monstera
27.04.02, 12:00
Dzisiaj mam "dzień na czytanie";-)
Ten "kawałek" mnie zaintrygował:
"W USA przytłaczająca większość chorych stanowią ludzie
chorzy nerwowo. W Szwajcarii około 70% pacjentów leczących się w
ubezpieczalniach to ludzie psychicznie chorzy. We Francji różnymi nerwicami
jest spowodowane 80% absencji w pracy. W Polsce liczba nerwowo chorych
leczących się w szpitalach sięga 40% ogółu pacjentów szpitalnych. (...)
Mamy trudności w skupieniu uwagi. Konflikty pojawiają się nieustannie. Brak nam
elementarnej zdolności zapominania uraz. Nie odczuwamy wartości przebaczenia.
To znowu jesteśmy apatyczni. Straciliśmy władzę nad własnymi przeżyciami. Mamy
mnóstwo kompleksów. Utraciliśmy pierwotną zdolność do kochania. Cała miłość
wyładowuje się w prymitywnym erotyzmie. W ocenie świata nie potrafimy zdobyć
się na obiektywizm. Zatracamy poczucie tożsamości z samym sobą. Nie potrafimy
kochać życia. Zniknął gdzieś nasz ludzki instynkt tworzenia.
Skąd się to wszystko wzięło?
Mówimy : winne są czasy, w których żyjemy. Wojny, niepewność jutra, atmosfera
intryg, insynuacji, wizja atomowej zagłady i piekielne tempo życia związane ze
wzrostem automatyki. Winne jest także często fatalnie prowadzone życie
erotyczne. Erich Fromm pisze o współczesnym człowieku: poddany własnej i cudzej
manipulacji, pozbawiony poczucia własnej osobowości. Brak ten wywołuje głęboki
niepokój. Niepokój powstaje w zetknięciu z otchłanią nicości i jest czymś
bardziej przerażającym niż katusze piekła.
To dziwna rzecz. Ludzie przestali wierzyć w piekło, gdy sami sobie piekło
zaczęli stwarzać na ziemi.
Czy wszyscy musimy zwariować?"
Co o tym sądzicie?
:-)
pozdrowienia M.