    • mona.blue Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 20:46
      A mi się wydaje, że dlatego, ze chcą się pozbyć odpowiedzialności za córki, chcą mieć w końcu święty spokój. A rozwodu boją się jak diabła, żeby córeczką przypadkiem nie zwracała się z pomocą do 'mamusi'.
      • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 22:20
        mona.blue napisała:

        > A mi się wydaje, że dlatego, ze chcą się pozbyć odpowiedzialności za córki, chc
        > ą mieć w końcu święty spokój. A rozwodu boją się jak diabła, żeby córeczką przy
        > padkiem nie zwracała się z pomocą do 'mamusi'.

        Nie wierzę że w ten sposób można pomyśleć.Dziecko to zawsze dziecko trzeba wspierać w każdych okolicznościach.Mi tam sprawia przyjemność jak córka się do mnie zwraca z jakimiś wątpliwościami.
        Ja tam miałam spokój - zatrzasnęłam drzwi jak miałam 13 lat i od tego momentu nie miała matka wpływu na moje życie.
        • mona.blue Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 22:26
          To dlaczego matka, a w zasadzie ojciec również mogą wywierać presję, żeby nie było rozwodu, widząc jak ich córka cierpi w danym zwiazku? Słysząc, jak jest źle traktowana?
          • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 22:30
            mona.blue napisała:

            > To dlaczego matka, a w zasadzie ojciec również mogą wywierać presję, żeby nie b
            > yło rozwodu, widząc jak ich córka cierpi w danym zwiazku? Słysząc, jak jest źle
            > traktowana?

            Wiesz co? Ja ostatnio usłyszałam od teściowej,że powinnam cierpieć w imię rodziny he he. Odpowiedziałam,że ja nie nadaję się na męczennice to się obraziła :D i że każda kobieta ma przejepane.
            Ale ja nie jestem każda.Nie dociera, to tak jakby głuchy z niemową gadał he he.
        • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 22:26
          Teraz mimo wszystko staram sie jej pomóc.Spotykam się jednak z zaprzeczeniami.Powiedziałam,że wybaczam.Szkoda mi jej.Sama ze sobą nie daje sobie rady.
          Nigdy nie myślałam,że ktoś ma tak nie zaspokojone wewnętrzne dziecko :(
          Tak wielkie poczucie krzywdy.
          Typowy uraz narcystyczny z zapędami psychopatycznymi.
    • 1klementyna Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 21:14
      Może wynikać to z potrzeby sprawowania kontroli nad dorosłym dzieckiem. Często takie zachowania są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wtedy zamiast każdy żyć swoim życiem, rodzice żyją życiem swoich potomków. Jednak wraz z osiągnięciem dorosłości każdy powinien sam podejmować decyzje dotyczące jego życia. Tylko w ten sposób może poczuć się odpowiedzialny za siebie i nie obarczać innych ewentualnymi własnymi niepowodzeniami.

      Nie wyobrażam sobie, że miałbym narzucać cokolwiek własnym dorosłym dzieciom, To jest ich życie i ich wybory. Niekoniecznie to, co byłoby dobre dla mnie, będzie dobre również dla nich. Pępowinę należy odciąć w odpowiednim momencie. :)
    • maurycy811 Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 22:00
      www.psychofamily.pl

      polecam
    • feministkapl Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 22:10
      Za kobietami nie dojdziesz - moglyby sobie i innym kobietom los polepszyc ale im sie nie chce.. Dzis przeczytalam taki artykul/sprawozdanie - dotyczy nie jedynie wiejskich kobiet, uwazam - a dobrze w nim ujety obraz calosci: natemat.pl/154437,na-kongres-kobiet-przyjechaly-ze-wsi-ponad-200-km-pomimo-przeszkod-na-co-bedziesz-jechala-tam-cie-jeszcze-nie-bylo
    • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 13.09.15, 22:44
      oczywiście nigdy bym nie była w stanie pomóc matce,bratu gdyby nie tutejsze forum.
      Zawsze sie zastanawiałam dlaczego jest jak jest a nie umiałam dotrzeć.
    • lilith45 Re: Dlaczego matki... 14.09.15, 21:27
      Bo sa nadopiekuncze, bo nie przecięły jeszcze pępowiny i żyją ich życiem, bo kierują się wpojonymi im przez babki zasadami lub tym co ludzie powiedzą, bo zyją pid presją społeczną, bo zatraciły wiarę w to, że podstawą związku może być uczucie, zatem chcą aby córki miały zapewniony przede wszystkim byt -jezeli ziec bogaty. Bo mają dość pomagania swoim nieudolnym i mało samodzielnym corkom, które nota bene same na takie wychowały.
    • 1klementyna Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 16:06
      Artykuł tematycznie powiązany z tym, o czym napisałaś:
      "Narcystyczni rodzice

      Narcystyczni rodzice Tak jak architekt projektuje dom, tak narcystyczny rodzic próbuje projektować życie swojego dziecka. Ma ono idealnie wpisywać się w stworzoną wizję.

      „Mój syn wyrośnie na wysokiego, przystojnego bruneta. W szkole zapewne będzie miał mnóstwo przyjaciół - jego otwartość i przebojowość będzie przyciągać ciekawych ludzi. Najlepiej żeby został prawnikiem lub lekarzem – dzięki temu będzie poważany przez wszystkich. Do szczęścia jeszcze tylko piękna żona i dwójka dzieci”. Rodzice, którzy tak opisują swoje kilkumiesięczne dziecko z dużym prawdopodobieństwem są narcystycznymi rodzicami czyli takimi, którzy chcą wychować dziecko idealnie pasujące do wizji, którą sobie stworzyli.

      Poniżej kilka punktów charakteryzujących narcystycznych rodziców i ich pociechy.

      1. Plan na życie. Dr Seth Meyers, amerykański psycholog kliniczny, telewizyjny ekspert i autor książek uważa, że motywacją narcystycznych rodziców są ich własne niespełnione marzenia. Pragną oni, by dzieci kompensowały ich niezrealizowane plany. Gdyby mogli, decydowali by o wszystkim – jaki sport będzie uprawiało dziecko, z kim się ożeni, jakich będzie miało przyjaciół, jaki zawód będzie wykonywać.

      2. Przebranie zamiast ubrania. Dla narcystycznych rodziców bardzo ważne jest pierwsze wrażenie. O ile niemowlę nie sprzeciwia się gdy rodzic wybiera mu ubranie, o tyle starsze dzieci mogą mieć z tym problem. Narcystyczni rodzice nie idą na ugody. Starannie dobierają ubiór dziecka czy jego uczesanie. Wygląd zewnętrzny od razu ma wskazywać na to kim i jakie jest ich dziecko.

      3. Dobre oceny – dobre dziecko. Dr Seth Meyers pracuje z dziećmi narcystycznych rodziców i uważa, że zasadą niemal jest, iż dzieci te były oceniane na podstawie osiągnięć szkolnych. – Mam wielu klientów zmagających się w dorosłości z niskim poczuciem własnej wartości, które w dzieciństwie napędzali ich rodzice oceniając dzieci na podstawie ocen szkolnych. Z jednej strony najważniejsze było dla nich mieć genialne dziecko, z drugiej strony często nie pomagali im nawet w pracach domowych – mówi Meyers. Dzieci takich rodziców czują się niedowartościowane, samotne, zdane na siebie i wiecznie przysparzające rodzicom problemów.

      4. Znajdę ci lepszych przyjaciół. Narcystyczni rodzice oceniają bardzo płytko. Na przykład mogą zabronić zapraszać biednych kolegów z klasy i będą naciskać, by ich dziecko przyjaźniło się tylko z bogatymi dziećmi. Będą przekonywać swoją pociechę, że bogaty kolega jest milszy, lepszy, że warto się z nim spotykać.

      5. Musisz być posłuszny. Dzieci narcystycznych rodziców muszą być posłuszne. W końcu mają za zadanie spełniać misterny plan rodziców. W takim „układzie” dzieci nie są postrzegane jako indywidualne istoty.

      6. Szkoła już wybrana. Narcystyczni rodzice mają niepisaną listę szkół i uniwersytetów oraz zawodów, które powinno wykonywać ich dziecko. Prezes firmy, lekarz, prawnik – tylko będąc kimś ważnym, możesz znaleźć szczęście – zdają się mówić swoim dzieciom. Zamiast wspierać dziecięce zainteresowania, zmuszają swoje dzieci do robienia rzeczy, do których malcy często nie mają talentu, z czym będą zmagać się całe życie i co nigdy nie przyniesie im satysfakcji.

      (Marga, portal czasopisma Charaktery)
      • mona.blue Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 16:56
        Tak, dokładnie to się zgadza, praktycznie każdy punkt dotyczący narcystycznych rodziców.
      • lilith45 Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 17:43
        To racja. Nawet nie wiedziałam że tacgvludzie yo narcystyczni rodzice. Jestem ciekawa ich reakcji w przypadku buntu dziecka.
        • 1klementyna Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 18:16
          Z pewnością nie jest mu lekko. Podejrzewam, że dziecko musi być bardzo zdeterminowane żeby postawić na swoim. Czasem dopiero w mocno dojrzałym wieku udaje się uwolnić od wpływu rodziców.
          • mona.blue Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 21:51
            1klementyna napisał(a):

            > Z pewnością nie jest mu lekko. Podejrzewam, że dziecko musi być bardzo zdetermi
            > nowane żeby postawić na swoim. Czasem dopiero w mocno dojrzałym wieku udaje się
            > uwolnić od wpływu rodziców.

            Dokładnie, oni w przypadku buntu reagowali agresja. Postawienie na swoim, zdecydowanie o rozwodzie wymagało ode mnie roku terapii i wsparcia psychologów (tym bardziej, że wspólnota - drugą rodzina, też była przeciwna). I tak przyplacilam to kryzysem emocjonalnym, z którego dość długo wchodzilam. I widzę, że jeżeli chodzi oo pracę to dopiero teraz się wyłamuje że schematu, że musi być ambitną ponad moja miare.
            Widzę też, że niektóre rzeczy że swojego życia po prostu ukrywam przed nimi, nie mowie im, bo nie chce być narażona na wroga reakcje i próbę zmiany mnie i mojego życia.
            • 1klementyna Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 22:15
              Rozumiem o czym piszesz, bo mój tata też miał takie zapędy. Długo ścieraliśmy się, ale w końcu złagodniał i teraz przyznaje mnie i moim braciom rację. Mam do niego najwięcej cierpliwości i ze mną najczęściej kontaktuje się. Synowie wcześniej postawili mu granice.

              Patrząc na niego wiem, że on też nie miał łatwo ze swoimi rodzicami. Jednak starał się zaspokajać ich potrzeby, my natomiast nie. Pewnie dlatego moje dzieci też żyją swoim życiem i same dokonują wyborów. I dobrze na tym wychodzą.:)
        • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 18:29
          agresja i to przeważnie skrajna.
          Dodam jeszcze od siebie,że taka matka faworyzuje jedno z dzieci,co nie jest dobre bo te faworyzowane czuje się kimś lepszym,a u tego drugiego rodzi się nienawiść względem rodzeństwa.U mnie było podobnie - tylko,że ja o brata byłam zmuszona dbać i szkoda mi go było że musi brać udział w tym co było w domu i moja złość kumulowała się na matce,a nie na bracie.Oczywiście zaczęłam się nad sobą zastanawiać i zapytałam córki najstarszej już kiedyś czy któreś z nich traktuję gorzej jak pozostałe jak ona to widzi.Nie.
          Mam natomiast problem ze średnią wydaje się jej,że brata i najstarsza bardziej kocham,bo im poświęcam więcej czasu.Ciągle próbuje zwrócić moją uwagę na siebie.Tłumaczyłam,że bratu poświęcam więcej czasu,bo osiołek ( lekcje ) i ma więcej problemu ze zdrowiem,a starsza rzadko bywa w domu.Na razie więcej ją przytulam i zaznaczam,że jestem dumna z jej osiągnięć w szkole i niej.Mimo wszystko ciągle się analizuję.
          Nigdy nie chciałam aby moje dzieci miały dzieciństwo takie jak ja.
          Co ciekawe moja narcystyczna matka nie widzi problemu w tym co robiła nam,bo i ona też miała takie dzieciństwo.
          Szok.
          Sama biadoli jak to jej źle i niedobrze i narzeka na swoją matkę.
          Zamknięte koło.Opowiadam jej jak wyglądało dzieciństwo moimi oczyma to od razu agresja,że nie mam prawa jej rozliczać i teksty że jest "wyrodną matką" - nie zaprzeczyłam,powiedziałam tylko,że jej nie odrzucam.Mówiłam jej,że zostało jej może 10-15 lat życia i od niej zależy jak to przeżyje.
          Doszłam do wniosku,że narcyzm to cały szereg zaburzeń określanych jednym mianem.
          Problemem też jest gdy jedno z rodziców tylko narcystyczne.Matka twierdziła,że tato mnie buntował gdy przebywałam u niego.A ja po prostu nie rozumiałam dlaczego tata mnie traktuje normalnie,a ona nie i chciałam egzekwować to od niej,co z kolei powodowało jej agresję.Mogłabym w tym temacie he he książkę napisać :D
          • lilith45 Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 19:20
            Też miałam wypaczoną matkę. Ale mię była n arcystycznym rodzicem az do tego stopnia Ale też wiedziała wszystko najlepiej...tyle że ja byłam bardzo zbuntowana i z zycia zrobiła mi piekło, ale i tak sie nie dalam, a w wieku już dorosłym praktycznie urwałam z nią kontakt.
            • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 20:10
              Motywem do nawiązania relacji był brat - miałam go przez chwilę przy sobie i chciałam go skonfrontować z matką aby mógł jej spokojnie opowiedzieć jak widział swoje dzieciństwo.Widzę go jak się miota jak bardzo jest chory.Wpływ pewnie ma to,że gdy był mały dbałam o niego,wiem że miał dzieciństwo w pewnym sensie bardziej zjepane jak ja bo ja miałam tatę.On nie.
              Popracowałam też i nad nim tyle,że w inny sposób - dotarłam do jego emocji z dzieciństwa - zamiast poczucia bezpieczeństwa - zagrożenie.Przez to,że był faworyzowany przez matkę czuję sie kimś lepszym jak ja zawsze zlewające podejście albo branie na litość,bo zas mu coś tam nie wyszło w stosunku co do mnie.
              Ciężkie to było,bo pierw uświadomiłam mu,że osobą której na nim zawsze zależało byłam ja i to bezinteresownie.Chociaż i matka już "dobrą robotę" zrobiła,że mi niby służył jako opiekunka do najstarszej córki jak była mała.
              Musiałam się cofnąć i przypomnieć mu jak to było gdy jeszcze nie miałam dzieci na świecie,że niby jakimi motywami się kierowałam zabierając go nad morze,odwiedzając w domach dziecka,internatach potem we więzieniach angażując też byłego.
              Dobiło do główki. :D
              Temat matki dalej sporny między nami ale odpuściłam.Jednak udało mi się wpłynąć na nią by nie zamęczała go swoimi problemami,bo on ma zbyt duże problemy ze sobą aby zajmować się jeszcze nią.
              Jemu zasugerowałam,że skoro szkoda mu matki to niech daje kasę mi,a ja z nią chodzę i kupuję co chce do ręki nie dostaje by nie piła.
              Taką wstrząsową terapię mu zaserwowałam bo nie miałam zbyt wiele czasu do spędzenia z nim.
              Agresor on jest ale wykorzystałam sytuację,że mieszkał u mnie z dziewczyną no i chcąc czy nie musiał być grzeczny.
              A było to stosunkowo "proste" opowiadałam o tym jak ja widziałam dzieciństwo.Reagował prawie na wszystko :(
              To jak on jest rozwalony we wszystkie strony to szok.
              No i sam sobie dołożył,że poszukiwany.
              Pewnie taki nacisk psychiczny,że nie zazdroszczę.Ale zaufał mi - zaczął o tym co czuje ciągle płacz i myśli samobójcze.
              Jak bardzo jest mi przykro :(
              Oczywiście kąsa mnie cały czas z jednej strony dziękuje i cieszy się,że jestem z drugiej strony wyzywa.
              Odgrażał się,że zabije dziewczynę,bo go zostawiła a potem siebie.
              Okropne.
              Mam nadzieję,że zmądrzeje i zrobi coś.
              Mówiłam mu żeby poszedł do lekarza,że tam go nie będzie nikt oceniał tylko naprowadzał na w miarę normalne myślenie,ogarnięcie się z emocjami.Też ma problemy z myśleniem.Ostatnio był w takim stanie,że myślałam,że sobie coś zrobi - ciągle płakał,a że mieszka daleko zadzwoniłam na policję,wolałam go we więzieniu jak w grobie.
              Zapytał czy dzwoniłam - mówię mu że tak,bo sie bałam a tu znowu jazda.Ogółem nie rozumie innych ludzi.I jeszcze do tego narkotyki :(
              Jeden człowiek a tyle nieszczęść.
              Płakać mi się chce jak patrzę na to wszystko.


              • mona.blue Re: Dlaczego matki... 17.09.15, 20:57
                To, o czym piszesz to za poważne sprawy na forum, myślę, że tylko terapeuta mógłby Ci w nich pomoc.
            • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 20:56
              Problemem jest też to,że siedział we więzieniu.Tam grypsował i po wyjściu na wolność w pewnych aspektach patrzy przez pryzmat więzienia i hierarchii.Tak jakby nie docierało do niego,że to "dwa różne światy".
              Tłumaczyłam mu,że dla mnie jest bratem i że ja sie nie znam jak jest we więzieniu,że dla mnie będzie zawsze tylko/aż bratem.
              Obojętnie czy będzie "człowiekiem tam" czy menelem pod śmietnikiem tu.Dobrze,że miałam sojuszniczkę w jego dziewczynie.Rozbiłyśmy trochę jego obraz samego siebie he he.Ale utrudnia to relację.
      • mona.blue Re: Dlaczego matki... 17.09.15, 00:13
        A było podane na tym portalu Charakterów zrodlo, z którego czerpał autor/autorka?
        Znalazłam coś takiego, ten artykuł to ściąga z tego;
        www.psychologytoday.com/blog/insight-is-2020/201509/6-things-narcissistic-parents-do?utm_source=FacebookPost&utm_medium=FBPost&utm_campaign=FBPost
        • mona.blue Re: Dlaczego matki... 17.09.15, 00:21
          mona.blue napisała:

          > A było podane na tym portalu Charakterów zrodlo, z którego czerpał autor/autork
          > a?
          > Znalazłam coś takiego, ten artykuł to ściąga z tego;
          > www.psychologytoday.com/blog/insight-is-2020/201509/6-things-narcissistic-parents-do?utm_source=FacebookPost&utm_medium=FBPost&utm_campaign=FBPost

          No, podali źródło ;)
        • 1klementyna Re: Dlaczego matki... 17.09.15, 08:49
          Tak. Ten artykuł był napisany na podstawie tego z Psychology Today. Nie mogłam zalinkować, bo wykrywał mi spam i dlatego skopiowałam.
      • mona.blue Re: Dlaczego matki... 17.09.15, 00:25
        Z tego samego portalu, też fajnie opisane:

        Maja niby wszystko, ale miłość i uwagę rodziców otrzymują pod warunkiem, że realizują niespełnione marzenia mamy lub taty. Dzieci dorastające w „narcystycznych rodzinach”. Czy znacie takie? Potraficie je rozpoznać?

        Amerykańscy terapeuci Stephanie Donaldson-Pressman i Robert M. Pressman u części swoich klientów zaobserwowali zachowania charakterystyczne dla dorosłych dzieci alkoholików, choć ich rodzice nie byli uzależnieni. Po dokładnej analizie okazało się, że wszyscy mieli rodziców, którzy – czy to z powodu stresującej pracy, braku kompetencji rodzicielskich, czy niedojrzałości emocjonalnej – własne sprawy i problemy przedkładali nad potrzeby swoich dzieci. Psychoterapeuci nazwali te rodziny „narcystycznymi”.

        Stephanie Donaldson-Pressman i Robert M. Pressman zebrali typowe cechy rodziny narcystycznej:

        1. Życie na pokaz. W narcystycznej rodzinie wszystko kręci się wokół wizerunku. Otoczenie dostaje komunikat: jesteśmy więksi, lepsi, idealni. Do dzieci trafia przekaz: „Co pomyślą nasi sąsiedzi/krewni/znajomi?”.

        2. Tajemnice. Rodzinnym sekretem jest, że rodzice nie spełniają potrzeb emocjonalnych dziecka lub lekceważą je. Dziecko zaś upomina się: „Nie mów o tym nikomu, po prostu udawaj, że wszystko jest w porządku”.

        3. Trójkąt porozumiewawczy. Członkowie rodziny rozmawiają ze sobą nie wprost, lecz za pośrednictwem innych osób. Obowiązuje zasada „dziel i rządź”, co wywołuje bierno-agresywne zachowania, napięcia i nieufność. Komunikat wprost często ma formę wybuchu gniewu lub wściekłości.

        4. Rozmyte granice. Uczucia dziecka nie liczą się dla rodziców, prawo do prywatności nie istnieje (rodzice podsłuchują rozmowy dzieci, czytają ich pamiętniki). Fizyczne i emocjonalne granice są nieustannie naruszane.

        5. Nieświadomość emocji. Narcystyczni rodzice nie uczą dzieci, jak radzić sobie z emocjami, bo zazwyczaj sami nie mają kontaktu z własnymi uczuciami, dlatego projektują je na inne osoby. Nie dostrajają się emocjonalnie do swoich dzieci – nie potrafią być empatyczni. Zazwyczaj krytykują i osądzają. Dzieci słyszą: „Nie jesteś dość dobry”, „Nie starasz się wystarczająco”, „Jesteś ceniony za to, co robisz, a nie za to, kim jesteś”.

        Emocjonalne nadużycia ze strony narcystycznych rodziców nie są tak oczywiste jak przemoc fizyczna. A jednak – jak uważa Alice Miller, psychoanalityczka, autorka bestseleru Dramat udanego dziecka – przynoszą niekiedy nawet większe szkody. Miller opisała sytuację dziecka uzdolnionego – próbuje ono dostroić się do oczekiwań rodziców, spełnić je, ignorując przy tym własne uczucia i potrzeby. Stając się „wymarzonym” synem czy córką, traci coś bardzo cennego: prawdziwego siebie. Swoje uczucia chowa w „szklanej piwnicy”, a klucz do niej wyrzuca.
        • lilith45 Re: Dlaczego matki... 17.09.15, 07:17
          Ten opis pasuje do mojego domu.
          • mona.blue Re: Dlaczego matki... 17.09.15, 12:49
            lilith45 napisała:

            > Ten opis pasuje do mojego domu.

            Do mojego też, niestety.
        • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 18.09.15, 13:06
          mona dokładnie, dziecko się kocha nie za jakie jest tylko,że w ogóle jest.
        • kardiolog Re: Dlaczego matki... 19.09.15, 13:18
          Bardzo dobre. Więcej takich przytoczen.
          Kardiolog
    • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 16.09.15, 19:15
      I prawda,że taka matka próbuje dziecko na swoje "podobieństwo" ciągle mi mówiła jak mam chodzić ubrana,uczesana zero indywidualności nawet w najmniej ważnych aspektach.
      Teraz też he he dostałam instrukcje jak mam dzieci chować zaprosiłam to od razu,że to czy tamto jej przeszkadza.
      I że w ogóle u mnie się źle czuje.
      Musiałam sie mocno hamować by nie zapytać czy przypadkiem sama sobie nie przeszkadza.
      Ogółem bardzo dziwni tacy ludzie.
      Mieszka w przytułku gdzie jest kontrolowana alkomatem plus AA plus kurator.
      I przyjmuje to wszystko wrogo.
      Sama miałam kuratora,psychologa do domu przyłazili gdy wylazłam ze szpitala po próbie samobójczej ale nigdy mi nie przyszło do głowy,że te osoby chcą źle.
      Raczej mi kurator pomógł.
      Mówię jej o tym.
      A ona stwierdziła,że ja się cieszę złośliwie z jej "nieszczęścia" pociągnęłam temat i zapytałam jej ile osób musiałoby jej powiedzieć,że alkoholiczka 100,200.
      Dałam jej do zrozumienia,że ja nie piję a alkoholikami,że przez 20 lat z eks nie napiłam się nigdy ( jak i z nią ) i w moim domu nie ma tego typu zabaw ;)
      Ona nie widzi problemu - doszłyśmy do tego dlaczego chwyciła za nóż.Takie osoby są zawsze "sprawiedliwe" he he
      Zapytałam jej co by to było gdyby ówczesny partner doszedł do wniosku w swojej główce,że tez powinna dostać nożem?
      Zastanowiła się :D
      Dotarłam,że do brata też wyskoczyła z nożem po pijanemu.
      Uświadomiłam jej,że nienawiść,którą żywiła do ojca przelewa na mężczyzn.Podałam jej przykład,że mój tato z innymi kobietami potrafił nawiązywać normalne relacje.I tutaj też ona "idealna" a mój tato to kawał .... musiałam się naprawdę hamować.
      Ona chyba nie zdaje sobie sprawy z tego,że mój tato był dobrym ojcem nie idealnym ale dobrym a jakim facetem to mnie nie interesuje,że to był jej wybór - ona nie rozróżnia w ogóle relacji.
      I nie bierze pod uwagę uczuć innych.Nie zdaje sobie sprawy,że rani a sama czuje się ciągle raniona.
      Dzięki temu co tutaj przeczytałam widzę to wyraźnie.



    • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 18.09.15, 13:25
      he he zawsze we wszystkim chodzi o mnie - fakt :)
      teraz uzmysłowiłam sobie,że nawiązując relacje z matką tak naprawdę nie chodziło mi o nią czy brata chodziło mi o mnie.
      Instynktu się nie wyprze - potwierdzam.
      • hansii tak, ale... 18.09.15, 15:41
        duchswiety6 napisał(a):
        > Instynktu się nie wyprze

        Tak, ale... mozna na niego naprzec.
        - chetnie lubi byc reprodukowany.
        • duchswiety6 Re: tak, ale... 18.09.15, 16:24
          hansii napisał:

          > duchswiety6 napisał(a):
          > > Instynktu się nie wyprze
          >
          > Tak, ale... mozna na niego naprzec.
          > - chetnie lubi byc reprodukowany.

          he he zapewne.
    • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 18.09.15, 13:26
      i dziękuję :)
    • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 18.09.15, 14:19
      ale nie zostawię ich,dopóki będę.
    • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 19.09.15, 09:26
      Być może nie uwierzysz gdzieś ze 2 mie. temu zorganizowałam sobie sytuację sprzed prawie 20 lat.NIEŚWIADOMIE.
      Wylądowałam na imprezie u sąsiada tam był jego brat,dziewczyna,drugi sąsiad i jeszcze jeden co mieszka kilka bloków dalej.
      Odbicie sytuacji takiej jak wtedy.Sąsiad Romek to wiadomo,jego brat już od kilku lat maślane oczka i wprowadził się do nas naszego bloku "samiec alfa" popularny,piękny i bogaty.
      Na tej imprezie czułam normalnie ich emocje - alfa zaczął mnie dotykać,( co już mnie wkurzyło,bo cenię sobie przestrzeń osobistą )sąsiada brat poszedł sie kąpać,a laska mojego sąsiada zaczęła mi opowiadać,że bi.( tam wtedy też była koleżanka )
      Wystraszyłam się w pewnym momencie i stwierdziłam,że spadam na chatę że za dużo wypiłam.Samiec alfa :D stwierdził,że mi pomoże i wyciągnął białe :D
      Nie dał wyjść - mówię mu,że skoro tak bardzo chce to możemy iść do mnie.Poszliśmy.
      Teraz to boję się sama siebie.Nigdy nie myślałam,że podświadomość ma aż taki wpływ,że potrafimy materializować swoje lęki ( niczym w filmie Kula :D ) i ...... pokonywać je.
      www.youtube.com/watch?v=ukigjUvwAR4
    • duchswiety6 Re: Dlaczego matki... 19.09.15, 16:04
      zakładam,że moje osobiste wynurzenia mogą być drażliwe dla innych ludzi,nudne,śmieszne,smutne itp.
      Ale mi to pomaga,po za tym ja sobie tego sama nie zrobiłam TYLKO TEŻ INNI LUDZIE.
      ******

      www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=363
    • karampuk01 Re: Dlaczego matki... 21.09.15, 08:48
      To jedna z konsekwencji malgorzataliszykkozlowska.blogspot.com/2015/07/niepohamowanie-skromna-panstwo-a.html
      • hansii alesz czego, malgosiu ? 21.09.15, 10:52
        karampuk01 napisała:
        > To jedna z konsekwencji <


        bo, ze Piekna Kobieta jestes - to vidzimy...

        i ze chcialabyc cos poviedziec - to vidzimy tesz...

        - tylko co ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka