brightsun
22.01.26, 02:44
Jesteś szczęśliwym człekiem.
Stratę taką psychiczną, taką metaforyczną poczułem jako kilkulatek. Jako 10 latek już mocną. Kolejną ok. 15, 16. Potem sobie powiedziałem że nikogo nie stracę bo nikt nic nie będzie znaczył. Każdy będzie tylko yeb odpadem, wymiętym śmieciem.
Zacząłem się leczyć z podejścia. Przeprocesowuje. Moje podejście chore. Zacząłem mieć inne. I im bardziej mam inne tym bardziej widzę że są tacy co się nie leczą a mogą traktować ludzi jak śmieci lub stopnie.
Od dwóch latach zdrowieje bo rośnie moja lista strat. Niektórym nie żal, mnie tak.
Można czuć żal. Można się cieszyć że czujesz. I to dziś mam. Że ból jest ok, odraza nie. I że nie mam wpływu na innych.