Gość: Maria
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.10.04, 09:14
Tak,własnie mam problem z 18-letnia córka.Moze ktos powie ze to pózno ale tak
jest juz od kilku lat i ciagle mam nadzieje ze to sie zmieni ze zrozumie,że
dojrzeje.Jednak pomimo tych 18 lat zmian na lepsze nie dostrzegam.Nie wiem
gdzie tkwi mój błąd.Od zawsze bardzo duzo z nia rozmawiam na różne
tematy,tłumaczę i bez efektów.Ktos powie ze nie powinnam narzekac bo sa
gorsze dzieci.Ona w koncu dosc dobrze sie uczy jest dosc pilna,nie pali,nie
pije i ogólnie uchodzi chyba w srodowisku za dobrze wychowaną a takze zadbana
dziewczynę.Ja niestety mam wiele zastrzezen bo jest agresywna,ciągle
podenerwowana,nadpobudliwa,uzywa przekleństw/chociaz w domu tego nigdy nie
słyszy/,żle mówi o niektórych nauczycielach w sposób wulgarny,żle odnosi sie
do rodziców w sposób chamski/co Cie to obchodzi?nie Twoja sprawa,/jest
skryta,trudno uswiadczyc od niej dobrego,miłego słowa,nie potrafi okazac
żadnej wdziecznosci za dobro jakie jej ciagle okazuję-skutek jest
odwrotny.Czesto zamyka sie w swoim pokoju z głośna muzyka,komputerem,nauką i
to jest jej swiat.Nie moge od niej wyegzekwowac np.zwykłych codziennych
obowiazków posprzatania za soba czy mieszkania,zrobienia zakupów,ułożenia
ksiazek w biurku czy ciuchów w szafce.I tak chociaz od lat nad tym
pracuje/nie dopiero teraz/to efektów zadawalajacych brak.Nieraz myśle ze moze
ma za dobrze i nie potrafi docenic tego co ma,moze ma za mało obowiazków choc
te trudno wyegzekwować np.w klasie maturalnej gdzie ma tak duzo nauki.Moze ją
za duzo wyręczm,za bardzo sie staram zeby wszystko miała co nalezy,za bardzo
o nia dbam,za bardzo sie interesuje jej problemami-staram sie pomóc,zawsze
zrozumieć,rozmawiam i wbrew ogólnym przekonaniom teraz widzę ze to chyba nie
jest dobre,bo skutek jest odwrotny.Myśle ze gdy ja jestem dla niej
wyrozumiała i w miare tolerancyjna/jesli chce to idzie np. na dyskoteke z
ktorej wraca nad ranem ale wiem z kim i staram sie miec zaufanie/ Ogólnie
jestem dla niej w porzadku-tak mi sie przynajmniej wydaje/to relacje powinny
byc dobre,powinnam otrzymac od niej chociaz miłe słowo czy uśmiech a niestety
tego mi brakuje,częto odburknie jak do jakiegos wroga co jest bardzo
przykre.Traktuje ją przyjaznie,jakby po koleżensku i niestety moze to jest
błędem bo za mało dyscypliny i rygoru.Moze macie jakies swoje doswiadczenia i
mozecie sie z nimi podzielić a moze ktos mi powie gdzie tkwi mój błąd.Może
ktos z psychologów sie wypowie.Pozdrawiam