Dodaj do ulubionych

Nauka bycia szczesliwa..

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 12:14
Czy mozna nauczyc sie bycia szczesliwa, cieszyc sie z zycia. Nie mowie tu o
pernamentnym stanie szczescia, bo to niemozliwe...ale ...Dlaczego jest tak ze
czegos sie bardzo chce, ale jak juz to sie ma to stwierdza sie, ze wcale mi
tego do szczescia nie brakowalo i znowu chce czegos innego, co sadze ze da mi
szczescie?
Zauwazylam to u wielu ludzi. A ja sama to szczegolny przypadek...wszystko
analizuje, rozwazam, zastanawiam sie, nie chce popelnic bledu, ale przeciez
czasem fajnie ejst jakis blad popelnic....I przez to trace duzo z urokow
zycia ..Chyba potrzebuje fachowej pomocy....
Obserwuj wątek
    • Gość: marcia Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 12:15
      Ma tak wiele osob..tak wynika z mojej obserwacji....koleznaka przez 7 lat
      chciala schudnac, uwazala to za apogeum szczescia - udalo jej sie, ale teraz to
      uwaza za normalne, ze jest szczupla i wcale sie nie cieszy...marzy o czyms
      innym....
      To banalny przyklad, ale ma przelozenie na powazniejsze sprawy....zawsze chcemy
      czegos, czego nie mamy, a to co mamy uwazamy za normalny stan, ktory nam
      sie "nalezy" i nie ma potrzeby skakac z tego powodu pod niebiosa
    • evamari Re: Nauka bycia szczesliwa.. 01.10.04, 12:18
      "Abysmy mogli byc szczesliwi trzeba, by naszemu szczesciu zawsze czegos
      brakowalo" /H.Stendhal/
      I chyba sporo tu prawdy...
      tez tak mam
    • evamari Za duzo rozsadku? 01.10.04, 12:22
      A co do analizowania i bycia ostrozna....pewnie, ale bez przesady..jakis zloty
      srodek.....
      .i kolejny cytacik (jakos dzis mnie wzielo:)) "Jesli nie chcesz sie zachlysnac,
      nie pij. Jednak wtedy umrzesz z pragnienia"....
    • alfika Re: permamentne poczucie szczęścia 01.10.04, 12:35
      jest możliwe, jeśli będziemy szukać w sobie, w swoim sercu, jeśli będziemy
      dążyli do wartości najważniejszych, choćby było trudno
      schudnięcie, wypięknienie, zakup nowego ciucha, potem auta, zakup nawet domu -
      to nie są najważniejsze wartości, dlatego nigdy nie dadzą, siłą rzeczy,
      trwałego szczęścia
      one tylko na chwilę zaspokoją jakiś głód
      głód tego właśnie trwałego szczęścia
      można wszak nic nie mieć, być samemu - i być najszczęśliwszym na świecie

      może to kwestia przesiedzenia jakiegoś czasu nad rozmyślaniem i wyborem,
      całkowicie świadomym, co jest naprawdę cenne - jaka ja powinnam być, by czuć
      się ok
      na zewnątrz są tylko kolejne błyskotki - na chwilkę
    • ziemiomorze Stop making sense 01.10.04, 12:49
      Pragnienie napedza cierpienie - im mniej chcesz, tym bardziej jestes szczesliwa.

      Odplatywac sie z uwiklan,
      z
      • posepna_dama Re: Stop making sense 01.10.04, 16:44
        ziemiomorze napisała:

        > Pragnienie napedza cierpienie - im mniej chcesz, tym bardziej jestes
        szczesliwa

        to takie trochę obłe szczescie...
        • ziemiomorze Re: Stop making sense 01.10.04, 16:50
          Oble - czyli?
          • posepna_dama Re: Stop making sense 01.10.04, 16:52
            takie niskie latanie
            bezplciowe
            bez charakteru
            podroz kolejka waskotorowa
            • Gość: Luty Re: Stop making sense IP: *.dialup.mindspring.com 01.10.04, 17:33
              takie niskie latanie
              > bezplciowe
              > bez charakteru
              > podroz kolejka waskotorowa



              Bo pamietajcie prosze to, ze procz pociagow co w dal mkna,
              wiedzeni przez drog sto, przez cala dobe...
              Sa tez kolejki waskoto...
              Sa tez kolejki waskoto...
              Sa tez lolejki waskotorowe...

              I niech nie przeczy nikt tu nam,
              ze waski tor do celu wiedzie nas
              Gdy stacje sie osiaga docelowa
              Choc waski tor, niewaska frajde masz....:)
            • ziemiomorze Re: Stop making sense 02.10.04, 00:25
              Widziec jasno i poddawac sie pradowi zycia, przyjmowac rzeczy takimi, jakie sa -
              do tego trzeba duzej sily i nielichej odwagi. Miotac sie to w te, to w tamta,
              postrzegac siebie jako ofiare, zwijac sie z cierpienia niekiedy latwiej.
    • Gość: Luty Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.dialup.mindspring.com 01.10.04, 14:55
      Odpowiadasz na :
      Gość portalu: Kaaska napisał(a):

      Nie mowie tu o
      > pernamentnym stanie szczescia, bo to niemozliwe...ale ...


      Tu jest blad...jezeli chcesz biec od szczescia do szczescia, to sie zmeczysz
      tylko...PerMaNetne szczescie jest jedynym rozwiazaniem...
      • Gość: kaaska Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 16:28
        a jednak zgubilas literke permaneNtne :)
        • Gość: Luty Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.dialup.mindspring.com 01.10.04, 16:36
          No widzisz jak to w zyciu jest, przyganial kociol garnkowi...
          Pycha zostala ukarana....i dobrze jej tak, tej pysze...niech ma za swoje....
          • Gość: kaaska zdarza sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 16:42
            dobrze prawisz:)
            a jesli chodzi o to szczescie...to mialam tu na mysli "chora" psychike ludzka,
            ze czesto bywa tak nie nie dostrzegamy szczescia i nie umiemy czerpac
            radosci...a jak je dostrzegamy to czesto jest jzu za pozno...
            • Gość: Luty Re: zdarza sie IP: *.dialup.mindspring.com 01.10.04, 16:46
              A ja mialem na mysli, ze nie czeka sie na szczesliwe chwile, tylko poprzez
              swoje wewnetrzne szczescie, te szczesliwe chwile tworzy sie bez przerwy...:)
              • posepna_dama Re: zdarza sie 01.10.04, 16:48
                jest kwestia podejscia

                szczescie jest droga, nie celem podrozy
                • evamari Re: zdarza sie 01.10.04, 19:36
                  Szczęście to piórko na dłoni
                  co zjawia sie gdy samo chce i gdy sie za nim nie goni....

                  Brak poczucia szczescia to chyba wynika z braku celu w zyciu..i nie mowie tu o
                  tym, ze naszym celem jest dom, piekne auto i takie tam. Ale odpowiedz
                  na "proste" pytanie "Czego chce od zycia?"...ja chyba niestety jeszcze nie wiem:
                  ((( a moze wiem..tylko nie ejst mi to dane...bo to czego chce nie zalezy
                  wylacznie ode mnie...
    • mskaiq Re: Nauka bycia szczesliwa.. 01.10.04, 17:12
      Mysle ze szczescie przynosi dobry wybor. Caly czas wybieramy w zyciu, dlatego
      analizujesz, szukasz odpowiedzi. Czy fajnie jest popelniac bledy? Mysle ze
      kazdy je popelnia ale trzeba umiec sobie wybaczyc kiedy sie go popelni (to duza
      sztuka) i starac sie tego nie robic. Czesto blad potrafi zrujnowac zycie.
      • Gość: Luty Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.dialup.mindspring.com 01.10.04, 17:35
        Odpowiadasz na :
        mskaiq napisał:

        Czesto blad potrafi zrujnowac zycie.



        Blad...
      • Gość: evamari Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 19:31
        ale jak cos zdobyc kiedy sciska nas strach przed ryzykiem. A ryzyko to rowniez
        prawdopodobienstwo bledu, porazki....no ale to tez jakies doswiadczenie....Jak
        sie nie sprobuje cos osiagnac, to sie nie osiagnie...
        I rzeczywiscie byc szczesliwym, czuc sie nim..to kwestia podejscia...dla
        niektorych to jak gonitwa za wlasnym cieniem, a wystarczy czasem po prostu
        stanac w miejscu (by promienie slonca paday pod dobrym katem..haha)
        • ziemiomorze Re: Nauka bycia szczesliwa.. 02.10.04, 00:28
          A jak cos zdobyc, kiedy sciska nas strach przed strachem? 'Pulapki wewnatrz
          pulapek w pulapkach' - i wez tu i sie z tego odplacz.

          Bol jest czescia zycia, niekoniecznie najgorsza - czesto, jesli sie odwracasz i
          patrzysz na bledy, ktore go spowodowaly, z dluzszej perspektywy, okazuje sie,
          ze to mialo sens, bylo potrzebne.

          Najgorsze jest uciekanie,
          z.et
          • vielonick Re: Nauka bycia szczesliwa.. 02.10.04, 01:26
            ziemiomorze napisała:

            > A jak cos zdobyc, kiedy sciska nas strach przed strachem? 'Pulapki wewnatrz
            > pulapek w pulapkach' - i wez tu i sie z tego odplacz.
            >
            > Bol jest czescia zycia, niekoniecznie najgorsza - czesto, jesli sie odwracasz i
            >
            > patrzysz na bledy, ktore go spowodowaly, z dluzszej perspektywy, okazuje sie,
            > ze to mialo sens, bylo potrzebne.
            >
            > Najgorsze jest uciekanie,
            > z.et


            o
            to co robimy w zyciu zalezy od nas
            a bledy, ktore popelniamy sa po to by nas rozwinac i ubogacic
            bledne moga byc zarowno dzialania jak i zaniechania
            ale ze skutkami tych ostanich trudniej sie uporac....

            re temat: nieumiejetnosc bycia szczesliwa
            mysle, ze to sa efekty z dziecinstwa
            i posiadanie zbyt surowych rodzicow/opiekunow
            takich z serii: jak cos jest zle to wytkne
            a jak dobre to nie chwale bo to oczywiste

            i potem rosnie taki 'garb',
            ze to co sie ma to nie jest 'to'
            ze trzeba gonic za czyms lepszym
            bo jak sie cos zdobylo, osiagnelo
            to juz przestaje byc warte...

            mozna to przekroczyc
            ale trzeba zmienic swoje dotychczasowe podejscie do zycia i sposob myslenia
            • Gość: kaaska Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 09:08
              Chyba masz racje z tym garbem....ja taka jestem...ciagle za czyms gonie, czasem
              zlapie, czasem nie...a jak zlapie to kolejna gonitwa
              Ale moi rodzice rzeczywiscie tacy byli. Normalne ze sie ma piatki w szkole:) co
              tu sie ekscytowac.
              Kiedys ktorys ze znajomych powiedzial, ze moze skoro sie tak czuje, to moze za
              duzo chce. ALe ja nie chce nic specjalnego...jakies pragnienie rodzin
              i mozliwosc jejs utrzymania...:)
              A moze zycie to pasmo przypadkow i zbiegow okolicznosci, wiec daremne nasze
              trudy??
          • evamari Najgorsze jest uciekanie, 02.10.04, 09:12
            wlasnie tak...bo od jednego uda nam sie uciec, a drugie i tak do nas
            wroci...Trzeba rozwiazywac problemy na biezaco i tez cieszyc sie z sukcesow na
            biezaco. A nie ...po latach pomyslec, "Jejku jaka ja bylam kiedys szczesliwa,
            tyle sie dzialo...a teraz??". Bo czesto deceniamy szczescie dopiero jak je
            utracimy...bo tak jak pisze Vielonick..sukces jest normalna sprawa, tak mialo
            byc i juz, to nic specjalnego, a porazka...hohoho i rzeczywiscie to moze miec
            zrodlo w wychowaniu
    • mskaiq Re: Nauka bycia szczesliwa.. 02.10.04, 08:24
      Strach zwykle jest tym uczuciem dzieki ktoremu popelniamy bledy. Mysle ze bledy
      nie ucza, nic co jest negatywne nie uczy bo przynosi cierpienie, stres, brak
      wiary. Zwykle najpierw trzeba sie otrzasnac z tego co przynosza bledy aby moc
      budowac cos przeciwnego, cos co przyniesie radosc i zadowolenie.
      • evamari Re: Nauka bycia szczesliwa.. 02.10.04, 09:16
        Pewnie ze nauka na bledach moze byc efektywna. Warto sie zastanowic dlaczego
        tak sie stalo...ale mysle ze czlowiek nie powinien zadreczac sie mysleniem, "Co
        by bylo gdybym zrobil inaczej". Krotka refleksja i juz.Czasu sie nie cofnie, a
        rozpamietywanie bledu porazki zatrzymuje nas, a tu rzeczywiscie trzeba isc do
        przodu..Stalo sie i juz, a teraz co zrobic zeby bylo lepiej.
        • Gość: ela Re: Nauka bycia szczesliwa.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 21:33
          może nie ważny jest sam cel, ale droga do tego celu, pokonywanie własnych lęków
          i słabości...
          droga która prowadzi do własnego rozwoju
    • ouk Re: Nauka bycia szczesliwa.. 03.10.04, 04:02
      Gość portalu: Kaaska napisał(a):

      >..Chyba potrzebuje fachowej pomocy....

      Służę uprzejmie. Na początek skocz po flaszkę i ogórki, poczujesz się
      szczęśliwa po jakiejś pólgodzinie
    • Gość: helga moda na permanentną frustracje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.04, 12:52
      Frustracja jest coraz bardziej modna. Oczywiście pod warunkiem, że to jest
      tylko poza. Poza "na frustrata" Bycie malkontentem jest bardzo bardzo trendy.
      Jakaś nowa odmiana dekadencji bo nie na koniec, lecz na poczatek stulecia.
      Bycie frustratem jest trendy i cool. Pod warunkiem, że ma sie dobrą pracę,
      fajną brykę i markowe ciuchy. To tak jak z prawdziwym kiczem i stylizacją na
      kicz. Niech no tylko cie rozgryzą, że jestś w tym autentyczny i wypadasz na aut.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka