gitarzysta94
04.07.18, 19:35
Otóż leczyłem się 2,5 roku neuroleptykami, chodziłem do psychiatry. 25tego czerwca wziąłem ostatnie 10mg leku Apra(arypiprazol). Potem 27mego była ostatnia wizyta u lekarza.
Co mnie niepokoi-nadal mam problemy ze spaniem, i główny problem dla mnie-nie mogę grać na gitarze. Luzuje mi się chwyt między kciukiem a palcem wskazującym w prawej ręce po paru sekundach szybszego grania, kostka wypada, niezależnie jak ją złapię. Ostatnio udało mi się jakoś pograć z jakieś pół roku temu, tuż po odstawieniu przez lekarza neuroleptyku Rispolept. Trzy dni było super, potem kilka dni później stan taki jak teraz. Myślałem że teraz, po odstawieniu leku Apra, wszystko wróci do normy a tu nadal nic. Dzwoniłem do takiego neurologa u którego już kiedyś bywałem, który przy okazji też jest psychiatrą, spytałem się ile trzeba czekać aż lek że tak powiem "wyparuje" z organizmu po jego odstawieniu, to ten mi powiedział że 2-3 doby, ale minęło już znacznie więcej czasu i zaczynam się martwić.
Poza tym, sprawdzałem kilka miesięcy temu, czy nie jest to cieśń nadgarstka, okazało się że nie bo robiłem badanie, ale potem usłyszałem jeszcze że może być to "dystonia muzyków"(co mi się kompletnie nie zgadza, bo przez te 2,5 roku prawie w ogóle nie grałem, nie było jak). Byłem z tym samym problemem u neurologa, sprawdził tylko mój chwyt, powiedział "no niedowładu nie ma", i kazał mi na wszelki wypadek zrobić te badania na cieśń nadgarstka.
Jeśli jest to skutek uboczny po neuroleptykach, to czy to w ogóle mija?
Co dalej robić? Czekać?
Pozdrawiam