Dodaj do ulubionych

Wyprowadzić od razu, czy poczekać?

24.05.20, 17:45
Mam koleżankę-przyjaciółkę, znamy się już bliżej od dobrych paru lat,a tak w ogóle to sąsiadka. Przeżyłyśmy razem własne, choć indywidualne rozróby. Wzajemną podporą wychodząc na cało. Prawda, że ja mam lepszy bilans, nie pozwalając jej prostować starciem jej na umoralniony proszek. Świetnie jej idzie studiowanie pedagogi, ma horyzonty. Ma wprawdzie ogromniasty talent plastyczny, ale na to nie ma charakteru. Szkoda, bo kiedy temat zatkał ją przy pracy licencjackiej, wystarczyło pokazać jej gdzie trzy razy kliknąć i bez żadnej pomocy walnęła sama taki taki tekst, że ją ozłocono. Ma za sobą dramatyczne przeżycia, bo prawie przed ślubem, autentycznie przypadkiem, auto rozjechało jej narzeczonego, ale uratowało ją to przed zostaniem żoną gangstera, bo gdzie chłopak pruje było wszystkim jasne, prócz niej. To oczywiście sprawia, że po wielkiej miłości ma już inny stosunek do podejmowania związków i jak dotąd wszystko się kończyło na otwartych oczach na facetów, co zachwyceni Barbie chcieli ją sobie wychować. Ale teraz jej, jej młodsza siostra naraiła neofitę zadania, bo chłopak kończy psychiatrię. Pożyczyłam jej wczoraj powodzenia na pierwszej randce. Dzisiaj wypunktowałam całą manipulację w spotkaniu, ale przed rozmową już chciała olać dalsze spotkanie, co odradziłam. Rodzinka katoortodoks, Ta młodsza siostra ją nienawidziła za postawę wobec istnienia i jak ją znam to katofasz i to ona naraiła jej tego katopsychiatrę. Jesteśmy umówione już od czasu na knajpę, bo zdeklarowała, że mi nie odpuści. Na ogół, jak rykoszet mnie nie dotyczy, nie łapię za ramię i dlatego, nie powiedziałam, masz rację, olej. Ale ta akcja mi się nie podoba, bo widzę wielowarstwową manipulację. To ja mogę skończyć od razu, albo już się nie będę liczyć. Niby każdy kowalem własnego losu, ale mam tu nożyce Parki i nie jestem obiektywna.
Obserwuj wątek