Dodaj do ulubionych

Wybaczyć czy odejść

IP: AKA1PRX* / *.chello.pl 09.05.02, 14:56
Było sobie małżeństwo. Żyli spokojnie on pracował cały czas i wracał wieczorem
a ona opiekowała się dzieckiem. Ona miała wstęp do konta zajmowała się
wszystkimi finansowymi sprawami. I nagle on dowiedział się, że rachunki za
czynsz, prąd wodę itd. Są nie płacone, co najmniej od pół roku. Ona nie potrafi
tego wytłumaczyć. Potem dowiaduje się, że kredyty też są nie płacone, są
zaciągnięte nowe... Ona nie potrafi tego wytłumaczyć. On dowiaduje się, że ona
wykradała pocztę żeby nic nie widział... Takich przypadków było mnóstwo.

Wtedy on nie wytrzymał i poszedł do prawniczki gdzie został niemal wyrzucony za
drzwi, że z takim problemem przychodzi. Więc on powiedział jej, że ostatni raz
wybacza, ale jeszcze jedno kłamstwo i koniec z nimi. Ona błaga płacze i cieszy
się na tą propozycję. Obiecuje i zarzeka się, że nie skłamie już w
najdrobniejszej sprawie.

On właśnie się dowiedział o kolejnym kłamstwie, nie jest to nic wielkiego, ale
chyba chodzi o sam fakt... Co o tym myślicie??
Obserwuj wątek
    • olek13 Wybaczyć i odejść. 09.05.02, 15:11
      • Gość: banana Re: Wybaczyć i odejść. IP: *.chello.pl 09.05.02, 15:32
        a jaka była przyczyna tych ekstra wydatków:

        czy kryła sie za tym tylko dziecięca lekkomyślność, czy np. kosztowny
        utrzymanek? a może narkotyki? a może była ifiara sznatażu?

        co miała zrobić tamta osoba, by naprawić szkody, jakich się dopuściła?

        co właściwie ten mąż wie o swojej żonie?
        • Gość: Darek Re: Wybaczyć i odejść. IP: AKA1PRX* / *.chello.pl 09.05.02, 15:41
          Zadałeś dokładnie takie wątpliwości jakie ja miałem w odpowiedniej kolejności,
          to dobrze bo chyba nie jestem jakimś paranoikiem. Nie wiem jaka była przyczyna,
          ona twierdzi że najpierw gdzieś tam nie miała z czego zapłacić potem to się tak
          z jednego na drugie przenosiło... twierdziła że za dużo wydają, ale on na pewno
          nie wydawał ponad stan...
          Dodatkowo wziela na siebie kredyt sąsiada, czy to jest normalne ? wiedząc o
          długach bieże na siebie kredyta dla sąsiada... (bez podtekstów erotycznych)
          • Gość: Nell Re: Wybaczyć i odejść. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 15:54
            Gość portalu: Darek napisał(a):

            > Zadałeś dokładnie takie wątpliwości jakie ja miałem w odpowiedniej kolejności,
            > to dobrze bo chyba nie jestem jakimś paranoikiem. Nie wiem jaka była przyczyna,
            >
            > ona twierdzi że najpierw gdzieś tam nie miała z czego zapłacić potem to się tak
            >
            > z jednego na drugie przenosiło... twierdziła że za dużo wydają, ale on na pewno
            >
            > nie wydawał ponad stan...
            > Dodatkowo wziela na siebie kredyt sąsiada, czy to jest normalne ? wiedząc o
            > długach bieże na siebie kredyta dla sąsiada...
            Wydaje mi się, ze ozeniles sie z kobieta o mozgu slimaka..., biedna pewno ludzila
            sie, ze o niczym sie nie dowiesz...swoja droga nie miala zbyt wysokiego mniemania
            o twojej inteligencji...

            (bez podtekstów erotycznych)
            czy aby napewno..?:)Ja bym byla czujna, gdyby moj maz wzial kredyt dla sasiadki
            na siebie..., no chyba, ze sasiad jest zgrzybialym dziadkiem, potrzebujacym na
            pochowek zony..

    • kwieto Moze najpierw zrozumiec? 09.05.02, 16:04
      Sluchaj, zanim ocenisz zone i wydasz na nia taki czy inny wyrok, moze sprobuj
      dotrzec do jej pobudek? Wiesz, sa ludzie ktorzy sa niesamowicie wspaniali, ale
      pieniedzy bym im nie powierzyl. Nie dlatego, ze mi je zaraz ukradna, tylko
      dlatego, ze po prostu nie potrafia nimi zarzadzac. Co mozesz zrobic to odciac
      jej dostep do konta bankowego i zrobic rozdzielnosc majatkowa. Wtedy mozecie
      nadal byc ze soba razem, ale sami decydujecie na co wydac pieniadze. I wtedy po
      prostu jej nie pozyczaj - niech odpowiada za wlasny budzet i wlasne wydatki.
      Jesli nie masz innego wyjscia - wtedy odejdz. Ale moze po prostu staraj sie
      stosowac pewne metody prewencji, pokazywac jej, ze wiesz o wszelkich probach
      oszustwa.

      Sa takie osoby, ktore po prostu musza dzialac w ten sposob (pewnie psycholog
      czy psychiatra zaraz poda nazwe choroby). I co wtedy? Odejsc, wiedzac, ze jej
      dzialanie jest wynikiem jakiejs neurozy i nie podlega w 100% woli? Sam miewam
      czasem momenty kiedy na przyklad "musze" cos kupic...

      Sprobuj ja zrozumiec, dowiedziec sie skad sie to wzielo. Ale jednoczesnie
      zabezpiecz sie po prostu przed proba ponownego oszustwa. Jesli jest to objaw
      jakiejs choroby - to nawet mimo solennych obietnic bedzie Cie oszukiwac, bo
      inaczej po prostu nie potrafi funkcjonowac...
      • maly.ksiaze Oj, Kwieto 09.05.02, 16:11
        Bez przesady z ta wyrozumialoscia. Ja rozumiem, ze mozna miec problemy w
        zarzadzaniu pieniedzmi. Sam mam, i to spore.
        Zbudowanie polrocznego oszustwa, wlacznie z wykradaniem poczty i podejmowaniem
        powaznych zobowiazan finansowych bez wiedzy wspolmalzonka to chyba jednak
        zupelnie cos innego. To raczej nielojalnosc bardzo grubego kalibru!

        Pozdrawiam,

        mk.
        • kwieto Re: Oj, Kwieto 09.05.02, 16:24
          A co jesli jest osoba ktora nie potrafi odmowic? Sasiad przyszedl, prosil, ona
          nie potrafila mu powiedziec "nie" i wziela na siebie ten ciezar (rozumiem, ze
          chodzi o zyrowanie pozyczki albo splate jakiejs jego raty?)

          Naprawde ciezko jest ocenic kogos nie znajac go w ogole.

          A moze wszystkie pieniadze wydaje na jakies organizacje charytatywne, bo nie
          chce by afrykanskie dzieci cierpialy glod "a my sobie poradzimy"?
          Jak na razie, nie wiemy nic o jej pobudkach, mamy tylko ogolnikowy obraz jej
          zachowania. Poki nie dotrzesz do pobudek ciezko jest cos powiedziec.

          Zaznaczam - ja jej nie usprawiedliwiam, nie mam zamiaru jej tlumaczyc, podaje
          tylko mozliwosci, ktorych nikt z dotychczas piszacych nie wzial nawet pod
          uwage.
          • pastwa Re: Oj, Kwieto 09.05.02, 16:29
            Zakładając nawet, że miała super szlachetne pobudki, dlaczego nie była też
            szlachetna wobec swego partnera i nie poinformowała go o "ich" wydatkach, a
            nawet uczyniła z tego swego rodzaju tajemnicę ?
            • pastwa Re: Oj, Kwieto dopisek 09.05.02, 16:47
              Trzymajmy się jednak faktów, to chyba wystarczy.
              Owa szlachetność wydaje mi się na wstępie nieprawdopodobna, gdyż dziwnym by
              było, by matka ratowała "obce dzieci" narażając własne, poprzez stwarzanie
              dziecku niepewnej przyszłości, wszelkie długi i nie płacenie rachunków, nie
              sprzyjają stabilizacji i bezpieczeństwu wychowawczemu.
              Co więcej, jak sie jest szlachetnym, to nie odpowiada się "nie wiem, co sie
              stało z pieniędzmi", ale podaje się ów kosztowny szczytny cel, który byłby
              najlepszym z możliwych wytłumaczeniem owego debetu finansowego.
              • kwieto Re: Oj, Kwieto dopisek 09.05.02, 23:29
                Pobudek moze byc tysiac. Tak jak malemu ksieciowi - odpowiem, ze najpierw
                trzeba zrozumiec przyczyny, a potem sie decydowac czy "winna" czy nie. W sumie
                nie mamy pojecia, skad sie wzielo takie zachowanie, i poki nic o tym nie wiemy
                - trudno wydac jednoznaczna decyzje. Znam przypadki ludzi, u ktorych jakies
                zaburzenie psychiczne wymusza zachowania tego typu. Czy takich ludzi nalezy
                kopac? A moze najpierw sprobowac leczyc?
                • maly.ksiaze Nikt tu nie dyskutuje 'winy' 09.05.02, 23:33
                  Nie jestemy sadem. Problem raczej w tym, ze delikwent musi podjac szybko pewne
                  dosc drastyczne kroki. To, co ty nazywasz 'zrozumieniem', ja nazwalbym
                  raczej 'dojsciem prawdy'.

                  I tyle. Pozdrawiam,

                  mk.
                  • kwieto Na jedno wychodzi 09.05.02, 23:37
                    Tak czy siak, jak proponowalem na poczatku - rozdzielnosc kont i majatku moze
                    wprowadzic. Swoja droga moze ten Hazard - nalog, ktory wymaga duzo pieniedzy
                    jest odpowiedzia? A nalogi sie leczy...
          • maly.ksiaze Re: Oj, Kwieto 09.05.02, 16:39
            I w celu bycia szlachetna *oszukuje* meza przez pol roku. To nie impuls,
            Kwieto, to przemyslane i dlugofalowe dzialanie.

            Kwieto, wyobraz sobie, ze zakladasz spolke cywilna z kolega. Kolega, w celu
            dowolnym (np. finansowania sasiadki lub pomagania bezdomnym) pustoszy (rowniez)
            Twoje konto, wystawia Cie na odpowiedzialnosc majatkowa (wobec Skarbu Panstwa
            na przyklad), a moze nawet i karna.

            Jesli nadal jestes wyrozumialy, niniejszym skladam Ci oferte zawiazania Spolki
            Cywilnej. Napisanie biznesplanu pozostawiam Tobie.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • kwieto Re: Oj, Kwieto 09.05.02, 23:26
              Maly Ksieciu, nie tak. Swoja droga mam w rodzinie przypadek osoby postepujacej
              podobnie, choc wuj bedacy onej partnerem w koncu sie z nia rozstal. Sek w tym,
              ze jej zachowania tylez tajemnicze, oszukancze i niewyjasnione, byly po prostu
              choroba z gatunku psychicznych.

              Trudno mi oceniac jako jednoznacznie zla osobe kogos, kto jest po prostu chory.
              Oczywiscie problemem sa pieniadze, oszustwa - ale to wcale nie oznacza, ze tego
              kogos trzeba od razu skazywac - czasem trzeba mu wrecz pomoc! Oczywiscie
              statystyczna srednia mowi, ze w 99% przypadku jest to po prostu pazernosc/
              bezmyslnosc tej drugiej osoby, ale nie zawsze! Dlatego napisalem, ze przede
              wszystkim nalezy postarac sie ZROZUMIEC ta osobe, pobudki jej postepowania. I
              dopiero wtedy decydowac sie, co z ta osoba zrobic. Bardzo latwo kogos skazac,
              nie majac pojecia co nim powodowalo. Tylko czy wtedy nie jest to zwyczajny
              lincz?
    • _sloneczko_ Re: Wybaczyć czy odejść 09.05.02, 16:25
      wspolczuje szczerze,
      wiem jak to jest z wlasnego doswiadczenia
      i nawet teraz nie jestem przekonana w 100% jak do tego powinno sie sie
      ustusunkowac odejsc czy zostac, do tej pory
      byc moze to co robi, tak jak napisal ktos wczesniej jest to w pewien sposob
      niezalezne od jej woli
      i bedzie to robila pomimo wielu przysieg, lez i obietnic..moze jest zupelnie
      odwrotnie ..
      musisz poznac i byc pewien przyczyny, pozniej sam musisz zdecydowac czy
      bedziesz mogl tak dalej w ten sposob zyc
      pozdr


    • mysz_ Re: Wybaczyć czy odejść 09.05.02, 16:42
      jest jeszcze wyjście pośrednie-szybkie spisanie umowy wyłączającej wspólnotę majatkową i
      najlepiej
      podział majątku w którym to ty dostjesz mieszkanie, bo żona gotowa was puścic na bruk.
      za dotychczasowe długi i tak będziesz odpowiadać ale unikniesz następnych
      nie rozumiem takich ludzi jak twoja żona ale wiem że problemy z gospodorawaniem kasy istnieją w
      wielu małżeństwach
      w stanach np taka umowa zabezpieczajaca majatek jest na porzadku dziennym i czyms normalnym
      bo mozna kogos kochac a miec nieopowiedzialny stosunek do forsy
    • kasia_76 kredyt? 09.05.02, 16:56
      A zona mogla zaciagnac kredyt bez twoje wiedzy?? Moj maz byl zyrantem znajomych
      i ja, jako zona musialam isc do banku podpisac umowe.
      • Gość: banana Re: kredyt? IP: *.chello.pl 09.05.02, 18:04
        samotne tzn. osamotnione żony najczęściej albo ratują się neurozą albo
        kosztownym hobby (kochanek, hazard, używki itp). Okazuje sie, że:
        mąż prawie nic nie wie o życiu swojej żony;
        mąż niewiele robi by poznać prawdę, a więc nadal będzie oszukiwany;
        żona staje na głowie, by nie stracić takiej kury znoszącej złote jaja jaka jest
        mąż;
        zona nawet nie rozważa sposobu, w jaki miałaby naprawić wyrządzone rodzinie
        szkody (nie tylko materialne) poprzestajac na obietnicy, że teraz będzie
        grzeczna, byle było tak jak dotąd;
        gdzies w tym wszystkim poniewiera sie jakieś dziecko.

        Ale taka sytuacja chyba Darkowi odpowiada.
        Dostał dobrą rade: rozdzielność majątkowa i regulowanie opłat z jego konta.
        A poza tym radzę sprowadź na jakiś czas swoją mamusię i jej przekaż pieczę nad
        domową kasą. Przy okazji teściowa wyświetli prawdziwy powód "roztargnienia"
        finansowego żony, którą ta dolegliwośc trapi zaledwie od pół roku...
    • Gość: Kulka Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 18:34
      Nic nie dzieje sie bez przyczyny.
      Widzę trzy mozliwe:
      1.On za mało zarabia
      2.Ona jest hazardzistką
      3.Ona własnie jest na prostej drodze do alkoholizmu.
      Niestety, najparwdopodobniejsze jest to trzecie.Alkohol kosztuje, szczególnie
      na początku, kiedy jeszcze babka sobie wmawia ,że byle czego nie
      wypije.Butelka dobrego alkoholu która starcza na dwa dni kosztuje tyle ile
      rachunek za swiatło za cały mc. Niemożliwe żeby nie zauważył? mozliwe, nawet
      bardzo ,niestety.Kredyt dla sąsiada? haha , moja kumpela wmawiała mężowi że
      musiała zapłacic za usuniecie ciąży. Niewyczerpana jest pomysłowośc alkoholika.
      • maly.ksiaze Brawo, Kulka 09.05.02, 18:43
        Tak, to mozliwe. Ze tez mi do glowy nie przyszlo! Czy nie jest tak (nie jestem
        specem od moralnosci) ze Darek powinien dyskretnie (i dokladnie) przeszukac swoj
        dom? Butelki w piwnicy albo w koszu z praniem itp.?
        Moze sytuacja uzasadnia takie srodki? Moze to ostatnia chwila?

        mk.
        • Gość: Darek Re: Brawo, Kulka IP: AKA1PRX* / *.chello.pl 09.05.02, 19:26
          Dzięki wielkie za odpowiedzi. Chciałbym tylko powiedzieć że on nie zarabia za
          mało i nie ma tu mowy o żadnym alkoholu.
          • Gość: kasia28 Re: Zastanowić się IP: *.atol.com.pl 09.05.02, 19:45
            Darku,a jak często jesteś w domu? JAk dużo czasu poświęcasz żonie? Pisałeś, że
            zarabiasz i często Cię nie ma w domu. Żona jest sama w domu. Niektóre kobiety
            bardzo źle znoszą takie siedzenie w domu. Może to frustracja, odreagowanie?
            Moze gdyby zajęła się czymś innym niż tylko domem albo poszła do pracy
            uspokoiłaby się? Niektóe kobiety realizują się naprawdę jako pani domu, ale
            niektórym dosłownie "odbija". Jedne znajdują "koleżanki" i włóczą się po
            kawiarniach, inne kochanka, jeszcze inne zaczynają pić, inne wydają pieniądze
            jak szalone,itd. Być może Twoja żona jest właśnie taką kobietą, która nie
            radzi sobie z buciem tylko matką i panią domu. A jak było przedtem, rok, dwa
            lata temu? Jka było przed ślubem? Też była tak nieodpowiedzialna?

            Kasia
            • Gość: Gabi Re: Zastanowić się IP: *.sympatico.ca 10.05.02, 03:27
              Kasiu...dokladnie jest tak jak piszesz,mialam znajoma ktorej maz byl
              workocholikiem i Ona wstapila do sekty wyciagala po kryjomu forse...okradala
              swojego meza i dzieci az w koncu calkiem tam wsiakla ...maz sie kompletnie nie
              orientowal...pracowal i robil forse,a ze forsa zniknela to inna sprawa w
              efekcie sie oczywiscie rozeszli
    • kamfora Re: Wybaczyć czy odejść 09.05.02, 20:18
      Gość portalu: Darek napisał(a):

      > Było sobie małżeństwo. Żyli spokojnie on pracował cały czas i wracał wieczorem
      > a ona opiekowała się dzieckiem.
      Czy dziecko zdrowe? Dobrze sie rozwija? Zadbane?

      >Ona miała wstęp do konta zajmowała się
      > wszystkimi finansowymi sprawami. I nagle on dowiedział się, że rachunki za
      > czynsz, prąd wodę itd. Są nie płacone, co najmniej od pół roku. Ona nie potrafi
      >
      > tego wytłumaczyć.
      Nie potrafi wytłumaczyć, czyli CO mówi?

      Potem dowiaduje się, że kredyty też są nie płacone, są
      > zaciągnięte nowe... Ona nie potrafi tego wytłumaczyć.
      On dowiaduje się, że ona
      > wykradała pocztę żeby nic nie widział...

      Wykradała? Czy ukrywała? W ogóle nie rozmawiali ze sobą?

      Takich przypadków było mnóstwo.
      >
      > Wtedy on nie wytrzymał i poszedł do prawniczki gdzie został niemal wyrzucony za

      > drzwi, że z takim problemem przychodzi.

      To znaczy : z jakim problemem?

      Więc on powiedział jej, że ostatni raz
      > wybacza, ale jeszcze jedno kłamstwo i koniec z nimi. Ona błaga płacze i cieszy
      > się na tą propozycję. Obiecuje i zarzeka się, że nie skłamie już w
      > najdrobniejszej sprawie.

      Czy komukolwiek z ludzi udało się nie skłamać w najdrobniejszej sprawie?
      Co innego chcieć robić dobrze, a co innego robić dobrze.


      > On właśnie się dowiedział o kolejnym kłamstwie, nie jest to nic wielkiego, ale
      > chyba chodzi o sam fakt... Co o tym myślicie??

      Ja myślę, że on spotkał jakąś inną, która mu mówi, że przy JEGO zarobkach, gdyby
      tylko mogła, to zaoszczędziłaby przez rok tyle, że starczyłoby i na wakacje
      za morzami i na extra samochód i...i on się z tym zgadza, i teraz szuka
      pretekstu, jak by tu z winy żony się rozstać...

      Bo tak naprawdę, to ważna jest odpowiedź na jedno pytanie:
      Czy on kocha jeszcze swoją żonę?
      • Gość: kasia28 Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.atol.com.pl 09.05.02, 20:52
        A co tu ma do rzeczy czy on ją kocha czy nie? W małżeństwie nie chodzi tylko o
        kochanie się i wybaczanie sobie wszystkiego. To takze rodzaj spółki cywilnej.
        Jest wspólne mieszkanie, pieniądze, dzieci. I decyzje związane z którąkolwiek
        z tych rzeczy powinny być podejmowane wspólnie. Jeśli jedno z małżonków wydaje
        na coś pieniadze drugie powinno wiedzieć na co i ile. Ja też jestem w podobnej
        sytuacji. Ja zajmuję się domem i dziećmi, a mój mąż zarabia. Też mam
        niograniczony dostęp do kont, ale cokolwiek kupuję co nie jest jedzeniem
        konsultuję z mężem, zwłaszcza, że przecież to on je zarabia. I gdybym
        zachowywała się tak jak żona Darka mójmąż też miałby prawo być zły na mnie.
        Niezależnie od tego czy mnie kocha czy nie. Doszukiwanie się w tym wszystkim
        próbę odejścia od żony, brak miłości itd. to jakaś paranoja. To tak jakbym
        sprzedała pół domu albo oddała dziecko i twierdziła, że nic się nie stało, nie
        wiem, co się stało i jeszcze podejrzewałabym męża, że mnie nie kocha już, bo
        ma do mnie pretensje. On ma prawo wiedzić, co dzieje się z ich pieniędzmi i z
        Jego żoną.

        Kasia
        • mysz_ Re: Wybaczyć czy odejść 09.05.02, 21:03
          całkowicie sie z toba zgadzam
          jeśli kobieta zaciąga długa które również obciążaja męża związanego z nią
          wspólnotą majątkową to jej obowiązkiem jest go o tym powiadomic i to nie z
          miłosci tylko z uczciwości
          swoją drogą to każde młode małzeństwo powinno miec obiwiazkowy wykład 10-
          godzinny z prawa cywilnego przed zawarciem ślubu wtedy każdy zdwałby sobie w
          pełni sprawe w co tak naprawde się pakuje
          niespłacanie kredytu i rachunków to zagranie z grubej rury ( ona zdawała sobie
          sprawe z tego ze stawia na szali swoje malzenstwo)i nie może pozostać bez
          żadnego odzewu bo oznaczałoby to zgode na takie cyrki
          i dla ich własnego dobra i szczescia powinno to zostac wyjasnione
        • Gość: kamfora Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 09.05.02, 21:03
          Gość portalu: kasia28 napisał(a):

          > A co tu ma do rzeczy czy on ją kocha czy nie? W małżeństwie nie chodzi tylko o
          > kochanie się i wybaczanie sobie wszystkiego. To takze rodzaj spółki cywilnej.
          > Jest wspólne mieszkanie, pieniądze, dzieci. I decyzje związane z którąkolwiek
          > z tych rzeczy powinny być podejmowane wspólnie. Jeśli jedno z małżonków wydaje
          > na coś pieniadze drugie powinno wiedzieć na co i ile.


          Bo wszystko inne wypływa z miłości, albo z jej braku.

          I to jest moje zdanie.

          • Gość: kasia28 Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.atol.com.pl 09.05.02, 21:55
            Co inne?
            A moze w takim razie ona go nie kocha i dlatego przepuszcza ich pieniadze? A
            moze to ona szuka pretekstu by się z nim rozejść?
            Nie chciałabym Cię obrazić, ale rozumujesz jak mała dziewczynka. Małżeństwo to
            odpowiedzialność przede wszystkim a nie piękny romans. I każdy ma tu swoje
            prawa i obowiazki. A według Ciebie to ona ma prawo robić tak jak robi, a on
            nie ma prawa dowiedzieć się co jego żona robi z ich pieniędzmi i jeszcze próby
            dowiedzenia tego uważasz za szukanie pretekstu do rozwodu itd. Zastanów się.
            Gdyby chciał się z nią rozwieść to nie szukałby przyczyny wypływu pieniędzy
            tylko by ją zostawił, bo traci ich pieniadze.
            I nie zastanowiłaś się co z jej miłością do rodziny, dziecka? Przecież jeśli
            zaciąga długi, wypłukuje konto to działa na szkodę rodziny i dziecka także. A
            jak tzreba będzie pozbyć się mieszkania, żeby spłacić długi to co? Ale i tak
            wszystkiemu będzie winny mąż, bo jej nie kocha i chce się z nią rozwieść.
            Rozbawiłaś mnie.


            Kasia
            • kamfora Re: Wybaczyć czy odejść 09.05.02, 22:48

              Jakby tu...wydaje mi się, ze to na mnie reagujesz Kasiu, alergicznie, a nie na
              to, co napisałam ;-)

              A ja przeciez napisałam, że tak myślę. Wcale nie, ze tak NA PEWNO jest.
              Równie dobrze moze być tak, jak Ty uwazasz. A poniewaz jakies tam doświadczenie
              akurat w takich sprawach mam - pozwoliłam sobie to moje zdanie wypowiedzieć.

              Cieszę się, ze udało mi się, choć niechcący - rozbawić Cię.
              Serdeczności.
              • Gość: kasia28 Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.atol.com.pl 09.05.02, 23:00
                Nie bierz tego tak do siebie. Ktokolwiek by tak napisł dostałby taką odpowiedź
                ode mnie. A alergii na szczęśie jeszcze nie mam na nic i na nikogo.

                Pozdrawiam:)
                Kasia
                • mysz_ Re: Wybaczyć czy odejść 09.05.02, 23:39
                  pozwole sobie jeszcze dodac że np. alkoholikowi nie wolno pobłażac i w imie
                  milosci powinno sie powiedziec stop, w tym wypadku też
                • Gość: kamfora Re: Wybaczyć czy odejść IP: 195.216.121.* 10.05.02, 08:37

                  Kasiu, zwróć uwagę, ze w pierwszym poscie jest napisane: "ona zajmowała się
                  dzieckiem"
                  a kawałek dalej: "prawniczka, do której poszedłem - wyrzuciła mnie za drzwi"

                  Małżeństwo owszem, jest rodzajem spółki cywilnej. Ale z chwila pojawienia się
                  dziecka - jego dobro jest nadrzędne. I teraz, jeżeli tych pieniędzy zarobionych
                  przez autora wątku nie było dosyć (to on twierdzi, ze nie zarabia za mało, nie
                  ona)- to może jego zona wybrała dobro dziecka, zamiast płacenie rachunków, które
                  to rachunki i raty mogą być zapłacone później, nawet jesli z wielkimi karnymi
                  odsetkami, natomiast dziecka nie nakarmisz później (przy czym to karmienie
                  oznacza również lekarstwa, ubranie itp.)

                  I tak sobie myślę: dlaczego prawniczka tak zareagowała? (taka jestem ostatnio
                  podejrzliwa ;-)



                  • Gość: kasia28 Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.atol.com.pl 10.05.02, 12:03
                    To rozumiem, nie płacę rachunków bo mało pieniędzy. Ale zaciąganie nowych
                    kredytów, gdy stare nie spłacone to, wybacz, nie jest żadnym dbaniem o dobro
                    dziecka. To nieodpowiedzialność i tyle, zwłaszcza, jeśli rzeczywiście on tak
                    mało zarabia. Poza tym jemu chyba najbardziej chodzi o to, że ona go okłamuje.
                    On ma PRAWO wiedzić, co się dzieje z ich pieniędzmi, obojętnie czy poszły na
                    nową sukienkę czy jedzenie dla dziecka. Poza tym gdyby te pieniądze poszły na
                    jedzenie czy lekarstwa dl dziecka, to nie rozumim dlaczego nie miałaby o tym
                    mężowi powiedzieć albo twierdzić, że nie wie co się stało z pieniędzmi. Czyżby
                    nie pamiętała jakie lekarstwa kupiła albo kiedy dziecko chorowało? I ile te
                    lekarstwa i jedzenie kosztują zeby zaciągac z tego powodu kredyt?!
                    Piszesz uparcie, że on mało zarabia. Nie wiemy jednak czy ona zajmowała się
                    dzieckiem, bo nie mogła znaleźć pracy czy dlatego, że stać ich było na to, by
                    żona nie pracowała. W tym drugim przypadku chyba nie było problemu z
                    pieniędzmi, no chyba , że ktoś chce mieć jeszcze więcej i ciągle mu mało.
                    A prawniczka? Moze miała okres:) W każdym razie nie okazała się
                    profesjonalistką, bo z jakąkolwiek pierdołą klient by nie przyszedł ona
                    powinna go wysłuchać i poradzić mu wyjście z sytuacji. Wyobrażasz sobie
                    psychologa, który wyrzuca pacjenta, bo przyszedł z jakimś błahym problemem? Ja
                    bym do takiego psychologa nie poszła. Albo sprzedawca ignoruje Cię, bo
                    kupujesz tylko jedną gumę, a nie cały kosz zakupów. Klient to klient i już.
                    Prawniczka powinna się chyba zastanowić nad zmianą zawodu.

                    Kasia
                    • Gość: kamfora Re: Wybaczyć czy odejść IP: 195.216.121.* 10.05.02, 12:25
                      Gość portalu: kasia28 napisał(a):

                      > Piszesz uparcie, że on mało zarabia. Nie wiemy jednak czy ona zajmowała się
                      > dzieckiem, bo nie mogła znaleźć pracy czy dlatego, że stać ich było na to, by
                      > żona nie pracowała. W tym drugim przypadku chyba nie było problemu z
                      > pieniędzmi, no chyba , że ktoś chce mieć jeszcze więcej i ciągle mu mało.

                      Kasiu, jest jeszcze trzecia przyczyna pozostania w domu z dzieckiem: gdy dziecko
                      jest "specjalnej troski". (Sama z takiej przyczyny nie pracowałam 4 lata)
                      To nie ja piszę, że on mało zarabia. To on napisał, że żona twierdzi, ze za duzo
                      wydają, (a on wcale "nie wydaje za dużo, ani nie zarabia za mało").

                      Uparcie to ja twierdzę, ze skończyła się jego do niej miłość.
                      I szuka na to jakiegoś usprawiedliwienia.

                      Z mojej strony - pas.
                      • Gość: kasia28 Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.atol.com.pl 10.05.02, 16:01
                        Z mojej też. Dzieki za wymianę zdań. Pozdrawiam:)

                        Kasia
    • Gość: Epson Re: KONTROLOWAC WYDATKI IP: *.eyrkonaeac12.dialup.ca.telus.com 10.05.02, 01:10
      Zalozyc oddzielne konto bankowe do ktorego ona nie bedzie miala dostepu. Samemu
      robic oplaty. Udac sie do dobrego prawnika, ktory pomoze rozwiazac problem
      odpowiedzialnosci za jej przyszle kredyty. Zainteresowac sie na co baba spedza
      forse i co robi w wolnym czasie. Znalezc jej prace aby pokryla dotychczasowe
      dlugi.
    • Gość: Gabi Re: Wybaczyć czy odejść IP: *.sympatico.ca 10.05.02, 03:23
      nie wiem ile lat ma Twoja zona ,ale zdarzaja sie takie przypadki :najpierw
      jest to spowodowane niegospodarnoscia,nastepnie sie brnie bo brakuje pieniedzy
      wiec wyciagala zeby jedno kryc drugim,moze lubi dobre kosmetyki,moze lubi
      drogie ciuchy,moze...moze...jest wiele tych moze...w koncu na cos wydawala i
      zabrnela.
      Stalo sie!Uwazam ,ze nie mozna przekreslic malzenstwa przez nieumiejetnosc
      zycia.
      Mysle ze musisz jej pomoc,porozmawiaj z nia,postaraj sie prowadzic
      finanse,wydzielaj jej poprostu forse na zycie a sam plac r-ki,trudno bedzie to
      czasochlonne ale moze sie nauczy.
      Brzmi ta cala sprawa strasznie ale slyszlam wiele takich przypadkow..wiesz jak
      nie pracuje to nie umie szanowac zarobionych pieniazkow...moze sie nudzi,bo Ty
      caly czas jestes zajety a ona sama z dziecmi.
      Wiesz nie jest to latwa sprawa ale jezeli zalezy Ci na niej musisz sprobowac
      jeszcze raz.
      Najlatwiej przekreslic wszystko i odejsc ale czy tj recepta na
      szczescie....cos jest tego przyczyna...badaj to ,postaraj sie
      przebaczyc.Trudno pieniadze rzecz nabyta jeszcze sie dorobisz postaraj sie
      jeszcze raz jej wybaczyc i wez wszystko w swoje rece.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka