Dodaj do ulubionych

hustawka...

27.09.04, 16:53
pomimo wczrajszego przygnebienia po spotkaniu z kumpela a potem zjedzeniu po
powrocie do domu dwoch kawalkow makowca zeby odreagowac dzisiaj rano
obudzilam sie pelna energii,w dobrym humorze,chociaz z bolem gardla...wypilam
tylko herbate,ze sniadania zrezygnowalam,chcialam troche oczyscic
organizm.pozniej okazalo sie ze sa jeszcze miejsca na uczelni o ktorej
marzylam.to mnie uskrzydlilo jeszcze bardziej.w koncu nie musze sie martwic
co ze mna bedzie,gdzies sie zaczepilam i co mnie bardzo bardzo cieszy,rodzice
tez sa zadowoleni,wybralam studia zaoczne wiec prawie przez caly tydzien bede
w domu...jutro jade zlozyc papiery,jest konkurs swiadectw wiec nie powinna
miec problemow z dostaniem sie..no a pozniej przyszla kupmela,ta co wczoraj i
dzisiaj bylo lepiej,moze nie bylam do konca asertywna,ale pare razy obronilam
swoje zdanie,odwazylam sie odmowic jej i nie pzowolilam sie przegadac,w ogole
jakos sie nie przejelam tym ze mnie nie slucha czy przerywa,wszystko
obracalam w zart...i tym sposobem ani sie nie obejrzalam przyszedl czas na
obiad,zjadlam troche ryzu z jablkami,brzuch mniezaczla bolec,chyba dlatego ze
wczoraj tyle zjadlam a dzisiaj nic,przyzwyczilam sie juz do takiego
nieregularnego odzywiania,ale moj zoladek jest bardzo wrazliwy..na szczescie
juz po wszystkim,wypilam herbate i przestal bolec.czuje sie super,mam ochote
skakac,smaic sie caly czas ot tak o bez powodu,mimo ze pogodajest
paskudna,mimo ze boli mnie gardlo i chyba sie przeziebilam,mimo ze nie wiem
co bedzie jutro..czy jutro nie zdarzy sie cos co popsuje mi dobry
humor..jutro znowu bede sie widziec z kumpela..i tak cale zycie na hustawce...
Obserwuj wątek
    • be81 Re: hustawka... 28.09.04, 12:02
      A ja Ci powiem , że aktualnie strasznie się boję takich huśtawek. Wiem ,że dni
      typu zajęte , wesołe jak nie dojem kończą się niebawem znów napadami.No i
      wtedy zdaję sobie sprawę ,że nadal uzależniam jedzenie od losu np skoro mam
      udany dzień zjem ok no , ale jak juz nieudany to mam wytlumaczanie:///.
      • kasiolda Re: hustawka... 28.09.04, 16:13
        rzeczywiscie jedzenie to swietna wymowka,kiedy masz klopoty nie musisz stawiac
        im czola,gdy cos ci sie nie podoba,zamiast to powiedziec i narazic sie nie daj
        boze na krytyke ludzi jesz,zamiast zadbac o siebie,wyjsc gdzies do ludzi,zrobic
        cos,lepiej schowac sie w domu,jesc czuc sie winnym widzac spojrzenia ludzi gdy
        kupujesz zarcie,gdy pochlaniasz paczke chipsow czy czegos innego,myslisz ze
        wszyscy wiedza,ze mysla ze jestes beznadziejna,jak tak mozna,zamiast wziac sie
        w garsc i przestac narzekac przeciez nie masz zle i znowu jesz...
        wczoraj bylam na gorze dzis jestem w dole...nic mi nie wychodzi..autobus sie
        spoznil,nie moglam znalezc przystanku ani szkoly,lazilam po jakis wertepach i
        wiejskich drogach ale oczywiscie nie zapytalam sie nikogo jak tam
        dojsc...szkola okazala sie jedna wielka sciema..moze przesadzam ale nie wiadomo
        wogole czy bedzie taki kierunek..jest jeszcze mnostwo miejsc wolnych a 3 miala
        byc inauguracja roku akademickiego...ehhh wiem ze to nie moja wina,ale czasami
        mam wrazenie ze przyciagam klopoty,ze zawsze mnie sie cos zlego przydarza,ze
        jestem naiwna,daje sie wykorzystywac i sie jeszcze z tego wszystkiego
        smieje...nie umiem byc pewna siebie..wydaje mi sie zawsze ze nie powinnam bo
        jestem taka a taka...
        na dodatek wszystko mnie boli,mam katar i goraczke..i znowu sie uzalam nad
        soba..chce mi sie jesc...ale wiem ze to nic nie zmieni...juz i tak jestem
        wystarczajaco gruba...nie powinnam..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka