Dodaj do ulubionych

Problemy z samym sobą

28.10.04, 14:22
Witam!
Czytam forum wyrywkowo od dłuższego czasu ale chyba nie pisałam zbyt wiele.
Należe raczej do seniorek - mam 30 lat a co za tym idzie pesymistyczne wizje
upadku i rozkładu własnego ciała.
Z jedzeniem napadowym borykam się od paru lat. Chyba od momentu kiedy zdałam
sobie sprawę ze 70 kg przy wzroscie 169 cm zatraca juz o nadwagę. Nie miałam
nigdy jakichs specjalnych schiz zwiazanych z jedzeniem. Jadłam to na co
miałam ochote i tyle ile chciałam. Wtedy nie zastanawiałam się ile co ma
kalorii, tłuszczu, weglowodanów.
Słyszałam gdzieś, ze jeśli człowiek zacznie sie odchudzać jest na to skazany
do konca życia. I trudno mi sie z tym nie zgodzić. Moim najwiekszym
osiagnięciem było zejscie do 62 kg, niestety stan ten trwał tylko kilka
miesiecy.
Coraz częściej przyłapywałam się na obsesyjnym mysleniu o jedzeniu, spędzałam
mnóstwo czasu na ogladaniu opakowań jedzenia, czytanie składu itepe. No i te
powtarzajace sie wieczory ( bo zwykle są to właśnie popołudnia i wieczory dni
roboczych) gdy zaopatrzona w przerózne dobra zaszywałam się w swoim pokoju z
chipsami, słodyczami czasami kanapkami. Czasami konczyło się na jednym dniu
czasami taki okres trwał tydzień. Były to stracone dni bo najedzona
odwracałam sie do sciany i zapadałam w sen. Czasami nawet nie chciało mi się
zmyc makijażu czy umyć. Szczytem był jeden wieczór latem, gdy po "seansie"
nie chciało mi się przenieść z kanapy do łózka więc nakryłam się tylko
szlafrokiem (do koca było za dlaeko) i przekimałam do rana.
W ostatni wtorek doznałam pewnego rodzaju olśnienia bo wyprowadzona z
równowagi sytuacja stresową przyłapałam sie na fakcie, ze uspokoiło mnie
dopiero jedzenie ;-/

Tyle historii ale trzeba przecież myśleć o dniu dzisiejszym...
Otóz staram się trochę pracować nad sobą.....Jestem świadoma, ze moje
problemy z jedzeniem i ogólna "rozlazłość" są ze soba jakos powiązane
Od poniedziałku wyznaczam sobie małe zdaanie badź dwa które staram sie
wykonać. Np.; 1.umyć kwiatki w pokoju; 2. pranie reczne. Wczoraj m,iałam
ten "dobry" dzień i udało mi się odpracować "stracony" czwartek.

Sukcesem jest także to , ze ilości niekontrolowanego jedzenia są coraz
mniejsze. Najczęściej słodycze, rzadko kanapki. Wykluczyłam całkowicie chipsy
i słodkie napoje gazowane (to sa tak zwane rzeczy imprezowe).

Długo wyszło ale podsumowując - wiem, ze nie będe miała figury supermodelki,
nie stawiam sobie takze celów typu "Schudnać 5 kg" - teraz ważę średnio 66-65
kg. Po prostu chce znormalnieć (?)

Pozdrawiam Was!
E2
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: Problemy z samym sobą 28.10.04, 15:37
      czesc!!!witamy serdecznie!!!
      > Od poniedziałku wyznaczam sobie małe zdaanie badź dwa które staram sie
      > wykonać. Np.; 1.umyć kwiatki w pokoju; 2. pranie reczne. Wczoraj m,iałam
      > ten "dobry" dzień i udało mi się odpracować "stracony" czwartek.
      dobry pomysl..tez tak robie..zapisuje sobie wszystko co mam zrobic..gdzie
      pojsc,co zalatwic..i systematycznie skreslam z listy to co zrobilam..ale bez
      nacisku,bez okreslonego terminu,jak czuje sie na silach robie to,czasami musze
      cos zrobic tego dnia,ale to dlatego ze odkladam cos na ostatnia chwile..i fajne
      jest to ze sa to wlasnie male rzeczy..male ale ciesza gdy uda sie cos
      osiagnac,prawda?
      ale wazne jest by na tym nie poprzestac,by wyeliminowac taka sytuacje o jakiej
      piszesz i z jaka ja sie rowniez borykam,dzien w ktroym jest napad to dzien
      zmarnowany..
      >Sukcesem jest także to , ze ilości niekontrolowanego jedzenia są coraz
      > mniejsze. Najczęściej słodycze, rzadko kanapki. Wykluczyłam całkowicie chipsy
      > i słodkie napoje gazowane (to sa tak zwane rzeczy imprezowe).
      to super..maly krok,ale bardzo wazny..mnie jakos sie nie udaje..obiecuje sobie
      ze tego nie zjem,ale potem gdy jest napad biore wszytko co jest w lodowce,nie
      patrzac czy to lubie,czy mi smakuje,zeby tylko sie najesc,uspokoic..
      > Długo wyszło ale podsumowując - wiem, ze nie będe miała figury supermodelki,
      > nie stawiam sobie takze celów typu "Schudnać 5 kg" - teraz ważę średnio 66-65
      > kg. Po prostu chce znormalnieć (?)
      tez swietnie..mnie sie jeszcze czasami marzy super figura,taka jak kiedys..moze
      mi sie ktoregos dnia uda,na razie najwaziejsze jest jak piszesz
      znormalniec..poradzc sobie z sama soba,by stopniowo wyeliminowywac sytuacje gdy
      nie radzac sobie z czyms jem..borykasz sie z bed od kilku lat,a nie myslalas o
      wizycie u psychologa..wiem pytam o to kazdego,ale naprawde to pomaga..pozdrawiam
      • erin2 Re: Problemy z samym sobą 29.10.04, 10:24
        borykasz sie z bed od kilku lat,a nie myslalas o
        > wizycie u psychologa..wiem pytam o to kazdego,ale naprawde to pomaga..

        Szczerze mówiac nie. Nigdy nawet nie rozważalam takiej możliwości. Moje
        problemy sa dla mnie wynikiem wad mojego charakteru, elementem który powinnam
        sama naprawić bo leży to w zakresie moich mozliwości. Nie wiem czy to myslenie
        błędne? Może zaprowadzi mnie do nikad?
        To chyba też problem psychiczny, ze czuje barierę przed zwróceniem sie do
        kogokolwiek o pomoc. Chciałabym być we wzsystkim samowystarczalna, niczego
        nikomu nie zawdzięczać, od nikogo nie zależeć...
        Ciekawa jestem czy wy tez tak macie????
        • kasiolda Re: Problemy z samym sobą 29.10.04, 10:47
          oczywiscie..dlugo walczylam sama ze soba by zwrocic sie o pomoc..wczesniej
          chodzilam na zajecia socjoterapetyczne..ale to kumpela mnie naklonila..mnie ani
          w glowie bylo zeby prosic kogos o pomoc..tez myslalam ze dam sobie rade,ze to
          nic wielkiego..no ale poszlam..i zalowalam bo nie bylam gotowa by sie
          otwirzyc,by rozmawiac o mnie,moich myslach,uczuciach..i zrazilam sie do
          wszelkich psychologow,psychiatrow i innych specjalistow..zaczelam pracowac nas
          soba na wlasna reke..troche sie zmienilam...ale nadal sa momenty gdy wracam do
          starcyh nawykow,gdy znowu mysle negatywnie..i dopiero gdy trafilam tutaj na
          forum..przelamalam sie i postanowilam ze teraz jest moment zeby sie leczyc..ze
          dosc marnowania czasu i tobie radze to samo..

          >Chciałabym być we wzsystkim samowystarczalna, niczego
          > nikomu nie zawdzięczać, od nikogo nie zależeć...
          tez tak mam,ale w tym wypadku inaczej sie nie da..trzeba oddac sie w rece kogos
          kto sie zna..kto obiektywnie na to spojrzy..kto znajdzie rozwiazanie,na ktore
          sama moze bys nie wpadla..kto da ci czasem kopniaka bys wziela sie za
          siebie..sama sobie tego nie dasz..
    • szczesliwawa Re: Problemy z samym sobą 28.10.04, 20:11

      > Słyszałam gdzieś, ze jeśli człowiek zacznie sie odchudzać jest na to skazany
      > do konca życia. I trudno mi sie z tym nie zgodzić.

      Wyrwanie się ze spirali odchudzania jest trudne, ale nie niemożliwe. Tylko
      trzeba doprowadzać do porządku psychikę i uregulować rozregulowany organizm.

      Jojo plus mniej lub więcej problemów - chyba u większości z nas tak wyglądał
      początek kompulsów.


      > Od poniedziałku wyznaczam sobie małe zdaanie badź dwa które staram sie
      > wykonać. Np.; 1.umyć kwiatki w pokoju; 2. pranie reczne. Wczoraj m,iałam
      > ten "dobry" dzień i udało mi się odpracować "stracony" czwartek.

      Leczenie pracą ;) Gratuluję małych sukcesów i trzymam kciuki za następne.
      Dobrze, że szukasz metody na siebie. Pomimo wielu wspólnych punktów każda z nas
      jest inna. Wierzę, że i Tobie uda się wyjść z tego.

      > Po prostu chce znormalnieć (?)
      To chyba dobry punkt wyjścia. (W każdym razie, mój też ;])
      Pozdrawiam cieplutko,
      Sz
      • erin2 Re: Problemy z samym sobą 29.10.04, 10:28
        Wyrwanie się ze spirali odchudzania jest trudne, ale nie niemożliwe. Tylko
        > trzeba doprowadzać do porządku psychikę i uregulować rozregulowany organizm.
        >
        > Jojo plus mniej lub więcej problemów - chyba u większości z nas tak wyglądał
        > początek kompulsów.

        Hej, czasami myslę, ze ja to wszystko niepotrzebnie demonizuję, robie z igły
        widły. Że jestem po prostu leniwa i łakoma! Ot takie powszechne grzeszki.
        Jedni pala paierosy, inni pija alkohol a ja sobie pojem słodkości...
        W końcu mnóstwo ludzi zajada stresy, ma nadwagę, ciagle sie odchudza. Nie ja
        jedna. Czyzby wszyscy oni byli chorzy? A ja razem z nimi????

        Pozdrawiam słonecznie (pięknie za oknem w Warszawie!)
        e2
    • erin2 Re: Problemy z samym sobą 29.10.04, 10:31
      Witam w nowym dniu wyzwań!
      Wczoraj spędziłam wieczór ze swoim facetem. Dostałam wielka czekoladę Milke z
      orzechami. Miałam ogromna ochote wsadzić ją do torebki na dzisiejszy
      wieczór.... Ale zjedlismy dwa rządki (mmmm jak mi sie słodko zrobiło!) i
      zostawiłam ja u niego!
      Uffff... nawet nie wiecie jaki to dla mnie sukces!
      A nz dziś zadaję sobie:
      1. sprzątnąć porządnie łazienkę
      2. 60 min na rowerze stacjonarnym!

      Życzę słońca i uśmiechu Nam Wszystkim!
      e2
      • kasiolda Re: Problemy z samym sobą 29.10.04, 10:50
        super..brawo..oby tak dalej..milego dnia..powodzenia..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka