yoma
21.01.25, 21:08
Nowy wątek, bo stary się już zakręcił w świński ogon i nic nie widać.
Mona, mówisz, że nie czujesz się córką, ale opiekunką. No więc imho guzik prawda. Znaczy, absolutnie nie mówię, że kłamiesz, ale że masz mętlik w głowie i dysonans poznawczy, bo w końcu byłaś tą córką przez ileś tam lat.
I nadal jesteś. Jesteś małą, grzeczną, posłuszną córeczką. Zobacz, ile w twoich postach jest "a bo oni". A bo oni się nie zgadzają na opiekunkę, a bo oni będą krzyczeć, bo przyjdzie facet do telewizora, a bo oni nie chcą Ukrainki, a bo to, a bo tamto. Więc jesteś tą grzeczną córeczką, na którą los zrzucił zamianę ról, a ty na tę zamianę kompletnie nie byłaś gotowa, więc trudno się dziwić, że sobie nie radzisz.
Z opiekunką z kolei się nie negocjuje. Pacjent zabrudził pampersa, to opiekunka pampersa zmienia i nie ma, że jemu tak dobrze. Pacjent ma wziąć leki, to je bierze i nie ma, że może później. Pacjent potrzebuje dwóch opiekunek, bo jedna się nie wyrabia, to potrzebuje i nie ma, że narodowości nie takiej. Napisz sobie szminką na lustrze JESTEM OPIEKUNKĄ. A potem przejedź tą szminką usta ;)
Btw, robienie za niepełnosprawnego tego, co może zrobić sam, choćby powoli i niezbornie, to robienie mu krzywdy. Także psychicznie i neurodegradacyjnie.