Dodaj do ulubionych

wyobrażam sobie...

24.04.02, 12:51
...chyba za dużo rzeczy. Takich, które tak naprawdę nie mają szans na
realizację. Dla przykładu - dziś, bez żadnej okazji zadzwonił mój były. Nie
słyszałam go kilka miesięcy (dokładnie 4). Tak jakby nic się nie stało zapytał
jak się czuję, co słychać, jak praca. Sam, jak twierdzi, ma małe problemy
(otrzymał wymówienie z pracy i zasili szeregi bezrobotnych). Moja głupia
wyobraźnia - zamiast zdumieć się tym faktem stowrzyła całą historię która brzmi
w skrocie "pomylił się co do tamtej, chce wrócić - kocha mnie". Czyż to nie
jest głupie?

Pzdr ciepło Vicca
Obserwuj wątek
    • Gość: frisky2 Re: wyobrażam sobie... IP: 62.233.139.* 24.04.02, 13:08
      Jest
      • vicca Re: wyobrażam sobie... 24.04.02, 13:21
        Dzięki Frisky2! Już mi lepiej ;)
    • czarodziejka Re: wyobrażam sobie... 24.04.02, 13:09
      vicca napisał(a):
      > Czyż to nie jest głupie?

      glupie?
      a nazwiesz glupimi swoje nadzieje i marzenia?

      pzdrwm ;o)
      • Gość: Sol Re: wyobrażam sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 13:30
        to jeszcze nie jest skrajnie glupie.....Skrajnie glupie byloby gdybys swoje mysli ubrala w slowa i
        wyartykulowala je w sluchawke telefonu...
        To tylko znaczy ze wciaz masz nadzieje....ze chcialabys...ze to duzo znaczylo....
        .....i inne takie.....
      • Gość: frisky2 Re: wyobrażam sobie... IP: 62.233.139.* 24.04.02, 13:46
        czarodziejka napisał(a):

        > vicca napisał(a):
        > > Czyż to nie jest głupie?
        >
        > glupie?
        > a nazwiesz glupimi swoje nadzieje i marzenia?
        >
        > pzdrwm ;o)
        \


        Jesli to sa bezpodstawne nadzieje i marzenia, to niestety, nie jest to madre.

        • Gość: nadzieja do firsky IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 13:50
          frisky2 napisał(a):
          > Jesli to sa bezpodstawne nadzieje i marzenia, to niestety, nie jest to madre.
          >

          czy nie mozna miec marzen o zdobyciu fortuny? o przystojnym rycerzu na bialym
          koniu?
          co z tego, ze te marzenia sa malo realne?
          marzenia, nadzieje to nie kalkulacja i planowanie zycia z olowkiem w reku


          • Gość: frisky2 Re: do firsky IP: 62.233.139.* 24.04.02, 13:51
            Problem w tym, ze vicca nie marzy o rycerzu na bialym koniu, tylko o facecie,
            ktory juz ja raz rzucil jak rozumiem. Czy taki facet to "fortuna"?
            • Gość: Sol Re: IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.02, 13:55
              zaraz zaraz...moze ten facet to byl rycerz na bialym koniu tylko z biegiem lat kon okulal a plaszcz
              rycerza poszarzal... Wiec to jest teraz wybrakowany rycerz na chabecie. I owszem fortuna jest ale dla
              nastepnej ksiezniczki... Bo przeciez nie wchodzi sie dwa razy do tej samej....itd (i jak wiadomo to
              sprawa dyskusyjna)
            • Gość: nadzieja Re: do firsky IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 13:57
              frisky2 napisał(a):
              > Problem w tym, ze vicca nie marzy o rycerzu na bialym koniu, tylko o facecie,
              > ktory juz ja raz rzucil jak rozumiem. Czy taki facet to "fortuna"?

              moze dla niej ten facet to rycerz na bialym koniu z fortuna w kieszeni?
              ona go kocha, nic dziwnego, ze marzy, mysli, ma nadzieje
              wolno jej
              a czy od marzen przejdzie do realizacji, czy chociaz wyartykolowania .. to inne
              sprawa ...
              marzyc wolno kazdemu, chociazby to bylo kompletnie niemozliwe do zrealizowania
              marzenie (umierajacy na raka tez marza o zyciu)
    • wredna2 Re: moze tak a moze nie...wyobrażam sobie... 24.04.02, 14:08
      Vicca


      on wie przeciez, ze Ty cierpialas z jego powodu ../ no, tak mysle, bo skoro
      ja wiem...? /

      i mysle , ze w tym trudnym dla siebie okresie, zwyczajnie chce wykorzystac
      Twoje dla niego uczucia, Twoje emocje..

      zrobisz jak zechcesz...ja przeciez moge sie mylic...

      ale uwazaj, bo odnosze wrazenie , ze jestes teraz bardzo podatna na meskie
      czule slowka , ze po prostu teraz wlasnie potrzebujesz czulosci i meskiego
      zainteresowania ...

      pomysl trzydziesci trzy razy zanim cos postanowisz..

      pozdrawiam

      wr.2


    • aka11 Re: wyobrażam sobie... 25.04.02, 16:34
      Do mnie też tak czasem (bardzo rzadko) dzwonił mój były kiedyś, kiedyś tam
      bliski ktoś. Byliśmy razem siedem lat i to ja odeszłam. Dziwne to były rozmowy,
      słyszałam, jak głos mu drży na przemian z chwilami kompletnej ciszy. Niczego
      nie chciał, tak tylko. Nigdy mnie nie spytał, czy kogoś mam (a ja w
      międzyczasie poznałam swojego męża i wyszłam za niego), wiedziałam tylko z tzw.
      przecieków towarzyskich, że miewa jakieś przelotne dużo młodsze dziewczyny i
      tyle. Narzekał czasem że mu się nie układa, że tylko tyra za ciężką kasę i nie
      ma na nic czasu, że jest samotny. Jednocześnie nie chciał znowu ze mną być, a
      przynajmniej nie w tym kierunku mi się spowiadał ze swoich smutków. Kiedyś
      komuś postronnemu, kto mu powiedział: "tęskinsz za nią, to poprostu do niej
      wróć" odrzekł, że to nie takie proste. To trwało cztery lata. Zamilkł gdzieś
      ok. roku po moim ślubie.
      Także nie zawsze taki telefon musi coś znaczyć. A przynajmniej nie chęć
      powrotu. Może bardziej zagubienie, trochę szamotaniny w środku. Ale ja
      przynajmniej nigdy nie miałam wątpliwości, że zdobycie się na odejście od niego
      było najmądrzejszym posunięciem mojego życia, bo to na codzień był naprawdę
      bardzo trudny przypadek egoisty i zarozumialca. I choćby potem na głowie stawał
      i tak by nic nie wskórał, nie po to odchodziłam, by wracać. I choćby sypał w tą
      słuchawkę nie wiadomo jak piękne słowa, pozostaną tylko słowami.
    • Gość: Tori Re: wyobrażam sobie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.05.02, 23:19
      Tak, to bardzo głupie. On się pewnie nudzi.
      • vicca Re: wyobrażam sobie... 06.05.02, 07:16
        He, he - nie nudzi się - chce zebym mu pomogła znaleźc pracę.
        • kropel Re: wyobrażam sobie... 06.05.02, 10:53
          vicca napisał(a):

          > He, he - nie nudzi się - chce zebym mu pomogła znaleźc pracę.


          Jak mówi , że chce pomocy, to oznacza, żeb to Ty masz mu, tą pracę znalaleźć, bo
          niby na czym ma ta pomoc polegać ?
          • vicca Re: wyobrażam sobie... 06.05.02, 11:01
            No cóż, ja mu tej pracy z pewnością nie znajdę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka