Gość: maka
IP: *.ny5030.east.verizon.net
11.05.02, 04:28
czytam to forum,,ale sie wciaz wahalam,czy opowiedziec,co mnie dreczy-bo to bol
jednak okropny.jednak-nie poradze sobie sama.tak w skrocie: bylam w zwiazku dwa
lata,rozstalismy sie podtrzymujac jednak kontakt smsowy i mailowy. spotkalismy
sie po kilku miesiacach na neutralnym gruncie,a kilka dni pozniej znow
mieszkalismy razem.dla mnie to b.wazny zwiazek-poprzedni moj partner zginal w
wypadku,potem zaraz stracilam ojca,dlugo bylam sama,zeby sie jakos ogarnac i
odbudowac.mniej wiecej po miesiacu wspolnego zycia moj partner zawiadomil
mnie,ze w tym czasie,gdy sie rozstalismy on wrocil do swojej bylej zony, ktora
jest w ciazy,a nie powiedzial mi o tym wczesniej,bo bal sie,ze go nie przyjme.i
pewnie slusznie.popadlam w jakis rodzaj szoku,nie potrafie tego lepiej
nazwac.potem nastapil horror-ich wspolny porod, na co zupelnie nie bylam
przygotowna.ona po prostu zadzwonila-a on poszedl.nie winie tej kobiety,nie
zrobila tego przeciez specjalnie.
natomiast dla mnie-zaczal sie koszmar,ktory trwa juz trzy lata.cos sie we mnie
po prostu zalamalo.nie jestem w stanie zaakceptowac tego dziecka-i winie sie za
to,bo w koncu-coz winne dzecko,lecz jednak jak on stamtad wracal-nie potarfilam
sie ani odezwac,ani dotknac.czulam jakis rodzaj wstretu-choc wstydze sie do
tego przyznac.zamykalam sie w pokoju i doslownie,bez przenosni-wylam z
bolu.potem wyjechalismy, zmienilismy prace, sprzedalam dom mojego ojca tracac
swoje miejsce w zyciu...a to uczucie i tak nie mija.kilka dni temu moj partner
sie spytal,czy moglby do tego dziecka zadzwonic-i znow wsyzstko mnie boli.
zdaje sobie sprawe,ze nie mam prawa mu zabronic kontaktow z trzyletnim juz
dzieckiem.ale-nie jestem tez w stanie przez to przebrnac.co robic?