Dodaj do ulubionych

Psychol, narcyz, manipator?

03.10.21, 19:52
Rok temu odnowiłam kontakt z mężczyzną, z którym byłam 10 lat temu w związku. Znajomość trwała 2 lata. W tym czasie widywaliśmy się raz na miesiąc, czasem rzadziej.

Pan wtedy niepracujący, studiujący zaocznie, mieszkający z mamą, miał rentę chorobową (był po nowotworze). Mama go utrzymywała. On do pracy nie chciał za bardzo pójść ponieważ "po co skoro można mieć pieniądze za nic".

Chodził spać po 2 w nocy, w tych godzinach był też najbardziej "aktywny", spał do 14stej. Nie można było w niczym przeszkadzać. Odpisywał na wiadomości kiedy miał czas i ochotę, to samo z odbieraniem telefonów. Nie można było z nim poważnie porozmawiać ponieważ kiedy czegoś nie rozumiałam on twierdził, ze nie będzie mi tłumaczył i to moja sprawa czy rozumiem czy nie, twierdził że wyjaśnił mi wszystko obszernie.

Na spotkania nie miał czasu bo wciąż miał coś do załatwiania, albo gdzieś jeździł z kolegami.

Wiele razy mówiłam wprost co mi się podoba, zwłaszcza to, że się nie widujemy. On mi wtedy na to, że ja go nie rozumiem, że nigdy się nie dogadamy. Po czym wysłał mi emotikony, a to smutne a to buziaki.

Mówił, co ja za to mogę że nie mam czasu.

Pewnego wieczoru odwoził mnie do domu, przejeżdżaliśmy przez jego miejscowość i nagle on zaczął ziewać i mówić że jest bardzo zmęczony, do mnie było ok 30 minut autem. Powiedziałam, że skoro jest tak mocno zmęczony to niech podwiezie mnie na dworzec i jedzie do domu spać. Tak też zrobił. Kiedy wysiadłam z auta odjechał mi pociąg. On również. Napisałam że uciekł mi pociąg i następny mam o 23 a była 20.30. On mi odparł, że teraz nie podjedzie po mnie bo musiał gdzieś wykręcić autem i coś załatwia. Czekałam zimą na zimnym dworcu do 23. kilka minut przed przyjazdem pociągu dzwoni, mówi wyjdź to cię odwiozę. Poszłam.

Kiedyś powiedział mi że jego kolega jest takim samym osłem jak ja i mam się jeb.nąć
A wiesz o co poszło?
Miałam mu wystawiać coś na allegro. Zrobiłam opis, wystawiłam. A on do mnie że jest błąd i mam skopiować jego opis i wstawić.
Pytam gdzie jest błąd? A on że mam zrobić kopiuj wklej. Pytam gdzie błąd bo chce wiedzieć ponieważ opis jest identyczny z moim.
Zaczął do mnie pisać takie rzeczy:

"a pi...ole kocham osobe co mi zycie niszczy i podswiadomie kilka razy o malo do
kalectwa albo smierci mnie nie doprowadzila"


"wk....las mnie ze nie jestem w stanie sie uczyc i zajelas tym skutecznie
bezcennego spooooro czasu"

"wiec moze i bedziesz mnie miala na sumieniu ale nie z egzaminem 23:28:26

bo nie bede teraz przez ciebie spal w nocy tylko sie uczyl do rana wiec przy
ostatnich moich zdarzeniach teraz w koncu sie rozwale pewnie samochodem na amen
23:30:25

ale jak bede mogl straszyc to nie dam ci za to zyc i sama sobie tez zycie
skrocisz jak ja niepotrzebnie
23:32:37

to dopiero bedzie nagroda darwina ze ze za pie...ny debilny upor sokoro oczy
bolaly tpo tym bardziej wygodniej bylo zrobic kopiuj wklej w niewyjasnionych
dziwnych okolicznosciach siedzac nad tym odebrala sobie zycie itd itd
23:33:36

z usmiechem na twarzy ze jednym genialnym posunieciem zniszczyla zycie"

I że opowiadania na ten temat nie będzie pisał bo mam zrobić kopiuj wklej.
A błąd wiesz na czym polegał??? Między jednym a drugim zdaniem byla linijka przerwy.

Powiedziałam, że jeśli mnie nie przeprosi to nie mamy o czym rozmawiać, a on odparł, czy ja pomyślałam, żeby go przeprosić za to że musiał się tak do mnie odezwać.

Raz był okropny po czym wysyłam smutne emotikony i pytał czy mi przeszła złosć, że ja taka nie jestem tylko udaję żeby mu zrobić przykrość

Nie spędziliśmy razem ani świąt, ani walentynek, dnia kobiet imienin czy urodzin. Nigdy nie byłam u niego w domu.

W dniu moich urodzin złożył życzenia. Zaprosiłam do siebie na kawę. Oznajmił, że nie ma czasu. Było mi przykro. Powiedziałam to. Stwierdził, że nie ma czasu ani ochoty tego dnia na nic. Byłam zła, rozgoryczona, powiedziałam mu że skoro musi mieć ochotę na spotkanie ze mną to może powinniśmy sobie dać spokój. Powiedział, ze kończy ze mną znajomość na moje życzenie.

Ważna rzecz. On do mnie dzwonił jak chciał się onanizować, był wtedy bardzo miły. Kazał mi wysłać nagie zdjęcia. Nie robiłam tego a on pisał że mu przykro.

Znajomość zakończyła się. Kilka razy coś pisał, dzwonił.

Kontakt odnowił się kilka miesięcy temu. Nie wierzyłam, że tak się zmienił. Nadal mieszka z mama ale pracuje. Był czarujący, dzwonił kilka razy dziennie, smsował. pisał że tęskni, że czuje jakbyśmy znowu byli razem. Tak było do pierwszego spotkania. Potem kontakt był ale mniejszy.

Pytam czy jesteśmy razem. On nie wie czy chce z kimś być czy nie.

Znowu dzwoni pisze że tęskni, że nie mam zmarnować szansy bo nas ciągnie do siebie. Ok.

smsy, telefony. Ale i znowu onanizowanie się. Dzwonił kiedy byłam w pracy i opowiadał co by teraz robił. lub co robi.

Pytam konkretnie, chcesz ze mną być? "tak ale nie wiem kiedy bo za duża odległość" (30km)

potem, że nie wie.

Spotkaliśmy się, był sex po czym on szybko musiał wyjsc bo miał sprawę (wiedziałam o tym wcześniej). Wychodzi i podaje mi tylko rękę i mówi "to cześć"

Umiera mi bliska osoba, przyjaciele, żaliłam się, on nawet nie zaproponował spotkania. 2 miesiące pytam kiedy się spotkamy, on nie wiem, nie ma czasu i to nie jego wina. Mówię że mi przykro a on nazywa mnie egoistką z trudnym charakterem.

Kontakt jest ale mniejszy ale nadal onanizowanie.

Zakończyłam znajomość a on Wrócił.
Dzwonił, pisał że tęskni.

Smsy, telefony.
Czekałam aż będzie chciał się spotkać.
Nie zrobił tego.

Pytam kim dla ciebie jestem, nie odpowiedział tylko zapytał kim on jest dla mnie. Powiedziałam że bardzo ważna osobą i mi na nim zależy.
Pytam a ja dla ciebie kim? On mi na to "też ale długo jestem sam i nie wyobrażam siebie żeby było odwrotnie ". Mówię ok, rozumiem czyli to nie ma sensu bo ja oczekuję czegoś innego.
Po czasie on pisze że nie mam odtrącać jego uczuć.
Ja powiedziałam ze jak chce pogadać to zna mój nr ale lepiej w 4 oczy. Nie odpowiedział. Nie spotkał się.

Znowu kontakt, telefony i smsy.

Kilka dni temu miałam być w jego mieście. Dzień wcześniej wieczorem rozmawialiśmy. Napisałam rano że będę ok 15-16 i niech mi da znać gdzie się spotkamy. On ze da znać. Przypomniałam się ok 13.

O.14.30 dzwoni i mówi że wyjeżdża bo był umówiony i szkoda ze mnie nie ma prędzej bo może by jeszcze z pol godziny przeciągnął zeby sie zobaczyć.
Mówię ok to pytam kiedy wraca. Mówi że wieczorem, pytam czy o 21 jak będę to się zobaczymy? On na to że będzie o 22.
Okazało sie ze o 21 byl juz ale ja bylam juz w domu.

Zapytałam następnego dnia dlatego mi prędzej nie powiedział że ma wyjazd a on do mnie że myślał że ja będę wcześniej w jego mieście, że w sumie to i tak miał prędzej jechać ale przedlużał żeby sie zobaczyć. Ja mówię, że skąd mialam wiedzieć, ze gdybym wiedziała to bym ustawiła inaczej wyjazdy. On mi że nie mówił bo myślał że będę rano.
Wkurzyłam się i powiedziałam że to bez znaczenia bo i tak by mu nie pasowało.
On na to że zaraz mi wyliczy ile godzin mu pasowało od rana (ale ja tego nie wiedziałam).

Napisałam że czuję że jestem mu obojętna, że nie widzieliśmy sie 3 miesiące, że nie wierzę że przez 90 dni nie mial dla mnie czasu. Że nie chce byc opcją, że czuję sie niedoceniona ze mi z tym źle.
Że nie wiem kim dla niego jestem.
I że jeśli tak ma byc to lepiej to zakończyć.

A on do mnie że szkoda że ja nie mialam dla niego czasu przez 90dni.
Odpowiedzialam że powinien sie wstydzić tak napsialc, w odpowiedzi dostałam że skoro mi nie wstyd.

Po kilku godzinach pisze do mnie co robię. Ja odp ze ma do mnie nie pisać.
A on do mnie że wróciłam z leczenia i znowu go zostawiam.
Pytam czy pogadamy? Chce pogadac, wyjaśnić ustalić. On do mnie ze ja juz zakończyłam to i nie mam mu mieszać w głowie.
Pytam czy on nie widzi że próbuję zburzyć mur miedzy nami? A on do mnie ze sama ten mur właśnie ponownie postawiłam.

Obserwuj wątek
    • arghail Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 19:54
      CD

      Pytam czy pogadamy, że mi zależy. A on że ja już sie okresilam.

      Wyjaśniłam że mi zależy że próbowałam napisać co mnie boli, jak mi źle jak bardzo tęsknię, może robię to nieumiejętnie ale nie potrafię inaczej przez smsa a na żywo nie mialam szansy. Że mi zależy, że nie chciałam go stracić.
      I przepraszam i rozumiem że go straciłam.
      On milczy.

      Nie chciałam go zranić sad
      Chciałam tylko bliskości i czuć że jestem ważna.

      Odezwałam się sama, Prosiłam o spotkanie.
      On nie miał czasu ale znowu telefony I smsy.

      Wylądowałam w szpitalu, 4 dni śpiączki po upadku ze schodów. Co pewnie czas pytał jak się czuję. Dzowniłam pewnego dnia i nie odebrał, nie odzwonił. Po kilku dniach wysyła smsa jakby nic się nie stało. Mówię mu "Dzowniłam, nie odebrałeś nie odzwoniłeś " a on na to " bo nie mam humoru ".
      Odpuściłam, po tygodniu znowu dzwoni jakby nic się nie stało

      Spotkaliśmy się na chwilę.
      Potem pytam czy coś już wie, czy ma plany związane ze mną lub czy wie czy chce być z kimś?
      On na to że ma inne sprawy na głowie i teraz o tym nie myśli bo I tak nie udzieliłby jednoznacznej odpowiedzi.

      Zamilkłam na 2tyg. Po tym czasie on pyta dlaczego się nie odzywam i mam go tyle czasu gdzieś?
      Powiedziałam że zmarła moja mama i jutro jest pogrzeb. Powiedział że on też ma doła. Ale ja mam gorzej.
      Pytam czy porozmawiamy, zadzownił na chwilę. Następnego dnia miał być pogrzeb, mówi że nie będzie bo ma pracę. Ale po mam zadzownic.
      Tego dnia nawet nie napsiał smsa, a tak liczyłam na wsparcie.
      Dzownilam nie odebrał. Późnym wieczorem ok 23 napisał że ma dużo pracy I jutro się odezwie. Następnego dnia cały dzień cisza. O 22 piesze że spał i dopiero obudził się na obiad i idzie dalej spać ale zadzwoni jutro.
      Jest jutro czyli 3 dzień. Nie dzowni. O 22 pyta w smsie czy śpię, mowie że nie, nie dzowni. Za godzinę znowu pyta czy śpię. Mówię że nie. A on pyta za ile idę spać. Wkurzyłam się I napisałam że zaraz.
      Obudziłam się po 2h. Nie było ani wiadomości ani połączenia. Napisałam że liczyłam na wsparcie, że miał zadzownic i czuję się zawiedziona. A on odpisał że mogłam nie kłamać że idę spać bo chciał zadzownic

      Po kilku dniach smutne emotikony I pytanie jak się czuję. Nie reagowałam. Po tygodniu pisał coś mi o szczepuonkach. I jak się czuję, odpisałam że stabilnie. I po tym smsie przez miesiąc on się nie odzywał. Sama zadzwoniłam. Gadaliśmy. Pytam czy się spotkamy, on nie ma czasu I mnie będę miał po 19 lipca. Ok.
      Po kilku dniach dzwoni że jedzie popływać nad jezioro. Chwilę trwała rozmowa podczas której smsowal z kolegą. Mówi że kończy rozmowę bo musi z kimś pogadać. Pyta czy ode spać. Mówię że nie a on że w takim razie zadzowni do mnie

      Nie zadzwonił i nawet nie uprzedził żeby nie czekać. Rano powiedział że mógł uprzedzić. A on mi że myślał że śpię. Mówię że jeśli się umawiamy to trzeba wziąć odpowiedzialność za to że ktoś czeka. I czuję że on nie szanuje mnie I mojego czasu.
      Kilka dni cisza. Pytam czy ok bo mamy słabszy kontakt a on do mnie że widocznie ja się źle zachowuje. Pytam co zrobiłam i czy możemy to wyjaśnić? On na to że już nie ma co wyjaśnić. Że go bezpodstawnie zaatakowałam i się kłócę a on musi mieć spokójbo ma dużo pracy a urlopu nie może dostać. Mówię że nie tak, że chce aby nasze problemy i potrzeby były rowno traktowane.
      Odpisał mi "a wyszło że się kłócisz i jestem wybuchowa "

      Ja napisałam że w takim razie życzę znajomości która nie jest wybuchowa i kłótliwa.
      Na następny dzień on tylko napsiał "byś była inna to byłem w ikei która chyba bardzo lubisz "

      Akurat tego dnia trafiłam do szpitala z powodu uszkodzenia oka i mu to powiedziałam, a on do mnie "ale jak nie byłaś w szpitalu to lubiłaś ike"

      Po miesiącu pyta "co robisz?"
      Ja rozmawiam normalnie a.on znowu zaczyna wysyłać emotikony.
      Mówię że pisał do mnie słowem bo nie wiem co chce mi przekazać przez obrazki. On mi pisze ok.
      Ale znowu emotki.
      Staram się pisać normalnie, rozmawiamy po czy go co pytam a.on przez 14h nie odpowiada. Pytam czemu nie odpisujesz? On wtedy odpsial na wiadomość i mówi "no przecież odpisałem "
      Następnego dnia to samo. Znowu pyt dlaczego mnie tak traktuje? On odpowiada że normalnie, że jest ok.
      Mówię że się poddaję, że ja nie potrafię z nim rozmawiać, od odpsiał ok.
      Po 3 dniach pisze jakby nic się nie stało, pytam, kiedy się zobaczymy on ma to "nie mam pojęcia "
      Po tygodniu pytam czy pojedzie ze mną na 2 dni gdzieś, on nie ma wolnego.
      Ok, staram się nie reagować.
      Ale pi kilku dniach znowu pytam, wiem że ma wolne, odpisał że umówił się z kolegą.
      I tyle. Od tego czasu zero kontaktu ponieważ ja nie zareagowałam na jego wiadomość, nic nie odpisałam. On też milczy a ja nie potrafię tego zrozumieć
          • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 21:02
            Ja zerwałabym kontakt z nim ( w sumie to przeżyłam bardzo podobne zauroczenie w szkole średniej - i tak właśnie zrobiłam, co wywołało nagłą potrzebę zatrzymania mnie ze strony pana. Ale mnie już nie było dla tego kogoś - byłam dla siebie i dla osób, dla których byłam ważna.)
            • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 21:06
              Pamiętam 50 połączeń nieodebranych przeze mnie...tak bardzo chciał zatrzymać mnie i żywić się moją atencją. A ja pozwoliłam jemu odejść, życząc w myślach powodzenia :)
              Bez żalu, bez złości, "wypuściłam go w świat" i ze swojej głowy - dałam wolność.
              • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 21:16
                I jeszcze: zerwanie kontaktu bolało. Bardzo bolało. I wylałam miliony łez.
                Ale musiałam to zrobić DLA SIEBIE, aby móc normalnie żyć. I opłaciło się - bardzo :)
                Ja pożegnałam moją miłość w swoich myślach, poukładałam sobie w głowie.
                A jemu - pozwoliłam odejść.
                  • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:02
                    On nie chce żeby Wam wyszło.
                    A wiesz, że do tanga trzeba dwojga?
                    Odpuść sobie ten związek - wiem, ciężko, ja przechodziłam przez prawie identyczną relację.
                    Ile ja wylałam łez...ile ja winy w sobie widziałam...ile ja myślałam co w sobie zmienić dla niego, aby mnie zechciał...
                    I jeszcze pomagałam jemu finansowo w ramach sympatii...
                    Dziewczyno - nikt nie stoi ponad Tobą, jeśli chodzi o ważność. Ty jesteś dla siebie samej najważniesza, czy wiedziałaś o tym?
                    Odpuść.
                    Wybacz sobie, że pozwoliłaś traktować się w tak olewający sposób.
                    Wybacz jemu i życz mu szczęścia - niech idzie w świat ale BEZ CIEBIE.

                  • eukaliptusy Re: Psychol, narcyz, manipator? 04.10.21, 16:31
                    arghail napisała:

                    > Tylko ja cały czas myślę co mogłam zrobić żeby nam wyszło?

                    Ale zrozum, że nie ma żadnego „nam”. Jest facet który chciał mieć podkładkę do onanizmu bez żądnych oczekiwań i zobowiązań i po taniości.
                    • n4rmoorr Tak z ciekawości? 04.10.21, 19:00
                      eukaliptusy napisał(a):

                      > arghail napisała:
                      >
                      > > Tylko ja cały czas myślę co mogłam zrobić żeby nam wyszło?
                      >
                      > Ale zrozum, że nie ma żadnego „nam”. Jest facet który chciał mieć podkładkę do
                      > onanizmu bez żądnych oczekiwań i zobowiązań i po taniości.
                      O czym ty k**** bredzisz ?
                            • n4rmoorr Re: Tak z ciekawości? 04.10.21, 20:00
                              Cieszę się .Może daj sobie spokój z nim.Tak jak koleżanka pisze
                              Za seks party przez telefon się płaci i to spore pieniądze .Nie ma tam u Ciebie w okolicy innych facetów ,czy tylko w tym jednym do końca życia .Już dawno rozmawialiśmy o tym.
                                          • n4rmoorr Re: Tak z ciekawości? 04.10.21, 21:37
                                            To dobrze.Dbaj o siebie.Idę spać jutro do pracy.Ale chyba krótko bo ma lać .Jak byś coś potrzebowała to daj znać.Wiesz gdzie.Zresztą koleżanka eukaliptusy też się martwi o Ciebie.Głupio wyszło z nią serdecznie przepraszam .Zawsze durny zamiast spokojnie przeczytać to piszę bzdury.Fatalne zauroczenia motto tego wieczoru.Pa do jutra.
                                          • n4rmoorr To jest hit 04.10.21, 22:56
                                            arghail napisała:

                                            > Nie będę
                                            Pewnego wieczoru odwoził mnie do domu, przejeżdżaliśmy przez jego miejscowość i nagle on zaczął ziewać i mówić że jest bardzo zmęczony, do mnie było ok 30 minut autem. Powiedziałam, że skoro jest tak mocno zmęczony to niech podwiezie mnie na dworzec i jedzie do domu spać. Tak też zrobił. Kiedy wysiadłam z auta odjechał mi pociąg. On również. Napisałam że uciekł mi pociąg i następny mam o 23 a była 20.30. On mi odparł, że teraz nie podjedzie po mnie bo musiał gdzieś wykręcić autem i coś załatwia. Czekałam zimą na zimnym dworcu do 23. kilka minut przed przyjazdem pociągu dzwoni, mówi wyjdź to cię odwiozę. Poszłam.Normalna kobieta to by mu mordę przerysowała pazurami .Napluła mu w pysk i poszła na pociąg .Za delikatna jesteś.
                                • n4rmoorr Re: Tak z ciekawości? 04.10.21, 20:24
                                  Fatalne zauroczenie .Zresztą ja to samo miałem prawie 9 miesięcy.Pisałem z pewną damą która mnie widziała ,ja nigdy .To była dziwna wirtualna miłość .Ostatnio nawet było tak ,że odnosiła się do mnie dosyć wrednie ,a ja dalej zakochany jak osioł .To komu ja udzielam .
                      • eukaliptusy Re: Tak z ciekawości? 04.10.21, 20:03
                        n4rmoorr napisał(a):

                        > eukaliptusy napisał(a):
                        >
                        > > arghail napisała:
                        > >
                        > > > Tylko ja cały czas myślę co mogłam zrobić żeby nam wyszło?
                        > >
                        > > Ale zrozum, że nie ma żadnego „nam”. Jest facet który chciał mieć podkład
                        > kę do
                        > > onanizmu bez żądnych oczekiwań i zobowiązań i po taniości.
                        > O czym ty k**** bredzisz ?

                        Cytuje z długiego wpisu początkowego autorki, z którego wynika, ze ten „związek” polegał głównie na zdalnym seksie i smsach.
                        Czasami warto przeczytać na co się odpisuje.
        • n4rmoorr Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:06
          z.szarych.stron napisała:

          > Ta znajomość chyba Ci nie służy?
          > Po co klasyfikować kim on jest i po co rozkminiać jakie są jego motywy? Po co?
          > Nie lepiej zająć się sobą i swoim życiem - a jemu pozwolić odejść i iść tam gdz
          > ie chce?
          Możesz tu tupać ,krzyczeć nic to nie da .To jakiś horror lub trauma .
              • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:20
                Przechodziłam przez podobną "relację".
                Takie zauroczenia warto przegadać np.z psychoterapeutą. Warto.
                Opłakiwałam "stratę" przez jakieś 2 lata - nie było dnia abym o nim nie myślała. Straszne to było. Rozumiem autorkę, niestety..
              • mona.blue Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:36
                Dziewczyno, dla niego? Myśl przede wszystkim o sobie, pójdź na terapię, radź się przyjaciół, pisz tutaj, ale nie rób głupstw. Życie ma się tyłko jedno, a chłopaków jest mnóstwo. To uzależnienie, chora relacja, przecież to nie daje Ci szczęścia, spokoju, po co to?
                • n4rmoorr Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:46
                  mona.blue napisała:

                  > Dziewczyno, dla niego? Myśl przede wszystkim o sobie, pójdź na terapię, radź si
                  > ę przyjaciół, pisz tutaj, ale nie rób głupstw. Życie ma się tyłko jedno, a chło
                  > paków jest mnóstwo. To uzależnienie, chora relacja, przecież to nie daje Ci szc
                  > zęścia, spokoju, po co to?
                  >
                  Są jeszcze dzieci w tym temacie.Forum psychologią nie da rady.
                • n4rmoorr Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:29
                  z.szarych.stron napisała:

                  > Hej dziewczyno! Poszukaj kogoś komu możesz powiedzieć o całym zamęcie - psychot
                  > erapeuta? Myślałaś?
                  > Warto przepracować te swoje emocje.
                  Ona już była na terapii
                  Nic nie dało to.Jest gorzej.
                    • n4rmoorr Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:38
                      z.szarych.stron napisała:

                      > Skoro terapeuta nie pomógł to można: poszukać innego albo spróbować samemu prze
                      > tłumaczyć sobie pewne rzeczy.
                      > Trudne ale możliwe do wykonania.
                      Nie wiem sama widzisz .Ciężko.Czegoś takiego nie widziałem od lat .Fatalne zauroczenie.
                        • yadaxad Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 23:10
                          Można. Ale to tu działa jak uzależnienie. I nie od tego człowieka, on jest tylko używką. Przepracować trzeba problem, dlaczego się na niej wisi. Rzucić ot tak nie można, bo następuje syndrom abstynencyjny, przede wszystkim pustka. Wyżymanie dopaminy powoduje, że bez niczego się nie dostrzega. A bujanie się w tym uczuciu, jakby nie było coś uczuciowo daje. Bez fachowej pomocy wszystko jest ryzykowne. Są dzieci, ale w tym stanie też nie wywołują emocji odpowiednich. Nie dlatego, że "zły charakter". Mózg jest wyjałowiony i tylko odpowiednia podnieta rusza uczucia, a nic innego nie jest w stanie dostrzec.
                          • afq Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 23:19
                            gdyby podejsc do tego jak do uzaleznienia to zaczac by musiala od przyznania przed sobą ze ten zwiazek jest dla niej wyniszczający i ze nie potrafi tego przerwac pomimo ze wie jakie to dla niej jest
                            na razie pyta "co zrobiłam źle"
                            • yadaxad Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 23:33
                              Jeszcze jej śmierć nie przeraziła wystarczająco. Cóż, trzeba mieć i ten łut szczęścia, by dotarło przed granicą. Na pewno sam też miałeś, że innym się nie udało, ale tobie przeszło. To już są niezbadane wyroki losu nie mające nic wspólnego logiką, jak przechodzenie na pasach. Może przegadywanie pomoże, nigdy nie wiadomo co jest tym potrzebnym impulsem.
                              • afq Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 23:46
                                yadaxad napisał(a):

                                > Jeszcze jej śmierć nie przeraziła wystarczająco. Cóż, trzeba mieć i ten łut szc
                                > zęścia, by dotarło przed granicą. Na pewno sam też miałeś, że innym się nie uda
                                > ło, ale tobie przeszło.

                                przeszło, ale nie koniecznie przed granicą
                                poza tym tak, masz racje
            • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:10
              arghail napisała:

              > Pytam czy może byłam za natrętna, co zrobiłam zle że nam nie wyszło?

              Nic nie zrobiłaś źle.
              Po prostu takie życie: nie zawsze spotykamy kogoś komu będziemy pasować i odwrotnie. Nie każdy kogo poznamy będzie pasował nam.
              Ludzie próbują i rozchodzą się. Nie ma w tym niczyjej winy.
              • arghail Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:14
                Ja wszystko rozumiem.
                Ale ta osoba tak mi namieszała że sama nie wiem co się stało.
                Przecież wiem że jeśli się kogoś nie chce to nie ma mocnych.
                Ale on co pewien czas znowu się pojawiał, tęsknił.
                Ale zachowanie mówiło co innego.

                Całkiem się pogubiłam w tym. Dlatego tak.mi ciężko cokolwiek zrozumieć
                • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:28
                  Posłuchaj - przechodziłam przez bardzo podobną sytuację. Im bardziej milczałam - tym bardziej on nagłaszał się i mieszał mi w głowie.
                  Nie z powodu miłości do mnie. Jemu sprawia radość i podnosi jego samoocenę Twoja atencja/zaangażowanie/obecność/świadomość że Cię "posiada".
                  On tym się karmi.
                  Lubi bawić się Tobą i pogrywać.
                  Odpuść. Zerwij kontakt.
                  • z.szarych.stron Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:45
                    Arghail, ja pewnego dnia postanowiłam, że nie ma mnie dla niego. Cokolwiek się w jego życiu wydarzy/zmieni to ja nie chcę o tym wiedzieć.
                    To nie moja sprawa.
                    Zerwałam kontakt - zmieniłam numer telefonu.
                    Postanowiłam, że od teraz szanuję się i nie wchodzę w coś, co mnie niszczy.
                    I wiesz co się stało? Poczułam ulgę. Coś się musi skończyć aby zavzęło się nowe, lepsze :)
              • yadaxad Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:22
                W takich "związkach" jest chęć udowodnienia sobie swojej wartości, zrekompensowania jakiejś rzeczywiście traumy z przeszłości, że się nie było dość dobrym, by wzbudzić zainteresowanie, szacunek i miłość. Ten typ w gruncie rzeczy nie istnieje realnie, jest dla arghail symbolem walki ze sobą. Dlatego go nie ocenia. Bo jakby obiektywnie dostrzegła, to tylko pociągnęła za spłuczkę. Nie może, bo o nią samą jej chodzi.
                • afq Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:26
                  yadaxad napisał(a):

                  > Bo jakby obiektywnie dostrzegła, to tylko pociągnęła za spłuczkę. Nie może, bo
                  > o nią samą jej chodzi.

                  brutalne, ale trudno sie w tym wypadku nie zgodzic
                  to taka czytelna zyciowa pułapka
                  i oczywiscie niszcząca, jak kazda
        • afq Re: Psychol, narcyz, manipator? 03.10.21, 22:15
          arghail napisała:

          > Myślisz że gdzieś w swoim zachowaniu popełniam błąd?

          mysle że najwiekszy popełniasz teraz
          ale ok
          z innej strony
          czym cie ten człowiek ujął? chwycił za serce? co takiego dawał ci ten związek?
          bo szukałem tego w twoich wpisach, ale najwyrazniej coś przeoczyłem
    • eukaliptusy Re: Psychol, narcyz, manipator? 04.10.21, 01:58
      Myślałam, ze prosiłaś o link do tego forum, żeby popytać się o terapeutów. A ty znów elaborat piszesz o panu i o tym ze może gdzieś popełniłaś błąd w relacji.
      Błąd popełniłaś, ze nie zablokowałaś jego numeru i mimo, że na 1000 razy ten człowiek okazywał ci, że ma cię głęboko w d***, za nic nie przyjmujesz tego do wiadomości. Gdyby zamiast seksu przychodził do ciebie regularnie po pieniądze, tez zdawało by ci się, że będziecie razem?

      Życie ci ucieka.
          • kalllka Re: Psychol, narcyz, manipator? 04.10.21, 23:53
            … raczej nie. Tzn forum Depresja, nie znajduje sie w katalogu forów oznaczonych jako eksperckie.
            Z tego co i jak napisano we wstępniaku, wynika ze pomoc psychologiczna i na pewno nie on-line, potrzebna jest obojgu, autorce watku i jej partnerowi.
                    • yadaxad Re: Psychol, narcyz, manipator? 05.10.21, 15:54
                      W końcu miłość to narkotyk. Według chemii mózgu, zbadanej, w trakcie zakochania. Oczywiście na narkotyki ludzie różnie reagują, od miłości też trzeba mieć w życiu wolną, aktywną przestrzeń, w której się nie sięga.
                      • n4rmoorr Re: Psychol, narcyz, manipator? 05.10.21, 20:29
                        Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko. Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku. Miłość to głupota robiona we dwoje. Początek miłości to czas udawania, że wszystko, co ludzkie, jest nam obce.
                          • n4rmoorr Re: Psychol, narcyz, manipator? 06.10.21, 06:02
                            yadaxad napisał(a):

                            > Patrzę w tym samym kierunku z wieloma ludźmi i wcale nie chcę widzieć ich rano.
                            > Miłość pozwala być z kimś, z kim się rozejdę do odmiennych spraw, ale warto
                            > się spotkać wieczorem.
                            Bez miłości nie ma życia.Co nie znaczy że można kogoś zawłaszczyć .Ja cenię sobie niezależność i wcale nie muszę być z kimś na stałe.Sporo kobiet mi to proponowało i rozwód .To wiałem gdzie pieprz rośnie.Kobieta po przejściach dalej szuka męskich portek na stałe .Dziwne to jest . Prawdziwa miłość oznacza, że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym, bez względu na to, przed jak bolesnymi wyborami stajesz. Nicholas Sparks.
    • n4rmoorr Re: Psychol, narcyz, manipator? 05.10.21, 05:56
      Wychodzenie z uzależnienia jest procesem długotrwałym. Polega m.in. na uczeniu się miłości własnej oraz nowych, zdrowych zachowań i umiejętności budowania relacji. I oczywiście nie wymaga rezygnacji ze związku – można to zrobić u boku partnera.
      Pierwszym krokiem jest przyznanie się przed sobą: mam problem i jestem uzależniony, a następnie podjęcie decyzji o wyjściu z nałogu. Później, tak jak w leczeniu innych uzależnień, konieczne jest poszukanie profesjonalnej pomocy – psychoterapeuty oraz grupy wsparcia. Dobrze, aby był to psychoterapeuta, który zna problem uzależnienia od miłości. Udział w grupie jest z kolei o tyle cenny, że można poznać inne osoby zmagające się z tym samym problemem, posłuchać ich historii i przejrzeć się w nich jak w lustrze, a to otrzeźwiające doświadczenie. I przede wszystkim – można otrzymać dużo wsparcia, zarówno od innych osób, jak i psychologów prowadzących grupę, dzięki którym można pracować nad sobą i krok po kroku wychodzić z nałogu kochania.Ten artykuł może Ci będzie pomocny.www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://uzaleznienie.com.pl/ogolne/chora-milosc-gdy-nalogiem-staje-sie-kochanie/&ved=2ahUKEwiNnYjsrrLzAhWdRvEDHdMwA90QFnoECCIQAQ&usg=AOvVaw19kZrxcehjeeGJHVSDL669

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka