Dodaj do ulubionych

Zżera mnie zielonooki potwór

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 03:56
Byl ze mna, kochal, ja kochalam, byl i jest calym moim Zyciem. Zostawil. Dla
innej. Bywa.
Boli. Strasznie boli. Zzera mnie wyobrazanie sobie ich, co teraz robia, jak
On JĄ caluje, JĄ piesci, JĄ przytula, JĄ kocha.
Wariuje od tego. Co robic?
Obserwuj wątek
    • myga Re: Zżera mnie zielonooki potwór 07.11.04, 04:32
      Byl calym twoim zyciem. To jest rozwiazanie. Nie pozwol wiecej aby ktos byl
      calym twoim zyciem. Dlatego odszedl, bo oddalas wszystko. Wiecej nic nie
      mialas. Bolec przestanie, za jakis czas. Ale wtedy bedziesz silniejsza.
      • Gość: Otellina Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 22:29
        Ale ja nie pytam, dlaczego odszedl, tylko: CO ROBIC?

        Probowalam, jak radza, przypominac sobie te zle chwile, jak ze mna, w
        beznadziejny zreszta sposob, zrywal, itd., ale to nic nie daje. zaraz
        przychodza wczesniejsze obrazy - jaki byl cudowny, czuly, kochajacy, jak nam
        bylo dobrze razem....
      • j_ar Re: Zżera mnie zielonooki potwór 09.11.04, 13:21
        czy;i uwazasz, ze nie moze kobieta oddac wszystkiego, bo wtedy jest porzucana,
        tak?
    • mskaiq Re: Zżera mnie zielonooki potwór 07.11.04, 05:34
      Nie mysl o tym. Kiedy takie mysli przychodza zajmnij sie czyms innym, moze byc
      sprzatanie, czytanie, cokolwiek co odwroci uwage od nich. Te mysli przynosza
      wiele bolu, Ty mozesz je kontrolowac. W innym przypadku moze pojawic sie silna
      depresja. Nie mozna dzialac przeciwko Sobie a te mysli sa przeciwko Tobie.
      • Gość: Otellina Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 22:37
        Chyba juz sie pojawila, ta depresja.
        Na pewno nawet.
    • habitus Re: Zżera mnie zielonooki potwór 07.11.04, 12:49
      Ty jesteś w porządku. On ma problem. Trzymaj się, wyjdź do ludzi nawet jak boli.
      • Gość: Otellina Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 22:33
        Oj, jednak to JA mam problem.
        Wychodze, robie to, co musze, a caly czas myslami jestem przy nim, czy raczej
        przy nich:(
    • Gość: ryb Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.11.04, 13:10
      Troche lekarstwa. Teraz wyobraz sobie ze jak ja kocha, przytula itd. to przez
      caly czas mysli o Tobie ze to jestes TY.
      • m.malone Znajdź innego potwora... 07.11.04, 16:58
        ...niebieskookiego np.
        • Gość: ryb Re: Znajdź innego potwora... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.11.04, 17:09
          albo z jednym okiem np. i to czerwonym.
          • m.malone Re: Znajdź innego potwora... 07.11.04, 18:30
            Takim kosmicznym. I z rurką ektoplazmatyczną przeciw wampirom:)))
        • Gość: Otellina Re: Znajdź innego potwora... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 23:25
          Alez ten zielonooki potwor to ZAZDROSC _ nie czytales Otella?
          • m.malone Re: Znajdź innego potwora... 08.11.04, 00:09
            Gość portalu: Otellina napisał(a):

            > Alez ten zielonooki potwor to ZAZDROSC _ nie czytales Otella?

            Hm... przecież wystarczył mi Twój nick.
            Chciałem Cie tylko rozweselić (pocieszyć:)
            MM
            • Gość: Otellina Re: Znajdź innego potwora... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:22
              Aha, w takim razie dziekuje (za chec pocieszenia)

              P. S. Czy Twoja sygnaturka to o moim Bylym?:)
              M.
              • m.malone Re: Znajdź innego potwora... 09.11.04, 10:59
                Hej:))))

                Jeśli on jest w takim wieku, że mógł go znać Michaił Zoszczenko (zm. 1958), no
                to może. To był (MZ) wielki jajcarz i hunorysta. Napisał m.in. "Opowiadania o
                Leninie" dla dzieci, ale dopiero po jego śmierci połapali się, że to kpiny z
                wodza rewolucji. Mogli mu więc tylko skoczyć.

                Pozdrawiam Otella w spódnicy:)
                (lepiej go jednak nie duś)
                MM;)))
                • Gość: Otellina Re: Znajdź innego potwora... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:05
                  Dziekuje Ci, pierwszy raz od dawna sie smieje:)))
                  • m.malone I o to chodziło:)))) nt 09.11.04, 14:18

          • j_ar Re: Znajdź innego potwora... 09.11.04, 13:38
            o boze!... to ten jakis otello pisal o zielonym stworze?.. a tak wogole to kto
            on?. moze znam
      • Gość: Otellina Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 22:39
        Ale ja jestem TU.
        To czemu kocha i przytula ja, nie mnie??:(
        • habitus Re: Zżera mnie zielonooki potwór 08.11.04, 00:01
          Bo chce żyć w iluzji, wciąż odgrywać rolę królewicza z bajki otoczony podziwem,
          wspaniały. To rodzaj ucieczki. Ona nie jest lepsza od Ciebie. Ona go nie zna i
          przed nią on może się wykreować na tego, za kogo pragnie uchodzić. Skończy się
          tak jak z tobą, gdy on się zorientuje, że ona odkryła jego największą tajemnicę
          - że jest po prostu zwyczajnym facetem, trochę nieudacznikiem. Może też być
          tak, że facet dojrzeje, zaakceptuje fakt, że nie jest doskonały, i że z tym da
          się żyć.
    • komandos57 Re: Zżera mnie zielonooki potwór 08.11.04, 01:13
      Gość portalu: Otellina napisał(a):
      > Boli. Strasznie boli. Zzera mnie wyobrazanie sobie ich, co teraz robia, jak
      > On JĄ caluje, JĄ piesci, JĄ przytula, JĄ kocha.
      > Wariuje od tego. Co robic?
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Zgrzeblem wyczesz sobie broche.Pewnie robactwo urzadzilo poligon doswiadczalny
      na twoim ci..ku.
      • Gość: melodia Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.pronet.lublin.pl 09.11.04, 21:11
        Troche przebrzmiała melodia...
    • Gość: Aneta Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 17:06
      "Gdy wszystko idzie źle i nie masz dokąd pójść, przyjaciół tłum rozproszył się,
      wydaje ci się że tak pozostanie już lecz okazuje się, że nie. Bo oto budzi się
      z nocy nowy dzień, nieskalane, czyste niebo. Co było wczoraj odeszło w cień,
      niepamięci niech się święci CUD" - piosenka Stanisława Sojki posłuchaj sama
      podnosi na duchu. Ja jak jestem w dole słucham takich fajnych i dających mocy
      tekstów. Polecam ci też płytę Kasi Kowalskiej Antidotum lub Kajach z
      bregowiczem jes tam fajna piosenka akurat na te bóle.
      Lub uwierz w słowa Stachury "przysięgam wam, że płynie czas, że płynie czas i
      zabija rany, tylko dajcie mu czas, dajcie czasowi czas." Nic nie dzieje się bez
      przyczyny, odzedł abyś mogła spotkać kogoś lepszego, tylko się nie spiesz.
      • Gość: Otellina Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:24
        Czy chodzi Ci o piosenke Kayah&Bregovica:
        "Moje gory i doliny/widzialyscie moze dzis/dokad odszedl moj Jedyny?/
        Bog sie rodzi, moc truchleje/ Nie ma, nie ma Ciebie"???
        Hmmm...
        • Gość: Otellina Nawet klin nie pomaga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:28
          Tonacy brzytwy sie chwyta.
          Wyczerpalam juz chyba caly repertuar blagan, szantazow i ponizen przed Nim, by
          wrocil, oczywiscie na nic.
          Siegnelam po cos, co ktos radzil - rzucic sie w ramiona innego, by zapomniec.
          Nie dalo sie.
          Nie moglam po prostu.
          Jego dotyk byl mi wstretny, myslalam caly czas tylko o moim Ukochanym.
          Przeprosilam.
          Poczulam sie jeszcze gorzej, nic nie pomoglo.
          Poza tym On i tak nie dowiedzialby sie nawet o mojej "zemscie", wiec po co?
          Boje sie, co jeszcze wymysle, naprawde sie boje.

          • m.malone Re: Nawet klin nie pomaga 09.11.04, 11:08
            Pewnego faceta zdradzała żona, postanowił więc się zemścić. Poszedł do jej
            przyjaciółki i zemścił się raz. Odpoczął i zenścił się drugi raz. Po pewnym
            czasie przyjaciółka pyta: "no co, mścimy się dalej?" "Eeee..." - odpowiedział
            zmeczony - "aż taki mściwy to ja nie jestem":)))

            Lepiej nic nie wymyślaj. Poczekaj i zapomnij o nim. I przestań o nim (o nich)
            myśleć.
            Powodzenia na drodze "zemsty":)))
            MM
    • inka_sama Re: Zżera mnie zielonooki potwór 09.11.04, 10:28
      Gość portalu: Otellina napisał(a):
      > Byl ze mna, kochal, ja kochalam, byl i jest calym moim Zyciem. Zostawil. Dla
      > innej. Bywa.
      > Boli. Strasznie boli. Zzera mnie wyobrazanie sobie ich, co teraz robia, jak
      > On JĄ caluje, JĄ piesci, JĄ przytula, JĄ kocha.
      > Wariuje od tego. Co robic?

      Wiesz, wolałabym żeby był z inną - ale żeby żył. Jeśli naprawdę kochasz i
      pragniesz by był szczęśliwy - życz mu szczęścia choćby z inną.
      • habitus Re: Zżera mnie zielonooki potwór 09.11.04, 11:19
        :))Taki ekumenizm w szponach zielonookiego potwora? No to nie wiem, czy anioł
        dałby radę. Dziewczyna cierpi męki zazdrości i odrzucenia. Za wcześnie na
        chrześcijański/buddyjskie wybaczanie. Trzeba przeżyć męki zazdrości, żałobę,
        brak szacunku dla samej siebie, żal i poczucie krzywdy. Kiedy to przeżyje -
        będzie mocna jak diament.
        Otellina, nikomu się nie rzucaj do łóżka. To nic nie da. Przeżywaj to co cię
        spotkało. Płacz, rozpaczaj, nienawidź go, zapisz zeszyt obelgami... Przeżyj
        wszystko do końca i nie udawaj, że nic się nie stało. Będzie bolało krócej.
        Podobno żałoba po porzuceniu trwa rok. Ale nie cały rok w rozpaczy. Będzie coraz
        lżej. Trzymaj się. Zobaczysz, przeżyjesz to i będziesz mu wdzięczna, chociaż
        dzisiaj trudno w to uwierzyć.
        • ty.ja Re: Zżera mnie zielonooki potwór 09.11.04, 12:00
          habitus napisała:

          > Otellina, nikomu się nie rzucaj do łóżka. To nic nie da. Przeżywaj to co cię
          > spotkało. Płacz, rozpaczaj, nienawidź go, zapisz zeszyt obelgami... Przeżyj
          > wszystko do końca i nie udawaj, że nic się nie stało. Będzie bolało krócej.
          > Podobno żałoba po porzuceniu trwa rok. Ale nie cały rok w rozpaczy. Będzie
          cora
          > z
          > lżej. Trzymaj się. Zobaczysz, przeżyjesz to i będziesz mu wdzięczna, chociaż
          > dzisiaj trudno w to uwierzyć.

          no pewnie!
          po co od razu (lub nawet po roku) ma zostać świętą :)
          konkurencja taka duża w tym temacie "wybaczam bo kocham" :)
          • Gość: Otellina No, gdybym mogla, udusilabym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:08
            A juz ja, to na pewno!
            Boicie sie mnie, prawda?:(
            Racja, jestem baardzo daleka od uczuc chrzescijanskich, wybaczenia, itd.,
            ale...no to tak boli, boli, boli!
            Wbijac szpilki w laleczki voodoo?
            Zaczaic sie gdzies na nia i udusic?
            Czy tluc tym durnym lbem o sciane?
            Hm?
            Jazonowie, radzcie!
            • procesor Re: No, gdybym mogla, udusilabym 09.11.04, 13:28
              Własność sie z ręki wymkneła?

              Ciekawe czemu on odszedł.. czyżby wylazły z ciebie jakies przykre cechy
              charakteru? Takie jak teraz prezentujesz??
              • habitus Re: No, gdybym mogla, udusilabym 09.11.04, 16:06
                procesor napisała:

                > Własność sie z ręki wymkneła?
                >
                > Ciekawe czemu on odszedł.. czyżby wylazły z ciebie jakies przykre cechy
                > charakteru? Takie jak teraz prezentujesz??

                ??????? A to co znowu? Jakie cechy? Czy zdrowy żal, wściekłość i zazdrość są
                złe? A może są gorsze niż oszukanie kogoś i porzucenie? Zaraz napiszesz, że
                ofiara gwałtu prowokuje sprawcę..... Zgroza. Odróżniaj działanie pod wpływem
                emocji od cech charakteru. Odszedł bo chciał. Jej zachowanie nie ma nic do rzeczy.
            • Gość: małgo Re: No, gdybym mogla, udusilabym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:40
              Wiesz,ze w jakiejś ksiązce psych.spotkałam się z taką radą,
              jesli czujesz zazdrosc,wsciekłosć ,ból szukaj akceptowalnych i
              nieszkodzących nikomu sposobów odreagowania.Oprócz laleczek
              voodoo autor radził np.wbijać szpilki w zdjęcie bylgo.Trochę
              to makabryczne ale niegrożne.
              Najważniejsze,zeby starac się nie robić rzeczy,których potem
              będziemy się wstydzić.Bo rozpacz minie ,a wstyd i poczucie
              ponizenia zostaną .Dlatego nie błagac i trzymac się z daleka
              od niej i byłego.
              Ja lezalam ,(w wolnych chwilach), ze słuchawkami na uszach,a w
              słuchawkach smutna muzyka.Trwało pół roku.Potem wstalam otrzepałam
              piorka i po sprawie.:))
    • mskaiq Re: Zżera mnie zielonooki potwór 09.11.04, 14:29
      Mysle ze jedyny sposob pozbycia sie tego to przejecie kontroli nad Soba. W tej
      chwili miotasz sie, zupelnie nie kontrolujesz ani mysli ani tego co robisz.
      Kazdy powrot myslami do tego co sie stalo wywoluje w Tobie wybuch, ktory
      oznacza bol, wiem ze jest nie do zniesienia.
      Na poczatek zacznij zwalniac emocje to pomoze Ci panowac nad tym bolem. Aby
      zwalniac emocje musisz zaczac cwiczyc fizycznie, moze byc codzienny bieg, dlugi
      spacer, rower. Kazdy rodzaj aktywnosci fizycznej bedzie przynosic Ci ulge.
      Nastepna sprawa to musisz zaczac dbac o Siebie o Swoje zywienie.
      Zwykle w takim stanie w jakim jestes zanidbujemy odzywianie a zdrowe odzywianie
      jest wazne aby pokonac ten bol ktory masz w Sobie.
      To poczatek ale bez niego nie bedziesz w stanie sie z tego wyrwac. Kiedy
      zaczniesz cwiczyc bedziesz w stanie blokowac te mysli ktore przynsza ten bol.
      Jesli chcesz pisz na moj prywatny adres mskaiq@gazeta.pl
    • Gość: wbijajszpile Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.is.pw.edu.pl 24.11.04, 15:15
      powbijaj , ulzy :)

      www.mmdfactory.com/voodoo/voodoo_game.html
    • Gość: Hubert Re: Zżera mnie zielonooki potwór IP: *.chello.pl 24.11.04, 16:35
      Przezyc zal. Zaakceptowac. Podarowac mu wolnosc. Mozesz wtedy poczuc nawet
      milosc!
      Jak juz sie to oczysci, to zrobi sie byc moze wiecej miejsca na tego, ktory
      chce. No bo przeciez zaslugujesz na milosc i wspanialy zwiazek.

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: Otellina I nadal nic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 04:06
        Nie przechodzi.
        "Widze" ich, tzn. w swojej glowie, jak sa razem. Nie moge spac, jak widac.

        Przyjaciele chca pomoc, "wyciagaja", np. do kina, ale ze mnie slaby kompan.

        Tesknie.

        Szukalam Go w innych mezczyznach, przez te parenascie dni spotkalam sie z
        kilkoma, robie sie zdesperowna. Z dwoma nawet w lozku wyladowalam, z jednym nie
        bylam w stanie - przeprosilam, z drugim sie "udalo", ale caly czas myslalam o
        Bylym, i o tym, co oni robia.

        Boje sie, ze stane sie ku.., jak tak dalej pojdzie (jestem, jak widac, na
        dobrej drodze), albo ze zwariuje.

        Chce Go. Chce Go z powrotem.




        • Gość: Hubert Re: I nadal nic IP: *.chello.pl 29.11.04, 13:29
          To musi byc dla Ciebie naprawde duza utrata. Jak w kazdej utracie, trzeba
          przezyc zal po niej. Szczegolnie jak sie mialo duzo wyobrazen i pragnien
          dotyczacych tego, co sie nie spelnilo. To, co przezywasz, jest normalnym etapem
          dochodzenia do siebie. Zycze Ci wszystkiego, co najlepsze na dalsza czesc
          Twojego zycia.

          Pozdrawiam Hubert
          • Gość: ps Re: I nadal nic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 14:31
            Nie wiem ile to potrwa jeszce, ale na pewno nie krotko.
            Epizod depresji trwa zazwyczaj około 3 miesięcy. Ale to tylko depresja...
            Może pomoże Ci psycholog, jeśli czujesz że sobie nie radzisz??
            Ekstremalnym rozwiązaniem byłoby powiedzenie o wszystkich uczuciach, żalu bólu
            i zemście Jemu. Tylko następnego dnia mogłoby być ciężko. Może lepiej więc
            porozmawiać z kimś zaufanym.
            Długa i bolesna droga przed Tobą, wiele jesczcze ciężkich chwil ale też i wiele
            radosnych. Zaczniesz się uśmiechać, nawet nie zauważysz kiedy, poczujesz w
            końcu ulgę.
            Potrzeba Ci przewartościowania, może wbijanie szpilek bedzie dobrym,
            tymczasowym rozwiązaniem...
            Piszesz, że chcesz go spowrotem. Gdyby wrocil, czy faktycznie chciałabys go??
            czy mogłabyś dalej z nim żyć?? Mieć te same marzenia, plany??
            Pomyśl nad sobą, może w innym kontekście, niż bycie z nim/jego. To bardzo
            trudne i bolesne.
            Mocno pozdrawiam wirtualnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka