Dodaj do ulubionych

Agresywny mąż, czy już rozwód????

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 13:56
Cześć, po raz pierwszy na forum.Mój mąz miewa napady furii, agresywnego
zachowania. Raz kiedyś wybił facetowi szybę w drzwiach auta, gdyż pan
kierowca zajechał mu drogę , i niemiło odpowiedzieł na trąbnięcie. W domu też
zdarzają sie podobne sytuacje, mój facet tłumaczy takie zachowanie; ..."bo,
już żadne argumenty do mnie nie trafiają!!!" wtedy trafia w moją stronę "
jakieś szturchnięcie, bądź kopniak w tyłke". Wcale może to nie jest"klasyczne
bicie żony", jak w filmach, chociaż cóż mmożna nazwać jako "klasyczne" z
takich brutalnych zachowań. Mamy 3letnią córeczkę, która kocha nas oboje, ja
nie mogę zdecydować się na ostateczny krok,. boję się nowej, odmiennej
sytuacji, przeprowadzki do innego miasta, gdzie mieszka moja rodzina, i całej
technicznej strony odejścia.
Obserwuj wątek
    • Gość: zona 32 Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 14:01
      To dalej ja. Chcę dodać, iż pomimo wyższego wykształcenia, psychologicznych
      zainteresowań sama nie potrafię "poradzić tematu'. Wiem , że problemy
      wychowawcze z naszym dzieckiem również mają związek z głośnym zachowaniem
      rodziców, kłótniami, słyszanymi jeszcze w łonie matki.
      Jestem wściekła , że dalej brnę w taką sytuację. Jasne, że są lepsze dni, ale
      tak naprawdę mojego męża bardzo łatwo wyprowadza z równowagi" moja gatka", on
      mówi: "że już tak na mnie reaguje, że ja go nauczyłam takiego odwetowego
      zachowania, "ze wie, że jest żle , ale nas kocha".
      • Gość: mi Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 14:09
        postaw sprawę jasno , albo praca że będzie lepiej albo rozwód, nie ma na co
        czekać
      • hajola Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 14:10
        rozumiem cię dostkonale bo ja brnę w to samo. już raz udeżył mnie w twarz. a
        teraz jak się kłócimy to wygląda jak jakiś furiat. boje sie go i tez nie umien
        się z tego wyplątać mimo że wiem iż powinnam.
        • Gość: zona 32 Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 14:27
          A macie dzieci? Mi wydaje się, albo raczej jestem pewna, że w sytuacji, gdyby
          nie było jeszcze córeczki - odeszłabym natychmiast!!!! Ale jak sięgnę pamięcią,
          to w tamtej sytuacji, powstrzymywała mnie także przysięga małżeńsdka. itd Im
          bardzie się cofam tym znajduję inną argumentację, bo przed ślubem
          powstrzymywała mnie jeszcze miłość>>..... Już wtedy wybuchał agresją, nawet
          naśrodku szosy, zawrócił z drogi gwałtonie hamując, zmieniając kierunek jazdy,
          twierdząc w trakcie awantury w samochodzie , że wraca do tego cholernego
          kościła "odkręcąć cały ślub"..
    • joanna_1 Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 14:14
      Ale chyba nie zawsze taki był? Cos wygenerowało aż taką agresję, spróbuj może
      dociec. Ty tez bądż bardziej stanowcza w uspakajaniu jego, rozmawiajcie o
      przyczynach, źródłach takiego zachowania.
      • Gość: zona 32 Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 14:21
        Co wygenerowało takie zachowania? Jasne, że analizowałam, tysiące razy,
        zatanawiałam się od kiedy się zaczęło, jesteśmy ze sobą 7 lat, 5 lat
        małżeństwa.Jasne, że w stosunku do mnie był na początku OK. Ale w wywiadzie
        rodzinnym dowiedziałam się, że tak bardzo gwałtowne, wrzaskliwe reakcje miały
        miejsce w jego rodzinie np. z Bratem( który ma taką samą datę urodzenia, co
        ja), podobno tak samo go wkurzał, odpierając wszelką męża argumentację, zawsze
        stawiając na swoim.Ok Pewnie ja jestem- powodem- ale nie będę się tak baredzo
        obwiniać, można przecież inaczej rozmawiać.
        • joanna_1 Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 14:28
          Wychodzi na to, że obrał sobie takie wzorce, siłowe. Potrzebny jest silny
          autorytet i ktoś kto umie do niego dotrzeć.
    • alfika Re: hmmmm 24.09.04, 14:25
      ktoś wpada w szał, choć nie musi, ktoś prowokuje - czasem to ta sama osoba, a
      czasem partnerka
      sama pomyśl, jak jest u was
      ale tak dla siebie, na spokojnie
      potem będziesz decydowała,
      bo moze sama coś w sobie będziesz mogła zmienić
      • Gość: zona 32 Re: hmmmm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 14:34
        Tak, wiem że dla niego jestem "płachtą na byka" . Staram się zchodzić z tematów
        drażniacych, unikać , reagować humorem, stosuję różne techniki psychologiczne,
        technika lustrzanego odbicia się nie sprawdza, bo wpada w szał...
        Reakcja humorek tydzień temu zakończyła się " Kopnięciem mnie w tyłek, i
        walnięciem w ramię"... bo zatańczyłam sobie ( dosłownie, w rytm krakowiaka, w
        jego komórce, która nieustannie dzwoniła". Chciałam rozładować humorem, naszą
        rozmowę, gdyż zadałam wcześniej o jedno pytanie za dużo, a on wściekł się ,bo
        miał natłok spraw zawodowych.
        • alfika Re: hmmmm 24.09.04, 14:43
          tu nie musisz niczego udowadniać, na szczęście :)
          grunt zebyś naprawdę czuła się ok ze swoimi decyzjami, krakowiakiem czy
          czymkolwiek

          pozdr
        • daga_ka Re: hmmmm 24.09.04, 14:48
          Gość portalu: zona 32 napisał(a):

          > Tak, wiem że dla niego jestem "płachtą na byka" . Staram się zchodzić z tematów
          >
          > drażniacych, unikać , reagować humorem, stosuję różne techniki psychologiczne,
          > technika lustrzanego odbicia się nie sprawdza, bo wpada w szał...
          > Reakcja humorek tydzień temu zakończyła się " Kopnięciem mnie w tyłek, i
          > walnięciem w ramię"... bo zatańczyłam sobie ( dosłownie, w rytm krakowiaka, w
          > jego komórce, która nieustannie dzwoniła". Chciałam rozładować humorem, naszą
          > rozmowę, gdyż zadałam wcześniej o jedno pytanie za dużo, a on wściekł się ,bo
          > miał natłok spraw zawodowych.

          I co uważasz, ze miał rację? Bo jak tak to jesteś jeszcze bardziej chora niż on.
          Zniszczy Cię kiedyś i na dodatek będzie wszystkim wmawiał, ze to Twoja wina a Ty
          zostaniesz taka zahukana, bez własnego zdania, bo się w końcu oduczysz je mieć,
          żeby nie wszczynać awantur. Tego właśnie chcesz? Racja jest po Twojej stronie,
          jak myslisz co będzie dalej, co jeszcze może się stać?
          • alfika Re: hmmmm 24.09.04, 14:52
            Daga, tu chyba nie chodzi o rację, tylko o dwoje ludzi, z których jednonie
            panuje nad emocjami - i ma możliwość pracy nad tym, zawsze,
            a drugie - może sobie przemyśleć, czy nie bierze w tym udziału
            i tyle

            to nie wojna, to życie, które jeszcze będzie trwało, niezaleznie od rozwodu
            albo pozostania
            • daga_ka Re: hmmmm 24.09.04, 15:28
              Odniosłam po prostu wrażenie,że ona nie wie jaką decyzję podjąć i chyba jej się
              wydaje, że może da się faceta ugłaskać jak będzie z nim odpowiednio postępować,
              czyli np nie poruszać pewnych tematów. Strasznie długo sie waha z tym odejściem,
              przecież już wiele razy podejmowała próby rozmów z mężem i wiadomo jak się
              kończyły. Nie można takiemu facetowi pozwolić tak traktować innych, bo w tej
              jego głowie wydaje mu się, że z nim wszystko ok tylko inni jacyś dziwni i tylko
              go prowokują.
    • daga_ka Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 14:38
      Nic, ale to nic nie usprawiedliwia tego typu zachowań. Co to za tłumaczenie, że
      go denerwujesz Ty? To jakaś bzdura, facet sobie sam z sobą nie może poradzić, to
      jest przypadek do leczenia u lekarza, jesli mąż będzie chciał oczywiście. Jeśli
      nie nie ma się co tłumaczyć, że się boisz czy inne bzdury. Gdybyś była sama to
      możesz sobie pozwolić na traktowanie w ten sposób, ale rodząc dziecko wzięłaś
      odpowiedzialność za jego życie i to jak je teraz ukształtujesz zaważy na całym
      jego życiu. Sama zresztą zauważyłaś, że już teraz masz problemy wychowawcze,
      dalej będzie gorzej aż doprowadzisz do sytuacji, że dziecko nauczone widokiem
      taty samo zacznie sie tak zachowywać a to chyba ostatnia rzecz jakiej byś
      chciała. Ciesz się, ze masz gdzie się wyprowadzić, wiele kobiet jest w gorszej
      sytuacji od Ciebie i są zdane wyłącznie na siebie. Czas się przestać łudzić i
      zacząć działać. Może to da mężowi do myślenia, bo na razie z jego punktu
      widzenia wygląda to pewnie tak, że wszystko jest w porządku skoro jesteś z nim
      nadal. Mam nadzieję, że nie wydaje Ci się, że mu to kiedyś minie bez fachowej
      pomocy?
    • glassempire Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 14:39
      Mysle ze Twoj maz kwalifikuje sie na terapie gdyz nie potrafi i nie chce
      zapanowac nad destruktywnymi agresywnymi zachowaniami ktore nie sa uzasadnione.
      To samo mozna wyrazic spokojnie i efekt bedzie lepszy. Trzeba zeby to zrozumial
      Twierdzenie typu: ja juz taki jestem, zawsze taki bylem, nie zmienie sie, nie
      potrafie - sa dziecinnym, niedojrzalym tlumaczeniem ze mu sie nie chce nad soba
      pracowac. Podobnie jak obwinianie innych ze "go prowokuja".
      To on jest odpowiedzialny za swoje zachowanie i jego konsekwencje - vide
      przypadek z wybita szyba wspoluzytkownika jezdni.
      • Gość: zona 32 Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 14:47
        Bardzo wielkie dzieki!!!!!Mówiecie to samo, co już wiem i mam ułożone w głowie,
        ale boję sie wykonać...Moje rozmowy i opowieści mężowi o problemach z córeczką
        i jej agresjami ( niestety tak!!!!)także ostatnio stały się powodem do
        agresywnych odburkiwań, że "ile można o tym słuchać, kiedy on wraca po kilku
        dniach do domu, a ja mu w łóżku zamiast być kochającą żoną i kochanką to
        opowiadam, jak córka tarza mi się na chodniku, wrzeszczy i kopie, bo lizak po
        obdarciu z papierka, okazał się nie w tym kolorze....".
        • habitus Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 17:21
          Napisz do mnie na priv. Chyba mogę pomóc.
          • Gość: zona 32 Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 18:25
            Nie wiem jak przejść do ciebie z Forum na priv... Proszę o instrukcje..AUTORKA
            • ta Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 18:56
              Przeczytaj sobie jeszcze raz odpowiedź seksuologa.
              Opisał działanie jedynie i zdumiewająco skuteczne w Twojej sytuacji.
              Tacy panowie żerują na "wstydzie" kobiet w ujawnianiu ich patologicznych
              zachowań.

              Jeśli agresja bedzie trwała nadal rozwiąż małżeństwo.
              Ta_
            • Gość: pomocna dłoń Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: 81.219.* / *.grs-3.g1.pl 25.09.04, 11:55
              priv: napisz na adres: habitus@gazeta.pl

    • j_ar Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 15:36
      dla dziecka to nie jest wcale takie mile, kiedy kochajacy tatus bije rownie
      kochajaca mamusie, tak wiec dobro dziecka nie powoinno ciebie trzymac przy
      mezu, co najwyzej wlasny lek, ze szkodą dla dziecka... facet musi sie leczyc,
      inaczej nie ma o czym mowic
    • seksuolog Upubliczniac 24.09.04, 16:16
      Gość portalu: żona 32 napisał(a):

      > Cześć, po raz pierwszy na forum.Mój mąz miewa napady furii, agresywnego
      > zachowania. Raz kiedyś wybił facetowi szybę w drzwiach auta, gdyż pan
      > kierowca zajechał mu drogę , i niemiło odpowiedzieł na trąbnięcie. W domu też
      > zdarzają sie podobne sytuacje, mój facet tłumaczy takie zachowanie; ..."bo,
      > już żadne argumenty do mnie nie trafiają!!!" wtedy trafia w moją stronę "
      > jakieś szturchnięcie, bądź kopniak w tyłke". Wcale może to nie jest"klasyczne
      > bicie żony", jak w filmach, chociaż cóż mmożna nazwać jako "klasyczne" z

      Pytanie jak w ogole oceniasz zachowanie meza? Czy napady sa rzadkie czy czeste?

      Zanim zdecydujesz sie na rozwod dobrze jest wykonac kilka krokow ktore moga
      wplynac na meza:

      - upublicznic jego zachowanie, rodzina i srodowisko, nawet miejsce pracy
      powinny byc dokladnie informowane co sie dzieje. Jest szansa ze meza to
      powstrzyma

      - jezeli maz uzyje przemocy informowac go o szukaniu pomocy na zewnatrz, np.
      psycholog, osrodek pomocy. Zagrozic zgloszeniem na policje jesli bedzie
      probowal nasilac przemoc.

      Dopiero gdyby nie bylo skutku mozna pomyslec od dalszych krokach. Ale czesto
      upublicznienie leczy furiatow w niezbyt ciezkim stanie bo boja sie utraty
      swojej pozycji.
      • Gość: zona 32 Re: Upubliczniac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 18:15
        To autorka listu. Chciałabym uściślić, iż do tzw. rękoczynów dochodzi ok. raz
        na 6 miesięcy. Pozostały czas wypełniony jest zachowaniem tj. odburkiwanie,
        nagłe wybuchy krzyku, kąśliwe żarty, odwoływanie się do zbyt małej ilości
        seksu "wylewnego" i "namiętnego" jak kiedyś na początku. Uwagi o tym , że ma
        potrzeby 2 razy dziennie. Rozmowy zpełzają na niczym,
        • glassempire Re: Upubliczniac 25.09.04, 11:28
          Tak. Swiete slowa. Mowic o tym. MOWIC! Do znajomych, sasiadow, niby napomknac
          przypadkiem... Ale mowic!
          To moze byc czesciowa pomoca.
          On Cie zahukal - sorry - Ty dalas sie zahukac! Jak to mozliwe zebys we wlasnym
          domu musiala uwazac na slowa zeby pana i wladcy qrwa nie urazic bo on jest
          zmeczony, po pracy itp, zebys nie mogla czuc sie swobodnie - gorzej niz za
          komuny w lagrze! To jest zycie?
          Wiesz co? A postrasz Ty go rozwodem z orzekaniem o winie. Za znecanie sie
          psychiczne i przemoc. Zobaczysz jak mu szczeka opadnie. Bo to juz nie sa zarty i
          jak jest choc odrobine obyty i inteligentny to wie co to znaczy a Ty masz ku
          temu podstawy (przemoc psychiczna).
          Napisz do mnie na maila (glassempire@gazeta.pl)
        • seksuolog Re: Upubliczniac 27.09.04, 08:14
          Gość portalu: zona 32 napisał(a):

          > To autorka listu. Chciałabym uściślić, iż do tzw. rękoczynów dochodzi ok. raz
          > na 6 miesięcy. Pozostały czas wypełniony jest zachowaniem tj. odburkiwanie,
          > nagłe wybuchy krzyku, kąśliwe żarty, odwoływanie się do zbyt małej ilości
          > seksu "wylewnego" i "namiętnego" jak kiedyś na początku. Uwagi o tym , że ma
          > potrzeby 2 razy dziennie. Rozmowy zpełzają na niczym,

          A czy otoczenie wie o jego zachowaniu czy tez panuja zmowa milczenia w ktorej
          bierzesz udzial?
    • sorocco Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 24.09.04, 16:30
      To w takim razie musisz zaakceptować agresję męża, zostać z chamem i pogodzić
      się z losem.I niech twoja mała córeczka uczy się w jaki sposób można traktować
      brutalnie kobiety, bo tego nauczy się od ciebie.Głupotą jest nadmierna
      tolerancja i strach przed rozwodem,wiele kobiet uciekło by od takiego ośiłka
      tam gdzie pieprz rośnie.
      • Gość: beta Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 23:34
        Sama tkwiłam w takim związku i po moich groźbach rozwodem było lepiej
        Aż do następnej awantury i tak w kółko. Później doszedł jeszcze alkohol.
        Jestem sama z dwojgiem dzieci już siedem lat i wiem, że rozwód był najlepszym
        rozwiązaniem. Dzieci nie uczestniczą w kłótniach lepiej się uczą i przestałam
        Chodzić z synem do psychologów. Ja męczyłam się 10 lat nie czekaj tak długo
        Może twoja córeczka nie będzie pamiętać kłótni ponoć dzieci zapamiętują ważne
        zdarzenia dopiero w wieku 4 lat wcześniejsze, jeśli nie są zbyt okropne gdzieś
        ulatują. powodzenia.
    • Gość: anna Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? IP: *.crowley.pl 26.09.04, 19:11
      Ja tez po raz pierwszy na forum. Chcialabym odpowiedziec autorce listu, ktora
      zaczela ten watek. Przeczytalam kilka opinii, nie wszystkie i chcialabym cos
      napisac od siebie. Mam podobne doswiadczenia. Dlugo trwalo zanim zrozumialam,
      ze na to nie ma "domowych sposobow". Duzo moznaby opowiadac, wiem jedno:
      najlepsze co mozna zrobic, to NIE CZEKAC, odwazyc sie szukac pomocy,
      przekraczac jak tylko sie da lek przed nieznanym i po pierwsze: przerwac
      izolacje i powiedziec o tym komus zaufanemu, po drugie zglosic sie do
      psychologa, niebieskiej linii, poradni nt. wspoluzaleznien (tkwienie w zwiazku
      przemocowym ma ten sam mechanizm co wspoluzaleznienie!), po trzecie czytac
      ksiazki, ktore mowia dokladnie o tym problemie (np. "Zanim bedzie za pozno",
      ksiazka Gdanskiego Wydawnictwa Psychologicznego, takze: "Kobiety, ktore kochaja
      za bardzo" autorki Susan Norwood, wyd. Rebis), innymi slowy zrobic COKOLWIEK,
      aby sobie pomoc, bo kazda z nas, ktore przezywamy taki problem, bardzo tej
      pomocy potrzebuje, tylko nie zawsze ma odwage po nia sie zwrocic, albo jest tak
      zamotana, ze nie wie co myslec i przeciez kocha swojego partnera itp. Wiem to z
      wlasnego doswiadczenia i jesli moge dodac odwagi autorce listu i innym
      kobietom, ktore maja ten problem, chce to zrobic - uwierz, moze byc lepiej!
      Kazda, nawet b.dluga podroz zaczyna sie od pierwszego kroku - zrob pierwszy
      krok - zglos sie po pomoc. Niech to bedzie telefon do poradni lub telefonu
      zaufania, niebieskiej linii itp, lub wypozyczenie ksiazki o problemie przemocy,
      COKOLWIEK. To, czy wyjsciem jest rozwod, separacja, czy tez moze uleczenie
      zwiazku przy wspolpracy partnera, lub to wszystko razem, okaze sie pozniej
      SAMO, teraz tego nie wiemy, ale trzeba sprobowac, z zaufaniem, ze choc bedzie
      trudno - jest to podroz w dobra strone! Przerwac przemoc trzeba koniecznie,
      takze ze wzgledu na dzieci, ale tez na siebie, bo im dluzej jestesmy w takim
      zwiazku, tym jest gorzej. W czlowieku dzieja sie wtedy rozne rzeczy i w tym,
      ktory jest agresorem i w tym, ktory jest ofiara. Czas to zawsze pogarsza.
      Jestem calym sercem z Toba. Mi sie (jak sadze) udalo -przerwalam przemoc,
      buduje swoje zycie na nowo, to wszystko trwa i rozwija sie, nie wiem co bedzie
      dalej, ale mam wiele nadzieji na dobre zycie, w ktorym przemoc juz nie wroci.
      Moj maz niedawno podjal tez terapie, co na poczatku wydawalo sie 100%
      niemozliwe. Ja tez chodze od prawie roku do pani psycholog, bylam w grupie
      wsparcia nt. przemocy i w poradni uzaleznien, wiele zawdzieczam tez osobom z
      otoczenia, ktorym odwazylam sie - pokonujac wiele oporow - opowiedziec o swoim
      problemie. Wiele dobrego dzieje sie w moim zyciu i jest ono dla mnie teraz jak
      ksiazka - czytam ja i jestem ciekawa co bedzie dalej. Pozdrawiam serdecznie i
      trzymam kciuki!
      • habitus Re: Agresywny mąż, czy już rozwód???? 26.09.04, 22:21
        Gość portalu: anna napisał(a):

        > Ja tez po raz pierwszy na forum. Chcialabym odpowiedziec autorce listu, ktora
        > zaczela ten watek. Przeczytalam kilka opinii, nie wszystkie i chcialabym cos
        > napisac od siebie. Mam podobne doswiadczenia. Dlugo trwalo zanim zrozumialam,
        > ze na to nie ma "domowych sposobow". Duzo moznaby opowiadac, wiem jedno:
        > najlepsze co mozna zrobic, to NIE CZEKAC, odwazyc sie szukac pomocy,
        > przekraczac jak tylko sie da lek przed nieznanym i po pierwsze: przerwac
        > izolacje i powiedziec o tym komus zaufanemu, po drugie zglosic sie do
        > psychologa, niebieskiej linii, poradni nt. wspoluzaleznien (tkwienie w zwiazku
        > przemocowym ma ten sam mechanizm co wspoluzaleznienie!), po trzecie czytac
        > ksiazki, ktore mowia dokladnie o tym problemie (np. "Zanim bedzie za pozno",
        > ksiazka Gdanskiego Wydawnictwa Psychologicznego, takze: "Kobiety, ktore kochaja
        >
        > za bardzo" autorki Susan Norwood, wyd. Rebis), innymi slowy zrobic COKOLWIEK,
        > aby sobie pomoc, bo kazda z nas, ktore przezywamy taki problem, bardzo tej
        > pomocy potrzebuje, tylko nie zawsze ma odwage po nia sie zwrocic, albo jest tak
        >
        > zamotana, ze nie wie co myslec i przeciez kocha swojego partnera itp. Wiem to z
        >
        > wlasnego doswiadczenia i jesli moge dodac odwagi autorce listu i innym
        > kobietom, ktore maja ten problem, chce to zrobic - uwierz, moze byc lepiej!
        > Kazda, nawet b.dluga podroz zaczyna sie od pierwszego kroku - zrob pierwszy
        > krok - zglos sie po pomoc. Niech to bedzie telefon do poradni lub telefonu
        > zaufania, niebieskiej linii itp, lub wypozyczenie ksiazki o problemie przemocy,
        >
        > COKOLWIEK. To, czy wyjsciem jest rozwod, separacja, czy tez moze uleczenie
        > zwiazku przy wspolpracy partnera, lub to wszystko razem, okaze sie pozniej
        > SAMO, teraz tego nie wiemy, ale trzeba sprobowac, z zaufaniem, ze choc bedzie
        > trudno - jest to podroz w dobra strone! Przerwac przemoc trzeba koniecznie,
        > takze ze wzgledu na dzieci, ale tez na siebie, bo im dluzej jestesmy w takim
        > zwiazku, tym jest gorzej. W czlowieku dzieja sie wtedy rozne rzeczy i w tym,
        > ktory jest agresorem i w tym, ktory jest ofiara. Czas to zawsze pogarsza.
        > Jestem calym sercem z Toba. Mi sie (jak sadze) udalo -przerwalam przemoc,
        > buduje swoje zycie na nowo, to wszystko trwa i rozwija sie, nie wiem co bedzie
        > dalej, ale mam wiele nadzieji na dobre zycie, w ktorym przemoc juz nie wroci.
        > Moj maz niedawno podjal tez terapie, co na poczatku wydawalo sie 100%
        > niemozliwe. Ja tez chodze od prawie roku do pani psycholog, bylam w grupie
        > wsparcia nt. przemocy i w poradni uzaleznien, wiele zawdzieczam tez osobom z
        > otoczenia, ktorym odwazylam sie - pokonujac wiele oporow - opowiedziec o swoim
        > problemie. Wiele dobrego dzieje sie w moim zyciu i jest ono dla mnie teraz jak
        > ksiazka - czytam ja i jestem ciekawa co bedzie dalej. Pozdrawiam serdecznie i
        > trzymam kciuki!

        Lepszej odpowiedzi niż powyższa po prostu nie ma. To jest dokładnie to czego
        potrzebujesz, żeby pomóc sobie i mężowi (nie sądzę, żeby lubił być potworem dla
        ciebie i dziecka). Pozdrawiam.
    • Gość: anek zwariowalas? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 13:38
      facet sie nadaje do leczenia i to szybko behawioralnie!! czekasz az Cie pobije
      porzadnie? albo coreczke?!!! kobieto!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka