Gość: eva
IP: *.telia.com
25.09.04, 21:32
jestem 5 lat w zwiazku z facetem ktory jest agresywny slownie.Bylam juz wiele
razy obrazana ponizana traktowana jakbym byla dla niego nic niewazna.Lecz to
zawsze ja prosze o pogodzenie powrot bo niekiedy ze mna zrywa obwiniajac i
tak mnie za rozpad zwiazku.Czasami pojego awanturach wytrzymuje pare dni
nieodzywajac sie do niego ale potem zawsze miekne proszac abysmy sie
pogodzili.Wczoraj po kolejej awanturze powiedzial mi ze mam fizia na jego
punkcie i chyba ma racje nie moge sie uwolnic od tego chorego ukladu jak
pomysle ze moglibysmy nie byc ze soba to czuje ze swiat by mi sie zawalil-
Bylam zostawiona juz przez ojca oraz ojca mojego syna kiedy bylam w ciazy
moze tu lezy problem.Ja poprostu za b. go kocham jestem jak opetana chociaz
wiem ze jest to toksyczny i destruktywny zwiazek.Pomozcie i doradzcie mi moze
przezyliscie albo przezywacie cos podobnego.