Dodaj do ulubionych

nic nie ma sensu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 20:20
Mam 21 lat. Rok temu zostawił mnie facet z którym byłam prawie 5 lat - dla
innej. Ale przez ten rok nie dawał mi spokoju , dręczył telefonami i wymuszał
spotkania , twierdził że mnie nadal kocha , ale mieszkał z tamtą (i nadal
mieszka). Po tym zdarzeniu przyjaciele pomogli mi się pozbierać, ale nie na
długo. Nie potrafię sobie z niczym radzić, nawet z samą sobą. Ostatnio
pokłóciłam się z moim byłym bo stwierdził że jestem puszczalska i wogóle
odkąd z nim nie jestem to zmieniłam gorsze. jak on może tak mówić. to że od
czasu do czasu wyskoczę gdzieś z kumpelkami na imprezke potańczyć to jeszcze
nie znaczy że daję d... na prawo i lewo. Nie piję alkoholu (tylko przy
ważnych okazjach lubie wypić lampkę dobrego wina) i do tej pory też nie
paliłam. To stres sprawił że sięgnęłam po papierosy,ale obiecałam sobie że
jak skończę tę paczkę to już więcej nie zapalę. Często też jestem na silnych
lekach uspokajających. W domu już nie wytrzymuję , marzę o wyprowadzce. Mam
jeszcze jeden problem - z akceptacja samej siebie. Ciągle się odchudzam i
wciąż wydaje mi się że jestem za gruba. Chyba muszę poprostu wogóle przestać
jeść. Ciągle chce mi się spać, właściwie to mogłabym nie wychodzić z łóżka i
spać przez cały czas. Życie się toczy ale mnie w nim nie ma, nie potrafię
ponownie się do niego włączyć. I to mnie przeraża. Już nigdy chyba nie będę
szczęśliwa. Studiuję na Akademii Medycznej, ale jest coraz gorzej bo nie
potrafię się na niczym skupić. Idę ulicą i wydaje mi się że nie istnieję,że
gdybym zaczęła krzyczeć to i tak nikt by nie zareagował bo mnie poprostu nie
ma. Przestałam chodzić do Kościoła bo czuję się tam dziwnie , jakby nawet tam
nikt mnie nie chciał. Mogłabym jeszcze wiele napisać o tym co czuję ale
wybaczcie, muszę wziązć coś na uspokojenie żeby nie myśleć o tym świecie. Po
tych lekach raczej nie bede w stanie już nic napisać więc kończę. W zasadzie
to nie wiem czemu to wszystko napisałam bo i tak nikt mi nie pomoże. Ta
bezradność wobec świata przerasta mnie coraz bardziej. Niedługo przerośnie
mnie zupełnie...
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: nic nie ma sensu IP: *.unl.edu 21.10.04, 20:30
      oto skutki nieumiejetnosci zrozumienia kim sie jest a kim nie jest.
      bohaterka tego watku tak ulokowala swa swiadomosc, ze nagle wydalo jej sie,
      ze jej nikt nie zauwaza, ze musi cierpiec, ze ktos moze dyrygowac jej zyciem.
      trzeba nie byle jakiego artysty by rozbity krzysztal pozlepiac w wazon.
      ona jest takim rozbitym krysztalem. jedna czesc lezy pod lawka w kosciele, inna
      na auli wykladowej, trzecia u lekarza przepisujacego leki, piata i dziesiata
      u chlopaka, ktory odszedl, jedenasta i trzydziesta na potancowakach, w paczkach
      papierosow ............. uf. jak to pozbierac ?
      jest tylko jedna rada. trzeba sie przyjrzec kazdemu kawalkowi tego rozbitego
      zycia, wyciagnac z kazdego kawalka czesc siebie, poukladac raz jeszcze w jedna
      calosc i zaczac zyc od nowa.
      Imagine.
      • Gość: małgo Re: nic nie ma sensu kryształ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 21:47
        Ładnie Imagine napisałeś,przemawia ten
        rozbity kryształ do wyobrażni.Ale kto
        ma te rozrzucone kawałki pozbierać i
        złozyć spowrotem w migocącą całość?
        Bo sam taki kryształ moim zdaniem się
        nie pozbiera ,bo bezsilny jest a
        jeszcze pomocnika ma co Go pracowicie
        po kątach rozsypuje.

        Samodzielna proba wyjsci z takiego
        stanu bylaby równie skuteczna jak
        wydobywanie sie z bagna ,w którym
        tkwimy po szyję ,wlasnoręcznie ciągnąc
        się za włosy.
        W bajkach możliwe.
        Ale właściwie to ja kraczę ,bo są
        na świecie ludzie bardzo odporni,jak
        trzcina gną się ale zawsze w końcu
        wstają.I oby się dziewczynie udało.
        • Gość: Imagine Re: nic nie ma sensu kryształ IP: *.unl.edu 21.10.04, 22:26
          moze ten krzysztal, choc obrazowy, nie jest jednak za dobrym przykladem.
          bo faktycznie, kto to ma posklejac. wyglada to troche inczej. zamiast rozbitych
          krysztalow pomysl o malych latawcach wypuszczonych z jednej reki. najwazniesza
          sprawa w tym obrazie sa sznurki, ktore lacza latawce z osoba, ktora je puszcza.
          latawce same w sobie reprezentuja fragmenty swiadomosci, bujajace sie to tu,
          to tam. w kazdej chwili mozemy jednak przywolac je do porzadku, przyciagnac ku
          sobie, ku centrum. bohaterka tego watku zapomniala, ze moze zaczac przyciagac
          rozparcelowane fragmenty swej swiadomosci spowrotem do siebie.
          wyobraz sobie zonglera, podrzucajacego 10 pilek, ktore tworza okrag w powietrzu.
          jednak jednym solidnym fragmentem tej spektakularnej zabawy sa dwie rece
          zonglera, nadajace bieg 10-ciu kulom. tylko od tych rak zalezy jak daleko i
          wysoko owe kule zawiruja i podobnie jest z fragmentami zycia tej dziewczyny.
          ona musi znalezc polaczenie pomiedzy swoim centrum i wysunietymi czatami swej
          swiadomosci.
          Imagine.
          • Gość: malgo Re: nic nie ma sensu latawce Imagina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 11:23
            Imagine czytając o krysztale,rozumiałam Twoje
            intencje.Wiedziałam co chcesz powiedzieć,bo
            czytam inne Twoje wypowiedzi.Oczywiście
            obraz ręki trzymającej i "kierującej"latawcami,
            żonglera panującego nad wirującymi kulami bardziej
            przystaje do Twojej wizji człowieka i jego możliwości
            radzenia sobie z życiem.Bo w ta wizja,(o ile dobrze
            zrozumiałam?)zaklada,że można wszystkiemu podołać
            opierając się na swojej wewnętrznej sile,na swoich
            wewnerznych zasobach.
            Ja nie jestem taką optymistką.W moim pojęciu nasze
            osobiste żródło życiowej energii nie jest niewyczerpalne.
            Czasem tej "wody życia"braknie.A wtedy jednak potrzebna
            jest jakaś pomoc z zewnątrz,żeby to żródlo zasilić.
            Oczywiście ludzie różnią się :u jednych wody z tego
            żródła biją wartkim strumieniem i jest ono bardzo
            zasobne,u innych ledwo się sączą.

            Bardziej do mnie przemawia wyobrażenie rozbitego krysztalu,
            ktory ktoś kawałek po kawałku pieczołowicie zbiera i składa
            w całość.

      • Gość: Parszywy Re: nic nie ma sensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 21:55
        RAcja racja
        napisze troche laicko

        Mialem podobne przezycia . NIe wiedzialem cos sie ze mna dzieje ..
        Dziewczyny przychodzily i odchodzily coraz szybciej .

        Zaczelem stapac nogami po ziemi . Z cala sila niszczylem
        kazde przeciwnosci az .. wreszcie ..

        to sie okaze w nastepnym tygodniu : )


        jest ok bardzo ok : )
        chcoaz ciezko ale kazda przeciwnosc uczy mnie jak zyc i byc lepszym
        • Gość: małgo Re: nic nie ma sensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:00
          TO ty ksywę zmień na Wzmocniony,albo jakoś tak..
          Dobrego życzę :)
    • Gość: etta Re: nic nie ma sensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:03
      nie jestes obca, bo tu przeważnie
      poobijani przez los
    • inka_sama Re: nic nie ma sensu 21.10.04, 22:21
      Przeciez ty masz poczatki anoreksji! Studiujesz na AM - przyszła lekarko,
      zacznij od ulecznie samej siebie. Niestety chyba bez pomocy psychiatry(z powodu
      tego podejrzenia o anoreksję) się nie obejdzie.
      Trzymaj sie dziewczyno, całe życie dopiero przed toba.
      • Gość: małgo Re: nic nie ma sensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 22:34
        Nie jestem lekarzem,ani psych. dlatego
        walczę ze sobą,żeby diagnoz nie stawiać.
        Ale skoro Inka zrobiła ten pierwszy krok,
        to przyznam,ze też o anoreksji pomyślałam.
        Branie uspokajających,tez nie rozwiązuje
        problemów,może uzależnić i dawać to poczucie
        wyobcowania.
        Tego chłopca byłego to w d..kopnąć i na
        księżyc,zero kontaktu z ..nie wyrażę się.
        I lekarz koniecznie ale nie tylko do wypisania
        recepty. powodzenia :)
    • Gość: ryb Re: nic nie ma sensu IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 21.10.04, 22:31
      Inka ma racje, posluchaj jej.
    • alfika Re: nic nie ma sensu 22.10.04, 12:06
      pomóż sobie psychoterapią, naprawdę!
      i wytrwaj tam - zobaczysz, jak wiele można w sobie odkryć, ile spokoju i
      poukładania - poprzez poznanie siebie - zdobyć
      z całego serca zyczę Ci naprawdę pięknej pracy i spełnienia!!!
    • kryzolia Re: nic nie ma sensu 22.10.04, 13:32
      Ten były chłopak jest przeszłością. Dlaczego wtraca sie w Twoje życie. Nie
      możesz go słuchać, to co mówi to nie dość jak sama wiesz jest nieprawdą to
      jeszcze ma na Ciebie zły wpływ. Musisz zamknąć ten rozdział w swoim życiu w
      którym on występuje. Jesteś jeszcze b. młoda, nie masz dystansu do życia.
      Wszyscy tu widzą , że potrzebujesz pomocy - pomocy fachowca. Idź do lekarza
      jak najszybciej. Nie możesz czekać , bo to co robisz pogarsza tylko Twój stan
      psychiczny. Piszesz cos o niejedzeniu, które połączone z Twoją depresją jest
      dla Ciebie fatalne. Trzymamy kciuki.
      • brunonx Re: nic nie ma sensu 22.10.04, 14:48
        Dziewczyno,
        Bardzo mnie poruszył Twój wątek.
        po pierwsze zerwij kontakty z tym dupolcem. Trzeba mieć tupet i trezba być
        skońćzonym łajdakiem i szamaciarzem (sorki - zdenerwowałem się) żeby majac nową
        laskę - zawracać głowę poprzedniej, której zabrało się tyle czasu i jeszcze
        prawić morały, nakazywać etc. skurwysyństwo na maksa.
        po drugie - jednak teoria o wysokim stopniu abstrakcji zaserwowana nam tu przez
        Imagine (notabene interesująca) - jest chyba zbyt pesymistyczna - mówisz
        Imagine o rozbitym krysztale i sam drapiesz się w głowę jak je pozbierać.
        Moze nie ma aż tak wielu rozbitych elementów.
        Jest w tej Twojej smutnej wypowiedzi dziewczyno głęboka wyobraźnia co pokazuje
        Ci czarne obrazy, choć to nie tylko wyobraźnia ale i rzeczywistosć nie
        oszczędziła Ci ciosów. jest w tych zdaniach coś co nie poddaje się tak po
        prostu jednej krótkie analizie - jeej jest źle, ma zły okres życia..
        Niektórzy ludzie mają szczęście - trafiają na innych co im pomagają. Aby jednak
        logika - o ile takowa jest - tycząca się rachunku prawdopodobieństwa nie
        upadła - są też tacy, którym nikt nie pomaga..
        Ty też nie jesteś sama - bo na przykład teraz nie - skoro piszę do Ciebie
        nawiązując do Twojego wątku - jeśli piszemy o tym jak Ci pomóc - choć to
        trudne - to już to - choć ma małe pewnie znaczenie - świadczy chyba o tym.
        Trzeba wyjść do ludzi i poszukać pomocy - na pewno ktoś taki niedługo będzie w
        Twoim życiu - ja to wiem :)
        Jesteś wartosciową osobą. Nie mozesz tak po prostu upaść i się poddać.
    • mskaiq Re: nic nie ma sensu 22.10.04, 15:16
      Jesli chodzi o brak akceptacji siebie i uczucie ze jestes za gruba to po
      pierwsze ile wazysz. Mysle ze wazysz mniej niz powinnas wiec trzeba jesc
      inaczej pojawi sie anoreksja.
      Dobrze ze chcesz przestac palic. Mysle ze powinnas przestan brac te leki na
      uspokojenie, mysle ze z tad bierze sie Twoja ospalosc. Zamiast tego zacznij
      spacery, biegi, rower to pozwoli Ci bardziej efektywnie kontrolowasc Twoj stres
      i pomoze Ci opanowac ta ospalosc.
      Ty jestes w tym wszystkim najwazniejsza, musisz wrocic do takiej Siebie ktora
      lubilas i akceptowalas.
      Kiedy uda Ci sie powrocic do zdrowego zycia to reszte rozwiazesz bez wiekszych
      problemow.
    • paco_lopez Re: nic nie ma sensu 22.10.04, 15:37
      Będac mniej wiecej w twoim wieku, tez chodziłem ulicami i myslałem, ze wszystko
      to chuj w dupe. Cos mi sie zdaje, ze w wiekszosci to kwestia wieku. Imagine
      jako dwudziesto latek tez pewnie nie ciagał latawców za sznurki.
      Nasuwa mi sie tez mysl, że w tamtych to czasach wydawało mi sie, iż wszyscy do
      okoła maja jakby troszku lepij. Złudzenie na złudzeniu. Niby tego czasu nie ma,
      a jednak leczy wszystko najlepiej. Niech cię psychocięzar w somatyczne problemy
      nie wpedzi, spójrz uważnie dookoła, zamiast papierocha jointa spal naturalnego,
      a nawet sie nie obejrzysz a pocieszyciel sie znajdzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka