Gość: Darek
IP: AKA1PRX* / *.chello.pl
09.05.02, 14:56
Było sobie małżeństwo. Żyli spokojnie on pracował cały czas i wracał wieczorem
a ona opiekowała się dzieckiem. Ona miała wstęp do konta zajmowała się
wszystkimi finansowymi sprawami. I nagle on dowiedział się, że rachunki za
czynsz, prąd wodę itd. Są nie płacone, co najmniej od pół roku. Ona nie potrafi
tego wytłumaczyć. Potem dowiaduje się, że kredyty też są nie płacone, są
zaciągnięte nowe... Ona nie potrafi tego wytłumaczyć. On dowiaduje się, że ona
wykradała pocztę żeby nic nie widział... Takich przypadków było mnóstwo.
Wtedy on nie wytrzymał i poszedł do prawniczki gdzie został niemal wyrzucony za
drzwi, że z takim problemem przychodzi. Więc on powiedział jej, że ostatni raz
wybacza, ale jeszcze jedno kłamstwo i koniec z nimi. Ona błaga płacze i cieszy
się na tą propozycję. Obiecuje i zarzeka się, że nie skłamie już w
najdrobniejszej sprawie.
On właśnie się dowiedział o kolejnym kłamstwie, nie jest to nic wielkiego, ale
chyba chodzi o sam fakt... Co o tym myślicie??