Dodaj do ulubionych

Biedronki tego swiata

08.01.05, 00:11
Wszystkie awantury na temat polityki tego sklepu wobec pracownikow
zaowocowaly natarciem lekkostrawnych telewizyjnych reklam; popyt na tanie
towary, ktore siec Biedronki oferuje, nie spadl.
Kolejna, coroczna akcja dwoch czy trzech wielkich koncernow chemicznych,
ktore odprowadzaja pare groszy z kazdego kupionego podczas okreslonego czasu
towaru na cele charytatywne przyniosla zakladane zyski.
Tradycyjna poswiateczna wyprzedaz w Ikei, ktora lwia czesc swoch towarow
produkuje w Chinach zapewne - jak zawsze - podwyzszy obroty sklepu.

Na ile dokladanie sie do takich czy smakich dzialan korporacji pozostaje w
kwestii naszego wyboru? Kiedy (i czy) akcje swiadomego konsumenctwa sa
skuteczne, kiedy pojawia sie smrodek hipokryzji?
Nie starczy mi arogancji, zeby zapytac, co jest dobre a co zle, wole garsc
refleksji wokol tematu - jakies 'nie/kupuje, bo...'
Obserwuj wątek
    • Gość: ryb Re: Biedronki tego swiata IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.01.05, 00:14
      Tak jest, "nie kupuje - bo nie mam pieniedzy". Dobranoc:)
    • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 08.01.05, 00:30
      > Na ile dokladanie sie do takich czy smakich dzialan korporacji pozostaje w
      > kwestii naszego wyboru? Kiedy (i czy) akcje swiadomego konsumenctwa sa
      > skuteczne, kiedy pojawia sie smrodek hipokryzji?
      > Nie starczy mi arogancji, zeby zapytac, co jest dobre a co zle, wole garsc
      > refleksji wokol tematu - jakies 'nie/kupuje, bo...'

      TV i mediów (reklam) nie oglądam. Mało kupuję. Jak już to raczej w swoich
      sklepikach - komputerowym, czy spożywczym. Mógłbym taniej w hipermarkecie. Ale
      wolę w tych małych. Mam tu dobrych znajomych od lat.
      • ziemiomorze Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 00:35
        Arogancji mi starczy, zeby powtorzyc: chodzi o garsc refleksji, nie konstatacje.
        Skoro jeszcze nie spisz,
        • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 08.01.05, 01:11
          > Arogancji mi starczy, zeby powtorzyc: chodzi o garsc refleksji, nie
          konstatacje

          Oj, bo potraktuję garścią... ;) Serio serio!

          Garść refleksji aza:
          Państwo zapewnia swoim obywatelom wszystko, więc obywatele są mało autoaktywni,
          więc przyjmują to co polecają koncerny.

          > Skoro jeszcze nie spisz,

          Co z tego, że nie śpię?
          Jutrzejszy (dzisiejszy) egzamin leży w całej rozciągłości :(
          Ale to przez Lutego ;)
          • ziemiomorze Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 01:20
            Gadanie - panstwo odpowiedzialne za to, ze obywateli nie stac na akty empatii?

            Spij i snij,
            • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 08.01.05, 01:30
              > Gadanie - panstwo odpowiedzialne za to, ze obywateli nie stac na akty
              empatii?

              A kto jak nie państwo?
              Rzecz jasna, stworzone przez tychże obywateli.
              • sweetnighter Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 02:25
                no co za brednie. jesli państwo jest tu winne, to dlatego, że pozwala na
                samowolę korporacji, odpowiada za współtworzenie systemu, w którym biedronki
                tego świata są dla ludzi dosłownie panami życia i śmierci. a ludzie godzą się
                na to, bo nie mają wyjscia – muszą przezyć do pierwszego, nakarmić dzieci itp. -
                nie dlatego, że są „niedostatecznie autoaktywni”, haha. Po prostu - pozornie
                szczytna idea „wolności gospodarczej” jest tym własnie – wolnością korporacji,
                wolnoscią traktowania pracownika jako „expendable asset”, dodatek do maszyny,
                nawóz historii. Za to dla pracowników ta wolnośc oznacza przemożny ekonomiczny
                _przymus_, stąd mamy pracownice bierdronki godzące sie na niewolniczą de facto
                pracę. I co to za androny o „wszechmocy państwa” – z najistotniejszych sfer
                państwo własnie w skali światowej się wycofuje, wszędzie trwa rollback of the
                welfare state. Chodzi o aktywną polityke społeczną, nie typowo zasiłkowy
                socjal – zresztą to własnie w USA polityka społeczna ogranicza sie do rzucania
                bezrobotnym ochłapu w postaci zasiłku.
                • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 08.01.05, 02:40
                  > no co za brednie. jesli państwo jest tu winne, to dlatego, że pozwala na
                  > samowolę korporacji, odpowiada za współtworzenie systemu, w którym biedronki
                  > tego świata są dla ludzi dosłownie panami życia i śmierci. a ludzie godzą się
                  > na to, bo nie mają wyjscia – muszą przezyć do pierwszego, nakarmić dzieci
                  > itp. -
                  > nie dlatego, że są „niedostatecznie autoaktywni”, haha.

                  A państwo to wczoraj z księżyca spadło? Czy ktoś je powołał do istnienia i nim
                  kieruje poprzez swoich przedstawicieli?
                  Kto ludziom podrzuca dzieci, tyle dzieci?

                  > Po prostu
                  > - pozornie
                  > szczytna idea „wolności gospodarczej” jest tym własnie – woln
                  > ością korporacji,
                  > wolnoscią traktowania pracownika jako „expendable asset”, dodatek
                  > do maszyny,
                  > nawóz historii. Za to dla pracowników ta wolnośc oznacza przemożny
                  ekonomiczny
                  > _przymus_, stąd mamy pracownice bierdronki godzące sie na niewolniczą de
                  facto
                  > pracę.

                  Wolność gospodarcza umożliwia założenie własnego biznesu.

                  > I co to za androny o „wszechmocy państwa” – z najistot
                  > niejszych sfer
                  > państwo własnie w skali światowej się wycofuje, wszędzie trwa rollback of the
                  > welfare state. Chodzi o aktywną polityke społeczną, nie typowo zasiłkowy
                  > socjal

                  Niech się uszczypnę...
                  Państwo wycofuje się z polityki społecznej? Hura!
                  Dlaczego polityka społeczna jest najistotniejszą sferą państwa?
                  W zasadzie to nie wiem, co masz na myśli pisząc o polityce społecznej.
                  Możesz przybliżyć definicję, choćby taką na użytek tej rozmowy?

                  > zresztą to własnie w USA polityka społeczna ogranicza sie do rzu
                  > cania
                  > bezrobotnym ochłapu w postaci zasiłku

                  Jak powinna wyglądać polityka społeczna USA?
                  Co należy rzucić (dać) bezrobotnym?
                  • sweetnighter Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 04:26
                    Odeszlismy trochę od tematu poddanego przez ziemiomorze, głównie z mojej winy –
                    skoncentrowałem się na tym, dlaczego w ogóle dochodzi do takich sytuacji, jak w
                    biedronce, tymczasem jej chodzi głównie o obojętność na nie konsumentów. Otóż w
                    obu przypadkach moim zdaniem winnym nie jest – jak sugerujesz - państwo (na
                    twoje pytania odpowiem troche dalej).

                    co do konsumentów – pamiętajmy, że kapitalizm nie sprzyja empatii, raczej
                    premiuje koncentrację na własnym interesie materialnym - zwłaszcza we wczesnym
                    stadium kształtowania sie społeczeństwa konsumpcyjnego, jak w Polsce. Ludzi
                    zazwyczaj pdobne sprawy nie „ruszają” choćby na tyle, by zmienić swoje „nawyki
                    zakupowe”. Istnieje w socjologii przekonująca teoria głosząca, że dopiero po
                    osiągnięciu pewnego pułapu dobrobytu materialnego w społeczeństwie
                    kapitalistycznym dominować zaczynają wartości tzw. postmaterialistyczne – stąd
                    w krajach Europy Zach, typu cała Skandynawia, Holandia czy Wielka Brytania mamy
                    silny ruch ekologiczny, czy NGO’s zajmujące sie Trzecim Światem, całą
                    ideę „sustainable development”. Tam podobne bojkoty są często dosyć skuteczne.
                    Za to w Polsce, ziemiomorze ze swoja postmaterialistyczną wrażliwością należy
                    raczej do wyjątków. Z drugiej strony pamiętajmy, że klienci biedronki są to
                    głównie ludzie ubodzy, którzy kupuja, gdzie taniej, a gazet nie czytają.

                    Natomiast management biedronki realizuje po prostu niepisaną zasadę „profits
                    before people” , zgodnie z celem „maksymalizowania wartości dla akcjonariuszy”.


                    Odniosę sie jeszcze do twoich pytań:

                    wolność gospodarcza oznacza także, i przede wszystkm, m.in. "elastyczne
                    stosunki pracy", czytaj: możliwie jak największą swobodę pracodawcy w
                    zwalnianiu pracowików (słabą ochrone stosunku pracy) i generalnie jak
                    najmniejsze uprawnienia pracownicze – słowem, bardzo silna pozycje pracodawcy,
                    słabą pracownika, jak najdalej idące ograniczenie roli zwiazków zawodowych. to
                    stwarza podłoże dla patologii typu biedronka, zwłaszcza w sytuacji wysokiego
                    bezrobocia, kiedy wielu pracodawców może powiedzieć (takiej np. ciężarnej
                    kobiecie taszczącej tonowy wózek z paletami) „zap...aj, a jak się nie podoba,
                    to tu już sto innych na twoje miejsce wisi na bramie” – a nie ma przepisu czy
                    zwiazku, który stanie w jej obronie - względnie nie ma klimatu choćby dla
                    egzekwowania istniejącego prawa, jak w przypadku biedronki.

                    Nie chce mi się robic wykładu o przemianach we współczesnym welfare state,
                    jest chyba oczywiste, w którym kierunku idą zmiany, mniej wiecej od końca lat
                    70. wzorem aktywnej polityki społecznej sa (mimo wszystko nadal) np. państwa
                    skandynawskie. Nie ma ona nic wspólnego z obiegową opinią o kulturze wyuczonej
                    bierności, przeciwnie, nacisk kładzie się tam na aktywizacje zawodową,
                    jednoczesnie z bardzo rozwiniętymi uprawnieniami pracowniczymi. Tam casus
                    biedronki raczej nie mógłby miec miejsca. A mimo to sa to najbardziej
                    konkurencyjne gospodarki na świecie. Za to w USA podobne historie są one na
                    porządku dziennym – zero kodeksu pracy, ludzie zap.. po 16 godzin dziennie
                    często do 75 roku zycia, żeby np. było ich stac na sfinansowanie leczenia na
                    emeryturze (i samą emeryturę).

                    Ale, jak mówię, ja nie o państwie chciałem.
                    • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 08.01.05, 16:02
                      > wolność gospodarcza oznacza także, i przede wszystkm, m.in. "elastyczne
                      > stosunki pracy"

                      Tak. To jej zaleta.

                      > a nie ma przepisu czy
                      > zwiazku, który stanie w jej obronie - względnie nie ma klimatu choćby dla
                      > egzekwowania istniejącego prawa, jak w przypadku biedronki.

                      W jej obronie powienien stanąć mąż, a nie jakieś związki czy przepisy. Choć też
                      mogą, czemu nie.

                      > Za to w USA podobne historie są one na
                      > porządku dziennym – zero kodeksu pracy, ludzie zap.. po 16 godzin dzienni
                      > e
                      > często do 75 roku zycia, żeby np. było ich stac na sfinansowanie leczenia na
                      > emeryturze (i samą emeryturę).

                      Albo ludzie powariowali, albo masz niewiele racji.
                      Po kiego grzyba te loterie, starania o brak wiz, tudzież inne nielegalne
                      zasiedlenia?
                      • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 11:33
                        > W jej obronie powienien stanąć mąż, a nie jakieś związki czy przepisy.

                        I da pracodawcy po mordzie?
                        Bo jak sobie wyobrazasz akcje meza w stosunku do jej zwierzchnika? Pojdzie do jego przelozonego? A
                        jesli przelozonego to nie zainteresuje (bo on tez kieruje sie wylacznie zyskiem)?

                        Podaj jakies konkretne propozycje

                        > Albo ludzie powariowali, albo masz niewiele racji.
                        > Po kiego grzyba te loterie, starania o brak wiz, tudzież inne nielegalne
                        > zasiedlenia?

                        USA ma do perfekcji opanowana technike marketingu. Pojedz tam, pozwiedzaj slumsy. Te ktorych nie
                        widac na kolorowych filmach. Zobacz co je (i ile np. wazy) przecietny amerykanin, jaki jest jego poziom
                        wyksztalcenia.
                        • maly.ksiaze Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 14:42
                          wykrywacz.klamcow napisał:

                          > USA ma do perfekcji opanowana technike marketingu. Pojedz tam, pozwiedzaj
                          > slumsy. Te ktorych nie
                          > widac na kolorowych filmach. \
                          > Zobacz co je (i ile np. wazy) przecietny amerykani
                          > n, jaki jest jego poziom
                          > wyksztalcenia.

                          Pojechałem na chwilkę. Największy kłopot miałem z ustaleniem, który to był
                          ten 'przeciętny'. Ale wbrew legendom okazało się, że większość Amerykanów nie
                          mieszka w slumsach (które, nawiasem mówiąc, można zobaczyć w filmach; trzeba
                          lepiej dobierać repretuar). Wygląda na to, że większość mieszka w suburbiach i
                          suburbiopodobnych miasteczkach bez ducha. To chyba jest jeszcze gorsze.

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                          • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 17:23
                            Tu tez masz racje. Ale akurat mam pod reka dane:

                            w USA 17% ludnosci zyje ponizej granicy nedzy. Dla porownania w Finlandii jest to 5.5%, Szwecji - 6%,
                            Niemczech - 7.5%. Nawet we Wloszech, gdzie mowi odnosnie poludnia ze to niemal feudalizm, ponizej
                            tej granicy jest 14% ludnosci.
                            ?Amerykanie staja sie "narodem wybranym" pozbawionym perspektywy?

                            A przeciez to USA sa panstwem w ktorym "wolnosc gospodarcza" panuje w najwiekszym zakresie.
                            • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:36
                              > w USA 17% ludnosci zyje ponizej granicy nedzy. Dla porownania w Finlandii
                              jest
                              > to 5.5%, Szwecji - 6%,
                              > Niemczech - 7.5%. Nawet we Wloszech, gdzie mowi odnosnie poludnia ze to
                              niemal
                              > feudalizm, ponizej
                              > tej granicy jest 14% ludnosci.
                              > ?Amerykanie staja sie "narodem wybranym" pozbawionym perspektywy?

                              O matko!
                              Koniecznie musimy omówić tu sprawę i opracować program naprawczy dla USA.
                              • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 17:54
                                > O matko!
                                > Koniecznie musimy omówić tu sprawę i opracować program naprawczy dla USA.

                                Tylko na taki komentarz Cie stac?
                                • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:57
                                  > Tylko na taki komentarz Cie stac?

                                  Czegóż chcesz więcej?
                                  Poważnie pytam.
                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:03
                                    Wyciagania wnioskow.
                                    To zbyt wiele?
                                    • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:16
                                      > Wyciagania wnioskow.
                                      > To zbyt wiele?

                                      Nie robię tego?
                                      Dlaczego tak uważasz?
                                      • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:18
                                        Bo forsujesz tezy ktore w tzw "realiach" sa fikcja.
                                        Nie dostosowujesz teorii (z ktorymi moge sie zgodzic) do rzeczywistosci.
                                        • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:26
                                          > Bo forsujesz tezy ktore w tzw "realiach" sa fikcja.
                                          > Nie dostosowujesz teorii (z ktorymi moge sie zgodzic) do rzeczywistosci.

                                          Ty je postrzegasz jako fikcję. Zresztą nie wiem o jakie tezy Ci chodzi.
                                          A to ma się nijak do zarzutu nie wnioskowania przeze mnie.
                                          • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:32
                                            Z jednej strony mowisz o rzeczach, ktore dotycza wolnosci "pozytywnej" (nie podoba Ci sie - zmien
                                            prace), z drugiej - mowisz ze owa wolnosc "pozytywna" nie istnieje i dziwisz sie, ze ktokolwiek bierze
                                            ja serio. Zapetlasz sie.
                                            • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:35
                                              > Z jednej strony mowisz o rzeczach, ktore dotycza wolnosci "pozytywnej" (nie
                                              pod
                                              > oba Ci sie - zmien
                                              > prace), z drugiej - mowisz ze owa wolnosc "pozytywna" nie istnieje i dziwisz
                                              si
                                              > e, ze ktokolwiek bierze
                                              > ja serio. Zapetlasz sie.

                                              A gdzie Ty tu widzisz zapętlenie?
                                              • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:41
                                                A Ty go nie widzisz?
                                                Zeby zmienic prace, trzeba miec mozliwosc (oferte) zatrudnienia gdzie indziej. Co z tego ze nikt nie
                                                broni mi zmieniac pracy (wolnosc negatywna), jesli nikt nie kwapi sie by mnie zatrudnic? (brak wolnosci
                                                pozytywnej). I nie dlatego ze jestem kiepski/a czy cos, ale dlatego ze na rynku pracy przewaza podaz
                                                nad popytem. Czekanie na lepsza oferte moze trwac miesiace - co robic w tym czasie? Jak sie
                                                utrzymac?
                                                Ty rzucajac rady w stylu "to niech zmieni prace" zakladasz istnienie wolnosci pozytywnej.
                                                Potem zas twierdzisz ze takiej wolnosci nie ma.
                                                To jakim cudem ma byc wypelniony wczesniejszy postulat?
                                                • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:54
                                                  > Zeby zmienic prace, trzeba miec mozliwosc (oferte) zatrudnienia gdzie
                                                  indziej.

                                                  Nie do końca prawda.
                                                  Można samemu się u siebie zatrudnić.
                                                  Można być atrakcyjnym pracownikiem lub mniej. Jakim się jest zależy od wielu
                                                  czynników, ale np. również od inwestycji poczynionych w siebie samodzielnie,
                                                  czy przez rodziców. Tu są możliwości wyboru.

                                                  > Ty rzucajac rady w stylu "to niech zmieni prace" zakladasz istnienie wolnosci
                                                  pozytywnej.
                                                  > Potem zas twierdzisz ze takiej wolnosci nie ma.
                                                  > To jakim cudem ma byc wypelniony wczesniejszy postulat?

                                                  Ja twierdzę, że zmiana pracy to jak splunięcie, ciach i zrobione?
                                                  Ja postuluję taką możliwość?
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 21:19
                                                    > Nie do końca prawda.
                                                    > Można samemu się u siebie zatrudnić.

                                                    A za co?
                                                    Skad ktos, kto zarabia "na styk" (ledwie starcza do pierwszego) ma wziac pieniadze na rozkrecenie i
                                                    prowadzenie dzialalnosci? Znowu wchodzimy w wolnosc "pozytywna" - mozliwosc rozkrecenia
                                                    wlasnego biznesu.
                                                    Swoja droga, na czym wg Ciebie polega samozatrudnienie?

                                                    > Można być atrakcyjnym pracownikiem lub mniej. Jakim się jest zależy od wielu
                                                    > czynników, ale np. również od inwestycji poczynionych w siebie samodzielnie,
                                                    > czy przez rodziców. Tu są możliwości wyboru.

                                                    Na inwestycje trzeba miec pieniadze. Jak je poczynic, gdy ich nie masz?
                                                    Jesli Twoi rodzice ledwo wiaza koniec z koncem, jak wyobrazasz sobie ich inwestowanie?
                                                    Znowu wchodzimy w problem braku wolnosci "pozytywnej".

                                                    > Ja twierdzę, że zmiana pracy to jak splunięcie, ciach i zrobione?

                                                    Tak to zabrzmialo.
                                                    Kiedy okazalo sie ze nie tak latwo, jedyna rada okazalo sie "przepros kierowniczke" - zaakceptuj
                                                    (przynajmniej poki co) uklad taki jak jest - ponizanie i nadmierne eksploatowanie.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 21:24
                                                    OK
                                                    Teraz Ty nadawaj. Ja zbijam.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 21:57
                                                    Kwestia pewnego balansu miedzy gospodarcza wolnoscia, a prawami ktore nie pozwalaja jej naduzywac
                                                    (i sa egzekwowane). Prawa rzecz jasna nie moga byc sztywne.

                                                    BTW, wiesz ze jest pewna korelacja miedzy wzrostem gospodarczym a rozkladem wiezi spolecznych
                                                    (rodzina, znajomi, bliscy)? Im dynamiczniejszy rozwoj gospodarczy, tym gorsze sa relacje
                                                    miedzyludzkie. Moze o to by jakos zadbac?
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 22:28
                                                    > Kwestia pewnego balansu miedzy gospodarcza wolnoscia, a prawami ktore nie
                                                    pozwa
                                                    > laja jej naduzywac
                                                    > (i sa egzekwowane). Prawa rzecz jasna nie moga byc sztywne.

                                                    Wolność gospodarcza sama broni się przed nadużyciami.

                                                    > BTW, wiesz ze jest pewna korelacja miedzy wzrostem gospodarczym a rozkladem
                                                    wie
                                                    > zi spolecznych
                                                    > (rodzina, znajomi, bliscy)? Im dynamiczniejszy rozwoj gospodarczy, tym gorsze
                                                    s
                                                    > a relacje
                                                    > miedzyludzkie. Moze o to by jakos zadbac?

                                                    Hm, ciekawe.
                                                    Dziś nie mam głowy i czasu, by pomyśleć o prawdziwości tej tezy.
                                                    Tym bardziej o dbaniu...
                                                    Jak nie zapomnę, to coś później tu duknę.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 22:38
                                                    > Wolność gospodarcza sama broni się przed nadużyciami.

                                                    Vide sprawa Biedronki.
                                                    Bez komentarza.

                                                    > Hm, ciekawe.
                                                    > Dziś nie mam głowy i czasu, by pomyśleć o prawdziwości tej tezy.
                                                    > Tym bardziej o dbaniu...
                                                    > Jak nie zapomnę, to coś później tu duknę.


                                                    Duknij. Ten sam dodatek do Polityki, tylko nieco inny artykul.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 22:51
                                                    > > Wolność gospodarcza sama broni się przed nadużyciami.
                                                    >
                                                    > Vide sprawa Biedronki.
                                                    > Bez komentarza.

                                                    A co ma WG do sprawy Biedronki?
                                                    To kwestia niedorozoju WG. Całego splotu zdarzeń od półwiecza, a może i więcej.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 23:04
                                                    > A co ma WG do sprawy Biedronki?
                                                    > To kwestia niedorozoju WG. Całego splotu zdarzeń od półwiecza, a może i więcej.

                                                    Ma. Bo zwroc uwage, ze dopiero ograniczenie WG moze sprawic ze takie rzeczy sie nie beda dziac.

                                                    AZie, Ty mowisz o teorii a ja o praktyce.

                                                    To troche tak jak z rentownym i niezaleznym politycznie panstwowym przedsiebiorstwem.
                                                    Teoretycznie, jest to mozliwe. Praktycznie... widziales takie choc jedno?

                                                    Zyjemy w realiach a nie teorii. Zajmujmy sie wiec realiami, a nie teoria.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 23:24
                                                    > Ma. Bo zwroc uwage, ze dopiero ograniczenie WG moze sprawic ze takie rzeczy
                                                    sie
                                                    > nie beda dziac.

                                                    Nie zgadzam się na ograniczenia.
                                                    Boże, kolejny "wodzirej"?

                                                    > Zyjemy w realiach a nie teorii. Zajmujmy sie wiec realiami, a nie teoria.

                                                    Cóż pocznę, że realia są z gruntu do bani.
                                                    Nie pogłębiaj tego stanu.
                                                    Proponuj lekarstwa. Się ustosunkuję.
                                                    Mam dwa pytania, które czasem zadaję swoim rozmówcom. Ciebie pewnie też spytam.
                                                    Przygotuj się. Oto one: Kim dla Ciebie jest człowiek? Jak bardzo jesteś w
                                                    stanie go zniewolić w imię przez siebie wydumanego jego dobra?
                                                    No, ale to na potem. Teraz lecz Biedronkę i inne firmy. Jak? Tylko nie szalej
                                                    zbyt mocno, bo Biedronka zniknie i grono pacjentów się powiększy.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 23:34
                                                    > Nie zgadzam się na ograniczenia.
                                                    > Boże, kolejny "wodzirej"?

                                                    Podaj wiec sensowne ograniczenie sytuacji takich jak w biedronce.
                                                    Ze moze zmienic prace? Wracamy do "wolnosci pozytywnej" ktorej realnosc sam zanegowales.
                                                    Co zatem?

                                                    > Cóż pocznę, że realia są z gruntu do bani.
                                                    > Nie pogłębiaj tego stanu.
                                                    > Proponuj lekarstwa. Się ustosunkuję.

                                                    A moze sam bys cos wymyslil?
                                                    Jak na razie proponujesz wolnosc bez wzgledu na konsekwencje.
                                                    Slabo.

                                                    > Przygotuj się. Oto one: Kim dla Ciebie jest człowiek? Jak bardzo jesteś w
                                                    > stanie go zniewolić w imię przez siebie wydumanego jego dobra?

                                                    Co to znaczy "zniewolic"?
                                                    Czy np. przepis ograniczajacy predkosc uwazasz za "zniewolenie"?
                                                    Jesli tak, pytanie - kim jest dla Ciebie czlowiek, ze pozwalasz aby ginal pod kolami kierowcy-idioty?
                                                    Kim jest dla Ciebie czlowiek, ze pozwalasz aby byl bez umiaru wyzyskiwany?
                                                    KIM?
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 23:53
                                                    > Podaj wiec sensowne ograniczenie sytuacji takich jak w biedronce.
                                                    > Ze moze zmienic prace? Wracamy do "wolnosci pozytywnej" ktorej realnosc sam
                                                    zan
                                                    > egowales.
                                                    > Co zatem?

                                                    Zamknąć Biedronkę i inne tego typu przedsięwzięcia.

                                                    > A moze sam bys cos wymyslil?
                                                    > Jak na razie proponujesz wolnosc bez wzgledu na konsekwencje.
                                                    > Slabo.

                                                    Czekam na Twoje propozycje.
                                                    To "bez względu na konsekwencje", to sam sobie dośpiewałeś.

                                                    > Co to znaczy "zniewolic"?

                                                    Przymusowe: podatki, edukacja, ochrona zdrowia, systemy emerytalne, ...

                                                    > Kim jest dla Ciebie czlowiek, ze pozwalasz aby byl bez umiaru wyzyskiwany?

                                                    Człowiek to wolny podmiot.
                                                    Czy pozwalam? Chyba nie. Nie interesuję się tym.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 10.01.05, 00:12
                                                    > Zamknąć Biedronkę i inne tego typu przedsięwzięcia.

                                                    A kto ma to zrobic?
                                                    Czy nie jest to przypadkiem "zniewolenie" wlascicieli Biedronki?

                                                    > Czekam na Twoje propozycje.
                                                    > To "bez względu na konsekwencje", to sam sobie dośpiewałeś.

                                                    Totalna wolnosc zaklada brak konsekwencji, nieprawdaz?

                                                    > Człowiek to wolny podmiot.
                                                    > Czy pozwalam? [...] Nie interesuję się tym.

                                                    Czyli pozwalasz.

                                                    Zamykajac biedronke, zniewalasz (pozwalasz na to) szefow Biedronki. Pozwalajac na wyzysk,
                                                    zniewalasz pracownikow Biedronki.
                                                    Jakie widzisz rozwiazanie tego impasu?
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 10.01.05, 19:14
                                                    wykrywaczu_klamcow,

                                                    dłuższą chwilę dobrze mi się z Tobą wczoraj rozmawiało. Przestało być dobrze,
                                                    kiedy zamiast przejść do zapodania swoich pomysłów, kontynuowałeś stawianie
                                                    zarzutów moim propozycjom, do tego zacząłeś to czynić w sposób dziwaczny -
                                                    wykazując niezrozumienie tego co tu mówiłem. A ponieważ znam Cię nie od dzisiaj
                                                    i uważam za osobę intelektualnie mocno sprawną, odbieram owe dziawctwa jako
                                                    wyrazy złośliwości z Twojej strony. Wobec powyższego podejrzenia ogłaszam
                                                    koniec naszej tu dyskusji o Biedronce i WG.
                                                    Polecam zachować dla potomnych Twoje dzieła z 0:12, 0:13 i 0:46.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 10.01.05, 20:53
                                                    AZ, to Ty szukasz latwych wyjsc.
                                                    Podalem iles mozliwych rozwiazan (prawo, zwiazki zawodowe etc). Zaden z nich nie jest idealny, zgoda.
                                                    Proponuja powstrzymanie patologii ktore maja miejsce w otaczajacej nas rzeczywistosci.
                                                    To co okreslasz jako "dziwactwa" tudziez "zlosliwosci" jest zwyczajnym pokazywaniem Ci luk w Twoim
                                                    rozumowaniu i Twoich propozycjach.

                                                    Mowisz ze prawo nakazujace okreslone postepowanie jest be, ze zwiazki zawodowe sa be. Ale jako
                                                    alternatywe podajesz rozwiazanie ktore koniec koncow sprowadza sie do rady: "przeprosic
                                                    wyzyskujacego pracodawce".
                                                    Albo zakladasz rozwiazania ktore nie sa wykonalne (lub sa ciezko wykonalne) w rzeczywistosci ludzi
                                                    ktorym je proponujesz (niech pracownik ktory funkcjonuje w swiacie z nastoprocentowym bezrobociem
                                                    poszuka sobie innej pracy jak mu sie ta nie podoba, albo sam zalozy wlasna firme - nie majac skad
                                                    wziac na to srodkow)
                                                    I jeszcze sie dziwisz ze ktokolwiek obecnosc tych mozliwosci (mowa tu o realnym istnieniu "wolnosci
                                                    pozytywnej", ktora jest niezbedna by - zgodnie z Twoimi radami - moc sie samozatrudnic czy zmienic
                                                    prace) bierze w jakikolwiek sposob powaznie...
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 11.01.05, 16:21
                                                    Napisałem poprzednio:
                                                    "A ponieważ znam Cię nie od dzisiaj
                                                    i uważam za osobę intelektualnie mocno sprawną, odbieram owe dziawctwa jako
                                                    wyrazy złośliwości z Twojej strony."
                                                    Teraz myślę, że użyłem niewłaściwych słów. Zamiast "wyrazy złośliwości" powinno
                                                    być "niezrozumiałe dla mnie czepialstwo".

                                                    Przepraszam w_k
                                                    Bądź zdrów :)
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 11.01.05, 22:20
                                                    Czepialstwo dotyczy jedynie niescislosci ktore zauwazylem.
                                                    Sam zauwazasz ze rozwiazania ktore sie nie sprawdzaja (patrz: "niech maz jej broni"; "niech zmieni
                                                    prace"). I mimo to nie zmieniasz punktu widzenia.

                                                    Byc moze w swiecie "idealnym" przedsiebiorstwa nie potrzebuja kontroli (interwencji?), a wrecz
                                                    jakakolwiek ingerencja szkodzi zarowno im, jak i ich otoczeniu.
                                                    Tyle ze nie istnieje zaden "idealny swiat". W USA, w ktorym kontrola panstwa czy organizacji
                                                    pozarzadowych jest najmniejsza, dochodzi do najwiekszych naduzyc ze strony przedsiebiorstw.

                                                    Prawda jest taka, ze o ile sam nie przepadam za kontrolowaniem i ograniczaniem, to doswiadczenie
                                                    pokazuje, ze firma pozbawiona presji (nie mowie tu o presji ekonomicznej) bardzo chetnie przerzuca
                                                    koszty swej dzialalnosci na innych - srodowisko, pracownikow, ich rodziny, etc.
                                                    I jest sklonna wlozyc bardzo wiele wysilku aby utrzymac taki stan rzeczy - vide dzialania firmy
                                                    Monsanto, ktora byla w stanie wywierac bardzo duza presje na ludzi probujacych poinformowac opinie
                                                    publiczna o skutkach ubocznych stosowania ich produktow.
                                                    W takiej rzeczywistosci zyjemy, i musimy szukac rozwiazan dopasowanych do tejze rzeczywistosci.

                                                    Bo zalozenie ze firmy pozostawione same sobie beda dzialac sprawnie i nie krzywdzac innych, a
                                                    konsumenci beda mieli dostep do pelnych informacji na temat dzialalnosci przedsiebiorstw,
                                                    jest utopijne jak socjalizm.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 11.01.05, 22:52
                                                    Rozwiązanie z "broniącym mężem" jest jednym z możliwych. To nie jest jedyna
                                                    alternatywa. Są i inne. Oczywiście, można wskazać na ludzi, którzy te
                                                    możliwości mają ograniczone, czy wręcz bardzo ograniczone. Dlaczego takie mają?
                                                    Tu znów możliwe są różne przyczyny. I rzeka słów do wylania w temacie.

                                                    O jakich nadużyciach w USA mówisz? Ludzie nie są święci. Zawsze będą przekręty.
                                                    Zło powinno być karane. Mniemam, że WG minimalizuje owe nieprawidłowości.
                                                    Myślę, że systemy nie-WG są bardziej kryminogenne.

                                                    Jakoś trzeba odnaleźć się w obecnej sytuacji. Postarać się dostrzec przyczyny
                                                    stanu rzeczy. I wtedy działać. Przecież nie mówię, że system WG to powinna być
                                                    totalna samowolka przedsiębiorstw i ludzi. Nie postuluję wprowadzenia pełnej WG
                                                    od jutra. Wskazuję kurs.

                                                    Generalnie uważam, że błędnym działaniem jest dostosowywanie reguł do
                                                    rzeczywistości. Uważam, że reguły powinny kształtować rzeczywistość.

                                                    Jakie działania należy podjąć, by coraz bardziej zbliżać się do sytuacji, w
                                                    której ludzie będą wolni, odpowiedzialni, aktywni, pracowici i twórczy? By
                                                    odwracać obecne proporcje - szczupłe grono najmocniejszych utrzymuje rzeszę
                                                    słabszych, ale to, paradokslanie, owa rzesza tworzy system reguł?

                                                    Chętnie zapoznam się z Twoimi, czy innych osób, propozycjami rozwiązań.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 11.01.05, 23:13
                                                    > O jakich nadużyciach w USA mówisz? Ludzie nie są święci. Zawsze będą przekręty.
                                                    > Zło powinno być karane. Mniemam, że WG minimalizuje owe nieprawidłowości.
                                                    > Myślę, że systemy nie-WG są bardziej kryminogenne.

                                                    wiesz "kreatywna ksiegowosc" nie powstalaby przy lepszej kontroli firm. To jedno z naduzyc.
                                                    Innym jest np. sprzedawanie przez firme Monsanto preparatow zwiekszajacych wydajnosc krow jesli
                                                    idzie o produkcje mleka - z pelna swiadomoscia zwyrodnien i co za tym idzie cierpien do ktorych
                                                    prowadzi przyjmowanie tych preparatow.
                                                    Antymonopolowe postepowanie dotyczace Microsoftu, skandale dotyczace firm takich jak Enron, Tyco,
                                                    WorldCom... wymieniac mozna dlugo.
                                                    Powtarzam - wcale nie garne sie do tego aby narzucic firmom wszechobecna kontrole. Ale dostrzegam
                                                    tez problem w pozostawieniu im nadmiernej swobody.

                                                    "Zawsze beda przekrety" - mowisz. Co zatem proponujesz by tych przekretow bylo jak najmniej?
                                                    Pozostawienie maksymalnie duzego pola do ich popelniania?

                                                    > Jakoś trzeba odnaleźć się w obecnej sytuacji. Postarać się dostrzec przyczyny
                                                    > stanu rzeczy. I wtedy działać. Przecież nie mówię, że system WG to powinna być
                                                    > totalna samowolka przedsiębiorstw i ludzi. Nie postuluję wprowadzenia pełnej WG
                                                    > od jutra. Wskazuję kurs.

                                                    Lenin tez wskazywal kurs. Byc moze calkiem sluszny. Praktyka wykazala ze jego kurs jest piekna, lecz
                                                    nierealizowalna idea. Moim zdaniem, potrzeba jest rzeczy ktore dzialaja, a nie takich, ktore sa piekne,
                                                    lecz jedynie "na papierze".
                                                    Wskazujesz cel. Co proponujesz (konkretnie) aby ten cel osiagnac? W ilu i jakich krokach?

                                                    > Generalnie uważam, że błędnym działaniem jest dostosowywanie reguł do
                                                    > rzeczywistości. Uważam, że reguły powinny kształtować rzeczywistość.

                                                    O jakich regulach mowisz?

                                                    > Jakie działania należy podjąć, by coraz bardziej zbliżać się do sytuacji, w
                                                    > której ludzie będą wolni, odpowiedzialni, aktywni, pracowici i twórczy? By
                                                    > odwracać obecne proporcje - szczupłe grono najmocniejszych utrzymuje rzeszę
                                                    > słabszych, ale to, paradokslanie, owa rzesza tworzy system reguł?

                                                    Hmmm, tak to postrzegasz? To po co ci najmocniejsi utrzymuja tych slabszych?
                                                    Tak charytatywnie to robia?

                                                    > Chętnie zapoznam się z Twoimi, czy innych osób, propozycjami rozwiązań

                                                    Juz je przedstawilem.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 11.01.05, 23:35
                                                    > "Zawsze beda przekrety" - mowisz. Co zatem proponujesz by tych przekretow
                                                    bylo jak najmniej?
                                                    > Pozostawienie maksymalnie duzego pola do ich popelniania?

                                                    Można minimalizować to pole. To, zdaje mi się, postulujesz. Krok za krokiem
                                                    regulować i ograniczać. Jaki koniec tej drogi? Związanie rąk?
                                                    Wolę inne działanie. Zwiększenie indywidualnej odpowiedzialności i skuteczność
                                                    systemu karnego.

                                                    > Wskazujesz cel. Co proponujesz (konkretnie) aby ten cel osiagnac? W ilu i
                                                    jakich krokach?

                                                    Bo ja wiem?
                                                    Zacząłbym od likwidacji pęt. Od minimalizowania obciążeń obywatela,
                                                    zmniejszania systemu pomocy społecznej, możliwości związków zawodowych.
                                                    Ludzie muszą być zaradni. Słusznie zauważasz, że wpuszczenie od jutra obecnego
                                                    pokolenia w system większej wolności, to niedźwiedzia przysługa.

                                                    > > Generalnie uważam, że błędnym działaniem jest dostosowywanie reguł do
                                                    > > rzeczywistości. Uważam, że reguły powinny kształtować rzeczywistość.
                                                    >
                                                    > O jakich regulach mowisz?

                                                    O regułach życia w społeczeństwie.

                                                    > Hmmm, tak to postrzegasz? To po co ci najmocniejsi utrzymuja tych slabszych?
                                                    > Tak charytatywnie to robia?

                                                    Przeważnie z przymusu.
                                                    Toć napisałem - rzesza tworzy system reguł.

                                                    > > Chętnie zapoznam się z Twoimi, czy innych osób, propozycjami rozwiązań
                                                    >
                                                    > Juz je przedstawilem.

                                                    Oj, nie kojarzę.
                                                    Proszę, jeśli łaska, przedstaw je krótko ponownie.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 12.01.05, 08:03
                                                    > Można minimalizować to pole. To, zdaje mi się, postulujesz. Krok za krokiem
                                                    > regulować i ograniczać. Jaki koniec tej drogi? Związanie rąk?
                                                    > Wolę inne działanie. Zwiększenie indywidualnej odpowiedzialności i skuteczność
                                                    > systemu karnego.

                                                    Ale przeciez zwiekszajac odpowiedzialnosc jednostki, oraz skutecznosc systemu karnego postulujesz
                                                    wlasnie "krok za krokiem regulowanie o ograniczanie" - naprawde tego nie widzisz?
                                                    Szczerze mowiac, mi wplatanie w to prawa karnego (ktore ze swej natury jest najbardziej restrykcyjnym
                                                    kodeksem prawa) nawet nie przyszlo do glowy - jako wlasnie zbyt restrykcyjne.
                                                    Odpowiedzialnosc jednostki rowniez, niestety, musisz jakos wymusic. Pojdziesz do przedsiebiorcy i
                                                    pogadasz z nim "wie pan, pan zatruwa pobliska rzeke, niech pan wybuduje (za kupe kasy)
                                                    oczyszczalnie sciekow" - i myslisz ze on tak, sam z siebie sie zgodzi na poniesienie dodatkowych
                                                    kosztow ktore odbija sie na zmniejszeniu jego konkurencyjnej pozycji na rynku? Ja watpie.
                                                    A zmuszajac go do postawienia oczyszczalni sciekow (zwiekszajac jego odpowiedzialnosc), idziesz w
                                                    kierunku zawiazywania mu rak. Wiec?
                                                    Czepiam sie, bo proponujesz rozwiazania prowadzace w kierunku ktory negujesz.

                                                    > jakich krokach?

                                                    To ja mam wiedziec? Uwazasz ze da sie dac wszystkim totalna swobode i jednoczesnie firmy beda
                                                    dzialaly uczciwie itd. Ja sie pytam jakie masz pomysly by do tego doprowadzic. Zwiekszajac ich
                                                    odpowiedzialnosc? Wtedy probujesz zwiekszac ich swobode podejmujac kroki ktore ja zmniejszaja.
                                                    Jak dla mnie to nielogiczne.

                                                    > Bo ja wiem?
                                                    > Zacząłbym od likwidacji pęt. Od minimalizowania obciążeń obywatela,
                                                    > zmniejszania systemu pomocy społecznej, możliwości związków zawodowych.
                                                    > Ludzie muszą być zaradni. Słusznie zauważasz, że wpuszczenie od jutra obecnego
                                                    > pokolenia w system większej wolności, to niedźwiedzia przysługa.

                                                    Tyle ze zaradnosc ludzi to tylko jeden z elementow. Wracamy do wolnosci pozytywnej. Zeby zaradnosc
                                                    mogla dac plony, musi byc stworzona sytuacja w ktorej owa zaradnosc mozna wykorzystac. Tworzenie
                                                    zas warunkow dla jednych, jest sila rzeczy ograniczaniem tych warunkow dla innych.

                                                    > O regułach życia w społeczeństwie.

                                                    I kto tutaj chce wiazac rece?

                                                    > Przeważnie z przymusu.

                                                    I z przymusu zatrudniaja ludzi w fabrykach? Bo inaczej to by im sie produkty same robily?

                                                    > Toć napisałem - rzesza tworzy system reguł.

                                                    Jestes pewny? Wiesz jak wielkie sa czasem naciski tych "duzych", ktorzy maja srodki aby wywierac
                                                    presje? Znow mowisz o teorii, ja chce rozmawiac o praktyce.

                                                    > Oj, nie kojarzę.
                                                    > Proszę, jeśli łaska, przedstaw je krótko ponownie.

                                                    Z grubsza odpowiadaja temu co napisales powyzej w poscie na ktorego odpowiadam. Tyle ze ja nie
                                                    udaje, ze to nie bedzie nikogo ograniczac - bo to co proponujesz/ja rozniez JEST interwencjonizmem i
                                                    ograniczaniem.
                                                    I tak naprawde o to sie wlasnie spieramy.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 12.01.05, 12:45
                                                    > > Oj, nie kojarzę.
                                                    > > Proszę, jeśli łaska, przedstaw je krótko ponownie.
                                                    >
                                                    > Z grubsza odpowiadaja temu co napisales powyzej w poscie na ktorego
                                                    odpowiadam.

                                                    W to, ze proponujesz podobne rzeczy co ja, nie wierzę.
                                                    Ponawiam prośbę o przypomnienie (wskazanie) Twoich propozycji.
                                                    Dopiero potem będę mógł kontynuować naszą rozmowę.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 12.01.05, 13:52
                                                    1. Swiadomosc konsumenta
                                                    2. Prawo (wystarczy cywilne, nie karne)
                                                    3. Organizacje pozarzadowe wplywajace (jesli potrzeba) na pkt. 1 oraz 2

                                                    punkty 1, 2, 3 prowadza do wymuszenia wiekszej odpowiedzialnosci, zarowno
                                                    organizacji jak i jednostek.

                                                    Czyz to nie jest to samo?
                                                    Tyle ze ja nie widze tu drogi w kierunku minimalizowania ograniczen, a raczej
                                                    wrecz przeciwnie.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 12.01.05, 20:24
                                                    Dzięki. Jadziem wstecz, czyli do poprzedniego postu.

                                                    > Ale przeciez zwiekszajac odpowiedzialnosc jednostki, oraz skutecznosc systemu
                                                    k
                                                    > arnego postulujesz
                                                    > wlasnie "krok za krokiem regulowanie o ograniczanie" - naprawde tego nie
                                                    widzis
                                                    > z?
                                                    > Szczerze mowiac, mi wplatanie w to prawa karnego (ktore ze swej natury jest
                                                    naj
                                                    > bardziej restrykcyjnym
                                                    > kodeksem prawa) nawet nie przyszlo do glowy - jako wlasnie zbyt restrykcyjne.
                                                    > Odpowiedzialnosc jednostki rowniez, niestety, musisz jakos wymusic. Pojdziesz
                                                    d
                                                    > o przedsiebiorcy i
                                                    > pogadasz z nim "wie pan, pan zatruwa pobliska rzeke, niech pan wybuduje (za
                                                    kup
                                                    > e kasy)
                                                    > oczyszczalnie sciekow" - i myslisz ze on tak, sam z siebie sie zgodzi na
                                                    ponies
                                                    > ienie dodatkowych
                                                    > kosztow ktore odbija sie na zmniejszeniu jego konkurencyjnej pozycji na
                                                    rynku?
                                                    > Ja watpie.
                                                    > A zmuszajac go do postawienia oczyszczalni sciekow (zwiekszajac jego
                                                    odpowiedzi
                                                    > alnosc), idziesz w
                                                    > kierunku zawiazywania mu rak. Wiec?
                                                    > Czepiam sie, bo proponujesz rozwiazania prowadzace w kierunku ktory negujesz.

                                                    Nie kumam jak z tych dwóch punktów wynikać ma ograniczanie.
                                                    Ograniczanie - kogo, czego, jakie?
                                                    Nie rozróżniam kodeksów. Z prawem szło mnie ino o to, by było przestrzegane, a
                                                    jeśli nie, to łamacz powinien być karany.
                                                    Jaki problem masz z zatruwaną rzeką? Po kiego mieszasz tu odpowiedzialność, a
                                                    nawet wspominasz o jej wymuszaniu? Kto truje rzekę, dokonuje przestępstwa.
                                                    Kropka.

                                                    > > jakich krokach?
                                                    >
                                                    > To ja mam wiedziec?

                                                    Hm, tu gadasz sam z sobą...
                                                    (ale faktem jest, że skrypty na forum kaleczą wpisy)

                                                    > Uwazasz ze da sie dac wszystkim totalna swobode i jednoczes
                                                    > nie firmy beda
                                                    > dzialaly uczciwie itd. Ja sie pytam jakie masz pomysly by do tego
                                                    doprowadzic.

                                                    Ta nie uważam.
                                                    Nic nie wspominałem o _totalnej_ wolności.
                                                    Uważam, że WG sprzyja uczciwości.

                                                    > > O regułach życia w społeczeństwie.
                                                    >
                                                    > I kto tutaj chce wiazac rece?

                                                    Na pewno nie ja.
                                                    To Twoja działka - wskazywać co i jak powinni robić ludzie (przedsiębiorstwa)
                                                    lub czego nie powinni robić.
                                                    Jako powyższe reguły rozumiem zbiór koniecznych przepisów, aby dało się żyć
                                                    wspólnie z innymi.

                                                    > I z przymusu zatrudniaja ludzi w fabrykach? Bo inaczej to by im sie produkty
                                                    sa
                                                    > me robily?

                                                    Mówiliśmy o utrzymywaniu jednych przez drugich.
                                                    Zatrudniają jak chcą. Chociaż nie jestem pewien czy niegdysiejsze prawo
                                                    nakazujące zatrudniać (w tym np. niepełnosprawnych) już nie funkcjonuje. Tak
                                                    czy siak, obawiam się, że ku temu zmierzasz. Jesteś za nakazem zatrudniania?

                                                    > Jestes pewny? Wiesz jak wielkie sa czasem naciski tych "duzych", ktorzy maja
                                                    sr
                                                    > odki aby wywierac
                                                    > presje? Znow mowisz o teorii, ja chce rozmawiac o praktyce.

                                                    Jaką presję masz na myśli? Na kogo wywieraną? Na rzeszę czy jej przedstawicieli?
                                                    Obojętne, zdanie decydujące ma większość.
                                                    Nie woja to wina, jaką mamy praktykę. Nie moja to wina, że moje postulaty wciąż
                                                    są teorią.

                                                    > Tyle ze ja nie
                                                    > udaje, ze to nie bedzie nikogo ograniczac - bo to co proponujesz/ja rozniez
                                                    JEST interwencjonizmem i ograniczaniem.
                                                    > I tak naprawde o to sie wlasnie spieramy.

                                                    Tak, mówimy o wolności.
                                                    Że niby co ja udaję?
                                                    Ja proponuję interwencjonizm i ograniczenia?


                                                    A teraz post obecny.
                                                    > 1. Swiadomosc konsumenta
                                                    > 2. Prawo (wystarczy cywilne, nie karne)
                                                    > 3. Organizacje pozarzadowe wplywajace (jesli potrzeba) na pkt. 1 oraz 2

                                                    Kto chce, wie. Czego oczekujesz, co postulujesz odnośnie świadomości konsumenta?
                                                    Prawo, oczywiście. Jak je zwał, nie istotne.
                                                    Organizacje, które wzmiankujesz, istnieją. Co tu zmieniać?

                                                    > Czyz to nie jest to samo?
                                                    > Tyle ze ja nie widze tu drogi w kierunku minimalizowania ograniczen, a raczej
                                                    > wrecz przeciwnie.

                                                    To samo wobec czego?
                                                    Bo mnie idzie o minimalizowanie ograniczeń.

                                                    Zęby stracimy na pkt 2. Bo idzie właśnie o prawo, o reguły.
                                                    Weźmy się zatem zań.
                                                    Jakie uregulowania prawne są wegług Ciebie do zmiany, do wywalenia, do
                                                    wprowadzenia?
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 13.01.05, 07:28
                                                    > Nie kumam jak z tych dwóch punktów wynikać ma ograniczanie.
                                                    > Ograniczanie - kogo, czego, jakie?

                                                    Ograniczanie polega na tym, ze nie ma "wolnoc Tomku w swoim domku".
                                                    Prawo tez jest przeciez przez kogos ustalane. Opieka socjalna, o ktorej ograniczeniu mowisz, to tez
                                                    konkretne przepisy prawne, ktorych lamanie jest przestepstwem.

                                                    > Nie rozróżniam kodeksów. Z prawem szło mnie ino o to, by było przestrzegane, a
                                                    > jeśli nie, to łamacz powinien być karany.
                                                    > Jaki problem masz z zatruwaną rzeką? Po kiego mieszasz tu odpowiedzialność, a
                                                    > nawet wspominasz o jej wymuszaniu? Kto truje rzekę, dokonuje przestępstwa.
                                                    > Kropka.

                                                    Przestepstwa wedle tego prawa. Ale - kto ustala prawo?
                                                    Trucie rzeki jest dosc oczywiste, ale podatki na przyklad - to tez prawo. Opieka socjalna - to tez
                                                    prawo. I tak dalej.

                                                    > Hm, tu gadasz sam z sobą...

                                                    Przeczytaj swojego poprzedniego posta jeszcze raz :")

                                                    > Ta nie uważam.
                                                    > Nic nie wspominałem o _totalnej_ wolności.
                                                    > Uważam, że WG sprzyja uczciwości.

                                                    A jestes w stanie obronic te teze?

                                                    > Na pewno nie ja.
                                                    > To Twoja działka - wskazywać co i jak powinni robić ludzie (przedsiębiorstwa)
                                                    > lub czego nie powinni robić.

                                                    Przepraszam, a czy prawo karzace za zatruwanie rzeki nie jest przypadkiem "wskazywaniem co i jak
                                                    powinni robic ludzie"?
                                                    A sam powiedziales "kto zatruwa rzeke, dokonuje przestepstwa".
                                                    Czy okreslajac co jest przestepstwem a co nie, nie pokazujesz co ludzi powinni a czego nie powinni
                                                    robic?

                                                    > Jako powyższe reguły rozumiem zbiór koniecznych przepisów, aby dało się żyć
                                                    > wspólnie z innymi.

                                                    Jak wyzej - przepisy mowia co nalezy a czego nie nalezy robic - ograniczasz w ten sposob wolnosc.


                                                    > Mówiliśmy o utrzymywaniu jednych przez drugich.
                                                    > Zatrudniają jak chcą. Chociaż nie jestem pewien czy niegdysiejsze prawo
                                                    > nakazujące zatrudniać (w tym np. niepełnosprawnych) już nie funkcjonuje. Tak
                                                    > czy siak, obawiam się, że ku temu zmierzasz. Jesteś za nakazem zatrudniania?

                                                    Nie, a taki nakaz istnieje? A skoro nie istnieje, to nie rozumiem czemu mowisz o "utrzymywaniu"
                                                    biednych przez bogatych. Biedni pracuja i dostaja wynagrodzenie za prace. Nie widze tu
                                                    "utrzymywania".

                                                    > Jaką presję masz na myśli? Na kogo wywieraną? Na rzeszę czy jej przedstawicieli ?
                                                    > Obojętne, zdanie decydujące ma większość.

                                                    Decyduja przedstawiciele. Ktorzy ulegaja roznym presjom. AZ, zejdz na ziemie i rozmawiajmy o
                                                    realiach, a nie o jakichs wyimaginowanych swiatach.
                                                    Jesli np. polski producent zelatyny potrafi zablokowac import tego towaru z innych krajow, to IMO nie
                                                    mozna mowic o rzadach "wiekszosci"

                                                    > Tak, mówimy o wolności.
                                                    > Że niby co ja udaję?
                                                    > Ja proponuję interwencjonizm i ograniczenia?

                                                    Tak, bo zobligowanie kogos do przestrzegania prawa czy "regul zycia w spoleczenstwie" jest, bylo nie
                                                    bylo, ograniczaniem jego wolnosci. Jest zamknieciem (pod kara okreslonych sankcji) mu pewnych drog
                                                    postepowania - np. zatrucia rzeki.

                                                    --------

                                                    > To samo wobec czego?
                                                    > Bo mnie idzie o minimalizowanie ograniczeń.

                                                    I minimalizowanie ograniczen widzisz poprzez wymuszenie przestrzegania prawa i regul zycia w
                                                    spoleczenstwie? Jesli minimalizujemy ograniczenia, to powinnismy uwalniac od przestrzegania tych
                                                    regul i prawa, nieprawdaz?

                                                    > Zęby stracimy na pkt 2. Bo idzie właśnie o prawo, o reguły.
                                                    > Weźmy się zatem zań.
                                                    > Jakie uregulowania prawne są wegług Ciebie do zmiany, do wywalenia, do
                                                    > wprowadzenia?

                                                    O tym mozna dlugo, trzeba by siasc nad kodeksem. Jest sporo przepisow martwych, sporo przepisow
                                                    niewystarczajacych lub zbyt restrykcyjnych. Szczerze? Nie chce mi sie. Nie widze przelozenia na
                                                    wdrozenie postulowanych zmian w zycie.
                                                  • Gość: P.S. Re: Biedronki tego swiata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 08:02
                                                    Poniewaz ta dyskusja staje sie coraz bardziej jalowa, a troszke nie chce mi sie wchodzic na Psychologie
                                                    tylko i wylacznie dla niej, proponuje zakonczyc ja lub przeniesc na priv.
                                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 13.01.05, 21:03
                                                    A ktoś Ty P.S. ?
                                                    wykrywacz.klamców?
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 14.01.05, 07:33
                                                    Uhmmm... dokladnie
                            • wykrywacz.klamcow Zrodlo 09.01.05, 17:53
                              Nie podalem zrodla danych oraz cytatu:

                              "Europa potrafi" - Adam Krzeminski, "Niezbednik Inteligenta" - dodatek do Polityki
                              Nr 50 (2482) z 11.12.2004 - omowienie ksiazki Jeremego Rifkina "The European Dream"
                        • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:31
                          > > W jej obronie powienien stanąć mąż, a nie jakieś związki czy przepisy.
                          >
                          > I da pracodawcy po mordzie?
                          > Bo jak sobie wyobrazasz akcje meza w stosunku do jej zwierzchnika? Pojdzie do
                          j
                          > ego przelozonego? A
                          > jesli przelozonego to nie zainteresuje (bo on tez kieruje sie wylacznie
                          zyskiem
                          > )?

                          Mówię o obronie, nie o ataku.

                          > Podaj jakies konkretne propozycje

                          Kochanie, nie idź do tej roboty, bo tam Cię wyzyskują i szykanują. Posiedź
                          sobie w domu, zapoznaj się z naszymi dziećmi. Może jutro poszukamy dla Ciebie
                          innej pracy?

                          > USA ma do perfekcji opanowana technike marketingu. Pojedz tam, pozwiedzaj
                          slums
                          > y. Te ktorych nie
                          > widac na kolorowych filmach. Zobacz co je (i ile np. wazy) przecietny
                          amerykani
                          > n, jaki jest jego poziom
                          > wyksztalcenia.

                          Slamsy widziałem na kolorowych filmach. Wiem, że są tam również ludzie mądrzy i
                          głupi, pracowici i leniwi, wysocy i niscy, itd. Podobnie jest w innych krajach.
                          Jednak pęd ku USA jest faktem. Ku innym też, ale tu obgadujemy USA.
                          • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 17:49
                            > Kochanie, nie idź do tej roboty, bo tam Cię wyzyskują i szykanują. Posiedź
                            > sobie w domu, zapoznaj się z naszymi dziećmi. Może jutro poszukamy dla Ciebie
                            > innej pracy?

                            Kochanie, mamy 20% bezrobocie, a w naszym miescie jest bezrobocie strukturalne.
                            musielibysmy sie wyprowadzic do innego miasta i tam szukac szczescia - wtedy ty rowniez musialbys
                            szukac pracy dla siebie. Nie mamy tyle oszczednosci zeby sobie na to pozwolic...

                            > Jednak pęd ku USA jest faktem. Ku innym też, ale tu obgadujemy USA.

                            Odsylam do postu w ktorym napisalem co nieco na ten temat Malemu Ksieciu
                            • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:56
                              > Kochanie, mamy 20% bezrobocie, a w naszym miescie jest bezrobocie
                              strukturalne.
                              > musielibysmy sie wyprowadzic do innego miasta i tam szukac szczescia - wtedy
                              ty
                              > rowniez musialbys
                              > szukac pracy dla siebie. Nie mamy tyle oszczednosci zeby sobie na to
                              pozwolic..

                              A pamiętasz Kochanie jak mówiłem nie głosujmy na tych, a potem na tych?
                              Wtedy zapewniałaś, że oni zrealizują swoje obietnice.
                              Kurna, trójka dzieci. Co robić...? Będziemy musieli poprosić moją mamę o
                              wsparcie. Ale przedtem musimy ją przeprosić za to, że kiedyś kazaliśmy jej
                              zostawić nas w spokoju.
                              • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:05
                                > A pamiętasz Kochanie jak mówiłem nie głosujmy na tych, a potem na tych?
                                > Wtedy zapewniałaś, że oni zrealizują swoje obietnice.

                                Alez kochanie, przeciez glosowalismy na tych o ktorych mowiles.
                                Tyle ze niestety ci na ktorych glosowalismy nie uzyskali wiekszosci.


                                > Kurna, trójka dzieci. Co robić...? Będziemy musieli poprosić moją mamę o
                                > wsparcie. Ale przedtem musimy ją przeprosić za to, że kiedyś kazaliśmy jej
                                > zostawić nas w spokoju.

                                Przeciez twoja mama jest na rencie, nie moze nam dac wsparcia bo nie ma z czego :(
                                • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:15
                                  Taak? hm, hm, hm...
                                  Trza wymyślić coś innego.
                                  Inaczej znów pójdziesz do tej pracy.
                                  Trudno, przeprosisz kierowniczkę.
                                  • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:17
                                    > Taak? hm, hm, hm...
                                    > Trza wymyślić coś innego.

                                    To wymysl...

                                    > Inaczej znów pójdziesz do tej pracy.
                                    > Trudno, przeprosisz kierowniczkę.

                                    Za to ze mnie zwyzywala i kazala pracowac nad sily? Ja mam ja przepraszac?
                                    Miales mnie bronic :(((
                                    • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:30
                                      > To wymysl...

                                      Zara. Co nagle to po diable.
                                      Też myśl.

                                      > Za to ze mnie zwyzywala i kazala pracowac nad sily? Ja mam ja przepraszac?

                                      Masz lepszy pomysł?

                                      > Miales mnie bronic :(((

                                      Widziały gały, co brały.
                                      • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:34
                                        > Zara. Co nagle to po diable.
                                        > Też myśl.

                                        Mysle.

                                        > Masz lepszy pomysł?

                                        To Ty mowiles "W jej obronie powienien stanąć mąż, a nie jakieś związki czy przepisy"

                                        Wiec jak to jest z ta obrona?
                                        W praktyce ma wygladac tak, ze ow "broniacy maz" kaze mi przeprosic kierowniczke?
                                        Hmmmmmmmm
                                        • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:59
                                          > Wiec jak to jest z ta obrona?
                                          > W praktyce ma wygladac tak, ze ow "broniacy maz" kaze mi przeprosic
                                          kierowniczk
                                          > e?

                                          Przywołaj tu jeszcze inne kataklizmy. W takich konkretnych realiach powinna
                                          (musi) przeprosić.
                                          Masz inne rozwiązanie? Słucham.
                                          • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 21:21
                                            Nie mam.
                                            Zwiazki zawodowe czy przepisy prawne ktore mozna egzekwowac sa takim rozwiazaniem.
                                            Na pewno nie idealnym, ale lepszym/efektywniejszym od przepraszania kierowniczki.

                                            To tak to widzisz? Wolnosc ekonomiczna polegajaca na radach "przepros kierowniczke"?
                                            To ja chyba nie chce takiej wolnosci.

                                            Choc nie przepadam za zniewoleniem.
                                            • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 21:27
                                              > Nie mam.

                                              Straciliśmy trochę czasu.
                                              No, nie do końca.
                                              Dziękuję za rozmowę k.
    • Gość: ryb I nie zapomnijmy o "mrowkach"... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 08.01.05, 00:36
      Te to sie dopiero natyraja...i jeszcze jakie ryzyko. Tam nie ma wyplaty
      miesiecznej, tylko ci wstretni celnicy.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 03:42
      Pominę już to, że Ikea całkiem sporo rzeczy wytwarza w Polsce... ale - czy jest
      coś fundamentalnie złego w produkowaniu rzeczy w Chinach?
      • Gość: Luty Re: Biedronki tego swiata IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 08.01.05, 03:47
        nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

        > Pominę już to, że Ikea całkiem sporo rzeczy wytwarza w Polsce... ale - czy
        jest
        >
        > coś fundamentalnie złego w produkowaniu rzeczy w Chinach?
        >
        Oczywiscie, ze jest cos fundamentalnie zlego w produkowaniu rzeczy w Chinach...
        • nadszyszkownik.kilkujadek Konkretnie: co? (n/t) 08.01.05, 13:04
          • procesor Re: Konkretnie: co? (n/t) 09.01.05, 01:11
            Poczytaj:
            fragment:

            "Śmierć z przepracowania

            Rzeka Perłowa jest szara i ciężka od metali, powietrze nad nią mgliste od
            pyłów. Firmy zabawkarskie - Mattel, Disney, Hasbro - wybrały jednak to miejsce
            nie z powodu jego urody, ale z powodu taniej siły roboczej. Pracują tu kobiety
            ze wsi w wieku od 17 do 23 lat. Tłoczą się po 15 w sypialniach na piętrowych
            łóżkach. W sezonie pracują po 12-14 godzin dziennie siedem dni w tygodniu,
            zarabiają 30 centów na godzinę. "

            całość:

            serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34199,2464050.html
            • maly.ksiaze Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 03:27
              Odpowiem Ci serio, chociaż gdy widzę takie duszoszipatielne kawałki, to zaraz
              mam ochotę poironizować. Ale powstrzymam się...
              Osobiście nie jestem miłośnikiem zabawkarskiej (i wszelkiej innej) tandety
              produkowanej gdzieś, gdzieś daleko. I też, przynajmniej do pewnego stopnia,
              ruszają mnie historie jak ta, przytoczona przez Ciebie. Tak bym chciał coś
              zrobić, radykalnie zaprotestować, odjąć sobie od ust i z poświęceniem ... kupić
              koszulkę wyprodukowaną w Indiach zamiast tej z Chin. Ale wtedy sobie myślę, co
              tak właściwie będą robić te dziewczyny w chińskich fabrykach, gdybyśmy wszyscy
              się obrazili i przestali te ich bombki kupować. Wróci do rodziców na wieś,
              gdzie w rustykalnym krajobrazie będzie sadzić ryż, wąchać kwiaty, a wieczorem,
              wraz z chłopakami ze wsi sąsiedniej będzie śpiewać śliczne piosenki ludowe?
              Przecież aż tak naiwni nie jesteśmy, prawda?

              Nie, oczywiście nie kupuję tych bombek i choinek po to, aby pomóc filigranowym
              Chinkom (prawdę mówiąc nie kupuję ich wogóle, ale to zupełnie inna historia).
              Po prostu próbuję wskazać, że dobrze czy źle to się ma zawsze 'w porównaniu'. I
              dalej, że samo lokowanie fabryk w Chinach (czy gdziekolwiek indziej, gdzie siła
              robocza jest tania) nie czyni jeszcze z kogoś mordercy i złodzieja.

              To nie znaczy oczywiście, że wszystko to jest piękne i słuszne, a globalizacja
              przynosi każdemu pomyślność, szczęście i dobrą pogodę. Przecież gdy ktoś
              próbuje mi sprzedać buty za 120 dolarów, na których koszt składa się $5
              materiałów, 50 centów płacy jakiegoś dziecka i $70 gaży słynnego dryblasa
              rzucającego piłką do kosza - wtedy pomyślę sobie, że coś tu jest zasadniczo nie
              w porządku i towaru nie kupię. W jawnym sku..syństwie uczestniczyć nie sposób.

              Ale w tych zasadniczych protestach musimy przecież raz na jakiś czas sprawdzić,
              czy nadal chodzi nam o sprawiedliwość i inne takie. Czy przypadkiem nie stoimy
              już po tej samej stronie z tymi, którzy uważają, iż słysznym byłoby, aby
              Chińczycy (Hindusi, Tajlandczycy, Bułgarzy, Polacy) zajmowali się do końca
              świata siewem zbóż na własny użytek i obwożeniem turystów w rikszach. A
              jakąkolwiek dochodową produkcję zostawili nam, którzy robimy to tak udatnie od
              dwustu lat.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • sweetnighter Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 12:39
                to proste – należy walczyc o przyzwoite standardy prawa pracy _na całym
                świecie_ – bo tak rozumianej globalizacji to juz korporacje nie lubią, oj nie.
                • maly.ksiaze Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 14:48
                  > to proste – należy walczyc o przyzwoite standardy prawa pracy _na całym
                  > świecie_
                  Zgadzam się. Teraz - jaki proponujesz wehikuł do wymuszenia zmian prawa w, na
                  przykład, Bangladeszu?

                  > – bo tak rozumianej globalizacji to juz korporacje nie lubią, oj
                  > nie.
                  Nie wiem, czy słowo 'lubić' ma tu sens. Dostosowują się do zmienionych warunków.
                  Dostosowanie do zmienionych praw do koszt, jak każdy inny. Wielka spółka
                  akcyjna to nie osoba.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                  • sweetnighter Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 15:18
                    maly.ksiaze napisał:

                    > Nie wiem, czy słowo 'lubić' ma tu sens. Dostosowują się do zmienionych
                    warunków

                    nie. one _dyktuja_ warunki. domagajac sie "przyjaznego klimatu inwestycyjnego".
                    zaden kraj w pojedynke nie moze sie temu dyktatowi przeciwstawic, dlatego trwa
                    miedzy nimi niszczaca konkurencja typu "race to the bottom", wyscig, kto
                    zaoferuje "lepsze" warunki (czytaj: nizsze koszty pracy). to zas jest wynikiem
                    calkwoitej swobody w przeplywie kapitalu, wymuszonej wczesniej na rzadach
                    panstw przez korporacje.

                    globalne standardy pracy mozna by wprowadzic chocby w ramach ILO
                    (miedzynarodowej organizacji pracy), nie jako dobrowolne, ale obowiazujace
                    wszystkich jej czlonków (oczywiscie przy uwzglednieniu pewnych roznic w stopie
                    zyciowej itp.).
                    > .
                    > Dostosowanie do zmienionych praw do koszt, jak każdy inny. Wielka spółka
                    > akcyjna to nie osoba.
                    >
                    > Pozdrawiam,
                    >
                    > mk.
                    • maly.ksiaze Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 16:02
                      sweetnighter napisał:

                      > maly.ksiaze napisał:
                      >
                      > > Nie wiem, czy słowo 'lubić' ma tu sens. Dostosowują się do zmienionych
                      > warunków
                      >
                      > nie. one _dyktuja_ warunki.
                      Mają na nie pewien wpływ. Ale to nie dyktat.
                      [...]

                      >
                      > globalne standardy pracy mozna by wprowadzic chocby w ramach ILO
                      > (miedzynarodowej organizacji pracy), nie jako dobrowolne, ale obowiazujace
                      > wszystkich jej czlonków (oczywiscie przy uwzglednieniu pewnych roznic w
                      stopie
                      > zyciowej itp.).

                      A co z suwerennościa państw? Co jeśli ktoś nie zechce się przyłączyć?

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                      • sweetnighter Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 16:08
                        zastanow sie lepiej nad "suwerrennoscia" panstw, zmuszonych, by zadowalac
                        oczekiwania korporacji. uwazam, ze ograniczenie tej "suwerennosci" w celu
                        poprawienia bytu pracownikow nie jest niczym zlym. tu znowu przemawia jakis
                        sfetyszyzowany poglad na suwerennosc. dla mnie panstwo nie jest zadnym
                        bozkiem.

                        maly.ksiaze napisał:

                        > sweetnighter napisał:
                        >
                        > > maly.ksiaze napisał:
                        > >
                        > > > Nie wiem, czy słowo 'lubić' ma tu sens. Dostosowują się do zmienion
                        > ych
                        > > warunków
                        > >
                        > > nie. one _dyktuja_ warunki.
                        > Mają na nie pewien wpływ. Ale to nie dyktat.
                        > [...]
                        >
                        > >
                        > > globalne standardy pracy mozna by wprowadzic chocby w ramach ILO
                        > > (miedzynarodowej organizacji pracy), nie jako dobrowolne, ale obowiazujac
                        > e
                        > > wszystkich jej czlonków (oczywiscie przy uwzglednieniu pewnych roznic w
                        > stopie
                        > > zyciowej itp.).
                        >
                        > A co z suwerennościa państw? Co jeśli ktoś nie zechce się przyłączyć?
                        >
                        > Pozdrawiam,
                        >
                        > mk.
                        • maly.ksiaze Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 16:13
                          > zastanow sie lepiej nad "suwerrennoscia" panstw, zmuszonych, by zadowalac
                          > oczekiwania korporacji. uwazam, ze ograniczenie tej "suwerennosci" w celu
                          > poprawienia bytu pracownikow nie jest niczym zlym. tu znowu przemawia jakis
                          > sfetyszyzowany poglad na suwerennosc. dla mnie panstwo nie jest zadnym
                          > bozkiem.
                          Nie 'przemawia sfetyszyzowany pogląd'; po prostu zadałem pytanie. Próbuj
                          rozmawiać ze mną, a nie z tym, co o mnie myślisz.
                          Dobrze, ustalmy że suwerenność państw ma swoje granice. Też tak uważam. Zatem
                          co: sankcje, inwazja? Jakie miałeś zdanie o ataku na Irak, gdy go rozpoczynano?

                          I jeszcze jedno: czym przymus 'organizacji czynienia dobra' róznić by się miał
                          od rzekomego dyktatu korporacji? Kto wydaje glejt zaświadczający o świadczeniu
                          wyłącznie dobra?

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                        • Gość: az Re: Niemoralne chińskie trampki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:52
                          > dla mnie panstwo nie jest zadnym
                          > bozkiem.

                          Dla mnie państwo bożkiem też nie jest.
                          Ale państwo polskie ma dla mnie wielką wartość.
                          A dla Ciebie?
                      • wykrywacz.klamcow Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 16:25
                        > Mają na nie pewien wpływ. Ale to nie dyktat.

                        Zbyt czesto probuja zamienic go w dyktat, czasem siegajac po srodki bezpardonowe

                        Garsc przykladow:
                        Swego czasu firma Nestle zaoferowala ktoremus z afrykanskich pomoc - mleko do karmienia
                        niemowlat. Sek w tym, ze sklad mleka byl jakis taki, ze uraczone tym niemowleta potem nie byly w
                        stanie przyjmowac pokarmu matki - byly skazane na pokarm "sztuczny" - ktory po skonczeniu sie
                        "pomocowej partii" trzeba bylo od Nestle kupic...

                        Podobie bylo z "pomoca" USA, tym razem pod postacia ziarna - genetycznie zmodyfikowanego, przy
                        czym zabezpieczonego patentem. Prawa ustalone byly w ten sposob, ze owszem, mozna bylo to ziarno
                        zetrzec na make i zjesc - ale juz obsianie pola konczylo sie przejeciem calosci plonow przez wlasciciela
                        patentu...

                        Sprywatyzowanie Argentynskich wodociagow sprawilo, ze ludzie wykanczali sie z pragnienia, nie mogac
                        kupic wody ktora byla dostarczana do ich domow. Okazalo sie, ze rzad Argentyny nie jest w stanie
                        wymusic na firmie dostarczajacej wode minimum socjalu...

                        > A co z suwerennościa państw? Co jeśli ktoś nie zechce się przyłączyć?

                        Moze sie to skonczyc gospodarczym ostracyzmem ze strony wlasnie korporacji. A rzadko ktore
                        panstwo jest sobie w stanie pozwolic na produkowanie wszystkiego i tylko na lokalny rynek. Nie
                        mowiac o kosztach typu zacofanie gospodarcze i technologiczne, ktore z biegiem czasu tez trzeba
                        wziac pod uwage.
                        • Gość: az Re: Niemoralne chińskie trampki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:55
                          > Moze sie to skonczyc gospodarczym ostracyzmem ze strony wlasnie korporacji. A
                          r
                          > zadko ktore
                          > panstwo jest sobie w stanie pozwolic na produkowanie wszystkiego i tylko na
                          lok
                          > alny rynek. Nie
                          > mowiac o kosztach typu zacofanie gospodarcze i technologiczne, ktore z
                          biegiem
                          > czasu tez trzeba
                          > wziac pod uwage.

                          Racja.
                          I dlatego należy wspierać wolność gospodarczą.
                          • wykrywacz.klamcow Re: Niemoralne chińskie trampki 09.01.05, 18:01
                            > I dlatego należy wspierać wolność gospodarczą.

                            Pytanie za jaka cene?
                            Czy np. wymuszanie wolnosci gospodarczej poprzez interwencje zbrojna jest wg Ciebie dopuszczalne?
                            • Gość: az Re: Niemoralne chińskie trampki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 19:00
                              > Czy np. wymuszanie wolnosci gospodarczej poprzez interwencje zbrojna jest wg
                              Ci
                              > ebie dopuszczalne?

                              Nie.
                              Wolność to wolność.
                              Wymuszanie to zaprzeczenie wolności.
                    • Gość: az Re: Niemoralne chińskie trampki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:51
                      > nie. one _dyktuja_ warunki. domagajac sie "przyjaznego klimatu
                      inwestycyjnego".
                      > zaden kraj w pojedynke nie moze sie temu dyktatowi przeciwstawic

                      Nie wierzę. Jakiś przykład?

                      > globalne standardy pracy mozna by wprowadzic chocby w ramach ILO
                      > (miedzynarodowej organizacji pracy), nie jako dobrowolne, ale obowiazujace
                      > wszystkich jej czlonków (oczywiscie przy uwzglednieniu pewnych roznic w
                      stopie
                      > zyciowej itp.)

                      Pozostaję przy wolności gospodarczej.
                      To lepsze, po mojemu, niż działania gryzipiórków.
                • Gość: az Re: Niemoralne chińskie trampki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:46
                  > to proste – należy walczyc o przyzwoite standardy prawa pracy _na całym
                  > świecie_ – bo tak rozumianej globalizacji to juz korporacje nie lubią, oj
                  > nie.

                  Może zamiast walczyć lepiej wziąć się do roboty?
                  Skrzyknij ludzi i pobudujcie "przyzwoite" fabryki.
              • Gość: az Re: Niemoralne chińskie trampki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:43
                > Przecież gdy ktoś
                > próbuje mi sprzedać buty za 120 dolarów, na których koszt składa się $5
                > materiałów, 50 centów płacy jakiegoś dziecka i $70 gaży słynnego dryblasa
                > rzucającego piłką do kosza - wtedy pomyślę sobie, że coś tu jest zasadniczo
                nie
                >
                > w porządku i towaru nie kupię. W jawnym sku..syństwie uczestniczyć nie
                sposób.

                Skąd czerpiesz informacje o "składzie kosztowym" produktów?
                Czy takie rzeczy powinno (musi) się wiedzieć?
            • Gość: az Re: Konkretnie: co? (n/t) IP: 62.233.232.* 09.01.05, 17:40
              > Poczytaj:
              > fragment:
              >
              > "Śmierć z przepracowania
              [...]

              Ironicznie: zaapeluj do tych Chinek, by rzuciły w cholerę tę robotę.
              Poważnie: wyjściem jest zbudowanie obok podobnej fabryki z "ludzką twarzą".
              Styl mieszany: możesz zająć się tym projektem? Bo ja nie mam czasu i kasy.
              • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? (n/t) 09.01.05, 17:58
                Nie bedzie konkurencyjna cenowo.

                Bo jesli ma byc "z ludzka twarza" to koszty utrzymania beda wyzsze. A wtedy ruch jest po stronie
                konsumenta - czy jest sklonny zaplacic wiecej za towar ktory jest drozszy, ale wyprodukowany bardziej
                etycznie?
                Zatem rozwiazaniem jest pobudzanie swiadomosci konsumenta - aby zwracal na takie rzeczy uwage i
                domagal sie informacji.
                • Gość: az Re: Konkretnie: co? (n/t) IP: 62.233.232.* 09.01.05, 19:04
                  > Nie bedzie konkurencyjna cenowo.
                  >
                  > Bo jesli ma byc "z ludzka twarza" to koszty utrzymania beda wyzsze. A wtedy
                  ruc
                  > h jest po stronie
                  > konsumenta - czy jest sklonny zaplacic wiecej za towar ktory jest drozszy,
                  ale
                  > wyprodukowany bardziej
                  > etycznie?

                  Będzie konkurencyjna. I to bardzo.
                  Ta pierwsza po prostu padnie z braku siły roboczej.

                  > Zatem rozwiazaniem jest pobudzanie swiadomosci konsumenta - aby zwracal na
                  taki
                  > e rzeczy uwage i
                  > domagal sie informacji.

                  Uciekam jak najdalej od wszelkich informacji. Mam ich po dziurki w nosie.
                  A Ty mi tu jeszcze jakieś podtykasz...
                  • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? (n/t) 09.01.05, 20:13
                    > Będzie konkurencyjna. I to bardzo.
                    > Ta pierwsza po prostu padnie z braku siły roboczej.

                    Nie.
                    Bo zadna (nawet postepujaca superetycznie) firma nie zatrudni wszystkich poszukujacych pracy.
                    Rowniez musi postepowac efektywnie, inaczej w ogole splajtuje. A jej produkcja jest silnie uzalezniona
                    od popytu. Pozostali poszukujacy pracy pojda do tej "nieetycznej" - bo lepiej dostac 30centow niz nic...

                    > Uciekam jak najdalej od wszelkich informacji. Mam ich po dziurki w nosie.

                    Pewnie dlatego poslugujesz sie zamierzchlymi drogami rozumowania, ktore juz dawno przestaly byc
                    aktualne

                    > A Ty mi tu jeszcze jakieś podtykasz...

                    Mozesz z niej skorzystac, albo dalej wierzyc w calkowita wolnosc wyboru (niezaleznie od sytuacji) i inne
                    tego typu utopie...
                    • Gość: az Re: Konkretnie: co? (n/t) IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:22
                      > Nie.
                      > Bo zadna (nawet postepujaca superetycznie) firma nie zatrudni wszystkich
                      poszuk
                      > ujacych pracy.
                      > Rowniez musi postepowac efektywnie, inaczej w ogole splajtuje. A jej
                      produkcja
                      > jest silnie uzalezniona
                      > od popytu. Pozostali poszukujacy pracy pojda do tej "nieetycznej" - bo lepiej
                      d
                      > ostac 30centow niz nic...

                      A kto broni zbudować obok jeszcze inne "ludzkie" fabryki?

                      > Pewnie dlatego poslugujesz sie zamierzchlymi drogami rozumowania, ktore juz
                      daw
                      > no przestaly byc aktualne

                      Wolę swoje drogi i tzw. chłopski rozum, niż zgłębianie aktualności, czy to
                      w "Polityce", czy to w omawianej tam książce.

                      > Mozesz z niej skorzystac, albo dalej wierzyc w calkowita wolnosc wyboru
                      (niezal
                      > eznie od sytuacji) i inne
                      > tego typu utopie...

                      Bez przesady. Aż takim ultra skrajnym nie jestem.
                      • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? (n/t) 09.01.05, 20:30
                        > A kto broni zbudować obok jeszcze inne "ludzkie" fabryki?

                        A kto broni budowac "nieludzkie"?
                        Co jest oplacalniejsze?
                        To masz odpowiedz.

                        Kluczem jest swiadomosc. Zarowno konsumenta jak i pracodawcy.

                        > Wolę swoje drogi i tzw. chłopski rozum, niż zgłębianie aktualności, czy to
                        > w "Polityce", czy to w omawianej tam książce.

                        Twoj wybor.
                        IMO Twoja wiedza dosc mocno rozmija sie z rzeczywistoscia. Ale to moja opinia.
                        • Gość: az Re: Konkretnie: co? (n/t) IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:46
                          > A kto broni budowac "nieludzkie"?

                          Ty nie? Ja nie.
                          Są tacy. Nie znasz ich?
                          Wolność nie broni budować.

                          > Co jest oplacalniejsze?

                          Nie wiem.
                          Żadnej nie mam i nie buduję.

                          > Kluczem jest swiadomosc. Zarowno konsumenta jak i pracodawcy.

                          Wystarczy świadomość. Taka ludzka. Już bez uszczegóławiania dziedzin.
                          Z tej świadomości mają wynikać działania. Najlepiej jak najmniej ograniczane
                          przez innych.

                          > IMO Twoja wiedza dosc mocno rozmija sie z rzeczywistoscia. Ale to moja opinia.

                          Co to jest wiedza?
                          Jaką wiedzę masz na myśli?
                          Żyję na świecie lat ileś tam, mam okno, chodzę po mieście, zaglądam na FP. Mało?
                          • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? (n/t) 09.01.05, 21:27
                            > Ty nie? Ja nie.
                            > Są tacy. Nie znasz ich?

                            Nie znam. Ewentualnie prawo (nie wszedzie), ktore wg Ciebie powinno sie nie wtracac.

                            > Nie wiem.
                            > Żadnej nie mam i nie buduję.

                            Robisz unik.
                            Pomysl. Na chlopski rozum. Co bardziej sie oplaca przy danej cenie towaru - koszty wyzsze czy nizsze?

                            > Wystarczy świadomość. Taka ludzka. Już bez uszczegóławiania dziedzin.
                            > Z tej świadomości mają wynikać działania. Najlepiej jak najmniej ograniczane
                            > przez innych

                            Owszem. swiadomosc. Ktorej rozwoj jest czestokroc blokowany nie przez kogo innego jak
                            producentow. Nie wszystkich, zgoda. Przez jaki procent? Nie wiem.

                            > Co to jest wiedza?
                            > Jaką wiedzę masz na myśli?

                            Na temat mechanizmow ktorymi rzadzi sie gospodarka
                            • Gość: az Re: Konkretnie: co? (n/t) IP: 62.233.232.* 09.01.05, 22:32
                              > Owszem. swiadomosc. Ktorej rozwoj jest czestokroc blokowany nie przez kogo
                              inne
                              > go jak
                              > producentow. Nie wszystkich, zgoda. Przez jaki procent? Nie wiem.

                              Producenci blokują rozwój świadomości?
                              Jak?

                              > Na temat mechanizmow ktorymi rzadzi sie gospodarka

                              Gospodarka się nie rządzi.
                              Gospodarką rządzą ludzie.
                              • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? (n/t) 09.01.05, 22:37
                                > Producenci blokują rozwój świadomości?
                                > Jak?

                                Blokujac dostep do pelnej informacji

                                > Gospodarka się nie rządzi.
                                > Gospodarką rządzą ludzie.

                                No prosze, a jeszcze chwile temu mowiles o wolnosci, i ze im mniej ograniczen tym lepiej.
                                Czyli Gospodarka powinna sama sie rzadzic. (byc wypadkowa gry rynkowej roznych przedsiebiorstw)

                                To w koncu wolnosc rynkowa, czy "gospodarka rzadza ludzie"?
                                • Gość: az Re: Konkretnie: co? IP: 62.233.232.* 09.01.05, 22:59
                                  > Blokujac dostep do pelnej informacji

                                  To mnie akurat powiewa.
                                  Mam juz nadto informacji. Różnych. Nie chcę kolejnych.
                                  Ale warto informować o blokowaniu informacji. Może kogoś to zainteresuje.

                                  > No prosze, a jeszcze chwile temu mowiles o wolnosci, i ze im mniej ograniczen
                                  t
                                  > ym lepiej.
                                  > Czyli Gospodarka powinna sama sie rzadzic. (byc wypadkowa gry rynkowej
                                  roznych
                                  > przedsiebiorstw)
                                  >
                                  > To w koncu wolnosc rynkowa, czy "gospodarka rzadza ludzie"?

                                  I to, i to.
                                  Nie grają przedsiębiorstwa, tylko ludzie z tych przedsiębiorstw.
                                  • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? 09.01.05, 23:07
                                    > To mnie akurat powiewa.
                                    > Mam juz nadto informacji. Różnych. Nie chcę kolejnych.
                                    > Ale warto informować o blokowaniu informacji. Może kogoś to zainteresuje.

                                    Owszem. Jesli np. firma do produktu spozywczego laduje substancje uzalezniajace od tego produktu,
                                    to chcialbym o tym wiedziec. A Ty nie?

                                    > I to, i to.
                                    > Nie grają przedsiębiorstwa, tylko ludzie z tych przedsiębiorstw.

                                    Owszem. I podejmuja decyzje majace wplyw na tysiace innych ludzi - co moga w stosunku do nich owe
                                    tysiace? Jaka jest ich wolnosc? Okreslona przez wybrana grupe "ludzi z przedsiebiorstw"?
                                    Wybrana wg jakich kryteriow? Jestes pewien ze wybrani sa najlepszymi?

                                    Przypominam - liczy sie praktyka. Nie teoria.
                                    • Gość: az Re: Konkretnie: co? IP: 62.233.232.* 09.01.05, 23:32
                                      > Owszem. Jesli np. firma do produktu spozywczego laduje substancje
                                      uzalezniajace
                                      > od tego produktu,
                                      > to chcialbym o tym wiedziec. A Ty nie?

                                      Nie.
                                      Jem tylko chleb, i to suchy, bo zdrowy.
                                      I będę jadł go zawsze.
                                      Całkiem poważnie: wiem, że odpowiednie służby i konkurencja doniosą mi o tym.

                                      > Owszem. I podejmuja decyzje majace wplyw na tysiace innych ludzi - co moga w
                                      st
                                      > osunku do nich owe
                                      > tysiace? Jaka jest ich wolnosc? Okreslona przez wybrana grupe "ludzi z
                                      przedsie
                                      > biorstw"?
                                      > Wybrana wg jakich kryteriow? Jestes pewien ze wybrani sa najlepszymi?

                                      Wybrana?!
                                      Zdaje się, że mówimy o WG?
                                      Już gdzieś tu pisałeś o wyborze kierownictwa Biedronki. Chcesz je wybierać? Ty?
                                      Wraz z innymi konsumentami?
                                      • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? 09.01.05, 23:38
                                        > Całkiem poważnie: wiem, że odpowiednie służby i konkurencja doniosą mi o tym.

                                        Zadziwia mnie Twoja wiara.

                                        A jak maja dzialac owe sluzby i konkurencja nie majac odpowiednich informacji?
                                        Zadac od producenta? Ale czy nie jest to naruszanie jego wolnosci?
                                        Czy domaganie sie od producenta informacji na okreslony temat i obligowanie go do odpowiedzi nie
                                        jest przypadkiem "zniewoleniem" go?
                                        Wiec?

                                        BTW
                                        Wpisz w google haslo "Mosanto" i poczytaj. Nie, tam akurat nie chodzi o uzaleznienie od produktow.

                                        > Wybrana?!
                                        > Zdaje się, że mówimy o WG?
                                        > Już gdzieś tu pisałeś o wyborze kierownictwa Biedronki. Chcesz je wybierać? Ty?
                                        > Wraz z innymi konsumentami?

                                        Ktos decyduje o tym, ze Iksinski zostaje kierownikiem Biedronki. Chyba ze Iksinski sam sie wybral,
                                        przyszedl do Biedronki i powiedzial "od dzis ja jestem tu kierownikiem"?
                                        • Gość: az Re: Konkretnie: co? IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:03
                                          > Czy domaganie sie od producenta informacji na okreslony temat i obligowanie
                                          go
                                          > do odpowiedzi nie
                                          > jest przypadkiem "zniewoleniem" go?

                                          Nie wiem.
                                          Powinien (musi) podać to i owo.

                                          > BTW
                                          > Wpisz w google haslo "Mosanto" i poczytaj. Nie, tam akurat nie chodzi o
                                          uzalezn
                                          > ienie od produktow.

                                          Sorry, zero czasu.

                                          > Ktos decyduje o tym, ze Iksinski zostaje kierownikiem Biedronki. Chyba ze
                                          Iksin
                                          > ski sam sie wybral,
                                          > przyszedl do Biedronki i powiedzial "od dzis ja jestem tu kierownikiem"?

                                          Kto decyduje?
                                          • wykrywacz.klamcow Re: Konkretnie: co? 10.01.05, 00:13
                                            > > do odpowiedzi nie
                                            > > jest przypadkiem "zniewoleniem" go?
                                            >
                                            > Nie wiem.
                                            > Powinien (musi) podać to i owo

                                            Musi, czyli jego wolnosc jest ograniczana, nieprawdaz?
                                            Czyli trzeba zrezygnowac z WG, tak?

                                            > Kto decyduje?

                                            Obojetnie. Kto decyduje, ten wybiera.
          • Gość: Luty Re: Konkretnie: co? (n/t) IP: *.ma-cambridg0.sa.earthlink.net 09.01.05, 18:30
            Produkcja rzeczy w Chinach jest smiesznie tania...Ludzie pracuja za dolara
            dziennie...slyszalem takie zdanie; no coz, garstka zarabia dolara dziennie,
            a miliony czekaja pod brama fabryki, by tego dolara zarobic, czekaja, ze byc
            moze ktorys z tych pracujacych ducha z przepracowania wyzionie...nikt tez, z
            tak tania sila robocza sie nie liczy...Uwazam, ze to wielka podlosc ze strony
            zachodnich koncernow...
            W zwiazku z tym, ze sila robocza w Chinach tania, produkcja np. w USA, zypelnie
            sie nie oplaca... odplywaja z USA miejsca pracy.....
            Towary produkowane w Chinach sa tanie... mamy wiec powodz smieci i tandety
            zalewajaca swiat...nikt sie nad tym jakos nie zastanawia...
            A poza tym tak zupelnie osobiscie, mierzi mnie kiedy biore cos, co wyglada z
            pozoru na angielska 'china', a napis informuje mnie ze made in China...

            To na tyle...ale jest tego znacznie wiecej...chociazby sprawa ekologii...
            • Gość: gf Re: Konkretnie: co? (n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 21:04
              Jesli ludzie sa sklonni na T-shirta wydac 5 zl, to mozna im zaproponowac tylko
              tandete i tylko z Chin. Uwierz, ze alternatywa dla wiekszosci bylyby wylacznie
              lumpeksy.
    • sweetnighter Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 05:33
      Co do mnie, przyznam, że do podobnych akcji mam stosunek ambiwalentny. Tzn. nie
      mam wątpliwości co do ich treści moralnej, stąd, idąc za głosem serca - czy
      instynktu moralnego czy jak to nazwać - zazwyczaj _nie kupuję_; nie mam
      problemu, by na tym stracic finansowo. Wiem, że w niektórych przypadkach mogą
      one odnieśc skutek (pod warunkiem, że odpowiednio wielu ludzi sie przyłączy) –
      jak wówczas, gdy dany koncern, by powstrzymać spadek sprzedaży i ratowac
      wizerunek, zaniecha okreslonych praktyk - a jego przykład może odstraszyć inne
      firmy od ich powielania.

      Ale jednocześnie robie to ze swiadomoscia, że wyzysku tą drogą wyeliminować się
      nie da -wynika on z samej zasady maksymalizacji zysku, która niestety czesto
      oznacza „profits before people”. o wiekszości tego typu przypadków nic nawet
      nie wiemy (choc kawał świetnej roboty wykonuja NGO’s, np. tropiąc, w jakich
      warunkach odbywa sie produkcja np. dla sieci odziezowych); zresztą przed
      korporacjami nie ma ucieczki - bojkotując jedną, wspieramy drugą, a mało która
      nie ma nic na sumieniu (żeby pozostać przy supermarketach - praktyki takie jak
      w biedronce sa tam raczej regułą); nie mówiąc o tym, że załamanie sprzedaży to
      ewentualność zwolnień wśród pracowników, których przeciez chcemy moralnie
      wesprzeć – odbudowanie wizerunku trwa zawsze duzo dłużej, niz jego utrata. ot,
      paradoks.
      • ziemiomorze Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 16:45
        Ile razy chce ugryzc temat 'jak uciec od systemu', tyle razy nieuchronnie
        dochodze do wniosku, ze jedyna droga jest wyniesienie sie w Bieszczady,
        zywienie szarancza i mycie we wodzie ze studni. Gdzie sa granice, na ile mozna
        sie zgodzic na zycie w tym, co (o ile sie to widzi/uzna) brudzi? I nie chodzi
        mi tu o dosc kosztowna mozliwosc czucia sie lepszym (pokusa jest, i to czesto
        realizowana, u wszelkiej masci 'innych' - wegetarian, zenkow, angazujacych sie
        politycznie), ale o ochrone siebie bez ogladania sie na pokusy w postaci
        racjonalizacji dzialan latwiejszych. Ok, w koncu pytam sie o to, co dobre a co
        zle. Ktos wie?

        z.

        PS Chodzi o plyte Weather Report?
        • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 08.01.05, 17:06
          > Ok, w koncu pytam sie o to, co dobre a co
          > zle. Ktos wie?

          Brawo. Wielki postęp.
          Oto jest pytanie. A nie wyrywkowe ocenianie rzeczywistości, np. biedronek i
          innych mrówek.
          Dobrem jest pozwolić ludziom być wolnymi ludźmi.
          Złem jest niewolić ludzi nawet dla ich "dobra".
          • sweetnighter Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 21:14
            twoje rozumienie wolności jest zmystyfikowane, bo zupełnie abstrahuje od
            warunków społecznych, które okreslają realną mozliwośc realizowania tej
            wolności _w sensie pozytywnym_. to właśnie ty nie widzisz rzeczywistości
            społecznej w jej całkoształcie. próbowałem ci to wykazać na
            przykładzie „wolności gospodarczej”, która jest jednocześnie dla innych
            przymusem. Podobnie możesz mówić, że bezrobotny były pracownik PGR mający 600
            zł miesięcznie jest „wolny”, tymczasem jego sytuacja jest najbardziej dotkliwą
            niewolą w sensie ekonomcznym, a więc niemal każdym innym. „wolnośc w ogóle”,
            jesli się nie bierze pod uwagę istniejących nierówności, jest zawsze wolnością
            silniejszego. Ale rozumiem, że wg ciebie bezrobotni to „frajerzy, którzy są
            sami sobie winni”.
            • maly.ksiaze Re: Maria K. poluje na Biedronki 08.01.05, 21:37
              www.dziecionline.pl/Biblioteka/Konopnicka/wolny_najmita.htm
              Ach, te współczującego serca porywy! Dali chłopu wolność, ale zabrali opiekę.
              Over and over again (zaraźliwa maniera).

              Pozdrawiam (cheers),

              mk.
              • sweetnighter Re: Maria K. poluje na Biedronki 08.01.05, 22:55
                cóż, wyznajesz po prostu zabawny XIX wieczny przesąd (jak to książę :), że
                bezrobocie nie jest jest problemem społecznym, ale że ma uzasadnienie w
                jednostce, rozmianej jako wolny i świadomy aktor, swobodnie działający w
                przestrzeni nie ograniczonej żadnymi społecznymi barierami, i dlatego ponoszący
                pełną odpowiedzialnośc za sukces lub porażkę w tej aktywności. stąd u ciebie
                operowanie fałszywymi antynomiami (abstrakcyjna „wolność”vs „opieka”).

                powiedz mi zatem, mości książę: jak wyjasnisz fenomen niewolniczej de facto
                pracy kobiet z biedronki, ich zgodę na ten stan rzeczy? przecież są wolne! otóż
                przekonujace wyjasnienie tego zjawiska leży calkowicie poza możliwościami
                takiej własnie zmystyfikowanej świadomości.

                mnie chodzi własnie o dostrzeżenie społecznych barier, które sprawiają, że
                wolnośc, rozumiana jako świadome kształtowanie własnego zycia i realizowanie
                aspiracji, jest w warunkach przymusu ekonomicznego fikcją. że twoja wolnośc
                jest co najwyżej ”wolnością”. Na początek polecam przypomnienie sobie
                dystynkcji pomiędzy wolnością pozytywną i negatywną (tu np. fromm będzie dobry)
                • maly.ksiaze Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 02:23
                  > powiedz mi zatem, mości książę: jak wyjasnisz fenomen niewolniczej de facto
                  > pracy kobiet z biedronki, ich zgodę na ten stan rzeczy? przecież są wolne!
                  otóż
                  > przekonujace wyjasnienie tego zjawiska leży calkowicie poza możliwościami
                  > takiej własnie zmystyfikowanej świadomości.
                  Hihi... Jak ktoś myśli inaczej, niż ja, to ma fałszywą świadomość. Pardon,
                  zmistyfikowaną! Dlaczego się godziły? Hierarchia wartości. Ale nie wszystkie i
                  nie do końca. Za co im chwała.

                  Zresztą, tak naprawdę nie pisałem o 'prostej antynomii', to akurat Ty
                  napisałeś. Potem Ci już płynnie poszło.
                  Nazwij to sobie 'mistycznym tragizmem ludzkiego żywota', będzie brzmiało
                  bardziej górnolotnie. Każdy system społeczny będzie w efekcie przygniatał część
                  jednostek, nawet system powszechnego szczęścia i sprawiedliwości. Bo jest on
                  jak buty w carskiej armii. Tylko dwa rozmiary i nie ma podziału na prawy i
                  lewy.

                  > cóż, wyznajesz po prostu zabawny XIX wieczny przesąd
                  Taki zarzut od kogoś, kogo wykład jest w praktyce nieodróżnialny od wiersza
                  Marii Konopnickiej - to jak wezwanie do braterstwa.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
                  • ziemiomorze Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 05:27
                    maly.ksiaze napisał:
                    > Hihi... Jak ktoś myśli inaczej, niż ja, to ma fałszywą świadomość. Pardon,
                    > zmistyfikowaną! Dlaczego się godziły? Hierarchia wartości. Ale nie wszystkie
                    i
                    > nie do końca. Za co im chwała.

                    I wlasnie o to chodzi, nie tylko o niezgode, ale realne dzialanie, skutkujace
                    redefinicja granic, dzieki ktorej system bedzie musial uznac, ze lepsze
                    traktowanie pracownikow po prostu sie oplaca.

                    ...
                    > Nazwij to sobie 'mistycznym tragizmem ludzkiego żywota', będzie brzmiało
                    > bardziej górnolotnie. Każdy system społeczny będzie w efekcie przygniatał
                    > część
                    > jednostek, nawet system powszechnego szczęścia i sprawiedliwości. Bo jest on
                    > jak buty w carskiej armii. Tylko dwa rozmiary i nie ma podziału na prawy i
                    > lewy.

                    Nie chodzi mi o sentymentalizm, ale o empatie i poczucie winy, wynikajace z
                    faktu, ze moja wygoda przyczynia sie do czyjegos cierpienia. Robienie z systemu
                    zlego baboka i powtarzanie, ze 'tak jest i bedzie, bo swiat tak urzadzono'
                    jakos mnie nie zadowala, co nie znaczy akurat, ze mam rozwiazania, bo raczej
                    nie. Pytanie jak z ta swiadomoscia zyc i ile mozemy i czy (jesli mamy taka
                    potrzebe, bo niekoniecznie przeciez) chcemy.

                    Piszesz gdzies wyzej w odpowiedzi na post procesor, ze 'W jawnym sku..syństwie
                    uczestniczyć nie sposób' i istotnie trudno sie z Toba nie zgodzic. Pytanie
                    brzmi w na ile niejawnym sku.synstwie da sie uczestniczyc i dlaczego tak
                    niecalkiem jakos zalezy nam na tym, aby bylo jawne. Bo raczej tu bym weszyla
                    niepokojacych motywacji, chociaz oczywiscie - moga one tez stac za sprzeciwem
                    wobec, nazwijmy to, 'wyzysku'.
                    • maly.ksiaze Re: Anarchiści, w dwuszeregu zbiórka 09.01.05, 05:49
                      > I wlasnie o to chodzi, nie tylko o niezgode, ale realne dzialanie, skutkujace
                      > redefinicja granic, dzieki ktorej system bedzie musial uznac, ze lepsze
                      > traktowanie pracownikow po prostu sie oplaca.

                      To nie 'system' uznaje. To konkretne osoby podejmują decyzje, czynią dobro lub
                      zło. Dlatego nie odsyłałbym (na miejscu Słodkonocnego) tej indywidualnej
                      wolności do śmietnika.

                      Wogóle nie wierzę w ten zły system, któy trzeba obrzucić kamieniami, bo pożera
                      dzieci i amazońską puszczę. A w co ja nie wierzę, tego nie ma!

                      Pozdrawiam,

                      mk.
                      • sweetnighter Re: Anarchiści, w dwuszeregu zbiórka 09.01.05, 12:45
                        maly.ksiaze napisał:

                        > Wogóle nie wierzę w ten zły system

                        za to system wierzy w ciebie. bo tacy jak ty są na wage złota. każde społeczne
                        łajdactwo łatwo wytłumaczą „mistycznym tragizmem ludzkiego zywota”
                        • maly.ksiaze Re: Anarchiści, w dwuszeregu zbiórka 09.01.05, 14:38

                          > za to system wierzy w ciebie. bo tacy jak ty są na wage złota. każde
                          > społeczne
                          > łajdactwo łatwo wytłumaczą „mistycznym tragizmem ludzkiego zywota”
                          Hihi... Teraz to faktycznie nie wierzę. Czy 'socjalna troska' musi przyprawić
                          człowiekowi grobową minę do końca jego dni?
                          Zresztą, może ja po prostu jestem beneficjentem światowego układu w większym
                          stopniu, niż Ty i postanowiłem nie gryźć ręki, która mnie karmi? Albo hipokrytą
                          w mniejszym stopniu.

                          Nieporozumienie wynika stąd, że pomieszały nam się wątki. Biedronkowy z
                          chińskim. Bo jednak sytuajca, w której firma X łamie prawo pracy kraju P różni
                          się od 'domagania się zmiany standardów pracy' w kraju C.

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                          • sweetnighter Re: Anarchiści, w dwuszeregu zbiórka 09.01.05, 15:24


                            maly.ksiaze napisał:


                            > Teraz to faktycznie nie wierzę.

                            >ja po prostu jestem beneficjentem światowego układu w większym
                            stopniu, niż Ty i postanowiłem nie gryźć ręki, która mnie karmi? Albo hipokrytą

                            > w mniejszym stopniu.

                            grunt to logika. to naprawde fajosko nie wierzyc w system, a jednoczesnie byc
                            jego beneficjentem, i to "wyzbytym hipokryzji" haha.
                            • maly.ksiaze Kawa na ławę 09.01.05, 15:58
                              Akapit zawierający zdanie: 'a w co ja nie wierzę, tego nie ma', wypada
                              traktować z niejakim dystansem. W końcu solipsyzm nie jest aż tak często
                              spotykanym poglądem...

                              Uściślę: nie wierzę w istnienie 'systemu' jako uniwersalnej i świadomej zmowy
                              tych przeciwko tamtym. Ale Ty też pewnie nie. Ale jeśli jako 'system'
                              zdefiniujemy miłościwie nam panujący układ praw i powiązań między krajami,
                              korporacjami, organizacjami itp. w ramach którego żyjemy i z którego jedni
                              czerpią korzyść, a inni - wręcz przeciwnie, to nie może tu być mowy o wierze,
                              bo to oczywistość.
                              Ale tu mizeria tych 'innych' nie jest celem działania 'systemu', tylko efektem
                              ubocznym.

                              Pozdrawiam,

                              mk.
                              • sweetnighter Re: Kawa na ławę 09.01.05, 16:12
                                maly.ksiaze napisał:

                                > mizeria tych 'innych' nie jest celem działania 'systemu', tylko efektem
                                > ubocznym.

                                oczywiscie, bo celem jest maksymalizacja zysku. to banal. tylko co to zmienia?
                                • maly.ksiaze Re: Kawa na ławę 09.01.05, 16:16
                                  sweetnighter napisał:

                                  > oczywiscie, bo celem jest maksymalizacja zysku. to banal. tylko co to zmienia?
                                  Niewiele. Ale cieszę się, że wyjaśniliśmy sobie już kwestię 'wiary'. Rzecz w
                                  tym, że w tak zdefiniowanym systemie nie jesteśmy wyłącznie przedmiotami.

                                  Cywilizacja, jak wie każdy kto grał w 'Cywilizację' nie jest grą o sumie
                                  zerowej.

                                  Pozdrawiam,

                                  mk.
                    • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:15
                      > I wlasnie o to chodzi, nie tylko o niezgode, ale realne dzialanie, skutkujace
                      > redefinicja granic, dzieki ktorej system bedzie musial uznac, ze lepsze
                      > traktowanie pracownikow po prostu sie oplaca.

                      Rany boskie!
                      Bilet na Księżyc tanio kupię...

                      Zamiast redefinicji definicji i przekonywania systemu zbuduj obok lepszą
                      fabrykę. System to zauważy.

                      > Pytanie jak z ta swiadomoscia zyc i ile mozemy i czy (jesli mamy taka
                      > potrzebe, bo niekoniecznie przeciez) chcemy.

                      Kiedyś płakałbym tu razem z Tobą.
                      Ale świadomość też może się zmienić.
                      Kiedyś znałem wszystkie newsy z kraju i ze świata. Martwiłem się sygałami o źle
                      i krzywdzie tam i owam. Teraz odciąłem się znacząco od mediów. Skoncentrowałem
                      się na swoim życiu. Dobrze mi z tym. Życzę sobie jeszcze większej wolności.
                      Innym życzę tego samego. Wyjścia ze sztucznych standardów tworzonych za
                      biurkami.
                      • ziemiomorze Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 23:36
                        Gość portalu: az napisał(a):

                        > > I wlasnie o to chodzi, nie tylko o niezgode, ale realne dzialanie, skutku
                        > jace
                        > > redefinicja granic, dzieki ktorej system bedzie musial uznac, ze lepsze
                        > > traktowanie pracownikow po prostu sie oplaca.
                        >
                        > Rany boskie!
                        > Bilet na Księżyc tanio kupię...
                        >
                        > Zamiast redefinicji definicji i przekonywania systemu zbuduj obok lepszą
                        > fabrykę. System to zauważy.

                        Cos sie stalo, jak mnie nie bylo? Bo pamietam, ze kiedys w miejscu ironii
                        uzywales argumentow; wyszydzanie nie stwarza pola do dialogu - przeciwnie.
                        Zdaje sobie sprawe, ze nie zbuduje fabryki w Chinach - stad ten watek.

                        > Kiedyś płakałbym tu razem z Tobą.
                        > Ale świadomość też może się zmienić.
                        > Kiedyś znałem wszystkie newsy z kraju i ze świata. Martwiłem się sygałami o
                        źle
                        >
                        > i krzywdzie tam i owam. Teraz odciąłem się znacząco od mediów.
                        Skoncentrowałem
                        > się na swoim życiu. Dobrze mi z tym. Życzę sobie jeszcze większej wolności.
                        > Innym życzę tego samego. Wyjścia ze sztucznych standardów tworzonych za
                        > biurkami.

                        Jasne - wrazliwosc i definicje dobra/zla sa dzielem kultury, w ktorej sie zyje.
                        Godze sie z tym i dostrzegam umownosc; sa kraje w ktorych praca niewolnicza
                        miesci sie w standardach moralnych

                        Niewatpie, ze jest Ci dobrze z odcieciem od myslenia o nieszczesnikach tego
                        swiata. Mozna sytuacje w ktorej ktos cierpi dla naszej wygody/przyjemnosci
                        racjonalizowac na milion sposobow - powolywac sie na prawo karmy, na to,
                        ze 'tak ten swiat urzadzony', myslec o tym, ze te biedne Chinole to tacy
                        polludzie sa, albo ze sa za daleko, zeby to nas dotyczylo... Tyle, ze to sa
                        wlasnie racjonalizacje - definicje dobra i zla sa zalezne od kultury, ale
                        cierpienie pozostaje cierpieniem,
                        • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 10.01.05, 02:26
                          > Cos sie stalo, jak mnie nie bylo? Bo pamietam, ze kiedys w miejscu ironii
                          > uzywales argumentow; wyszydzanie nie stwarza pola do dialogu - przeciwnie.
                          > Zdaje sobie sprawe, ze nie zbuduje fabryki w Chinach - stad ten watek.

                          Sporo dzieje się, również bez Twojego udziału.
                          Używam róznych środków wyrazu.
                          Nie szydzę, a jeśli tak to tu wygląda, to przepraszam.
                          Nie bierz budowania fabryki dosłownie. Możesz wszak skrzyknąć się z innymi i
                          jakoś zadziałać, finansowo, prawnie, oświatowo czy jeszcze inaczej, w Chinach
                          czy u nas, czy gdzie indziej.

                          > Mozna sytuacje w ktorej ktos cierpi dla naszej wygody/przyjemnosci
                          > racjonalizowac na milion sposobow

                          Można.
                          Ja tak nie czynię. Nie uważam, by ktoś cierpiał dla mojej wygody. Nie ja jestem
                          sprawcą tych cierpień. Chyba, że za to uznasz samo moje istnienie.
                          Co to jest "nasza wygoda/przyjemność"?

                          > cierpienie pozostaje cierpieniem

                          Prawda.
                          Na szczęście mamy wybór. Dobrze, że póki co choć w takim zakresie.
                          Ja wybrałem dobro. Dbam o nie, otaczam się nim, tworzę je. Może to niewiele,
                          ale moje najbliższe otoczenie ma ze mnie "pożytek", zarówno od strony
                          fizycznej, jak i sfer wyższych. Nie mam czasu ani ochoty zajmować się ciemną
                          stroną świata.

                          Mój pobyt na ziemi oceniam jako in plus dla świata. Wymaganie bym zwiększył
                          dawkę dobra, bym wyszedł poza własne podwórko, uznaję za nie uzasadnione.
                          Dodatkowo uważam próby ingerencji w życie innych ludzi i państw za naruszenie
                          ich wolności.

                          Współczuję Ci w Twoim bólu, w moralnych rozterkach. Myślę, że w jakimś sensie
                          (karmicznym?) dokładasz je do ciemnej strony życia, wzmacniasz ją.
                          Oczekujesz, że tu na forum, ktoś poda dla Ciebie rozwiązanie? Może dla siebie
                          znajdziesz tu jakieś rady, ale dla zbawienia świata - wątpię.
                  • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 11:56
                    > Dlaczego się godziły? Hierarchia wartości. Ale nie wszystkie i
                    > nie do końca. Za co im chwała.

                    Owszem, hierarhia wartosci. Tyle ze hierarhia wartosci zalezy dosc mocno od sytuacji zyciowej.
                    Nieco inna hierarhie wartosci ma bezrobotna matka wychowujaca dzieci, a nieco inna hierarhie ma
                    bogata zona mutimilionera.
                    I 'zona multimilionera' moze prychnac i powiedziec "ja nie bede pracowac w takich warunkach", a nad
                    'matka z dziecmi' wisi miecz pod tytulem: "jesli nie zarobie nic, to moje dzieci beda glodowac"
                    Dobra, demagogizuje, na skrajnosciach najlepiej sie ilustruje.
                    Teraz idzmy dalej: Mozemy stwierdzic ze owa bezrobotna matka sama jest sobie winna ("po co
                    zachodzila w ciaze?", "czemu nie ma pracy"?)
                    Tyle ze nie uwzgledniamy tego, ze zona multimilionera po prostu urodzila sie w bogatej rodzinie, po
                    czym miala mozliwosc (z racji urodzenia) obracania sie w takim towarzystwie, w ktorym owego
                    multimilionera poznala. A owa "matka z dziecmi" takiej szansy po prostu nie miala - a chcac wejsc na
                    bogate party zostalaby pogoniona przez ochroniarzy. A dzieci? Coz, nawet biedni chca realizowac
                    swoje marzenia. Na taka miare, na jaka moga sobie pozwolic. Mogla pracowac, zarabiac pieniadze, stac
                    ja bylo na utrzymanie dzieci. Ale np. przez kilka blednych decyzji dyrektora firmy w ktorej pracowala,
                    przedsiebiorstwo splajtowalo i wywalilo ja na bruk.
                    Rynek jest jaki jest... Na wyksztalcenie (zwiekszajace szanse zatrudnienia) trzeba miec pieniadze, wcale
                    nie male. Banki nie kwapia sie z udzielaniem pozyczek na ten cel...

                    Relacja jest taka, jak miedzy handlowcem ktory biega miesiacami za klientem ktory "nie ma dla niego
                    czasu", po czym wystarczy jeden telefon od przelozonego owego handlowca, by ow "zapracowany
                    klient" zaprosil go i przyjal z otwartymi ramionami (stykalem sie z takimi sytuacjami).

                    Oczywiscie, "bedziesz ciezko pracowal, awansujesz, usytuujesz sie na poziomie w ktorym bedziesz mial
                    takie same relacje i to po twoim telefonie klienci umowia sie z twoimii handlowcami jeszcze tego
                    samego dnia". Tylko... czy na pewno?

                    Historyk z mojej uczelni omawiajac liberalizm gospodarczy zwrocil uwage na jedna rzecz. LibGosp
                    zaklada ze wszyscy maja "rowny start". I rzeczywiscie. Rockefeller ma taki sam start jak Kowalski.
                    Ale czy Rockefeller junior takze ma rowny start?
                    • Gość: ryb Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 12:23
                      Junior ma gorzej, nie ma wolnosci, musi starego sluchac bo w swiecie zazdrosci i
                      dupylizostwa z takim nazwiskiem tylko moze utonac. A Kowalskich jest wielu...i
                      ci maja rowne szanse.
                      • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 12:42
                        > Junior ma gorzej, nie ma wolnosci, musi starego sluchac bo w swiecie zazdrosci
                        > i dupylizostwa z takim nazwiskiem tylko moze utonac.

                        I dzieki temu zostaje w wieku niecalych 30 lat dyrektorem sporego przedsiebiorstwa

                        I tym podsumowujemy wolnosc wyboru :"P
                        • Gość: ryb Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 17:26
                          No i co z tego? zapomnijmy o kasie na moment...moze wlasnie junior chcial byc
                          lekarzem, albo po prostu zwyklym nauczycielem. jakie ma szanse? Zadne...no
                          prawie zadne, pod warunkiem ze zmieni nazwisko i nikt go nie rozpozna...A z
                          prawdziwymi przyjaciolmi jest jeszcze gorzej, bo kasa jest bez litosci.
                          • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 17:45
                            Moment. Mowilismy o roznicy wynikajacej ze statusu, a Ty mieszasz w to indywidualne zadania
                            rodzicow - ktorym podlega nie tylko R. junior, ale kazdy z nas.
                            Chyba zebys uwazal, ze tylko bogaci maja rodzicow ktorzy usiluja swymi dziecmi dyrygowac mowiac im
                            kim maja byc - a biednych mialoby to nie dotyczyc?

                            Wracajac zas do statusu majatkowego - R. juniora stac na zmiane nazwiska i operacje plastyczna
                            zapewniajaca mu pelna anonimowosc. Kowalskiego nie bardzo.
                            Czujesz roznice?
                            • Gość: ryb Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 17:52
                              Nie na tym polega cale nieszczescie "dzieci" z bogatych czy bardzo bogatych
                              domow. Wbrew pozorom nagminnego braku szmalu u Kowalskiego, jego dzieci maja o
                              wiele wiekszy wybor niz ten z mega bogatego domu. Pominmy niebezpieczenstwo itd...

                              Wyobraz sobie przyszlego nastepce tronu w GB...urodzil sie w luksusach, ma
                              status, wszystko...oprocz wyboru. Chcialbys tak, bo ja nie...bo to jest zycie w
                              wiezieniu, z wyrokiem na zycie...szmal i status to nie wszystko.
                              • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 18:00
                                Wszystko ma dwie strony (oprocz wstegi Moebiusa).
                                Jak rozumiem, mozemy sie jednak zgodzic, ze calkowicie "wolny wybor", w obecnych realiach jest
                                fikcja?
                                • Gość: ryb Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 18:09
                                  Tak, to jest fikcja. Nawet im dalej pojdziesz w zycie tym bardziej jestes
                                  uzalezniony od bankow, ubezpieczen...itd.
                      • sweetnighter Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 15:33
                        hm hm... czyli jednak istnieja jakies spoleczne uwarunkowania, ktore tak
                        rozumiana wolnosc ograniczaja? no popatrz, ciekawe!
                    • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:21
                      > A dzieci? Coz, nawet biedni
                      > chca realizowac
                      > swoje marzenia. Na taka miare, na jaka moga sobie pozwolic.

                      Oczywiście.
                      Zwłaszcza zwróć uwagę na swoje trzy ostatnie słowa w powyższym cytacie.

                      > Historyk z mojej uczelni omawiajac liberalizm gospodarczy zwrocil uwage na
                      jedn
                      > a rzecz. LibGosp
                      > zaklada ze wszyscy maja "rowny start".

                      Nie znam się na teoriach.
                      Ale chyba coś przekręcasz.
                      Może szło o "równe możliwości"? Rzecz jasna w sensie dostępnych mechanizmów, a
                      nie kasy czy wiedzy.
                      • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 22:59
                        > Może szło o "równe możliwości"? Rzecz jasna w sensie dostępnych mechanizmów, a
                        > nie kasy czy wiedzy.

                        Mechanizm nie jest "rowna mozliwoscia".
                        • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 23:35
                          > Mechanizm nie jest "rowna mozliwoscia".

                          Dlaczego nie?
                          • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 10.01.05, 00:08
                            Bo mechanizm jest tworem teoretycznym.
                            A mozliwosci to realia, a nie teoria.
                            • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:17
                              > Bo mechanizm jest tworem teoretycznym.

                              Ja tak nie uważam.
                              Mechanizm to zbiór reguł, przepisów.
                              Co w tym nierealnego?

                              > A mozliwosci to realia, a nie teoria.

                              Możliwości są nieograniczone. No, prawie.
                              • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 10.01.05, 00:21
                                > Ja tak nie uważam.
                                > Mechanizm to zbiór reguł, przepisów.
                                > Co w tym nierealnego?

                                To ze reguly, przepisy musza funkcjonowac.
                                Swoja droga, mowisz o regulach, przepisach.... czy nie ograniczaja one przypadkiem WG?

                                > Możliwości są nieograniczone. No, prawie.

                                Mozliwosci, jako zakres wykonalnosci "regul, przepisow" o ktorych mowisz.

                                Mozemy wprowadzic przepis ze wszyscy ktorzy przechodza ulice maja lewitowac nad jadacymi
                                samochodami. Tyle ze nie ma mozliwosci by ten przepis zadzialal w rzeczywistosci.
                                • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:28
                                  > To ze reguly, przepisy musza funkcjonowac.
                                  > Swoja droga, mowisz o regulach, przepisach.... czy nie ograniczaja one
                                  przypadk
                                  > iem WG?

                                  Gospodarki funkcjonują na terenie państw. Państwa ustalają reguły gry.
                                  Oczywiście, im mniej tych reguł tym lepiej.
                                  Np. podmiot gospodarczy musi być zarejestrowany. Nie wiem po co, ale pewnie
                                  jest to słuszne.

                                  > Mozliwosci, jako zakres wykonalnosci "regul, przepisow" o ktorych mowisz.

                                  Wykonalne, czy nie, każdy ma reguły jednakowe.
                                  Podobnie jak ta reguła lewitowania. Ale to chyba bzdurny przepis.
                                  • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 10.01.05, 00:31
                                    > Gospodarki funkcjonują na terenie państw. Państwa ustalają reguły gry.
                                    > Oczywiście, im mniej tych reguł tym lepiej.

                                    A co uznajesz za minimum?

                                    > Np. podmiot gospodarczy musi być zarejestrowany. Nie wiem po co, ale pewnie
                                    > jest to słuszne.

                                    A co jeszcze?

                                    > Wykonalne, czy nie, każdy ma reguły jednakowe.

                                    O nie. Bo wlasciciel fabryki ma inne reguly niz jej pracownik, nieprawdaz?
                                    • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:38
                                      > A co uznajesz za minimum?

                                      Nie wiem.

                                      > A co jeszcze?

                                      Nie wiem.

                                      > O nie. Bo wlasciciel fabryki ma inne reguly niz jej pracownik, nieprawdaz?

                                      Reguła jest taka - możesz być właścicielem fabryki.

                                      PS. Przestań mnie wypytywać. Teraz miała być Twoja kolej podawania rozwiązań.
                                      Ale możne jutro, co? Mam jeszcze sporo roboty :( A i tu muszę zajrzeć tam i
                                      siam.
                                      • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 10.01.05, 00:46
                                        NIe wiem, nie wiem.... no tak, to zalatwia sprawe :/
                                        Czemu unikasz konkretow?

                                        > Reguła jest taka - możesz być właścicielem fabryki.

                                        Tak hop-siup? A Ty mnie nim mianujesz?
                                        Jakie szanse zostania wlascicielem fabryki ma wg Ciebie Chinka zarabiajaca 30 centow na godzine?

                                        >
                                        > PS. Przestań mnie wypytywać.

                                        Nie ograniczaj mojej wolnosci

                                        > Teraz miała być Twoja kolej podawania rozwiązań.

                                        Dlaczego mam poddawac sie Twoim regulom? Dlaczego mam rezygnowac z mojej wolnosci?


                                        Do jutra.
                • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:03
                  Na początek polecam przypomnienie so
                  > bie
                  > dystynkcji pomiędzy wolnością pozytywną i negatywną (tu np. fromm będzie
                  dobry)

                  A co to takiego?
                  Możesz objaśnić, przybliżyć?
                  • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 18:15
                    Negatywna - "nikt nie zmusza mnie bym...."
                    Pozytywna - "mam prawo do..."

                    Tak w skrocie.

                    Przyklad. teoretycznie zapewniono mi "wolnosc negatywna" jesli idzie o wybor operatora
                    telekomunikacyjnego - moge wybrac sobie dowolna firme oferujaca takie uslugi. Ale np. w moim
                    rejonie jest tylko jeden operator i bardzo dba o to, zeby inni operatorzy nie zdobyli tego rynku. Nie
                    mam wiec "wolnosci pozytywnej" bo de facto nie mam prawa wybrac innego operatora (bo takich nie
                    ma tam gdzie mieszkam)

                    Chince nikt nie zabrania wyemigrowac. W praktyce nie moze tego zrobic bo jej na to np. nie stac. Nie
                    ma wiec w tym przypadku "wolnosci pozytywnej", choc "negatywna" zostala zapewniona.
                    • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 19:11
                      Dzięki za objaśnienie.

                      Ktoś na poważnie zakłada możliwość realizacji wolności pozytywnej, tu na ziemi?
                      W tym jeszcze tysiącleciu?
                      Kogoś dziwi, że nie ma takiej teraz? Jakie są podawane kroki do jej osiągnięcia?
                      • wykrywacz.klamcow Re: Maria K. poluje na Biedronki 09.01.05, 20:16
                        > Ktoś na poważnie zakłada możliwość realizacji wolności pozytywnej, tu na ziemi?
                        > W tym jeszcze tysiącleciu?
                        > Kogoś dziwi, że nie ma takiej teraz?

                        Mowiles o wolnosci wyboru (np. w kontekscie owej pani z Biedronki).
                        Mowiles o wybieraniu "wlasciwych ludzi" (nie glosujmy na tych ale na tamtych)

                        Bez wolnosci pozytywnej powyzsze nie jest w ogole wykonalne.
                        Czy aby sam sobie nie przeczysz?
                        • Gość: az Re: Maria K. poluje na Biedronki IP: 62.233.232.* 09.01.05, 20:34
                          > Mowiles o wolnosci wyboru (np. w kontekscie owej pani z Biedronki).
                          > Mowiles o wybieraniu "wlasciwych ludzi" (nie glosujmy na tych ale na tamtych)
                          >
                          > Bez wolnosci pozytywnej powyzsze nie jest w ogole wykonalne.
                          > Czy aby sam sobie nie przeczysz?

                          Nie kumam.
                          Mówię o wolności realnej, nie jakiejś "pozytywnej" (czytaj: no właśnie jak? -
                          absolutnej?).
            • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:01
              > „wolnośc w ogóle”,
              > jesli się nie bierze pod uwagę istniejących nierówności, jest zawsze
              wolnością
              > silniejszego

              Nierówności zawsze będą.
              Silniejszy ma większe możliwości.
              Ale każdy wolny człowiek ma możliwości.
          • ziemiomorze Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 05:07
            Gość portalu: az napisał(a):

            > Brawo. Wielki postęp.
            > Oto jest pytanie. A nie wyrywkowe ocenianie rzeczywistości, np. biedronek i
            > innych mrówek.

            Azzy - lubie z Toba rozmawiac, ale jesli czesciej mi bedziesz przed nosem
            machal belfersko uniesionym paluchem, to zaczne kasac.
            ;-)

            > Dobrem jest pozwolić ludziom być wolnymi ludźmi.
            > Złem jest niewolić ludzi nawet dla ich "dobra".

            Czyli idealnym systemem spolecznym w naszej kulturze bylaby anarchia? Obawiam
            sie, ze jakas doza zniewolenia uszczesliwia - reguly, przepisy, egzekwujacy je
            i ustanawiajacy. Tak mi sie wydaje, ze jakbym na to nie patrzyla, to ludzie
            niewola sie sami; skoro robia to na wlasne zyczenie, byc moze daloby sie
            zalozyc, ze powoduje nimi ich wlasne dobro.
            Mam robocza hipoteze, ze mala, 'zdrowa' dawka zniewolenia (o to chodzi? gdzie
            jest granica miedzy 'mala' a 'zbyt duza'?) w praktyce wspolczesnosci jest nie
            do zrealizowania - glownie ze wzgledu na to, ze ludzi jest za duzo i proste
            reguly malych spolecznosci po prostu pekly by w szfach przy probie przymiarki,
            a za polityke nie biora sie Oswieceni. Ciekawe czemu,
            • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:33
              > Azzy - lubie z Toba rozmawiac, ale jesli czesciej mi bedziesz przed nosem
              > machal belfersko uniesionym paluchem, to zaczne kasac.
              > ;-)

              Your choice Lady.
              Gryź. Wtedy ja wybiorę co dalej.

              > Czyli idealnym systemem spolecznym w naszej kulturze bylaby anarchia? Obawiam
              > sie, ze jakas doza zniewolenia uszczesliwia - reguly, przepisy, egzekwujacy
              je
              > i ustanawiajacy.

              Co to takiego anarchia? Nie mam dobrych skojarzeń.
              Jakaś doza - owszem.

              > Tak mi sie wydaje, ze jakbym na to nie patrzyla, to ludzie
              > niewola sie sami; skoro robia to na wlasne zyczenie, byc moze daloby sie
              > zalozyc, ze powoduje nimi ich wlasne dobro.

              Masz rację.
              Ludzie popierają programy polityczne, które mówią - załatwimy Tobie, załatwimy
              za Ciebie. Co prawda wiążą się z tym ograniczenia, ale w sumie jest luzik.

              > za polityke nie biora sie Oswieceni. Ciekawe czemu

              Myślę, że trochę się biorą. Tu widzę jeden problem - trzeba ich wybrać. Amen.
              No dobra, teraz możemy już przejść do pogaduszek o pogodzie. Chyba, że dalej
              chcesz płakać nad losem świata...
        • sweetnighter Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 21:16
          osobiście nie sądzę, żeby wyjściem był „powrót do natury”, do jakiegoś rzekomo
          zagubionego wraz z cywilizacją stanu pierwotnego szczęścia. to utopia, miraż i
          przepis na raczej jałową egzystencję, przynajmniej w moim odczuciu. choć
          niektórym ludziom może to odpowiadać. generalnie jesteśmy ludźmi cywilizacji
          XXI w. i nie ma co temu zaprzeczać, postęp cywilizacyjny nie jest przeciez zły
          sam w sobie, przeciwnie, to on czyni nas coraz bardziej ludźmi. chodzi raczej o
          pewną zmianę reguł, o to, by nad tą cywilizacją odzyskac wiekszą kontrolę i
          nadać jej bardziej „ludzki” charakter (przez np. co rozumiem „people before
          profits”, nie odwrotnie, jak to jest w kapitalizmie; zatem „dobre” - w planie
          społecznym oczywiście - to dla mnie oznacza, że w centrum jest człowiek, jego
          potrzeby, nie zysk i sprzedaż jako miara wszechrzeczy). wprawdzie nie mam
          gotowych recept, ale jedno wydaje mi się pewne – tego się nie osiągnie drogą
          żadnej „moralnej odnowy” (vide bojkoty itp.), ale własnie zmiany warunków
          funkcjonowania systemu zmiany paradygmatu. dużo szyderstwa kieruje się pod
          adresem antyglobalistów, z pewnością jest w nich sporo naiwności (oni np.
          wierzą w bojkoty), ale jesli chodzi o diagnozę problemów, trudno odmówic im
          racji. a przecież dostrzeżenie wad, krzywd i niesprawiedliwości to konieczny
          pierwszy krok by mysleć, jak im zaradzić, nawet jeśli nie ma się od razu
          gotowego, spójnego programu pozytywnego. wyśmiewają ich ludzie, którzy
          uwazają, że wszystko jest w zasadzie ok, a próby „naprawiania świata” to
          niebezpieczna utopia. A tych negatywów jest sporo i co więcej, maja one źródła
          społeczne (w organizacji życia społecznego) a nie w „naturalnym porządku”,
          bo „świat nie jest sprawiedliwy”. nikt nie mówi o stwarzaniu raju na ziemi, ale
          akurat jest kilka dziejących sie dzień w dzień „man-made disasters”, którym,
          jeśli mamy trochę warażliwości na krzywdę, powinnismy próbowac zaradzić, w
          każdym razie zastanawiac się nad tym. no i jest sporo doraźnych akcji, w które –
          mając świadomość ich połowiczności – warto się angażować. moim zdaniem może
          byc to xródło satysfakcji.

          te dylematy – ucieczka od cywilizacji vs. działanie na rzecz jej zmiany – były
          żywe w ruchu kontrkulturowym w latach 60. kontrkultura to nie tylko komuny
          hipisowskie, ale też np. Students for a Democratic Society z ciekawym programem
          pozytywnym. ciekawą ideą w kontrkulturze było, że kształty nowej rzeczywistości
          tworzą się wewnątrz ruchu, a działając wspólnie z innymi można osiągnąć
          samorealizację w planie jednostkowym, bedąc juz niejako „poza systemem”, choc
          nie uciekajac od rzeczywstosci; to jakby zniesienie tego przeciwieństwa
          między „publiczne” a „prywatne”. Polecam świetną monografię A.
          Jawłowskiej „Drogi kontrkultury”.


          ziemiomorze napisała:

          > Ile razy chce ugryzc temat 'jak uciec od systemu', tyle razy nieuchronnie
          > dochodze do wniosku, ze jedyna droga jest wyniesienie sie w Bieszczady,
          > zywienie szarancza i mycie we wodzie ze studni. Gdzie sa granice, na ile
          mozna
          > sie zgodzic na zycie w tym, co (o ile sie to widzi/uzna) brudzi? I nie chodzi
          > mi tu o dosc kosztowna mozliwosc czucia sie lepszym (pokusa jest, i to czesto
          > realizowana, u wszelkiej masci 'innych' - wegetarian, zenkow, angazujacych
          sie
          > politycznie), ale o ochrone siebie bez ogladania sie na pokusy w postaci
          > racjonalizacji dzialan latwiejszych. Ok, w koncu pytam sie o to, co dobre a
          co
          > zle. Ktos wie?
          >
          > z.
          >
          > PS Chodzi o plyte Weather Report?
          • ziemiomorze Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 05:14
            OK, nastepnym razem zaznacze, kiedy ironizuje.
            Nie uwazam, aby neiczeste mycie w zimnej wodzie i geograficzne odciecie sie od
            swiata mediow i konsumpcji bylo lekarstwem na moralne rozterki; przeciwnie:
            zaszycie sie na uboczu cywilizacji (jako rezygnacja) jest w jakims sensie jej
            wsparciem. Ucieczka od systemu jest w ten system wpisana; no i - jak zauwazyla
            postac z pewnego kultowego komiksu - 'walka z Babilonem moze stac sie Babilonem
            samym w sobie', hołk indid.

            Akcje antyglobalistow odbieram raczej jako probe wskazania palcem problemu niz
            dzialanie wymierzone w to, co postrzegaja jako wymagajace zmiany. Draznic moze
            jedynie tendencja do zafiksowania sie w fazie sprzeciwu; dosc infantylna i w
            dluzszej perspektywie niewiele wnoszaca (widac to po kryzysie ruchu). No i -
            dzielenie na 'my' i 'oni', chociaz sporo rzeczy ulatwia, zazwyczaj szkodzi
            (znowu: za duzo pokus, min. ladowania ego 'lepszoscia' - po obu stronach).

            Myslac o sprzeciwie, nie mialam na mysli 'zrodla satysfakcji', ale o obronie
            siebie, w jakiejs tam perspektywie - wlasnej integralnosci. Na ile w imie
            obrony przed cierpieniem kompromisow moralnych mozna sie zgodzic, na ile
            usprawiedliwiac biernosc w poszerzaniu swiadomosci; gdzie w tym wszystkim
            zaczyna sie hipokryzja (tak mi sie wydaje, ze gdzies sie zaczyna, ale to moze
            jutro, bo zasypiam). Itd,
            • sweetnighter Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 13:47
              ależ dokładnie w tym sensie użyłem terminu satysfakcja. dlatego też wspomniałem
              o kontrkulturowej idei tworzenia nowych form życia wewnątrz ruchu, tworzenia
              przestrzeni, w której można integralnośc osobowości zachować, jednocześnie się
              od rzeczywistości nie izolując, przeciwnie, próbując zmieniać ją na lepsze - i
              to nawet niezaleznie od tego, czy nam się to ostateczny uda, czy nie.

              jedno jest pewne – jeśli się chce skutecznie bronic przed współudziałem w
              brzydkich praktykach systemu, to nalezy je probować zmienić, bo manifestując
              sprzeciw _wyłącznie_ akcjami typu „nie kupię tego”, „zbojkotuję to” musi się
              popaść w liczne sprzeczności. można powiedzieć, że u samych korzeni takiej
              postawy tkwi pewna hipokryzja, niezelażnie od tego, gdzie zechcesz sobie
              ustawic indywidualną granicę tak rozumianego „sprzeciwu”.
              • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:47
                > jedno jest pewne – jeśli się chce skutecznie bronic przed współudziałem w
                > brzydkich praktykach systemu, to nalezy je probować zmienić, bo manifestując
                > sprzeciw _wyłącznie_ akcjami typu „nie kupię tego”, „zbojkotu
                > ję to” musi się
                > popaść w liczne sprzeczności. można powiedzieć, że u samych korzeni takiej
                > postawy tkwi pewna hipokryzja, niezelażnie od tego, gdzie zechcesz sobie
                > ustawic indywidualną granicę tak rozumianego „sprzeciwu”.

                Dobre praktyki lepiej tworzyć samemu niż zmieniać walką i nakazami brzydkie
                praktyki innych.
          • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 18:43
            > generalnie jesteśmy ludźmi cywilizacji
            > XXI w. i nie ma co temu zaprzeczać, postęp cywilizacyjny nie jest przeciez
            zły
            > sam w sobie, przeciwnie, to on czyni nas coraz bardziej ludźmi. chodzi raczej
            o
            > pewną zmianę reguł, o to, by nad tą cywilizacją odzyskac wiekszą kontrolę i
            > nadać jej bardziej „ludzki” charakter (przez np. co rozumiem „
            > ;people before
            > profits”, nie odwrotnie, jak to jest w kapitalizmie;

            O postępie i stawaniu się bardziej ludźmi - mam nieco inne zdanie.
            Ale niepoją mnie Twoje słowa "by nad tą cywilizacją odzyskac wiekszą kontrolę".
            Czuję się zagrożony.
            Zmianę reguł najlepiej osiągnąć pokazując ich działanie w praktyce. Już
            kilkakrotnie w tym wątku proponowałem innym - zbudujcie "ludzką" fabrykę.
            Założę się, że wtedy ta "kapitalistyczna" padnie, a i postęp pewnie się dokona.
            • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 20:22
              > Założę się, że wtedy ta "kapitalistyczna" padnie, a i postęp pewnie się dokona.

              NIE padnie, bo ta "ludzka" nie zabierze jej wszystkich chetnych do pracy - tez musi brac pod uwage
              warunki rynkowe i nie moze sobie pozwolic na nadzatrudnienie.
              I, jesli nie wkroczy tu cos co nazwiemy "swiadomoscia konsumenta", w dluzszym okresie padnie z
              powodu wyzszych kosztow pracy.
              • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 21:05
                > NIE padnie, bo ta "ludzka" nie zabierze jej wszystkich chetnych do pracy -
                tez
                > musi brac pod uwage
                > warunki rynkowe i nie moze sobie pozwolic na nadzatrudnienie.

                Można zbudować drugą, obok. Też "ludzką".

                > I, jesli nie wkroczy tu cos co nazwiemy "swiadomoscia konsumenta", w dluzszym
                o
                > kresie padnie z
                > powodu wyzszych kosztow pracy.

                Kurde, znów każą mi gdzieś wkraczać. To ma być postęp, owo wkraczanie?
                Pytałem już o tani bilet na księżyc?
                • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 22:03
                  > Można zbudować drugą, obok. Też "ludzką".

                  Owszem. I co, "caly narod buduje ludzkie fabryki"? Wierzysz ze nastapi takie cos? Ze taka "rewolucja"
                  nie zgarnie po drodze innych, teraz nieznanych, kosztow?
                  A przy powolnym procesie to o czym mowisz nie bedzie skuteczne.

                  > Kurde, znów każą mi gdzieś wkraczać. To ma być postęp, owo wkraczanie?

                  A jak, robimy hop siup i juz mamy postep?
                  Tak sie nie da. Chcesz latwych i prostych rozwiazan, a takich niestety (na szczescie?) nie znajdziesz.

                  > Pytałem już o tani bilet na księżyc?

                  Jeszcze nie. Tam jest wieksza wolnosc gospodarcza?
                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 22:39
                    > Owszem. I co, "caly narod buduje ludzkie fabryki"? Wierzysz ze nastapi takie
                    co
                    > s? Ze taka "rewolucja"
                    > nie zgarnie po drodze innych, teraz nieznanych, kosztow?
                    > A przy powolnym procesie to o czym mowisz nie bedzie skuteczne.

                    Jaki naród? Ludzie aktywni.
                    To nie kwestia wiary. To pragmatyzm.
                    I zawsze znajdą się kontestatorzy, zazdrośnicy, ...

                    > A jak, robimy hop siup i juz mamy postep?
                    > Tak sie nie da. Chcesz latwych i prostych rozwiazan, a takich niestety (na
                    szcz
                    > escie?) nie znajdziesz.

                    Znów samodzielnie zgadujesz.
                    Gdzie ja powiedziałem, że to łatwe i proste?
                    Łatwo i prosto jest uchwalić wyższe podatki.

                    > Jeszcze nie. Tam jest wieksza wolnosc gospodarcza?

                    Znów sie mylisz. Już pytałem. ;)
                    Tam nie ma ograniczających.
                    • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 22:57
                      > Jaki naród? Ludzie aktywni.
                      > To nie kwestia wiary. To pragmatyzm.
                      > I zawsze znajdą się kontestatorzy, zazdrośnicy, ...

                      Jak powiedzialem. Ma to sens, jesli stanie sie szybko, a konsument bedzie odczuwal roznice i bedzie
                      chcial zaplacic wiecej za towar wyprodukowany etycznie. Tyle ze to utopia.

                      > Znów samodzielnie zgadujesz.
                      > Gdzie ja powiedziałem, że to łatwe i proste?
                      > Łatwo i prosto jest uchwalić wyższe podatki.

                      "wybuduj fabryke" - to wlasnie latwe i proste rozumowanie. Wiesz ile wymaga zbudowanie fabryki?
                      Jakich nakladow srodkow na starcie? Wchodzimy w temat porownania Rockefelera juniora i np.
                      Kowalskiego

                      > Znów sie mylisz. Już pytałem. ;)
                      > Tam nie ma ograniczających.

                      Jestes pewny?

                      A co powiesz na to:

                      "Przypomnijmy, że okazja trafiła się nam w grudniu w komputerowej sieci Internet. Do zakupu działek
                      na naszym naturalnym satelicie zapraszała Księżycowa Ambasada - amerykańska spółka, która rości
                      sobie prawo do posiadania Księżyca na własność (pisaliśmy o tym w "Magazynie" z 20 grudnia)"

                      "W roku 1980 Hope [wlasciciel spolki "Ksiezycowa Ambasada"] na swym roszczeniu do Księżyca uzyskał
                      podpis lokalnego urzędu w hrabstwie San Francisco, a w amerykańskim urzędzie patentowym zastrzegł
                      sobie prawa autorskie do pomysłu sprzedaży księżycowych działek"

                      "Hope wysłał jeszcze rządom USA i ZSRR rachunki po 55 tys. dolarów za zaśmiecenie jego Księżyca."

                      "Okazało się przy tym, że Dennis Hope ustanowił całą konstytucję, która obowiązuje na Księżycu. Nie
                      obowiązuje więc zasada "wolnoć Tomku w swoim domku"."

                      Tyle zartem, a na powaznie:

                      "XXXIV sesja ONZ w 1979 r. jednomyślnie uchwaliła Porozumienie regulujące działalność państw na
                      Księżycu"

                      "Wśród 21 artykułów ustawy, regulującej różne rodzaje aktywności ludzkiej na Księżycu, znajduje się
                      m.in. zakaz umieszczania tam broni masowej zagłady, instalacji wojsk i prowadzenia manewrów."


                      Mowilem, ze masz nierealny obraz rzeczywistosci :"P
                      • wykrywacz.klamcow Link do zrodel: 09.01.05, 22:57
                        serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34137,93906.html?as=1
                      • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 09.01.05, 23:41
                        > "wybuduj fabryke" - to wlasnie latwe i proste rozumowanie

                        Widzę tu trudności.
                        Podaj lepsze rozwiązanie.

                        > "XXXIV sesja ONZ w 1979 r. jednomyślnie uchwaliła Porozumienie regulujące
                        dział
                        > alność państw na
                        > Księżycu"

                        Uuu...
                        Lecę dalej w takim razie.
                        Cholera, znów nie przewidziane wydatki...
                        Która część Wszechświata jest jeszcze dziewicza?
                        ;)
                        • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 23:51
                          > Widzę tu trudności.
                          > Podaj lepsze rozwiązanie.

                          Moze Ty dla odmiany podaj rozwiazanie wykonalne? Wykonalne dla mnie, dla Ciebie?

                          > Uuu...
                          > Lecę dalej w takim razie.
                          > Cholera, znów nie przewidziane wydatki...
                          > Która część Wszechświata jest jeszcze dziewicza?

                          Holandia rosci(la) sobie prawa do calej przestrzeni kosmicznej ktora jest nad ich obszarem....
                          • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:07
                            > Moze Ty dla odmiany podaj rozwiazanie wykonalne? Wykonalne dla mnie, dla
                            Ciebie?

                            Nie dam rady, jak sądzę.
                            Jesteś(cie) workiem bez dna.

                            > Holandia rosci(la) sobie prawa do calej przestrzeni kosmicznej ktora jest nad
                            i
                            > ch obszarem....

                            Hm, pomyślę o innych wymiarach...
                            • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 10.01.05, 00:08
                              > Nie dam rady, jak sądzę.
                              > Jesteś(cie) workiem bez dna.

                              A co na to WG?
                              • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:13
                                > A co na to WG?

                                To samo.
                                Popyt na "się należy" zdecydowanie przewyższa podaż.
                                • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 10.01.05, 00:18
                                  > To samo.
                                  > Popyt na "się należy" zdecydowanie przewyższa podaż.

                                  Czy uwazasz, ze zadanie ludzkich warunkow pracy to "sie nalezy"?
                                  • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:22
                                    > Czy uwazasz, ze zadanie ludzkich warunkow pracy to "sie nalezy"?

                                    Tak.
                                    Zwłaszcza, jeśli jedni robią to w imieniu drugich.
                                    • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 10.01.05, 00:27
                                      > Tak.

                                      A nie nalezy sie?

                                      > Zwłaszcza, jeśli jedni robią to w imieniu drugich.

                                      Dlaczego?
                                      • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:34
                                        > > Tak.
                                        >
                                        > A nie nalezy sie?

                                        Nic się nikomu nie należy.

                                        > > Zwłaszcza, jeśli jedni robią to w imieniu drugich.
                                        >
                                        > Dlaczego?

                                        Każdy powinien zająć się życiem swoim i osób mu najbliższych.
                                        Ewentualnie może budować fabryki z "ludzką twarzą".
                                        • wykrywacz.klamcow Re: Biedronki tego swiata 10.01.05, 00:37
                                          > Nic się nikomu nie należy

                                          Nie nalezy Ci sie powietrze, masz natychmiast przestac oddychac!



                                          > Każdy powinien zająć się życiem swoim i osób mu najbliższych.

                                          A czy jesli zajmuje sie zyciem/interesami swojej dziewczyny, to nie robie tego "w imieniu drugich"?

                                          > Ewentualnie może budować fabryki z "ludzką twarzą".

                                          A jakies mniej utopijne recepty?
                                          Dasz mi kredyt na taka fabryke?
                                          • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 10.01.05, 00:39
                                            Muszę kończyć na dziś.

                                            Do jutra :)
    • Gość: az Re: Biedronki tego swiata IP: 62.233.232.* 08.01.05, 16:26
      > Wszystkie awantury na temat polityki tego sklepu wobec pracownikow
      > zaowocowaly natarciem lekkostrawnych telewizyjnych reklam; popyt na tanie
      > towary, ktore siec Biedronki oferuje, nie spadl.

      A idź Ty, z.
      Zrobiłaś ze mnie Filipa z ...
      Skąd mam wiedzieć o awanturach i natarciach?
      Na co mnie to?!
    • blue_as_can_be Re: Biedronki tego swiata 08.01.05, 23:03
      straszne jest to, ze identyczne praktyki jak w biedronce odbywaja sie we
      wszystkich sieciach. a takze poza sieciami, lacznie z malym sklepikiem kolo
      mojego domu. i na tym polega megahipokryzja i megamistyfikacja.

      w koncu zastanawiasz sie: a moze by tak w ogole przestac jesc (myc sie,
      sprzatac, etc.).

      alternatywa jest taka: Bieszczady albo natychmiast przestac o tym myslec.
      inaczej sie zwariuje.
    • sdfsfdsf Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 01:17
      moze ziemio, moze morze co tam slychac dawno cie nie widzialem, slyszalem
      wiem slychac biedronka, ale co poza tym?;)
      • ziemiomorze Re: Biedronki tego swiata 09.01.05, 05:17
        Sdefan - moze raczej sie porozummy na priwie, bardzo jestem ciekawa, jak teraz
        wyglada gastarbaiterstwo w Ladku itd? Tylko nie na gazeciany, bo mi nie dziala,
        wole ziemiomorze@tlen.pl

        czulko
    • Gość: ryb do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 17:31
      Bo co? Bo wyprodukowane w chinach? Za tanio? Czy moze nie przez ludzi...A prawda
      jest taka ze biznes sie musi krecic, zeby tym bezrobotnym ktos musial
      wyplacac...i zeby ci biedni studenci czy bezrobotni mogli kupic sobie tanie
      zarcie. Co wyzysk pracownikow? Bzdura...wyzyskiem jest zaprzagniecie konia do
      pluga i danie mu troche owsa...co nie ma konta w banku? To mu ku..a zalozyc
      trzeba a nie biedne zwierze wykorzystywac!!!
      • aretha04 Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 17:40
        Rybie, nie denerwuj się, bo niedobrzy ludzie mogą w sieć Cię złapać:)))
        pozdr.
        A.
        • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 17:58
          Puszczaja co chwile jakies prawie ze rasistowskie tematy...tak samo Angol moze
          powiedziec korzystajac z uslug Ikea...co? produkowane w Polsce? przez ta tania
          sile robocza, nie kupuje! Czujesz, kompletna bzdura...i jeszcze jaj czytam o
          jakiej biednej kierowniczce Biedronki wykorzystywanej przez sama siebie...tak
          przez sama siebie, bo trzeba pracowac a nie siedziec i pieprzyc glupoty...ta
          sama robote inny zrobilby w 7 godzin a nie 16...produktywnosc rzedu 30% i potem
          sie dziwi ze to tyle czasu zajmuje.
          • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 18:02
            Skad wiesz jaka byla jej produktywnosc?
            Mozesz podac zrodlo tych danych?
            • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 18:11
              Podejrzewam ze kiepska, fakt ze podejrzewam...poniewaz uwazam ze kiepska byla
              kierowniczka, prawdopodobnie z tych, ktora wszystko sama chciala zrobic, nie
              potrafiac delegowac...po prostu, zly czlowiek na zlym stanowisku.
              • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 18:16
                Podejrzewasz...
                I na podstawie przypuszczen wydajesz wyrok? Fuj.
                • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 18:22
                  Wydaje wyrok, bo to jest tylko sklep...no, sklep. Nie korporacja w ktorej musisz
                  zrobic samemu tygodniowy payroll dla 100 tys. osob. Wtedy zaden komputer ci nie
                  pomoze...A sklep, tylko sklep, w ktorym zatrudniane sa jeszcze inne osoby i
                  takie fiasko? Czyli, albo nie potrafi delegowac, albo liczyc albo wszystko
                  razem...w takim wypadku nie powinna byc kierowniczka tylko sprzataczka...i tez
                  uwaznie spogladalbym jak ona sprzata.
                  • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 20:27
                    Te inne osoby zapieprzaja czasem po 12-16 godzin
                    Swego czasu kasjerki w Makro Cash&Carry pracowaly CALA zmiane stojac na nogach, bo pracodawca
                    oszczedzal i nie kupil im nawet stolkow. Przerwa zeby pojsc do WC? Wykluczone!

                    Nie wiem jak to funkcjonowalo w Biedronce, ale daleki bylbym od wydawania wyrokow, gdy nie mam
                    pojecia o tym jakie sa tam realia. Pytam ponownie - wiesz jak to wygladalo w praktyce? Opowiedz...
                    • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 21:36
                      To Ci odpowiadam...jaki kierownik/kierowniczka sklepu taki sklep i takie
                      traktowanie ludzi. Bardzo i to bardzo w to watpie, ze miedzynarodowa firma taka
                      jak Makro miala tego rodzaju policies. Z drugiej strony wiem ze pracownicy,
                      szczegolnie ci zwolnieni maja bardzo wielka wyobraznie. Odpowiednio nakreceni
                      zaczna opowiadac ze jeszcze ich przykuto do tych kas...Nie wierze w to co mowia,
                      nawet ze wzgledu na to, ze przy ilosci osob pracujacych w Makro i braku przerw
                      do WC nie doszlo do "tragicznych wypadkow przy pracy" w postaci posikania przez
                      conajmniej jedna osobe dziennie. Z trzeciej strony, kto powiedzial ze kasierka
                      ma siedziec w pracy? To takie normy? Zaraz uslyszymy ze listonosze tez biedni,
                      bo poczta nie wozi za nimi kibli...no i chirurdzy - przepraszam pana uspionego
                      pacjeta ale sikac mi sie chce, zylo prosze przestac krwawic na ten czas.
                      • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 22:20
                        > To Ci odpowiadam...jaki kierownik/kierowniczka sklepu taki sklep i takie
                        > traktowanie ludzi. Bardzo i to bardzo w to watpie, ze miedzynarodowa firma taka
                        > jak Makro miala tego rodzaju policies.

                        Rybie. Nie udawaj dziecka. Jesli takie akcje sie dzialy sie w polskich marketach, to ktos byl za to
                        odpowiedzialny. Jesli przelozeni szefow tych marketow o tym "nie wiedzieli", nalezaloby zapytac czy sa
                        to odpowiednie osoby na te stanowiska.

                        > Z drugiej strony wiem ze pracownicy,
                        > szczegolnie ci zwolnieni maja bardzo wielka wyobraznie. Odpowiednio nakreceni
                        > zaczna opowiadac ze jeszcze ich przykuto do tych kas...

                        Ciekawe czemu ich "wyobrazenia" podziela rowniez Panstwowa Inspekcja Pracy... kontrolerzy rowniez
                        byli "nakreceni"?

                        > Nie wierze w to co mowia,
                        > nawet ze wzgledu na to, ze przy ilosci osob pracujacych w Makro i braku przerw
                        > do WC nie doszlo do "tragicznych wypadkow przy pracy" w postaci posikania przez
                        > conajmniej jedna osobe dziennie.

                        Jak stwierdzila wspomniana Panstwowa Inspekcja Pracy, kobiety nosily (byly zmuszane) Pampersy....
                        Brzmi smiesznie? Wiem. Tyle ze to jest prawda.
                        Wedle raportu PIP doszlo wsrod pracownikow do "trwalego uszczerbku zdrowia".

                        > Z trzeciej strony, kto powiedzial ze kasierkama siedziec w pracy? To takie normy?

                        Tak, takie normy. Zapewnienie "ludzkich warunkow pracy".
                        Przyjmujac Twoja argumentacje - kto powiedzial, ze pracownik ma pracowac 8 godzin, a nie 24? Kto
                        powiedzial, ze pracownik ma pracowac w warunkach zapewniajacych mu bezpieczenstwo i ochrone
                        zdrowia? (Wiesz, w tym staniu przez 8h to chodzi o zdrowie, i ryzyko trwalej utraty zdrowia)

                        > Zaraz uslyszymy ze listonosze tez biedni,
                        > bo poczta nie wozi za nimi kibli...no i chirurdzy - przepraszam pana uspionego
                        > pacjeta ale sikac mi sie chce, zylo prosze przestac krwawic na ten czas.

                        Rybie, robisz sie smieszny. Przykro mi ze to mowie.

                        Co do owej pani z Biedronki, tu masz wiecej informacji:

                        "Bożena Łopacka udowodniła w sądzie pracy, że kierownictwo sklepu zmuszało ją, pod groźbą
                        zwolnienia, do pracy po kilkanaście godzin na dobę, a za nadgodziny nie płaciło i nie wykazywało ich w
                        ewidencji. Pani Bożena w wyniku przepracowania poroniła."

                        "- Nadgodziny to nie wszystko. Pracownice zmuszano do ciągnięcia na ręcznych wózkach palet, które
                        ważyły tonę, podczas gdy przepisy dopuszczają najwyżej 80 kg. Mamy nie tylko przypadki poronień,
                        ale i uszkodzeń kręgosłupa. Jedna pani jest już inwalidką na wózku - mówi mec. Obara."

                        "Łamanie praw pracowniczych potwierdziła Państwowa Inspekcja Pracy. Po kontroli w 229 z 700
                        sklepów Biedronki stwierdziła, że pracodawca dążył do "uzyskania maksymalnego zysku bez
                        poszanowania istniejącego porządku prawnego". Wnioski do prokuratury dotyczyły jednak tylko szefów
                        pojedynczych sklepów."

                        "Mamy dowody na to, że centrala narzucała system, który de facto był fałszowaniem ewidencji
                        przepracowanych godzin. A nie kupując wózków elektrycznych, wymuszała dźwiganie przez kobiety
                        ciężarów."

                        Calosc tutaj:
                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2477543.html

                        Rybie, to nie jest sprawa pani kierowniczki, ktora nie potrafila delegowac uprawnien. To problem
                        razacego lamania prawa pracy i czegos co ciezko okreslic inaczej, niz "zmuszanie do pracy
                        niewolniczej"

                        Prosze, nastepnym razem zanim zaczniesz wydawac opinie na jakis temat, zastanow sie i poszukaj
                        informacji.
                        • wykrywacz.klamcow A tu masz jeszcze... 09.01.05, 22:29
                          W sprawie samej pani Lopackiej:

                          "Sąd przyznał w uzasadnieniu wyroku, że tych godzin mogło być więcej. Podkreślił, że ewidencja
                          godzin pracy pracowników Biedronki nie odzwierciedlała ich rzeczywistej pracy. ? Kwota
                          odszkodowania oceniona przez powódkę nie pokrywa się w pełni z godzinami nadliczbowymi, ale
                          zabrakło dowodów na to, że powódka pracowała więcej ? powiedziała sędzia Grażyna Borzestowska.
                          Podkreśliła, że w Biedronce obsada kadrowa była niewystarczająca, więc pracownicy musieli pracować
                          ponad normę

                          Bożena Łopacka najpierw pracowała jako kasjerka w Biedronce w Pasłęku, potem była zastępcą
                          kierownika w tym sklepie, a następnie awansowała na kierownika Biedronki w Elblągu. ? Myślałam, że
                          złapałam Pana Boga za nogi, tymczasem był to początek końca. Pracowałam po 300 godzin miesięcznie
                          za 2 tys. zł brutto. Dochodziło do sytuacji, że zostawałam na noc w sklepie i spałam na stołach
                          warzywnych ? zaznaczyła."

                          ww2.tvp.pl/tvppl/120,20040928121782.strona

                          Jak wyobrazasz sobie delegowanie uprawnien przy niewystarczajacej kadrze?
                          Ze np. kierowniczka sklepu mogla sobie zatrudnic dodatkowy personel?
                          Jestes w 100% pewny, ze to ona byla osoba uprawniona do podejmowania takich decyzji?
                        • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 22:57
                          Nie znalem tego artukulu. Trudno w to uwierzyc.
                          • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 22:58
                            Latwiej wydawac opinie, prawda? :/

                            Jeszcze jeden link, tym razem inna osoba:

                            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2485418.html
                            • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 23:13
                              Wybacz, cos tu nie gra. Pracowala jako kasjerka, potem zastepca kierownika i
                              awansowala na kierowniczke? To ona przez te wszystkie awanse nie widziala co
                              jest grane? Nawet bedac zastepca kierownika?

                              I co z kasjerki na kierowniczke w dwa lata? Super skok.
                              • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 23:22
                                Rybie, znowu mowisz jak dziecko.
                                Sa firmy (wielkie, transnarodowe korporacje) w ktorych np. pracownikowi potrzebnemu na podrzedne
                                stanowisko serwuje sie wieloetapowy proces rekrutacji - po to, by wydawalo mu sie, ze trafil do
                                superfirmy, i "chwycil pana Boga za nogi", a praca ktora otrzymal jest najlepsza na swiecie.
                                Zanim ten ktos zorientuje sie ze jest cos nie tak, to minie kawalek czasu

                                To tak dziala - w dwa lata zostajesz kierownikiem, choc de facto Twoj zakres obowiazkow nie zmienia
                                sie prawie wcale. Za to wydaje Ci sie, ze jestes doceniany, ze jestes dla firmy wazny - a skoro tak, to
                                moze warto zostac w pracy troszeczke dluzej? Przeciez Cie awansowali, zauwazaja Twoj trud...
                                • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 23:37
                                  Teraz to Ty wydziwiasz. Dwa lata spokojnie wystarcza zeby podjac decyzje czy
                                  chce sie byc partnerem w przestepstwie...

                                  Tylko ze teraz ja sprawdzilem jeden "szczegol". Ten najbardziej dotkliwy
                                  dotyczacy palet. Otoz, manualny wozek do palet podnosi do 2000kg (sam podnosi),
                                  jeden operator, wozek sie latwo i bezpiecznie porusza...Czyli przegiecie, tekst
                                  w gazecie brzmi fatalnie ale jednak tak nie jest...Poszukam dalej, bo ktos musi
                                  bronic biednej biedronki...
                                  • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 23:46
                                    > Teraz to Ty wydziwiasz. Dwa lata spokojnie wystarcza zeby podjac decyzje czy
                                    > chce sie byc partnerem w przestepstwie...

                                    przy jakiej alternatywie? Wylania z pracy i zostania bez pracy?

                                    > Tylko ze teraz ja sprawdzilem jeden "szczegol". Ten najbardziej dotkliwy
                                    > dotyczacy palet. Otoz, manualny wozek do palet podnosi do 2000kg (sam podnosi),
                                    > jeden operator, wozek sie latwo i bezpiecznie porusza...

                                    Podnosi, nie oznacza przemieszcza. Podnosi sie latwo, jest reczna pompa hydrauliczna. Ale zeby
                                    przesunac to z miejsca na miejsce, trzeba uzyc wlasnej sily, zaden mechanizm Cie nie wspomoze.
                                    Przewoziles kiedys cos wozkiem paletowym? Manewrowales nim?
                                    Bo ja tak.

                                    Masz samochod?
                                    Jaki?
                                    Ford Focus to waga okolo tony (troche wiecej). Sprobuj taki pojazd na parkingu
                                    przepchnac sto metrow dalej. Samemu.

                                    > Poszukam dalej, bo ktos musi bronic biednej biedronki...

                                    Biedna, biedna, nieuczciwie przez wszystkich (lacznie z prokuratura i PIP) oskarzana Biedronka...
                                    chlip...
                                    • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 23:59
                                      Wez przestan, jaja sobie chyba robisz. Poczytaj lepiej ogloszenia na prace w
                                      biedronce. Szczegolnie te ponizej.

                                      www.biedronka.pl/strony/i/58.php
                                      Z wozkiem to nie przesadzaj. Kiepskich adwokatow ma ta biedroneczka, oj
                                      kiepskich i kiepskich regionalnych kierownikow...szkoda gadac.



                                      • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 10.01.05, 00:07
                                        > Wez przestan, jaja sobie chyba robisz. Poczytaj lepiej ogloszenia na prace w
                                        > biedronce. Szczegolnie te ponizej.
                                        > www.biedronka.pl/strony/i/58.php

                                        Rybie, to Ty sobie jaja robisz. Czytales linka ktorego podawalem?
                                        Mowa byla o dyspozycyjnosci - w praktyce kilkanascie godzin pracy na dobe z wynagrodzeniem jak za
                                        osiem.

                                        > Z wozkiem to nie przesadzaj. Kiepskich adwokatow ma ta biedroneczka, oj
                                        > kiepskich i kiepskich regionalnych kierownikow...szkoda gadac.

                                        www.mercedes-benz.pl/mb/dostawcze/sprinter/549_8334.jsp
                                        Dostawczy Mercedes Sprinter - masa wlasna dokladnie 1960kg.
                                        Sprobuj to przepchnac z miejsca na miejsce, a potem pomysl ze takie ciezary targaly pracownice
                                        Biedronki.

                                        Zalosne jest, jak bardzo starasz sie obronic to, co powiedziales zanim przeczytales troche faktow - i w
                                        jaki sposob to robisz.
                                        EOT
                                        • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.01.05, 00:20
                                          Prosze, tu znajdziesz lepsze zdjecie prawdziwego wozka, nie samochodu.

                                          www.hss.com/Fae.asp?sysPage=wsHomePage&wsCountry=UK&sysLanguage=[BASE]&resetToGroup=YES
                                          Do tego ten wozek wlasnie jest, reszte jak powiedzialem w swoich pierwszych
                                          postach. Tutaj, widze najazd na sukces, niezdolnych pracownikow do uczciwej
                                          pracy i cala masa bzdur podsycanych przez rozne instytucje, prokurature no i
                                          oczywiscie sad. Zly wyrok, brak wizji i totalny brak zrozumienia. Gdybym byl na
                                          miejscu biedronki, to podalbym do sadu te pania za spanie w sklepie. Bo watpie
                                          ze za to zaplacila...tylko ze im prawdopodobnie nie wypada to zrobic.
                                          • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 10.01.05, 00:26
                                            Rybie. nie osmieszaj sie.
                                            Dwie tony ladunku na wozku paletowym to waga mniej wiecej taka jak Mercedes Sprinter.
                                            Sprobuj tym operowac i manewrowac.
                                            Jak juz mowilem - ja mialem taka okazje. A Ty?

                                            Albo rozmawiamy powaznie, albo robimy sobie jaja.
                                            Jesli chcesz robic sobie jaja, to poszukaj innego watku, lub innego rozmowcy.
                                            • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.01.05, 00:36
                                              Wcale sie nie osmieszam i nie robie sobie jaj. Ta pani byla partnerem w
                                              przestepstwie i Ty dobrze o tym wiesz. Dzieki niej, tego rodzaju dzialalnosci
                                              sie rozszerzaly...i wcale bym sie nie zdziwil gdyby mowila swoim kierownikom
                                              glosno i dobitnie: Ja sobie dam rade, po co mi nowy pracownik...no przeciez mamy
                                              wozek. Szkoda ze sad tego nie zauwazyl. A moze zauwazyl przyznajac jej tylko
                                              35tys. Bo strata dziecka, tego rodzaju niewolnictwo jest przynajmniej warte
                                              350tys...

                                              Ide juz spac, przemysl te sprawe jeszcze raz...tym razem z drugiej strony.
                                              Zauwazysz wtedy pewne nieprawidlowosci w zeznaniach pracownikow. O wozku
                                              pogadamy jutro, pojde do skladu i pobawie sie troche...Dobranoc.
                                              • wykrywacz.klamcow Re: do diabla z biedronkami... 10.01.05, 00:43
                                                > Wcale sie nie osmieszam i nie robie sobie jaj. Ta pani byla partnerem w
                                                > przestepstwie i Ty dobrze o tym wiesz. Dzieki niej, tego rodzaju dzialalnosci
                                                > sie rozszerzaly...i wcale bym sie nie zdziwil gdyby mowila swoim kierownikom
                                                > glosno i dobitnie: Ja sobie dam rade, po co mi nowy pracownik...no przeciez mamy
                                                > wozek.

                                                Rybie, znow spekulujesz. Gdybasz, a liczy sie konkret. Ty juz Te kobiete skazales i poslales na
                                                szubienice. Nie znajac nawet realiow (obojetnie jakie nie byly) jej pracy. Smutne to.

                                                Kierownikowi bedacemu zwierzchnikiem owej Pani postawiono zarzut falszowania dokumentow.

                                                > Szkoda ze sad tego nie zauwazyl. A moze zauwazyl przyznajac jej tylko
                                                > 35tys. Bo strata dziecka, tego rodzaju niewolnictwo jest przynajmniej warte
                                                > 350tys...

                                                Takie jest polskie prawo. Dostala rekompensate za niezaplacone nadgodziny, nic wiecej.
                                                Nie za strate dziecka - proces sadowy nie dotyczyl tej sprawy.

                                                > Ide juz spac, przemysl te sprawe jeszcze raz...tym razem z drugiej strony.

                                                Rybie, mowimy o ustaleniach Inspekcji Pracy. Kwestionujesz kompetencje kontrolerow?
                                                Na jakiej podstawie?
                                                Caly czas spekulujesz i wydajesz zaoczne wyroki, choc dowody procesowe przecza Twoim
                                                spekulacjom. Dlaczego to robisz? Bo wytknalem Ci Twoj blad w ocenie sytuacji?

                                                > Zauwazysz wtedy pewne nieprawidlowosci w zeznaniach pracownikow. O wozku
                                                > pogadamy jutro, pojde do skladu i pobawie sie troche...Dobranoc.

                                                Pojdz. Tylko nie pomyl widlowego (wlasny naped) z paletowym. I popros o zaladowanie go 2tonami
                                                towaru.
                                                • Gość: ryb Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.01.05, 22:59
                                                  Na Twoje posty, argumenty, artykuly gazety, inspektorow raporty i orzeczenie
                                                  sadu. To jest jedna wielka bzdura. Juz napisalem w poprzednim poscie, ze
                                                  Biedronka ma kiepskich adwokatow, niestety musze to powtorzyc...

                                                  Z samego artykulu gazety wynika ze polskie prawo jest przestarzale lub paragrafy
                                                  w tym prawie sa zle interpretowane przez inspektorow, sad i gazete. Przykladem
                                                  tego jest wozek. Polskie prawo dopuszcza do ladunku max. 80kg...Tylko jaki
                                                  wozek? Otoz dzisiaj wykonalem telefon do HSS z zapytaniem o owy wozek,
                                                  poprosilem o potwierdzenie ze jest on LEGALNY i wspomnialem 80kg. Odpowiedz byla
                                                  natychmiastowa: Mylisz z TACZKA...te hydrauliczne wozki przystosowane sa do
                                                  przemieszczania palet do 2 ton! A jak operatorowi jest za ciezko, to powinien
                                                  przeladowac palete do wagi z ktora bedzie sie czul komfortowo.

                                                  Wykrywaczu, Twoje porownanie ze Sprinterem jest tez bardzo mylne bo, tu chodzi o
                                                  wielkosc kol, z czego kola sa zrobione i o lozyska...Jak zalozysz Sprinterowi
                                                  nylonowe kolka z hydrulicznego wozka to z o wiele latwiej go przemiescisz niz
                                                  sprintera z gumowymi oponami na kolach Merca...

                                                  Drugi telefon wykonalem do zaprzyjaznionego kierownika calkiem sporego sklepu
                                                  ktory dostarcza mi chivaski...Wiesz co mi powiedzial? Inwentaryzacje to on robi
                                                  w max. 6 godzin. Sa do tego odpowiednie formy i jak towar masz ulozony
                                                  odpowiednio (w rzedach) na polkach i w magazynie zrobienie inwentaryzacji jest
                                                  "pestka" (naprawde powiedzial: it's nothing)...ale jak masz balagan i nie wiesz
                                                  co robisz, to i tygodnia ci zabraknie - to jego slowa a nie moje.

                                                  Teraz wspomne cos o wydajnosci. Przeczytaj sobie link.
                                                  bankier.pl/wiadomosci/article.html?article_id=1185984
                                                  Sama pani kierowniczka powiedziala ze jak dostala ta prace to myslala ze
                                                  "zlapala pana boba za nogi". Dlaczego ona tak powiedziala, majac juz
                                                  doswiadczenie w pracy w Biedronce. Powiem Ci dlaczego...poniewaz w sklepie w
                                                  ktorym pracowala jako kasjerka, kierownikiem byla osoba ktora wiedziala na czym
                                                  ta praca polega, byla wydajna i dla wszystkich innych na nizszych pozycjach
                                                  praca kierowniczki wydawala sie bardzo latwa, ktora oni sami mogliby
                                                  wykonywac...Nic bardziej blednego. Bedzie sie miotala po sklepie nie wiedzac
                                                  gdzie rece wlozyc, albo bedzie tracila tyle czasu na gadaniu glupot, ze bedzie
                                                  siedziala w pracy po 16 godz. plus, kiedy mogla to wszystko zalatwic w 8.
                                                  Jezeli popatrzysz sie na statystyki w linku, to chyba juz nic wiecej nie musze
                                                  pisac. Jakos sie matematyka dobrze zgadza...

                                                  Jeszcze raz Ci pisze, ze jezeli byla kierowniczka sklepu i sama nie
                                                  przestrzegala przepisow to jest tylko i wylacznie JEJ wina, To ONA byla
                                                  odpowiedzialna za sklep i tylko ONA powinna ponosic konsekwencje za swoja
                                                  nieudolnosc. I nie pisz mi ze sie bala, tych co sa na gorze, bo jak jest taka
                                                  plochliwa, to nie powinna z domu wychodzic a co dopiero byc kierowniczka...

                                                  Zly wyrok ale dzieki Bogu sa jeszcze sady apelacyjne, bo kazdy robi bledy,
                                                  inspektorzy, sady itd. Dlatego trzeba im sie patrzec na lapy i kwestionowac ich
                                                  decyzje, nawet ze wzgledu na to, zeby wiedzieli, ze my obywatele czuwamy!...A co
                                                  sie dzieje w sadach, jakie idiotyczne wyroki zapadaja, jakie bzdury biegli
                                                  wypisuja (czasami za lapowke) to chyba nie musze Ci o tym pisac. Az wrze od tego.




                                                  • sweetnighter Re: Prawie dalem sie nabrac... 10.01.05, 23:09
                                                    Gość portalu: ryb napisał(a):

                                                    > Na Twoje posty, argumenty, artykuly gazety, inspektorow raporty i orzeczenie
                                                    > sadu. To jest jedna wielka bzdura. Juz napisalem w poprzednim poscie, ze
                                                    > Biedronka ma kiepskich adwokatow, niestety musze to powtorzyc...


                                                    dobra robota ryb! z prawdziwym rozbawieniem obserwuję, jak się bohatersko
                                                    stawiasz temu okropnemu cognitive dissonance, w jaki podobne historie wprawiają
                                                    takich naiwnych apologetów kapitalizmu jak ty. no jasne - wyzysk nie istnieje,
                                                    istnieje tylko "zła organizacja pracy"! no patrzcie - głupi sąd i PIP dały się
                                                    nabrać, a nasz mądrala wykonał dwa telefony i już ma czyste sumienie!


                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 10.01.05, 23:30
                                                    Pewnie ze sie daly nabrac, malo tego w Janosikow sie zabawiaja zamiast samemu
                                                    podgonic robote i nie dawac biednym ludziom 2 letnie terminy na sprawe...A juz
                                                    jak pracuja to niech to robia uczciwie i niech sie doucza, jest roznica miedzy
                                                    taczka a hydraulicznym wozkiem.

                                                    Wyzysk? Jaki wyzysk? Pracujesz albo idziesz do domu polezec. Kasa za frico juz
                                                    sie dawno skonczyla (nasi rodzice ja wzieli)...

                                                    Do roboty i to zorganizowanej a nie przychodzenie do pracy zeby tylko tam byc...
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Prawie dalem sie nabrac... 10.01.05, 23:47
                                                    > A juz jak pracuja to niech to robia uczciwie i niech sie doucza, jest roznica miedzy
                                                    > taczka a hydraulicznym wozkiem.

                                                    Rybie, ponawiam pytanie - miales KIEDYKOLWIEK do czynienia z wozkiem paletowym?
                                                    TAK czy NIE?
                                                  • Gość: Gość Do ryba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 09:56
                                                    Gość portalu: ryb napisał(a):

                                                    >
                                                    > Wyzysk? Jaki wyzysk? Pracujesz albo idziesz do domu polezec. Kasa za frico juz
                                                    > sie dawno skonczyla (nasi rodzice ja wzieli)...
                                                    >
                                                    > Do roboty i to zorganizowanej a nie przychodzenie do pracy zeby tylko tam byc..


                                                    "Jakie są dowody, że wyzysk pracowników był zorganizowany przez centralę firmy? Firma twierdzi, że
                                                    jej wewnętrzne przepisy są zgodne z obowiązującym prawem.

                                                    - To prawda. Tylko że jednocześnie centrala stwarzała warunki wymuszające łamanie tych przepisów.
                                                    Zatrudniano za mało pracowników, choć portugalscy właściciele sieci doskonale wiedzą, na jaką
                                                    powierzchnię sklepu jakiej potrzeba liczby personelu. U siebie tego zapewne przestrzegają, a Polskę
                                                    potraktowali jak zamorską kolonię. W większości sklepów otwartych przez 14 godzin zatrudniono po
                                                    dziesięć osób. I to nie na cały etat, żeby nie płacić 824 zł minimalnej ustawowej płacy. Nie było w ogóle
                                                    takich stanowisk jak ładowacz czy magazynier, więc wszystkie prace - rozładowywanie ciężarówek,
                                                    rozwożenie towaru - musiały wykonać trzy kasjerki, kierowniczka i dwie zastępczynie. Zarząd nie kupił
                                                    ani jednego elektrycznego wózka na 700 swoich sklepów, co wymuszało wożenie tonowych palet
                                                    ręcznymi wózkami, a to jest sprzeczne z wszelkimi normami bhp. "

                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2481721.html
                                                  • Gość: ryb Re: Do ryba IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.05, 01:11
                                                    Wiele rzeczy ktore robimy sa sprzeczne z bhp. Dla przykladu, wchodzimy rano do
                                                    przeladowanego autobusu zeby nie spoznic sie do pracy...A w takim przypadku
                                                    kierowca nie powinien nawet ruszyc z miejsca, bo nie dosc ze lamie przepisy bhp
                                                    to jeszcze i drogowe. Ale...Dobranoc na dzisiaj.
                                                  • wykrywacz.klamcow Do Sweetnigera 10.01.05, 23:49
                                                    To juz nawet nie mozna powiedziec ze rece opadaja. To juz opada doslownie wszystko... :(
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Prawie dalem sie nabrac... 10.01.05, 23:45
                                                    > Przykladem tego jest wozek. Polskie prawo dopuszcza do ladunku max. 80kg...

                                                    A gdzie to wyczytales?
                                                    80kg dotyczy ciezaru dopuszczonego do przewozenia takim wozkiem przez KOBIETE.
                                                    Nawet nie chce Ci sie doczytac i sprawdzic informacji, a juz ferujesz wyroki - na temat kompetencji
                                                    owej kierowniczki, na temat prawa...
                                                    Jak dla mnie, to zenujace :/


                                                    > Wykrywaczu, Twoje porownanie ze Sprinterem jest tez bardzo mylne bo, tu chodzi o
                                                    > wielkosc kol, z czego kola sa zrobione i o lozyska...Jak zalozysz Sprinterowi
                                                    > nylonowe kolka z hydrulicznego wozka to z o wiele latwiej go przemiescisz niz
                                                    > sprintera z gumowymi oponami na kolach Merca...

                                                    Rybie, wozek paletowy ma kola stalowe... Przednie kola sa gumowe i wieksze. Te ktore sa na koncu
                                                    "widelca", sa malenkimi, stalowymi rolkami o srednicy kilku centymetrow - inaczej nie moglyby wejsc
                                                    pod palete. Innymi slowy - bredzisz.

                                                    Pytanie jest jedno - miales kiedykolwiek do czynienia z wozkiem paletowym?
                                                    Przewoziles nim towar z miejsca na miejsce?
                                                    Nie?
                                                    To najpierw sprobuj, a potem gardluj.

                                                    > Drugi telefon wykonalem do zaprzyjaznionego kierownika calkiem sporego sklepu
                                                    > ktory dostarcza mi chivaski...Wiesz co mi powiedzial? Inwentaryzacje to on robi
                                                    > w max. 6 godzin. Sa do tego odpowiednie formy i jak towar masz ulozony
                                                    > odpowiednio (w rzedach) na polkach i w magazynie zrobienie inwentaryzacji jest
                                                    > "pestka" (naprawde powiedzial: it's nothing)...ale jak masz balagan i nie wiesz
                                                    > co robisz, to i tygodnia ci zabraknie - to jego slowa a nie moje.

                                                    Tak jest byc moze u Twojego znajomego. Wiesz, sa np. magazyny, gdzie inwentaryzacje robi sie
                                                    zczytujac kody kreskowe z palet. I wtedy robi sie to rzeczywiscie pare godzin.
                                                    Spytaj szefow Biedronki czy mieli taki system w podleglych im sklepach i dlaczego nie.

                                                    > Teraz wspomne cos o wydajnosci. Przeczytaj sobie link.
                                                    > bankier.pl/wiadomosci/article.html?article_id=1185984

                                                    Wlasnie czytam: Niska wydajność pracy mieszkańca Polski jest spowodowana głównie niską
                                                    wydajnością polskiego rolnika."
                                                    Rybie. To ze srednio Polacy sa malo wydajni, nie oznacza ze malo wydajny jest KAZDY Polak.
                                                    Bo jesli wydajnosc rolnika jest na poziomie 20% sredniej europejskiej, a rolnicy stanowia w Polsce okolo
                                                    20% calosci pracujacego spoleczenstwa (niestety nie mam dokladnych danych) - to oznacza, ze aby
                                                    osiagnac wydajnosc np. sredniej europejskiej, musza byc grupy ktorych wydajnosc znacznie
                                                    przekraczajaca te srednia.

                                                    Tu masz linka do wywiadu, w ktorym mowi sie o tym, ze wydajnosc rolnictwa jest szacunkowo okolo 6-
                                                    krotnie nizsza niz wydajnosc pozostalej czesci gospodarki. A to oznacza, ze pozostala czesc
                                                    gospodarki osiaga wydajnosc na poziomie 120% sredniej europejskiej. Biorac pod uwage, ze przemysl
                                                    ma wydajnosc na poziomie 50% sredniej, a budownictwo - 75%, w sektorze handlowym wydajnosc ta
                                                    powinna znacznie przekraczac owe 120% europejskiej sredniej.
                                                    www.radio.com.pl/spoleczenstwo/dyskusje.asp?id=128
                                                    Nastepnym razem, zanim cos powiesz - pomysl.


                                                    > Sama pani kierowniczka powiedziala ze jak dostala ta prace to myslala ze
                                                    > "zlapala pana boba za nogi". Dlaczego ona tak powiedziala, majac juz
                                                    > doswiadczenie w pracy w Biedronce. Powiem Ci dlaczego...poniewaz w sklepie w
                                                    > ktorym pracowala jako kasjerka, kierownikiem byla osoba ktora wiedziala na czym
                                                    > ta praca polega, byla wydajna i dla wszystkich innych na nizszych pozycjach
                                                    > praca kierowniczki wydawala sie bardzo latwa, ktora oni sami mogliby
                                                    > wykonywac...Nic bardziej blednego. Bedzie sie miotala po sklepie nie wiedzac
                                                    > gdzie rece wlozyc, albo bedzie tracila tyle czasu na gadaniu glupot, ze bedzie
                                                    > siedziala w pracy po 16 godz. plus, kiedy mogla to wszystko zalatwic w 8.
                                                    > Jezeli popatrzysz sie na statystyki w linku, to chyba juz nic wiecej nie musze
                                                    > pisac. Jakos sie matematyka dobrze zgadza...

                                                    Szkoda tylko ze "matematyka" o ktorej mowisz opiera sie wylcznie na Twoich spekulacjach.
                                                    A informacji na ktore sie powolujesz nie potrafisz przeczytac ze zrozumieniem (vide artykul do ktorego
                                                    przytoczyles link).

                                                    > Jeszcze raz Ci pisze, ze jezeli byla kierowniczka sklepu i sama nie
                                                    > przestrzegala przepisow to jest tylko i wylacznie JEJ wina, To ONA byla
                                                    > odpowiedzialna za sklep i tylko ONA powinna ponosic konsekwencje za swoja
                                                    > nieudolnosc. I nie pisz mi ze sie bala, tych co sa na gorze, bo jak jest taka
                                                    > plochliwa, to nie powinna z domu wychodzic a co dopiero byc kierowniczka...

                                                    Rybie, myslisz innymi kategoriami.
                                                    Nie widzisz realiow niemal 19% bezrobocia, ktore jest jednym z najwiekszych na swiecie, najwyzszym w
                                                    Europie. Ludzie chwytaja sie KAZDEJ pracy by przetrwac.

                                                    Mozemy rowniez odwrocic rozumowanie - ktos ja awansowal. Ten ktos musial to zrobic na jakiejs
                                                    podstawie. Wierzysz w to, ze awansowano nieudolna pracownice? Jesli tak, to powiedz mi dlaczego to
                                                    zrobiono? Nie chcesz mi chyba powiedziec, ze nie zauwazono ze jest nieudolna?
                                                    Jesli zas awansowano ja poniewaz pracowala dobrze, to czy wg Ciebie stala sie nieudolna z dnia na
                                                    dzien, zaraz po otrzymaniu awansu?
                                                    Zostala kierowniczka, i natychmiast z wzorowej pracownicy (za cos musiano ja awansowac,
                                                    nieprawdaz?) stala sie nieruchawa, nie radzaca sobie ciamajda?
                                                    Zastanow sie prosze co mowisz...

                                                    > Zly wyrok ale dzieki Bogu sa jeszcze sady apelacyjne, bo kazdy robi bledy,
                                                    > inspektorzy, sady itd. Dlatego trzeba im sie patrzec na lapy i kwestionowac ich
                                                    > decyzje, nawet ze wzgledu na to, zeby wiedzieli, ze my obywatele czuwamy!...

                                                    Proponuje zebys wynajal prawnikow ktorzy obronia biedna Biedronke.


                                                    Mysle ze na tym najlepiej zakonczyc ten temat.
                                                    Poziom Twojej argumentacji staje sie zenujacy, nie mam ochoty tego ciagnac :/
                                                    Naprawde wierzysz w to, co napisales powyzej?
                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 11.01.05, 00:09
                                                    Dobra, tak na koniec. Po jakims czasie wejdz tutaj i poczytaj siebie...najlepiej
                                                    za kilka lat. W jaki sposob pisales do mnie, co pisales, jak prowokowales i
                                                    jakie Ty wydawales wyroki w stosunku do mojej osoby. Byc moze jestes dwa
                                                    artykuly do przodu w tej kwestji ale zarowna ja, jak i TY nie wiesz co sie tam
                                                    dzialo...a jednak, bezgranicznie ufasz organom wladzy, inspektorom i co gorsze
                                                    gazetom. Przeczytaj jeszcze raz te artykuly i pomysl logicznie, wtedy wylapiesz
                                                    wiele niescislosci. A mnie to juz wystarczy do stwierdzenia ze cos w tym calym
                                                    balaganie nie jest tak. I to niekoniecznie z Biedronka...

                                                    Dalsze moje komentarze uwazam za zbedne. Dobranoc.

                                                    PS. A, nowoczesne wozki hydrauliczne maja nylonowe kolka, przykro mi ze miales
                                                    przyjemnosc walczenia z "czyms" przestarzalym.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Prawie dalem sie nabrac... 11.01.05, 07:46
                                                    > Dobra, tak na koniec. Po jakims czasie wejdz tutaj i poczytaj siebie...najlepiej
                                                    > za kilka lat. W jaki sposob pisales do mnie, co pisales, jak prowokowales i
                                                    > jakie Ty wydawales wyroki w stosunku do mojej osoby. Byc moze jestes dwa
                                                    > artykuly do przodu w tej kwestji ale zarowna ja, jak i TY nie wiesz co sie tam
                                                    > dzialo...a jednak, bezgranicznie ufasz organom wladzy, inspektorom i co gorsze
                                                    > gazetom. Przeczytaj jeszcze raz te artykuly i pomysl logicznie, wtedy wylapiesz
                                                    > wiele niescislosci. A mnie to juz wystarczy do stwierdzenia ze cos w tym calym
                                                    > balaganie nie jest tak. I to niekoniecznie z Biedronka...

                                                    Widzisz, na pewnym poziomie ogolnosci jestem sklonny zgodzic sie z niektorymi punktami ktore
                                                    poruszyles (wydajnosc pracy itp.). Tyle ze zbyt mocno probujesz przeniesc ogolne prawidlowosci na
                                                    konkretna sytuacje - kompletnie ignorujac jej realia.
                                                    Lamanie prawa pracy jest w przypadku polskich przedsiebiorstw nagminne.

                                                    Nie moge zgodzic sie z czyms, co odbieram jako gadanie glupot - a niestety tak wygldada to co
                                                    mowiles w swoich postach.
                                                    Co innego miec odmienne zdanie i potrafic je uargumentowac, co innego
                                                    miec odmienne zdanie - a na pytanie o konkrety (np. dlaczego awansowano osobe wg Ciebie
                                                    nieudolna, albo skad Twoja niezachwiana pewnosc co do jej nie udolnosci) - nabieranie wody w usta i
                                                    mowienie ze wydajnosc pracy w rolnictwie to 20% sredniej europejskiej - tylko jak sie ma rolnictwo do
                                                    uslug/handlu?
                                                    Sorry, poziomi mojej rozmowy z Toba wynika wprost z poziomu tego co mowisz. Nie widze sensu
                                                    rozmowy z Toba w inny sposob, przynajmniej na ten akurat temat.
                                                    Na taka ocene sam sobie zapracowales - przykro mi :(


                                                    > Dalsze moje komentarze uwazam za zbedne. Dobranoc.

                                                    Coz, takiego mniej wiecej zamkniecia tej rozmowy sie spodziewalem :(
                                                    Bez wyjasnienia i odpowiedzi na pare pytan ktore zadalem powyzej. Tak przeciez prosciej... :/


                                                    > PS. A, nowoczesne wozki hydrauliczne maja nylonowe kolka, przykro mi ze miales
                                                    > przyjemnosc walczenia z "czyms" przestarzalym

                                                    Rybie, nie badz smieszny chociaz na koniec. Co zmienia fakt ze kolka sa nylonowe a nie stalowe?
                                                    Konstrukcja zostaje ta sama, wielkosc, rozstaw tych kolek. Argument odbieram na poziomie mniej
                                                    wiecej takim: "to nie prawda ze X pracowal 16h na dobe, w rzeczywistosci bylo to 15h i 53 minuty"

                                                    Pytalem juz, i pytam ponownie - miales do czynienia z wozkiem paletowym zaladowanym towarem?
                                                    Krotka odpowiedz: TAK czy NIE?
                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.05, 00:46
                                                    Wiesz co mnie zadziwia? To ze czytajac moje teksty i sposob w jaki je napisalem
                                                    nie zorientowales sie co tak naprawde o tym mysle...pomimo ze juz jestem na tym
                                                    forum sporo czasu...

                                                    Co tak uparles sie na czy pchalem/ciagnalem wozek? To nie ma zadnego znaczenia.
                                                    Natomiast znaczenie ma, ze jak towar na palecie jest za ciezki to trzeba ten
                                                    towar przeladowac do odpowiedniej wagi z ktora bedziesz sie czul "komfortowo".

                                                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2481791.html
                                                    Po przeczytaniu tego linku, naprawde myslisz ze roztrzygniemy te cala sytuacje
                                                    miedzy nami? Nie sadze...no chyba ze bardzo chcesz, tylko tym razem zaczniemy od
                                                    poczatku.

                                                    Na dzisiaj spadam lulu, dobranoc.
                                                  • Gość: malgo Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 01:43
                                                    Rybie wtrącę się,nie oczekuj,że ta firma przyzna się do czegoś
                                                    w prasie.To takie typy jak facet złapany z ręką w cudzej
                                                    kieszeni i twierdzący,że to nie jego ręka.Taka jest polityka
                                                    firmy -zaprzeczać faktom do upadłego.Widziałam rozmowę z rzeczniczką firmy.
                                                    Określiła oszukanego dostawcę pieniaczem.Na uwagę dziennikarza,że
                                                    ten dostawca wygrał już z Biedronką ileś procesów,na setki!tysięcy i
                                                    wyroki są prawomocne(pokazano dokumenty),oświadczyła "pan nie rozumie jak
                                                    skomplikowane jest prowadzenie firmy".
                                                    Nie dziwię się,że trudno uwierzyć w istnienie i wieloletnie działanie na rynku
                                                    firmy,ktora z zalożenia okrada dostawców,wyzyskuje pracowników.Jednak u nas
                                                    jest takie bezrobocie i obszary biedy,że ludzie godzą się na b.wiele by
                                                    pracować,(także na uczestniczenie w fałszerstwach),kupowanie byle czego i u
                                                    byle kogo.Nawet jeśli Tobie w głowie się to nie mieści, to tak jest.
                                                  • Gość: az Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: 62.233.232.* 12.01.05, 02:18
                                                    Załóżmy, że firma B. jest be.
                                                    Niech jej pracownicy walczą o swoje prawa.
                                                    Głównego problemu (przyczyny be zjawisk) to jednak nie rozwiąże.
                                                    Co proponujesz, by zmniejszyć bezrobocie i obszar biedy?
                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.05, 08:44
                                                    Odpowiem wieczorem, teraz musze troche popracowac.
                                                  • Gość: malgo Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 16:31
                                                    Azie odpowiadam tylko dlatego,że nieładnie
                                                    zostawić pytającego bez odpowiedzi.
                                                    Pisałam o Biedronce ,mogłabym napisać jeszcze
                                                    o innych firmach,także o takiej ,której działalność
                                                    odczułam na własnej skórze.Mogłabym także opisać
                                                    działanie sądów .Nie robię tego bo po pierwsze,nie
                                                    chcę wywlekać swoich spraw,po drugie nic z tego nie
                                                    wyniknie.Niewiara Ryba spowodowała,że nie utrzymałam
                                                    palców przy sobie.
                                                    Na tematy ,o które zapytałeś nie wypowiadam się.Jestem
                                                    dyletantem i nie wiem co zrobić by było dobrze w skali
                                                    całej gospodarki,czy kraju.
                                                    Jako taki sobie człowiek,trochę przemielony przez układy
                                                    biznes-sądy marzyłabym,żeby chociaż w sądzie można było
                                                    liczyć na sprawiedliwość.Do tego nawet prawa nie trzeba
                                                    zmieniać,a jedynie przestrzegać.
                                                  • Gość: az Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: 62.233.232.* 12.01.05, 20:27
                                                    > Azie odpowiadam tylko dlatego,że nieładnie
                                                    > zostawić pytającego bez odpowiedzi.

                                                    Dziękuję Ci malgo za odpowiedź.

                                                    > Jako taki sobie człowiek,trochę przemielony przez układy
                                                    > biznes-sądy marzyłabym,żeby chociaż w sądzie można było
                                                    > liczyć na sprawiedliwość.Do tego nawet prawa nie trzeba
                                                    > zmieniać,a jedynie przestrzegać.

                                                    Dlaczego prawo nie jest przestrzegane? Co zrobić, by takie było?
                                                    Może w tym punkcie coś zaproponujesz?
                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.01.05, 00:07
                                                    A kto sie przyzna, kazdy bedzie swojego bronil, takie jest wszystkich prawo.
                                                    Tylko ze moim punktem jest odwrotna sytuacja. Wszyscy pracownicy sa uczciwi,
                                                    wydajni, nie kradna, odpowiedzialni? Jezeli nie, to czy oni nie wyzyskuja firmy
                                                    i tych, ktorzy uczciwie pracuja?
                                                  • Gość: malgo Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 01:44
                                                    Widzisz Ryb masz rację,że bywają żli pracownicy,może
                                                    nawet w tej Biedronce jakiś procent takich był,(nie
                                                    sądzę by udało im się tę Biedronkę wyzyskać).
                                                    Jednak chodzi o to by ta wiedza nie zaślepiała nas do
                                                    tego stopnia byśmy nie przyjmowali do wiadomości faktów.
                                                    Mogłabym napisać wiele złego o pracownikach ,którzy
                                                    przewinęli się przez firmę przez 14 lat.Ale nie mogę
                                                    uogólniać ,bo było też b.wielu,którzy pracę szanowali.
                                                    Pewnie,że nawet tych dobrych odpowiedzialność ,ryzyko,stres
                                                    były mniejsze niż właściciela firmy,ale to nijak nie daje
                                                    prawa do takiego traktowania ludzi jak w Biedronce.I nie
                                                    powinno powodować zamknięcia na racje autentycznie wyzyskiwanych
                                                    ludzi.W tym wypadku nie tylko zresztą pracowników,ale i dostawców,
                                                    których firmy padły bo Biedronka nie płaciła za towar.

                                                  • Gość: az Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: 62.233.232.* 13.01.05, 02:47
                                                    > Pewnie,że nawet tych dobrych odpowiedzialność ,ryzyko,stres
                                                    > były mniejsze niż właściciela firmy,ale to nijak nie daje
                                                    > prawa do takiego traktowania ludzi jak w Biedronce.I nie
                                                    > powinno powodować zamknięcia na racje autentycznie wyzyskiwanych
                                                    > ludzi.W tym wypadku nie tylko zresztą pracowników,ale i dostawców,
                                                    > których firmy padły bo Biedronka nie płaciła za towar.

                                                    Powinna istnieć większa możliwość wyboru.
                                                    Bo sytuacja - praca tylko w Biedronce, nie jest dobra.
                                                    Co zrobić, by wyzysk pracownika kończył się dla pracodawcy zagrożeniem złożenia
                                                    wymówienia umowy przez pracownika, a nie skargą pracownika w sądzie czy w PIP?
                                                  • Gość: malgo Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 03:16
                                                    Zmniejszyć bezrobocie.
                                                    Nie pytaj jak to zrobić;nie wiem.
                                                    Najczęściej polecanym środkiem jest
                                                    zmniejszenie kosztów zatrudnienia.
                                                    Jednak przypuszczam,że w takich Chinach
                                                    koszty zatrudnienia ponoszone przez praco-
                                                    dawców są niskie,a wyzysk i tak istnieje.
                                                    Z drugiej strony kraje Azji są przeludnione,
                                                    więc trudno porównywć tamte warunki z naszymi.
                                                    Jak pisałam jestem dyletantem i nie powinnam
                                                    wypowiadamć się na tematy ,o ktorych
                                                    nie mam pojęcia,nie kuś Az.Jeszcze raz dobranoc.
                                                  • Gość: az Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: 62.233.232.* 13.01.05, 03:31
                                                    > Jak pisałam jestem dyletantem i nie powinnam
                                                    > wypowiadamć się na tematy ,o ktorych
                                                    > nie mam pojęcia

                                                    Słusznie.
                                                    Albo nie. Nie ma letko.
                                                    Kto i po cholerę dał kobietom prawa wyborcze?
                                                    Co kilka lat wrzucasz kartkę do urny. Na tej kartce jest napisane, ile kasy mi
                                                    zabrać na to i owo. Tłumacz się z tego.
                                                    ;)

                                                    Dobranoc
                                                    (masz całą noc na ułożenie planu rozwoju RP i świata, takiego by rosły w siłę,
                                                    a ludzie żyli dostatniej)
                                                    ;)
                                                  • Gość: malgo Re: do Az IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 03:52
                                                    A niech Cię:)))))amerykanski uśmiech
                                                    ps.na swoje usprawiedliwienie powiem,że
                                                    po te prawa nie sięgałam ,sami dali;))))kokieteria,
                                                    choć temat poważny.
                                                    dobranoc
                                                  • Gość: az Re: do malgo IP: 62.233.232.* 13.01.05, 04:28
                                                    > A niech Cię:)))))amerykanski uśmiech

                                                    Miło.
                                                    Acz szkoda, że uśmiech obcy.

                                                    > ps.na swoje usprawiedliwienie powiem,że
                                                    > po te prawa nie sięgałam ,sami dali;))))

                                                    Kto dał?
                                                    Zdaje się, że chcą dać więcej...

                                                    Odmeldowuję się na jakiś czas
                                                    Dobranoc malgo
                                                  • Gość: malgo Re: do Az IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 22:21
                                                    Przepraszam Az,ale nie ciągnę tematu.
                                                    Mialam Cię czymś zaskoczyć w stylu
                                                    odbierzmy bogatym,a dajmy biednym,rewolucja,
                                                    anomia itp..Widzę jednak,że poważnie traktujesz
                                                    zagadnienie,więc tego nie zrobię.Co miałam do
                                                    powiedzenia serio,już powiedziałam.Uśmiech
                                                    przepraszający:),idę do kąta profilaktycznie..
                                                  • Gość: az Re: do malgo IP: 62.233.232.* 14.01.05, 00:22
                                                    Temat traktuję poważnie. Jak go ładnie rozwiążemy, zniknie większość bolączek.
                                                    I nie chodzi mi tylko o materię.
                                                    Podejrzewałem, że napiszesz coś śmiesznego(?). Trzeba było. Potraktowałbym
                                                    Twoje uwagi należycie, językiem lub kolejnym żartem.
                                                    Przestań, proszę, kąty szorować na forum. Luknij na własne w domu.
                                                    Fajnie, że tu się nie wymandrzasz ;)
                                                    Dziękuję za talk, ...znaczy się rozmowę :)
                                                  • malgo18 Re: do Az OT 14.01.05, 19:22
                                                    Teraz to Ty Az napisałeś tak,że nie rozumiem,albo
                                                    nie chcę rozumieć -tekst o szorowaniu kątów na forum i
                                                    w domu.Nazwałeś rzeczy po imieniu?
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Prawie dalem sie nabrac... 12.01.05, 07:37
                                                    > Wiesz co mnie zadziwia? To ze czytajac moje teksty i sposob w jaki je napisalem
                                                    > nie zorientowales sie co tak naprawde o tym mysle...pomimo ze juz jestem na tym
                                                    > forum sporo czasu...

                                                    Innymi slowy, znowu wycofujesz sie rakiem z tego co mowisz, pod haslem "bo ja wtedy zartowalem"?
                                                    Sorry Ryb, nie jestes partnerem do rozmowy.
                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.05, 08:43
                                                    Ty nic nie rozumiesz. Zaloz firme, pozatrudniaj ludzi przez kilka lat, wtedy
                                                    zdobedziesz troche doswiadczenia w kierowniu firma a nie ciagnieciu/pchaniu
                                                    wozkow. Dowiesz sie wtedy z praktyki, jacy wspaniali pracownicy potrafia byc,
                                                    jakie historie potrafia opowiadac itd...
                                                    Narazie wylej sobie kubel zimnej wody na glowe i postaraj sie, chociaz troche,
                                                    zrozumiec innych.
                                                    Zegnaj.

                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Prawie dalem sie nabrac... 12.01.05, 10:15
                                                    > Ty nic nie rozumiesz.

                                                    Jasne, najlepszy "argument". "Ja wiem lepiej, choc nie mam pojecia co dzialo
                                                    sie w sklepie o ktorym mowa. A jesli mowisz inaczej, to nic nie rozumiesz".
                                                    Powiedzialem juz, ze nie jestes partnerem do rozmowy. Podtrzymuje to.

                                                    > Zaloz firme, pozatrudniaj ludzi przez kilka lat, wtedy
                                                    > zdobedziesz troche doswiadczenia w kierowniu firma a nie ciagnieciu/pchaniu
                                                    > wozkow. Dowiesz sie wtedy z praktyki, jacy wspaniali pracownicy potrafia byc,
                                                    > jakie historie potrafia opowiadac itd...

                                                    Do kogo ta mowa?
                                                    Moi rodzice prowadza wlasna firme od niemal 30 lat. A ja im dosc dlugo w tym
                                                    pomagalem. Wiem jacy potrafia byc pracownicy, jak potrafia kantowac dostawcy,
                                                    wspolnicy, klienci.
                                                    Wiem co to jest zrobic duze zamowienie, utopic czas i pieniadze, a potem
                                                    walczyc z klientem zeby zaplacil Ci chociaz polowe.
                                                    Wiem co to jest miec wspolnika, ktory z dnia na dzien staje sie bylym
                                                    wspolnikiem usilujacym przejac calosc pracy/pieniedzy ktore wlozyles w firme.

                                                    Nie rozmawiaj ze mna z pozycji "z gory", bo w moim przypadku to nie zadziala.

                                                    I pozostaje pytanie jak to sie ma do Biedronki, gdzie centrala obsadzala sklep
                                                    wielkosci marketu szescioma osobami - nie przydzielajac tam ani jednego
                                                    magazyniera, ani nie zapewniajac odpowiedniego sprzetu?
                                                    Takie sa fakty, z ktorymi Ty usilujesz dyskutowac argumentami: "bo ty nic nie
                                                    rozumiesz, pracownicy sa wredni".

                                                    > Narazie wylej sobie kubel zimnej wody na glowe i postaraj sie, chociaz troche,
                                                    > zrozumiec innych.

                                                    Kolejny "argument" na poziomie.
                                                    No staram sie zrozumiec szefow firmy ktora ma 700 sklepow (calkiem sporej
                                                    wielkosci) i w ZADNYM nie kupila wozka widlowego (ktory ma wlasny naped). Ktora
                                                    w ZADNYM nie zatrudnila osoby na stanowisko magazyniera.
                                                    Ktora zostawiala tam obsade w stylu 6 osob na 3/4 etatu.
                                                    No i jakos nie moge zrozumiec.

                                                    Potem bedziesz tlumaczyl ze "jak moglem nie wiedziec co Ty naprawde myslisz"
                                                    itd... Bez komentarza.
                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.05, 23:57
                                                    Jak nie jestem partnerem do rozmowy to po co ze mna rozmawiasz...Nie rozmawiaj.
                                                    Co mi tu jakies dyrdymaly wypisujesz ze wiesz...cos tam. Nic nie wiesz. A wiesz
                                                    dlaczego? Bo to nie byla twoja firma i nie twoj szmal, nie twoi pracownicy i nie
                                                    twoja odpowiedzialnosc za nich, ich prace i ich bledy. Byles tylko i wylacznie
                                                    obserwatorem, niczym wiecej...I przyjmij wrescie do wiadomosci ze nic nie
                                                    usiluje. Wypowiadam swoja opinie (sluszna zreszta) i to wszystko. A ze ty nie
                                                    potrafisz/nie chcesz, nawet postarac sie zeby chociaz w malej czesci zrozumiec,
                                                    tylko kasasz, wyzywasz i wszystko robisz zeby ponizyc rozmowce, to nie dziw sie
                                                    pozniej, ze wiele twoich komentarzy/paragrafow sam pozostawiam bez komentarza.
                                                    Nie ten poziom ale trudno, wybaczylem Ci wiele w przeszlosci, wybacze Ci i to.
                                                    Podciagnij sie troszke, inni rozmowcy sa o wiele mniej tolerancyjni.
                                                  • Gość: krish Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.chello.pl 13.01.05, 00:29
                                                    rybie, jestem z Toba

                                                    choc moze nie znasz tutejszych realiow

                                                    i twoje wypowiedzi nie opisuja rzeczywistosci polskiej

                                                    ale ty nie chodzi o powierzchnie

                                                    chodzi o zasade

                                                    w polsce ten burdel zrobil sie dzieki blednej ZASADZIE

                                                    na ktorej probuje sie nadbudowywac reszte

                                                    a kwieto niepotrzebnie socjalizuje
                                                  • Gość: az Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: 62.233.232.* 13.01.05, 00:44
                                                    > w polsce ten burdel zrobil sie dzieki blednej ZASADZIE
                                                    >
                                                    > na ktorej probuje sie nadbudowywac reszte

                                                    krish, jaką ZASADĘ masz na myśli?

                                                    > a kwieto niepotrzebnie socjalizuje

                                                    Nie rozumiem.
                                                    Dlaczego niepotrzebnie?
                                                    Kto robi to potrzebnie?
                                                  • Gość: krish Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.chello.pl 13.01.05, 01:06
                                                    azie, kiedy indziej

                                                    jak Cie czytam na tematy gospodarcze, to dobrze wiesz o ktora zasade chodzi

                                                    ten sam burdel jest w socjalistycznej UE

                                                    ale na razie maja wiecej pieniedzy...

                                                    odcinaja jeszcze kupony od marshalli, erhadtow etc

                                                    ktore byly zbudowane wlasnie na innej ZASADZIE



                                                    a biedronka, choc to przykre, jest wlasnie skutkiem zasady

                                                    jest to wczesny kapitalizm, ktory jako biedni musimy zaakceptowac

                                                    mielismy szanse to ominac 15 lat temu

                                                    ale przesocjalizowalismy
                                                  • Gość: ryb Do Krisha i Aza IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.01.05, 22:38
                                                    Wlasnie, przesocjalowalismy - dobrze powiedziane. Mnie osobiscie dziwi ze Rzad
                                                    Polski jeszcze sie nie nauczyl na sukcesach/bledach innych krajow. Przy tak
                                                    wielkim bezrobociu, dlaczego nie uwolnia rynku pracy? Dlaczego nie zaczna
                                                    powoli obnizac podatkow. Przceiez to sa najskuteczniejsze metody. Nie moze byc
                                                    tak, ze pracodawca ma zwiazane rece. Samo zatrudnienie przez zwyklych ludzi tez
                                                    pomoze rozwiazac ten problem. Stopniowe obnizenie podatkow da kopa ekonomii,
                                                    nawet ze wzgledu na to, ze doda troche tak waznego czynnika jakim jest optymizm.
                                                  • Gość: krish Re: Do Krisha i Aza IP: *.chello.pl 13.01.05, 23:10
                                                    dlaczego nie uwolnia rynku itp, itd ...


                                                    poniewaz wy w anglii macie prawice i lewice

                                                    a u nas same socjalisty

                                                    tylko jedne w boga wierza a drugie nie


                                                    i wiekszosc rzeczy, ktore robia, robia tak naprawde w porozumieniu

                                                    tylko by lud wierzyl, ze to nie na niby


                                                    a tak naprawde za kazdym obrotem kroluje zasada:

                                                    wiele sie musi pozmieniac, by wszystko zostalo po staremu...
                                                  • Gość: ryb Re: Do Krisha i Aza IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.01.05, 23:28
                                                    No niestety, chyba masz racje. Wiesz, kiedys ktorys z Ministrow Finansow
                                                    wyszedl z propzycja, chyba Balcerowicz (lata temu) z propozycja obnizania
                                                    podatkow. pamietam w angielskiej prasie komentarze ze to krok w odpowiednim
                                                    kierunku...i co sie stalo? Nic...Szkoda.
                                                  • Gość: krish Re: Do Krisha i Aza IP: *.chello.pl 13.01.05, 23:34
                                                    to propaganda jeno byla...

                                                    taka gra w glupiego jasia


                                                    co do balcerowicza, nie wiem czy wiesz

                                                    ze byl autorem wdrozonego probramu dla gruzji...

                                                    i skutki, jak bylo widac przeswietne

                                                    choc w polsce to temat tabu
                                                  • Gość: az Re: Do ryba IP: 62.233.232.* 14.01.05, 00:27
                                                    > Wlasnie, przesocjalowalismy - dobrze powiedziane. Mnie osobiscie dziwi ze
                                                    Rzad
                                                    > Polski jeszcze sie nie nauczyl na sukcesach/bledach innych krajow.

                                                    Rząd Polski realizuje postulaty wyborców.
                                                    Co Ty, forum tego nie czytasz? Podatki i składki będą rosły.
                                                  • Gość: ryb Do Aza IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 14.01.05, 01:05
                                                    W takim razie bezrobocie nie zmiejszy sie do komfortowego poziomu.
                                                  • Gość: az Re: Do ryba IP: 62.233.232.* 14.01.05, 01:44
                                                    > W takim razie bezrobocie nie zmiejszy sie do komfortowego poziomu.

                                                    Oszczędny jesteś w słowach. A co się poprawi?

                                                    Tak właśnie wygląda rzeczywistość. Dopasowywanie reguł do niej to próżna robota.
                                                    Pora zmienić reguły. I kształtować rzeczywistość podług nich. No, ale
                                                    rzeczywistość to ludzie. Nie zechcą się zmienić. Dowody znajdziesz np. na tym
                                                    forum.
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Prawie dalem sie nabrac... 13.01.05, 07:38
                                                    > Nic nie wiesz. A wiesz
                                                    > dlaczego? Bo to nie byla twoja firma i nie twoj szmal, nie twoi pracownicy i nie
                                                    > twoja odpowiedzialnosc za nich, ich prace i ich bledy. Byles tylko i wylacznie
                                                    > obserwatorem, niczym wiecej...

                                                    Znowu nic nie wiesz nt. tego jak to funkcjonowalo, ale juz wypowiadasz opinie z niezachwiana
                                                    pewnoscia. W zyciu nie widziales tej firmy, nie wiesz nawet jak sie nazywa - ale juz wiesz...
                                                    Gratuluje przenikliwosci :")

                                                    Juz mowilem wczesniej - na pewnym poziomie ogolnosci rozumiem Twoje racje. Ale mowimy o
                                                    konkretnej sytuacji i nie przenosmy ogolnikow na konkret. To ze co trzeci mieszkaniec globu jest
                                                    Chinczykiem, nie znaczy ze kazda co trzecia osoba ktora napotkasz na swojej drodze bedzie akurat
                                                    Chinczykiem.

                                                    > Nie ten poziom ale trudno, wybaczylem Ci wiele w przeszlosci, wybacze Ci i to.

                                                    Naprawde, Rybie, zbytek laski.
                                                    Zwlaszcza ze znow "wyciagasz reke" aby "wybaczac" innym TWOJE WLASNE bledy.
                                                    Dzieki, nie skorzystam.
                                                    Mniejsza o temat, liczy sie sposob w jaki jest poruszany.
                                                    EOT
                                                  • Gość: ryb Re: Prawie dalem sie nabrac... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.01.05, 22:47
                                                    Piszemy przez caly czas obok, nie te fale, byc moze stad nieporozumienia (nie,
                                                    nie wyciagam reki). Ostatni twoj post jest najlepszym tego dowodem. Referowalem
                                                    do firmy Twoich rodzicow nie Biedronki...

                                                    W Polsce jest jak jest, rozwiazanie tego problemu nalezy do Rzadu. Zmniejszenie
                                                    bezrobocia itd. Nie bede sie wypowiadal, bo nie chce ganic tych co placa 850zl
                                                    za 3/4 etatu, poniewaz zaraz zglosza sie pielegniarki i byc moze lekarze,
                                                    ktorzy zaczna krzyczec ze Rzad ich okrada...kazdy ma swoje racje. Rynek pracy
                                                    decyduje o zarobkach...ale z tego co pamietam nasza pani kierowniczka miala cos
                                                    okolo 2000zl...
                                                  • wykrywacz.klamcow Re: Prawie dalem sie nabrac... 14.01.05, 07:30
                                                    > Referowalem do firmy Twoich rodzicow nie Biedronki...

                                                    Wiec udowodnij, ze wiesz o czym mowisz: podaj nazwe firmy, branze, miasto w ktorym sie miesci.
                                                    Podaj glowne problemy firmy w ostatniej dziesieciolatce i sposoby w jakie zostaly (i przez kogo)
                                                    rozwiazane.

                                                    Nie wiesz?
                                                    Wiec czemu zabierasz w tym temacie glos?

                                                    I wlasnie o to rybie chodzi. Ze usilujesz wchodzic w buty eksperta w tematach, o ktorych nie masz
                                                    zielonego pojecia. Wydajesz opinie, nie zadawszy sobie trudu sprawdzenia faktow.

                                                    > bezrobocia itd. Nie bede sie wypowiadal, bo nie chce ganic tych co placa 850zl
                                                    > za 3/4 etatu, poniewaz zaraz zglosza sie pielegniarki i byc moze lekarze,
                                                    > ktorzy zaczna krzyczec ze Rzad ich okrada...kazdy ma swoje racje. Rynek pracy
                                                    > decyduje o zarobkach...ale z tego co pamietam nasza pani kierowniczka miala cos
                                                    > okolo 2000zl...

                                                    Nie wiem ile ona zarabiala.
                                                    Ale znowu spekulujesz. 35000zl to ma byc rownowartosc 2600nadgodzin (lub wiecej, jak powiedzial
                                                    sad). Oznacza to, ze 1 nadgodzina to ok. 13zl. W Polsce nadgodziny sa placone jako 200% stawki (dwie
                                                    pierwsze 150%). czyli de facto kierowniczka zarabiala okolo 7,5-8.5 zl na godzine. Przy pracy na 3/4
                                                    etatu to jest 30h tygodniowox4tygodnie = 120h miesiecznie czyli zarobki kierowniczki plasowaly sie w
                                                    granicach 900-1000zl. Do 2 tysiecy jest dosc daleko.
                                                    A biorac pod uwage, ze wg sadu owa kwota nieco przekracza rownowartosc 2600 nadgodzin, nalezy
                                                    przyjac ze wyliczone powyzej zarobki to gorna granica, w rzeczywistosci byly mniejsze.

                                                    Jesli masz lepsze dane (podane zarobki Pani Lopackiej) to podlinkuj.
                                                    Poki co, z moich wyliczen wynika, ze znowu podales informacje na zasadzie "bo mi sie tak wydaje", bez
                                                    zadnego ich sprawdzenia.
                                                    Powiedz mi - jak mozna z Toba dyskuotwac, skoro nawet nie potrafisz podac prawdziwych informacji?
                                                    Jak mozna powaznie traktowac jakiekolwiek argumenty z Twojej strony, skoro non stop wypowiadasz
                                                    oceny i opinie, nie znajac nawet tematu o ktorym mowisz?

                                                    Rybie, oczywiscie, podatki, prawo pracy, itd... Spora czesc "malych przedsiebiorstw" lekko oszukuje -
                                                    znam to z praktyki.
                                                    Ale mowilismy o KONKRETNYM przykladzie Biedronki, gdzie mielismy do czynienia z inna sytuacja i
                                                    innym problemem. Chyba ze uwazasz ze glownym problemem ktorym powinien zajac sie rzad sa
                                                    nylonowe kolka do wozkow paletowych :")

                                                    Po co mieszasz tematy?

                                                    Rybie, wystarczajaco mocno wykazales brak jakichkolwiek kompetencji. (a juz komentowanie mojej roli
                                                    w firmie ktorej nazwy nawet nie znasz to absolutne mistrzostwo swiata :"P)
                                                    Ja sobie podarowuje ten temat.
                                                    Na nastepny post nie bedzie odpowiedzi.
                                                    EOT
                                      • wykrywacz.klamcow A swoja droga... 10.01.05, 00:17
                                        Zaciekawilo mnie jedno z tego ogloszenia.
                                        Poczytaj sobie zakres obowiazkow, a nastepnie wymagania.

                                        Skoro ma to byc osoba do nadzoru pracownikow, szkolen, itd.... to czemu wymagana jest "pelna
                                        sprawnosc fizyczna"?
                      • sweetnighter Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 22:23
                        słuchaj ryb, puknij no się w głowe. sprawę biedronki badał sąd i inspekcja
                        pracy. a w innej sieci kasjerkom kazali nosić pampersy, znana sprawa.
          • aretha04 Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 18:13
            niestety, tak jest u wielu jeszcze osób:(
            ploteczki, prywatne rozmowy telefoniczne, narzekanie, że "tyle" pracy i
            pretensje,że szef nie docenia, że mało zarabiają i zazdrość, bo ktoś inny został
            wyróżniony:)
            och, skąd ja to znam????
            pozdr.
            A.
            • Gość: ryb Re: do diabla z biedronkami... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 18:31
              :))) juz tyle razy pisalem na ten temat. Co z tego ze taki jeden z drugim przez
              caly czas pracuje...pokaz wynik swoje swojej pracy, to sie liczy i czas w jakim
              owa rzecz zostala wykonana...No i co z tego ze ktos spedza iles tam godzin w
              pracy. Ja moge nawet spac w swoim autobusie, spedzajac w nim prawie 24h na
              dobe...co wcale nie oznacza ze moi pasazerowie stali krocej na przystanku:)))
              • aretha04 Re: do diabla z biedronkami... 09.01.05, 18:54
                tak mi sie przypomniało: miałam kiedyś szefa, który za pięć minut spóźnienia
                stawiał mi "ptaka" na liście obecności. W końcu się wk.... i zapytałam, czy
                ważniejsze jest to kiedy przychodzę, czy ważniejsze jest, zeby były efekty pracy,
                a nikt z nas nie pracuje od ... do - takie czasy:))
                pozdr.
                A.
    • Gość: ryb Podchodzac powazniej do tematu... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 09.01.05, 18:46
      To mysle ze powinnas zaczac myslec bardziej globalnie. Swiat nie konczy sie
      tylko na Polsce...bo Polska tez exportuje towary i to ostatnio calkiem sporo i
      kazdy z obywateli krajow w ktorym kupowane sa polskie produkty, moze stanac
      przed takim samym dylematem. Co i za ile i czy to moralne, bo w koncu oni
      zarabiaja tam mniej niz ja...Tylko tu nie o to chodzi...Wyobraz sobie ze idziesz
      do Tesco, kupujesz produkty ktore pozniej pakowane sa w plastikowa torbe, ktora
      jest Tobie dana za darmo...Czyli, ktos musial zrobic projekt torby, ktos musial
      ja wyprodukowac, dostarczyc...i za te wszystkie uslugi Tesco placi, jednoczesnie
      oddajac owa torbe za Tobie za darmo. Nie dziw sie wiec, ze Tesco bedzie chcialo
      jak najtaniej owa torbe wyprodukowac, nie wazne gdzie...A gdziekolwiek by ta
      torba byla produkowana, daje ludziom prace i nadzieje na przyszlosc...Wiec kupuj
      i bierz torby za darmo ktore pozniej bedziesz mogla uzyc do innych celow...

      PS. Nie wiem jak jest w Polsce ale w UK daja torby za darmo :)
      • aretha04 Re: Podchodzac powazniej do tematu... 09.01.05, 19:04
        Gość portalu: ryb napisał(a):

        > PS. Nie wiem jak jest w Polsce ale w UK daja torby za darmo :)

        w Polsce też i to nie tylko w marketach ale nawet i na bazarku:)
        tylko u nas w taką torbę "darmową" jak zapakujesz słoik ogórków, to napewno
        wyląduje on na podłodze:))) Za taką mocniejszą, tzw. reklamówkę to trzeba zapłacić
        pozdr.
        A.
        • Gość: Wkurzony! Spójrzmy na TP SA! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 16:10
          Wykorzystywanie pracowników to nie tylko domena Biedronki czy też innych super
          i hipermarketów! Wystarczy rozejrzeć sie w naszej drogiej "Telekomunikacji
          Polskiej"!
          Bliska mi osoba pracuje w administracji sprzedaży TP SA na ul. Piotra Skargi. W
          zeszłym tyg. wyszła z pracy ok. 2 w nocy!!! Rozpoczyna prace oficjalnie o 8
          rano, a zazwyczaj jest już w biurze ok. 7.30, powinna wyjśc o 16.
          Normalna godzina wyjącia to ok. 19-20, a często ok. 22! Zapomnijcie o płatnych
          nadgodzinach!
          To nie są jednostkowe przypadki, tylko tak tam wymagają! I tak jest cały czas -
          gwoli sprawiedliwości pażdziernik i listopad 2004 był w miarę poparawny
          (wyjście z pracy ok. 17) ale poprzednie 10 miesięcy to horror! Bywało tak że
          pracowała ona i 36 godzin bez przerwy!
          A teraz chcą jeszcze zwolnić 3500 osób!!! To reszta będzie pracowała chyba po
          16 godz./dobę!!!
          To TP SA powinna teraz zmienić nazwę na "Telekompromitacja Polska SA" bo ludzi
          traktuje jak niewolników!!!

    • bialy.z.kuk.lux.klanu Proletariusze tego Świata 16.06.05, 19:37
      Kupcie Sobie Wódz drzymały;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka