Dodaj do ulubionych

Problemy wychowawcze 18-letnich córek

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.04, 09:14
Tak,własnie mam problem z 18-letnia córka.Moze ktos powie ze to pózno ale tak
jest juz od kilku lat i ciagle mam nadzieje ze to sie zmieni ze zrozumie,że
dojrzeje.Jednak pomimo tych 18 lat zmian na lepsze nie dostrzegam.Nie wiem
gdzie tkwi mój błąd.Od zawsze bardzo duzo z nia rozmawiam na różne
tematy,tłumaczę i bez efektów.Ktos powie ze nie powinnam narzekac bo sa
gorsze dzieci.Ona w koncu dosc dobrze sie uczy jest dosc pilna,nie pali,nie
pije i ogólnie uchodzi chyba w srodowisku za dobrze wychowaną a takze zadbana
dziewczynę.Ja niestety mam wiele zastrzezen bo jest agresywna,ciągle
podenerwowana,nadpobudliwa,uzywa przekleństw/chociaz w domu tego nigdy nie
słyszy/,żle mówi o niektórych nauczycielach w sposób wulgarny,żle odnosi sie
do rodziców w sposób chamski/co Cie to obchodzi?nie Twoja sprawa,/jest
skryta,trudno uswiadczyc od niej dobrego,miłego słowa,nie potrafi okazac
żadnej wdziecznosci za dobro jakie jej ciagle okazuję-skutek jest
odwrotny.Czesto zamyka sie w swoim pokoju z głośna muzyka,komputerem,nauką i
to jest jej swiat.Nie moge od niej wyegzekwowac np.zwykłych codziennych
obowiazków posprzatania za soba czy mieszkania,zrobienia zakupów,ułożenia
ksiazek w biurku czy ciuchów w szafce.I tak chociaz od lat nad tym
pracuje/nie dopiero teraz/to efektów zadawalajacych brak.Nieraz myśle ze moze
ma za dobrze i nie potrafi docenic tego co ma,moze ma za mało obowiazków choc
te trudno wyegzekwować np.w klasie maturalnej gdzie ma tak duzo nauki.Moze ją
za duzo wyręczm,za bardzo sie staram zeby wszystko miała co nalezy,za bardzo
o nia dbam,za bardzo sie interesuje jej problemami-staram sie pomóc,zawsze
zrozumieć,rozmawiam i wbrew ogólnym przekonaniom teraz widzę ze to chyba nie
jest dobre,bo skutek jest odwrotny.Myśle ze gdy ja jestem dla niej
wyrozumiała i w miare tolerancyjna/jesli chce to idzie np. na dyskoteke z
ktorej wraca nad ranem ale wiem z kim i staram sie miec zaufanie/ Ogólnie
jestem dla niej w porzadku-tak mi sie przynajmniej wydaje/to relacje powinny
byc dobre,powinnam otrzymac od niej chociaz miłe słowo czy uśmiech a niestety
tego mi brakuje,częto odburknie jak do jakiegos wroga co jest bardzo
przykre.Traktuje ją przyjaznie,jakby po koleżensku i niestety moze to jest
błędem bo za mało dyscypliny i rygoru.Moze macie jakies swoje doswiadczenia i
mozecie sie z nimi podzielić a moze ktos mi powie gdzie tkwi mój błąd.Może
ktos z psychologów sie wypowie.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: taka właśnie córka Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 27.10.04, 09:34
      no może mam już 22 lata i napisze, ze juz studia jedne i drugie nauczyly mnie
      pokory, co rzadkie jest u 18-letnich panien, jednak ten wiek i problemy jeszcze
      doskonale pamietam i z checia udziele odpowiedzi.

      ode mnie rowniez trudno w domu usluszec cos innego niz "co cie to obchodzi",
      tez uchodze za skryta i zamknieta, no i co? po co na sile sie komus pakowac w
      zycie z butami? rodzice naprawde takim wchodzeniem na sile tylko traca. lepiej
      sie przyczaic i czekac. po co ma byc porzadek z ksiazkami w biurku i z ciuchami
      w szafie? czy twoja corka dzieli ten pokoj z rodzenstwem lub toba? zawsze warto
      komus dac taki skrawek tylko dla siebie bez obcej ingerencji. moja mama zawsze
      mowi: mozesz miec burdel w swoim pokoju, to twoj pokoj, w ogole mi tam nie
      wchodzi i nie sprzata od wielu 13 roku zycia, za co jestem jej bardzo
      wdzieczna, bo choc przez wiekszosc czasu jest tam rzeczywiscie burdel ( to
      znaczy biurko i okolice sa porzadne, dla nauki), to robie czasem rzetelny
      porzadek od podstaw, zupelnie sama i jestem potem z niego szalenie dumna :D.

      rzeczywiscie, jesli chodzi o mycie po sobie to powinny twoje zyczenia byc
      respektowane, przeciez kazdy powinien po sobie umyc wanne, kibel, naczynia,
      tymbardziej ze juz nie jest dzieckiem. moja mama tez miala ze mna ten sam
      problem, sama nie wiem dlaczego uwazalam, ze to ona powinna to wszystko robic.
      aha juz wiem dlaczego. moze dlatego ze robila to przez kilkanascie lat, bez
      zadnego slowa, za to pewnie z wewnetrznym poczuciem poswiecenia sie dla
      rodziny. to troche bezsensu i niepsychgologiczne podejscie. bo jak mozna
      docenic cos, czego smaku sie samemu nie zna? jak mozna docenic umyta wanne,
      kiedy sie samemu nigdy nie pochylilo nad ta wanna? to przeciez taki maly
      problem dla mamy, ona chyba nie ma co robic, skoro tyle sprzata, wiec niech ma
      ta satysfakcje ze moze sie w czyms przydac.

      niby piszesz ze traktujesz ja po przyjacielsku czy tam kolezaensku, ja jednak
      nie mam kolezanek ktore za mnie robia rozne rzeczy, jak mozna nie gardzic
      osoba, ktora sie plaszczy przed corka i jeszcze robi za nia rozne
      rzeczy.calkowicie doroslą coreczką! to ze moze wracac o ktorej chce to nie
      powinien byz jej przywilej ale prawo jako doroslej osoby. ale jest obowiazkiem
      jako doroslej osoby powinny byc tec zwykle dzienne prace domowe prawda?

      zdecydowanie twoje domysly, ze moze za duzo ma i nie potrafi tego wtedy docenic
      sa sluszne. na pewno twoja corka ma za maloobowiazkow i nie usprawiedliwia jej
      zadna matura,bo matura to tak naprawde nic takiego i nie mozna kogos wyreczac,
      kto ma diwe raczki i nozki. na pewno znajdzie jakis czas na zakupy. tylko czy
      bedzie jej sie chcialo, skoro jak podejrzewam prze prawie cale zycie wyreczala
      ja mama? czy czytalas artrykul w tym tygodniu w neewsweeku o rozpieszczonych
      dzieciach, jak powiedziec nie? polecam . www.neewsweek.pl

      piszesz ze jestes wyrozumialai tolerancyjna. hmm mkoze to jest dla twojej
      corkioznaka slabosci? moze wcale tego nie rozumie? albo uwaza ze takie cos
      poprostu jej sie nalezy.

      z drugiej strony rzeczywiscie czyzbys nie przesadzala? ja np. w wieku twojej
      corki, choc bylam prymuska w szkole, bralam narkotyki, palilam,pilam zadawalam
      sie z ludzmi z zawodowki. moja mama naprawde miala powody do zmartwien.

    • myga Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 27.10.04, 09:37
      Nie przejmuj sie, te dzieciaki z 1986 roku takie juz sa, to rok tygrysa.......
      Moj mlody tez balaganiarz, i tez nerwus, tez potrafi odburknac, ale w glowie ma
      tez poukladane. Poza tym to klasa maturalna i to nowa matura, wiec wszyscy oni
      sa podenerwowani. Sprobuj lagodnie,to pomoze. Moj synek, mimo ze balaganiarz,
      jak poprosze, to zrobi wszystko, bo ma dobre serduszko, ale jak bym ostro do
      niego, to by sie postawil.
      Wszystko, co jej w glowe ulozylas do 14 roku zycia, to tam jest. Wyjdzie za
      pare lat.
    • Gość: córka Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 27.10.04, 09:38
      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=10952
    • Gość: Malgorzata Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 27.10.04, 09:48
      Mam corke siedemnastoletnia i szczerze mowiac nigdy nie mialam z nia zadnych
      problemow. Sama sie nie raz zastanawiam co sie na to zlozylo. Ja staralam sie
      zawsze byc dla niej przyjaciolka. Moze to brzmi sztucznie ale mi sie to
      udalo.Zawsze bardzo uwaznie jej sluchalam i odpowiadalam konkretnie na jej
      zarzuty w stosunku do mnie. Piszesz ze jej tlumaczysz a ja staralam sie
      najpierw dokladnie zrozumiec co mi zarzuca. Kiedys nie wiedzialam co
      powiedziec. Powiedzialam ze ja bardzo kocham. To podzialalo. od tego wyszlam.
      • ewax100 Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 27.10.04, 11:08
        tak,rozmawiam,tłumacze ale przedewszystkim staram sie ja zrozumiec.Czesto mówie
        jej ze ją kocham i to bardzo-jednak to nie skutkuje.Z domu tez nie wynosi złego
        przykładu,miedzy mna a mężem tez wszystko jest w porzadku.Być może że jej
        zachowanie wynika z nadpobudliwosci,nerwowosci jakie wynosi ze szkoły z
        nadmiaru obowiązków własnie szkolnych,braku zrozumienia ucznia przez
        nauczyciela z nadmiaru czasu spedzanego nad ksiazkami-ale na to niestety nie
        mam wpływu.
    • procesor Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 27.10.04, 10:24
      Gdzie jest ojciec twojej córki??
    • Gość: gf zle Ci sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 10:32
      Nie jestes w stosunku do niej w porzadku.

      Nie jest porzadku oczekiwanie, ze skoro sie 'tlumaczy i tlumaczy' to ktos ma
      sie do Twoich wyobrazen dostosowac. Ma pelne prawo zle mowiec o niektorych
      nauczycielach, a Twoim psim obowiazkiem jest nieokazywac swojej dezaprobaty dla
      tego faktu, tylko rozmawiac z nia o nich i w szkole zawsze stawac po jej
      stronie. Co Cie obchodzi porzadek lub nie w jej biurku?? To nie Twoje biurko!
      Biedna dziewczyna...

      Nie moge tez za bardzo uwierzyc, ze dorosla kobieta nie orientuje sie, ze bycie
      nastolatkiem to czas rozmaitych emocjonalnych klopotow.

      > nie potrafi okazac
      > żadnej wdziecznosci za dobro jakie jej ciagle okazuję

      jestes beznadziejna matka i beznadziejnym czlowiekiem...
      • ewax100 Re: zle Ci sie wydaje 27.10.04, 10:54
        Hmm...dzieki za zrozumienie,ale wyobraz sobie,ze własnie zawsze staram sie ją
        zrozumiec wysłuchac,doradzic,zawsze stoje po jej stronie.Ale skoro "moim psim
        obowiązkiem jest aprobowanie" rzucanych wulgaryzmów to wybacz...uważam to za
        brak szcunku a jesli go brak dla nauczycieli/choc przyznam tez ze nie kazdy na
        to zasługuje/to brak go bedzie takze w przyszłosci dla innych a to nie jest
        dobre.Jesli chodzi o biurko-hmm...nie mozna byc małostkowym bo nie chodzi tu
        tylko o biurko to tylko przykład małego zaangazowania w takie sprawy.Akurat
        emocjonalne kłopoty,sprawy zwiazane z matura to ja rozumie az za dobrze ale nie
        oznacza to jednoczesnie braku szacunku,usmiechu i dobrego słowa dla
        najbliższych-chyba to nie jest zbyt wygórowane oczekiwanie.Pozdrawiam
        • Gość: gf Re: zle Ci sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 11:16
          Jesli nie rozumiesz tego, ze nie kazdemu nalezy sie szacunek, to znaczy, ze
          malas w zyciu wiele szczescia. Dlaczego ona nie ma prawda nazwac 'idiota' (czy
          jak tam) kogos, kto byl dla niej np. niesprawiedliwy? lub w ponizajacy ja
          sposob naduzyl swojej wladzy? Rozumiem, ze nie rzuca im tego w twarz, tylko tak
          ich nazywa w Twojej obecnosci. Jesli Tobie nie zdarza sie nazwac kogos fatalnie
          pod nosem, to znaczy tylko tyle, ze masz inny temperament niz ona.

          Podalas przyklad biurka, czyli uwazasz ze powinna sprzatac w biurku - proste.
          Tymczasem przyklad jest dla mnie bulwersujacy. Nota bene, wiekszosc nastolatkow
          balagani, to norma a nie wyjatek. I jakos dziwnym trafem w koncu im sie
          zmienia...

          To jest wygorowane zadanie 'usmiech dla najblizszych'. Zreszta, na najblizszosc
          trzeba zasluzyc. Pewnie nie jestes dla niej wcale taka najblizsza...

          Po drugie, jak sie kogos kocha naprawde, to bezinteresownie. A Ty kochasz za
          cos. W nadziei ze dostaniesz zwrot poniesionych nakladow.

          Wiesz, co? nie zycze tego Twojej corce, ale Ty powinnas doswiadczyc jakichs
          prawdziwych klopotow. Jakby tak wpadla w narkotyki, albo zaczela krasc czy w
          ciaze zaszla, to wtedy moze by Ci sie nie nudzilo i nie wymyslalabys sztucznych
          problemow.
          • ewax100 Re: zle Ci sie wydaje 27.10.04, 11:38
            Wiesz co?widze ze nie jestes partnerem do dyskusji.Umiesz tylko obrażac nie
            znajac faktów.Pisałam,nie chodzi tylko o biurko ale o zerowe zaangazowanie we
            wszystkie sprawy domowe/oprócz szkoły/Oczywiście ze miłosc jest bezinteresowna
            i w tym cały problem jesli sie kocha spotykając sie z
            chamstwem,wrogościa,brakiem zrozumienia i szacunku-czy to takie dziwne?"A Ty
            kochasz za cos"-wiec uważasz że dobre porozumienie,usmiech,dobre
            słowo,niepyskowanie do drugiego to jest to za coś?Hmm...no cóż? pewnie mam za
            duże wymagania od zycia.
            • Gość: gf Re: zle Ci sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:08
              Ooo a wiec i obrazona sie poczulas? Oooo!

              Nie rozumiesz, co napisalam? Pojmuje, ze nie chodzi Ci tylko o biurko, ale
              chodzi Ci TEZ o biurko. Rozumiesz? Podalas przyklad jej grzechu, ktory w mojej
              ocenie swiadczy fatalnie o osobie podajacej przyklad. Sam fakt, ze mozesz
              pomyslec o jej upodobaniu do balaganu w biurku jako o jej wadzie, ktora trzeba
              wykorzenic, jest KURIOZALNY.


              > Oczywiście ze miłosc jest bezinteresowna
              > i w tym cały problem jesli sie kocha spotykając sie z
              > chamstwem,wrogościa,brakiem zrozumienia i szacunku-czy to takie dziwne?"

              Stek bredni. Kiedy kogos kocham i on kocha mnie - jest mi milo. Kiedy kogos
              kocham a on mnie nie (lub mi tego nie okazuje) nie kocham go ani o milimetr
              mniej. Nie rozumiesz, ze wymaganie od kochanej osoby, ze bedzie sie do Ciebie
              usmiechac etc. to Twoja milosc wlasna?

              Jeszcze raz glebokie wyrazy wspolczucia dla Twojej corki. Uwierz na slowo, ze
              to nie w niej problem.

              • ewax100 Re: zle Ci sie wydaje 27.10.04, 12:33
                Brak mi słów.Jasne że nie kocham jej mniej tylko bardzo a moża za.Ale czy
                naprawde nadal uważasz ze byc dla kokos miłym,grzecznym,taktownym to jest
                jakies oczekiwanie za "coś" z mojej strony????Na litosc takich rzeczy nie robi
                sie za coś tylko od serca,dobrego wychowania,kultury.Myśle ze kazdy w stosunku
                do kazdego powinien sie odnosic mile i grzecznie niezaleznie od tego czy ktos
                go kocha czy nie a co dopiero do rodziców i w ogóle nalbliższych.A już na pewno
                nie robi sie tego za cos tylko tak normalnie od siebie bo komu jak komu ale
                rodzicom taki szcunek sie nalezy.A jesli tak nie jest to jest troszke przykre i
                chyba niezbyt miłe,prawda?Uwazasz że nie???Nie mozna swoich emocji,nerwów
                przyniesionych np.ze szkoły czy pracy odbijac na innych.Trzeba panowac nad
                swoimi nerwami i w miare oczywiście nie uzewnetrzniac tego.Pozdrawiam i życzę
                bardziej zdrowych przemysleń
                • procesor Re: zle Ci sie wydaje 27.10.04, 12:37
                  Ewax, nie denerwuj sie, gf i tak nie przegadasz, ten typ tak ma.

                  Chyba że chcesz mieć dobry trening do rozmów z córką, hehe.
                  Skoro sie jej nie spodobałaś posłużysz za worek treningowy..
                  Po prostu nie przejmuj się, co ci przeszkadza co ona o tobie myśli i pisze?? :)
                  • Gość: gf Re: zle Ci sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 13:00
                    > Skoro sie jej nie spodobałaś posłużysz za worek treningowy..

                    tak! niech sie szybciusio ustawi w roli ofiary ;))

                • Gość: gf Re: zle Ci sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:52
                  Mnie tez brak slow. Czy nie uwazasz, ze nie masz prawa do oczekiwan? A
                  oczekiwanie grzecznosci, taktownosci etc. od nastolatki, ktora ma problemy, o
                  ktorych Ty juz zapomnialas (lub nigdy ich nie mialas) jest niepowazne?

                  A dlaczego ona ma byc kulturalna? Jakie Ty masz prawo oczekiwac od
                  niej 'kultury' (wedlug Twojej zreszta definicji)?

                  Nie wydaje mi sie, zeby sam fakt zrobienia mnie dawal moim rodzicom prawo do
                  zadania ode mnie grzecznosci. Ewentualnie moze tego zadac ktos, kto sam jest
                  grzeczny. Ale ktos, kto narusza moja prywatnosc? Skad Ty w ogole wiesz, ze ona
                  ma bajzel w biurku? Zagladalas?

                  Nie wyladowuje na ludziach trzecich zlosci, nigdy. Zawsze wyladowuje ja
                  (konstruktywnie lub nie, zamieniajac ja na jakis 'asertywny' twor lub nie,
                  zaleznie od ochoty) na osobach drugich, czyli bezposrednich przyczynach.

                  Nie znam Cie jako matki, rzecz jasna, ale pare zdan tu napisalas i na tej
                  podstawie podejmuje dyskusje. Niektore zdania zapalily mi w glowie czerwone
                  swiatlo.

                  Nerwy jak najbardziej nalezy uzewnetrzniac. W przeciwnym razie padniesz na
                  raka, zaliczjac po drodze wrzody i nerwice. Wiec to ja zycze zdrowszych
                  przemyslen i wiecej szczescia Twojej corce :D
              • Gość: malgo Re: zle Ci sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:46
                Jakaś racja jest w tym co GF piszesz,ale rodziców
                odporność tez ma granice i oni tez muszą sobie
                radzić z emocjami.Nad emocjami trudno czasem zapanować
                doroslemu,tak samo jak dziecku.Wiem,ze to zle i ze rodzic
                powinien ale..Rodzic kocha ,trudno mimo to znieść mu
                kilkuletnie bombardowanie złym humorem,zlym słowem,gniewem itd.

                Schodząc do poziomu biurka - miłosć,miłoscią ,a miło nie jest
                gdy się znajduje np.brudne majtki za kanapą w salonie,(autentyczne),
                a dziecko odmawia zrobienia z tym porządku.Przyziemne ale bywa i nie
                będę przytaczać innych opowieści z zycia znajomych rodziców nastolatkow,
                bo są jeszcze drastyczniejsze.

                Masz rację GF to nie dziewczyna ma problem tylko cała rodzina.Wszyscy
                nie wiedzą jak sobie poradzić z emocjami.

                ps Tworki dwa turnusy ;)))))

                • Gość: gf Re: zle Ci sie wydaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 13:07
                  tak, ale nie dowiedzielismy sie na razie niczego o dziewczynie w stylu 'majtki
                  za kanapa w salonie' - przytoczone 'grzechy' sa w moim pojeciu bardzo malego
                  kalibru, w tym sek...
      • Gość: abe Re: zle Ci sie wydaje IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.04, 12:48
        gf, a czy Ty przypadkiem nie spadłaś z krzesła i nie nabiłś sobie guza, hę?
    • psychoguru Problemy rodzicow 27.10.04, 10:40
      Gość portalu: Maria napisał(a):

      > Tak,własnie mam problem z 18-letnia córka.Moze ktos powie ze to pózno ale tak
      > jest juz od kilku lat i ciagle mam nadzieje ze to sie zmieni ze zrozumie,że
      > dojrzeje.Jednak pomimo tych 18 lat zmian na lepsze nie dostrzegam.Nie wiem
      > gdzie tkwi mój błąd.Od zawsze bardzo duzo z nia rozmawiam na różne
      > tematy,tłumaczę i bez efektów.Ktos powie ze nie powinnam narzekac bo sa
      > gorsze dzieci.Ona w koncu dosc dobrze sie uczy jest dosc pilna,nie pali,nie
      > pije i ogólnie uchodzi chyba w srodowisku za dobrze wychowaną a takze zadbana
      > dziewczynę.Ja niestety mam wiele zastrzezen bo jest agresywna,ciągle
      > podenerwowana,nadpobudliwa,uzywa przekleństw/chociaz w domu tego nigdy nie
      > słyszy/,żle mówi o niektórych nauczycielach w sposób wulgarny,żle odnosi sie
      > do rodziców w sposób chamski/co Cie to obchodzi?nie Twoja sprawa,/jest
      > skryta,trudno uswiadczyc od niej dobrego,miłego słowa,nie potrafi okazac
      > żadnej wdziecznosci za dobro jakie jej ciagle okazuję-skutek jest
      > odwrotny.Czesto zamyka sie w swoim pokoju z głośna muzyka,komputerem,nauką i
      > to jest jej swiat.Nie moge od niej wyegzekwowac np.zwykłych codziennych
      > obowiazków posprzatania za soba czy mieszkania,zrobienia zakupów,ułożenia
      > ksiazek w biurku czy ciuchów w szafce.I tak chociaz od lat nad tym
      > pracuje/nie dopiero teraz/to efektów zadawalajacych brak.

      Zestawienie tych faktow swiadczy ze problem zaczal sie i rozwijal sie od strony
      rodzicow. Trudno wchodzic w szczegoly ale tak na pewno jest. Teraz na korekcje
      jest juz za pozno.

      Poniewaz corka jest juz dorosla (!) nalezy po piewsze dazyc do tego by mozliwie
      szybko sie usamodzielnila, idealne byloby gdyby zamieszkala osobno. To moze
      by oczywiscie bardzo trudne czy wrecz niemozliwe ale byloby idealem i corka
      okazala by sie szybko naprawde wspaniala i mila osoba. Wiec co mozna zrobic po
      drugie to PRZESTAC traktowac ja jak dziecko i zwracac uwage na to co robi z
      wyjatkiem drastycznego naruszania zasad wspolzycia w rodzinie. Ale takie rzeczy
      jak balagan w jej pokoju koniecznie nalezy odpuscic. Z kolei pomoc w domu nalezy
      postawic tak by wyeliminowac obsluge corki, niech sama sie obsluguje.
      • procesor Re: Problemy rodzicow 27.10.04, 11:02
        psychoguru napisała:
        > Poniewaz corka jest juz dorosla (!) nalezy po piewsze dazyc do tego by
        > mozliwie szybko sie usamodzielnila, idealne byloby gdyby zamieszkala osobno.
        > To moze by oczywiscie bardzo trudne czy wrecz niemozliwe ale byloby idealem
        > i corka okazala by sie szybko naprawde wspaniala i mila osoba. Wiec co mozna
        > zrobic po drugie to PRZESTAC traktowac ja jak dziecko i zwracac uwage na to
        > co robi z wyjatkiem drastycznego naruszania zasad wspolzycia w rodzinie. Ale
        > takie rzeczy jak balagan w jej pokoju koniecznie nalezy odpuscic. Z kolei
        > pomoc w domu nalezy postawic tak by wyeliminowac obsluge corki, niech sama
        > sie obsluguje.

        Dokładnie tak.
        Jej pokój niech będzie jej twierdza al ereszta mieszkania - wspólna przestrzeń
        to teren gdzie powinna się dostosowac do reszty rodziny.
        Nie chce? Cóż, Ok. Al ew tym momencie zero pranbia jej ciuchwó - nawet za
        pomoca prlaki, zero prasowania, zeroi śniadanek itp. Obiad jako robiony dla
        całej rodziny wiadomo - również dla niej. Ale zawsze można jej wykupić obiady w
        w szkole..

        Oa chce przywilejów dorosłości - to niech wie ż eoprócz tego są jeszcze
        obowiązki.
        Jak nie będzie miała co na grzebiet włożyć bo nie uprane i nie uprasowane -
        szybko zauwazy że albo samodzielna praca albo współ-praca..

        No i gdzie ten jej ojciec????
        • ewax100 Re: Problemy rodzicow 27.10.04, 11:15
          Ojciec mysli podobnie jak ja, tez jest bezradny i zyczyłby sobie lepszego jej
          zachowania i relacji z córka.Pewnie to tak juz musi byc ze rodzice chociaz chca
          dobra dziecka i robia wszystko dla niego nie maja co sie spodziewac
          odwzajemnienia chocby tylko uśmiechem czy dobrym słowem.
          • procesor Re: Problemy rodzicow 27.10.04, 11:41
            Jedynaczka. Kochana, uwielbiana, z która sie rozmawia i stara wsyztsko rozumieć.

            Ale w któryms momencie i to pewnei wczesnym, przegapiliscie wymagania.
            Sama napisałaś:
            >>Pewnie to tak juz musi byc ze rodzice chociaz chca dobra dziecka i robia
            wszystko dla niego<<

            Rodzice którzy chcą dobra dziecka NIE POWINNI ROBIĆ WSZYSTKIEGO DLA NIEGO. Bo
            wyrośnie z niego rozwydrzony bachor a potem taki nastolatek jak twoja córka -
            zero względów dla innych. Kochac trzeba mądrze. Stawiac wymagania od małego -
            dostosowane do wieku oczywiście. Teraz chyba juz tylko samo życie nauczy twoja
            córkę że oprócz przyjemności sa i obowiązki. Nie martw sie, zacisnij zeby i
            pozwól jej na samodzielność.
            Na pewno zacznij od nieobsługiwania jej.
            Kto jej dziś zrobił śniadanie i kanapki do szkoły?? :))
            • Gość: malgo Re: Problemy rodzicow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:22
              Te kłopoty zaczęły się jak pisałaś kilka lat temu.
              Widać,ze są związane z dojrzewaniem i burzą hormonalną.
              Dla rodzicow takie"szalenstwa"dziewczyn są jeszcze bardziej
              zdumiewające niż zachowanie chłopców.Bo zwykle nawet maly
              chlopiec broi,a dziewczynki z w y k l e są układne,potulne.
              Jak spadnie na nie dojrzewanie, rodzicom oczy się robią
              okrągłe ze zdumienia jak spodki,taki duzy jest kontrast.
              Wierzyć się nie chce,ze ten"ropucha"to nasza wczorajsza
              księżniczka.To jak historia Dr.Jekylla i Mr.Hyde.
              Do tego dochodzi stres szkolny,ktorego pewnie nie umie
              dziewczyna rozladowac inaczej jak na rodzicach.Zawsze najlatwiej
              pozbyć sie napięcia dokładając najbliższym,wielu dorosłych
              też tak robi.
              Oprocz realizowania rad dot.wymagan,rodzice muszą uzbroić się w
              cierpliwość,bo slonce kiedyś znowu wyjrzy zza chmur.

              ps.staraj sie, dla wlasnego zdrowia niepróbować zmieniać zlych
              humorów córki,ciągle wypytywać i nie daj się sprowokować do
              dziecinnych zachowań;np.trzaskanie drzwiami, krzyki,używanie
              takiego języka jak Ona-nieskuteczne i moze wejsc w krew na stałe
    • Gość: Kicia Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: 195.94.199.* 27.10.04, 12:04
      O rany, jakbym slyszala moja matke, umowilyscie sie czy co?;-)
      Najpierw napisze pare slow o sobie, zebyscie widzieli, w jakich okolicznosciach
      wyrobilam sobie takie a nie inne poglady: Bylam chyba osoba dosc podobna do
      corki Marii: dobra uczennica, zwlaszcza jesli chodzi o przedmioty, ktore mnie
      interesowaly, troche popalałam (papierosy), troszeczke popijalam (bardzo malo),
      troche pomagałam w domu, ale bez entuzjazmu. W klasie maturalnej wygralam
      ogolnopolska olimpiade polonistyczna, swietnie zdalam mature i bylam druga na
      liscie przyjętych na dosc elitarny kierunek studiow. Niestety, mojej matki nic
      nie było w stane nic zadowolic. Wiecznie o wszystko miala pretensje, nie tylko
      mi ale również wszytkim dookoła opowiaala, jaka jestem koszmarna, opowiadala to
      nawet moim tesciom tuz po slubie! Kiedys powiedział mi, ze jestem najwieksza
      kleska jej zycia. Ponieważ zawsze bylam dosc wrazliwa, zapewne rozumiecie, jak
      bardzo to przezywalam. Mogłabym jeszcze wiele napisac, ale mysle, ze już
      wszyscy rozumieja o co chodzi

      W koncu mi się to znudzilo – zerwalam kontakt. Ostatnie 4 lata bez jej ciągłego
      gderania były najszczęśliwszymi w moim zyciu.

      Sama jestem matka obecnie 12-letniego chłopca i macocha 10-letnej dziewczynki.
      Może nie najlepsza, ale bardzo się staram. Wychowuje dzieci jak mi się wydaje
      dosc surowo, stawiając jasne zasady i oczekując ich respektowania. W zamiar
      staram się im dawac przede wszystkim bezwarunkowa milosc i akceptacje. Zachęcać
      ich do mierzenia się z wyzwaniami. Wierzyc w ich sukces. Oczywiście, czasami
      się stawiaja, a ja jako choleryczka nie pozostaje im dluzna. Czasami nie maja
      ochoty na moje czułości, rozmowe, czasami maja zły humor. Musze to zaakceptowac
      i jestem przygotowana na to, ze będzie coraz gorzej w miare jak będą dorastaly.
      Być może będzie taki okres kiedy przestane być dla nich wazna, ale wiem, ze nie
      na zawsze, ze nasze wiezi sa zbudowane na tak silnym fundamencie, ze kiedys do
      mnie wroca.

      Mysle, ze Maria nie potrafi docenic swoje corki, zrozumiec ani zaakceptowac
      procesu dorastania i usamodzielniania się. Mysle, ze niezdrowe jest jej
      oczekiwanie wdzięczności – juesli nie potrafisz dac z serca, z miłości i
      oczekujesz, ze corka będzie ci wdzieczna jak pies, to może nie dawaj wcale.
      Przypomnij sobie po co zdecydowałaś się na dzieci – czy po to, by były ci
      wdzięczne?
      Szkoda tez, ze nie potrafisz zaakceptowac osobowości swojej corki. Jest
      nadpobudliwa, nerwowa, piszesz, nie przyszlo ci do glowy, ze wszystkie
      nastolatki takie sa? Piszesz, ze jest skryta – a może ty powinnas uszanowac
      jej prawo do prywatności? Czy ty mowisz jej o wszystkim, czy o tym, co uwazasz
      za stosowne? Może ona tez ma prawo sama ocenic, czym się chce z toba dzielic a
      czym nie? Piszesz o brzydkich slowach – ja na twoim miejscu cieszyłabym się, ze
      jej młodzieńczy bunt ogranicza się do przekleństw, a nie pijaństwa, narkotykow,
      zaniedbywania nauki… Twoja corka nie może być konformistka, bo nigdy nie
      dorosnie. Piszesz jeszcze, ze corka krytykuje nauczycieli… Mysle, ze to
      cudowne, ze ma wlasne zdanie, ze nie ulega autorytetom. Zreszta, patrzac na
      poziom nauczycieli moich dzieci, wcale się temu nie dziwie. Szacunek to cos, na
      co należy zasłużyć, nie przysluguje on automatycznie z racji pełnionej funkci.
      Musi na niego zapracowac i szef, i nauczyciel, i rodzic… Zycze, by ci się to
      udalo.
      Pozdrowienia
      Kicia
    • Gość: Malgorzata Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 27.10.04, 12:05
      najwazniejsze umiec dac dowod uczucia. nie mowic kocham takim tonem jakbym
      mowila ze to naklada na nia odpowiednie obowiazki tylko jako konkretna
      bezinteresowna informacja. wydaje sie proste ale niewiele osob to potrafi.
      poswiec jej czas. porozmawiaj w taki sposob aby poczula ze nie oczekujesz
      konkretnego zachowania tylko rozmawiasz bo bardzo ci zalezy na
      porozumieniu.potem dopiero wymagania wypowiedziane spokojnym tonem bez nerwow
      agresji. tonem nie znoszacym sprzeciwu ale bez histerycznego stawiania sprawy
      na ostrzu noza.
      • Gość: Malgorzata Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 27.10.04, 12:13
        caly problem moze lezec wylacznie po stronie ojca lub prawie
      • ewax100 Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 27.10.04, 12:48
        Zgadzam sie z Toba ze najważniejsze umiec dawac dowód uczucia ale własnie to
        robie i robiłam /może za wiele/nie tylko oczywiscie przez samo powiedzenie
        słowa "kocham"ale zainetresowanie sie,poswiecaniu wiele czasu na wspólne
        rozmowy-nigdy w nerwach lecz spokojnie z wielkim zrozumieniem/moze za duzym/Nie
        sądze tez ze przyczyna jest ojciec bo to raczej są emocje wywołane stresem
        szkolnym/choc dobrze sie uczy/i tym ze jesli ktos ma za dobrze to nie potrafi
        tego docenic.Pozdrawiam
        • psychoguru Typowe problemy 27.10.04, 14:06
          ewax100 napisała:

          > Zgadzam sie z Toba ze najważniejsze umiec dawac dowód uczucia ale własnie to
          > robie i robiłam /może za wiele/nie tylko oczywiscie przez samo powiedzenie
          > słowa "kocham"ale zainetresowanie sie,poswiecaniu wiele czasu na wspólne
          > rozmowy-nigdy w nerwach lecz spokojnie z wielkim zrozumieniem/moze za
          > duzym/Nie sądze tez ze przyczyna jest ojciec bo to raczej są emocje wywołane
          >stresem szkolnym/choc dobrze sie uczy/i tym ze jesli ktos ma za dobrze to nie
          >potrafi tego docenic.Pozdrawiam

          To sa bardzo typowe problemy. Stres szkolny plus nacisk rodzicow na nauke plus
          wpajany nieustannie strach przed swiatem zewnetrznym plus napiecie seksualne
          powoduja objawy buntu i olewania. Gdzies to musi sie przeciez ujawnic. Mozna
          wiec uznac ta sytuacje za normalna i odpowiadaja za nia rodzice ale wskutek
          nienormalnych warunkow zycia. Wiec jesli corka jest coraz bardziej dorosla
          bardzo dobrze byloby zaczac myslec o jej usamodzielnieniu. Czy i kiedy bylyby
          jakies mozliwosci ze rozpocznie zyc wlasnym zyciem.

          Jest zwykle tak ze gdy mlodzi ludzie uzyskaja samodzielnosc wszystko zmienia
          sie w bajeczny sposob.
        • Gość: Małgorzata Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 27.10.04, 14:12
          wazne jest aby dziecko chodziło do dobrej szkoly gdzie mlodziez jest choc
          troche lepsza. generalnie i tak wszstko zalezy od domu. musialas przegapic
          jakis wazny moment. zrobic krok do tylu jest bardzo latwo. trudniej nadrobic
          stracone zaufanie. trzeba duzo czasu i konsekwentnego dzialania. nie mozna tez
          utozsamiac uczucia z ulegloscia i zapominaniu o wlasnych potrzebach. trzeba
          odrzucic wszystkie pretensje ale tez wlasne poczucie winy. byc spokojnie pewnym
          siebie. pozdr.
    • Gość: ryb Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.10.04, 12:46
      Problem polega na tym ze jestes baba. I ona tez jest baba, dlatego pyskuje. U
      mnie jest tak samo ale tylko ja sie pokaze, to wszystko zamienia sie w sielanke.
      Ja swojej corce powiedzialem tylko raz: Ty nie badz taka wygadana, bo ci
      kredytowa karte zabiore. I ona wie ze ja to zrobie, bo jej matce juz zabralem.
      Muzyczke jak puszcza glosniej, to tez przychodzi do tatusia i pyta sie czy nie
      za glosno...
      • Gość: Malgorzata Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 27.10.04, 12:53
        jestes beznadziejnym ojcem. wspolczuje twojemu dziecku. jest i bedzie
        nieszczesliwa. a z ta karta kedytowa to juz takie prymitywne i zalosne.
        • Gość: ryb Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.10.04, 13:01
          A widzisz, a moja corka przez caly czas mi powtarza jaka ona jest szczesliwa. U
          niej w pokoju, to wszystko jak w szwajcarskim zegarku. Ksiazki co do milimetra
          ustawione, wszystkie jej rzeczy wisza ladnie w szafie (od najkrotszej do
          najdluzszej - nie moze byc inaczej), komputer stoi rowno z krawedzia jej stolika
          i ekran jest pochylony na 83.3 stopnia. Lozko musi zawsze byc poslane z chwila
          jak wstaje, nie wazne czy w nocy czy rano...Tak musi byc. I ona to docenia :)
          • Gość: Malgorzata Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 27.10.04, 13:25
            co docenia? ze dzieki tobie zostala znerwicowana pedantka? moja corka sama z
            siebie zaczela sprzatac. twoja nie moze byc szczesliwa. poznalam to po tonie w
            jakim wspomniales o jej matce.
            • Gość: ryb Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.10.04, 14:54
              No tak, moglem sie tego spodziewac. Ty oczywiscie jestes zwolenniczka
              bezstresowego wychowania, wyczulem to po Twoim tonie. No i efekty widac. Dziecko
              trzeba respektu uczyc od malenkiego. Zony tez. Powiedz mi, kiedy ostatnio Twoja
              corka wstala z fotela jak weszlas do pokoju? A widzisz, a moje panie, ciagle
              wstaja i jak przychodze do domu to sie nawet klaniaja. I powiem Ci wiecej...
              jedna i druga sa bardzo zrelaksowane. A wiesz dlaczego? Bo wiedze czego moga sie
              spodziewac. I to jest najpiekniejsze i bardzo to cenia. Ty powinnas tez sie
              zrelaksowac, choc troche:)

              • Gość: malgo Re tony relaksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 15:07
                ach ten rybi ton "ach jak przyjemnie zanurzyc się w tę toń"(parafraza)
                zrelaksowalam się.:)))))
              • Gość: Malgorzata Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 27.10.04, 16:47
                w jaki sposob one ci sie klaniaja? co ty za biedne istoty masz tam kolo siebie?
                rzeczywiscie udalo ci sie mnie zrelaksowac.
                • Gość: ryb Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.10.04, 21:37
                  Prawa nozke zakladaja za lewa i lewa lekko przyginaja. Zazwyczaj robia to razem :)
                  • Gość: małgo Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 21:51
                    krzyżowanie nóżek tzw. blokada chroni przed wampirem
                    energetycznym .Czyżby coś Twoje Panie zwęszyły? ;)))
                    • Gość: ryb Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.10.04, 22:08
                      Nie, no co Ty...to ja chodze i wesze :)
                      • malvvina Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 27.10.04, 22:16
                        nie sprzatalam, nie pomagalam mamie, mialam problemy egzystencjalne, bylam
                        pyskata i zbuntowana, porzadek na biurku mnie nie interesowal wcale.

                        dzis : zasuwam jak kazda z nas

                        dziewuchy, przeciez ona sie i tak narobi jak dzika w doroslym zyciu kobiety !
                        czy to lozko scieli czy nie - i tak "wyjdzie na ludzi" :-) Ma czas.
              • myga Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 27.10.04, 21:30
                Rybie, uwielbiam cie. A chrust corce tez kazesz nosic, czy tylko zony to
                obowiazek?
                melanie
                • Gość: ryb Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.10.04, 22:06
                  :))) Coreczka musi fason trzymac, narazie przynosi male galazeczki, regularnie.
                  Sporo juz sie nazbieralo. Na Swieta w nagrode kupie jej cukierka :)
      • Gość: malgo Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:55
        córeczka tatusia,synek mamusi..:)
      • Gość: abe Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.04, 12:58
        a gdy moja szesnastolatka elegancją nie grzeszy wobec mnie czy mojego męża,
        tudzież rodzeństwa głośno się zastanawiam: właściwie, czy my musimy mieć w domu
        internet? jak to działa!
    • Gość: etta Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 16:03
      odpuść dziewczynie, dorośnie
      • katja Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 28.10.04, 13:40
        Niestety twoj opis jest bardzo charakterystyczny; wiekszosc molodziezy
        szczegolnie te od 1985 roku w dol sa takie same. Sama mam 19 corke i to co
        opisujesz zgadza sie co do joty z moja corka. Wychowywalam ja madrze i
        konsekwentnie, bo sama mialam apodyktyczna matke rocznik wojenny , ale moja
        corka jakby nic nie doceniala. Nie znosi slowa krytyki, trzeba z nia jak z ze
        zgnilym jajem , na paluszkach chodzic zeby sie nie zirytowala, nigdy slowa
        milego i usmiechu , brak respektu dla matki i wogole innych ludzi. Rosnie nam
        generacja egoistow, brak empatii totalna.
        Moje dziecko jest zdolne, madre i bez zadnych obciazen (papierosy czy inne cuda)
        a jednak...znerwicowana ...
        Rozmawiam z innymi mamami i wszystkie (90%) maja to samo w mniejszym lub
        wiekszym stopniu, mowie o mlodziezy normalnej, bez nalogow etc.
        Widocznie to nowoczesne wychowanie bezstresowe daly nam taka mlodziez a pozatym
        wplyw amerykanizacji i wzorow stamtad naplywajacych(koszmar) wplywaja zle na
        mlode osobniki.
        Brak ciepla , ten arogancki, egoistyczny styl zycia amerykanskiego wywoluje
        stresy w naszej mlodziezy. Bo to dopiero ta generacja , ktora ma dostep do
        wzorow amerykanizacji plynacej z tv.
        • Gość: zol. Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.aster.pl 28.10.04, 14:36
          nie wierze we wzorce. zwalacie na innych to co wam nie wyszlo. trzeba bylo nie
          dac siedziec przed telewizorem tylko dac dodatkowe lekcje.
        • psychoguru Zupelnie bledna diagnoza 28.10.04, 15:34
          katja napisał(a):
          > Moje dziecko jest zdolne, madre i bez zadnych obciazen (papierosy czy inne
          > cuda) a jednak...znerwicowana ...
          > Rozmawiam z innymi mamami i wszystkie (90%) maja to samo w mniejszym lub
          > wiekszym stopniu, mowie o mlodziezy normalnej, bez nalogow etc.
          > Widocznie to nowoczesne wychowanie bezstresowe daly nam taka mlodziez a
          > pozatym wplyw amerykanizacji i wzorow stamtad naplywajacych(koszmar) wplywaja
          >zle na mlode osobniki.
          > Brak ciepla , ten arogancki, egoistyczny styl zycia amerykanskiego wywoluje
          > stresy w naszej mlodziezy. Bo to dopiero ta generacja , ktora ma dostep do
          > wzorow amerykanizacji plynacej z tv.

          Twoja diagnoza jest calkowicie bledna. Narzekanie na amerykanizacje to chyba
          wyraz tesknoty za czasami komuny?

          A to ze dziecko jest znerwicowane jest zupelnie jasne. Bo zachowanie mlodego
          pokolenia jest wynikiem wplywu rodzicow ktorzy z kolei reaguja tak na
          istniejace czynniki zewnetrzne. Czyli jest tak: rodzice ze wszech miar gonia
          dzieci do nauki widzac w tym jedyna szanse dla nich. Dostanie sie na studia
          dzienne to kwestia niemal smierci czy zycia. Zewszad dochodza informacje o
          bardzo trudnym starcie zyciowym mlodego pokolenia a rodzice jeszcze poteguja
          leki i strach. Do tego dochodza frustracje seksualne bo wokol jest pelno seksu
          i podsycanego przez rodzicow leku przed nim.

          Wywoluje to w mlodych ludziach stres ktory gdzies trzeba odreagowac i oczywiscie
          odreagowuje sie na rodzicach bo staja sie oni czyms w rodzaju psychicznych
          terrorystow.

          W tej sprawie nie ma latwych rozwiazan bo oczywiscie nie chodzi o to ze rodzice
          powinni olac dzieci. Jedyne co mozna polecac to myslenie o usamodzielnieniu
          dzieci. Najlepiej byloby gdyby po skonczeniu szkoly sredniej mogly zamieszkac
          osobno. Wtedy okazaloby sie ze prawie w 100% te dzieci sa bardzo pozytywnymi
          ludzmi. Sa takie przyklady ze rodzina mieszka w domu w ktorym dla mlodego
          czlowieka mozna wygospodarowac male mieszkanko z osobnym wejsciem. Rodzice
          przekazuja na utrzymanie kwote zalezna od wynikow w nauce i zachecaja do
          samodzielnosci. Okazuje sie ze w takich warunkach nie ma zadnych konfliktow.
          Dlaczego?
          • Gość: ryb Re: Zupelnie bledna diagnoza IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 28.10.04, 15:46
            Sporo jeszcze lat minie zeby polskie spoleczenstwo doszlo do tego co piszesz.
            Inna kultura, inne wychowanie...zagubieni rodzice, nie potrafia sie jeszcze
            przystosowac do nowych warunkow w kraju. Oni zostali troszeczke inaczej
            wychowani, przez rodzicow jeszcze z komuny. Trudno im...ale za kilka pokolen to
            sie wszystko zmieni.
            • psychoguru Gupoty opowiadasz 28.10.04, 18:57
              Gość portalu: ryb napisał(a):

              > Sporo jeszcze lat minie zeby polskie spoleczenstwo doszlo do tego co piszesz.
              > Inna kultura, inne wychowanie...zagubieni rodzice, nie potrafia sie jeszcze
              > przystosowac do nowych warunkow w kraju. Oni zostali troszeczke inaczej
              > wychowani, przez rodzicow jeszcze z komuny. Trudno im...ale za kilka pokolen
              >to sie wszystko zmieni.

              Nie plec gupstw. Warunki sa trudne wiec mozliwosci przystosowania nie ma za
              wiele. Zreszta rozejrzyj sie wokolo jak jest.
              • Gość: ryb Re: Gupoty opowiadasz IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 28.10.04, 21:46
                Kazda krytyka mile widziana - oczywiscie z mojej strony. Z Twojego postu wynika
                ze zaprzeczasz sam sobie. Z jednej strony namawiasz do usamodzielnienia a mnie
                odpisujesz zebym popatrzyl sie dookola jak jest. Wiesz, nie za bardzo moge
                popatrzec sie jak jest, poniewaz mieszkam w UK ale...jest zasadnicza roznica w
                wychowaniu dzieci w UK i Polsce. Chcesz o tym pogadac? Tylko prosze Cie, nie mow
                mi ze w UK bylo i jest wszystko rozowo, szmal lezy na ulicy i wszyscy maja super
                duper szanse w zyciu, bo tak nie jest...
                • psychoguru Re: Gupoty opowiadasz 28.10.04, 22:15
                  Gość portalu: ryb napisał(a):

                  > odpisujesz zebym popatrzyl sie dookola jak jest. Wiesz, nie za bardzo moge
                  > popatrzec sie jak jest, poniewaz mieszkam w UK ale...jest zasadnicza roznica w
                  > wychowaniu dzieci w UK i Polsce. Chcesz o tym pogadac? Tylko prosze Cie, nie
                  >mow mi ze w UK bylo i jest wszystko rozowo, szmal lezy na ulicy i wszyscy maja
                  >super duper szanse w zyciu, bo tak nie jest...

                  No i wlasnie o to chodzi. W UK sa podobne problemy a w Polsce wieksze bo
                  warunki sa trudniejsze.
                  • Gość: ryb Re: Gupoty opowiadasz IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 28.10.04, 22:46
                    Tak ogolnie Ci powiem, ze nie jestem przekonany tak do konca, ze warunki sa az
                    tak drastycznie trudniejsze. Wszystko zalezy o jakiej klasie ludzi mowimy. To
                    tez jest wazne.

                    Warunki w Polsce sie wkrotce zmienia (na lepsze). Zobaczymy czy mentalnosc sie
                    zmieni...w przytrzymywaniu doroslych dzieci przy sobie, czasami za wszelka cene.
        • carduus Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek 28.10.04, 15:45
          Czytam i czytam i oczom nie wierzę. Wszyscy i wszystko (łącznie z
          amerykanizacją) są winni tylko nie rodzice. a myslałam że nic mnie juz tu nie
          zdziwi...

          carduus
          • Gość: małgo Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 19:35
            Przeciez mlodziez dojrzewająca zawsze sprawiala problemy
            rodzicom.Zapomnial wół jak cielątkiem byl.Ile takich cielątek,
            ktore nie brykaly.Ile osob w pewnym wieku nie buntowalo sie,
            nie kłocilo z rodzicami,nie miewało huśtawki nastrojow?i to
            niezależnie od postawy rodziców.
            Róznica w sile objawu.Wszystko jest mocniejsze,gwałtowniejsze
            niż wtedy gdy dzisiejsi rodzice byli dziećmi.
            I Psychoguru ma rację presja na dzieci ,na to by osiągnęly
            sukces jest o wiele większa.Wystarczy przyjrzeć się tej gonitwie
            przed egzaminami do liceum,na studia.Teraz juz nie wystarczy LO,
            musi być swietne LO.Studia nie to co interesuje,tylko to co da
            prace i świetne zarobki.I od początku wyscig.A kto nie nadąza
            bo przeciez nie wszyscy są genialni ,odporni i przebojowi to jeszcze
            w domu nazbierają.A rodzice powinni wspierać ,nie gonić i straszyć.
            Ale co się dziwić rodzice też sa pod presją i w strachu co z dzieckiem
            będzie.Nie ma u nas niszy dla ludzi,ktorzy nie sa ludzmi"sukcesu".
            Nie są ludzmi sukcesu bo nie mają takich predyspozycji,(nie ma to nic
            wspolnego z inteligencją).
            Jest winą rodziców,ze własne lęki dodają do lęków dzieci.Efekt-znerwico-
            wani rodzice,znerwicowane dzieci.Ale tacy rodzice nie spadli z kosmosu
            tylko warunki ,ktore tu i teraz panują ich stworzyly.
            Usamodzielnienie szybkie to dobre ale na to trzeba mieć srodki.
    • Gość: zmęczona Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.04, 20:00
      Tak wiem, że byłabym dobrą matką gdybym dała 18 letniej córce malutkie
      mieszkanko i trochę kasy aby mogła się utrzymać.A niby skąd mam wziąc na owe
      mieszkanko?Dlaeczego ja mam utrzymywać osobę dorosłą?Dlaczego ja musiałam je
      sobie kupić wyrzekając sie paru rzeczy a dziecko (ach, dzieciatko prawie ma je
      dostać wszak jestem dobrą mama)
      Generalnie z dorosłoscią jak z ciążą albo się jest dorosłym ze wszystkimi tego
      konsekwencjami albo nie.Owszem należy pomóc zgadzam się , bo czasy są
      kiepskie.Tylko dlaczego ja rodzic mam być:
      bezustannie gotowa do wyrzeczeń
      zawsze spokojna, wyrozumiała, wybaczająca, sprawiedliwa,mądra wiedzą dojrzałą,
      zawsze wiedząca jak(Nawet jak nikt nie wie jak)
      nieomylnie wyczuwająca dziecka nastroje, zdolna do kompromisów , ułatwiająca,
      umozliwiająca, zaniedbana (mamo, przeciez tobie to juz nie jest potrzebne),
      pojmująca bunt młodzieńczy (jam nie dzierlatka , ale też się buntuję wcale nie
      młodzieńczo przeciwko codziennemu gotowaniu, podawaniu, przygotowywaniu
      czystego, na czas,też się buntuję przeciwko głupim szefom, durnym wymaganiom
      itp itd.
      Jako starsza i matka mam szanować imtymność nastolatka, jego rozchwianie
      hormonalne ( o jak fajnie i mnie czeka rozchwianie hormonalne za lat 10).
      Niestety prawda jest okrutna - moje dziecko mieszka w moim domu (tak w moim)i
      musi sie dopasować do zwyczajów w tym domu obowiązujących.Tak po prostu.
      Jeżeli ich nie akceptuje powinno zmienić tę sytuację poprzez akceptację lub
      stworzenie własnego domu (co większość z nas czyni jak rodzice zaczynają nas
      wkurzać).Kocham moje dziecko, ale jestem przytłoczona jego ciagłymi
      wymaganiami , wykrzywioną gniewem, złością buzią.Chamstwem, którym zionie.
      Zmęczyłam się, naprawdę się zmęczyłam.....
      Ocen jaką jestem matką nie piszcie, nie jestem ciekawa.


      • psychoguru Skad problemy 28.10.04, 22:30
        Gość portalu: zmęczona napisał(a):

        > Tak wiem, że byłabym dobrą matką gdybym dała 18 letniej córce malutkie
        > mieszkanko i trochę kasy aby mogła się utrzymać.A niby skąd mam wziąc na owe
        > mieszkanko?

        Zgadza sie. W tym wszystkim chodzilo to zeby wyjasnic przyczyne konfliktow
        miedzy rodzicami i dziecmi. Ta przyczyna nie lezy tylko po stronie dzieci.
        Jest ona reakcja na stres ktory wywoluja rodzice. Stresu tego NIE da sie
        uniknac w stresowych warunkach jakie sa. Moze on zostac wyeliminowany
        JEDYNIE przez usamodzielnienie dzieci. A usamodzielnienie jest bardzo
        trudne ze wzgledow finansowych. Wobec tego nie ma innej rady niz pogodzic
        sie ze stresem.

        > Niestety prawda jest okrutna - moje dziecko mieszka w moim domu (tak w moim)i
        > musi sie dopasować do zwyczajów w tym domu obowiązujących.Tak po prostu.
        > Jeżeli ich nie akceptuje powinno zmienić tę sytuację poprzez akceptację lub
        > stworzenie własnego domu (co większość z nas czyni jak rodzice zaczynają nas
        > wkurzać).Kocham moje dziecko, ale jestem przytłoczona jego ciagłymi
        > wymaganiami , wykrzywioną gniewem, złością buzią.Chamstwem, którym zionie.
        > Zmęczyłam się, naprawdę się zmęczyłam.....
        > Ocen jaką jestem matką nie piszcie, nie jestem ciekawa.

        Pewnie ze masz racje. Ludzie mlodzi widza to dokladnie na odwrot i im z kolei
        sie tlumaczy ze nalezy sie ogromna wdziecznosc rodzicom za to ze trzymaja ich
        pod swoim dachem.

        Ale niestety stresujace warunki powoduja ze racjonalne argumenty nie dzialaja
        i konflikty sa nieuniknione.

        Jedynym pocieszeniem jest sluchanie rodzin ktorych dzieci wyniosly sie na
        przyklad poprzez wyjazd na studia do innego miasta. Okazuje sie wtedy ze
        stosunki obu stron sa bardzo zyczliwe i wszyscy sie nawzajem chwala. Dlaczego?
        Oczywiscie dlatego ze nie siedza sobie na glowie. Czyli przyczyna konfliktow
        nie jest to ze ludzie sa zli ale to ze zmuszeni sa zyc w kupie.
    • Gość: majka9 Re: Problemy wychowawcze 18-letnich córek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 00:20
      A ja to jakaś nienormalna matka jestem.
      Od początku jak się dzieci pojawiały (18 i 20 lat)
      starałam się nie zawracać im głowy swoją osobą.
      Tylko tyle ile potrzebowały.Dzisiaj są samodzielne,
      żadnych nerwic nie zauważyłam, mają stałe obowiązki,
      które muszą wypełnić. Nawet sprzątają u siebie raz w tygodniu:)
      Bywały i są różne sprzeczki jak to w rodzinie, ale chyba
      nie jest żle skoro wczoraj usłyszałam, że po ślubie
      chcą z nami mieszkać. Mało tego - musieliśmy z mężem i nimi
      iść na Shreka i Shreka2 do kina (nie chciały iść ze swoimi
      chłopakami), przyprowadzają do domu przyjaciół i każą nam
      z nimi rozmawiać, a najgorsze jest to, że nie pozwalają
      mi głośno puszczać moich ulubionych utworów;)Nie są idealne,a ja
      wcale nie jestem matką idealną, tym bardziej, że nie bardzo
      chciałam mieć dzieci. Ale są i kocham je bardzo.
      Jak jest trudno to se mówię: jak se wychowałaś tak masz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka