kochac za bardzo

IP: *.telia.com 25.09.04, 21:32
jestem 5 lat w zwiazku z facetem ktory jest agresywny slownie.Bylam juz wiele
razy obrazana ponizana traktowana jakbym byla dla niego nic niewazna.Lecz to
zawsze ja prosze o pogodzenie powrot bo niekiedy ze mna zrywa obwiniajac i
tak mnie za rozpad zwiazku.Czasami pojego awanturach wytrzymuje pare dni
nieodzywajac sie do niego ale potem zawsze miekne proszac abysmy sie
pogodzili.Wczoraj po kolejej awanturze powiedzial mi ze mam fizia na jego
punkcie i chyba ma racje nie moge sie uwolnic od tego chorego ukladu jak
pomysle ze moglibysmy nie byc ze soba to czuje ze swiat by mi sie zawalil-
Bylam zostawiona juz przez ojca oraz ojca mojego syna kiedy bylam w ciazy
moze tu lezy problem.Ja poprostu za b. go kocham jestem jak opetana chociaz
wiem ze jest to toksyczny i destruktywny zwiazek.Pomozcie i doradzcie mi moze
przezyliscie albo przezywacie cos podobnego.
    • sorocco Re: kochac za bardzo 25.09.04, 22:15
      Tobie przydałaby się dobra terapia. Tak pogadać od serca, z jakimś dobrym
      psychologiem. Wiem, że to kosztuje, ale to jest jedyna droga z wyjścia z tego
      chorego układu. On jest agresywny słownie, ale to nie jest aż tak daleka droga
      od agresji fizycznej- na jedno wychodzi on cię nie kocha, nie ma szacunku dla
      ciebie.Czasem głęboka depresja manifestuje się uzależnieniem w toksycznym
      związku. To jest tak jak z alkoholem. Potrzebujesz pomocy, sama na własną rękę
      sobie nie dasz rady.
      • lady.oracle Re: kochac za bardzo 26.09.04, 00:03
        A mógłbyś polecić jakiegoś psychologa?
        • sorocco Re: kochac za bardzo 26.09.04, 11:30
          lady.oracle napisała:

          > A mógłbyś polecić jakiegoś psychologa?
          ______
          W Polsce nie znam nikogo takiego. Ale mieszkając zagranicą znam. Wydaje mi
          się,że już po pierwszej rozmowie człowiek wyczuwa, czy to właściwy psycholog,
          czy też nie.
          • habitus Re: kochac za bardzo 26.09.04, 17:49
            www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=168&lang=pl
    • Gość: Anna Re: kochac za bardzo IP: *.crowley.pl 26.09.04, 19:36
      Ladnie i adekwatnie zatytulowalas swoj list i tym samym ten watek. Jest taka
      ksiazka pt. "Kobiety, ktore kochaja za bardzo", autorka: Susan Norwood, wyd.
      Rebis (mozna zamowic wysylkowo, albo pytac w ksiegarniach). Jest to ksiazka o
      wlasnie tym problemie: jest sie w zwiazku z kims, kto poniza i zle traktuje,
      ale nie jest sie w stanie tego przerwac, wciaz sie kocha tego czlowieka i nie
      wyobraza sie sobie zycia bez niego. Autorka pisze o tym, co sama zauwazylas: te
      problemy maja korzenie w dziecinstwie. Ksiazka ta jest naprawde super - z tego,
      co sama zaobserwowalam czytaja ja kobiety w przeroznych grupach wsparcia i
      poradniach, a byl czas, ze i ja sie z nia nie rozstawalam i bardzo zmienila
      moje zycie. Jest bardzo konkretna i daje wiele otuchy.
      Szukaj tez pomocy psychologa, ale- jesli moge cos od siebie poradzic -
      psychologa kobiety. Moim zdaniem, w tym akurat problemie, pomoc moze bardziej
      niz psycholog mezczyzna. Poszukaj pomocy, nie zaslugujesz na taki koszmar!
      Kobiet, ktore przezywaja podobne sytuacje jak te, ktore opisujesz, jest bardzo
      wiele. Nie upadaj na duchu! Pozdrawiam goraco!
      Anna
      • Gość: nusia Re: kochac za bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 12:02
        Ksiązka "Kobiety które kochaja za bardzo" pomogla mi zrozumiec wiele
        rzeczy.Jest jeszcze ksiażka "On jej nie kocha a ona za nim szaleje". Niestety
        nie pamietam autora i mam nadzieje ze tytul jest ok. to rowniez "ciekawa"
        lektura dla kobiet takich jak my:( Jednak myśle że bez terapii nie poradzilabym
        sobie. w duzych miastach sa Wojewodzkie osrodki terapii uzaleznien i
        wspoluzaleznien gdzie mozna skorzystac z darmowej terapii. nazwa wskazuje na
        problem alkoholowy ale czesto ofiary przemocy maja tam rowniez swoje grupy.
        dzieki takiemu osrodkowi odzysalam swoje zycie i jest mi cholernie dobrze:)
        Aha! jest jeszcze cos takiego jak CIK- centrum interwencji kryzysowej, podobno
        podobne rzeczy "obsluguje " rowniez caritas, ale nie jestem pewna. Ja pewnego
        dnia wstukalam na przegladarce haslo" przemoc w rodzinie" i tak sie zaczelo.
        zycze powodzenia:)
        • malvvina Re: kochac za bardzo 27.09.04, 12:15
          to nie milosc to patologia
    • Gość: konwalia3 Re: kochac za bardzo IP: *.fbx.proxad.net 27.09.04, 19:20
      Od dwudziestu lat jestem z mezczyzna, ktory wlasciwie nie odwzajemnia mojego
      uczucia. 20 lat za duzo, wierzylam w to ze pewnego dnia "zasluze" na jego
      milosc,spojrzenie,slowa,...do tej pory tak sie nie stalo.Mam dwojke
      dzieci,jestem wiezniem tego zwiazku,nie mam pracy...
      A z wyksztalcenia bylam technikiem budowlanym.Ratuj sie i nie wierz w to,ze
      kiedys bedzie lepiej,bedzie wrecz przeciwnie : gorzej. Szkoda straconych lat na
      oczekiwanie czegos co nie istnieje. Pomysl o sobie i daj sobie szanse na
      wyjscie z tego zwiazku.
    • Gość: Sylwia Re: kochac za bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 18:49
      Hmm..niekoniecznie musisz od tego zwiazku uciekac.Nie wiem na czym polega ta
      agresja slowna.Chodzi o nia tylko gdy sie klocicie??Skoro jestes z tym facetem
      az 5 lat tzn ze naprawde cos do niego czujesz..a on do ciebie..inaczej nie
      wytrzymywalby tak dlugo.Czy widzisz po nim zeby cie kochal?Gdy sie nieklociccie
      czy jest cudowny?Czy sie toba opiekuje??W klotniach czesto mowi sie wiele
      bolacych slow.ja mam podobna sytuacje do twojej.Tez kocham bardzo mojego
      chlopaka i tez graniczy to z obledem.Stale chce go kontrolowac,byc z nim,po
      klotni wyciagam reke.Ale to dlatego ze dojrzalam juz zeby powiedziec ze wina
      czesto lezy po mojej stronie.Wlasnie w tym ze tak o niego zabiegam,jestem
      strasznie zaborcza.prawie nie daje mu oddychac.Czesto robie mu awantury nawet
      jak ma isc do klubu o 23 na 20 min pogadac w sprawie imprezy(jest dj'em-to jego
      praca..a ja mam pretensje)Wiem ze to jest dla niego bardzo meczace..ale wiem
      tez jak wielki uczucie nas laczy.On jest bardzo drazliwy na takie moje
      odchyly.czesto w klotniach slysze slowa typu "zamknij sie","jebnij sie w glowe
      bo z toba jest cos nie tak"..ostatnio nawet "odpierdol sie ode mnie z takimi
      tekstami(wmawialam mu ze patrzyl sie na jakas dziewczyne chociaz wcele mnie
      wtedy z nim nie bylo..to byla moja chora wyobraznia!).Mnie takie slowa bardzo
      bola ale wyobrazam sobie jak musi mu byc ciezko z takimi moimi najazdami i jak
      byloby mi gdybym miala do czynienia ze sama soba.On mi czesto mowi ze nie chce
      mowic do mnie tak brzydko,Ze kocha mnie bardzo nawet jak sie klocimy,nawet jak
      jest zly i gdy tak mowi..ale poprostu wtedy peka.Wiem tez ze gdybym w klotni za
      nim nieleciala,nie ciagnela za reke zeby tylko ze mna rozmawial..to bym tego
      nie slyszala bo on stara sie hamowac..a ja nalegam i prowokuje jak glupia.Teraz
      juz pracujemy nad tym.I jest dobrze...skupiamy sie na naszym uczuciu a nie
      sporach:)Tak wiec...jesli widzisz po nim ze cie kocha,jesli zdajesz sobie
      sprawe co wprwia go w taki stan ze slyszysz potem przykre rzeczy..i zdajesz
      sobie sprawe tez z tego ze kochasz go "za bardzO",za masz na jego punkcie
      fiola..To zastanow sie czy problem nie lezy w tobie,zastanow sie czy jego nie
      meczy ta twoja nadgorliwa milosc.Najwazniejsze to zebys wiedziala ze jemu na
      tobie zalezy...i poszukala przyczyny..czemu wam sie nie uklada.Pomysl ze gdyby
      on nie chcial byc z toba(a przeciez moglby znalezc sobie inna a nie znosic
      ciaglych klotni) to by nie przyjmowal tego ze wyciagasz do niego reke po
      klotni..tylko dawno raczej dalby sobiez toba spokoj.A jesli to ty wyciagasz ta
      reke..to sama pewnie czujesz ze nie zawsze on jest w 100% winien
      konfliktu.Powodzenia
    • Gość: Sylwia Re: kochac za bardzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 00:18
      I jaka decyzja?
    • fnoll Re: kochac za bardzo 01.10.04, 00:06
      wytrzymałaś pięć lat z facetem, który ci ubliża? cóż, widać rzecz nie tylko w
      uczuciach, ale i w tym, że to jego ubliżanie nie stoi w jakiejś wyjątkowej
      sprzeczności z twym własnym obrazem samej siebie

      stań mocno na nogach, a nie będziesz widzieć celu w obcowaniu na codzień z
      kimś, kto kłamie na twój temat

      ale jak stanąć mocno na nogach??
Pełna wersja