Dodaj do ulubionych

Akceptacja siebie

26.05.26, 18:17
Czy akceptujecie/kochacie siebie?

Ja mam z tym trudnosc, ciągle krytyk wewnętrzny się włącza.
Obserwuj wątek
    • brightsun Re: Akceptacja siebie 26.05.26, 20:02
      Ja coraz bardziej. Mam wady ale nawet one czasem mi się przydają. Też zauważam że to co ja często uważam za wadę dla niektórych jest zaletą i to ułatwia akceptację
      • mona.blue Re: Akceptacja siebie 26.05.26, 21:36
        A masz jakies metody na to, jak rozumiem to rezultat terapii?

        Ja musze tez o to zapytac na terapii
        • mona.blue Re: Akceptacja siebie 26.05.26, 21:38
          Na razie wyszlo to, ze jestem czesto zbyt surowa dla siebie.

          Czytam tez teraz książkę o smowspolczuciu, to bardzo koreluje z samoakceptavja i dbaniem o siebie.
          • brightsun Re: Akceptacja siebie 26.05.26, 22:25
            Super jest być surowym, póki jest się sprawiedliwym.

            Hmmm, ciekawe to samowspolczucie, może mi nie gra bo za bardzo utożsamiam z użalaniem się co na pewno ma związek z uzależnieniami ale jeśli można powiedzieć że sobie samowspolczulem to zrobiłem najgorsze rzeczy pod wpływem tej emocji.

            Jakoś tak mi to pachnie total poppsychologia tak szczerze.
            • mona.blue Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 07:56
              Moim zdaniem to nie jest poppsychologia.
              Samowspolczucie to podchodzenie do siebie z zyczliwoscia i uwaznoscia. To dbanie o siebie i opiekowanie sie soba. Pomaga w zmaganiu sie z trudnosciami zyciowymi i skutkuje dobrym zdrowiem psychicznym. Pomaga w akceptacji samego siebie, w spojrzeniu z refleksja na wlasne trudnosci, ograniczenia i negatywne emocje, prowadzi do wiekszej satysfakcji z zycia.
              • brightsun Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 10:21
                Wiadomix każdy inaczej interpretuje i co innego ma skuteczność
        • brightsun Re: Akceptacja siebie 26.05.26, 22:22
          W sumie nie wiem czy terapii. W jakimś stopniu na pewno, ale tak ogólnie to mi się wydaje że życia. Że po prostu cele, działania powodują że wykorzystuję różne rzeczy które albo ja sam doceniam albo inni.

          Terapia dała mi to że umiem się skupiać na fajnych rzeczach, fajnych zasługach. Nauczyła mnie też patrzeć na intencje, nie tylko efekty, no i na powody. Rozumiem swoje wady.

          Dużo też mi dała rozróżnienia cecha i zachowanie. To jest super i daje akceptację i satysfakcję. Ołkeeej, z natury jestem porywczy ale czy muszę się porywczo zachowywać?
    • eagle.eagle Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 07:25
      Tak, całkowicie akceptuję siebie ze wszystkimi moimi wadami. Mam teraz kogoś kto też całkowicie mnie akceptuje, a nie zawsze tak było, wcześniejszy facet nieźle mi wpływał na psyche.
      Jestem jaka jestem i nie potrzebuję się zmieniać, mam swój świat, wiem że moje dziwactwa są moje i biorę za nie konsekwencje, ale wolę tak, mam codzienny spokój ducha, nie robię nic przeciwko sobie.
      • mona.blue Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 08:00
        To fajne tak akceptowac siebie, na pewno pomaga w zyciu. Tylko mam watpliwosci, co do podejscia, ze nie potrzeba sie zmieniac, moim zdaniem zawsze znajdzie sie w nas cis do zmiany na lepsze.
        • eagle.eagle Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 08:53
          Ale po co się zmieniać ? Ja jestem leniwa dlatego wolałam pokochać siebie taką jaką jestem. Powiem szczerze że dużo mi dało wyprowadzenie się z domu rodzinnego, nastąpił wtedy spokój, taki duchowy, bo w domu nie było awantur ani nic z tych rzeczy. Mam swoje ograniczenia i o tym wiem, we wszystkim nie można być najlepszym, czy choćby nawet dobrym.
        • brightsun Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 12:07
          Niby tak, ale czy trzeba być ideałem? Co to w ogóle miałoby znaczyć?

          Teraz to ja w ogóle myślę że fajniej podciągać i wykorzystywać mocne strony, a nie skupiać się na wadach, to przesunięcie nie zmiana ale wiele wnosi
          • mona.blue Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 17:01
            Doskonałym nie, ale ja mam takie katolickie podejscie -wady glowne, ktore nalezy zwalczać.
            • mona.blue Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 17:03
              I owoce Ducha św., o ktore trzeba się starać, takie jak np.łagodnosc, cierpliwosc, opanowanie, no i oczywiście doskonalic sie w milosci blizniego.
              • eagle.eagle Re: Akceptacja siebie 27.05.26, 17:41
                W tym ostatnim się doskonale każdego dnia, widzieć Człowieka w człowieku. Łagodności, cierpliwości i opanowania mam aż nadto, za mało panowania nad emocjami (znaczy nie wybucham ale zdarza się że przestaję mówić bo wiem że może to wywołać pocenie oczu), ale to oznacza że miewam jakieś emocje, znaczy jestem człowiekiem a nie cyborgiem.

                Przeważnie jak sobie wyrzucam głupie czy złe zachowanie to właśnie to że byłam nie miła, nie wyrozumiała - na szczęście mało się to zdarza, choć sytuacji w których mogłoby to się zdarzyć mam codziennie mnóstwo.
                • brightsun Re: Akceptacja siebie 02.06.26, 02:13
                  Żeby widzieć nie trzeba kochać
              • brightsun Re: Akceptacja siebie 02.06.26, 02:12
                A coś takiego jak temperament? Coś co dziedziczymy?

                No i trzy wymienione cechy. Łagodność, cierpliwość i opanowanie. No tak szczerze to tylko jedna z nich jest jednoznacznie dobra jak dla mnie. Trzecia.

                To jest właśnie znowu to że kosciol ścina naturalne cechy czlowieka żeby był posłuszny a im bardziej nie potrafi w posłusznośc tym kościoła człek bardziej potrzebuje bo bycie sobą choćby genetycznie staje się grzechem.

                Bądź łagodna wobec dzieci, Bądź łagodna wobec wobec podwykonawców. Wiem, dzieci z biblii nie muszą być o 8 w szkole więc można sobie niczym Coelho popie coś o łagodności. W Biblii deadlineow też nie mieli więc można.

                Cierpliwość. Ok, to nie jest zła cecha ale ma swoje granice. Wracamy do sytuacji, że bachorstwo musi być w szkole na 8, musisz obrócić w pół godziny, bo dostaniesz do rąk kazzojada na wizytę lekarską na 9 a o tej godzinie żonka ma być w pracy i musisz się wyrobić do 11 bo wtedy masz calla. Do zbawienia Cierpliwość się nada,może.

                Ja cierpliwość totalnie tracę tak szczerze mówiąc
    • c2h3oh Re: Akceptacja siebie 06.06.26, 23:36
      Jest takie bardzo fajne słowo, które rozwieje wszystkie wątpliwości w tym temacie.
      Jest naprawdę bardzo potężne. Może bardzo wiele i wiele wyjaśnia.
      Mi przypadkowo podała go i wyjaśniła psycholożka w geście raczej obronnym, bo byłem raczej trudnym klientem.
      Polecam zapytać o niego swojego psychologa, bo na pewno jest ono fundamentem wszelkiej terapii ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka