Dodaj do ulubionych

udalo sie!!!

28.09.04, 21:49
postanowilam zalozyc nowy watek w ktorym mozna zapisywac swoje male
sukcesy,male kroczki w strone wyzdrowienia,mile rzeczy ktore was dzisiaj
spotkaly,tak by o nich nie zapomniec...jesli pomysl sie wam podoba,piszcie..
jesli chodzi o mnie to jestem szczesliwa ze mimo ze dzisiejszy dzien nie
nalezal do udanych powstrzymalam sie od napadu..bylam sama w domu,poszlam
wprawdzie do kuchni,zagladalam do lodowki i szafek ale nic nie zjadlam..nie
wiem czy to wynikalo z tego ze zaczynam normalnie myslec a nie popadam w
schemat..ktos mnie skrzywdzil,cos nie wyszlo-ide jesc...a moze dlatego ze nie
bylo niczego na co mialam ochote,jednym slowem zrobilam sie wybredna..tak czy
inaczej jestem zadowolona..i mimo ze nie objadlam sie,wszystko co mnie do tej
pory dolowalo przestalo mnie smucic...jak reka odjal..i nie potrzebowalam do
tego jedzenia..nie chce mowic o przelomie,nie chce snuc planow..ciesze sie i
tyle...a jak bedzie jutro??zobaczymy..
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: udalo sie!!! 29.09.04, 15:28
      dzisiaj bylo mi bardzo milo kiedy mama podala mi sniadanie do lozka..to dlatego
      ze jestem chora..dawno tak nie bylo..poczulam sie bezbronna,mala,potrzebujaca
      pomocy wsparcia..i to bylo naprawde fajne..nie musialam udawac
      twardej,silnej,samowystarczalnej...wczesniej gdy rodzice proponowali ze zrobia
      mi cos do jedzenia odmawialam...nie wypada jestem wkoncu dorosla zeby mam albo
      tato przygotowywali mi cos do jedzenia..poza tym widzialam w tym przejaw
      milosci..i to mnie przerazalo..balam sie tez ze to co zrobia bedzie mialo za
      duzo kalorii,za grubo posmaruja chleb maslem,ukroja za gruby kawalek sera czy
      kielbasy,poslodza herbate bo zapomna ze ja nie slodze itd..teraz bede czesciej
      pozwalac na takie przyjemnosci...a wam sie nie przydarzylo nic milego dzisiaj
      ani wczoraj???
      • horlaa Re: udalo sie!!! 29.09.04, 15:50
        bardzo dobry topic...

        ja też jestem chora, tzn. przeziębiona, ale tak lekko - i to już jest dla mnie powodem do uciechy, że mimo przeziębienia mam w sobie energię i dobrze się czuję.
        poza tym byłam wczoraj u mojej przyjaciółki, obejrzałam jej nowe mieszkanie,
        poza tym... dowiedziałam się jaki będę miała plan zajęć na nowym kierunku studiów i baaaardzo mi się spodobał! zaczęłam wręcz wierzyć w to, że nawet z angielskim dam sobie radę :)

        hmm, i co jeszcze? dziś stary przyjaciel powiedział, ze szkoda, że wyjeżdżam do Krakowa. cieszę się, że przyznał to, takich słów mi teraz brakuje. świadomości, że ktoś będzie za mną tęsknił.
        jutro spotykam się na pożegnalnym piwku z przyjaciółmi, chcę takiego czegoś więcej :)

        uśmiecham się :)
        i pociągam nosem.

        a o jedzeniu nie ma co wspominać :)))
        • kasiolda Re: udalo sie!!! 29.09.04, 19:06
          czesc horlaa!!!
          fajnie "slyszec" ze u ciebie tez ok..
          to kolejna mila rzecz ktora warto tutaj wspomniec..no i jeszcze znowu wrocilam
          do pisania..to mnie uskrzydla..mam ochote smiac sie glosno..tak bez powodu..ale
          nie wiem co by rodzice i brat sobie pomysleli..dlatego usmiecham sie "w
          duchu",sama do siebie i teraz gdy patrze na monitor...wczesniej wydawalo mi sie
          ze sobie nie poradze,ze ksiazka nie bedzie dobra,nikt nie bedzie chcial jej
          przeczytac,ze bedzie niedopracowana,brakowalo mi materialow,ale udalo mi sie
          zdobyc kilka fajnych rzeczy i uporzadkowac notatki..
          baw sie dobrze z przyjaciolmi!!!ja nadal boje sie wychodzic do ludzi ale z
          czasem mysle ze sie przekonam...jesli wypali ze studiami bede zmuszona...
          >a o jedzeniu nie ma co wspominać :)))
          tak jest!!!
          3maj sie mooooooocnoooo!!!
          • kasiolda Re: udalo sie!!! 10.10.04, 15:49
            wracam do pisania o moich malych sukcesach..nie jest rozowo,tato dlaej sie do
            mnie nie odzywa,boje sie kolejnego spotkania z ludzmi ze studiow,pisanie
            ksiazki nie idzie mi najlepiej,nie jestem juz pelna energii,uskrzydlona,mimo to
            bede starac sie dostrzegac chocby najmniejsze pozytywne rzeczy w moim zyciu..
            po pierwsze nie objadam sie,a to juz jest sukces,biorac pod uwage fakt ze nie
            uklada mi sie co bylo swietna wymowka do tej pory by jesc..jutro bedzie
            tydzien...
            po drugie ciesze sie bo moje stosunki z mama ulegaja poprawie,wiecej ze soba
            rozmawiamy,pomagam jej w kuchni,lazimy po sklepach razem,jeden plus z tego ze z
            tatem mi sie nie uklada...
            bylo mi tez milo gdy kumpela zadzwonila dzisiaj zeby podziekowac mi za pomoc
            przy pisaniu referatu...wczesniej tego nie robila..lub jesli wogole ktos to
            robil to bylo to zdawkowe dzieki...
            cieszy mnie tez to ze coraz czesciej mowie co mysle,gdy cos mi nie pasuje mowie
            o tym a nie jak do tej pory milcze i przyjmuje wszystko takim jakim jest...
            i robie cos,anagazuje sie w rozne rzeczy,a to pojde do sklepu,a to pomyje
            naczynia,posprzatam,a to zadbam o siebia,pocwicze,poskacze na skakance,staram
            sie ograniczac czas spedzony przed komputerem...powoli jakos wszystko wraca do
            normy...jestem spokojniejsza jesli chodzi o przyszlosc..wierze ze wszystko sie
            ulozy..a jak to jest u was????
            • kasiolda Re: udalo sie!!! 20.10.04, 09:15
              i znowu cos dopisze...to nic ze mam zmartwienia..bede sie teraz skupiac na tym
              co dobre w moim zyciu..nie bede sie dreczyc negatywnymi myslami...to naprawde
              nic nie da..koniec z zatruwaniem siebie
              wiec..po pierwsze mama mnie pochwalila ze schudlam ze fajnie wygladam..az mi
              pozniej glupio bylo sie obezrec...mialam nawet taki oment zeby dac sobie
              spokoj,no ale druga czesc mnie wygrala..coz..tak mialo byc..moze dzisiaj sie
              uda..
              dwa..bede widziec sie z kumpela..pogadamy,powspominamy i moze skoncza sie moje
              problemy z meczacymi dojazdami...
              trzy juz za dwa dni wizyta u psychologa,ktorej nie moglam i nadal nie moge sie
              doczekac..wyrzuce to wszystko z siebie jak ostatnio..i moze dowiem sie czegos
              nowego o sobie..hmmm dzien sie dopiero zaczal wiec mam nadzieje ze jeszcze cos
              uda mi sie pozniej dopisac..was tez zachecam...3majcie sie!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka