Dodaj do ulubionych

Coś dla Inki

07.11.21, 22:46
Było dla Hany ,ale nie doczytała .Przeczytaj ten tekst gdyż może kiedyś uratować ci życie.
Oczami gwałciciela.
Podczas wywiadu z grupą gwałcicieli odsiadujących wyrok spytano ich czym kierują się wybierając ofiarę. Oto kilka faktów.
Podczas wywiadu z grupą gwałcicieli odsiadujących wyrok spytano ich czym kierują się wybierając ofiarę. Oto kilka faktów:

1) Gwałciciel szukając potencjalnej ofiary zwraca uwagę na włosy. Najczęściej szukają kobiet, które mają włosy spięte w kucyk, kok, warkocz lub inną fryzurę którą łatwo złapać. Interesują ich kobiety o długich włosach. Kobiety z krótkimi włosami zwykle nie są brane na cel.

2) Drugą rzeczą na którą gwałciciel zwraca uwagę to ubranie. Szukają ofiar ubranych w coś co łatwo można zedrzeć. Często mają przy sobie nóż lub scyzoryk po to by rozciąć ubranie.3) Są szczególnie zainteresowani kobietami które rozmawiają przez telefon idąc ulicą, albo szukają czegoś w torebce. Szukają kobiet, które nie są skupione na tym co dzieje się dookoła, gdyż dużo łatwiej jest je wziąć z zaskoczenia.

4) Podstawowym miejscem w którym gwałciciele atakują są parkingi w pobliżu sklepów, a na drugim miejscu są parkingi przy biurowcach i w podziemnych garażach. Kolejnym są publiczne toalety.

5) Gwałciciel przede wszystkim chce złapać kobietę i szybko zaciągnąć ją w ustronne miejsce, w którym nie będzie narażony na złapanie. 5) Gwałciciel przede wszystkim chce złapać kobietę i szybko zaciągnąć ją w ustronne miejsce, w którym nie będzie narażony na złapanie

6) Jeśli kobieta się stawia, zwykle gwałciciel po minucie lub dwóch zdaje sobie sprawę, że nie dalsza napaść nie ma sensu gdyż zajmie zbyt dużo czasu.

7) Gwałciciele stwierdzili, że nie zaatakowali by kobiet niosących parasolkę lub podobny przedmiot, którym kobieta może się bronić na dystans .8) Klucze nie odstraszyły by gwałciciela, gdyż nie są uznawane za środek obrony własnej.

Najważniejsze to sprawić by gwałciciel uznał, że nie warto kontynuować napadu.

Pamiętaj:

1) Jeśli widzisz, że ktoś atakuje należy wyciągnąć ręce do przodu i krzyknąć "Stój" albo "Nie podchodź!". Większość przesłuchanych gwałcicieli stwierdziła, że gdyby kobieta zaczęła krzyczeć lub w inny sposób pokazała by że nie boi się bronić, to wtedy by odpuścili ataku. Szukają przede wszystkim łatwego celu.

2) Jeśli masz ze sobą gaz pieprzowy krzyknięcie "Mam gaz pieprzowy" i wyjęcie go, z pewnością podziała odstraszająco. ) Jeśli ktoś cię złapie to prawdopodobnie nie masz szans pokonać go siłą, jednak możesz to zrobić sprytem. Jeśli zostałaś złapana od tyłu to możesz uderzyć z całej siły napastnika w wewnętrzną część ręki, pomiędzy łokciem a pachą, lub w wewnętrzną część uda. Uderz MOCNO. 4) Po tym uderzeniu należy uderzyć w krocze. Nie jest tajemnicą, że uderzenie w krocze wywołuje u mężczyzny silny ból. Możesz obawiać się, że w ten sposób rozzłościsz napastnika, jednak w przypadku gwałciciela szuka on łatwej ofiary która nie sprawia problemu. Zacznij sprawiać problemu, a gwałciciel odpuści.

5) Jeśli napastnik wyciąga ręce w twoim kierunku złap jego dwa palce i wygnij je jak najmocniej do tyłu z jak największą siłą

6) Oczywiście zdrowy rozsądek jest podstawą. Jeśli możesz zawsze staraj się być z kimś. Zawsze bądź czujna i jeśli widzisz coś podejrzanego to nie ignoruj tego tylko zaufaj swojemu przeczuciu.) Łokieć jest jednym z najmocniejszych punktów, jeśli możesz to użyj go by uderzyć.

8) Jeśli złodziej żąda torebki lub portfela, nigdy nie podawaj mu bezpośrednio do ręki, tylko odrzuć od siebie. Jest ogromna szansa, że bardziej interesuje go zawartość portfela lub torebki niż ty. Po odrzuceniu uciekaj jak najszybciej w innym kierunku.

9) Jeśli zostaniesz wrzucona do bagażnika, wykop tylne światło i wystaw rękę na zewnątrz. Każdy kierowca na drodze będzie widział jak machasz. Dzięki temu możesz zostać uratowana.

10) Kobiety często wsiadając do samochodu na parkingu sklepowych przeglądają rachunki lub szukają czegoś w torebce. Nie rób tego. Jest to moment w którym potencjalnie ktoś może dosiąść się na miejsce pasażera i zagrozić ci bronią. Jak tylko wejdziesz do auta zamknij wszystkie drzwi w samochodzie.Kilka rad na temat wsiadania do samochodu na parkingu lub w garażu

1) Bądź świadoma co się dzieje dookoła, zwróć uwagę czy w twoim samochodzie nikt nie siedzi na tylnym siedzeniu, lub na siedzeniu pasażera. (zawsze zrób to też gdy wsiadasz do taksówki)

2) Jeśli obok twojego samochodu stoi samochód dostawczy to wejdź do auta od strony pasażera. Bardzo często seryjny morderca wciąga swoją ofiarę do vana gdy kobieta próbuje otworzyć swój samochód.

3) Zwróć uwagę na samochód zaparkowany obok twojego auta. Jeśli samotny mężczyzna siedzi w samochodzie tuż obok twojego możesz wrócić do sklepu lub biura i poprosić ochroniarza by cię odprowadził do samochodu. Zawsze lepiej być bezpiecznym niż potem żałować. (I lepiej mieć lekką paranoję, niż być martwym)

4) Zawsze lepiej używaj windy niż schodów. Klatki schodowe to doskonałe miejsce do napadania)) My kobiety jesteśmy bardzo wrażliwe i empatyczne. To właśnie ten fakt często jest wykorzystywany przez zabójców i gwałcicieli. Ted Bundy, znany seryjny morderca był przystojnym dobrze wychowanym mężczyzną, który ZAWSZE wykorzystywał empatię napotkanych kobieta. Wzbudzał zaufanie swoim wyglądem, a często udawał że porusza się o kulach, prosił swoje ofiary o "pomoc" przy swoim samochodzie. Następnie gdy ofiara wsiadała do jego auta bezlitośnie ją mordował.

Podziel się tymi wskazówkami z innymi kobietami. Na świecie żyje wielu świrów, warto wiedzieć jak się przed nimi uchronić.

Podoba się? www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://sciaga.pl/tekst/200664-201-jak-kobieta-moze-ochronic-sie-przed-gwaltem&ved=2ahUKEwj1sfPhl4f0AhWl-yoKHRf9CD0QFnoECAMQAQ&usg=AOvVaw1Syif4eVxsEp-flggISZxr
Obserwuj wątek
    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 07.11.21, 22:49
      Pamiętaj Inuś ,że masz tu przyjaciół z którymi warto rozmawiać .Nikt Cię na tym forum więcej nie obrazi.Jesteś dobrym duchem psychologii i wszyscy Cię kochają ogrodniczko.
    • afq Re: Coś dla Inki 08.11.21, 00:26
      szkoda ze poradnik nie podaje jak uderzyć, a to bardzo proste
      jedna barierą jest nasza psychika, opór przed wyrządzeniem krzywdy innemu człowiekowi
      a cios mozna zadac bez wielkiego przygotowania, nie z wielka siłą, wcale nie zacisniętą pięścią, nie robiąc sobie krzywdy, i tak skutecznie że deski poszłyby w drzazgi i na prawde nie trzeba tego trenować latami
      • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 08.11.21, 00:41
        Przecież podaje .Jest wyżej.Nie każda kobieta potrafi się bronić .Nawet jak złapie za gardło to tyłem głowy można uderzyć w nos lub twardym obuwiem w goleń .Pisałem kiedyś o tym .Ale Inka by się poddała bez walki .To bardzo delikatna kobieta jak wszystkie na tym forum .Ale Inka szczególnie teraz potrzebuje rozmowy.Idę spać .Trzymaj się.
        • afq Re: Coś dla Inki 08.11.21, 01:09
          no nie, nie podaje jak tylko gdzie

          tu bardzo prosta technika i bardzo bezpieczna dla nas, w nos - bardzo skutecznie, a przy roznicy wzorstu mozna w spód szczęki
          www.youtube.com/watch?v=UJ-2p80Vwhg&ab_channel=ZbigniewSyc

          tak sie łamie deski

          a tu klasyczny hammerfist
          www.youtube.com/watch?v=FyZyEHWVb1c&ab_channel=KravMagaWorldwide-FortLauderdale%2CFlorida

          tym mozna wykonac to co ta twoja instukcja podaje, odbic ręke czy strzelic w wewnetrzna strone uda [ choc z tym udem to nie wiem skąd teoria]
          albo rowniez w nos jesli komus tak wygodniej
          na ile oba sa bezpieczne mozna sprawdzic na scianie czy blacie stolu, nic sie rece nie stanie
          za to chrzastka nosa lub zawias szczeki to bardzo wrazliwe miejsca
          sa i inne ale juz na tyle niebezpieczne ze ich nie opisze publicznie
    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 08.11.21, 05:08
      Skutecznym środkiem to gaz pieprzowy w postaci żelu bo zadziałała przy wietrznej pogodzie.A znając zamiłowanie kobiet do porządku w torebce to najlepiej w górnej przegródce .😊
    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 08.11.21, 05:11
      które miejsca uderzać? Jak atakować?

      1
      Jeśli agresor jest blisko i na przykład złapie cię za szyję, spróbuj zaatakować przeciwnika palcami na wysokość oczu przeciwnika i nasadą dłoni na wysokość szczęki agresora.
      2
      Jeśli przeciwnik chwyci cię w pasie, znów próbuj zaatakować go na wysokości jego oczu, możesz próbować wsadzać palce w jego oczy.
      3
      Jeśli jesteś zaatakowana od tyłu i agresor zatyka ci dłonią usta, spróbuj się zerwać, wykręć się i zwiększ dystans.
      4
      Jeśli agresor chwyci cię za włosy, możesz uderzyć przeciwnika w krocze.
      5
      W sytuacji kiedy leżysz na ziemi, a agresor jest pomiędzy twoimi nogami, dusi cię i obłapuje, postaraj się wycofać biodra, wyrzuć kolano i staraj się wykopać przeciwnika.
      6
      Kiedy agresor siedzi na tobie, wykonaj "most", postaraj się przewrócić przeciwnika.
      Uderzaj w miejsca, które nie są osłonięte mięśniami:

      oczy
      gardło
      krocze
      kolano
      stopa
    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 08.11.21, 05:28
      Dobrym rozwiązaniem jest długopis taktyczny ,a cena na allegro nie odrzuca .Zresztą mogę Ci taki kupić pod choinkę .Tylko skrzynkę pocztową podaj. Kubotany, długopisy taktyczne, yawara
      Kubotan to krótkie narzędzie do samoobrony w postaci pałeczki. Zostało opracowane przez Takayuki Kubota od którego nazwiska wywodzi się nazwa tego akcesorium do samoobrony. Takayuki Kubota opracował także sposób walki za pomocą kubotanu. Do zalet tej broni można zaliczyć niewielkie rozmiary, co przekłada się na łatwość noszenia przy sobie na co dzień. Kubotan zmieści się w plecaku czy na przykład w kieszeni od spodni, lecz warto podkreślić również fakt, iż z powodzeniem może funkcjonować jako brelok do kluczy i nie przyciągać zbytniej uwagiyoutu.be/uZVxgZqvirs.
          • yadaxad Re: Coś dla Inki 08.11.21, 09:59
            Z działaniem psychopaty, dla którego on i jego konstrukcja jest najważniejsza trudno sobie poradzić. Ofiara jest tam ostatnim elementem najmniej ważnym. A raczej w panice ofiara ma trudności ocenić na zimno co trzeba. Ale na ogół odbija ludziom prosto. Wchodzi w nich przekonanie, że łatwo i jak to łatwo coś burzy, to nie mają akurat miejsca w myśleniu na alternatywy, bo instynkt zalewa mózg hormonami wymiksować się.
        • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 08.11.21, 10:08
          Nie sądzę by tak delikatna osoba jak Inka próbowała się bronić .Ale zawsze coś dla dziewczyn z tego forum .Pamiętam ,a było to lat naście ,żona wracała z pracy wieczorem do przystanku autobusowego miała parę kroków ,pusto ,sama ,mnie nie było ,krzaki i ktoś łapie ją od tyłu za szyję .Ugryzła go w rękę ,puścił ,ale nie miała siły krzyknąć .Dobrze że jechała taksówka ,uciekł .Już nigdy nie szła na autobus ,jeździła taryfami .Długo się bała sama chodzić po nocach .
      • yadaxad Re: Coś dla Inki 08.11.21, 09:26
        Po gaz, patyczek, broń trzeba sięgnąć. Można mieć taktyczną bransoletkę i nosić pierścionki. Dbać o paznokcie. Obrzydzenie nie pozwala wsadzić palca w galaretę.
      • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 08.11.21, 10:15
        To ku przestrodze .Pisałaś że miałaś podobny kiedyś przypadek .Chciałem byś poczuła się odrobinę bezpiecznie .I przestała się bać .Nocy ,dnia ,trosk i cierpienia z bólu .
        • inka.fem Re: Coś dla Inki 08.11.21, 11:56
          Miałam inny przypadek. Pijany mężczyzna mnie zaczepił i nie chciał puścić, do tego obrzucał mnie obelgami zupełnie mnie nie znając i groził mi.
          Nie boję się, że spotkam gwałciciela, ale chciałeś dobrze.
            • inka.fem Re: Coś dla Inki 08.11.21, 12:20
              Pijanemu stosunkowo łatwo się wyrwać. Wystraszyłam się wtedy, bo sytuacja niecodzienna a ludzi żadnych nie było, żeby ktoś pomógł. Zazwyczaj pijanego człowieka omijam szerokim łukiem a wtedy szłam zamyślona.
                • yadaxad Re: Coś dla Inki 08.11.21, 14:05
                  Chyba pijani nie są najgroźniejsi, taki ruszony co idzie zalać robaka może mieć atak jak coś go drażni. Miałam sytuację gwałtu jak wskoczyłam przypadkiem do domku z imprezą jak zwykle włócząc się w nocy z psem. Okazało się, że same chłopaki, nie wiem pięć siedem i blondynka im się władowała. To im wpadło na głupi pomysł .Dobrze, że nie myślę, że będę głupio wypadać. Taki kociokwik urządziłam, że otrzeźwieli. Wypuścili z ulgą mnie i rotwajlera z ogródka. Od tej pory wiem, że nie bać się, że pies mi kogoś zje, bo pewnie ryzykownych sytuacji nie unikam. Lubię spacery nocne. Pewnie jak bym tam była, to by Włochów nie pobito, a wracam tamtędy od Tamki.
                  • afq Re: Coś dla Inki 08.11.21, 14:18
                    yadaxad napisał(a):

                    > Pewnie jak bym tam była, to by Włochów nie pobito, a wracam tamtędy od Tamki.

                    od tamki tamtędy, to ty masz niezłe te nocne spacery
                      • afq Re: Coś dla Inki 08.11.21, 14:29
                        yadaxad napisał(a):

                        > Musi bestia wybić baterie. To się zaczyna na jazdowie.

                        a, no to jeszcze lepiej
                        musi, pewnie, ale mimo wszystko kawał spaceru
                        pewnie parkami, to ładnie
                        ale jesli nocą, to raczej dla bulterrierów
                          • yadaxad Re: Coś dla Inki 08.11.21, 14:46
                            Fajny jest, też chwilę szukałam. Na Alabaja czekałam dwa lata, bo nie lubię białych, zanim w dobrych hodowlach dano mi znak, że jest pręgowany tylko z białymi znakami. Ten też jest symetrycznie ubarwiony batman, pręgowany. Przerósł, choć nie wiem, bo te polskie są małe i facet na spacerach, kiedy mój będzie taki.
                                      • yadaxad Re: Coś dla Inki 08.11.21, 20:59
                                        No tak. To beton nie pies, same mięśnie, jest silniejszy niż te 80kg alabaja. Ten mnie po kostkach ze dwa razy przeczołgał niż go nauczyłam i nic się nie stało, a ten jak go zakręciło to żebra w mostku się chwilę zrastały.
                                          • yadaxad Re: Coś dla Inki 09.11.21, 09:46
                                            Tylko, że to psy które trzymano w dużych grupach. Musiało im to wejść w "krew". Psy wykorzystywane do walk wcale nie mają agresji, jak się tego od nich nie wymaga. Bo instynkt samozachowawczy jest zawsze silniejszy. A z "walk" zostało mu to, że się nie boi, więc jest przyjazny do każdego psa, którego spotka. Ale też ma, że mogę z nim wszystko zrobić, "wszędzie palec wsadzić", bo walczące psy były "zaopatrywane" przez właścicieli natychmiast i z taką własnością hodowane. Bałabym się mieć jednego beagla, czy mu natura społeczna nie będzie jakoś odbijać. W każdym razie trzeba mieć to na uwadze ile samotności zniesie.
                                            • inka.fem Re: Coś dla Inki 09.11.21, 10:23
                                              Tak słyszałam, że wbrew obiegowej opinii buliki są przyjazne i do człowieka i do innych psów. Tak mówią ci, co mają.
                                              Beaglom lepiej w dwójkę, łatwiej dają się wtedy ułożyć. Ale jak pisałam, nie wchodzi to w grę. Mam teraz innego zwierzaka, który z beaglami by się nie ułożył a szkoda by mi go było. Z goldenem żyli w symbiozie i nawet jak staruszek odszedł, to tęsknił.
                                              • yadaxad Re: Coś dla Inki 09.11.21, 10:47
                                                Królik się nie ułoży, jak nie może wybiegać stresu. A reszta sobie w ramach "miru domowego" poradziła. Nawet alabaj swoich świnek morskich nie ruszył, a był prawie ze stepu, gdzie się je przypilnowaniu stada zostawia, by sobie same jakieś "szczury" łowiły.
                                                  • yadaxad Re: Coś dla Inki 09.11.21, 13:39
                                                    Ja nie dopilnowałam i idiota mąż pochwalił się swoim rottweilerem królikowi w klatce. Choć była jak dla psa, to nie rozbiegał. A swojego rotwacza wykończył do roku ,byleby robić inaczej niż mu radzę.
                                                  • inka.fem Re: Coś dla Inki 09.11.21, 18:41
                                                    Współczuję straty zwierzaka w ten sposób, nie wyobrażam sobie. Mój początkowo miał kojec, ale w końcu zlikwidowałam, bo i tak był wciąż otwarty. Przyzwyczajony do ludzi chodzi krok w krok. Trzeba tylko uważać, żeby czegoś nie zjadł czego nie powinien.

                                      • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 08.11.21, 22:38
                                        inka.fem napisała:

                                        > No tak, jak na takie imprezy wpadasz, to lepiej z psem;)
                                        Mówi się, że to najlepszy przyjaciel człowieka. I myślę, że każdy psiarz to potwierdzi. Psiury są z nami na dobre i na złe, zawsze przytulą kiedy w sercu smutek, ogrzeją, kiedy marzną stopy, pomachają ogonem, kiedy po pracy staniesz w drzwiach. Motywują do spacerów, do zabawy i do rozmowy. Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies… Pocałuje rękę, która nie będzie mogła mu dać jeść, wyliże rany odniesione w starciu z brutalnością świata… Kiedy wszyscy inni przyjaciele odejdą, on pozostanie.
                                        George G. Vest
                  • inka.fem Re: Coś dla Inki 08.11.21, 14:31
                    ;)) To mój pies nigdy na takie imprezy nie wpadał. Zdarzyło się, że starsza pani się wystraszyła, chociaż to łagodny pies, to nas pogoniła parasolem.
                    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 11.11.21, 09:08
                      inka.fem napisała:

                      > ;)) To mój pies nigdy na takie imprezy nie wpadał. Zdarzyło się, że starsza pan
                      > i się wystraszyła, chociaż to łagodny pies, to nas pogoniła parasolem.
                      Pies jest jedyną istotą na ziemi, która kocha cię bardziej, niż siebie samego. Ktoś, kto nigdy nie miał psa, przeoczył cudowną część życia. Psy nie są całym naszym życiem, ale sprawiają, że nasze życie jest całe. Życie jest takie krótkie, a nasze zwierzęta większość czasu spędzają czekając, aż wrócimy do domu.
                        • mona.blue Re: Coś dla Inki 11.11.21, 14:59
                          yadaxad napisał(a):

                          > Pies nie udaje. Koty też lubiłam, ale ten całe życie udawał, że ze mną nie śpi
                          > . Czuł kiedy się budzę i już go nie było.

                          Mój też jest taki :) Czeka aż zasnę, żeby położyć mi się na nogi.
                        • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 11.11.21, 15:26
                          yadaxad napisał(a):

                          > Pies nie udaje. Koty też lubiłam, ale ten całe życie udawał, że ze mną nie śpi
                          > . Czuł kiedy się budzę i już go nie było.
                          Gdzie jest Inka .Miałem wszystkie .zwierzaki do chomika wyłącznie Najbardziej lubiłem akwarium .Miałem potężny zbiornik.Coś pięknego wieczorem .Muzyka ,podświetlenie i ja .Cudo.
            • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 09.11.21, 19:36
              Żartowałem .Nic to nie da ryją co roku.Nikt tam nie mieszka Butelki plastikowe na metalowym pręcie jedynie .Kiedyś próbowałem wszystkiego.Jeszcze mi zostało 15 worków liści zgrabić.Na tyle mnie znasz że nikomu krzywdy nie zrobię .Chyba że wkurzy lwa.
            • yadaxad Re: Coś dla Inki 09.11.21, 19:37
              Przyzwoity człowiek jest ekologiczny, czyli leniwy. Jak liście spadają, to znaczy, że muszą i się im nie przeszkadza. Jeże mają gdzie się skryć, robaki dla ptaków. A krety robią z tym porządek szukając robali i mieszając ziemię. Wreszcie nie trzeba się przejmować, po prostu dajesz żyć.
                • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 09.11.21, 20:09
                  Ślimaki odstraszamy przez sadzenie na rabacie roślin, które im nie smakują i mają dla nich przykry zapach, takich jak: mydlnica lekarska, macierzanka, majeranek, bylica piołun, rumianek, ciemierniki, cząber, gorczyca, cebula, czosnek, szałwia, hyzop i tymianek.Ślimaki (nawet te żarłoczne) pełnią ważną rolę w rozkładzie i obiegu materii organicznej w przyrodzie, dlatego dopóki nie przypuszczają masowego ataku na nasze uprawy, wystarczą najmniej drastyczne środki i profilaktyka . Ulubione miejsca ślimaków to zakątki zacienione i wilgotne, gdzie mogą się ukryć wśród liści i wysokich traw albo zagrzebać w świeżych resztkach roślin czy kompoście. Aby je wypłoszyć, trzeba systematycznie niszczyć chwasty na rabatach (zwłaszcza pokrzywy zwyczajne i podagryczniki), często kosić trawnik i na bieżąco usuwać resztki roślinne, nie dopuszczając do ich gnicia. A z kompostownikiem, który stanowi prawdziwe centrum dowodzenia ślimaczego sztabu, będziemy się musieli pożegnać.
                  • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 09.11.21, 20:10
                    Skuteczną metodą walki są pułapki wabiące. Wystarczy wkopać w ziemię spory, głęboki pojemnik i napełnić go piwem, które ślimaki bardzo lubią. Płynu musi być na tyle dużo, żeby się w nim potopiły, inaczej jedynie się opiją i będą rozrabiać. Na ziemi można też położyć połówkę wydrążonego grejpfruta. Skórka to dla nielubianych mięczaków przysmak. Przynęty należy wykładać wieczorem, a rano zwabione ślimaki zbierać i wynosić daleko od ogrodu albo zabijać.
                    • inka.fem Re: Coś dla Inki 09.11.21, 21:21
                      Ja mam w ogródku jedynie przysmaki królewicza. A zacienienia nie zlikwiduję, bo drzewa za płotem nie moje. Tych bez skorupy pomrów nie mam. Spróbuję z grejpfrutem, zobaczę co będzie.
                          • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 09.11.21, 21:50
                            Englischer Garten, czyli ogród angielski to duży, mający ponad 4 km2 powierzchni naturalny park położony wzdłuż rzeki Izery. Jest to chętnie odwiedzany teren rekreacyjny w centrum miasta – miejsce spacerów, pikników, rozgrywek sportowych, spontanicznych koncertów.

                            Ciekawym obiektem w parku jest tradycyjna japońska herbaciarnia i otaczający ją ogród w stylu japońskim. Obiekt powstał w 1972 r. jako wynik współpracy miast olimpijskich (olimpiada zimowa odbyła się w Sapporo, a letnia w Monachium). W Englischer Garten znajduje się monopteros (budowla na planie koła z kolumnadą zamiast ścian) z 1836 r.
                            Englischer Garten założony został w 1789 r. Wtedy też rozpoczęto budowę wieży chińskiej, pod którą obecnie znajduje się Biergarten – drugi co do wielkości (7 tys. miejsc) ogródek piwny w Monachium . Jest to jeden z najpiękniejszych parków w całym Monachium i chyba najchętniej wybierany i przez turystów i przez miejscowych. W weekendy jest tu prawdziwy szał! Ogródek piwny jest w słoneczny dzień wypełniony po brzegi! Jest to też moje ulubione miejsce na wieczorne spotkanie z przyjaciółmi. Nie powiem, żeby była to jakaś atrakcja w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale na pewno będąc w Monachium dłużej niż kilka dni trzeba tu przyjechać i odpocząć od zgiełku miasta.W poniedziałek mam być w pracy na Bawarii .
                              • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 10.11.21, 04:56
                                Masz problem ze złymi emocjami czytania tego to nie czytaj .Nawet ze zrozumieniem .Ślimaki lubią piwo i wlanie go pułapki przyciągnie je .Ja nie pije piwa w ogóle bo mojej diecie jest wykluczone .Lampka dobrego wina ,zwłaszcza białego wpływa korzystnie na zdrowie płuc . Nawet kobiety pijące umiarkowane ilości alkoholu szybciej zachodzą w ciąże ..Nie mówimy tu tu o chorobie alkoholowej i jej przyczynach z tym związanym.Polecam przeczytać ten artykuł i wrzucić na luz. www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://psychologia.edu.pl/czytelnia/51-alkohol-i-nauka/266-badania-wskazujace-na-niektore-pozytywne-aspekty-umiarkowanego-picia-alkoholu.html&ved=2ahUKEwiWvcj17Yz0AhX157sIHRwPC94QFnoECBgQAQ&usg=AOvVaw0yA0JES0k9fxvsHLD0LGh3
                            • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 14.11.21, 18:26
                              Inuś tyle co przyjechalem 940km10 godzin Jakaś wiocha koło Hanoweru .Znowu mandat złapałem i nie chodzi tu o pieniądze .Punkty juz mam 14😊 I to w ciągu trzech miesięcy .Bałem się że Cię stracę .Twój wątek to dobry komunikator .A później się zobaczy .Nie będę się tu produkował jednie z Tobą .Jeśli sobie życzysz.No fakt .Komórki to ja Ci wszystkie otworzę .
                              • inka.fem Re: Coś dla Inki 14.11.21, 19:57
                                «Bałem się że Cię stracę»
                                Aha? Kolekcjonujesz nicki. Piszesz "a później się zobaczy"'. Ostrzegam, że głową muru nie przebijesz. I gwałty internetowe mi nie grożą, jak ostrzega yadaxad. Ale pisz, sobie pisz. Mi to nie przeszkadza a Tobie to może pomaga w czymś. Pisząc o komórce miałam na myśli telefon, więc otwierać mnie znikąd nie trzeba;) Znowu wyszłam na panienkę w wykrochmalonym kołnierzyku a chciałam inaczej. Piszę teraz o imprezie. Nie ważne, było minęło. Jutro trzeba wrócić do rzeczywistości po czterodniowej labie.
                                • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 14.11.21, 20:48
                                  Ktoś próbuje mnie Tobie zohydzić, Daremne te próby.Pamiętasz gdy tu zacząlem pisać .Kto pierwszy mnie dojrzał .No kto .Nicki bzdura .Ja znam imiona .Rano przed pracą piszę .Wieczorem po 20 opowiadam swoje opowieści .Dobrej nocy i słodkich snów.Jestem trochę zmęczony .Pa.
                                  • inka.fem Re: Coś dla Inki 14.11.21, 22:26
                                    Nikt do mnie na priv o Tobie nie pisze, nie wymyślaj. Jak byłam mała, to lubiłam wycinać ludzi z kolorowych gazet, potem przyklejałam na kartkę i rysowałam im otoczenie, gadżety itp. Każdy miał imię. Tak mi się skojarzyło. Poza tym wszystko jest po staremu.
                                    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 15.11.21, 17:28
                                      inka.fem napisała:

                                      > Nikt do mnie na priv o Tobie nie pisze, nie wymyślaj. Jak byłam mała, to lubiła
                                      > m wycinać ludzi z kolorowych gazet, potem przyklejałam na kartkę i rysowałam im
                                      > otoczenie, gadżety itp. Każdy miał imię. Tak mi się skojarzyło. Poza tym wszys
                                      > tko jest po staremu.
                                      Dlaczego nie jesteś dalej dzieckiem .Gdy ja byłem to były różowe słonie i lalki szmaciane .Wiesz czego się bałem ,że nie przyjdzie mama i mnie nie pocałuje przed snem .Przychodziła zawsze ,nawet po śmierci .Siostra mówiła ze jej nie widziała.A ja zawsze czułem jej pocałunek .Taki słodki i mokry.
                                      • inka.fem Re: Coś dla Inki 15.11.21, 18:56
                                        «Przychodziła zawsze ,nawet po śmierci .Siostra mówiła ze jej nie widziała.A ja zawsze czułem jej pocałunek .Taki słodki i mokry.»

                                        Nie wierzę. To Twoja wyobraźnia. Gdy zmarł mój ojciec, to siostra mi powiedziała, że przyszedł się do niej pożegnać. Nie wiem, po co ludzie opowiadają takie rzeczy.
                                        • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 15.11.21, 19:38
                                          Jesteś płytkiej wiary kobieto.Po co opowiadają .Bo chcą być szczerzy .I nie dla wszystkich .Tylko dla Ciebie .Widocznie bardziej kochał siostrę niż Ciebie,lub piszę bzdury .A może to wyobraźnia lub pragnienie miłości bliskiego.Nie wiem Inuś .
                                        • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 15.11.21, 20:33
                                          Moja wyobraźnia wskazuje na to.Że być może trafiłem na kobietę mojego życia .Ale to moja nad wyobraźnia . Mówią, że osoba, której rozwój osobowościowy przebiega prawidłowo, zakochuje się średnio od trzech do siedmiu razy w ciągu życia (mam wrażenie, że rozwój osobowościowy Szawła z Tarsu przebiegał całkiem prawidłowo!). Jak wynika z tej statystyki, bardzo prawdopodobne, że zarówno ona, jak i on zakochają się w kimś innym (może więcej niż jeden raz) już po ślubie.
                                        • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 16.11.21, 05:07
                                          Czy to jest realne ?A ci wywołują duchy ,a one przychodzą . . Senniki tłumaczą, że obecność zmarłych we śnie oznacza niespodziewany ratunek w trudnych sytuacjach. Zmarłe osoby w snach utożsamia się z dobrymi wiadomościami, spełnieniem pragnień i marzeń. Zmarli, o których śnimy, otaczają nas opieką, czuwają nad nami, pomagają w trudnych sytuacjach. Ci, którzy tęsknią, twierdzą często, że doświadczają we śnie lub podczas medytacji obecności osoby, która odeszła. Takie obrazy wydają się bardzo żywe traktowane jako wyraz obecności . Dobrego dnia życzę Inka .
                                          • yadaxad Re: Coś dla Inki 16.11.21, 11:04
                                            Bo to ma się w sobie. Przyśni się to, czego nie chciało się widzieć i słyszeć w realu. Duchy w końcu miałam jak byk w domu, ale i tak nie wierzę, że to była konkretna osobowość. Jakaś energia bez kontaktu, a może lepiej nie próbować, bo się oberwie. Zniknęły jak to do czego były przywiązane poszło. Ale Ossowiecki zniknął.
                                            • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 16.11.21, 17:43
                                              Fajnie .Miałem dwóch duchów dobrych .Jeden z dobrego stał się zły i okropny. Ciągle mi przypomina o mojej chorobie alkoholowej ,której nie mam .Ten duch zniknął .Został jeden pogodzony z moją niewiernością .Teraz mam nadzieję na dwa duchy .Czyli trzy .Lubię mieć trochę duchów dobrych przy sobie ,by mi nie było smutno .
                                • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 15.11.21, 06:12
                                  Dawaj główkę niechaj strącę tę makówkę .😊 Osobnik płci męskiej jest stworzeniem zdecydowanie mniej skomplikowanym do rozszyfrowania niż kobieta. Jak stwierdziła Helen Rowland: Kobiecie wystarczy, by poznała dobrze jednego mężczyznę, żeby zrozumieć wszystkich. Mężczyzna może poznać wszystkie kobiety i nie zrozumie żadnej .Mężczyzna wie, że wie i biada kobiecie, która po dobroci próbuje wyperswadować mu własne zdanie. Dopóki samiec nie „przejedzie” się na własnym błędzie, do upadłego broni swojego zdania. Za dawanie dobrych rad, szczególnie tych trafnych, choć nieproszonych, gotów jest pogryźć.Czy to nie o mnie przypadkiem?.Za oknem ciemno . Długo po takiej podróży dochodze do siebie.Kto rano wstaje to mu pan Bóg daje .Tylko nie wiem co .Ale Tobie też życzę dobrego dnia .
                                • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 15.11.21, 17:18
                                  afq napisał:

                                  > n4rmoorr napisał(a):
                                  >
                                  > > Bałem się że Cię stracę .
                                  >
                                  > dałbym głowę że żeby stracić to najpierw trzeba mieć
                                  >
                                  > Ja wiem Afg .Ten nie traci co jej nie ma .Czasami na rozpaloną głowę prysznic nie pomoże.
                • yadaxad Re: Coś dla Inki 09.11.21, 20:16
                  Obrzydliwe są te bezskorupiaki, ale też przerabiają. Kiedyś wynajęłam strych u kelnera z knajpy na czas pracy. I pożyczył mi horror o ślimakach atakujących mózgi. Do tego średniowiecze, no renesans po przeróbce i "duchy" w nocy wyłaziły z każdego kąta. Ze ślimakami niezatarte przeżycie.
                  • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 09.11.21, 20:44
                    Yada Ty jedyna niewyjęta .Ja Ty coś napiszesz to klękajcie narody. W restauracji małżeństwo przygląda się podanej sałatce:
                    - Czy ta sałata jest dla dwóch osób?
                    - Tak. - odpowiada kelner.
                    - To dlaczego ślimak jest tylko jeden?
              • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 09.11.21, 20:06
                Liście są z orzecha włoskiego .I zostawienie ich na dłużej czyni trawnik nieużytkiem .Krety ryją co roku wyrzucając duże kopce ziemi.Drugie mam tak dużą powierzchnie ,że przy dużym wietrze są po całym ogrodzie.Gdyby to były z innego drzewa nie ma sprawy .Kosiarka by załatwiła sprawę .Drugie ja nie zabijam kretów.Tylko odstraszam.
    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 10.11.21, 06:09
      Kupiłem sobie wczoraj książkę Nie)zwyczajna mamucia kuchnia Viola Grzelka.Rewelacja .Z inspiracji Moni ,która kupiła córce na prezent .Nawiasem razem szukaliśmy .Szkoda że tak mało pisze i cierpi teraz ech. Kolejną rzeczą, która wyróżnia „Mamucie przysmaki” od innych książek kucharskich, jest jej szczerość. Każdy przepis opatrzony jest krótką historią. To takie wprowadzenie, które pozwala wczuć się w klimat dania. Czytasz i masz wrażenie, że Viola Grzelka siedzi obok Ciebie z filiżanką kawy i opowiada Ci o smaku danej potrawy. I delikatnie też zachęca do jej przygotowania. Podpowiada, co i jak zrobić, by zaserwować rodzinie coś prostego, ale wyjątkowego zarazem. Przepisom towarzyszy lista składników i wskazówki, szczególnie cenne dla osób dopiero uczących się gotować. Dzięki nim można również przerobić przepis według własnych upodobań lub wykorzystać to, co mamy w spiżarni. W swojej pierwszej książce Autorka zamieściła przepisy na jesień, zimę i przedwiośnie. Ich ogromną zaletą jest sezonowość i lokalność. Są wśród nich propozycje na dania z dyni, pomidorów, sporo jest receptur wegetariańskich i wegańskich. Jest całe mnóstwo przepisów na Boże Narodzenie i karnawał. Obok tradycyjnych dań, m.in. barszczu wigilijnego, klasycznej zupy dyniowej lub jabłek w cieście orkiszowym, są też przepisy oryginalne, według których można przygotować np. pieczone kasztany lub tartę ze szpinakiem na krakersowym spodzie. Większość przepisów jednak to dania dobrze nam znane, ale obdarzone niejako nowym smakiem.

      Autorka nie szczędzi porad i wskazówek. Ma się wrażenie, na pewno prawdziwe zresztą, że w kuchni czuje się fenomenalnie. Podpowiada, co zrobić z czerstwym chlebem lub bardzo dojrzałymi bananami. Nie szczędzi też porad osobom zabieganym. Dzieli się wskazówkami, jak szybko upiec smaczny sernik lub przygotować makowiec na święta. W książce zachowana jest równowaga między pięknem, smakiem a prawdziwym życiem, w którym nie każdy ma czas, by spędzać w kuchni wiele godzin.
      • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 10.11.21, 06:17
        Jej przepis na fasolkę .Dzisiaj próbuje zrobić .SKŁADNIKI ( 8 -10 porcji)

        2 i 1/2 kubka suchej fasoli Piękny Jaś (moczonej ok. 4 kubki)
        1-2 marchewki
        2-3 cebule
        1 dynia, najlepiej piżmowa (około 80 dag)
        ok. 80 dag cienkiej, dobrej kiełbasy
        1 puszka krojonych pomidorów
        1-2 łyżki oliwy
        3-4 ząbki czosnku
        posiekana natka pietruszki do posypania

        Przyprawy:
        3/4 łyżki soli lub do smaku, 1 łyżeczka czerwonej papryki, 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu, 1-2 łyżki stołowe majeranku (obowiązkowo)

        OPCJONALNIE

        Kiełbasę możesz pominąć i identycznie przygotować danie wegetariańskie. Zamiast zwykłej słodkiej papryki, użyj wówczas papryki wędzonej.



        WYKONANIE

        Fasolę przejrzyj, opłucz i jeśli nie była jeszcze moczona, to namocz ją w zimnej wodzie 8-12 godzin wcześniej i gotuj do miękkości (ok. 50-60 minut). Pod pod koniec gotowania dodaj sól do smaku (ok. 3/4 łyżki stołowej na garnek 4 l.) Potem możesz w razie potrzeby doprawić potrawę do smaku.

        W czasie gotowania fasoli obierz i pokrój w półtalarki marchewkę. Obierz, przekrój i oczyść z pestek dynię piżmową. Następnie pokrój ją w kostkę o boku około 2 cm. Po około pól godzinie dodaj warzywa do gotującej się fasoli. Ewentualnie możesz je zalać wodą do przykrycia i pogotować około 20 minut w osobnym garnku, a następnie dodać do prawie ugotowanej fasolki. Woda, w której gotowały się warzywa może służyć do rozcieńczenia potrawy, jeśli uznasz, że jest za gęsta.,

        Teraz obierz i pokrój w cienkie półplasterki kiełbasę, a cebulę w kostkę. Najpierw delikatnie zeszklij cebulę na oleju. Następnie dodaj pokrojoną kiełbasę i podsmaż ją razem z cebulą aż się zarumieni.

        Dodaj do fasoli podsmażoną kiełbasę wraz z cebulą, rozdrobniony czosnek oraz przyprawy: pieprz, paprykę i majeranek.

        Dolej ewentualnie wodę z ugotowanej marchewki i dyni. Gotuj całość razem 5-10 minut, dodaj pomidory z puszki i gotuj jeszcze kilka minut. Po chwili skosztuj i ewentualnie dopraw do smaku solą oraz pieprzem.

        Pyszne, energetyczne danie na kilka dni jest gotowe. Przed podaniem posyp natką pietruszki Smacznego!



        WSKAZÓWKI

        Różne są techniki gotowania fasoli. Kiedyś gotowałam ją w tej samej wodzie, w której była moczona, aby zachować jak najwięcej wartościowych składników i nie wylewać ich do zlewu. Teraz tą wodę wylewam, aby fasolka nie była tak ciężkostrawna. Dodatkowo pod koniec gotowania dodaję łyżkę octu jabłkowego. Dodatek majeranku, który korzystnie wpływa na trawienie nie jest tu przypadkowy.Pychotka.
                • yadaxad Re: Coś dla Inki 10.11.21, 08:12
                  Dużo jest, czego niby trzeba. Przepraszam, że o alko, to jak jeść kabanosy do dobrego wina. Do jedzenia jest stołowe. Dobre można zagryźć prażonym migdałem. Dynia, marchewka, to pomidory już zdechną. Zapychacz, fasolka z mięsem musi mieć równowagę. Dlatego wcale nie łatwo o dobre chili.
                    • yadaxad Re: Coś dla Inki 10.11.21, 08:30
                      A tak, bo masz doświadczenie terapeutyczne, dlaczego alkoholik, lekarz mi się zwierzył, że sobie chlapnie? Uciekł od śmiertelnego zatrucia nie raz, ma swoje lata, można powiedzieć, że śmierci teoretycznie się nie boi, nie reformowalny. Mam odzwonić?
                      • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 08:38
                        yadaxad napisał(a):

                        > A tak, bo masz doświadczenie terapeutyczne, dlaczego alkoholik, lekarz mi się z
                        > wierzył, że sobie chlapnie? Uciekł od śmiertelnego zatrucia nie raz, ma swoje l
                        > ata, można powiedzieć, że śmierci teoretycznie się nie boi, nie reformowalny. M
                        > am odzwonić?

                        nie umiem ci powiedziec ani czy oddzwonic ani czemu ci sie zwierzyl
                        ja bym nie oddzwanial, to jasne :-) no chyba ze by poprosil o info jak podejsc do problemu by ogarniac
                        gdybym ja sie zwierzal z czynnego uzaleznienia, to przede wszystkim dlatego ze zdawalbym sobie sprawe z tego ze jestem czynnym uzaleznionym
                        i takim sposobem bym sie przedstawial bys mnie poznala od waznej strony
                        i albo uciekla albo zaakceptowala ze tak mam
                        • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 08:44
                          afq napisał:

                          > i albo uciekla albo zaakceptowala ze tak mam

                          chodzi mi o komfort picia
                          na zasadzie nie przeszkadzaj albo ucieknij
                          bo w uzaleznionej głowie, a czlowiek jak rozumiem uzalezniony jest, chodzi wyłącznie o komfort picia

                          jest jakis cien szansy ze takie wyznanie jest po to by ktos nim potrząsnął
                          ale to rodzaj uzalania sie nad sobą, takie szeptanie o pomoc
                          tylko ze ostatecznie i tak wszystko jest w jego motywacji, gdyby chcial wychodzic
                          • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 08:54
                            yadaxad napisał(a):

                            > To rodzina. Tak łatwo mnie nie odwiedzi. Ok, zaakceptuję zignorowaniem.

                            to fakt znany ze stracil kontrole?
                            on wie ze kazdy wie?
                            moze podsun poradnie, on wie o poradniach, ale to mimo wszystko przydatne dzgnięcie palcem
                            i bardzo jasny sygnal

                            w grupie mielismy wielu lekarzy, zawsze ilus jest
                            wg info od nich w grupie wszelkich zawodow medycznych odsetek uzaleznionych jest na prawde duzy
                            i nie chodzi tylko o alkohol
                            • yadaxad Re: Coś dla Inki 10.11.21, 09:12
                              Oczywiście, że wie, że każdy wie. Do tego facet z bronią, aktywny myśliwy. Jeszcze będę musiała zaopiekować jego psem, bo jego syn jest nie zwierzęcy i ma małe dziecko. Chyba, że go zastrzeli w rozszerzonym samobójstwie. Tak cały czas myślę, może to sondował, bo ludzie się przywiązują do najlepszego przyjaciela. Ja tak myślałam, że jak jego brat opowiadał, że nie może gadać, bo się potknął na schodach zupełnie normalnie, ale tak połamał żebra, że mu staranie się o siebie przeszło.
                                • yadaxad Re: Coś dla Inki 10.11.21, 09:22
                                  Wcale. Pięć lat się do nich nie odzywałam, bo zrobili finansowy numer. Załatwiłam sprawę i się bali, że ich nienawidzę. Na to co chcieli już nie mają szans. Teraz chcą mojej opieki. Ten drugi też płacze, że mu się córka zapija.
                                    • yadaxad Re: Coś dla Inki 10.11.21, 09:47
                                      Nie tak gruchy. To bracia mojej matki. Nie sądzili, że umiem ją z wypadku wyprowadzić. Próbowali mnie wrobić, lekarz opiekuje się ośrodkiem, niby prewentywnie jakbym złamała nogę złożę papiery. A ja przecież - to duża kasa zależna od wartości- mam obowiązek się opiekować, albo jestem ją winna. Znowu na tym padli, ale problemy są realne. I rodzeństwo codziennie się kocha, gadają autentycznie. A córkę, która nie znosi ojca, a mąż się zamknął w necie już w tym miesiącu dwa razy odtruwano. No to im zaimponowałam i się łaszą. Akurat nie załapałam po co ten lekarz się tuli, jako alkoholik. Bo to było poza zależnościami. Jakieś wołanie, ale nie rozumiem. To się zapytałam.
                                      • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:05
                                        nie ma problemu
                                        moge ci opisywac swoja perspektywe
                                        na pewno dla normalnych ludzi dzialania uzaleznionych głów nie są ani logiczne ani jasne
                                        • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:10
                                          statystycznie dużo tych odtruć
                                          bez urazy, nie drążę, ale to chyba jakiś szerszy temat relacji czy czegoś

                                          az mi sie cisnie - co wiesz o swoim dziadku
                                          ale zeby nie było - nie stawiam tego pytania
                                          • yadaxad Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:32
                                            Nawet nie pytaj, moja rodzina to saga, że by na pięć seriali starczyło. Nawet teraz, głupie bratanice rodzinny majątek ojca, który w książkach o czyiś historiach się wspomina, przepisały na najmłodszą. A ta nie umiała odejść od "prawdziwego faceta", zabiło ją drzewo z lasu, który wycinał 'na swoje potrzeby", bo mu obiad przyniosła. I po sprawie, wszystko jego.
                                            • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:35
                                              yadaxad napisał(a):

                                              > Nawet nie pytaj, moja rodzina to saga, że by na pięć seriali starczyło. Nawet t
                                              > eraz, głupie bratanice rodzinny majątek ojca, który w książkach o czyiś histor
                                              > iach się wspomina, przepisały na najmłodszą. A ta nie umiała odejść od "prawdzi
                                              > wego faceta", zabiło ją drzewo z lasu, który wycinał 'na swoje potrzeby", bo m
                                              > u obiad przyniosła. I po sprawie, wszystko jego.


                                              przez chwile miałem dejavu
                                              a moze historie ady były prawdziwe..
                                        • yadaxad Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:17
                                          Czyli zostawić. Może się wstydzi, to ja też nie pamiętam. W gruncie rzeczy to mi ich żal, bo autentycznie cierpią, a mogę sobie jako wygrany na to pozwolić.
                                          • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:24
                                            yadaxad napisał(a):

                                            > Czyli zostawić. Może się wstydzi, to ja też nie pamiętam. W gruncie rzeczy to m
                                            > i ich żal, bo autentycznie cierpią, a mogę sobie jako wygrany na to pozwolić.

                                            nie wiem yadaxad czy zostawic czy nie
                                            wyglada na jakies szukanie pomocy w jakiejs sprawie, ale tez alkoholicy potrafia bardzo manipulowac
                                            byc namolnymi, "wieszac" sie na kims, co zatruwa zycie

                                            domyslam sie ze prosil o kontakt?
                                            był na bani? czy nie wiadomo?

                                            bardziej chyba bym nie dotykał
                                            no ale nie wiem, mi to zawsze gdzies w glowie siedzi zeby odrobine pomóc
                                            no ale to wlasnie moja nie do konca zdrowa głowa
                                            • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:26
                                              afq napisał:

                                              > no ale to wlasnie moja nie do konca zdrowa głowa

                                              no ale tez wiem, ze czasem kogos popchnąć tylko troche - robi komus dużą roznice
                                          • afq Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:31
                                            z resztą, przeciez najwazniejsze dla ciebie - jak tobie jest z mysla o ew. kontakcie
                                            a chyba raczej nie chcesz [?]
                                            nie masz tez zadnego obowiązku podpowiadac i zachecac do leczenia
                                            odpowiedzialna za niego nie jestes
                                    • n4rmoorr Re: Coś dla Inki 10.11.21, 10:42
                                      Yada chce być przyjacielem wszystkich ,ale się nie da .Chce być terapeutą nawet do złamanych serc .Ale tu też nie zawsze to wychodzi .Nikt nie ma patentu na życie .Nikt na tym forum nie ma.Jesteśmy tu by sobie pomagać w różnych sytuacjach ,a nie wywyższać się .Nie jest to jakieś duże forum z grupą ludzi .Ale na takim duży chaos. 1936 roku Amerykanie uznali, że „I ty możesz być liderem” Dale’a Carnegiego proponuje najlepsze rozwiązanie problemu ich frustracji wynikającej z niespełnionego pragnienia sukcesu. Traktowano tę książkę niemal jak Biblię, chociaż nie otwierała bramy do nieba. Uczyła jednak jak pukać do drzwi obcych, nie narażając się na zatrzaśnięcie ich przed nosem. Carnegie był komiwojażerem, sfrustrowanym z powodu własnego niskiego wzrostu. Kompensował to sobie udzielaniem wieczorami lekcji publicznego przemawiania. Zauważył, że w kraju imigrantów ludzie powstrzymują się przed mówieniem w obawie, że zrobią z siebie głupców. Jego recepta była prosta: uśmiechaj się, nigdy z nikim się nie kłóć, nigdy nie mów innym, że są w błędzie, nigdy nie szukaj winnego i bądź miły. Nie wyróżniaj się wśród innych, a będą oni twoimi przyjaciółmi. Innymi słowy, nie bądź sobą. Według autora, wielką przeszkodę na drodze do przyjaźni stanowiło „nieszczęście” polegające na tym, że ludzie różnili się od siebie i że niedostatecznie starali się to ukryć. Zgodnie z zasadą, że najłatwiej pozbyć się lęku, popadając w nowy lęk, Carnegie zastąpił lęk przed zrobieniem z siebie głupca lękiem przed tym, że zostanie się zdemaskowanym. Bycie miłym było przecież tylko wytrychem otwierającym drzwi do sukcesu.Przez znaczny okres historii przyjaźń nie miała nic wspólnego z pozytywnymi uczuciami. Przyjaciel był przede wszystkim osobą użyteczną, której ktoś ofiarowywał swoją wierność w zamian za względy tak długo, jak długo mógł na nie liczyć. Starożytni Rzymianie, nazywający przyjaciółmi niemal wszystkich, z którymi załatwiali jakieś sprawy, nie wstydzili się podzielić ich na trzy kategorie: zapraszanych do domu, tych, którzy mogli wchodzić rano, w grupach, na otwarty dziedziniec od frontu domu, by pozdrowić gospodarza, i najniższych rangą klientów, czekających pod nadzorem służących przed wejściem na dziedziniec. Barwnie zobrazował to Robert Harris w „Trylogii rzymskiej”. Lubię sobie wynajdować różne artykuły związane by być lepszym człowiekiem. www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://jozefk.pl/o-przyjazni-miedzy-kobieta-i-mezczyzna/&ved=2ahUKEwjq-c_ouI30AhVylYsKHeaiC0EQFnoECCkQAQ&usg=AOvVaw19CVgx_W_xFaKOhubFoGqk