Gość: hella Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 19:23 Twój mąż WIELOKROTNIE i świadomie zniszczył Twoje zaufanie. To jest fakt. Wie o tym, jak bardzo Cię zranił, jak cierpisz przez tą "niewinną " znajomość. W zasadzie "wpuścił" obcą kobietę do Waszego związku. I co? I nic. Wie jak bardzo Cię to rani- i zero Go to obchodzi. Jawnie, wielokrotnie powtarza, że tego związku nie skończy. Chcę powiedzieć- że z jego strony nie ma żadnego ruchu w kierunku porozumienia, naprawy waszego życia. Nie ma chęci PRACY NAD WASZYM ZWIĄZKIEM. On sobie ucieka do tej drugiej. Ciebie ma do dzieci,domku Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: musze sie wygadac 03.11.04, 12:05 Smutna, napisz nam prosze, czy podjelas jakies kroki. Wiesz, moze Wasz wspolny wyjazd na kilka dni bez telewizora, cywilizacji, telefonow komorkowych i calej niepotrzebnej reszty rzeczywiscie nie jest glupim pomyslem? Chodzac po gorach lub lesie czlowiek ma mozliwosc jakby w zwolnionym tempie pomyslec, skupic sie na istotnych elementach, odsiac to, co niewazne. Moze tez porozmawiac lub zwyczajnie wspolnie pomilczec. Napisz prosze, bo Twoja historia mnie przeraza. Klaniam sie, M.s. Odpowiedz Link Zgłoś
yo-anna84 Re: musze sie wygadac 03.11.04, 14:39 Witam Smutna... U mnie w domu jest podobna sytuacja, niestety... Ale ja piszę z perspekrywy córki /nie żony/. Ja i bart jesteśmy dorosli, choć jeszcze mieszkamy z rodzicami. Ostatnio odkryłam, że tato mamę zdradza. Jak się domyślam nie z tą jedną kobietą się spotyka. Kryzys między rodzicami narastał od jakiegoś czasu. Ojciec uzależniał się od gg i czatów wszelkiego rodzaju, zamykał się w świecie wirtualnym. Mama nie ma pojęcia o komputerach, aż kiedyś przypadkowo przeczytała w komputerze o czym rozmawia z ludźmi. Zaczęły się kłótnie. Mama ma żal do ojca, że do niej nie potrafi powiedzieć po imieniu, że do tamtych pań za to z czułością... Mama nie zna prawdy. Wkradłam się do danych ojca. Jego rozmowy polegają na rozmowach pełnych czułości, wyznań, zrozumienia, wsparcia, wiele jest tam żalu ojca i wyznań, że nic do mamy nie czuje, że rodzinie już nie jest potrzebny, bo dzieci dorosłe, że żałuje, że nie może być z tamtą, że jak się kocha z mamą, to myśli o tamtej... Mama ojca bardzo kocha, wie, że jest kryzys, leczy się u psychologów, ma depresję, od jakiegoś czasu jest na lekach. Jeśli spytacie, czemu mamie nie umiem o tym powiedzieć, co wiem, to odpowiem, że nie chcę jej łamać serca, ona i tak już cierpi, bez przesadzania wiem, że mogłaby próbować coś sobie zrobić. Wiem też, że ojciec to jest tylko facet po 40., nie jemu pierwszemu odbija, chciał się dowartościować, bo mama przez lata troszkę się zapuściła, choć jak wychodzą "do ludzi" zawsze jest odstawiona, tylko po domu chodzi byle jak. Ojciec sam nie chce się przyznać przed sobą, że się uzależnił od kompa, mówi że nic mu lepszego w prozie życia nie zostało. Okłamuje nas na każdym kroku, teraz też pewnie jadąc na groby do rodziców, po drodze pewnie się urwał do kochanki /ona mieszka w jego rodzinnym mieście/. Do tej pory nas zawsze zabierał ze sobą, a w tym roku uparł się, że jedzie sam. Są chwile, że nie rozmawia z nami tylko warczy. Wolę już, jak się zamyka w pokoju i siedzi przy kompie, przynajmniej jest spokój w domu. Mama chce walczyć o ojca, mówiła mu też, że jak ma kogoś to może odejść. Ale on powiedział, że czuje się odpowiedzialny za rodzinę. Chce ją utrzymywać. Że poza tym boi się, bo mu dobrze z taką stabilizacja, jak jest, a nie ma odwagi na starość zaczynać z kimkolwiek czegoś niewiadomego. Wybaczyłabym ojcu te skoki, gdyby chociaż wobez mamy miał więcej czułości szacunku, ale on mamę traktuje jak wroga, śmiecia, jak kogoś, kto zmarnował mu życie, choć w chwilach szczerości potrafi się przyznać, że to jego wina, co się dzieje w domu! Najpierw też jak u Ciebie Droga Smutna ojciec mówił, że zlikwiduje gg, że konczy z tym, że zrywa wszelkie znajomości, później był etap, że po prostu bardziej się krył, ale przecież widziałam, że to trwa nadal. Może tylko zwiększyła się częstotliwość smsowania z paniami i wydzwaniania do nich i one do ojca też często dzwoniły. Ale od momentu jak mama przeczytała smsa do ojca, że jakaś panienka /o 2.00 w nocy/ tęskni za delikatnością jego ust i jego ramionami i życzy mu gorących snów z sobą w roli głównej, to po wielkiej między rodzicami awanturze nawet się przestał kryć. Nie wiem, czy na złość, bo czuje się zaszczuty, czy bo mu po prostu całkowicie przestało zależeć. Droga Smutna, widzę wiele podobieństwa w sytuacji Twojej i Mojej mamy. Przeczytałam jej Twój wpis i pocieszyło ją, że nie ona jedna jest w takiej sytuacji... Tylko powiedzcie, co to zmienia, jak przerwać ten zaklęty krąg?.... Jak wytłumaczyć panią polującym na facetów na gg, że ranią nie tylko te zdradzane żony, ale też całe rodziny, dzieci /nawet jak są dorosłe, przecież cierpią - może jeszcze bardziej, bo są świadome!/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 14:49 Wspolczuje Twoim rodzicom. Musza miec poczucie kleski, kiedy na Ciebie patrza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baśka Re: musze sie wygadac IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.11.04, 15:56 ojjj!!! DOKŁADNIE:) Odpowiedz Link Zgłoś
baabett Re: musze sie wygadac 03.11.04, 15:30 nie przejmuj się powyższą opinią przypadkiem Odpowiedz Link Zgłoś
zalozylam_nowe no to w szczegolach... 03.11.04, 17:35 Czy jestes z siebie zadowolona, ze weszlas po chamsku w cudze tajemnice? Ze przeczytalas prywatna korespondencje ojca? OK, nie jest w porzadku, jak najbardziej. Ale czy to Ci daje prawo do tego typu aktow? Gdzie jest Twoim zdaniem granica odplacania pieknym za nadobne? I jak mozna czytac, a potem publicznie zdawac relacje (przyjaciolce tez powiedzialas?) z czyichs wyznan na temat najbardziej intymnych doswiadczen... Z czyichkolwiek, a co dopiero ojca... Wyobraz sobie, ze masz duzo wiecej lat, w tym 30 malzenskiego stazu na przyklad. Czujesz sie niekochana i sfrustrowana, bo przeciez sie starasz. Patrzysz w lustro i myslisz 'cholera, wiec to tak? wszystko juz za mna?'. Przychodzi ktos, kto slodkim glosem szepcze Ci, ze jestes najwspanialsza na swiecie. Wydaje Ci sie, ze nie uleglabys czarow tego glosu? Ze nie czulabys satysfakcji, kiedy Twoj maz, ktory notyrycznie Cie obraza swoja obojetnoscia, zaczyna panikowac? Strasznie latwo osadzasz ludzi, ktorzy maja piec razy wiecej doswiadczen niz Ty...Wiec i rozczarowan. I co TY masz do wybaczania ojcu kobito...??? Nie jestes jego zona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hella Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 17:53 i cóz z tego,że tatuś ma pięć razy więcej doświadczeń- z rozczarowaniami czy bez- w tej sytuacji córka stoi po stronie matki, to absolutnie normalne. Może nie oceniałabyś córki tak łatwo? Ojciec robi ewidentntną krzywdę matce, jego postępowanie niszczy życie rodziny. Córka także cierpi... już nawet może nie dlatego że tatuś mamy nie kocha Odpowiedz Link Zgłoś
zalozylam_nowe Re: no to w szczegolach... 03.11.04, 17:56 Gość portalu: hella napisał(a): > i cóz z tego,że tatuś ma pięć razy więcej doświadczeń- z rozczarowaniami czy > bez- w tej sytuacji córka stoi po stronie matki, to absolutnie normalne. > Może nie oceniałabyś córki tak łatwo? Nie to nie jest normalne. Nie jest normalne stawac po jakiejkolwiek stronie, jesli rzecz dotyczy relacji ojciec-matka. > > Ojciec robi ewidentntną krzywdę matce, jego postępowanie niszczy życie rodziny. Tak. Matka jest swieta. Brawo. > Córka także cierpi... już nawet może nie dlatego że tatuś mamy nie kocha-- hehe...decydujesz o tym, kogo kochasz? masz pretensje do ludzi, ze Cie nie kochaja? jak ja kocham takie gledzenie... ale > te kłamstwa,wykręty, krętactwa.. udawanie.Żałosne. > > Owszem, córka ma także ojcu do wybaczania. > Brednie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hella Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 18:00 uderz w stół.. a nożycę się odezwą. Chylę czoła przed twoją nieomylnością Odpowiedz Link Zgłoś
zalozylam_nowe Re: no to w szczegolach... 03.11.04, 18:02 Gość portalu: hella napisał(a): > uderz w stół.. a nożycę się odezwą. > > Chylę czoła przed twoją nieomylnością Schyl przed swoja i swoim stolem. A potem dalej oceniaj tych, co dostapili zaszczytu urodzenia sie o pokolenie wczesniej. Odpowiedz Link Zgłoś
yo-anna84 Re: no to w szczegolach... 03.11.04, 18:40 tak jestem z siebie zadowolona... Bo otworzyły mi się oczy... Bo pewnego dnia powiem mu, że nie był tak świetnie zapobiegliwy i zrobił błąd zapominając wyłączyć kompa. Czuję się usatysfakcjonowana, że kłamstwo wyszło na jaw. I powiem jeszcze jedno: nie czuję się winna w ogóle. Nie mam skrupułów, skoro on potrafi śmiać się do tamtej, że znów naiwną rodzinkę udało mu się okłamać. Nie czuję się podle, skoro on nie ma wyrzutów sumienia bajerując panienki na oczach płaczącej matki. I nie jest prawdą że trzymam stronę kogokolwiek. Bo najbardziej na świecie chciałabym aby rodzice się dogadali, bo gdyby mama takie coś robiła, też bym była zła na nią. Bo nawet jak wiem o wszystkim, kocham ojca, choć tak bardzo zawiódł całą rodzinę i może właśnie dlatego, że kocham ich oboje nie mówię mamie i pozwalam żyć jej w nadziei że się ułoży, może dlatego że oboje ich kocham, w ogóle jeszcze zachowuję pozory.... A co do ojca rozcarowania życiem, to chyba niezbyt dokładnie czytałaś: Moja mama jest osobą bardzo wrażliwą, kochającą ojca, pełną czułości wobec niego. To ona wymuszała na nim od zawsze wszelkie czułości, ale kiedy popadł w gg, zaczął się od niej odsuwać. Bo moja mama zna go od podszewki, zna jego zalety, ale i wady, a w necie mógł kreować siebie. Panie mu piszą jaki to jest wspaniały, cudowny, bez wad... i sposobem słodkich idiotek zachwycają się nad każdym banałem, który im powie... To nie jedna panienka, w której on myśli, że się zakochał, bo tego każdy ma prawo. To wiele panienek, z których każdej wypisuje, że kocha, że tęskni, że nie wytrzyma, jak się nie spotkają... MAsz rację, może to moja mała zemsta, a może moje sku..elstwo /po tatusiu/, ale JESTEM ZADOWOLONA. Magluję go z każdego wyjścia i mam niebywałą radochę, jak się zaczyna mieszać!! Odpowiedz Link Zgłoś
megxx Yo-anno84 03.11.04, 20:48 Nie daj się sprowokować osobom, które patrzą na życie przez własne okulary(z dużymi klapkami z czterech stron). One nie wiedzą, że rodzina to organizm, w którym jak jedna część szwankuje, to odbija się to na innych, nawet zanim poznają przyczynę. Najgorsze w zachowaniu takich ojców jet to, że nie potrafią szczerze przyznać się do prawdy, rozwiązać problemu na poziomie. Tylko niby w imię dbania o rodzinę przyjmują pozycję "co- wszyscy ode-mnie chcecie-przecież-to-ja-tu-jestem najbardziej-nieszczęśliwy". Wyjścia są co najmniej dwa, alebo ojciec się ocknie, albo mama. (no nie wiadomo tylko w jakim czasie to nastąpi) A Ty trzymaj się mocno, nie pozwól by byle kto oceniał na co zasługujesz, a na co nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf brednie w malignie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 21:33 Zawsze, kiedy czytam 'uwazaj, byle kto chce cie sprowokowac' mam wrazenie, ze ktos sie wkurza, bo celnie trafilam. Rodzina, wbrew naukom KK, nie jest zadnym 'organizmem'. Rodzina to ludzie. L u d z i e. Nie zywy (po)twor sui generis. Nie mowiac juz o tym, ze dorosla corka, ktora powinna sie wyprowadzic i zyc wlasnym zyciem nie ma zadnych praw do prywatnych spraw malzenstwa, ktore jest jej rodzicami. Co do ocen. Jest publikacja jest recenzja. Twoje 'nie pozwol' mozna wiec o kant... :) Natomiast ten/ta kto dopuszcza sie lub popiera czytanie cudzej korespondencji to zero nad zerami. Moim, jakze skromnym, zdaniem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
yo-anna84 Re: brednie w malignie 05.11.04, 12:20 Gf Twoja ocena mojej sytuacji rodzinnej jest bardzo, ale to bardzo powierzchowna. Nie mieszkasz w domu, w którym kłótnie, wzajemne pretensje są na porządku dziennym, w którym budzisz się i słyszysz, jak rodzice wykrzykują sobie żale o najintymniejsze sprawy pożycia, w którym zasypiasz i słyszysz szloch matki i ojca ciągle stukającego w klawiaturę, który wcale się już nie kryje. To prawda, że >>Rodzina, wbrew naukom KK, nie jest zadnym 'organizmem'. Rodzina to ludzie. L u d z i e.<< Dlatego właśnie nie umiem niczym komputer oddzielić plików, które dotyczą mnie, od tych które dotyczą rodziców, bo to również część mojego życia, którą mi stworzyli, to mój DOM RODZINNY!! Też mam, jak każdy człowiek uczucia i tym bardziej, jeśli rodzice wtajemniczają nas /dzieci/ w najintymniejsze sprawy, to nic dziwnego, że czuję, że mam prawo przeżywać całą tę sytuację, tak jak czuję. Co do Twojego zdania jakoby >> dorosla corka ... powinna sie wyprowadzic i zyc wlasnym zyciem << to nie wypowiadaj się na temat, w jakim nie masz zielonego pojęcia, bo nie wiesz, jak wygląda moje dorosłe życie. A rodzice, właśnie że są moimi rodzicami, a nie obcymi mi ludźmi, nie są mi obojętni. Ty też mówisz płaczącej matce, że to nie Twoja sprawa, żeby sobie sama radziła??? Ta, która dopuszcza się lub popiera czytanie cudzej korespondencji nie zrobiła by nigdy tego, bo sama się też brzydzi naruszania czyjejś intymności, gdyby nie fakt, że właściciel tej korespondencji: 1. zaczął się zachowywać, dając do myślenia, że robi coś niemoralnego, złego, wstrętnego wobec bliskich, 2. mieć wieczne tajemnice wobec wszystkich i chorobliwie się z tym kryć 3. zaczął mieszać się w swych kłamstwach i machlojach. Świat niestety nie jest tylko biało-czarny, czasem niestety trzeba dopuścić się rzeczy niedopuszczalnej, by nie dać się zniszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick do yoanny 05.11.04, 16:04 hm, nie chcialabym Cie oceniac ani Twego zycia (waszego) ale czy przeczytanie cos zmienilo? jakos wplynelo - pozytywnie/negatywnie na sytuacje w domu? niewatpliwie spojrzalas na ojca innymi oczami i, mimowolnie, stalas sie 'wspolspiskowcem' ale czy cos jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: brednie w malignie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 23:53 Yo-anno84, wspolczuje Ci, ze Twoja sytuacja zmusza Cie (zmusza?) do mieszkania u rodzicow i tym samym bycia wciagana w ich prywatne, malzenskie sprawy. Bo taka jest prawda - sprawy pary dotycza pary, a nie owej pary rodzicow, rodzenstwa, przyjaciol czy doroslych dzieci. Gdybys miala 8 lat, sytuacja bylaby inna. Do uczuc to akurat zawsze masz prawo, kazdych. Dobrze jest natomiast podejmowac proby zerkania spoza nich, tak, by nie kierowaly samodzielnie Twoimi ocenami. Masz problem i namierzylas winnego: tata klika. Tym bardziej, ze on nie placze, tylko mama. Moja matka nie obarcza mnie swoimi prywatnymi sprawami. Ani ojciec. 'Prywatnymi' w sensie - powiedzmy - milosnymi & co. Gdyby zaczeli, dalabym im zdecydowany odpor. > Ta, która dopuszcza się lub popiera czytanie cudzej korespondencji nie zrobiła > by nigdy tego, bo sama się też brzydzi naruszania czyjejś intymności, gdyby nie > > fakt, że właściciel tej korespondencji: > 1. zaczął się zachowywać, dając do myślenia, że robi coś niemoralnego, złego, > wstrętnego wobec bliskich, Napewno nie wobec Ciebie. Co najwyzej wobec matki. Podejrzenie, ze ja zdradza nie daje Ci prawa do czytania jego korespondencji. Takie jest moje zdanie i zamierzam o tym pisac. Przykro mi. > 2. mieć wieczne tajemnice wobec wszystkich i chorobliwie się z tym kryć Sorry, ale do tajemnic kazdy ma prawo. > 3. zaczął mieszać się w swych kłamstwach i machlojach. Sorry, ale to nie Twoja sprawa. > Świat niestety nie jest tylko biało-czarny, Truizm. czasem niestety trzeba dopuścić się > > rzeczy niedopuszczalnej, by nie dać się zniszczyć. Jasne. Lubisz role ofiary? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teresa Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 20:50 > Strasznie latwo osadzasz ludzi robisz dokładnie to samo, hihi tylko co gorsza, z jakimś takim zacietrzewieniem jakbyś uważała, że masz do tego prawo i monopol na to dostarczasz niezłej rozrywki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 21:35 szkoda, droga hihi, ze ucielas to zdanie, albowiem jego druga czesc pozwolilaby Ci pojac o czym mowa :) owszem, mam prawo zdecydowanie osadzac czytanie cudzej korespondencji i bede to - ku Twojej radosci lub lzom ;) - robic nadal pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teresa Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 21:58 Gość portalu: gf napisał(a): > szkoda, droga hihi, ze ucielas to zdanie, albowiem jego druga czesc pozwolilaby > > Ci pojac o czym mowa :) oszczędziłam Ciebie, druga część wskazywała na Twoje braki w arytmetyce ;) > > owszem, mam prawo zdecydowanie osadzac czytanie cudzej korespondencji i bede > to - ku Twojej radosci lub lzom ;) - robic nadal rób co chcesz :) jak na razie dobrze się bawię > > pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:06 bardzo sie ciesze, latwas :)) Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: no to w szczegolach... 03.11.04, 22:07 Gość portalu: gf napisał(a): > bardzo sie ciesze, latwas :)) xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Podziwiam Cie GF ze tych durni trawisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:15 ja sie durniami zywie hihi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teresa Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:17 Gość portalu: gf napisał(a): > ja sie durniami zywie hihi ;) byle co je, byle co godo, hihi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teresa Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:12 Gość portalu: gf napisał(a): > bardzo sie ciesze, latwas :)) zmieniłaś podpis? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: no to w szczegolach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:14 co to jest Twoim zdaniem 'podpis'? Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick do gf 03.11.04, 19:01 > Że poza > tym boi się, bo mu dobrze z taką stabilizacja, jak jest, a nie ma odwagi na > starość zaczynać z kimkolwiek czegoś niewiadomego. naprawde uwazasz, ze taki facet zasluguje na obrone? zwykly tchorz a takich zawsze bede tepic niezaleznie od ich wieku i plci ;/ ps. sorry yoanna, wiem, ze to o Twoim ojcu ale scyzoryk mi sie w kieszeni otwiera jak czytam cos takiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: do gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 21:27 Czasem ludzie mowia okrutne rzeczy w konkretnym celu - sprawienia bolu. 'Za kare', jmx... Poczytaj uwaznie, jak ta panna mi odpowiedziala. Czujesz to? Ta agresje w stosunku do ojca i poczucie, ze sama jest ofiara? Dlatego mysle, ze jej relacje trzeba podzielic przez trzy. Co najmniej. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: do gf 04.11.04, 02:09 wez pod uwage, ze ma geny po tatusiu.... ps. nie sadze, zeby ktokolwiek mowil 'nie odejde bo sie boje' za kare i skoro ojciec chce zadac bol to czemu tego prawa odmawiac jego corce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: do gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 23:40 vielonick napisała: > wez pod uwage, ze ma geny po tatusiu.... > > ps. nie sadze, zeby ktokolwiek mowil > 'nie odejde bo sie boje' za kare > i skoro ojciec chce zadac bol > to czemu tego prawa odmawiac jego corce? Bo 'romans' ojca nie dotyczy corki. Zdecydowanie sa to sprawy na linii matka-ojciec. Dzieciom wrecz nie wolno sie wchrzaniac. I to doroslym... Chcialabys, zeby Twoi rodzice wsadzali nosy, chcby nie wiem jak kochane, w Twoje zwiazki? Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: do gf 06.11.04, 02:00 Gość portalu: gf napisał(a): > vielonick napisała: > Bo 'romans' ojca nie dotyczy corki. > Zdecydowanie sa to sprawy na linii matka-ojciec. jesli ojciec z powodu romansu (choc chyba nalezaloby napisac 'nalogu komputerowego') warczy na cala rodzine to jest to, niestety, sprawa calej rodziny i to raczej z powodu ojca, ktory swoje negatywne emocje powiedzmy, ze uzasadnione, w stosunku do matki przenosi na reszte rodziny cos z ta sytuacja nalezalo zrobic czytanie cudzej korespondencji nie bylo najlepszym rozwiazaniem i nie pochwalam go, ani yoanna takze ale czlowiek doprowadzony do ostatecznosci robi rozne glupie rzeczy a od, jak sie wyrazilas "kogos starszego o pokolenie" w domysle bardziej doswiadczonego i madrzejszego wymagam wiecej niz od mlodej, niedoswiadczonej jeszcze dziewczyny jesli zwiazek jest dobry to nie ma powodu sie wtracac gdyby sprawy rodzicow zostaly zalatwione miedzy rodzicami 'za zamknietymi drzwiami' a nie wplywaly na dzieci to dzieci, jak sadze, nie wtracalyby sie i to samo dotyczy rodzicow w analogicznej sytuacji (pomijam patologie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: do gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 20:10 Warczy na rodzine nie z powodu 'nalogu komputerowego' tylko z powodu prob wymuszenia na nim okreslonych decyzji, ktorych podjac nie chce. Na podstawie tego co przeczytalismy, mozna sie domyslac, ze corcia ma sporo za uszami na przyklad. Na miejscu tej kobiety zwrocilabym mu wolnosc. Takze przymusowo, gdyby okazalo sie to konieczne ;) Ale rozumiem, ze wiekszosc ludzi woli sie szrpac, drzec szaty i histeryzowac. Co kto lubi i juz. > ale czlowiek doprowadzony do ostatecznosci > robi rozne glupie rzeczy > a od, jak sie wyrazilas "kogos starszego o pokolenie" > w domysle bardziej doswiadczonego i madrzejszego > wymagam wiecej niz od mlodej, niedoswiadczonej jeszcze dziewczyny Sznowanie cudzego terytorium nie jest kwestia doswiadczenia tylko wrazliwosci. Nie ma zwiazku z wiekiem. Acz fakt, panna jest dzieciak. > jesli zwiazek jest dobry to nie ma powodu sie wtracac heh, a toś odkryla :) > gdyby sprawy rodzicow zostaly zalatwione miedzy rodzicami > 'za zamknietymi drzwiami' > a nie wplywaly na dzieci to dzieci, jak sadze, nie wtracalyby sie Nie. Obowiazek niewtracania sie obowiazuje zawsze. Nawet kiedy 'tylko' przyjaciel ma klopoty w zwiazku, to kiedy sie spotykamy, wplywa to przeciez na mnie - ma kiepski humor. I co? Mam prawo sie wpieprzac? > i to samo dotyczy rodzicow w analogicznej sytuacji > (pomijam patologie) Powtorze raz jeszcze - sprawy pary naleza do pary. Odpowiedz Link Zgłoś
vielonick Re: do gf 14.11.04, 23:59 Gość portalu: gf napisał(a): > Na miejscu tej kobiety zwrocilabym mu wolnosc. Takze przymusowo, gdyby okazalo > sie to konieczne ;) Ale rozumiem, ze wiekszosc ludzi woli sie szrpac, drzec > szaty i histeryzowac. Co kto lubi i juz. czyli co? spakowac mu walizki i za drzwi? hmm, kontrowersyjne no ale... > Powtorze raz jeszcze - sprawy pary naleza do pary. to zalezy od okolicznosci jezeli para nie daje zyc sasiadom w pierwszej kolejnosci innym czlonkom rodziny to jest to sprawa osob trzecich czasem nawet policji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryb Jak dobrniecie do 1000...to dajcie znac n/t. IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 03.11.04, 21:37 Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 No krasulo,zesralas sie porzadnie 03.11.04, 22:01 Gość portalu: smutna napisał(a): > To długa historia. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Dodam ze jestes we wlasciwym miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wesolutka Re: No krasulo,zesralas sie porzadnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.04, 23:53 wiesz przypomniało mi sie jak w podstawówce takim kretynom sie odpowiadało: " ja krasula a ty byk co ja nasram to ty łyk, łyk ..." też bez sensu prawda? po co czytasz? po co piszesz? jak nie masz nic do powiedzenia. żeby udowodnić sobie żeś czytaty i pisaty? Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 Re: No krasulo,zesralas sie porzadnie 03.11.04, 23:57 Gość portalu: wesolutka napisał(a): > wiesz przypomniało mi sie jak w podstawówce takim kretynom sie odpowiadało: > " ja krasula a ty byk co ja nasram to ty łyk, łyk ..." xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx ty zes dobrze jebnieta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxx Re: No krasulo,zesralas sie porzadnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 17:45 ZNOWU TEN IDIOTA TU GRASUJE> CZY NIE MOŻNA GO ZABLOKOWAĆ DO JASNEJ CHOLERY? ADMIN _ ZRÓB COŚ Z TYM KRETYNEM!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: she Re: musze sie wygadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 10:49 moj facet tez ma internetowe glebokie znajomosci, tez jestem o nie zazdrosna, jednak kiedy mowi mi ze tylko mnie kocha i ze ja jestem wazna, wierze mu, bo nawet mimo ze ze spotkal sie z tamta, jest ze mna na codzien, robi sniadanie, mowi ze kocha przytula i jest moim facetem porpostu, mowi ze potrzebuje rozywki, spoko, kocham, wierze, tez gadam przez gg z nieznajomymi, ale ja jestem mlodsza, 23, to inaczej jest tez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a życie toczy się Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.04, 12:46 tak chcialabym jeszcze raz poczuc sie kochana jeszcze raz milosne motyle cieply oddech na karku slowa prawie nieslyszalne a tak dobrze zrozumiane spojrzenia tak chcialabym jeszcze raz poczuc jak mnie dotykasz milo czule gesia skorka serc drżenie szybsze jeszcze raz poczuc się piekna promienna jedyna tak chcialabym przynajmniej z oczu twoich wyczytac wszystko zapomniane wszystko zapomniec wszystko koniec nie wroci chce zasnac spokojnie nie marzac ze w twoich ramionach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rist Re: musze sie wygadac IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.11.04, 20:31 to straszne co przeczytalam. Przeszłam, a właściwie przechodzę przez to samo. Nie mamy dzieci i bylismy ze sobą 5 lat. Doskonale rozumiem co czujesz. Najpierw jest niedowierzanie, potem próby rozmowy. Im bardziej sie starałam to wszystko zrozumiec i im czesciej chcialam rozmawiac tym bardziej sie ode mnie oddalał. Jego nowa znajoma byla wesolą, bezproblemową dziewczyną. Czasami o nią pytałam i wtedy było najgorzej, mówił mi o niej - co bolało tak bardzo, że nie chcialabym tego jeszcze raz przeżywać. Wiedzialam że sie spotykają, esemesują, rozmawiają. Wiedzialam ,ze on zna jej rozklad dni, wie co ona robi, z czasem poznal nawet jej rodzine. A ja czekalam i dawalam mu szanse. Konkurowalam z nią, staralam sie być najlepsza dla niego - uśmiechalam sie i z niczego nie robilam problemu.To nie zrobilo na nim wrażenia. Poznalam ją - rozmawialyśmy o nim. Zrozumialam że klamal ją też. Wiedzialam też że rozmawiają o mnie - on mówil jej że np. podarlam kartke od niej - ku.. - niesamowicie to bylo bolesne. Pozniej nie staralam sie niczego ukrywac, wszyscy wiedzieli, że jest zle - zrozumialam, że to nie moja wina, ale i tak sie nie potrafilam od niego uwolnic. Minely 4 miesiące. Od miesiąca mam kogos nowego. On zacząl znowu pisac, dzwonic. Poznal ją w koncu i przekonal sie ze to nie to. Obawiam sie, ze w twoim przypadku twoj maz i tak bedzie sie z nią spotykal - oni chcą się poznawac. Nie ukrywaj ze wszystko jest ok, bo nie jest. Rozstan sie z nim, dla swojego dobra. I nie szukaj w kompie ich rozmów - bo to boli jeszcze bardziej - a paradoksalnie powoduje, ze jeszcze bardziej zagłębiasz sie w tą chorą sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
userxxl Re: musze sie wygadac 14.11.04, 20:08 mile slowa buduja dzieki nim ludzie czuja sie dumni z siebie ta dobra energia ktora emanujemy z siebie i nam sie udziela, pod warunkiem ze wypowiadane przez nas slowa nie wynikaja z hipokryzji lecz czesto ludzie nie umieja przyjmowac pochwal doszukujac sie w nich jakichs ukrytych intencji, falszu... szczegolnie dotyczy to kobiet od razu dopatruja sie w nas potworow chcacych ich osaczyc i wykorzystac sprawienie komus komplementu przychodzi mi bardzo naturalnie i lekko a mowie je tylko wtedy kiedy jestem o czyms w zupelnosci przekonany i chce sprawic nim komus przyjemnosc nigdy przez mysl mi nie przeszlo ze bedac dla kogos milym mozna go skrzywdzic, a jednak... jest ktos taki, kto jest tego przykladem relacja miedzy nami przypuszczalnie juz nigdy sie nie zmieni (na lepsze) nie mialem zadnych zlych intencji a to ze kiedys zaistnialo nieporozumienie to wynika juz tylko z nieuczciwosci tej osoby no coz..., jest jak jest nienawidzi mnie nie chce mnie znac nie ma odwagi przyznac sie do tego co mi zrobila szczuje mnie nawet policja chociaz nie ma do tego zadnych podstaw usilnie zabiega o to zeby za moimi plecami narobic mi najpodlejszych swinstw.. przegina ale jesli zrobila cos czego nie powinna do czego nie miala prawa - odpowie za to! - Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i Re: musze sie wygadac IP: 62.233.169.* 14.11.04, 23:55 jesli to o mnie tak ciagle "slodko" mowisz to glupi jestes jak but i tyle chociaz z drugiej strony to nie przypominam sobie zadnych "przyjemnosci" i bycia "milym"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i Re: musze sie wygadac IP: 62.233.169.* 15.11.04, 00:14 szczucia policja, swinstw, nieuczciwosci itp tez sobie zreszta nie przypominam Odpowiedz Link Zgłoś
userxxl Re: musze sie wygadac 15.11.04, 22:38 wlasnie powstrzymalem sie od napisania czegos co by cie bardzo zranilo bo jakos nie potrafie znizyc sie do twojego poziomu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smutna Re: musze sie wygadac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.04, 23:33 dziękuję wam wszystkim - czytając wasze wpisy poczułam, że kogoś obchodzę. a tego trzeba mi. nie bede juz pisac co z nami dalej . nie mam siły. wszystko co robię robię źle. nie potrafię sie pogodzic z mężem, z samą sobą, z życiem ze światem. strach, ból, potrzaskanie i poplątaniem. nie wiem nic. gdzie jest początek gdzie koniec. kto i gdzie popełnił błędy. kto dokonał dobrego kto złego wyboru. jestem zgubiona. ciągle płaczę. nie potrafię się pozbierac. wiem ze powinnam się otrząsnąć. podnieść głowę uwierzyć w siebie nie umiem. czuję sie zdradzona, odrzucona, odtrącona, zbędna, czuję się winna nieptrzebna, jestem do nieczego. do kitu. zgubiłam wszystko co miałam. żyję tylko dla dzieci. gdyby nie one ... odeszłabym. a tak, no cóż ... trwam. trzymajci eza mnie kciuki, żeby w końcu zabrakło mi łez Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: musze sie wygadac 20.11.04, 23:42 Płacz przynosi ulge. Doceń to że jeszcze umiesz i możesz płakać. Pamiętaj - będą dobre i złe chwile. Także te najgorsze. Ale pamiętaj że przyjda naprawdę normalne dni. Kiedy znów poczucjesz że umiesz i lubisz sie śmiać, kiedy będziesz się czuła potrzebna i kochana, będziesz cieszyć sie życiem. Teraz wydaje cię sie to niemożliwe, choć.. gdzieś wewnątrz ciebie jest nadzieja że tak sie stanie. I wiesz że musisz tego doczekac. Że CHCESZ. Nie zaprzeczaj swoim emocjom. Niech przepływają. Stań czasem z boku i popatrz z dali na to wszystko, jak przez teleskop. Łap dobre chwile, bo one są. Dostrzeż je. Kolekcjonuj bo są ci bardzo potrzebne. Okruchy szczęścia. Wyjdziesz z tego. Trzymaj sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moje 3 grosze Re: musze sie wygadac IP: *.net / *.nowadeba.net 21.11.04, 12:45 Miałam też ochotę wpisać się tu ze swoim problemem.Czytając ten wątek , zauważyłam,że otrzymałabym wiele sprzecznych komentarzy - to nic.Wpisaliby się panowie niczego nie rozumiejący , albo nie chcący zrozumieć mojego punktu widzenia - hmm.. to daje do myslenia, ale można przełknąć, ale gorsza sprawa, że dostałabym baty wtedy, kiedy własnie potrzebuję współczucia, zrozumienia, wsparcia.To mnie hamuje.Może się jeszcze odważę, licząc się właśnie z tym.Będę czytała odpowiedzi takich ludzi jak ty, procesor - kiedy jestem słaba wolę oprzec się na autorytecie. Odpowiedz Link Zgłoś