Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
12.01.05, 19:43
o ktorych tu sie rozpisujecie, maja jedna przyczyne. bierzecie zycie za
powaznie. dziewczyna rzucila, no to tylko sie pod pociag rzucic. matura nie
wyszla, to tylko pigulek sie nalykac. ojciec zbil, to tylko sie pochlastac.
itd.
szukacie sensu, zrozumienia, gdy tymczasem tego sensu nie ma i zrozumiec tego
zycia sie nie da. to, ze nie ma sensu w niczym nie oznacza ze trzeba szukac
sposobow na odlot z tego zycia. po co ? no to co z tego ze nie ma sensu.
a musi byc ? kto nas tego nauczyl, ze wszystko musi miec sens ? niech sobie i
ma, ale z pewnoscia nie jestesmy tego w stanie zrozumiec tu, na ziemi.
coz wiec robic ? NIC. ale w specjalnym rozumieniu tego slowa. nie robic NIC
co wymagaloby poswiecenia naszych dusz i cial totalnie. zyc na luzie,
ignorowac wiekszosc zaszlosci. pada deszcz ? a ja bez parasolki ? to dobrze.
dom sie zawalil po drugiej stronie rynku ? ide pomoc odkopywac. dziewczyna
rzucila ? ide szukac innej. chlopak zdradzil ? siebie zdradzil, nie mnie, po
co wiec rozpaczac.
zauwazcie jedna rzecz, ze cokolwiek by sie nie stalo, mozna sobie wmowic, ze
to nie dotyczy nas samych. wylali mnie ze studiow ? jakiego mnie ? nigdy na
zadnych studiach nie bylem, to byl sen, do widzenia panie dziekanie.
obcielo mi noge ? to i dobrze, jeden but kosztuje mniej niz dwa i tak dalej i
dalej i dalej.
no, a teraz usmiech przyklejac na geby i zaczac zyc.
wasz Imagine.