Dodaj do ulubionych

koncentracja

23.10.04, 15:38
Hej dziewczyny. Walcze z choroba, sama. Wiem, że udało mi się zrobić już duży
krok naprzód, zmieniłam podejscie do siebie. Przez jakis czas napady mialam
male i sporadyczne, schudlam, czulam sie super. Mialam uregulowany trryb zycia
(i jedzenia) i czulam sie przeszczesliwa. Ostatni tydzien jednak minal mi na
napadach glodu. Juz nie na slodycze co prawda bo te przestaly mi smakowac (!)
ale chleb z maslem i inne normalne rzeczy. Dzis znowu, ale zauwazylam ze to
przez zwykly brak koncentracji na tym co chce zrobic. Mam dzis bardzo dobry
dzien, mniej wiecej zaplanowany. Gubie sie jednak w tym wszystkim.. Nadchodzi
moment w ktorym nie potrafie sie skupic na tym co mialam zrobic. Przerywam
jakas czynnosc i potem nie potrafie do niej wrocic.. brakuje mi zwyklego
poczucia celu, skupienia na tym co robie. Z tak glupiego powodu, z tego
poczucia dezorientacji zaczynam wtedy jesc (bo jak nie wiem co zrobic to
najlepiej cos zjesc :-\ ). Zaczynam powaznie myslec o jakiejs medytacji,
jodze, czymkolwiek zeby tylko uspokoic mysli, odruchy. Bo przeciez wcale nie
chce jesc, robie to odruchowo.. To moj zawor bezpieczenstwa kiedy gubie sie we
wszystkim. Po takim jedzeniu, czuje sie pelna i trace caly zapal do tego co
mialam robic.. Ech, musze sie uspokoic i skoncentrowac... dlaczego to tak
trudno przychodzi? Poza tym ciagle robie wszystko na raz, a nie mam zbyt
podzielnej uwagi. Ciagle cos przerywam, zabieram sie za co innego, nie
koncze... Czy ktoras z was tez ma takie problemy? Jak sobie radzicie?

pozdrawiam..
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: koncentracja 23.10.04, 17:09
      hej negritha!!!
      co masz na mysli piszac ze zmienilas podejscie do samej siebie??
      samej ciezko walczyc,prawda?a nie myslalas zeby udac sie po pomoc do kogos kto
      sie na tym zna??
      mnie tez udalo sie ostatnio przez dwa tygodnie trzymac sie,ale przez ostatni
      tydzien przeginalam..dzisiaj z reszta tez,nie wiedzialam co sie ze mna
      dzieje,nie myslalam ze tak bardzo bede przezywac to ze nie moglam zlapac
      kontaktu z ludzmi ze studiow..ale cos jest w tym co napisalas..tez sie lapie
      ostatnio na tym ze nie moge sie skoncentrowac na tym co robie,szybko sie
      nudze,zostawiam to co zaczelam..oczywiscie zdarzalo mi sie to wczesniej,ale nie
      przeszkadzalo mi to tak bardzo jak teraz,jest coraz gorzej,rozmawiam z
      kims,pytam o cos i w pewnym momencie gdy ktos do mnie mowi,wylaczam
      sie,nieswiadomie przestaje sluchac tej osoby,rozumiec co do mnie mowi,a potem
      jest mi glupio bo czesto zadaje dwa arzy to smao pytanie albo pytam o cos o
      czym ta osoba wczesniej mowila,nie potrafie pzoniej pwoiedziec trzeciej
      osobie,gdy zapyta o czym rozmawialysmy,ciezko mi zapamietac to co przeczytalam
      przed chwila..jem chyba tez odruchowo,jest impuls,zapala sie zarowka:jesc i nic
      ne myslac ide do kuchni,wrzucam w siebie mnostwo roznego jedzenia,zero
      rozsadku,umiaru..
      i moze dlatego tez nie wiem co ze soba zrobic,miotam sie miedzy roznymi wizjami
      przyszlosci,mam watpliwosic czy dobrze wybralam..nie mam pojecia z czego to
      wynika,dlaczego tak sie dzieje ani jak sobie z tym radzic..gdy czytam cos i
      koncze i nie wiem co przed chwila przeczytalam,czytam to raz jeszcze..do skutku
      az wszystko jest jasne,powtarzam na glos to co przeczytalam,"zapisuje" do
      pamieci..szkoda ze nie mozna tak robic rozmawiajac z kims..ale mozna zawsze
      poprosic kogos by powtorzyl albo zapytac czy dobrze zrozumialas..moze ktos ma
      lepszy pomysl???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka