Dodaj do ulubionych

Jak być żoną ginekologa?

IP: *.gpsk.am.poznan.pl 01.06.02, 15:12
Powiedzcie jak być dziewczyną,a póżniej żoną ginekologa?Może macie takie
doświadczenia?Nie czujecie się porównywane z pacjentkami,często przecież
atrakcyjnymi?Jak z tym żyć i czuć się tą jedyną?Powiedzcie proszę,bo mój
związek niedługo legnie w gruzach!Kiedy idzie do pracy czuję się jakby szedł
mnie zdradzać.Chore nie?
Obserwuj wątek
    • Gość: smutnaaa Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 15:40
      czesc inga :)
      wiesz to moim zdaniem wcale nie jest chore ja tez sobie nie wyobrazam zycia z
      takim facetem rozumiem co czujesz kiedy idzie do pracy i pewnie czulabym to
      samo a wiesz czemu? bo Ty bardzo chcesz wierzyc w taka prawdziwa milosc kiedy
      facet kocha tylko Ciebie i nie oglada sie za innymi kobietami i jest tylko
      Twoj, niestety ja tez tak mysle ja czuje to samo i dlatego nie umiem byc
      szczesliwa wiesz czasami wydaje mi sie ze nic nie da sie na to poradzic nie
      wiem czy jest jakis sposob abys sie tak nie czula,a wszystkim tym osoba co
      radza zapomniec ze on robi cos takiego i myslec ze to tylko praca a jest
      przeciez z Toba i Ciebie kocha wydaje sie ze to takie proste jak by tak bylo
      to bys juz dawno tak zrobila nie wiem na serio nie wiem co Ci poradzic mam
      tylko nadzieje ze bedziesz pierwsza osoba ktora znajdzie na to jakis sposob
      pozdrawiam i trzymam kciuki:)
      • momi Re: Jak być żoną ginekologa? 01.06.02, 15:53
        Wnioskuję,że z ginekologiem niemożliwa jest "prawdziwa miłość";)))To tyle co
        mogłam zrozumieć z Twojej wypowiedzi ,bo dalej to ona zagmatwana bardzooo.
        Mężczyzna może kochać jedną kobietę,ale to nie wyklucza podziwu dla piękna
        innych kobiet. Smutnaaa, nie można być jednocześnie drobniutką zmysłową
        brunetką i eteryczną blondynką. Kiedy ostentacyjnie mężczyzna ogląda się na
        ulicy jest to niekulturalne,ale jeśli podoba mu się piękna aktorka, modelka czy
        mijana na ulicy dziewczyna to jest to przecież normalne.Trzeba tylko
        zaobserwować czy ma dobry gust;)
      • Gość: Inga Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.gpsk.am.poznan.pl 01.06.02, 16:01
        Dziękuję Tobie Smutna!
      • mirek1996 Re: Jak być żoną ginekologa? 09.02.23, 20:35
        ale co partner czuje jak jego dziewczyna idzie do faceta ginekologa to się panie nie przejmujecie? Tylko co kobieta czuje jak jej facet ogląda inne? Egoizm w czystej postacji
    • amidala Re: Jak być żoną ginekologa? 01.06.02, 16:42
      O rany... jeżeli to nie jest kolejna podpucha, sorry, ale trochę tu tego było,
      to bym ci powiedziała tak:

      Parę lat temu miałam okazję pogadać z kolegą, który w innym kraju kształcił się
      na lekarza. Jako, że wybrał sobie bardzo trudną dziedzinę, mianowicie
      neurochirurgię, musiał odbyć staż na niemal wszystkich innych dziedzinach.
      Między innymi ginekologii i położnictwie. Po paru dniach miał serdecznie dość
      oglądania kobiecych narządów, nie chciał nigdy więcej mieć do czynienia z
      kobietą w pozycji leżącej... Po porodówce było tak: pierwsze parę razy gdy
      odbierał poród: ach, cud natury, przyjąłem na świat kolejnego człowieka, jakie
      to piękne. Po dwóch tygodniach: znowu poród? Kurczę, poczekałaby parę minut, to
      już by było po moim dyżurze....

      Nie martw się takimi drobiazgami. Praca to praca. Ty jesteś kobietą jego życia i
      ciebie ogląda, że tak powiem prywatnie. To zupełnie co innego. Pomijając już to,
      że w sytuacjach ginekologicznych kobieta raczej się doskonale nie prezentuje...
      Tylko spokój.


      Gość portalu: Inga napisał(a):

      > Powiedzcie jak być dziewczyną,a póżniej żoną ginekologa?Może macie takie
      > doświadczenia?Nie czujecie się porównywane z pacjentkami,często przecież
      > atrakcyjnymi?Jak z tym żyć i czuć się tą jedyną?Powiedzcie proszę,bo mój
      > związek niedługo legnie w gruzach!Kiedy idzie do pracy czuję się jakby szedł
      > mnie zdradzać.Chore nie?

      • noida Re: Jak być żoną ginekologa? 01.06.02, 16:54
        Najlepiej samemu zostać ginekologiem. Znam takie małżeństwo- wydają się bardzo
        szczęśliwi :-)
        • mysiekpysiek Re: Jak być żoną ginekologa? 28.12.02, 12:40
          hmmmm....myslę, że kobieta oglądana od strony lekarza nie wygląda zbyt
          ciekawie, nie mówiąc o chorobach, upławach, grzybkach itp. więc raczej nie ma
          sie tu czym podniecać.
          poza tym jest taki kawał, że wychodzi ginekolog po dyżurze i z ulga mówi: uff,
          nareszcie jakies twarze.
    • melanie Re: Jak być żoną ginekologa? 01.06.02, 18:29
      Jest chore całe twoje podejście do tej sprawy. Mój brat też miał być
      ginekologiem, ale jego zona też się obawiała, że będzie ją zdradzać, więc
      nalegała,aby zmienił specjalizacje. Zmienił, został patologiem, teraz jest
      lekarzem sądowym, obrzydliwa praca, trupy,sekcje itd. Małżeństwo i tak się
      rozpadło, bo co za różnica, ginekolog, czy patolog, kręcił wszystkie
      pielęgniarki, a jej nigdy nie wybaczył, że nie wybrał tej specjalizacji, która
      mu się marzyła. Tłumaczył jej, że na pacjentki patrzy tak, jak powiedział im na
      studiach stary profesor, jak na matki lub siostry, które potrzebują pomocy,
      nigdy nie przez pryzmat seksu. Zastanów się nad soba, chyba nie jest twoim
      problemem jego zawód, ale coś innego. Jesteś poprostu chorobliwie zazdrosna.
      • Gość: Zaba Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.client.attbi.com 01.06.02, 18:42
        Nie sadze zby autorka postu byla chora czy chorobliwie zazdrosna. Ona jest po
        prostu przerazona, ze straci kogos kogo kocha. Nic w tym dziwnego! Ale zgadzam
        sie iz jej podejrzenia moga byc bezpodstawne...aby byc ginekologiem trzeba
        zaparcia i poswiecenia a nie wylacznie pazernych mysli.
        Nie przejmuj sie gdy nie masz niezbitych dowodow...to moze naprawde przyniesc
        wiecej zlego niz pozytku!
    • Gość: ida no ale tak poważnie... IP: *.csk.pl 01.06.02, 19:27
      zawsze mnie niesamowicie intrygowało dlaczego mężczyźni wybieraja ta
      specjalizację. Przecież przymusu nie ma, moga wybrać inną...
      I że co? Że pacjentki traktują jak matki i siostry? Tym bardziej podejrzane...
      Pieniądze?
    • Gość: eMka Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 19:50
      czy wy nie przesadzacie?
      Zawod jak zawod jak kazdy inny, obojetenie, czy oglada otwarte serce czy
      wagine. Myslicie, ze widok nadzerki jest tak super atrakcyjny? ze do ginekologa
      przychodza same sexy laski? Bez przesady. Po paru tygodniach wisi mu, czy przed
      nim na fotelu lezy cycata sexowna blondi czy piedziesieciolatka. Kobieto,
      zastanow sie... czy ty go nei chcesz zamknac w zlotej klatce? zeby bron Boze
      nie wychodzil i nie widzial innych kobiet. Powiem ci jedno.. gorzej gdyby
      wybral psychiatrie - mialby zdecydowanie BLIZSZY i DLUZSZY kontakt ze swoimi
      pacjentkami. Nie histeryzuj. Tylko zastanow sie co mogalbys zrobic, zeby
      kazdego dnia wybieral na nowo wlasnie Ciebie...
      a od innych kobiet nie uciekniesz
      Twoje podejrzenia wobec zawodu ginekologa sugeruja, ze mezczyzni wykonuja go,
      bo sa sexmaniakami albo playboyami...
      zastanow sie.. jak nastepny raz sama wybierzesz sie do ginekologa -mezcyzny.
      pozdrawiam

      • Gość: Renka Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.home.cgocable.net 02.06.02, 07:35
        Ginekolodzy czesto zartuja z pacjentkami, a juz w szpitalu, na porodowym..typy
        i typki :)
        Zona lekarza to nie gaska i wie, ze wybranie takiego zawodu to nie lapanie
        motylkow, tylko ciezki szmal. A co za tym idzie uciechy tego swiata.Mlody czy
        stary ginekolog patrzy na ten organ jak na organ, a nie zrodlo rozkoszy. Jezeli
        nawet czasem rozkoszne mysli mu sie pojawia, a mysle, ze sie pojawiaja, to nie
        jest to codziennie. I to jest pocieszajace :)
      • Gość: inka Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.riv-dyn.charterpipeline.net 08.06.02, 02:38
        Bardzo mi sie Twoja odpowiedz podoba!
    • Gość: pap Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 10:17
      Wychodzi ginekolog z gabinetu na ulice i mówi wreszcie twarze.
      • Gość: nina Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 62.233.189.* 02.06.02, 10:31
        Hej, ja też jestem żoną lekarza (innej profesji)i bywam na
        imprezach "lekarskich", na których często są też ginekolodzy. I nie mogę się
        zgodzić, że (a przynajmniej Ci których jako tako poznałam) po prostu wychodzą z
        gabinetu i cześć. Na tych imprezach rozmawiają w większość o pracy - że była
        ładna panienka, obgadują szczegóły róznych "podwozi" ( i to nie w sposób
        naukowy), żartują sobie z różnych pacjentek. Po tym co słyszę od nich to w
        życiu nie pójdę do faceta ginekloga, bo nie patrzy on tak zupełnie "chłodno".
        Nie wspominając już, że nie wiem dlaczego wybierają tą profesję - bo nie jest
        to zawód jak kązdy inny. Dlaczego woli oglądać cipy od gardła??
        • noida Re: Jak być żoną ginekologa? 02.06.02, 10:48
          Dobrze, że mi powiedziałaś, ja też nie pójdę ;-)
        • Gość: rybka Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 195.94.193.* 26.08.02, 15:43
          Masz rację Nina. Byłam kiedyś u ginekologa, który się podniecił badając
          mnie..... Oszczędzę Wam szczegółow, ale był tym bardzo zażenowany (ja jeszcze
          bardziej, ale dla dobra sprawy udałam ,że tego nie dostrzegam...)
          Bardzo dobry fachowiec w drogiej, prestiżowej klinice w Wa-wie...
          Od tamtej pory przestałam wierzyć , że każda pacjentka jest tylko pacjentką.....
          (i teraz chodzę do lekarki)wcześniej nie zaprzątałam sobie nawet mysli takimi
          wątpliwosciami...
          • Gość: aronia Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.waw.pl 02.09.02, 12:47
            Nie podważam Rybko Twoich słów, ale Twoja opowieść wydaje mi sie trochę
            wymyślona. Jak stwierdziłaś, że ginekolog sie podniecił? To wbrew pozorom nie
            takie głupie pytanie, bo bez kontaktu dotykowego wzwód w ubraniu nie jest wcale
            wyraźnie widoczny (majtki i spodnie dobrze kamuflują i, że tak
            powiem, "trzymają w ryzach" - dopiero dotyk daje pewność). A juz zwłaszcza z
            fotela ginekologicznego trudno cokolwiek zauważyć, bo ma się dość ograniczone
            pole percepcji. Więc ponawiam pytanie: skąd wiesz i jaką masz pewność?
            Ocierałaś się o niego? Obnażył się przed Tobą? I nie mów mi, że kobieta "zawsze
            wie", bo to nieprawda. Jeśli natarczywie wpatrywałaś się w jego krocze, to
            trudno, by nie poczuł się zażenowany - które to zakłopotanie mogłaś mylnie
            zinterpretować jako "przyznanie się" do winy podniecenia.
            Ot, takie moje 3 grosze.
            • Gość: rybka Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 195.94.193.* 03.09.02, 16:35
              No cóż aronio, naturalnie właściwie odczytałam twą złośliwość, ale żeby nie
              było że konfabuluję.......
              Podczas badania moich piersi nagle ni stąd ni zowąd zaczął (jakby to nazwać...)
              sapać, zaczął głośno przełykać ślinę, zaczerwienił się na chwilę , przeprosił
              mnie i wyszedł na moment. Po powrocie odbyło się dalsze b.szybkie badanie, a
              wizyta zakończyła się przepisaniem pigułki....z wyraźnym unikaniem kontaktu
              wzrokowego. Wybacz mi jeśli nie dość precyzyjnie opisałam ci tę
              sytuację....inaczej nie umiem , a jak było naprawdę wie on i ja...:)
              Naturalnie zawsze możesz zasugerować coś w stylu "natarczywego wpatrywania się
              w krocze" celem ośmieszenia odmiennej od prezentowanej przez siebie jedynie
              słusznej interpretacji faktów, pozostań więc przy swoim aronio a ja przy swoim
              zdaniu pozostanę :)
              PS. Dodam tylko, że nie jestem fantazjującym dziewczątkiem ani osoba
              poszukującą wrażeń, u ginekologów bywałam już nie jeden raz w życiu,mam
              wspaniałego mężczyznę i doprawdy nic mi więcej nie potrzeba ....:)
              A ginekolog też nie był nienormalny , zboczony czy inny ...po prostu wtedy
              zareagował, nie wiedzieć czemu ,głównie jako mężczyzna a nie jak lekarz...
              To by było na tyle...:)
    • czarodziejka Re: Jak być żoną ginekologa? 02.06.02, 13:01
      Inga napisał(a):
      > jak być dziewczyną, a póżniej żoną ginekologa?

      on kiedys przestanie w tych waginach widziec kobiety (jest dowcip o ginekologu na
      przyjeciu, rozmawia z kobieta i nagle mowi "nareszcie twarze")
      do ginekologa przychodza kobiety w ciazy, kobiety z chorobami, kobiety starsze,
      cale mnostwo kobiet nieatrakcyjnych
      a wolalabys meza gastrologa? takiego co oglada i operuje odbyty pacjentow (takze
      kobiet)?

    • Gość: ak Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.dellner.com.pl 06.06.02, 08:50
      Dzień dobry!Sama taki "problem" mialam(no może podobny bo żoną nie jestem), ale
      zniknął, kwestia przyzwyczajenia i nie wyolbrzymiania problemu, który -tak mi
      sie wydaje- w gruncie rzeczy nie istnieje.A zazdrość?Niektórzy ją odczuwają
      mimo wszystko, dla nich każdy powód jest dobry.Zresztą, dla mnie to uczucie nie
      znane.AK
      • Gość: jolkaz Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 195.117.159.* 06.06.02, 09:59
        To jest chyba trochę podobnie, jak być żoną marynarza, obiegowa opinia jaka
        jest wiadomo, ale każda marynarzowa wierzy, że jej mąż jest wyjątkiem, napewno
        każdy marynarz tak własnie twierdzi, a swoboda finansowa też jest argumentem .
        • Gość: tina Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 14:53
          Normalnie. Mój mąż nie komentuje wyglądu swoich pacjentek , mówi czasami z
          radością , że którejś pomógł.Ja w ogóle nigdy nie myślałam w takich kategoriach
          jak Ty , Inga.On jest po to , żeby pomóc. Na życie towarzyskie znajdzie czas
          poza gabinetem. Tam pilnuj , jeśli masz powody.
          • Gość: kaskab Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 195.117.159.* 07.06.02, 10:11
            A czy to, że się lekarz napatrzy, nadotyka, nie ma znaczenia dla jego domowego
            życia?
            • Gość: tina Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.02, 23:15
              Zadnego znaczenia , zapewniam cię.Nie ma w tym seksu , on jest poza drzwiami
              gabinetu.No chyba , że sam w sobie facet ma jakieś specyficzne
              skłonności.Inaczej to bujna wyobraźnia ludzi spoza branży.
              • Gość: eva07 Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 17:25
                Gość portalu: tina napisał(a):

                > Zadnego znaczenia , zapewniam cię.Nie ma w tym seksu , on jest poza drzwiami
                > gabinetu.No chyba , że sam w sobie facet ma jakieś specyficzne
                > skłonności.Inaczej to bujna wyobraźnia ludzi spoza branży.

                Głos Tiny to głos rozsądku w tej interesującej,jak mi się wydaje wymianie zdań.
                A czemu interesującej? Bo widać z niej, jak bardzo kobiety u nas wciąz maja
                niezdrowe podejscie do seksu. Po pierwsze autorka wątku najwyraźniej uważa, że
                seks czai sie w kazdym kącie, a juz z pewnoscia dla tak "superseksualnych"
                istot jak mężczyźni. Facet popatrzy na rozdziawioną cipkę i już jest "gotów".
                Zawsze i wszędzie. PO drugie seks=miłość, czyli jesli gość odczuwa (choćby
                wbrew woli) najmniejsze podniecenie wobec innej kobiety to znaczy "mnie nie
                kocha". Tymczasem seks mieś,ci się w głowie, nie w genitaliach, a juz napewno
                erotyka. I wiekszość ginekologów (którzy sa mężczyznami nieco starszymi niż 18
                lat...)nie nastawia się erotycznie wobec pacjentki. Wręcz przeciwnie "blokuje"
                tę dziedzinę. Pewnie sa wyjątki. Nie chciałabym byc ich pacjentką.
                Z własnych doświadczeń: chodzę na masaże. Rozbieram się do nich całkowicie i
                nie wstydzę się swego ciała. Korzystałam z usług kilku masażystów i kobiet i
                mężczyzn. Jestem dość zgrabna, szczupła, mam 30+ ...I rzeczywiście trafił mi
                się jeden facet, który ku mojemu zdumieniu i przerażeniu bardzo nieznacznie,
                ale zaczął się do mnie dobierać. Wiecej do niego nie poszłam. Wielokrotnie
                jednak masowali mnie masazyści młodzi i przystojni i jakoś nie zauważyłam, żeby
                robili to "erotycznie". TYle co oni się napatrzyli tych krzywych kregosłupów,
                fałd na brzuchu i celulitisów...
                Chodzę tez do sauny. Koedukacyjnej. I co? Czy ludzie tam rzucaja się na siebie
                nawzajem w celu odbycia stosunku seksualnego? Nie. Oczywiście,że faceci z
                zainteresowaniem zerkaja na co zgrabniejsze kobiety. I co więcej ja z
                zainteresowanie dyskretnie spoglądam na efektownych panów. Ale atmosfera jest
                na tyle "purytańska", że nawet rozmowy za bardzo się nie nawiązuje. Kazdy
                relaksuje się, odpoczywa, odpreża i po to tam przyszedł. Uczciwie: za pierwszym
                razem, przez pierwsza godzinę czułam się głupio i niezrecznie. Spuszczałam
                oczy, żeby "nie popatrzyć", starałam zasłaniać sie ręcznikiem. A potem
                kompletnie mi przeszło. A co sie kompleksów wyzbyłam w sprawie wygladu... Tak
                ze naprawdę- TYLKO SPOKÓJ MOŻE NAS URATOWAĆ. I precz z zazdroscią "na wszelki
                wypadek". Niech zyje zaufanie i pogoda ducha. Wasza ewa.
        • saana do Ak 29.08.02, 11:11
          naprawde nie znasz uczucia zazdrosci????
        • smultronstallet Re: Jak być żoną ginekologa? 20.06.03, 01:08
          Gość portalu: jolkaz napisał(a):

          > To jest chyba trochę podobnie, jak być żoną marynarza, obiegowa opinia jaka
          > jest wiadomo, ale każda marynarzowa wierzy, że jej mąż jest wyjątkiem,
          napewno
          > każdy marynarz tak własnie twierdzi, a swoboda finansowa też jest argumentem .

          Jestem córką marynarz i moja matka zawsze na moje pytanie o domniemaną zdrade
          ojca odpowiada: "Jakby chciał zdradzić, to nie musiałby wyjeżdzać zagranicę,
          zeby to zrobić!". aLe ja i tak w to nie wierzę, bo kiedy jest na lądzie cały
          czas siedzi w domu, to kiedy ma się wyszaleć??? A moze rzeczywiście nie musi?
      • saana zastonow sie .nad soba 29.08.02, 11:10
        ja kiedys mialam faceta na studiach medycznych i wybieral sobie wlasnie
        ginekologie...nie potrafilam sobie wyobrazic jego nocnych dyzurow i tego
        wszytskiego ze bedzie dotykal inne kobiety i wogole....znajomosc przerwalam to
        bylo wtedy dla mnie mlodej dziewczyny nie do przeskoczenia a dzis po
        latach ,dowartosciowana przez zycie, musze Ci napisac ze gdybym wtedy byla
        pewniejsza swojej wartosci i siebie to to wszystko nie byloby problemem. Lekarz
        to lekarz. <Incazej troche patrzy na te sprawe a ginekologia chyba w sumie jest
        interesujaca jako dziedzina i napewno przynosi pieniadze.
        Wiec zastanow sie czy przypadkiem nie przesadzasz bo ,masz problem w sobie i
        chcesz go miec tylko dla siebie bo sie boisz i nie jestes pewna siebie.
        Z doswiadczenia znow starszej musze Ci napisac ze mozna faceta zamknac w
        klatce, ale sama sie udusisz. A zycie pelne jest pieknych kobiet tak samo jak
        pieknych miejsc na swiecie..a jednak nie pedzimy z miejsca w miejsce. Tak samo
        skoro On jest z Toba to po co ma szukac czegos innego. zainteresuj sie troche
        ta ginekologia i juz napewno jako przyjaciela do rozmowy, zainteresowanego tym
        co On robi , nie zostawi Cie dla jakies tam pieknosci bo po co.
    • Gość: kiwas Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 23:41
      Rozmawia dwoch ginekologow.Jeden mowi:ale dzisiaj mialem pacjentke,miala
      lechtaczke jak ogorek.Taka wielka?-pyta drugi.Nie,taka kwasna.
    • milusia_ Re: Jak być żoną ginekologa? 11.06.02, 15:33
      Witaj Ingo! :-)

      Wydaje mi się, że wyolbrzymiasz problem. Powinnaś
      porozmawiać o tym ze swoim chłopakiem. Szczerość jest
      najważniejsza i jeżeli on cię kocha, to na pewno
      zrozumie twoje obawy i wszystko ci wyjaśni :-)

      Myślę, że jeżeli facet ma zdradzić to bez względu na to
      czy jest ginekologiem, kierowcą lun menagerem ;-)
      Facet, który nie kocha swojej partnerki i jest "łatwy"
      do skoków w bok - będzie zdradzał i będzie oglądał się
      za innymi babami. Problem nie leży w tym, że twój
      chłopak jest ginekologiem - ale w tym, że mu... nie
      ufasz i boisz się zagrożenia ze strony pacjentek.

      Jeżeli zależy ci (a myślę, że bardzo) na harmonii w
      waszym związku to powinniście ze sobą porozmawiać na ten
      temat. Wyjaśnić sobie wyszystko an początku. Jeżeli tego
      nie zrobisz teraz, a potem zostaniesz jegon żoną - to
      pewnie będzisz węszyła i być może oskarżała go o rzekome
      zdrady. A stąd krok do rozstania...
      Dlatego ważne jest żebyście poznali problem zanim
      rozpoczniecie życie jako mąż i żona :-)

      Życzę ci powodzenia i nie martw się!
      :-) Milusia
    • yavorius Re: Jak być żoną ginekologa? 29.08.02, 01:10
      Pierdolisz aż niemiło.
    • Gość: Nell Polecam IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 13:27
      Co prawda, artykul jest o lekarzu seksuologu, ale warto
      przeczytac.
      tygodnikforum.onet.pl/1094107,0,3737,924,artykul.html
    • Gość: duśka Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 29.08.02, 22:54
      Boisz się ze zakocha się w jakiejs z tych cipek które ogląda? A co z lekarzem
      internistą, wspomnianym juz masażystą, z nauczycielem akademickim,.... moim
      zdaniem szanse na romans znacznie większe.
      • Gość: Malwina Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.abo.wanadoo.fr 02.09.02, 16:16
        no taaaak, pelno fajnych tu rozwiazan : np do lekarki isc . A jak bedzie to lesbijka ?
        ja ci proponuje uprawiac milosc francuska - bedziesz oryginalna !
        (przepraszam za glupie zarty, tak mnie czasem nachodzi i hamulce niesprawne :-)))
        • Gość: duśka Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.09.02, 11:37
          Malwina,chyba zupelnie nie zrozumiałas o co mi chodzi bo twoj komentarz jest
          zupelnie od czapy!
          • malwinamalwina Re: Jak być żoną ginekologa? 03.09.02, 11:46
            ooo nie ! to ty nie zrozumialas (nie przeczytalas !) ze zartuje (glupio bo glupio ale zartuje )
            dziewczyny,
            zawod jak zawod
            kazdy poza praca komentuje mniej wiecej dowcipnie lub ironicznie co robi (sama to robie)
            o czym innym ci ginekolodzy maja mowic ? o kleju do parkietu ?
            pytania tego typu przed malzenstwem trzeba sobie zadawac
            • Gość: mamosz Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 03.09.02, 15:11
              Żoną ginekologa być jest bardzo łatwo i miło bo:
              - ginekolog to kupa forsy czyli brak zmartwień
              - nawet najatrakcyjniejsze kobitki z pozycji fotela ginekologicznego traca na
              atrakcyjności
              - wiekszość nie zyskuje na tejże nawety jak już usiąda, albowiem proporcja
              atrakcyjnych pacjentek ,do nie bardzo atrakcyjnych jest taka sama jak w
              życiu,skoro to TY masz byc jego żona,najwyrazniej uznał,że nie ma
              piękniejszej,milszej,zgrabniejszej,i mądrzejszej dziewczyny na całym świecie
              bez wzgledu na pozycję w jakiej się aktualnie znajdujesz.
              A wiec wszystkiego najlepszego i nie martw się głupstwami
    • kamfora Re: Jak być żoną ginekologa? 03.09.02, 20:19
      Gość portalu: Inga napisał(a):

      > Powiedzcie jak być dziewczyną,a póżniej żoną ginekologa?Może macie takie
      > doświadczenia?Nie czujecie się porównywane z pacjentkami,często przecież
      > atrakcyjnymi?Jak z tym żyć i czuć się tą jedyną?Powiedzcie proszę,bo mój
      > związek niedługo legnie w gruzach!Kiedy idzie do pracy czuję się jakby szedł
      > mnie zdradzać.Chore nie?

      Chyba nie identyfikujesz sie jedynie ze swoja vagina?
    • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 17.09.02, 14:32
      A gdzie się poznaliście? Chyba nie na fotelu?
      A tak na poważnie, może ja też jestem zazdrosny, ale nie wyobrażam sobie,żeby
      moja zona poszła do mężczyzny ginekologa. Wg mnie to nie jest normalny zawód w
      wykonaniu mężczyzny. Co do walorów kobiety na fotelu też chyba się nie mogę
      zgodzić. Po pierwsze aby usiąść na nim, kobieta musi się najpierw rozebrać,a
      każdy musi przyznać, że ta czynność jest bardzo podniecająca. Podniecający musi
      być również widok kobiety "wdrapującej się" na fotel. Oczywiście nie wszystkie
      kobiety są ładne, nie wszystkie są młode, ale przecież kobieta po klimakterium
      nie zgłasza się do ginekologa tak często jak nastolatka czy dwudziestolatka.
      Poza tym jest taka dziwna prawidłowość, że ginekologa częściej odwiedzają
      kobiety mające wysoką aktywność seksualną, a wiadomo że do tej grupy zalicza
      sie wiecej kobiet ładnych niż nieładnych. Kobiety ładne i młode lub dojrzałe
      stanowią więc w dość oczywisty sposób większość pacjentek ginekologów, co mozna
      zaobserować nawet w poczekalni do gabinetu. Moim skromnym zdaniem ginekologiem
      zostaje się z dwóch pobudek: pieniądze (naprawdę duże z racji ilości pacjentów,
      w końcu do gastrologa nie chodzi się dwa razy w roku lub częściej) oraz te inne
      względy, czyli możliwość bliskiego obcowania z pewnego rodzaju tabu
      obyczajowym. W pierwszym przypadku więc bardzo prosto jest wg mnie byc żona
      ginekologa - facet traktuje swój zawód jak każdy inny, on nie został np.
      gastrologiem czy lek. rodzinnym z tych samych powodów dla których ludzie po
      ekonomii wola prace w firmie konsultingowej niz w urzędzie miejskim. Problem w
      tym, że ok. 30-50% mężczyzn ginekologów zostało nimi nie tylko ze wzgledu na
      kasę. Żoną takiego faceta raczej bym być nie chciał.
      • Gość: Malwina Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.abo.wanadoo.fr 17.09.02, 14:52
        dawno takich nianiuniusiow blablotusiow nie czytalam ! prawie tak jak poradniki nadine de rotschild !!! :-))))
      • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 17.09.02, 15:29
        Gość portalu: Mirko napisał(a):

        > A gdzie się poznaliście? Chyba nie na fotelu?
        > A tak na poważnie, może ja też jestem zazdrosny, ale nie wyobrażam sobie,żeby
        > moja zona poszła do mężczyzny ginekologa.


        **************A bedzie cię pytać czy może iść do specjalisty faceta? O USG też
        się czepiasz?


        Wg mnie to nie jest normalny zawód w
        > wykonaniu mężczyzny. Co do walorów kobiety na fotelu też chyba się nie mogę
        > zgodzić. Po pierwsze aby usiąść na nim, kobieta musi się najpierw rozebrać,a
        > każdy musi przyznać, że ta czynność jest bardzo podniecająca.


        ***********Kobieta rozbiera się za parawanem lub czymś takim. I nie rozbiera
        się do naga tylko ściąga bieliznę. Jeśli ma spódnicę to gucio się podniecisz.



        Podniecający musi
        >
        > być również widok kobiety "wdrapującej się" na fotel.

        ************To wdrapywanie się jest tak ku***** podniecające, że głowa mała.
        Szczególnie jak fotel jest wysoki a schodki mają tendencję do ślizgania się.
        Wizyta u ginekologa to chyba jakaś twoja niezrealizowana fantazja seksualna.


        Oczywiście nie wszystkie
        > kobiety są ładne, nie wszystkie są młode, ale przecież kobieta po
        klimakterium
        > nie zgłasza się do ginekologa tak często jak nastolatka czy dwudziestolatka.


        ********** A, i tutaj to juz naprawdę nie wiesz o czym mówisz. Im kobieta
        starsza tym statystycznie dopada ją więcej schorzeń. Widziałeś ty oddział
        ginekologiczny (nie położniczy !)? Przejdź się może.

        > Poza tym jest taka dziwna prawidłowość, że ginekologa częściej odwiedzają
        > kobiety mające wysoką aktywność seksualną,


        **************** Czy mógłbyś przedstawić źródło danych o tej prawidłowści.


        a wiadomo że do tej grupy zalicza
        > sie wiecej kobiet ładnych niż nieładnych. Kobiety ładne i młode lub dojrzałe
        > stanowią więc w dość oczywisty sposób większość pacjentek ginekologów, co
        mozna
        >
        > zaobserować nawet w poczekalni do gabinetu. Moim skromnym zdaniem
        ginekologiem
        > zostaje się z dwóch pobudek: pieniądze (naprawdę duże z racji ilości
        pacjentów,
        >
        > w końcu do gastrologa nie chodzi się dwa razy w roku lub częściej

        *********** Jak się choruje to się chodzi tyle ile trzeba.


        ) oraz te inne
        >
        > względy, czyli możliwość bliskiego obcowania z pewnego rodzaju tabu
        > obyczajowym. W pierwszym przypadku więc bardzo prosto jest wg mnie byc żona
        > ginekologa - facet traktuje swój zawód jak każdy inny, on nie został np.
        > gastrologiem czy lek. rodzinnym z tych samych powodów dla których ludzie po
        > ekonomii wola prace w firmie konsultingowej niz w urzędzie miejskim. Problem
        w
        > tym, że ok. 30-50% mężczyzn ginekologów zostało nimi nie tylko ze wzgledu na
        > kasę. Żoną takiego faceta raczej bym być nie chciał.


        • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 17.09.02, 18:21
          Dzięki za fajny komentarz :-)) Nie do końca jednak obiektywny


          > **************A bedzie cię pytać czy może iść do specjalisty faceta? O USG
          też
          > się czepiasz?

          Nie musi się mnie pytać. Po prostu zna moje zdanie na ten temat i szanuje je.
          Ja tez nie chodziłbym np. do kobiety urologa, gdyby moja zona tego nie chciała.
          USG jest trochę inną sprawą, po pierwsze w badaniu USG nie ma bezpośredniego
          kontaktu lekarza z pacjentką, po drugie na USG nie chodzisz co pół roku i to do
          tego samego lekarza, ale i tak jesli zona ma wybor USG wykonywanego przez
          kobiete i mezczyzne, wole zeby to byla kobieta.
          >
          > ***********Kobieta rozbiera się za parawanem lub czymś takim. I nie rozbiera
          > się do naga tylko ściąga bieliznę. Jeśli ma spódnicę to gucio się podniecisz.
          >
          W wielu gabinetach nie ma parawanu, w wielu są takie, że i tak doskonale widac
          zarys kształtów. Z reguły kobiety zdejmuja spodnice przed wejsciem na fotel.

          >
          > ************To wdrapywanie się jest tak ku***** podniecające, że głowa mała.
          > Szczególnie jak fotel jest wysoki a schodki mają tendencję do ślizgania się.
          > Wizyta u ginekologa to chyba jakaś twoja niezrealizowana fantazja seksualna.
          >
          dla Ciebie to na pewno podniecające nie jest, dla mojej zony również. Skad
          jednak wiesz jak dziala widok takiej nieporadnie wspinajacej sie kobiety na
          faceta?

          > ********** A, i tutaj to juz naprawdę nie wiesz o czym mówisz. Im kobieta
          > starsza tym statystycznie dopada ją więcej schorzeń. Widziałeś ty oddział
          > ginekologiczny (nie położniczy !)? Przejdź się może.

          Dziwne, ale wiekszość szpitali jest ginekologiczno-poloznicza. Poza tym
          zdarzylo mi sie odwiedzic oddzial stricte ginekologiczny i zdziwisz sie pewnie,
          ale proporcje byly ok.50% starszych na 50% młodszych. Do szpitala jednak
          trafiaja kobiety z ciezkimi przypadlosciami (lub ciaza - ale to inna historia),
          a nie po to, by im zapisac kolejna partie pigulek, sprawdzic umocowanie
          spirali, wyleczyc miejscowe zakazenie lub tak sobie, na coroczna kontrole.
          Starsze osoby nie chodza na takie kontrole bo: (a) nie maja pieniedzy (b)nie
          prowadzac zycia plciowego rzadziej narazone sa na przerozne drobne infekcje.


          Czy mógłbyś przedstawić źródło danych o tej prawidłowści.

          Proste, nie uprawiajac seksu nie chcesz pigulek i rzadziej lapiesz infekcje.


          Jak się choruje to się chodzi tyle ile trzeba.

          Tak, ale czemu do ginekologa chodzi sie jak sie nie choruje???? Wymien mi
          innego lekarza (poza stomatologiem) ktorego zdrowy czlowiek odwiedza tak czesto.

          Reasumujac, nie zaprzeczysz, ze stomatolog i ginekolog to zawody przynoszace
          niezly pieniadz. Dodatkowo ginekolog to stosunkowo przyjemny chleb (nie w
          szpitalach, ale w prywatnej praktyce), szczegolnie dla niektorych mezczyzn. Nie
          mowie i nie mowilem ze wszyscy mezczyzni ginekolodzy to zboczency, ale na pewno
          odsetek ten jest niezly.

          • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 17.09.02, 21:58
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            >>
            > Nie musi się mnie pytać. Po prostu zna moje zdanie na ten temat i szanuje je.
            > Ja tez nie chodziłbym np. do kobiety urologa, gdyby moja zona tego nie
            chciała.

            ************ Nawet gdyby ta kobieta była specjalistą nazwijmy swiatowej sławy?
            A twoje drogi moczowe na przykład byłyby w takim stanie, że byłoby ci wszystko
            jedno kto jest lekarzem (a niech bedzie i robot) byle pomógł? No nie wiem
            kochany, nie wiem. A tak wogóle pytałeś żonę czy miałaby coś przeciwko twojej
            wizycie u kobiety urologa?


            >
            > USG jest trochę inną sprawą, po pierwsze w badaniu USG nie ma bezpośredniego
            > kontaktu lekarza z pacjentką,

            ************ Nie ma? No jeśli tobie wystarczy, że facet nie dotyka bezposrednio
            kobiety tylko na przykład umieszcza jej w pochwie głowicę usg to nie powinieneś
            się tak przejmować ginekologiem bo on w zasadzie też nie musi dotknąć kobiety
            (wziernik bach do pochwy, zagladamy, pobieramy a rączki mamy cały czas na
            widoku, o tiu, dziękuje, proszę się ubrać)

            po drugie na USG nie chodzisz co pół roku

            *********** Ja chodzę na USG piersi co pół roku.

            i to do
            >
            > tego samego lekarza,


            ******** Teraz do tego samego.
            ale i tak jesli zona ma wybor USG wykonywanego przez
            > kobiete i mezczyzne, wole zeby to byla kobieta.

            *********** Ten facet jest dobrym specjalistą i ma dobry sprzęt. Nie będe
            ciagle latać i sprawdzac czy może gdzieś jest lepiej.


            > >
            > > ***********Kobieta rozbiera się za parawanem lub czymś takim. I nie rozbie
            > ra
            > > się do naga tylko ściąga bieliznę. Jeśli ma spódnicę to gucio się podnieci
            > sz.
            > >
            > W wielu gabinetach nie ma parawanu, w wielu są takie, że i tak doskonale
            widac
            > zarys kształtów. Z reguły kobiety zdejmuja spodnice przed wejsciem na fotel.


            *********** Za to się nie dam zabić ale ja zakładam spódnicę właśnie po to
            żebym NIE MUSIAŁA
            >
            > >
            > > ************To wdrapywanie się jest tak ku***** podniecające, że głowa mał
            > a.
            > > Szczególnie jak fotel jest wysoki a schodki mają tendencję do ślizgania si
            > ę.
            > > Wizyta u ginekologa to chyba jakaś twoja niezrealizowana fantazja seksualn
            > a.
            > >
            > dla Ciebie to na pewno podniecające nie jest, dla mojej zony również. Skad
            > jednak wiesz jak dziala widok takiej nieporadnie wspinajacej sie kobiety na
            > faceta?
            >
            > > ********** A, i tutaj to juz naprawdę nie wiesz o czym mówisz. Im kobieta
            > > starsza tym statystycznie dopada ją więcej schorzeń. Widziałeś ty oddział
            > > ginekologiczny (nie położniczy !)? Przejdź się może.
            >
            > Dziwne, ale wiekszość szpitali jest ginekologiczno-poloznicza. Poza tym
            > zdarzylo mi sie odwiedzic oddzial stricte ginekologiczny i zdziwisz sie
            pewnie,
            >
            > ale proporcje byly ok.50% starszych na 50% młodszych. Do szpitala jednak
            > trafiaja kobiety z ciezkimi przypadlosciami (lub ciaza - ale to inna
            historia),
            >
            > a nie po to, by im zapisac kolejna partie pigulek, sprawdzic umocowanie
            > spirali, wyleczyc miejscowe zakazenie lub tak sobie, na coroczna kontrole.
            > Starsze osoby nie chodza na takie kontrole bo: (a) nie maja pieniedzy (b)nie
            > prowadzac zycia plciowego rzadziej narazone sa na przerozne drobne infekcje.
            >
            >
            > Czy mógłbyś przedstawić źródło danych o tej prawidłowści.
            >
            > Proste, nie uprawiajac seksu nie chcesz pigulek i rzadziej lapiesz infekcje.
            >
            >
            > Jak się choruje to się chodzi tyle ile trzeba.
            >
            > Tak, ale czemu do ginekologa chodzi sie jak sie nie choruje???? Wymien mi
            > innego lekarza (poza stomatologiem) ktorego zdrowy czlowiek odwiedza tak
            czesto
            > .
            >
            > Reasumujac, nie zaprzeczysz, ze stomatolog i ginekolog to zawody przynoszace
            > niezly pieniadz. Dodatkowo ginekolog to stosunkowo przyjemny chleb (nie w
            > szpitalach, ale w prywatnej praktyce), szczegolnie dla niektorych mezczyzn.
            Nie
            >
            > mowie i nie mowilem ze wszyscy mezczyzni ginekolodzy to zboczency, ale na
            pewno
            >
            > odsetek ten jest niezly.
            >
            • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 17.09.02, 22:12
              jagna_jagna napisała:

              > Gość portalu: Mirko napisał(a):


              Sorry. Urwało.

              >
              > > > zarys kształtów. Z reguły kobiety zdejmuja spodnice przed wejsciem na fote
              > l.
              >

              ----------> Za to się nie dam zabić ale ja zakładam spódnicę właśnie po to
              żebym NIE MUSIAŁA niczego zdejmować. Zawijam kiecę i wio na samolocik.


              > >
              > > >
              > > > ************To wdrapywanie się jest tak ku***** podniecające, że głow
              > a mał
              > > a.
              > > > Szczególnie jak fotel jest wysoki a schodki mają tendencję do ślizgan
              > ia si
              > > ę.
              > > > Wizyta u ginekologa to chyba jakaś twoja niezrealizowana fantazja sek
              > sualn
              > > a.
              > > >
              > > dla Ciebie to na pewno podniecające nie jest, dla mojej zony również. Skad
              >
              > > jednak wiesz jak dziala widok takiej nieporadnie wspinajacej sie kobiety n
              > a
              > > faceta?

              ---------------> No coż nie jestem facetem ale nie wiem czy widok prawie
              spadajacej na oblicze lub inną część damy to aż taki podniecajacy widok.
              Przerażenie w oczach rozwiany włos i nóżki ropaczliwie machajace... No nie
              jestem przekonana. Ale skoro tak twierdzisz...
              > >
              > > > ********** A, i tutaj to juz naprawdę nie wiesz o czym mówisz. Im kob
              > ieta
              > > > starsza tym statystycznie dopada ją więcej schorzeń. Widziałeś ty odd
              > ział
              > > > ginekologiczny (nie położniczy !)? Przejdź się może.
              > >
              > > Dziwne, ale wiekszość szpitali jest ginekologiczno-poloznicza. Poza tym
              > > zdarzylo mi sie odwiedzic oddzial stricte ginekologiczny i zdziwisz sie
              > pewnie,
              > >
              > > ale proporcje byly ok.50% starszych na 50% młodszych.

              ----------> Jak ja nawiedziłam oddział ginekologiczny bo mi teściową rozłożyło
              to tam (położniczy był na innym pietrze) 3/4 pań to było w przedziale 50-90 lat.


              Do szpitala jednak
              > > trafiaja kobiety z ciezkimi przypadlosciami

              -----------> Te ciężkie przypadłości to najpierw ktoś musi zdiagnozować. Ktoś
              czyli ginekolog. Nie można tak sobie zapukać i powiedzieć, że na nasze oko to
              jest ciężka przypadłość wymagajaca leczenia szpitalnego.


              (lub ciaza - ale to inna
              > historia),
              > >
              > > a nie po to, by im zapisac kolejna partie pigulek, sprawdzic umocowanie
              > > spirali, wyleczyc miejscowe zakazenie

              --------------> Zapalenia, zakażenia i inne takie zdarzają się w każdym wieku i
              kobieta w kazdym wieku powinna się stawiać na kontole (pewnie i coroczne).


              lub tak sobie, na coroczna kontrole.
              >
              > > Starsze osoby nie chodza na takie kontrole bo: (a) nie maja pieniedzy (b)n
              > ie
              > > prowadzac zycia plciowego rzadziej narazone sa na przerozne drobne infekcj
              > e.
              > >
              > >
              > > Czy mógłbyś przedstawić źródło danych o tej prawidłowści.
              > >
              > > Proste, nie uprawiajac seksu nie chcesz pigulek i rzadziej lapiesz infekcj
              > e.

              ---------------> Jak wytłumaczysz obecność zakonnic u ginekologa?
              > >
              > >
              > > Jak się choruje to się chodzi tyle ile trzeba.
              > >
              > > Tak, ale czemu do ginekologa chodzi sie jak sie nie choruje???? Wymien mi
              > > innego lekarza (poza stomatologiem) ktorego zdrowy czlowiek odwiedza tak
              > czesto
              > > .
              > >
              > > Reasumujac, nie zaprzeczysz, ze stomatolog i ginekolog to zawody przynosza
              > ce
              > > niezly pieniadz.

              ----------> Nie zaprzeczę.

              Dodatkowo ginekolog to stosunkowo przyjemny chleb (nie w
              > > szpitalach, ale w prywatnej praktyce), szczegolnie dla niektorych mezczyzn
              > .
              > Nie
              > >
              > > mowie i nie mowilem ze wszyscy mezczyzni ginekolodzy to zboczency, ale na
              > pewno
              > >
              > > odsetek ten jest niezly.
              > >


              ---------> Może to jest taki przyjemny chleb na poczatku ale po latach
              zagladania w pochwy chyba ma się dosyć. Mnie zawsze zastanawiało czy
              ginekologom to się wogóle jeszcze chce współżyć po obejrzeniu tysiecy chorych
              organów. To się chyba obojetnieje na takie bodźce.
              • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 18.09.02, 10:50
                ************ Nawet gdyby ta kobieta była specjalistą nazwijmy swiatowej sławy?
                A twoje drogi moczowe na przykład byłyby w takim stanie, że byłoby ci wszystko
                jedno kto jest lekarzem (a niech bedzie i robot) byle pomógł? No nie wiem
                kochany, nie wiem. A tak wogóle pytałeś żonę czy miałaby coś przeciwko twojej
                wizycie u kobiety urologa?

                Oczywiście masz rację, w sytuacji kryzysowej wszystko jedno, jaka jest płeć
                lekarza, ja jednak nie pisałem o sytacjach kryzysowych, tylko o zwykłych
                badaniach okresowych, kiedy kompletnie nic nie dolega lub dolegliwość jest tak
                błaha, ze specjalista światowej sławy naprawdę nie jest potrzebny. Poza tym
                specjalistami swiatowej sławy z reguły zostają ludzie wybierający ten zawód z
                powołania, a nie powiesz mi że stanowią oni większość w światku lekarskim.

                ************ Nie ma? No jeśli tobie wystarczy, że facet nie dotyka bezposrednio
                kobiety tylko na przykład umieszcza jej w pochwie głowicę usg to nie powinieneś
                się tak przejmować ginekologiem bo on w zasadzie też nie musi dotknąć kobiety
                (wziernik bach do pochwy, zagladamy, pobieramy a rączki mamy cały czas na
                widoku, o tiu, dziękuje, proszę się ubrać)

                Taaak??? A badanie palpacyjne? Jedna rączka w pochwie, druga na brzuszku,
                teksty w rodzaju "Pupcię proszę niżej, bo musze pomasować brzuszek?", to
                niestety cytat z życia wzięty.

                *********** Ja chodzę na USG piersi co pół roku.

                i to do
                >
                > tego samego lekarza,


                Na USG intrawaginalne też chodzisz co pół roku?

                ----------> Za to się nie dam zabić ale ja zakładam spódnicę właśnie po to
                żebym NIE MUSIAŁA niczego zdejmować. Zawijam kiecę i wio na samolocik.

                Ciekawe tylko jak dużo kobiet zakłada spódnicę do badania. Poza tym i tak nie
                za bardzo rozumiem sens zakładania spódnicy, skoro i tak za chwilę w pełni
                odkryjesz to, co spódnica ma własnie zakrywać.

                ---------------> No coż nie jestem facetem ale nie wiem czy widok prawie
                spadajacej na oblicze lub inną część damy to aż taki podniecajacy widok.
                Przerażenie w oczach rozwiany włos i nóżki ropaczliwie machajace... No nie
                jestem przekonana. Ale skoro tak twierdzisz...

                Wiem, że dla kobiet to w ogóle nie jest podniecające. Dltego akceptuję jedynie
                kobiety ginekologów.

                ----------> Jak ja nawiedziłam oddział ginekologiczny bo mi teściową rozłożyło
                to tam (położniczy był na innym pietrze) 3/4 pań to było w przedziale 50-90 lat.

                Za to na położniczym pietro nizej 100% w wieku 16-40 lat. I 90% zdrowych i
                szczesliwych.

                -----------> Te ciężkie przypadłości to najpierw ktoś musi zdiagnozować. Ktoś
                czyli ginekolog. Nie można tak sobie zapukać i powiedzieć, że na nasze oko to
                jest ciężka przypadłość wymagajaca leczenia szpitalnego.

                Oczywiście, ale co znaczy zdiagnozować? Diagnoza najczęściej polega na
                stwierdzeniu: "dla mnie to jest podejrzane, proszę się przejechać do szpitala".
                Inna sprawa, jesli weżmiemy np. Warszawę, jest tu 8 szpitali ginekologicznych,
                na każdym ok. 100 łóżek, mamy więc ok. 800 ciężkich przypadków. To jest tyle,
                ile kobiet dziennie odwiedza Centrum LIM, a mamy jeszcze wiele innych centrow
                oraz prywatnych praktyk. Ogólnie na jeden cięzki przypadek przypada więc
                przynajmniej 10 wizyt, które trudno uznac za jakiekolwiek przypadki. Tak dobrze
                to nie ma chyba lekarz żadnej innej specjalizacji.

                --------------> Zapalenia, zakażenia i inne takie zdarzają się w każdym wieku i
                kobieta w kazdym wieku powinna się stawiać na kontole (pewnie i coroczne).

                No pewnie, zapalenia uszu tez zdarzaja sie w kazdym wieku, czemu wiec co pół
                roku nie odwiedzasz laryngologa? Nie bardzo rozumiem dlaczego 16-17 latki, u
                ktorych ryzyko powaznych zachorowan jest niemalze zerowe chodza co pol roku do
                ginekologa, tylko po to zeby otzrymac recepte na pigulki.

                ---------------> Jak wytłumaczysz obecność zakonnic u ginekologa?

                Nie za bardzo moge to wytlumaczyc. Powodow moga byc setki.

                ---------> Może to jest taki przyjemny chleb na poczatku ale po latach
                zagladania w pochwy chyba ma się dosyć. Mnie zawsze zastanawiało czy
                ginekologom to się wogóle jeszcze chce współżyć po obejrzeniu tysiecy chorych
                organów. To się chyba obojetnieje na takie bodźce.

                E tam dosyc, bzdury gadasz. Czy chcesz np. zasugerować, że ratownik po paru
                sezonach ma tez juz dosyc patrzenia na dziewczyny na plazy? Albo ze mezczyzna
                pracujący tam, gdzie większość stanowią kobiety, przestanie na nie zwracać
                uwagę? Nie wierze w to. Dopóki mezczyzna jest sprawny seksualnie, nie
                przestanie zwracac uwagi na piekne kobiety. Ginekolog ma jeszcze te przewage,
                ze ladnych kobiet nie musi rozbierac wzrokiem bo same sie przed nim rozbieraja.
                Oczywiscie, gdyby moja praca miala polegac na ogladaniu kobiecych cipek tez
                pewnie popadlbym w rutyne i nie podniecalbym sie na widok kazdej kobiety,
                wchodzacej do mojego gabinetu. Nie uwierze jednak, ze ginekolog, nawet z
                kilkuletnim stazem nie zwroci uwagi na piekna nastolatke wchodzaca do jego
                gabinetu, zwłaszcza jezeli dodatkowo dowie sie, ze bedzie pierwszym mezczyzna
                dotykajacym ja w wiadomych miejscach. Po prostu w zyciu nie uwierze. Kazdy
                mezczyzna ginekolog to jednak mezczyzna i tak jak 90% mezczyzn ludoscia oglada
                ladne dziewczyny, tak i ginekolog nie jest wyjatkiem (chyba ze jest
                homoseksualistą), zwlaszcza ze jego praca pozwala mu zobaczyć to czego zwykly
                mezczyzna nie bedzie w stanie. Z tego powodu, jezeli moja zona ma chodzic do
                ginekologa, wole zeby to byla kobieta, a to co piszesz, tylko mnie utwierdza w
                tym przekonaniu (kobiety ginekologa NA PEWNO nie podnieci widok jej pacjentki
                na fotelu). Jestem natomiast w stanie zrozumieć, że sa równiez kobiety, majace
                ukryte ekshibicjonistyczne upodobania, które w zyciu by do kobiety ginekologa
                nie poszly, bo jak twierdza, kobieta nie jest tak delikatna, czuła itd.

                • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 18.09.02, 11:43
                  Gość portalu: Mirko napisał(a):

                  > ************ Nawet gdyby ta kobieta była specjalistą nazwijmy swiatowej
                  sławy?
                  > A twoje drogi moczowe na przykład byłyby w takim stanie, że byłoby ci
                  wszystko
                  > jedno kto jest lekarzem (a niech bedzie i robot) byle pomógł? No nie wiem
                  > kochany, nie wiem. A tak wogóle pytałeś żonę czy miałaby coś przeciwko twojej
                  > wizycie u kobiety urologa?
                  >
                  > Oczywiście masz rację, w sytuacji kryzysowej wszystko jedno, jaka jest płeć
                  > lekarza, ja jednak nie pisałem o sytacjach kryzysowych, tylko o zwykłych
                  > badaniach okresowych, kiedy kompletnie nic nie dolega lub dolegliwość jest
                  tak
                  > błaha, ze specjalista światowej sławy naprawdę nie jest potrzebny. Poza tym
                  > specjalistami swiatowej sławy z reguły zostają ludzie wybierający ten zawód z
                  > powołania, a nie powiesz mi że stanowią oni większość w światku lekarskim.


                  ------------> Co ma piernik do wiatraka?


                  >
                  > ************ Nie ma? No jeśli tobie wystarczy, że facet nie dotyka
                  bezposrednio
                  >
                  > kobiety tylko na przykład umieszcza jej w pochwie głowicę usg to nie
                  powinieneś
                  >
                  > się tak przejmować ginekologiem bo on w zasadzie też nie musi dotknąć kobiety
                  > (wziernik bach do pochwy, zagladamy, pobieramy a rączki mamy cały czas na
                  > widoku, o tiu, dziękuje, proszę się ubrać)
                  >
                  > Taaak??? A badanie palpacyjne? Jedna rączka w pochwie, druga na brzuszku,
                  > teksty w rodzaju "Pupcię proszę niżej, bo musze pomasować brzuszek?", to
                  > niestety cytat z życia wzięty.


                  ---------------> Takie badania to ja mam robione raz na dwa lata lub rzadziej.
                  Masowanie brzuska cię bulwersuje?


                  >
                  > *********** Ja chodzę na USG piersi co pół roku.
                  >
                  > i to do
                  > >
                  > > tego samego lekarza,
                  >
                  >


                  > Na USG intrawaginalne też chodzisz co pół roku?


                  ----------------> Nigdy jeszcze nie byłam bo nie było takiej potrzeby.

                  >
                  > ----------> Za to się nie dam zabić ale ja zakładam spódnicę właśnie po to
                  > żebym NIE MUSIAŁA niczego zdejmować. Zawijam kiecę i wio na samolocik.
                  >
                  > Ciekawe tylko jak dużo kobiet zakłada spódnicę do badania.


                  -----------> Wiekszość kobiet chodzi na codzień w spódnicach. Ja preferuje
                  spodnie wiec na wizyte sobie zakładam spódnicę bo tak jest wygodniej.



                  Poza tym i tak nie
                  > za bardzo rozumiem sens zakładania spódnicy, skoro i tak za chwilę w pełni
                  > odkryjesz to, co spódnica ma własnie zakrywać.


                  ------------> Spódnica nie ma zakrywać! Ma uwolnić od konieczności ściągnięcia
                  i założenia spowrotem spodni.


                  >
                  > ---------------> No coż nie jestem facetem ale nie wiem czy widok prawie
                  > spadajacej na oblicze lub inną część damy to aż taki podniecajacy widok.
                  > Przerażenie w oczach rozwiany włos i nóżki ropaczliwie machajace... No nie
                  > jestem przekonana. Ale skoro tak twierdzisz...
                  >
                  > Wiem, że dla kobiet to w ogóle nie jest podniecające. Dltego akceptuję
                  jedynie
                  > kobiety ginekologów.
                  >
                  > ----------> Jak ja nawiedziłam oddział ginekologiczny bo mi teściową rozłoży
                  > ło
                  > to tam (położniczy był na innym pietrze) 3/4 pań to było w przedziale 50-90
                  lat
                  > .
                  >
                  > Za to na położniczym pietro nizej 100% w wieku 16-40 lat. I 90% zdrowych i
                  > szczesliwych.
                  >
                  > -----------> Te ciężkie przypadłości to najpierw ktoś musi zdiagnozować. Kto
                  > ś
                  > czyli ginekolog. Nie można tak sobie zapukać i powiedzieć, że na nasze oko to
                  > jest ciężka przypadłość wymagajaca leczenia szpitalnego.
                  >


                  > Oczywiście, ale co znaczy zdiagnozować? Diagnoza najczęściej polega na
                  > stwierdzeniu: "dla mnie to jest podejrzane, proszę się przejechać do
                  szpitala".


                  ----------> Trzymajcie mnie bo mi się kończy cierpliwość. Jeśli twoja żona ma
                  TAKIEGO lekarza to dla waszego dobra proponuje go zmienić i to BIEGIEM.


                  >
                  > Inna sprawa, jesli weżmiemy np. Warszawę, jest tu 8 szpitali
                  ginekologicznych,
                  > na każdym ok. 100 łóżek, mamy więc ok. 800 ciężkich przypadków. To jest tyle,
                  > ile kobiet dziennie odwiedza Centrum LIM, a mamy jeszcze wiele innych centrow
                  > oraz prywatnych praktyk. Ogólnie na jeden cięzki przypadek przypada więc
                  > przynajmniej 10 wizyt, które trudno uznac za jakiekolwiek przypadki. Tak
                  dobrze
                  >
                  > to nie ma chyba lekarz żadnej innej specjalizacji.
                  >
                  > --------------> Zapalenia, zakażenia i inne takie zdarzają się w każdym wiek
                  > u i
                  > kobieta w kazdym wieku powinna się stawiać na kontole (pewnie i coroczne).
                  >
                  > No pewnie, zapalenia uszu tez zdarzaja sie w kazdym wieku, czemu wiec co pół
                  > roku nie odwiedzasz laryngologa? Nie bardzo rozumiem dlaczego 16-17 latki, u
                  > ktorych ryzyko powaznych zachorowan jest niemalze zerowe chodza co pol roku
                  do
                  > ginekologa, tylko po to zeby otzrymac recepte na pigulki.


                  -----------> Dobry lekarz nie wypisuje takim młodym bździągwom pigułek bo może
                  to im na całe życie rozregulować system hormonalny.

                  >
                  > ---------------> Jak wytłumaczysz obecność zakonnic u ginekologa?
                  >
                  > Nie za bardzo moge to wytlumaczyc. Powodow moga byc setki.

                  ------------> O własnie. I są setki powodów dla których kobiety chodzą do
                  ginekologa a nie tylko by dać się pomacać po brzuchu i dostać receptę na piguły.


                  >
                  > ---------> Może to jest taki przyjemny chleb na poczatku ale po latach
                  > zagladania w pochwy chyba ma się dosyć. Mnie zawsze zastanawiało czy
                  > ginekologom to się wogóle jeszcze chce współżyć po obejrzeniu tysiecy chorych
                  > organów. To się chyba obojetnieje na takie bodźce.
                  >
                  > E tam dosyc, bzdury gadasz. Czy chcesz np. zasugerować, że ratownik po paru
                  > sezonach ma tez juz dosyc patrzenia na dziewczyny na plazy? Albo ze mezczyzna
                  > pracujący tam, gdzie większość stanowią kobiety, przestanie na nie zwracać
                  > uwagę? Nie wierze w to. Dopóki mezczyzna jest sprawny seksualnie, nie
                  > przestanie zwracac uwagi na piekne kobiety. Ginekolog ma jeszcze te przewage,
                  > ze ladnych kobiet nie musi rozbierac wzrokiem bo same sie przed nim
                  rozbieraja.
                  >
                  > Oczywiscie, gdyby moja praca miala polegac na ogladaniu kobiecych cipek tez
                  > pewnie popadlbym w rutyne i nie podniecalbym sie na widok kazdej kobiety,
                  > wchodzacej do mojego gabinetu. Nie uwierze jednak, ze ginekolog, nawet z
                  > kilkuletnim stazem nie zwroci uwagi na piekna nastolatke wchodzaca do jego
                  > gabinetu, zwłaszcza jezeli dodatkowo dowie sie, ze bedzie pierwszym mezczyzna
                  > dotykajacym ja w wiadomych miejscach. Po prostu w zyciu nie uwierze. Kazdy
                  > mezczyzna ginekolog to jednak mezczyzna i tak jak 90% mezczyzn ludoscia
                  oglada
                  > ladne dziewczyny, tak i ginekolog nie jest wyjatkiem (chyba ze jest
                  > homoseksualistą), zwlaszcza ze jego praca pozwala mu zobaczyć to czego zwykly
                  > mezczyzna nie bedzie w stanie. Z tego powodu, jezeli moja zona ma chodzic do
                  > ginekologa, wole zeby to byla kobieta, a to co piszesz, tylko mnie utwierdza
                  w
                  > tym przekonaniu (kobiety ginekologa NA PEWNO nie podnieci widok jej pacjentki
                  > na fotelu). Jestem natomiast w stanie zrozumieć, że sa równiez kobiety,
                  majace
                  > ukryte ekshibicjonistyczne upodobania, które w zyciu by do kobiety ginekologa
                  > nie poszly, bo jak twierdza, kobieta nie jest tak delikatna, czuła itd.
                  >

                  ----------> Ręce mi opadły. Czy jakiś facet ginekolog z dłuższym starzem mógłby
                  mi przybliżyć jak to jest bo jakoś mi się nie wydaje by ogladająć codziennie
                  taki sam wodok po latach się jeszcze nim aż tak podniecał jak sugeruje kolega.
                  • kini Re: Jak być żoną ginekologa? 18.09.02, 11:51
                    > ----------> Ręce mi opadły. Czy jakiś facet ginekolog z dłuższym starzem móg
                    > łby
                    > mi przybliżyć jak to jest bo jakoś mi się nie wydaje by ogladająć codziennie
                    > taki sam wodok po latach się jeszcze nim aż tak podniecał jak sugeruje kolega.

                    On ma chyba jakąś obsesję, jak słowo daję! :)
                  • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 18.09.02, 16:29
                    Własnie, super byłoby gdyby mógł sie tutaj wypowiedzieć ginekolog. Tylko
                    dlaczego upierasz sie ze ma on mieć dłuższy staż? Czy ma to oznaczac przyznanie
                    do tego, ze młodsi ginekolodzy nie sa tak opanowani jak ich starsi koledzy? Ja
                    się również zgadzam z Toba w 100%, że ginekolog z bardzo długim stażem jest
                    dużo mniej podatny na walory pacjentek i kobiet w ogole niz jego mlodsi
                    koledzy. Z wypisywaniem bzdziągwom pigulek mylisz sie strasznie, mojej
                    dziewczynie, wtedy mlodej bzdziagwie lekarz zaproponowal wlasnie pigulki jako
                    srodek antykoncepcyjny (17 lat wtedy miala), następnie kazał przychodzić co 2
                    miesiące po nową receptę. Ciekawe czemu nie mogl wypisac 12 recept od razu?

                    Jeszcze raz chce podkreslic, nie uwazam wcale, że każdy mezczyzna ginekolog
                    jest be, na pewno w tym zawodzie pracuje wielu super fachowców. Z drugiej stony
                    wielu potencjalnych dobrych fachowców nie ma szans na zostanie ginekologiem, bo
                    nie moze dostac sie na staż, opanowany przez krewnych i znajomych różnych
                    krolikow, którzy zamiast powolania widza glownie kase, a niektórzy dodatkowo
                    niezdrowa przyjemnosc.

                    Patrzac pod tym katem, zanim zostalbym zona ginekologa po prostu przyjrzalbym
                    mu sie, czy jest on nim z powolania, z checi zysku czy jeszcze dla innych
                    celow. Jesli okaze sie, ze kierowaly nim pierwsze dwie przeslanki, nie mialbym
                    problemow (jako kobieta oczywiscie :-)) z wyjsciem za niego za maz, ale
                    jeslibym np. na jakiejs imprezie, jak to zostalo wyzej opisane, uslyszal
                    niezdrowe komentarze na temat "podwozi", to bardzo bym sie zastanawial.

                    A Ty chcialabys byc zona ginekologa?
                    • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 18.09.02, 20:30
                      Gość portalu: Mirko napisał(a):

                      > Własnie, super byłoby gdyby mógł sie tutaj wypowiedzieć ginekolog. Tylko
                      > dlaczego upierasz sie ze ma on mieć dłuższy staż? Czy ma to oznaczac
                      przyznanie
                      >
                      > do tego, ze młodsi ginekolodzy nie sa tak opanowani jak ich starsi koledzy?


                      -------------> Ginekolog z dłuzszym stażem mógłby słuzyć wiedzą z tzw.
                      perspektywy czasu.

                      > Ja się również zgadzam z Toba w 100%, że ginekolog z bardzo długim stażem
                      jest dużo mniej podatny na walory pacjentek i kobiet w ogole niz jego mlodsi
                      > koledzy. Z wypisywaniem bzdziągwom pigulek mylisz sie strasznie, mojej
                      > dziewczynie, wtedy mlodej bzdziagwie lekarz zaproponowal wlasnie pigulki jako
                      > srodek antykoncepcyjny (17 lat wtedy miala), następnie kazał przychodzić co 2
                      > miesiące po nową receptę. Ciekawe czemu nie mogl wypisac 12 recept od razu?
                      >

                      -------------> W czym się mylę? Że DOBRY lekarz NIE POWINIEN tak młodej
                      dziewczynie przepisywać hormonów? Nie wydaje mi się, że się mylę. I to się
                      wcale nie kłóci z tym co napisałeś. To, że się nie powinno tak robić nie
                      oznacza, że tak się nie dzieje.
                      Dlaczego co dwa miesiące na wizytę? Pacjentka biorąca piguły musi być pod stała
                      kontrolą lekarza. Taka młodziutka pewnie bardziej niż starsze.


                      > >
                      > Patrzac pod tym katem, zanim zostalbym zona ginekologa po prostu przyjrzalbym
                      > mu sie, czy jest on nim z powolania, z checi zysku czy jeszcze dla innych
                      > celow.

                      -----------> Pewnie. A jak zamierzałbyś to ocenić?

                      Jesli okaze sie, ze kierowaly nim pierwsze dwie przeslanki, nie mialbym
                      > problemow (jako kobieta oczywiscie :-)) z wyjsciem za niego za maz, ale
                      > jeslibym np. na jakiejs imprezie, jak to zostalo wyzej opisane, uslyszal
                      > niezdrowe komentarze na temat "podwozi", to bardzo bym sie zastanawial.
                      >
                      > A Ty chcialabys byc zona ginekologa?

                      ----------> Mnie to wisi.
                      • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.09.02, 21:10
                        jagna_jagna napisała:

                        >
                        > -------------> Ginekolog z dłuzszym stażem mógłby słuzyć wiedzą z tzw.
                        > perspektywy czasu.

                        Bardzo mi się podoba ta "perspektywa czasu" :-)). To podobnie jak pytać dziadka
                        co myśli o dzisiejszej młodzieży

                        >
                        > -------------> W czym się mylę? Że DOBRY lekarz NIE POWINIEN tak młodej
                        > dziewczynie przepisywać hormonów? Nie wydaje mi się, że się mylę. I to się
                        > wcale nie kłóci z tym co napisałeś. To, że się nie powinno tak robić nie
                        > oznacza, że tak się nie dzieje.
                        > Dlaczego co dwa miesiące na wizytę? Pacjentka biorąca piguły musi być pod
                        stała
                        >
                        > kontrolą lekarza. Taka młodziutka pewnie bardziej niż starsze.

                        Tak tak wszystko dla dobra kobiety. I 80 zl. za kazda wizyte

                        > -----------> Pewnie. A jak zamierzałbyś to ocenić?

                        Niemożliwe na pierwszy rzut oka. Najpierw trzeba faceta poznać. Ale przeciez
                        nikt nie kaze zenic sie po dwoch dniach znajomosci.

                        > ----------> Mnie to wisi.

                        Jestes bardzo wyrozumiala, naprawde :-))
                        • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 18.09.02, 21:36
                          Gość portalu: Mirko napisał(a):

                          > jagna_jagna napisała:
                          >
                          > >
                          > > -------------> Ginekolog z dłuzszym stażem mógłby słuzyć wiedzą z tzw.
                          >
                          > > perspektywy czasu.
                          >
                          > Bardzo mi się podoba ta "perspektywa czasu" :-)). To podobnie jak pytać
                          dziadka
                          >
                          > co myśli o dzisiejszej młodzieży
                          >

                          ------------> Nie, nie skarbie. To jest raczej zapytać dziadka czy mu stawał za
                          młodu. :)
                          • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 18.09.02, 22:01
                            No nie do konca tak, bo tu sie nie ma czym chwalic :-)). To raczej jak zapytac
                            go czy sie onanizowal za mlodu.
      • kini Mirko! 18.09.02, 11:19
        Po przeczytaniu tej całej konwersacji mało nie padłam ze śmiechu! Przecież ty
        nie masz pojęcia, jak wygląda wizyta u ginekologa!
        • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 18.09.02, 16:08
          Cześć Kini,

          ciekaw jestem na jakiej podstawie tak twierdzisz.
          • kini Re: Mirko! 18.09.02, 16:15
            Gość portalu: Mirko napisał(a):

            > Cześć Kini,
            >
            > ciekaw jestem na jakiej podstawie tak twierdzisz.

            A co, jesteś ginekologiem-zboczeńcem??? Innej możliwości nie widzę po tym, co
            tutaj powypisywałeś. :)))
            • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 18.09.02, 16:37
              Sugerujesz więc, że ginekolodzy zboczeńcy nie mają pojęcia o badaniu
              ginekologicznym ? :-)))
              • pastwa Re: Mirko! 18.09.02, 16:52
                Gość portalu: Mirko napisał:

                > Sugerujesz więc, że ginekolodzy zboczeńcy nie mają pojęcia o badaniu
                > ginekologicznym ? :-)))

                Owszem pod jednym warunkiem,a mianowicie,ze sa oni profesjonalnymi zboczeńcami
                ale za to amatorami ginekologii ;o)
              • kini Re: Mirko! 19.09.02, 08:42
                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                > Sugerujesz więc, że ginekolodzy zboczeńcy nie mają pojęcia o badaniu
                > ginekologicznym ? :-)))

                Mirko, teraz trochę na poważniej. Będąc mężczyzną de facto wiedzę na temat
                tego, co odbywa się w gabinecie lekarza-ginekologa zdobywasz wyłącznie z
                opowieści. A tezy, które tutaj stawiałeś, a które są po prostu czystą
                fantastyką, tylko są na to dowodem.
                Stąd ten mój żart, że jesteś pewnie ginekologiem-zboczeńcem, bo tylko taka
                osoba mogłaby z taką pewnością siebie to wszystko napisać.
                • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 09:13
                  tak, tak, zboczeńcem to jestem z całą pewnością, ale na pewno nie ginekologiem;-
                  ). Ale na serio, czy możesz mi napisać konkretniej, które ze stawianych przez
                  mnie tez są według Ciebie czystą fantastyką? Zgadzam się oczywiście, że teza,
                  ze ok. 30% meżczyzn ginekologów wybrało ten zawód z niezbyt czystych pobudek
                  jest nie do udowodnienia. To jest tylko mój prywatny pogląd i jak najbardziej
                  mozesz się z nim nie zgodzić. Ale jeśli chodzi o całą resztę to nazwanie tego
                  fantastyką byłoby naduzyciem. Mylisz się też twierdząc, że mężczyzna może znać
                  badanie ginekologiczne wyłącznie z opowieści. Każda kobieta jeżeli tylko chce
                  ma prawo do tego, aby jej mąż był również obecny przy badaniu.
                  Poza tym patrząc z punktu widzenia mężczyzny przynajmniej ja nie czuję się
                  komfortowo, jeżeli moją kobietę dotyka w miejscach intymnych inny mężczyzna,
                  obojętnie w jakich zamiarach. Może wynika to z chorobliwej zazdrości, a może z
                  miłości, ale wolę, jesli ktokolwiek mialby to robić, żeby to była kobieta. Tym
                  samym rozumiem również żone ginekologa nie czującą się komfortowo, gdy jej mąż
                  w pracy, w obliczu prawa i za przyzwoleniem społeczeństwa, w godzinach pracy
                  ogląda sobie i dotyka innych kobiet, obojętnie w jakich zamiarach. Ty mozesz to
                  oczywiście okreslić jako chorobliwą zazdrość, ale własnie z tego powodu ja
                  uważam, że trzeba byc naprawdę tolerancyjnym, by być żona takiego człowieka.
                  • kini Re: Mirko! 19.09.02, 09:57
                    > Ale na serio, czy możesz mi napisać konkretniej, które ze stawianych przez
                    > mnie tez są według Ciebie czystą fantastyką?

                    Niespecjalnie mam ochotę drążyć od nowa wszystkie twoje posty, zresztą
                    przytaczanie jakichkolwiek cytatów spowodowałoby polemikę, którą już
                    przerabiałeś w rozmowie z Jagną. Generalnie sporo z tego, co napisałeś, bardzo
                    mnie rozbawiło i doszłam do wniosku, że jesteś typowym facetem, który w każdym
                    osobniku płci męskiej widzi rywala. :) Ja mężczyzn dzielę na dwie grupy:
                    takich, którzy lubią, jak inni mężczyźni komplementują ich żony i takich,
                    którzą tego nie znoszą. Czy ty należysz do tej drugiej grupy? Wydaje mi się, że
                    tak. :)


                    > Poza tym patrząc z punktu widzenia mężczyzny przynajmniej ja nie czuję się
                    > komfortowo, jeżeli moją kobietę dotyka w miejscach intymnych inny mężczyzna,
                    > obojętnie w jakich zamiarach. Może wynika to z chorobliwej zazdrości, a może
                    z
                    > miłości, ale wolę, jesli ktokolwiek mialby to robić, żeby to była kobieta.

                    No właśnie – przyczyna dyskomfortu tkwi w tobie, a ty starasz się swoją
                    podejrzliwość przerzucać na ginekologów, mających rzekomo nieczyste zamiary.
                    Wyobrażasz sobie, że ciebie, jeśli byłbys ginekologiem, mogłoby podniecić
                    badanie atrakcyjnej kobiety i w związku z tym bierzesz za pewnik, że tak
                    własnie jest. A to, moim zdaniem, jest błąd. Mówi się, że każdy widzi świat na
                    swoje podobieństwo – to zgubna droga, bo tak naprawdę NIE WIESZ, co ma głowie
                    lekarz-ginekolog. I nigdy się nie dowiesz, możesz się tylko domyślać.


                    ja
                    > uważam, że trzeba byc naprawdę tolerancyjnym, by być żona takiego człowieka.

                    "Naprawdę tolerancyjnym" to za mocne określenie. Ja myślę, że bez problemu
                    zaakceptowałabym fakt, że mój mężczyzna jest ginekologiem.

                  • Gość: Gość Re: Mirko! IP: 62.93.65.* 19.09.02, 10:24
                    A ja w pełni zgadzam się z Mirko! I zupełnie nie rozumiem na czym tak naprawdę
                    polega problem tych co się oburzają na tego typu posty. Też częst chodzę ze
                    swoją żoną po lekarzach różnych specjalności. Także dosyć często ginekologach.
                    Nikt nie mówi, że każdy z nich jest zboczeńcem. I nie chodzi o jakąś chorobliwą
                    zazdrość. Wcale nie myślę aby każdy z nich chciał przelecieć każdą kobietę,
                    którą posadzi na fotelu. Ale jako facet po prostu źle się z tym czuję. Bardzo
                    duży dyskomfort sprawia mi myśl, że zafaz jakiś obcy człowiek będzie dotykał
                    jej najintymniejszych miejsc.
                    Ale swoją drogą jest czasami zastanawiające, że lekarz, który praktycznie miał
                    tylko wypisać receptę zrobił jej 45 minutowe badanie (nie był to ginekolog).
                    Kazał jej rozebrać się do naga i siedząc rozparty na krześle kazął przybierać
                    różne najdziwniejsze pozycje, potem oglądał i obmacywał każdy kawałek ciała.
                    Ale nie dosyć tego, przyprowadził jeszcze jakichś dwóch swoich
                    studentów/asystentów i jeszcze raz to samo badanie tylko we trzech. Słyszałem
                    potem komentarze tych facetów, gdy wyszli z gabinetu... I nikt nigdy nie wmówi
                    mi, że lekarz to po prostu specjalista. Facet zawsze zostanie facetem.
                    A ja po prostu źle się z tym czuję! Tak po ludzku (czy może po męsku?)!
                    • kini Re: Mirko! 19.09.02, 11:06
                      > Wcale nie myślę aby każdy z nich chciał przelecieć każdą kobietę,
                      > którą posadzi na fotelu. Ale jako facet po prostu źle się z tym czuję. Bardzo
                      > duży dyskomfort sprawia mi myśl, że zafaz jakiś obcy człowiek będzie dotykał
                      > jej najintymniejszych miejsc.

                      O tym własnie piszę - to TY masz z tym problem, a nie mężczyźni-ginekolodzy.


                      > Ale swoją drogą jest czasami zastanawiające, że lekarz, który praktycznie
                      miał
                      > tylko wypisać receptę zrobił jej 45 minutowe badanie (nie był to ginekolog).
                      > Kazał jej rozebrać się do naga i siedząc rozparty na krześle kazął przybierać
                      > różne najdziwniejsze pozycje, potem oglądał i obmacywał każdy kawałek ciała.
                      > Ale nie dosyć tego, przyprowadził jeszcze jakichś dwóch swoich
                      > studentów/asystentów i jeszcze raz to samo badanie tylko we trzech.

                      No to nie rozumiem. Żona nie spytała po prostu o zasadność takiego badania? Już
                      nie mówiąc o tym, że jego obowiązkiem było zapytanie jej o zgodę na
                      przyprowadzenie studentów.
                      • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 11:50
                        Dzięki Gościu, super post.

                        Kini, musze Ci powiedzieć, że należę oczywiście do mężczyzn, którzy lubią jak
                        inni mężczyźni komplementują ich żony, ale niekoniecznie musi to być lekarz
                        podczas badania.
                        Na pewno przyczyna dyskomfortu tkwi we mnie i pewnie istnieje wielu mezczyzn
                        akceptujacych to, że ich zony regularnie są dotykane w najintymniejszych
                        miejscach przez obcych facetów. Wiem jednak, że istnieje wielu facetów, którzy
                        jednak taki dyskomfort odczuwają. I z drugiej strony, wątek ten nigdy by sie
                        nie rozwinal, gdyby nie istnialy kobiety, ktorym dyskomfort sprawia, ze ich
                        chlopak / maz regularnie w ramach pracy oglada sobie i dotyka inne kobiety. Im
                        tez napiszesz, ze przyczyna dyskomfortu tkwi w nich? Ich problem jest zreszta
                        dużo trudniejszy do rozwiazania niz moj, w moim przypadku wystarczy zmiana
                        lekarza na kobiete, w ich przypadku zmiana obiektu uczuć jest już duzo bardziej
                        trudna.
                        Oczywiście nie wiem, co mam w glowie lekarz ginekolog, tak samo jak nie wiem co
                        ma w glowie ksiadz. To jednak nie zmienia faktu, że istnieja ksieza majacy
                        dzieci lub uprawiający seks z innymi księżmi i tak samo istnieją ginekolodzy
                        podniecajacy sie podczas badania atrakcyjnych kobiet. To, że Ty jako kobieta
                        nie mozesz sobie takiej sytuacji wyobrazic to jest naprawdę SUPER :-)), to
                        znaczy że o kobiety ginekologów moge byc spokojny i wierz mi, że jestem. Poza
                        tym, juz zupelnie na marginesie, dziwna sprawa ale badanie ginekologiczne
                        robione przez kobiete z reguly trwa duzo krocej niz to samo badanie prowadzone
                        przez mezczyzne. czyzby mezczyzni byli bardziej dokladni? Nie chce mi sie
                        wierzyc.
                        • kini Re: Mirko! 19.09.02, 12:15
                          > I z drugiej strony, wątek ten nigdy by sie
                          > nie rozwinal, gdyby nie istnialy kobiety, ktorym dyskomfort sprawia, ze ich
                          > chlopak / maz regularnie w ramach pracy oglada sobie i dotyka inne kobiety.
                          Im
                          > tez napiszesz, ze przyczyna dyskomfortu tkwi w nich?

                          Owszem, ich problemem jest bezzasadna zazdrość.


                          > Oczywiście nie wiem, co mam w glowie lekarz ginekolog, tak samo jak nie wiem
                          co
                          >
                          > ma w glowie ksiadz. To jednak nie zmienia faktu, że istnieja ksieza majacy
                          > dzieci lub uprawiający seks z innymi księżmi i tak samo istnieją ginekolodzy
                          > podniecajacy sie podczas badania atrakcyjnych kobiet.

                          Oczywiście, ale to patologia, a nie norma.


                          Poza
                          > tym, juz zupelnie na marginesie, dziwna sprawa ale badanie ginekologiczne
                          > robione przez kobiete z reguly trwa duzo krocej niz to samo badanie
                          prowadzone
                          > przez mezczyzne. czyzby mezczyzni byli bardziej dokladni? Nie chce mi sie
                          > wierzyc.

                          A jak to sprawdziłeś? Kilkadziesiąt razy siedziałeś pod gabinetami i patrzyłeś
                          na zegarek, po czym notowałeś wyniki? Wydaje mi się, że to zależy od lekarza, a
                          nie jego płci. No i przede wszystkim do ginekologa chodzi się w różnych celach
                          i dlatego badania mogą różnie trwać.

                          Mirko, a słyszałeś kiedyś, że niektóre kobiet WOLĄ chodzi do ginekologów-
                          mężczyzn? Jak byś zareagował, gdyby twoja żona ci tak powiedziała?
                          • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 14:56
                            Zastanawiam sie właśnie, dlaczego niektóre kobiety WOLĄ chodzić do ginekologów
                            mężczyzn. Przecież jeszcze niedawno wspólnie z Jagną próbowałyscie mnie
                            przekonać, ze płeć lekarza absolutnie nie ma znaczenia. Na pewno wiele kobiet
                            woli chodzić do ginekologów mężczyzn, bo wg nich badają oni delikatniej i
                            dokładniej niż kobiety, a poza tym są bardziej mili i szarmandzcy. Są również
                            kobiety nimfomanki, które nie wyobrażają sobie wrecz pojsc do ginekologa
                            kobiety, bo z mezczyzna to jeszcze poflirtować przed badaniem można. To jednak
                            nie zmienia faktu, że nikt jeszcze nie dowiódł ze facet ginekolog jest lepszym
                            fachowcem niż kobieta, uważam wrecz przeciwnie, w tych sprawach na pewno
                            kobieta jest lepszym fachowcem. A będąc w stałym związku powinno się
                            respektować również uczucia partnera, nawet jesli wg Ciebie sa one jedynie
                            wynikiem chorobliwej zazdrości.
                            Poza tym, Gość ma w 100% rację, będąc podczas badania, szczególnie w Polsce
                            cholernie trudno jest sprzeciwić się lekarzowi, bo przecież w naszym
                            spoleczenstwie traktowani oni sa prawie jak bozkowie. Jedyne co mozna zrobic to
                            zrezygnować w przyszlosci z jego usług, ale niemile przezycie pozostanie i tak.
                            • jagna_jagna Re: Mirko! 19.09.02, 15:22
                              Gość portalu: Mirko napisał(a):

                              > Zastanawiam sie właśnie, dlaczego niektóre kobiety WOLĄ chodzić do
                              ginekologów mężczyzn. Przecież jeszcze niedawno wspólnie z Jagną próbowałyscie
                              mnie przekonać, ze płeć lekarza absolutnie nie ma znaczenia.

                              ------------> Bo nie ma. Fachowość nie zalezy od płci. Może akurat trafiły na
                              fachowych mężczyzn i dlatego mówią, że wolą facetów ginekologów.

                              Na pewno wiele kobiet
                              > woli chodzić do ginekologów mężczyzn, bo wg nich badają oni delikatniej i
                              > dokładniej niż kobiety, a poza tym są bardziej mili i szarmandzcy. Są również
                              > kobiety nimfomanki, które nie wyobrażają sobie wrecz pojsc do ginekologa
                              > kobiety, bo z mezczyzna to jeszcze poflirtować przed badaniem można.

                              -----------> Wiesz gdzie kobiety nimfomanki mają flirtowanie? Im chodzi o coś
                              nieco innego.

                              To jednak
                              > nie zmienia faktu, że nikt jeszcze nie dowiódł ze facet ginekolog jest
                              lepszym fachowcem niż kobieta, uważam wrecz przeciwnie, w tych sprawach na
                              pewno kobieta jest lepszym fachowcem.

                              ----------> Fachowość nie zależy od płci. Poza tym co ty tak nagle o tej
                              fachowości? Trzeci dzień próbujesz udowodnić, że ginelodzy mężczyźni to
                              zboczeńcy i wszystko ci się wokół tego kręci a nie ważne dla ciebie czy są
                              dobrymi lekarzami.


                              A będąc w stałym związku powinno się
                              > respektować również uczucia partnera, nawet jesli wg Ciebie sa one jedynie
                              > wynikiem chorobliwej zazdrości.

                              ----------> Chorobliwej zazdrości absolutnie nie należy respektować! To
                              prowadzi tylko do nieszczęść.


                          • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 15:02
                            Zastanawiam sie właśnie, dlaczego niektóre kobiety WOLĄ chodzić do ginekologów
                            mężczyzn. Przecież jeszcze niedawno wspólnie z Jagną próbowałyscie mnie
                            przekonać, ze płeć lekarza absolutnie nie ma znaczenia. Na pewno wiele kobiet
                            woli chodzić do ginekologów mężczyzn, bo wg nich badają oni delikatniej i
                            dokładniej niż kobiety, a poza tym są bardziej mili i szarmandzcy. Są również
                            kobiety nimfomanki, które nie wyobrażają sobie wrecz pojsc do ginekologa
                            kobiety, bo z mezczyzna to jeszcze poflirtować przed badaniem można. To jednak
                            nie zmienia faktu, że nikt jeszcze nie dowiódł ze facet ginekolog jest lepszym
                            fachowcem niż kobieta, uważam wrecz przeciwnie, w tych sprawach na pewno
                            kobieta jest lepszym fachowcem. A będąc w stałym związku powinno się
                            respektować również uczucia partnera, nawet jesli wg Ciebie sa one jedynie
                            wynikiem chorobliwej zazdrości.
                            Poza tym, Gość ma w 100% rację, będąc podczas badania, szczególnie w Polsce
                            cholernie trudno jest sprzeciwić się lekarzowi, bo przecież w naszym
                            spoleczenstwie traktowani oni sa prawie jak bozkowie. Jedyne co mozna zrobic to
                            zrezygnować w przyszlosci z jego usług, ale niemile przezycie pozostanie i tak.

                            Ginekolog molestujący pacjentki to oczywiście zupełna patologia, tak jak ksiądz
                            mający dzieci. Z drugiej strony jednak twierdzenie że ksiądz nie ma penisa bo
                            jest księdzem jest totalnym przegięciem.
                            • kini Re: Mirko! 19.09.02, 15:19
                              > Są również
                              > kobiety nimfomanki, które nie wyobrażają sobie wrecz pojsc do ginekologa
                              > kobiety, bo z mezczyzna to jeszcze poflirtować przed badaniem można.

                              No nie, to chyba jakiś żart.


                              To jednak
                              > nie zmienia faktu, że nikt jeszcze nie dowiódł ze facet ginekolog jest
                              lepszym
                              > fachowcem niż kobieta, uważam wrecz przeciwnie, w tych sprawach na pewno
                              > kobieta jest lepszym fachowcem.

                              A dlaczego tak uważasz?


                              A będąc w stałym związku powinno się
                              > respektować również uczucia partnera, nawet jesli wg Ciebie sa one jedynie
                              > wynikiem chorobliwej zazdrości.

                              Nie przesadzasz? Gdyby mój mąż powiedziałby mi, że mam przestać chodzić do
                              ginekologa mężczyzny, do którego chodzę od lat i uważam go za fachowca, a on
                              zna mnie i całą historię choroby, to chyba bym mu się roześmiała w nos. Można
                              respektować uczucia partnera, ale nie do granic absurdu. A taka zazdrość jest
                              absurdalna. Równie dobrze mogłabym nie wychodzić do kina, ani z koleżankami do
                              knajpy, bo mój mąż jest zazdrosny.


                              > Ginekolog molestujący pacjentki to oczywiście zupełna patologia, tak jak
                              ksiądz
                              >
                              > mający dzieci. Z drugiej strony jednak twierdzenie że ksiądz nie ma penisa bo
                              > jest księdzem jest totalnym przegięciem.

                              A kto tak mówi?
                              • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 16:00
                                > No nie, to chyba jakiś żart.

                                No pewnie ze zart, ale taki malutki :-)

                                > A dlaczego tak uważasz?

                                może to wyda się absurdalne, co teraz powiem, ale ona jest po prostu kobieta.
                                Facet nie przetestuje na sobie działania pigulek czy spirali, faceta nie drecza
                                bole miesiączkowe itp. Oczywiscie, wiem uogolniam i mozesz mi przytoczyc
                                tysiace przykladów super fachowcow mezczyzn jak i tysiace miernych fachowcow
                                kobiet. w ogole w tym zawodzie dziwnym trafem pracuje wiecej mezczyzn niz
                                kobiet wiec na pewno sporo fachowcow meskich wsrod nich sie znajdzie.

                                > Nie przesadzasz? Gdyby mój mąż powiedziałby mi, że mam przestać chodzić do
                                > ginekologa mężczyzny, do którego chodzę od lat i uważam go za fachowca, a on
                                > zna mnie i całą historię choroby, to chyba bym mu się roześmiała w nos. Można
                                > respektować uczucia partnera, ale nie do granic absurdu. A taka zazdrość jest
                                > absurdalna. Równie dobrze mogłabym nie wychodzić do kina, ani z koleżankami
                                do
                                > knajpy, bo mój mąż jest zazdrosny.

                                A co powiesz na wyjscia z kolegami (bez kolezanek) do knajpy? Równiez nie
                                wzbudzałoby to zazdrości u Twojego męza? Czy gdybys po wyjsciu za maz nie
                                przestawala sie spotykac ze swoim dobrym znajomym, którego znasz od lat, mąz
                                nadal nie byłby zazdrosny?

                                > A kto tak mówi?

                                No własnie, nikt nie przeczy ze ksiądz ma penisa, ale próbujesz mi dowieść ze
                                ginekolog penisa nie ma. Ze jezeli jest lekarzem to juz od razu zacznie skupiac
                                sie na przypadku. Oczywiście, on na pewno skupi sie na setce przypadków różnych
                                choróbsk i tym podobnych bez zadnych uczuc w stosunku do pacjentek (szczególnie
                                gdy te beda w dodatku zupełnie aseksualne). Chce tylko podkreslic, ze jezeli po
                                tej setce przypadków do gabinetu wejdzie 18-letnia blondynka, w dodatku cala
                                wygolona to nie wierze, zeby nie zwrócił na nią uwagi i zajął sie spokojnie
                                przypadkiem (zwlaszcza gdy nie ma zadnego przypadku, bo ona tylko po pigułki
                                przyszła).
                                • kini Re: Mirko! 19.09.02, 16:19
                                  > może to wyda się absurdalne, co teraz powiem, ale ona jest po prostu kobieta.
                                  > Facet nie przetestuje na sobie działania pigulek czy spirali, faceta nie
                                  drecza
                                  >
                                  > bole miesiączkowe itp.

                                  Idąc takim tokiem rozumowania, profesor Religa jest do niczego, bo nigdy nie
                                  miał przeszczepu serca. A onkolodzy? Nie miałeś raka - nie jesteś dobrym
                                  onkologiem.



                                  > A co powiesz na wyjscia z kolegami (bez kolezanek) do knajpy? Równiez nie
                                  > wzbudzałoby to zazdrości u Twojego męza? Czy gdybys po wyjsciu za maz nie
                                  > przestawala sie spotykac ze swoim dobrym znajomym, którego znasz od lat, mąz
                                  > nadal nie byłby zazdrosny?

                                  Wizyta u ginekologa, a wyjście do knajpy, to trochę inne sprawy. Do ginekologa
                                  nie chodzi się dla PRZYJEMNOŚCI i w celach towarzyskich. Porównywanie tych
                                  rzeczy jest co najmniej dziwne.



                                  Chce tylko podkreslic, ze jezeli po
                                  >
                                  > tej setce przypadków do gabinetu wejdzie 18-letnia blondynka, w dodatku cala
                                  > wygolona to nie wierze, zeby nie zwrócił na nią uwagi i zajął sie spokojnie
                                  > przypadkiem (zwlaszcza gdy nie ma zadnego przypadku, bo ona tylko po pigułki
                                  > przyszła).


                                  Załóżmy, że masz rację. Raz na 1000 przypadków ginekolog dostrzeże kobietę. No
                                  i co z tego? Dopóki nie okazuje tego w żaden sposób, to wszystko jest w
                                  porządku. Jeśli jest profesjonalistą, to może nawet wyobrażać sobie, że uprawia
                                  ze mną seks - w tym momencie mi to wisi.
                                  • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 17:13
                                    > Idąc takim tokiem rozumowania, profesor Religa jest do niczego, bo nigdy nie
                                    > miał przeszczepu serca. A onkolodzy? Nie miałeś raka - nie jesteś dobrym
                                    > onkologiem.
                                    >
                                    Tak, tak znam to, i ksiądz jak nie ma dzieci i zony to nie powinien zabierać
                                    głosu w dyskusjach o malzenstwie. Pewnie ze powinien i Religa jest super i
                                    onkolodzy tez. Ale tak na marginesie przykłady prze Ciebie podane tendencyjne.
                                    Jakby Religa byl po przeszczepie to zaden lekarz nie pozwolilby mu na stres
                                    zwiazany z operacją, onkolog, u którego wyleczono raka? gdyby tylko takich
                                    zatrudniac kolejka do onkolga wynioslaby 1000 km, a czekac i tak by nie bylo
                                    warto, bo zanim lekarz by przyjal to rak juz by pacjenta pokonal. Tak samo z
                                    mezczyznami ginekologami. Pewnie ze musza byc, bo gdyby mialy byc same kobiety,
                                    to byloby ich za malo. Ale dopoki kobiety chca sie ksztalcic na ginekologow, to
                                    jest super. Dla mnie duzo bardziej naturalne jest tego typu badanie wykonywane
                                    przez kobiete, tak jak badanie andrologiczne przez mezczyzne (w koncu to
                                    wlasnie tylko tymi narzadami mezczyzna tak rozni sie od kobiety).


                                    > Wizyta u ginekologa, a wyjście do knajpy, to trochę inne sprawy. Do
                                    ginekologa
                                    > nie chodzi się dla PRZYJEMNOŚCI i w celach towarzyskich. Porównywanie tych
                                    > rzeczy jest co najmniej dziwne.

                                    Sama napisalas nieco nizej, ze zdarza Ci sie rozmawiac z ginekologiem na tematy
                                    nie zwiazane ze stanem Twoich narzadow rodnych. A wiec jednak równiez wzgledy
                                    towarzyskie.

                                    > Załóżmy, że masz rację. Raz na 1000 przypadków ginekolog dostrzeże kobietę.
                                    No
                                    > i co z tego? Dopóki nie okazuje tego w żaden sposób, to wszystko jest w
                                    > porządku. Jeśli jest profesjonalistą, to może nawet wyobrażać sobie, że
                                    uprawia
                                    >
                                    > ze mną seks - w tym momencie mi to wisi.

                                    Tobie moze i wisi, ale dla mnie to byloby nie zniesienia, obcy facet trzymajacy
                                    jedna reke w kroczu mojej zony, druga na podbrzuszu i wyobrazajacy sobie, ze
                                    uprawia z nia seks.
                                    • jagna_jagna Re: Mirko! 19.09.02, 17:20
                                      Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                      > No i co z tego? Dopóki nie okazuje tego w żaden sposób, to wszystko jest w
                                      > > porządku. Jeśli jest profesjonalistą, to może nawet wyobrażać sobie, że
                                      > uprawia
                                      > >
                                      > > ze mną seks - w tym momencie mi to wisi.
                                      >
                                      > Tobie moze i wisi, ale dla mnie to byloby nie zniesienia, obcy facet
                                      trzymajacy
                                      >
                                      > jedna reke w kroczu mojej zony, druga na podbrzuszu i wyobrazajacy sobie, ze
                                      > uprawia z nia seks.


                                      Miałaś Kini rację. To obsesja. I to połączona z masochizmem. I zdaję się
                                      nieuleczalna. :)
                                      On i tak wszystko wie lepiej.
                                    • kini Re: Mirko! 19.09.02, 17:24
                                      > Dla mnie duzo bardziej naturalne jest tego typu badanie wykonywane
                                      > przez kobiete, tak jak badanie andrologiczne przez mezczyzne (w koncu to
                                      > wlasnie tylko tymi narzadami mezczyzna tak rozni sie od kobiety).

                                      Nie zgadzam się z tobą. Nie widzę związku pomiędzy płcią a kompetencjami
                                      lekarza.


                                      > Sama napisalas nieco nizej, ze zdarza Ci sie rozmawiac z ginekologiem na
                                      tematy
                                      >
                                      > nie zwiazane ze stanem Twoich narzadow rodnych. A wiec jednak równiez wzgledy
                                      > towarzyskie.

                                      Masz na myśli to, ze po badaniu lekarz zapyta mnie, gdzie byłam na wakacjach a
                                      propos mojej opalenizny na przykład? To są dla ciebie względy towarzyskie?
                                      Proszę, przecież to nonsenowne.


                                      >
                                      > Tobie moze i wisi, ale dla mnie to byloby nie zniesienia, obcy facet
                                      trzymajacy
                                      >
                                      > jedna reke w kroczu mojej zony, druga na podbrzuszu i wyobrazajacy sobie, ze
                                      > uprawia z nia seks.

                                      A facet wodzący wzrokiem po piersiach twojej żony idącej ulicą? Przecież to to
                                      samo! A swoją drogą, dlaczego byłoby to dla ciebie nie do zniesienia? Każdy ma
                                      jakieś tam fantazje, a mężczyźni w szczególności. Tobie się nie zdarza? Nie
                                      patrzysz ukradkiem w dekolty obcych kobiet? Nie myślisz sobie "ale szprycha"?
                                      Nie bądź hipokrytą.
                                      • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 20.09.02, 09:13
                                        No oczywiście, ze patrze w dekolty innych kobiet, zwłaszcza tych ładniejszych,
                                        mea culpa. Ale na patrzeniu się kończy niestety. I wiem, że jakbym tę ładna
                                        kobietę, na której dekolt (zakryty niestety) patrzę, również próbował pomacać
                                        po dekolcie, konsekwencje tego nie byłyby dla mnie przyjemne (uderzenie w twarz
                                        to pewnie bylby najlagodniejszy skutek mojego zachowania). A skoro jestes
                                        swiecie przekonana, że ja się ogladam za co piekniejszymi dekoltami, dlaczego
                                        nie chcesz dopuscic do siebie mysli, że lekarz w tym względzie nie jest
                                        wyjatkiem. Z tym, ze w jego przypadku na samym ogladaniu oczywiscie sie nie
                                        konczy. Ja rozumiem również to, że kobieta lubi być adorowana, lubi słyszec że
                                        ładnie sie opaliła i w ogole ma piekne ciało, ale wg mnie takie teksty naprawde
                                        nie powinny płynąć z ust lekarza tej specjalności. Bo to tylko dowodzi, że dla
                                        niego nie liczy sie Twój przypadek, tylko Ty, jako osoba. I ja naprawde nie mam
                                        nic przeciwko temu, zeby moja zona wzbudzala zainteresowanie wsrod innych
                                        mezcyzn, ale raczki prosze z dala od jej pochwy.
                      • Gość: Gość Re: Mirko! IP: 62.93.65.* 19.09.02, 12:42
                        kini napisała:
                        > No to nie rozumiem. Żona nie spytała po prostu o zasadność takiego badania?
                        Już
                        >
                        > nie mówiąc o tym, że jego obowiązkiem było zapytanie jej o zgodę na
                        > przyprowadzenie studentów.

                        Wybacz Kini, ale nie mogę się powstrzymać od komentarza. Ile razy zdarzyło Ci
                        się siedząc na samolociku pytać lekarza "a co pan mi tam robi?", "a czy to jest
                        konieczne" itp. itd. I czego spodziewałabyś się w odpowiedzi? Bo żona
                        usłyszała, że musi przeprowadzić badanie. No i w końcu to on jest lekarzem.
                        Jeśli jest taka mądra, to może się zamienią miejscami. I co Ty na to?
                        Student musi się uczyć nie tylko z książek, ale przede wszystkim praktyka.
                        Kiedy byłaś ostatnio na oddziale położniczo-ginekologicznym jakiegoś
                        państwowego szpitala? Bo zupełnie niedawno bywałem tam prawie cddziennie.
                        Koleżanka po cesarskim cięciu musiała 2 razy dziennie pokazać "tylko" brzuch.
                        Ale panie po porodzie naturalnym (przepraszam za wyrażenie), ale "wywalały
                        graty" na wierzch przed grupą około 10-15 osób. I nikomu nie przyszło do głowy
                        pytać ich o zgodę. Nie uważasz, że jest to trochę stresujące i poniżające. Bo
                        nam wydawało się, że tak.
                        Dlatego też powiedziałem, że nawet gdybym miał się zadłużyć po uszy, to żona
                        będzie rodziła w jednej z ekskluzywnych, prywatnych klinik. I bądą przy niej
                        tylko niezbędny personel.
                        Nie wierzę też w to, że faceci-ginekolodzy są lepsi bo są delikatniejsi. Po
                        wizycie (kilka miesięcy temu) u bardzo znanego, starszego pana profesora nie
                        mogła uprawiać sexu przez 3 dni. Po tym jak żona spytała, czy dokładne badanie
                        jest niezbędne, bo przecież ma wyniki sprzed 2 tygodni pan doktor tak się
                        wkurzył, że mu piana z usta kapała. Jak ktoś śmiał podważyć słowa takiej sławy
                        medycznej. I zaaplikował jej tak komplet narzędzi, że na korytarzu było słychać
                        jej krzyki.
                        • kini Re: Mirko! 19.09.02, 13:06
                          > Wybacz Kini, ale nie mogę się powstrzymać od komentarza. Ile razy zdarzyło Ci
                          > się siedząc na samolociku pytać lekarza "a co pan mi tam robi?", "a czy to
                          jest
                          >
                          > konieczne" itp. itd.

                          Przecież napisałeś, że to nie był ginekolog! Cytat: "lekarz, który praktycznie
                          miał tylko wypisać receptę zrobił jej 45 minutowe badanie (nie był to
                          ginekolog). Kazał jej rozebrać się do naga i siedząc rozparty na krześle kazał
                          przybierać różne najdziwniejsze pozycje, potem oglądał i obmacywał każdy
                          kawałek ciała". Przepraszam cię bardzo, gdyby mnie coś takiego się przydarzyło,
                          to na 100% bym zapytała. A nawet zaprostestowałabym bez żadnego pytania.
                          Zresztą muszę ci powiedzieć, że dobry lekarz sam mówi, co w danej chwili robi
                          bez pytań ze strony pacjentki.



                          I czego spodziewałabyś się w odpowiedzi? Bo żona
                          > usłyszała, że musi przeprowadzić badanie. No i w końcu to on jest lekarzem.
                          > Jeśli jest taka mądra, to może się zamienią miejscami. I co Ty na to?

                          Wyszłabym. Pacjent ma swoje prawa.



                          > Student musi się uczyć nie tylko z książek, ale przede wszystkim praktyka.
                          > Kiedy byłaś ostatnio na oddziale położniczo-ginekologicznym jakiegoś
                          > państwowego szpitala? Bo zupełnie niedawno bywałem tam prawie cddziennie.
                          > Koleżanka po cesarskim cięciu musiała 2 razy dziennie pokazać "tylko" brzuch.
                          > Ale panie po porodzie naturalnym (przepraszam za wyrażenie), ale "wywalały
                          > graty" na wierzch przed grupą około 10-15 osób. I nikomu nie przyszło do
                          głowy
                          > pytać ich o zgodę. Nie uważasz, że jest to trochę stresujące i poniżające. Bo
                          > nam wydawało się, że tak.
                          > Dlatego też powiedziałem, że nawet gdybym miał się zadłużyć po uszy, to żona
                          > będzie rodziła w jednej z ekskluzywnych, prywatnych klinik. I bądą przy niej
                          > tylko niezbędny personel.

                          To już temat na osobną dyskusję (tzn. traktowanie kobiet w szpitalach, w ogóle
                          ludzi w szpitalach).



                          > Nie wierzę też w to, że faceci-ginekolodzy są lepsi bo są delikatniejsi. Po
                          > wizycie (kilka miesięcy temu) u bardzo znanego, starszego pana profesora nie
                          > mogła uprawiać sexu przez 3 dni. Po tym jak żona spytała, czy dokładne
                          badanie
                          > jest niezbędne, bo przecież ma wyniki sprzed 2 tygodni pan doktor tak się
                          > wkurzył, że mu piana z usta kapała. Jak ktoś śmiał podważyć słowa takiej
                          sławy
                          > medycznej. I zaaplikował jej tak komplet narzędzi, że na korytarzu było
                          słychać
                          >
                          > jej krzyki.

                          Ja też w to nie wierzę, ale niektóre kobiety tak. Ja w ogóle nie wierzę, ze
                          jakiekolwiek kompetencje lekarza są zależne od jego płci. I stąd ta cała
                          dyskusja. Ja na odmianę mogałbym przytoczyć złe przykłady dotyczące kobiet-
                          ginekologów. Tylko po co?

                          • mist3 Re: Mirko! 22.09.02, 20:29
                            No właśnie - na temat traktowania pacjentów w szpitalach (kobiet czy nie) można
                            by stworzyć (a może już jest) osobny wątek i to czy chodzi o oddzial
                            ginekologiczny czy inny to naprawdę nie ma (moim zdaniem) większego znaczenia.
                            podobnie jeśli chodzi o kulturę niektórych lekarzy i "podważanie" ich
                            fachowości (czyli po prostu zapytanie - a dlaczego dostaję to i to, a czemu
                            muszę mieć wykonane takie badanie).
                            A co do lekarzy - drodzy panowie (bo jak zauważyłam najbardziej autorytarnie
                            wypowiadają się panowie, którzy wiedzę na temat ginekologów czerpią z własnej
                            wyobraźni lub też z opowieści i zasłyszanych rozmów) - proponuję tematy
                            następnych wątków:
                            1. Czy lekarze urolodzy to utajeni (lub nie) homoseksualiści?
                            2. Czy patolodzy to nekrofile?
                            3. Czy pediatrzy to pedofile?
                            itp.
                            A co do autorki wątku - rozumiem twoje wątpliwości, ale myślę, że najlepszą
                            metodą ich rozwiązania jest rozmowa z narzeczonym. (W ogóle problemy z bliskimi
                            najlepiej rozwiązyważ rozmawiając o nich. A jeśli się nie da - to może warto
                            się zastanowić dlaczego)
                            Pozdrawiam:)
                    • jagna_jagna Re: Mirko! 19.09.02, 11:41
                      Gość portalu: Gość napisał(a):

                      > A ja w pełni zgadzam się z Mirko! I zupełnie nie rozumiem na czym tak
                      naprawdę
                      > polega problem tych co się oburzają na tego typu posty.

                      Nie wiem jak Kini ale ja się na nic nie oburzam. Mirko nie ma pojęcia po co się
                      chodzi do ginekologa ani jak to wyglada. I tylko to próbowałam mu wytłumaczyć.
                      A to że on uważa wszystkich facetów za zboczeńców (z ratownikami zdaje sie
                      włacznie) to już nie mój problem tylko jego żony.
                      • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 11:53
                        Dobre :-)). Ale mi dowaliłaś. Nie, nie uważam wszystkich facetów za zboczeńców,
                        uważam wręcz że ginekolog byłby zboczeńcem, gdyby NIE zwracał baczniejszej
                        uwagi na bardziej atrakcyjne pacjentki :-))
                        • jagna_jagna Re: Mirko! 19.09.02, 12:07
                          Gość portalu: Mirko napisał(a):

                          > Dobre :-)). Ale mi dowaliłaś. Nie, nie uważam wszystkich facetów za
                          zboczeńców,
                          >
                          > uważam wręcz że ginekolog byłby zboczeńcem, gdyby NIE zwracał baczniejszej
                          > uwagi na bardziej atrakcyjne pacjentki :-))


                          Boszee.
                          Zwraca uwagę - zboczeniec jeden wykorzystuje sytuację. Nie zwraca - zboczeniec
                          jeden, no! A nuż widelec pedał.
                          • Gość: Mirko Re: Mirko! IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 14:07
                            No właśnie, homoseksualista byłby super, jak znasz jakiegoś ginekologa homo,
                            bardzo prosze o polecenie :-)
      • chooligan Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 08:07
        Gość portalu: Mirko napisał(a):

        > A gdzie się poznaliście? Chyba nie na fotelu?
        > A tak na poważnie, może ja też jestem zazdrosny, ale nie wyobrażam sobie,żeby
        > moja zona poszła do mężczyzny ginekologa. Wg mnie to nie jest normalny zawód
        w
        > wykonaniu mężczyzny. Co do walorów kobiety na fotelu też chyba się nie mogę
        > zgodzić. Po pierwsze aby usiąść na nim, kobieta musi się najpierw rozebrać,a
        > każdy musi przyznać, że ta czynność jest bardzo podniecająca. Podniecający
        musi
        >
        > być również widok kobiety "wdrapującej się" na fotel. Oczywiście nie
        wszystkie
        > kobiety są ładne, nie wszystkie są młode, ale przecież kobieta po
        klimakterium
        > nie zgłasza się do ginekologa tak często jak nastolatka czy dwudziestolatka.
        > Poza tym jest taka dziwna prawidłowość, że ginekologa częściej odwiedzają
        > kobiety mające wysoką aktywność seksualną, a wiadomo że do tej grupy zalicza
        > sie wiecej kobiet ładnych niż nieładnych. Kobiety ładne i młode lub dojrzałe
        > stanowią więc w dość oczywisty sposób większość pacjentek ginekologów, co
        mozna
        >
        > zaobserować nawet w poczekalni do gabinetu. Moim skromnym zdaniem
        ginekologiem
        > zostaje się z dwóch pobudek: pieniądze (naprawdę duże z racji ilości
        pacjentów,
        >
        > w końcu do gastrologa nie chodzi się dwa razy w roku lub częściej) oraz te
        inne
        >
        > względy, czyli możliwość bliskiego obcowania z pewnego rodzaju tabu
        > obyczajowym. W pierwszym przypadku więc bardzo prosto jest wg mnie byc żona
        > ginekologa - facet traktuje swój zawód jak każdy inny, on nie został np.
        > gastrologiem czy lek. rodzinnym z tych samych powodów dla których ludzie po
        > ekonomii wola prace w firmie konsultingowej niz w urzędzie miejskim. Problem
        w
        > tym, że ok. 30-50% mężczyzn ginekologów zostało nimi nie tylko ze wzgledu na
        > kasę. Żoną takiego faceta raczej bym być nie chciał.

        Stary, 100% poparcia. Zazwyczaj jest tak że wybierając sobie zawód, każdy ma
        jakieś motywy. Pomijając aspekt finansowy jako oczywisty to co determinuje
        młodego leszcza medycyny kiedy decyduje się na taką specjalizację?
        • kini Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 08:51
          > Stary, 100% poparcia. Zazwyczaj jest tak że wybierając sobie zawód, każdy ma
          > jakieś motywy. Pomijając aspekt finansowy jako oczywisty to co determinuje
          > młodego leszcza medycyny kiedy decyduje się na taką specjalizację?


          No jasne, że gołe dupy! Podobnie jak patologów fascynuje grzebanie się w
          zgniłym mięsie.
          • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 26.09.02, 10:11
            No jasne, że gołe dupy! Podobnie jak patologów fascynuje grzebanie się w
            zgniłym mięsie.

            Strasznie mnie Kini dziwi atakujący ton Twych wypowiedzi. Jakby nie docierało
            do Ciebie to, ze lekarsz też człowiek. Wiesz co sobie myślę? Że to do Ciebie
            dociera i własnie dlatego za wszelką cenę usiłujesz usprawiedliwiać sie na tym
            forum. Czy w Tobie nie drzemią czasami jakieś skłonności ekshibicjonistyczne :-
            )?
            • kini Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 10:54
              > Strasznie mnie Kini dziwi atakujący ton Twych wypowiedzi. Jakby nie docierało
              > do Ciebie to, ze lekarsz też człowiek.

              Nie, no ja zwariuję! Mirko, w pewnym momencie naszej dyskusji stwierdziłam, że
              pora ją zakończyć, bo zaczynamy się powtarzać. Ja powiedziałam swoje, ty swoje,
              wiem, że cię nie przekonam. Ty albo twierdzisz, że ginekolodzy mają odchyły,
              albo, że jesteś zazdrosny. Wszystko w zależności od tego, w jakim kierunku
              właśnie toczy się dyskusja.


              Wiesz co sobie myślę? Że to do Ciebie
              > dociera i własnie dlatego za wszelką cenę usiłujesz usprawiedliwiać sie na
              tym
              > forum. Czy w Tobie nie drzemią czasami jakieś skłonności
              ekshibicjonistyczne :-
              > )?

              To już idiotyzm. Jednym słowem LUBIĘ rozkładać nogi przed ginekologiem, tak?
              Tylko się nie chcę do tego przyznać? Brak mi słów. Powiedz to swojej żonie,
              ciekawe, jak zareaguje. Zapytaj, czy ma jakąś przyjemność z badania.
            • kini Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 10:58
              > Wiesz co sobie myślę? Że to do Ciebie
              > dociera i własnie dlatego za wszelką cenę usiłujesz usprawiedliwiać sie na
              tym
              > forum. Czy w Tobie nie drzemią czasami jakieś skłonności ekshibicjonistyczne


              Jeszcze jedno. Te słowa po raz kolejny dowodzą, że ty masz po prostu obsesję na
              tym tle. Powinieneś chyba coś z tym zrobić. Bo może kiedyś twoja żona będzie
              musiała iść do ginekologa-mężczyzny, a wówczas nabawisz się nerwicy. Lepiej
              zapobiegać, niż leczyć.
              • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 11:29
                kini napisała:
                >
                > Jeszcze jedno. Te słowa po raz kolejny dowodzą, że ty masz po prostu obsesję
                na
                >
                > tym tle. Powinieneś chyba coś z tym zrobić. Bo może kiedyś twoja żona będzie
                > musiała iść do ginekologa-mężczyzny, a wówczas nabawisz się nerwicy. Lepiej
                > zapobiegać, niż leczyć.


                Może on wcale nie ma żony. Tylko mu się tak marzy. Że znajdzie taką i bedzie
                kontrolował przez 24 godziny na dobę. Nie wiem jaka kobieta zniosłaby w naturze
                takiego maniaka. Święta? Masochistka? Pokutująca za grzechy młodości?
                Kandydatka na zbawicielkę?
                • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 26.09.02, 11:56
                  Jagna, dopóki nie znalazłaś wsparcia w Kini, naprawdę fajnie się z Tobą
                  rozmawiało.
                  • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 12:11
                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                    > Jagna, dopóki nie znalazłaś wsparcia w Kini, naprawdę fajnie się z Tobą
                    > rozmawiało.


                    Ocho, lewą nogą wstaliśmy. Albo pracować nam kazano zamiast siedzieć w
                    internecie.
                    A co ma ewentualne wsparcie Kini do rozmowy ze mną? Ja wiem o czym mówię (w
                    przeciwieństwie do niektórych)i gdyby Kini się nie pojawiła poglądy miałabym te
                    same.

                    • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 26.09.02, 12:40
                      Jagna, a może to Ty nie masz męża? To by wyjaśniało Twą fascynację okazywaniem
                      swych wdzieków obcym facetom. W końcu baba bez mężczyzny długo nie wytrzyma.
                      • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 13:03
                        Gość portalu: Mirko napisał(a):

                        > Jagna, a może to Ty nie masz męża? To by wyjaśniało Twą fascynację
                        okazywaniem
                        > swych wdzieków obcym facetom. W końcu baba bez mężczyzny długo nie wytrzyma.


                        No to teraz mi wskaż skąd wyczytałeś moją fascynację okazywaniem wdzięków. Jak
                        zwykle gdy chodzi o konkrety nie spodziewam się jednak odpowiedzi z twojej
                        strony.
                        • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 26.09.02, 15:05
                          jagna_jagna napisała:

                          No to teraz mi wskaż skąd wyczytałeś moją fascynację okazywaniem wdzięków. Jak
                          zwykle gdy chodzi o konkrety nie spodziewam się jednak odpowiedzi z twojej
                          strony.

                          A ja jestem ciekaw, gdzie wyczytałas to, że jestem seksualnym maniakiem?
                          Oczywiście NIGDZIE nie wyczytałem o Twych fascynacjach, ale po prostu dziwi
                          mnie to, że z taką zaciekłością nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że lekarz
                          też mężczyzna. To musi być podejrzane :-)
                          • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 17:35
                            Gość portalu: Mirko napisał(a):

                            > jagna_jagna napisała:
                            >
                            > No to teraz mi wskaż skąd wyczytałeś moją fascynację okazywaniem wdzięków.
                            Jak
                            > zwykle gdy chodzi o konkrety nie spodziewam się jednak odpowiedzi z twojej
                            > strony.


                            > A ja jestem ciekaw, gdzie wyczytałas to, że jestem seksualnym maniakiem?

                            -----------> Dla odmiany mi wskaż gdzie napisałam, że jesteś SEKSUALNYM
                            maniakiem (może tym razem ci się uda)? To twoje określenie. Sam to
                            dodałeś ... :)

                            > Oczywiście NIGDZIE nie wyczytałem o Twych fascynacjach, ale po prostu dziwi
                            > mnie to, że z taką zaciekłością nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że
                            lekarz
                            > też mężczyzna.

                            -----------> Tak, jasne. Z zaciekłośćią nawet... Proszę, proszę. O ile mnie
                            pamięć nie myli to próbowałam ci udowodnić, że:
                            1. nie masz pojęcia jak wygląda wizyta u ginekologa (płeć obojętna)
                            2. dzieją się tam rzeczy czasami wręcz obrzydliwe (jak wolą niektórzy -
                            niesmaczne, bodajże) którymi nie bardzo jest się jak podniecać.
                            Nie twierdziłam, że ginekolog mężczyzna to nie mężczyzna.


                            To musi być podejrzane :-)

                            ----------> Dziwne rzeczy są dla ciebie podejrzane. :)
                            • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 09:33

                              > -----------> Dla odmiany mi wskaż gdzie napisałam, że jesteś SEKSUALNYM
                              > maniakiem (może tym razem ci się uda)? To twoje określenie. Sam to
                              > dodałeś ... :)

                              Jagna, kłopoty z pamięcią :)? Brak lecytyny:)? Pozwól jedynie, ze zacytuję
                              Twój wątek z tego samego dnia: "Nie wiem jaka kobieta zniosłaby w naturze
                              takiego maniaka". Ale masz rację, ta wypowiedź była wyjątkiem, bo poza tym, nie
                              wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie wymiana poglądów z Tobą to prawdziwa
                              przyjemność :)))).


                              > -----------> Tak, jasne. Z zaciekłośćią nawet... Proszę, proszę. O ile mnie
                              > pamięć nie myli to próbowałam ci udowodnić, że:
                              > 1. nie masz pojęcia jak wygląda wizyta u ginekologa (płeć obojętna)
                              > 2. dzieją się tam rzeczy czasami wręcz obrzydliwe (jak wolą niektórzy -
                              > niesmaczne, bodajże) którymi nie bardzo jest się jak podniecać.
                              > Nie twierdziłam, że ginekolog mężczyzna to nie mężczyzna.
                              >
                              No dobrze, ale w jaki sposób chcesz mi udowodnić, że nie wiem jak wygląda
                              wizyta u ginekologa, skoro nie wiesz nawet, czy widziałem taką wizytę, czy nie?
                              Żeby coś udowadniać, to najpierw chyba trzeba być tego pewnym, prawda?
                              Pewnie, że czasami dzieją się tam rzeczy obrzydliwe i niesmaczne. Ale w
                              porównaniu z innymi specjalizacjami tych niesmacznych rzeczy jest relatywnie
                              mniej. No cóż, napisze jeszcze raz: Praca ginekologa to jest pasmo
                              nieustających przyjemności (takiej pracy chyba nie wymyślono jeszcze). Ale
                              fakt, że tak duzo MĘŻCZYZN wybiera tę specjalizację, a jeszcze więcej chce
                              wybrac, ale nie dostaje się z braku miejsc na stazach sam świadczy o sobie.


                              > ----------> Dziwne rzeczy są dla ciebie podejrzane. :)
                              Dziwne rzeczy zawsze są podejrzane :-))
                              • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 09:49
                                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                >
                                > > -----------> Dla odmiany mi wskaż gdzie napisałam, że jesteś SEKSUALNYM
                                >
                                > > maniakiem (może tym razem ci się uda)? To twoje określenie. Sam to
                                > > dodałeś ... :)
                                >
                                > Jagna, kłopoty z pamięcią :)? Brak lecytyny:)? Pozwól jedynie, ze zacytuję
                                > Twój wątek z tego samego dnia: "Nie wiem jaka kobieta zniosłaby w naturze
                                > takiego maniaka". Ale masz rację, ta wypowiedź była wyjątkiem, bo poza tym,
                                nie
                                >
                                > wiem, jak dla Ciebie, ale dla mnie wymiana poglądów z Tobą to prawdziwa
                                > przyjemność :)))).
                                >

                                **************** I znowu nie udowodniłeś. Tam nie ma słowa SEKSUALNY !!!! Na
                                kolana nędzniku. :)) Kat już czeka.

                                >
                                > > -----------> Tak, jasne. Z zaciekłośćią nawet... Proszę, proszę. O ile
                                > mnie
                                > > pamięć nie myli to próbowałam ci udowodnić, że:
                                > > 1. nie masz pojęcia jak wygląda wizyta u ginekologa (płeć obojętna)
                                > > 2. dzieją się tam rzeczy czasami wręcz obrzydliwe (jak wolą niektórzy -
                                > > niesmaczne, bodajże) którymi nie bardzo jest się jak podniecać.
                                > > Nie twierdziłam, że ginekolog mężczyzna to nie mężczyzna.
                                > >
                                > No dobrze, ale w jaki sposób chcesz mi udowodnić, że nie wiem jak wygląda
                                > wizyta u ginekologa, skoro nie wiesz nawet, czy widziałem taką wizytę, czy
                                nie?

                                ************** To co napisaleś do tej pory wyraźnie wskazuje, że nie wiesz. Nie
                                ważne czy widziałeś czy nie. Po prostu NIE WIESZ jak wygladają wizyty u
                                ginekologa.

                                >
                                > Żeby coś udowadniać, to najpierw chyba trzeba być tego pewnym, prawda?
                                > Pewnie, że czasami dzieją się tam rzeczy obrzydliwe i niesmaczne. Ale w
                                > porównaniu z innymi specjalizacjami tych niesmacznych rzeczy jest relatywnie
                                > mniej.

                                ************** Polemizowałabym. Ale nie będę po raz kolejny powtarzać
                                wszystkiego co napisałam. Bardzo chcesz to sobie jeszcze raz wszystko
                                przeczytaj. :)

                                No cóż, napisze jeszcze raz: Praca ginekologa to jest pasmo
                                > nieustających przyjemności (takiej pracy chyba nie wymyślono jeszcze).

                                *********** Bzdura. Prponuje byś został ginekologiem w takim razie. Albo
                                wkręcił się jako stażysta czy coś takiego i popatrzył z bliska na wszystko.
                                Powiedzmy przez rok, wtedy będziesz miał lepszy pogląd.
                                • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 12:46
                                  > **************** I znowu nie udowodniłeś. Tam nie ma słowa SEKSUALNY !!!! Na
                                  > kolana nędzniku. :)) Kat już czeka.

                                  A jakiego maniaka miałaś na mysli? Maniaka gry w ping-ponga? Maniaka bierek
                                  elektrycznych? Maniaka-pracoholika? :)

                                  > ************** To co napisaleś do tej pory wyraźnie wskazuje, że nie wiesz. Ni
                                  > ważne czy widziałeś czy nie. Po prostu NIE WIESZ jak wygladają wizyty u
                                  > ginekologa.

                                  Jak mozna widzieć, a nie wiedzieć? Tego nie rozumiem.

                                  *********** Bzdura. Prponuje byś został ginekologiem w takim razie. Albo
                                  > wkręcił się jako stażysta czy coś takiego i popatrzył z bliska na wszystko.
                                  > Powiedzmy przez rok, wtedy będziesz miał lepszy pogląd.

                                  Cóż, myślałem nad tym w liceum, ale poznałem fajna dziewczynę i pomyslałem
                                  sobie: "Nie, nie zrobię jej tego, nie będę za jej plecami obmacywał obcych
                                  kobiet".
                                  • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 14:10
                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                    > > **************** I znowu nie udowodniłeś. Tam nie ma słowa SEKSUALNY !!!!
                                    > Na
                                    > > kolana nędzniku. :)) Kat już czeka.
                                    >
                                    > A jakiego maniaka miałaś na mysli? Maniaka gry w ping-ponga? Maniaka bierek
                                    > elektrycznych? Maniaka-pracoholika? :)
                                    >


                                    Maniaka zazdrości. Czy jesteś seksualnym maniakiem nic mnie nie obchodzi i nie
                                    chce tego wiedzieć.
                                    .....Tam nie pójdziesz bo to ginekolog mężczyzna a ja jestem zazdrosny... Tam
                                    nie pójdziesz bo to mężczyzna i będzie na pewno na ciebie pozadliwie spogladał
                                    i bedzie mnie ściskało w dołku... Ja się nie zgadzam żeby cię obce chłopy
                                    ogladały... Ja to, ja tamto - BO JESTEM ZADROSNY a ty musisz to uwzględnić bo
                                    jesteś moją żoną.....

                                    Ciekawe co ty bys zrobił gdyby twoja żona była jedyną kobietą w firmie? Sami
                                    faceci przez cały dzień. Osiwiałbyś? Oszalał z zazdrości?

                                    Proponuje wam przejście na islam. Najlepiej model afgański. Zakutałbyś żonę w
                                    burkę. Mężczyzni by jej nie ogladali. Do żadnego mężczyzny by się nie zbliżyła
                                    nawet na łozu śmierci. Tak. Dla ciebie to zdaję sie byłoby rajem. Przemyśl to
                                    sobie.




                                    > > ************** To co napisaleś do tej pory wyraźnie wskazuje, że nie wiesz
                                    > . Ni
                                    > > ważne czy widziałeś czy nie. Po prostu NIE WIESZ jak wygladają wizyty u
                                    > > ginekologa.
                                    >
                                    > Jak mozna widzieć, a nie wiedzieć? Tego nie rozumiem.


                                    Nikt nie powiedział, że masz wszystko rozumieć.
                                    Jak zostaniesz kobietą (mało prawdopodobne) albo lekarzem (jeszcze mniej)
                                    dopiero będziesz wiedział. Tak to ci się tylko zdaje, że coś wiesz.

                                    • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 15:37
                                      > Proponuje wam przejście na islam. Najlepiej model afgański. Zakutałbyś żonę w
                                      > burkę. Mężczyzni by jej nie ogladali. Do żadnego mężczyzny by się nie
                                      zbliżyła
                                      > nawet na łozu śmierci. Tak. Dla ciebie to zdaję sie byłoby rajem. Przemyśl to
                                      > sobie.


                                      Juz sobie to dawno przemyślałem. Nie jestem typem Afgana, ale dzięki za
                                      propozycję. Generalnie jestem wyznawca teorii, że oglądanie tak, ale
                                      obmacywanie nie i koniec. Bardzo wielką przyjemność sprawia mi, gdy obcy
                                      mężczyźni oglądają się za moją zoną, ale jakby zaczęli ją macać po cyckach, to
                                      myslę że nie musiałbym byc wyznawcą Islamu, zeby takiego gościa zdzielić po
                                      pysku (juz nie mówie co bym zrobił, jakby gosc zaczął jej cokolwiek wpychać do
                                      cipki). I to obojętnie, czy byłby to jej kolega z pracy, taksówkarz czy
                                      fryzjer. No, ale może rzeczywiście jest to zbyt zaborcze. W końcu istnieją
                                      mężowie, których żony grywają w pornolach lub oddają się za pieniądze. Oni na
                                      pewno nie sa wyznawcami Islamu.

                                      >Nikt nie powiedział, że masz wszystko rozumieć. Jak zostaniesz kobietą (mało
                                      prawdopodobne) albo lekarzem (jeszcze mniej) dopiero będziesz wiedział. Tak to
                                      ci się tylko zdaje, że coś wiesz.

                                      Naprawde nie musze zostać lekarzem, by znać psychikę mężczyzny. Za to Tobie
                                      przydałoby się choc na jeden dzień zostać facetem (a jeszcze lepiej dodatkowo
                                      lekarzem, dodajmy młodym lekarzem, a nie 50-letnim wygą). Ręczę, ze po takim
                                      doświadczeniu starałabys się jednak odwiedzac kobiety-ginekologów.
                                      • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 16:30
                                        Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                        > > Proponuje wam przejście na islam. Najlepiej model afgański. Zakutałbyś żon
                                        > ę w
                                        > > burkę. Mężczyzni by jej nie ogladali. Do żadnego mężczyzny by się nie
                                        > zbliżyła
                                        > > nawet na łozu śmierci. Tak. Dla ciebie to zdaję sie byłoby rajem. Przemyśl
                                        > to
                                        > > sobie.
                                        >
                                        >
                                        > Juz sobie to dawno przemyślałem. Nie jestem typem Afgana, ale dzięki za
                                        > propozycję. Generalnie jestem wyznawca teorii, że oglądanie tak, ale
                                        > obmacywanie nie i koniec. Bardzo wielką przyjemność sprawia mi, gdy obcy
                                        > mężczyźni oglądają się za moją zoną, ale jakby zaczęli ją macać po cyckach,
                                        to
                                        >
                                        > myslę że nie musiałbym byc wyznawcą Islamu, zeby takiego gościa zdzielić po
                                        > pysku (juz nie mówie co bym zrobił, jakby gosc zaczął jej cokolwiek wpychać
                                        do
                                        > cipki). I to obojętnie, czy byłby to jej kolega z pracy, taksówkarz czy
                                        > fryzjer. No, ale może rzeczywiście jest to zbyt zaborcze. W końcu istnieją
                                        > mężowie, których żony grywają w pornolach lub oddają się za pieniądze. Oni na
                                        > pewno nie sa wyznawcami Islamu.

                                        *********** A iwesz to nie jest takie pewne. Gdzieś czytałam, że podobno w
                                        islamie (chodziło chyba o Iran) świetnie mają się burdele gdzie można sobie
                                        kupić "tymczasową" żonę. Jak się za nią zapłaci to już nie jest grzech. Po
                                        usłudze pani przestaje być żoną i nastepny może skorzystać. Nie wiem jednak na
                                        ile to jest prawda i czy wogóle. :)

                                        >
                                        > >Nikt nie powiedział, że masz wszystko rozumieć. Jak zostaniesz kobietą (mał
                                        > o
                                        > prawdopodobne) albo lekarzem (jeszcze mniej) dopiero będziesz wiedział. Tak
                                        to
                                        > ci się tylko zdaje, że coś wiesz.
                                        >
                                        > Naprawde nie musze zostać lekarzem, by znać psychikę mężczyzny.

                                        ********** Psychika mężczyzny nie ma nic wspólnego z wiedzą jak wyglądają
                                        wizyty. Wiedzę taka nabywa się przez wielokrotne czynne uczestnictwo co z
                                        definicji w twoim przypadku nie jest możliwe.


                                        Za to Tobie
                                        > przydałoby się choc na jeden dzień zostać facetem (a jeszcze lepiej dodatkowo
                                        > lekarzem, dodajmy młodym lekarzem, a nie 50-letnim wygą). Ręczę, ze po takim
                                        > doświadczeniu starałabys się jednak odwiedzac kobiety-ginekologów.


                                        ********** Założyłabym się ale ponieważ nie ma takiej opcji więć każde musi
                                        zostać przy swoim.
                                        • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.09.02, 20:12
                                          > ********** Psychika mężczyzny nie ma nic wspólnego z wiedzą jak wyglądają
                                          > wizyty. Wiedzę taka nabywa się przez wielokrotne czynne uczestnictwo co z
                                          > definicji w twoim przypadku nie jest możliwe.

                                          Czyli ni mniej ni więcej tylko sugerujesz, że żebym dowiedział się o tym na
                                          czym polega wizyta u ginekologa muszę poczuć w tyłku (ze zrozumiałych względów
                                          w innej dziurce nie mogę) rozwierający się wziernik??? Albo sam ten wziernik
                                          włożyć? Nie przesadzaj... Choś z drugiej strony to jest świetny pomysł. Wiesz,
                                          parę tysiecy kilometrów od Afganistanu, na zachodzie Europy w niektórych
                                          przybytkach rozkoszy są specjalne gabinety a la ginekologiczne, gdzie każdy
                                          facet może "przebadać" sobie wybraną panienkę. A teraz pomyśl sobie o
                                          ginekologu. Jemu jeszcze te panienki za to płacą. Zyć nie umierać.
                                          • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 20:35
                                            Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                            > > ********** Psychika mężczyzny nie ma nic wspólnego z wiedzą jak wyglądają
                                            > > wizyty. Wiedzę taka nabywa się przez wielokrotne czynne uczestnictwo co z
                                            > > definicji w twoim przypadku nie jest możliwe.
                                            >
                                            > Czyli ni mniej ni więcej tylko sugerujesz, że żebym dowiedział się o tym na
                                            > czym polega wizyta u ginekologa muszę poczuć w tyłku (ze zrozumiałych
                                            względów
                                            > w innej dziurce nie mogę) rozwierający się wziernik??? Albo sam ten wziernik
                                            > włożyć? Nie przesadzaj... Choś z drugiej strony to jest świetny pomysł.


                                            ********** No widzisz jakie masz fajne pomysły. Rzuć to na forum erotica na
                                            przykład i na pewno uda ci się przygruchać kogoś kto ci zrobi taka frajdę. :)
                                            Ewentualnie jak chcesz coby tylko żona mogła ci rozwierać zwieracze to
                                            wystarczy zakup wziernika albo buchnięcie go z jakiegoś gabinetu.



                                            Wiesz,
                                            > parę tysiecy kilometrów od Afganistanu, na zachodzie Europy w niektórych
                                            > przybytkach rozkoszy są specjalne gabinety a la ginekologiczne, gdzie każdy
                                            > facet może "przebadać" sobie wybraną panienkę.


                                            **************** W przeciwieństwie do niektórych nie szlajam się po przybytkach
                                            rozkoszy parę tysięcy kilometrów od Afganistanu (po innych zresztą też nie) i
                                            nie muszę wiedzieć takich rzeczy.


                                            A teraz pomyśl sobie o
                                            > ginekologu. Jemu jeszcze te panienki za to płacą. Zyć nie umierać.


                                            ************ Przekwalifikuj się i przestań im zazdrościć tego w czym muszą się
                                            babrać.
                                            • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 29.09.02, 14:10

                                              > ********** No widzisz jakie masz fajne pomysły. Rzuć to na forum erotica na
                                              > przykład i na pewno uda ci się przygruchać kogoś kto ci zrobi taka frajdę. :)
                                              > Ewentualnie jak chcesz coby tylko żona mogła ci rozwierać zwieracze to
                                              > wystarczy zakup wziernika albo buchnięcie go z jakiegoś gabinetu.

                                              I twierdzisz, że po takim przeżyciu będę już wiedział wszystko o badaniu
                                              ginekologicznym? Intrygująca teoria.

                                              **************** W przeciwieństwie do niektórych nie szlajam się po przybytkach

                                              Czuję, że czytając to, co napisałaś powyżej znowu wyciągnąłem fałszywe wnioski,
                                              bo przecież wśród tych "niektórych" nie miałaś mnie również na myśli ;-)

                                              ************ Przekwalifikuj się i przestań im zazdrościć tego w czym muszą się
                                              babrać.

                                              Ależ ja im wcale nie zazdroszczę. Aż tak zazdrosny to nie jestem :) Mi z żoną
                                              jest dobrze.
                                              • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 29.09.02, 14:22
                                                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                >
                                                > > ********** No widzisz jakie masz fajne pomysły. Rzuć to na forum erotica n
                                                > a
                                                > > przykład i na pewno uda ci się przygruchać kogoś kto ci zrobi taka frajdę.
                                                > :)
                                                > > Ewentualnie jak chcesz coby tylko żona mogła ci rozwierać zwieracze to
                                                > > wystarczy zakup wziernika albo buchnięcie go z jakiegoś gabinetu.
                                                >
                                                > I twierdzisz, że po takim przeżyciu będę już wiedział wszystko o badaniu
                                                > ginekologicznym? Intrygująca teoria.


                                                ------------> Nic takiego nie twierdzę. NIGDY nie będziesz wiedział wszystkiego
                                                o badaniu ginekologicznym. Pogódź się wreszcie z tym. :)





                                                • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 29.09.02, 19:38
                                                  Wybacz, ale kompletnie nie rozumiem. CO to znaczy "wszystko"? Czy to wszystko
                                                  to może wiedzieć tylko kobieta i badający ją mężczyzna? Bardzo to tajemnicze i
                                                  intymne.
                                                  Ale może jest coś w tym, co mówisz. W takim razie wolę nigdy nie dowiedzieć
                                                  się "wszystkiego". To co wiem wystarczy spokojnie na tyle, żeby nie musieć
                                                  wyobrażać sobie, co byłoby gdyby moja żona miała mężczyznę ginekologa.
                                          • Gość: karolek Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.03, 20:46
                                            sądze,ze nei powinnaś podsycać w sobie wyobraźni i zazdrości. Pomysl o zonach
                                            masażystów, terapeutów.Zapewnaim Cie,ze w tych zawodach moga powstać znacznie
                                            intymniejsze relacje z pacjentkami. W ginekologa kobiety an ogl są tak
                                            zestresowane widmem raka macicy lub niechcianej ciązy,ż e nie stanowiaz
                                            agrożenai. A porówanania? czyżbyś utożsamiała prawdziwą miłóść z oglądaneim
                                            narządów rozrodczych?Pozdrawiam!!
              • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 26.09.02, 11:29
                Kini, wyraziłem tylko zdziwienie, dlaczego z taką agresją zwalczasz wszystkich,
                którzy w sprawie mężczyzny-ginekologa mają inne poglądy niż Ty, dodatkowo
                poglądy poparte solidnymi argumentami. Od razu musisz zwymyslać im od maniaków,
                zboczeńców i ludzi mających obsesję? Bardzo dziwny sposób prowadzenia dyskusji.
                Zanim napiszesz coś, przeczytaj uważnie posty. Zwróć uwagę, że nie twierdziłem,
                że ginekolodzy to zboczeńcy, wręcz przeciwnie, według mnie to w większości
                przypadków całkowicie normalni ludzie, którym (jak każdemu normalnemu
                mężczyźnie) przyjemność sprawia oglądanie piękna kobiecego ciała. I z tego
                własnie powodu 100 razy więcej studentów medycyny zostaje potem ginekologami, a
                nie patologami. I co może Ci się wydać cholernie dziwne, ale dla mnie jest
                rzeczą najnormalniejszą na swiecie, jeszcze więcej osób chce zostać
                ginekologami, ale ze względu na osobowe ograniczenia stażu nie może nimi zostać
                niestety, w tym zawodzie jest tak u adwokatów). I idą wtedy m.in. na patologa,
                bo tam zawsze wolne miejsca.
                Twój przykład patologa to po prostu trafienie kulą w płot, zresztą jak
                większość Twych wypowiedzi w tym wątku. Sorry, musiałem to w końcu napisać, bo
                głupich wypowiedzi podpartych obelgami nie można znosic zbyt długo.
                • kini Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 12:42
                  > Sorry, musiałem to w końcu napisać, bo
                  > głupich wypowiedzi podpartych obelgami nie można znosic zbyt długo.


                  A propos głupich wypowiedzi. Może parę cytatów:
                  1. "Wg mnie to nie jest normalny zawód w wykonaniu mężczyzny."
                  2. "Po pierwsze aby usiąść na nim, kobieta musi się najpierw rozebrać,a każdy
                  musi przyznać, że ta czynność jest bardzo podniecająca. Podniecający musi być
                  również widok kobiety "wdrapującej się" na fotel."
                  3. "Nie mowie i nie mowilem ze wszyscy mezczyzni ginekolodzy to zboczency, ale
                  na pewno odsetek ten jest niezly"
                  4. "Poza tym, juz zupelnie na marginesie, dziwna sprawa ale badanie
                  ginekologiczne robione przez kobiete z reguly trwa duzo krocej niz to samo
                  badanie prowadzone przez mezczyzne. czyzby mezczyzni byli bardziej dokladni?
                  Nie chce mi sie wierzyc."
                  5. "A będąc w stałym związku powinno się respektować również uczucia partnera,
                  nawet jesli wg Ciebie sa one jedynie wynikiem chorobliwej zazdrości."
                  6. "Sama napisalas nieco nizej, ze zdarza Ci sie rozmawiac z ginekologiem na
                  tematy nie zwiazane ze stanem Twoich narzadow rodnych. A wiec jednak równiez
                  wzgledy towarzyskie."
                  7. "I ja naprawde nie mam nic przeciwko temu, zeby moja zona wzbudzala
                  zainteresowanie wsrod innych mezcyzn, ale raczki prosze z dala od jej pochwy."

                  Jeszcze a propos obelg, to uważam, że sugestia, jakoby jestem ukrytą
                  ekshibicjonistką, to JEST obelga. Ty chyba uważasz, że skoro chodzę do
                  ginekologa mężczyzny, a on na pewno ma brudne myśli względem mojej osoby, to w
                  takim razie chyba ze mną też musi być coś nie tak. Bardzo pokrętna logika.
                  Chora logika.

                  Szczerze powiedziawszy, mam już dosyć rozmawiania z tobą, bo to absolutnie do
                  niczego nie prowadzi, co zresztą już napisałam parę postów wyżej, w związku z
                  tym kończę definitywnie tym postem. Pa!


                  • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 26.09.02, 14:01
                    Skoro bawimy się w cytaty:

                    "
                    1.On ma chyba jakąś obsesję, jak słowo daję!

                    2. A co, jesteś ginekologiem-zboczeńcem??? Innej możliwości nie widzę po tym,
                    co tutaj powypisywałeś

                    3. jesteś pewnie ginekologiem-zboczeńcem, bo tylko taka osoba mogłaby z taką
                    pewnością siebie to wszystko napisać.

                    4.Raz na 1000 przypadków ginekolog dostrzeże kobietę. No i co z tego? Dopóki
                    nie okazuje tego w żaden sposób, to wszystko jest w porządku. Jeśli jest
                    profesjonalistą, to może nawet wyobrażać sobie, że uprawia ze mną seks - w tym
                    momencie mi to wisi.


                    5. ty masz po prostu obsesję na tym tle. Powinieneś chyba coś z tym zrobić. Bo
                    może kiedyś twoja żona będzie musiała iść do ginekologa-mężczyzny, a wówczas
                    nabawisz się nerwicy. Lepiej zapobiegać, niż leczyć."

                    Tak, z tym ekshibicjonizmem było lekko niegrzeczne, ale w obliczu Twoich
                    poprzednich postów mozna się jedynie zdziwić, że tak późno się wkurzyłem.

                    Co do moim wypowiedzi, pewnie że nie wszystkie były mądre, ale fakt ze na tyle
                    wypowiedzi znalazłaś około 5 głupich pochlebia mi. Dziękuję.

                    Tez się zgadzam, ze rozmowa na tym poziomie do niczego nie prowadzi, więc nie
                    oczekuję odpowiedzi.
          • chooligan Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 11:55
            kini napisała:

            > No jasne, że gołe dupy!

            Ujmując to w twoja poetykę wypowiedzi: wysmyrać panienke na jej koszt

            > Podobnie jak patologów fascynuje grzebanie się w
            > zgniłym mięsie.

            Podobnie jak każdego zdrowego chłopa fascynuje wsadzanie do cipy i macanie
            cycków.
    • Gość: carduus Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 10.30.1.* 17.09.02, 15:34
      Ja wiem, że większość kobiet i nie tylko kobiet się z tym nie zgadza. Możliwe,
      że mam obsesję, ale dla mnie facet ginekolog to prawie zboczeniec. I choć wiem,
      że to okreslenie dla wielu facetów ginekologów krzywdzące, to jednak nigdy w
      życiu nie poszłabym do takiego, gdybym nie była zmuszona (na szczęscie do tej
      pory nie musiałam).
      Może znajdzie się jakiś ginekolog facet i wyjasni swoje motywacje, gdy
      decydował się na taką a nie inną motywację (inne niż forsa).
    • Gość: kol5 Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 18:30
      Nie wychodź za mąż za ginekologa.
      Wyjdź za mąż za człowieka, którego kochasz.
      A zawód? Jakie to ma znaczenie? - skoro ON kocha Ciebie.
    • pastwa Dyplomowani tytani seksu 18.09.02, 12:18
      Z tego co wiem, to ginekolog nie jest prymitywnym obmacywaczem, bo do tego
      nie potrzebowałby 6 lat studiów. Nie dokonywałbym tez podzialu wsród lekarzy ze
      wzgledu na ich płec, bo dojdziemy do absurdalnych sytuacji.
      Przykładowo trafi sie kobieta na stole operacyjnym w takim stanie, ze operujacy
      ja chirurg bedzie zmuszony odsłonic jakas jej czesc ciała uwazana za
      pociagajaca seksualnie dla męzczyzny. I teraz co, na gwałt bedzie ów chirurg
      szukał pani chirurg, bo jemu najpewniej erekcja wywołana widokiem nagich piersi
      przeszkodzi dokonywać precyzyjnych ciec. Bzdura.

      Zacznijmy od tego, ze te wizyty u ginekologa, choc dotycza narzadów płciowych,
      nie maja charakteru randki, czy tez wizyty w agencji towarzyskiej, a tak sa
      chyba pojmowane przez przewrazliwionych partnerów/partnerki. Którym się wydaje,
      ze maz ginekolog zakochuje sie codziennie w 30 cyckach i 25 pochwach, które go
      intelektualnie pociagaja i odwzajemniaja zapewne tę kilkuminutową, ale
      niezwykle głeboka miłośc.
      Gdyby tak było ginekolodzy byliby fenomenami seksualnymi, gdyz dla nich 20-30
      orgazmów dziennie w odstepach kilkuminutowych to chleb powszedni.

      Natomiast w domu zona ginekologa byłaby zaspokajana seksualnie siedząc na
      specjalistycznym fotelu i najprawdopodobniej poprzez wprowadzenie sondy( miast
      penisa) do jej pochwy oraz dla dopełnienia tego wyuzdanego i czułego stosunku,
      kochanek-ginekolog sprawdzi reka w gumowej rekawiczce czy nie ma guzków w
      piersiach, no bo przeciez, to musi go podniecac strasznie w pracy.

      Natomiast dziwienie sie, ze zdrowe kobiety chodza czesto do ginekologa,jest
      równiez smieszne, bo pewnie najlepiej byłoby udawac sie do lekarza dopiero z
      dobrze rozwinieta choroba, miast nie dopuscic do niej.


      Pastwa
      • Gość: carduus Re: Dyplomowani tytani seksu IP: 10.30.1.* 18.09.02, 13:21
        Wiecie, ja nie podejrzewam, że facet ginekolog podnieca się w pracy widokami,
        czy czynnościami, które wykonuje. Nie wiem, może jestem nienormalna, ale
        zwyczajnie się wstydzę. Tak, jak wstydzę się chodzić rozebrana po plaży czy
        rozbierać w męskiej szatni na basenie. I nie wynika to z tego, że wstydzę się
        ze względu na mój wygląd, bo żadna ze mnie szantrapa. Po prostu, przywykłam do
        tego, że rozbieram się tylko dla mojego faceta. I choć postronnych obcych
        mężczyzn można by podejrzewać o to, że gdyby zobaczyli mnie bez odzienia w
        męskiej szatni, mogliby patrzeć na nie jak na obiekt seksualny (chociaż to też
        nic przyjemnego być w ten sposób potraktowanym), to jednak nie o to chodzi.
        Przed moim ojcem, czy bratem też nie paradowałbym nago bez skrępowania a
        trudno podejrzewać normalnych mężczyzn, że podniecają się w takiej sytuacji
        (brat nie jest niewyżytym nastolatkiem, a ojciec nie jest pedofilem).
        Zwłaszcza, że pozycja w jakiej kobieta musi się "pokazywać" ginekologowi jest
        krępująca sama w sobie. Nawet przed kobietą odczuwam skrępowanie, choć wtedy
        oczywiście łatwiej jest je przełamać.
        • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 18.09.02, 13:38
          Gość portalu: carduus napisał(a):

          > Wiecie, ja nie podejrzewam, że facet ginekolog podnieca się w pracy widokami,
          > czy czynnościami, które wykonuje.

          To tutaj nie zostało udowodnione. Nie przejmuj sie niejakim Mirko bo on
          ginekologa z bliska nie widział i jemu "się zdaje".
          • naturella Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 15:17
            Słuchajcie, moi rodzice są lekarzami, co prawda nie ginekologami, ale to nie ma
            nic do rzeczy. Przez lata wspólnych kolacji i innych chwil z nimi spędzanych
            zdążyłam zorientować się, jakie jest podejście lekarzy. Oni nauczyli się nie
            widzieć w danym przypadku człowieka, a jedynie przypadłość, na którą cierpi i
            chorobę, którą trzeba wyleczyć. Rozmowy przebiegaja mniej więcej w taki
            sposób, że mama mówi np. "wiesz, był ten facet z guzem szyi" i dalej
            rozmawiają wyłącznie o guzie, jakie badania zaleciła, co trzeba zrobić, jak
            operować, pokazują sobie, gdzie ciąć itp. Jestem pewna, że gdybym zapytała
            mamę, jak wyglądał facet, nie miałaby pojęcia. Może wiedziałaby, ile facet
            mniej więcej miał lat, bo to potrzebne do leczenia, ale na pewno nie
            potrafiłaby go szczegółowo opisać. Za to sam guz... ojej, ile przymiotników by
            się w tym opowiadaniu znalazło...
            Uwierzcie mi, lekarz, żeby mógł normalnie funkcjonować, nie może przesadnie
            skupiać się na pacjencie. Nie może też nadmiernie emocjonalnie reagować,
            ekscytować, smucić itd. On ma swoją ciężką, rzemieślniczą pracę do wykonania -
            obejrzeć, zdiagnozować, zoperować itd. Tu nie ma miejsca na poetyckie pienia i
            zastanawianie się, czy pacjent mu się podoba. lekarz najczęściej w czasie
            oglądania pacjenta mysli już o tym, co zapisać, jak wpisać w kartę, gdzie go
            położyć, jakie badania zalecić, a także mysli o tym, czy to na pewno ostatni
            pacjent, bo chciałby już wrócić do domu i zjeść kolację.
            A teraz o ginekologach. Bywam co jakiś czas i zdążyłam się już napatrzeć na
            kobiety siedzące w poczekalniach. Chodzę wyłącznie na prywatne, płatne wizyty,
            więc nie mogę nic powiedzieć o tzw. państwowej służbie zdrowia w tej
            specjalności. Ale tym gorzej - bo nawet u prywatnego ginekologa, czyli takiego,
            któremu się płaci, widoki w poczekalni są dalekie od konkursu Miss. Wyobraźcie
            sobie Mirko i inni, że w ciągu dnia przyjmujecie grube, rozlazłe baby, w
            przepoconych nierzadko pończochach (wiele przychodzi prosto z pracy), takich
            tez swetrach, z grubymi spódnicami w kształcie beczki, zaondulowane i
            wyperfumowane jakimś świństwem, palące tuż przed wizytą, nierzadko śmierdzące,
            aż wreszcie z przypadłościami, które normalnego człowieka przyprawiają o
            mdłości - z upławami, zagrzybiczonymi pochwami, stanami zapalnymi, nadżerkami i
            innymi - a do tego nie wszystkie mają wygolone okolice łonowe i ogolone nogi.
            Wyobraź sobie badanie piersi u zażywnych starszych pań, kiedy pani stoi w
            koszulce, pod tym stanik, owłosiona pacha... a ty dotykasz, chcąc nie chcąc
            wąchasz i nie może być w Twoim zachowaniu ani krztyny obrzydzenia. Chcecie
            wiedzieć, jak to zrobić? To proste. Oddzielić zupełnie problem od człowieka.
            Zdehumanizować pacjenta. Sprowadzić go tylko do choroby, z którą przyszedł,
            bądź do karty choroby, która leży na biurku. Zero emocji, zero uczuć
            pozytywnych, negatywnych, jakichkolwiek. Ginekolog musi tak zrobić, jeśli chce
            pozostać przy zdrowych zmysłach. Lekarz w gabinecie nie widzi w pacjentach
            kobiet, mężczyzn, atrakcyjnych bądź nieatrakcyjnych osób. Dla niego to tylko
            przypadek. Choroba do zdiagnozowania i usunięcia.

            Rozejrzyjcie się po autobusie po południu. Spójrzcie na kobiety, które w nim
            jadą. Zmęczone, upocone, zaniedbane - i one potem idą do ginekologa.
            • Gość: Gość Re: Dyplomowani tytani seksu IP: 62.93.65.* 19.09.02, 15:42
              naturella napisała:
              > Zdehumanizować pacjenta. Sprowadzić go tylko do choroby, z którą przyszedł,
              > bądź do karty choroby, która leży na biurku. Zero emocji, zero uczuć
              > pozytywnych, negatywnych, jakichkolwiek. Ginekolog musi tak zrobić, jeśli
              chce
              > pozostać przy zdrowych zmysłach. Lekarz w gabinecie nie widzi w pacjentach
              > kobiet, mężczyzn, atrakcyjnych bądź nieatrakcyjnych osób. Dla niego to tylko
              > przypadek. Choroba do zdiagnozowania i usunięcia.

              Do dziwnych chodzisz lekarzy. lekarze do których chodzi żona niczego/nikogo nie
              dehumanizują. A wprost przeciwnie. Ostatnio pan doktor prawił jej sporo
              komplementów, mówił jak to miło jest zobaczyć taką miłą, ładną kobietę. Leżała
              w tym czasie na golasa na leżance, a on badał jej biust :-) Potem gadali długo
              o zupełnie prywatnych sprawach (o pracy, rodzinie itp.)

              >
              > Rozejrzyjcie się po autobusie po południu. Spójrzcie na kobiety, które w nim
              > jadą. Zmęczone, upocone, zaniedbane - i one potem idą do ginekologa.

              A fuj! Obleśne! Moja żona przed każdą wizyta u lekarza, zwłaszcza tam gdzie
              będzie, że tak powiem, "kontakt bezpośredni", myje się, zmienia ubranki. No a w
              większości gabinetów ginekologicznych jest łazienka dla pacjentki. Ale może
              ostatnio coś się pozmieniało, albo u innych lekarzy bywamy...
              • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 15:57
                Gość portalu: Gość napisał(a):


                >
                > Do dziwnych chodzisz lekarzy. lekarze do których chodzi żona niczego/nikogo
                nie dehumanizują. A wprost przeciwnie. Ostatnio pan doktor prawił jej sporo
                > komplementów, mówił jak to miło jest zobaczyć taką miłą, ładną kobietę.
                Leżała
                > w tym czasie na golasa na leżance, a on badał jej biust :-) Potem gadali
                długo
                > o zupełnie prywatnych sprawach (o pracy, rodzinie itp.)


                -------> Widzisz Marko? Powienieneś brać z Gościa przykład :)
                Kobieta goła, na leżance, doktor bada biust, komplementy prawi. Żona zadowlona.
                Gość szczęśliwy. Tak powinna wygladac wizyta. A ty byś pewnie zaraz marudził,
                że to zboczeniec. Że na leżance to psychoanalityk. I po co cała goła do badania
                biustu. I dlaczego psychoanalityk bada biust. I ta poufałość. Mogłoby ci
                zaszkodzić gdybyś to zobaczył. :)
                • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 16:25
                  Masz całkowitą rację :-)) Mogłoby mi zaszkodzic. Na szczeście nie zaszkodzi, bo
                  nie zobaczę. Przy badaniu biustu zona ma zawsze majtki, choc to przeciez
                  głupie, skoro pare sekund temu lekarka zagladala jej tam, gdzie wzrok nie
                  siega :-) A jednak kobieta ginekolog z dziwnych wzgledow prosi o zalozenie
                  majtek. Ale tearz chyba rozumiem dlaczego wolisz mezczyzn. W koncu to nudno
                  tak, ajk tylko Twoj facet Cie oglada. Dobrze czasem posłuchac na swoj temat
                  komplementów z ust innego mezczyzny, a ze przy okazji delikatnie podotyka i
                  pomasuje brzuszek, to juz pelnia szczescia.
                  • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 16:31
                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                    > Masz całkowitą rację :-)) Mogłoby mi zaszkodzic. Na szczeście nie zaszkodzi,
                    bo
                    >
                    > nie zobaczę. Przy badaniu biustu zona ma zawsze majtki, choc to przeciez
                    > głupie, skoro pare sekund temu lekarka zagladala jej tam, gdzie wzrok nie
                    > siega :-) A jednak kobieta ginekolog z dziwnych wzgledow prosi o zalozenie
                    > majtek. Ale tearz chyba rozumiem dlaczego wolisz mezczyzn.

                    ---------> Dobrze wiedzieć kogo wolę bo ja nic na temat nie wspominałam.

            • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 16:19
              tak, właśnie, do dziwnych lekarzy chodzisz. Moja zona równiez przed każdą
              wizytą, u obojętnie jakiego lekarza, a juz zwłaszcza u ginekologa starnnie się
              przygowuje, nakłada świeżą bieliznę, myje sie itp. A w poczekalniach lekarzy do
              których chodzimy raczej nie spotyka sie przepoconych kobiet, w dodatku starych
              i niezadbanych, wrecz przeciwnie. Oczywiście, nie chce zaprzeczać, że takie
              kobiety się nie zdarzają jako pacjentki, no coż wcale nie chce mówić, ze praca
              ginekolga to same przyjemności :-)). No ale na przyjemności trzeba przeciez
              zasłuzyć i nic nie ma za darmo.
              A co odhumanizowania kontaktu lekarza z pacjentem to na pewno masz racje, jeśli
              chodzi o chirurga, ortopede, czy dentystę. Ale akurat w przypadku ginekologa
              humanizacja jest pełna. Zadnemu chyba mezczyznie nie opowiadasz tylu intymnych
              szczegółów Twego zycia, co ginekologowi, zadnemu mezczyznie nie wyjawiasz, w
              którym dniu miesiaczki akurat jesteś, jak dlugie masz miesiaczki, kiedy
              ostatnio miałas stosunek itp. Znalem pania ginekolog, która uwazala ze jest to
              piekny zawód, bo jest taki fajny kontakt z ludzmi, bo mozna sobie poopowiadać
              rózne rzeczy... Przy ginekologu sie nie wstydzisz, bo skoro juz przelamalas
              wstyd, zeby pokazać mu to co normalnie skrywasz najskrzętniej, to przeciez co
              za problem poopowiadac o innych rzeczach, prawda?
              • kini Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 16:23
                > Zadnemu chyba mezczyznie nie opowiadasz tylu intymnych
                > szczegółów Twego zycia, co ginekologowi, zadnemu mezczyznie nie wyjawiasz, w
                > którym dniu miesiaczki akurat jesteś, jak dlugie masz miesiaczki, kiedy
                > ostatnio miałas stosunek itp.

                Tak, również to, że mam zielone upławy, wszystko mnie swędzi i macica mi
                wypada. :) To równie interesujące jak opowiadanie o wymiotach.


                > Przy ginekologu sie nie wstydzisz, bo skoro juz przelamalas
                > wstyd, zeby pokazać mu to co normalnie skrywasz najskrzętniej, to przeciez co
                > za problem poopowiadac o innych rzeczach, prawda?

                Jakich rzeczach? O tym, jak mi się w łózku układa, jakie mam orgazmy??? Jakie
                fantazje seksualne? Jesteś w grubym błędzie, masz tutaj kompletnie mylne
                wyobrażenie.
                • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 16:28
                  Nie, raczej o tym gdzie bylas na wakacjach, co ostatnio w telewizji lecialo,
                  wymienic pare uwag o dzieciach (Twoich, ale również i lekarza). Chodziło mi o
                  to, ze praca ginakologa nie jest zdehumanizowana
                  • kini Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 16:31
                    Mirko, mnie się zdarzało rozmawiać i z innymi lekarzami o prywatnych sprawach!
                    • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 17:02
                      A mi nie, jakoś nie moge o prywatnych sprawach z lekarzem.
                • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 16:29
                  kini napisała:

                  > > Zadnemu chyba mezczyznie nie opowiadasz tylu intymnych
                  > > szczegółów Twego zycia, co ginekologowi, zadnemu mezczyznie nie wyjawiasz,
                  > w
                  > > którym dniu miesiaczki akurat jesteś, jak dlugie masz miesiaczki, kiedy
                  > > ostatnio miałas stosunek itp.
                  >
                  > Tak, również to, że mam zielone upławy, wszystko mnie swędzi i macica mi
                  > wypada. :) To równie interesujące jak opowiadanie o wymiotach.
                  >
                  >

                  Nie zapomnij dodać, że te zielone upławy śmierdzą zdechłymi rybami.
                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 19.09.02, 17:00
                    ojej, to juz było nieapetyczne.
                    • naturella Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 17:15
                      Podobnie jak wizyta u ginekologa...
                      Poza tym smieszy mnie trochę ta dyskusja i fakt, że głównymi "napastnikami" są
                      mężczyźni, którzy w życiu u ginekologa nie byli i wyobrażają sobie niestworzone
                      historie po to, żeby udowodnić sobie swoje racje.
                      Moi drodzy, pora byłaby się zastanowić, czy aby problem nie leży w waszej lekko
                      patologicznej zazdrości, a nie w tym, że są ginekolodzy, że kobiety do nich
                      chodzą i czy rzeczywiście muszą. Czy rzeczywiście kobiety muszą aż pójść do
                      ginekologa, żeby tam szukać chwil zapomnienia? Chyba nie. Poza tym sytuacja, w
                      jakiej kobieta jest podczas wizyty raczej nie skłania do amorów. Znacznie
                      bardziej wizyta u fryzjera, czy u masażysty... Czy Mirko i inni zabronią swoim
                      kobietom chodzić do fryzjerów - mężczyzn? Przecież to oni delikatnie masują
                      głowę, przeczesują włosy palcami, mówią masę komplementów, a przede wszystkim
                      poświęcają kobiecie całą swoją uwagę... A my to lubimy :)
                      • kini Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 17:27
                        O właśnie! Fryzjer. Zmysłowo głaszcze moje włosy... Hmmm... A do tego jak
                        jeszcze jest przystojny... Nie to co ginekolog wkładający kawałek lodowatego
                        metalu w pochwę. To dopiero przyjemność! :)
                    • kini Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 17:28
                      Gość portalu: Mirko napisał(a):

                      > ojej, to juz było nieapetyczne.

                      Nieapetyczne? Widzisz to NAPISANE na ekranie komputera. A ginekolog ma to
                      wszystko przed nosem. Musi tego dotykać.
                    • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 19.09.02, 17:47
                      Gość portalu: Mirko napisał(a):

                      > ojej, to juz było nieapetyczne.

                      Och, ale my delikatni.
                      Może wreszcie zajarzysz po co się chodzi do ginekologa i z czym ma on
                      doczynienia. Bo twoja teoria, że po piguły upada w świetle faktu, że tylko
                      kilka procent kobiet używa antykoncepcji hormonalnej.
                      • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 19.09.02, 22:24
                        Jagna, tezra to juz trochę przesadziłaś. Kilka procent powiadasz? To jak to się
                        ma do tego, ze antykoncepcja hormonalna jest najczęstszą metoda antykoncepcji?
                        To znaczy, ze 90% kobiet w ogole nic nie uzywa? Az dziwne ze taki mamy mały
                        przyrost naturalny. U mnie na studiach 80% kolezanek uzywalo wlasnie pigul,
                        wszystkie kobiety, jakie mi dane bylo blizej poznac uzywaly pigul, a Ty piszesz
                        ze to kilka procent. Bardzo dobre. Tak jak chorobliwa zazdrosc. Gdyby to byla
                        tylko kwestia chorobliwej zazdrosci to w USA i Europie Zachodniej nie
                        wprowadzonoby przepisów, ze mezczyzna ginekolog moze przeprowadzać badanie
                        tylko w obecności kobiety pielegniarki lub poloznej. Polska pod tym wzgledem
                        jest jednak daleko za murzynami, bo u nas lekarz z pacjentka moze robic
                        wszystko, co tylko mu sie zywnie podoba i w razie czego ona do nikogo sie nie
                        zglosi, bo przeciez to lekarz w Polsce ma zawsze rację. Raz w sytuacji
                        awaryjnej trafilismy z zona do pipidowy do szpitala na oddzial ginekologiczny.
                        Lekarz dyzurny (mezczyzna) przejawial niezdrowe zainteresowanie moja zona,
                        traktujac ja jak swoja wlasnosc. Gdy postanowilismy, ze zona nie zostanie w tym
                        szpitalu i pojedziemy do Warszawy gosc strasznie sie obrazil i wyszedl bez
                        slowa z gabinetu. To naprawde nie jest kwestia jedynie chorobliwej zazdrosci,
                        to kwestia podejscia NIEKTORYCH ginekolog do pacjentek, ktorzy psuja reputacje
                        wlasciwie wszystkim mezczyznom ginekologom. Dziwna sparawa takich "zboczeńców"
                        najczesciej spotyka sie w szpitalach, bo z prywatnej praktyki pewnie w zyciu by
                        nie wyzyli, pacjentki uciekalyby po pierwszej wizycie. Sprawa jeszcze
                        dziwniejsza, tego typu podejscie NIGDY nie wystepuje ze strony kobiet
                        ginekologow. A ze ginekolog musi ogladac rowniez zielone, smierdzace upławy...
                        no coz zadna praca nie sklada sie tylko z pasma przyjemności. No i wlasnie,
                        odnośnie przyjemności, dla kobieta (równiez ginekolog) widzi w badaniu wlasnie
                        upławy, zakazenia, nieogolone nogi, pacjentki mniej zadbane od niej. Dlatego
                        wlasnie tak malo jest kobiet ginekologow w porownaniu do mezczyzn. Gdyby
                        mezczyzna rowniez tylko to mial na uwadze, sto razy bardzie pewnie wolalby
                        zostać neurologiem, czy ortopedą
                        • Gość: carduus Re: Dyplomowani tytani seksu IP: 10.30.1.* 20.09.02, 08:37
                          Mirko, poczytaj trochę statystyk. Widocznie obracasz się w środowisku kobiet
                          wykształconych i świetnie zdających sobie sprawę z tego, że antykoncepcja
                          hormonalna, jest najskuteczniejsza. Szkoda tylko, że do tego środowiska
                          zawężasz sowije postrzeganie problemu. Wśród całego spoełczeństwa pokutuje
                          jednak cała masa mitów na teamat szkodliwości pigułek. Mały przysrost naturalny
                          jest spowodowany na pewno nie faktem, że wiekszość kobiet w wieku rozrodczym
                          uzywa antykocepcjii hormonalnej, z tego prostego powodu, że taki fakt nie ma
                          miejsca. Mnóstwo innych przyczyn się na to składa, ale to już temat na inną
                          dyskusję.
                          Odsetek kobiet stosujących pigułki nie przekracza chyba 10%. Najczęściej
                          stosowaną metodą antykoncepcyjną w Polcse jest stosunek przerywany - prawie 40
                          % (tak, tak, ja też nie chciałam wierzyć, ale to niestety prawda). To, że nie
                          mamy przysrostu demograficznego, to chyba wynik jedynie tego, że ludzie
                          stosujący tę motodę współżyją okazyjnie i wtedy, gdy ryzyko zajścia w ciąże
                          jest mniejsze.Żałuję bardzo, że nie potrafie podać dokładnego źródła tych
                          danych, bo rozumiem, że na wiarę możesz tego nie przyjąć. Niestety wyleciało mi
                          z głowy, gdzie to czytałam, ale jeszcze postraram sie odszukać.

                          carduus
                          • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 20.09.02, 09:27
                            Nie bede sie speral, nie wiem, calkiem m ozliwe ze masz racje. Z drugiej strony
                            wg statystyk 50% kobiet w Polsce regularnie odwiedza ginekologa. Co oznacza ze
                            co piata zjawia sie tam tylko po kolejna recepte. Ja jeszcze raz powtorze, nie
                            twierdze, ze zawod ginekologa (nawet ginekologa maniaka :-)) to wielkie i
                            nieustajace pasmo przyjemności. Jednak z racji faktu, ze ginekolog to w
                            zasadzie jedyny lekarz, do którego przychodzisz nawet, gdy kompletnie nic Ci
                            nie dolega, ma on duzo przyjemniejsza prace niz np. onkolog.
                        • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 20.09.02, 17:00
                          Gość portalu: Mirko napisał(a):

                          > Jagna, tezra to juz trochę przesadziłaś. Kilka procent powiadasz? To jak to
                          się
                          >
                          > ma do tego, ze antykoncepcja hormonalna jest najczęstszą metoda
                          antykoncepcji?

                          ---------> Gdzie? Bo na Pewno nie w Polsce.

                          > To znaczy, ze 90% kobiet w ogole nic nie uzywa?

                          ---------> Nie, przemadrzałe złotko. To oznacza, że albo nie stosują nic albo
                          stosuja cos innego niż piguły.

                          Az dziwne ze taki mamy mały
                          > przyrost naturalny. U mnie na studiach 80% kolezanek uzywalo wlasnie pigul,
                          > wszystkie kobiety, jakie mi dane bylo blizej poznac uzywaly pigul, a Ty
                          piszesz
                          >
                          > ze to kilka procent. Bardzo dobre. Tak jak chorobliwa zazdrosc. Gdyby to byla
                          > tylko kwestia chorobliwej zazdrosci to w USA i Europie Zachodniej nie
                          > wprowadzonoby przepisów, ze mezczyzna ginekolog moze przeprowadzać badanie
                          > tylko w obecności kobiety pielegniarki lub poloznej.

                          ----------> Nie będę sie wypowiadać na temat Amerykańców bo wg mnie mają
                          pierdolca na każdym możliwym punkcie, a na niektórych nawet wiekszego. Nie
                          byłabym obiektywna.


                          A teraz czytaj:
                          polki.interia.pl/seks/antykoncepcja/0/artykul?art_id=8817
                        • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 20.09.02, 17:07
                          Gość portalu: Mirko napisał(a):

                          > Jagna, tezra to juz trochę przesadziłaś. Kilka procent powiadasz?

                          -------------> Tak powiadam. Obaliłam wszystkie twoje wyobrażenia na temat
                          otaczajacej cię rzeczywistości, obalę i ten.


                          Wejdź w "ocena skuteczności", tam na kóncu jest tabelka pt czestotliwość
                          stosowania antykoncepcji w Polsce. I pomyśl, że teraz może być jescze gorzej bo
                          ludzie nie mają już pieniedzy na takie "fanaberie" jak antykoncepcja. 30 zl
                          miesięcznie piechotą nie chodzi.

                          www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/
                        • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 20.09.02, 17:22

                          Jeśli znasz angielski to poczytaj sobie i to. Rozdział 4 pt. conception. Jest
                          tam tabelka co byś nie musiał wszystkiego czytać.


                          free.ngo.pl/temida/reproductive.htm
                          I przestań tak autorytatywnie wypowiadać się o sprawach o których niewiele
                          wiesz. I mam tu na myśli całokształ naszej dyskusji.
                          • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.09.02, 19:45
                            Jagna, widzę że dowcip masz niezwykle cięty, ale całkiem sympatyczny :-).
                            Przeczytałem wszystkie te fajne linki i cóz? Biję się w piersi. Obracam się
                            może w specyficznym środowisku i naprawde nie wiem, jak wyglada całokształt w
                            Polsce. Dla mnie jesli kobieta ma 80-100 PLN co pol roku na badanie to pewnie i
                            jakos te 30 PLN miesiecznie na pigulki znajdzie. Ale masz racje, takich kobiet
                            jest malo i coraz mniej. I powiem Ci jeszcze, praktyka lekarza pracującego w
                            panstwowej sluzbie zdrowia (nie tylko ginekologa, do ktorego wlasnie udaje sie
                            ta wiekszosc kobiet stosujacych stosunki przerywane) na pewno jest ciezka. Mam
                            znajomych lekarzy, slyszlem opowiesci, ze nie chce im sie badac gardla pacjenta
                            przy przeziebieniu, bo z ust czesto wydobywa sie odór. Lekarze w szpitalach tez
                            nie maja lekko. I dlatego w pelni ich rozumiem, ze jak maja do czynienia z
                            pacjentka taka jak moja zona to jakby jakby ktos promyczek zadowolenia wniosl
                            do ich ciezkiej i zmudnej pracy. A ja taki cham jestem, ze nie chce im dawac
                            zadowolenia :-)) Pewnie, gdyby moja zona byla potworem to prosze bardzo, ale
                            problem w tym, ze wlasnie nie jest.

                            A z Amerykanami masz 100% racji. Popierniczeni rowno.
                            • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 20.09.02, 21:51
                              Gość portalu: Mirko napisał(a):

                              I powiem Ci jeszcze, praktyka lekarza pracującego w
                              > panstwowej sluzbie zdrowia (nie tylko ginekologa, do ktorego wlasnie udaje
                              sie
                              > ta wiekszosc kobiet stosujacych stosunki przerywane) na pewno jest ciezka.
                              Mam
                              > znajomych lekarzy, slyszlem opowiesci, ze nie chce im sie badac gardla
                              pacjenta
                              >
                              > przy przeziebieniu, bo z ust czesto wydobywa sie odór. Lekarze w szpitalach
                              tez
                              >
                              > nie maja lekko. I dlatego w pelni ich rozumiem, ze jak maja do czynienia z
                              > pacjentka taka jak moja zona to jakby jakby ktos promyczek zadowolenia wniosl
                              > do ich ciezkiej i zmudnej pracy. A ja taki cham jestem, ze nie chce im dawac
                              > zadowolenia :-)) Pewnie, gdyby moja zona byla potworem to prosze bardzo, ale
                              > problem w tym, ze wlasnie nie jest.
                              >

                              No wiesz! Własną żonę byś spokojnie wydał na obmacywanie i zbereźne myśli
                              różnych takich? Tylko dlatego, że potwór ? :))) A fe! Wstydź się! Ci dzisiejsi
                              faceci!!! Nie zasługujesz na żonę. Tfu. A kysz! :))
                              • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.09.02, 10:12
                                Jagna, wiesz co, masz rację, na żonę potwora to już na pewno nie zasługuję:-)
                                Ale z drugiej strony całyczas powtarzasz mi, że mówie tu o rzeczach na których
                                niewiele się znam. OK, masz rację pod tym względem, że niewiele znam się na
                                psychice kobiet, nie jestem w ich skórze, nie do końca wiem, co one czuja
                                podczas takiej wizyty. Z drugiej strony jednak, czy Ty pytałaś może swojego
                                męza, co on czuje, kiedy wybierasz sie do faceta ginekologa? Czy nie wolalby,
                                zebyś jednak chodziła do kobiety?
                                • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 21.09.02, 10:51
                                  Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                  Z drugiej strony jednak, czy Ty pytałaś może swojego
                                  > męza, co on czuje, kiedy wybierasz sie do faceta ginekologa? Czy nie wolalby,
                                  > zebyś jednak chodziła do kobiety?

                                  Zapytałam go. Powiedział, że nigdy się nad tym nie zastanawiał i nie zamierza.
                                  Stwierdził, że jest mu wszystko jedno.
                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.09.02, 11:14
                                    Musisz mieć wspaniałego męża, ja bym nie był tak wyrozumiały. A swoja drogą,
                                    można spytać ile lat jesteście po ślubie?
                                    • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 21.09.02, 14:27
                                      Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                      > Musisz mieć wspaniałego męża, ja bym nie był tak wyrozumiały. A swoja drogą,
                                      > można spytać ile lat jesteście po ślubie?


                                      Cztery.
                                      • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.09.02, 16:08
                                        Tym bardziej jestem w szoku :-) Myślałem, że co najmniej 10. Masz chyba jednak
                                        rację z tymi kategoriami mezczyzn. A mi pozostaje byc szczesliwym, ze sa
                                        kobiety ginekolodzy, bo inaczej umarlbym z zazdrosci :-)
                                        • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 21.09.02, 20:04
                                          Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                          > Tym bardziej jestem w szoku :-) Myślałem, że co najmniej 10.

                                          Dlaczego jesteś w szoku? Chyba nie załapałam. :)
                                          Poza tym z mężem znamy się od 10 lat.
                                          • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 10:15
                                            A jednak. Podobno zazdrość w związku maleje w miarę jego stażu. Teraz juz nie
                                            jestem w szoku :-)
                                            • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 22.09.02, 11:11
                                              Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                              > A jednak. Podobno zazdrość w związku maleje w miarę jego stażu. Teraz juz nie
                                              > jestem w szoku :-)

                                              Ja prawdę mówiąc nie widzę ŻADNEJ różnicy. Nigdy nie okazywał, że jest
                                              zazdrosny. Zdzieliłabym przez łeb jakby mi zaczął stroić takie fochy jak ty.
                                              Żeby wyprzedzić ewentualne pytania. Powiedział, że nie wie czy teraz jest
                                              bardziej czy mniej zazdrosny niż kiedyś. I wg niego chodzi o to, że w miarę
                                              zwiększania się stażu związku człowiek robi się mądrzejszy a nie mniej lub
                                              bardziej zazdrosny. Ale jak widzę nie wszystkich to dotyczy. :)
                                              • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 14:12
                                                Z tego co piszesz, daje się wnioskować, że w waszym związku to Ty grasz główne
                                                skrzypce. Ja to bym nie zdzierżył, gdyby mnie zona próbowała zdzielić przez
                                                łeb :-). A zdrugiej strony między tym co napisałas Ty, a tym co napisałem ja
                                                nie ma większej róznicy. Pewnie ze ludzie stają się madrzejsi, a jednoczscnie
                                                ta szalencza namietność, która łączyła ich na początku wygasa, ustępując
                                                miejsca wzajemnemu zrozumieniu i szacunkowi. A to ma też wpływ na zazdrość,
                                                która po prostu maleje. Z drugiej strony zazdrość maleje również, bo piękno
                                                kobiety blednie z biegiem lat, niestety i prawdopodobieństwo tego, że jej widok
                                                wywoła niezdrowe uczucia u ginekologa spada (tylko mnie nie potępiaj za to
                                                ostatnie zdanie, dla mnie moja żona zawsze będzie piękna :))
                                                • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 22.09.02, 15:06
                                                  Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                  > Z tego co piszesz, daje się wnioskować, że w waszym związku to Ty grasz
                                                  główne
                                                  > skrzypce.

                                                  --------> Nic mi na ten temat nie wiadomo.

                                                  Ja to bym nie zdzierżył, gdyby mnie zona próbowała zdzielić przez
                                                  > łeb :-).

                                                  --------> On też by nie zdzierżył. Zapewniam cię. I póki co nie dajemy sobie
                                                  powodów do takiej "wymiany argumentów".

                                                  A zdrugiej strony między tym co napisałas Ty, a tym co napisałem ja
                                                  > nie ma większej róznicy. Pewnie ze ludzie stają się madrzejsi, a jednoczscnie
                                                  > ta szalencza namietność, która łączyła ich na początku wygasa, ustępując
                                                  > miejsca wzajemnemu zrozumieniu i szacunkowi.

                                                  ---------> Czy to oznacza, że nie szanowałeś żony od początku znajomości?

                                                  A to ma też wpływ na zazdrość,
                                                  > która po prostu maleje. Z drugiej strony zazdrość maleje również, bo piękno
                                                  > kobiety blednie z biegiem lat, niestety i prawdopodobieństwo tego, że jej
                                                  widok wywoła niezdrowe uczucia u ginekologa spada (tylko mnie nie potępiaj za
                                                  to ostatnie zdanie, dla mnie moja żona zawsze będzie piękna :))

                                                  --------> Dla kochajacych mężów jak słusznie napisałeś ich żona jest zawsze
                                                  piękna. A to ewidentnie kłóci się, że stwierdzeniem, że zazdrość maleje w miarę
                                                  upływu lat bo piękno kobiety blednie.
                                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 18:09
                                                    > ---------> Czy to oznacza, że nie szanowałeś żony od początku znajomości?
                                                    To już jest nadinterpretacja. Szkoda że nie dopisałaś jeszcze, że się nie
                                                    rozumieliśmy. Chodziło mi o to, że jak się jest młodym szacunek nie jest aż tak
                                                    bardzo ważną sprawą, duzo większą rolę odgrywa namiętność. Związki które
                                                    ostatją się kilkanaście czy kilkadziesiąt lat to zwiazki budowane na szacunku,
                                                    szczególnie w końcowej ich fazie, związki oparte tylko na namietności rozpadaja
                                                    sie po kilku latach, jesli nie miesiacach. Szanuje moja zone, a czas pokaze czy
                                                    bede umial ja szanowac bardziej, i bardziej, i bardziej...
                                                    >
                                                    > --------> Dla kochajacych mężów jak słusznie napisałeś ich żona jest zawsze
                                                    > piękna. A to ewidentnie kłóci się, że stwierdzeniem, że zazdrość maleje w
                                                    miarę
                                                    >
                                                    Tak, prawda, ale tylko przy założeniu że dla wszystkich kochających mężów ich
                                                    żona będzie zawsze piekna (o nie kochających nie wspomne bo czuje ze sie i tak
                                                    ze mna ze mna zgadzasz, jesli nie kocha to mu rybka czy kobieta idzie na
                                                    badania do mezczyzny, czy kobiety, bo on ma i tak przynajmniej jedna kobiete na
                                                    boku, której regularnie pokazuje swe klejnoty). Ja ośmiele sie stwierdzić, że
                                                    nie dla kazdego kochajacego mezczyzny jego zona zawsze musi być piekna, a z
                                                    kolei zgodnie z Twoim stwierdzeniem, moja zazdrosc nigdy nie wygasnie :-))
                                                  • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 22.09.02, 22:23
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    >Ja ośmiele sie stwierdzić, że nie dla kazdego kochajacego mezczyzny jego zona
                                                    >zawsze musi być piekna, a z kolei zgodnie z Twoim stwierdzeniem, moja zazdrosc
                                                    >nigdy nie wygasnie :-))

                                                    Z ust mi to wyjąłeś. Ty masz na punkcie żony obsesję a takie stany psychiczne
                                                    często się pogłębiają.
                                                    Zrób coś z tym zanim staniesz się męczący (dla mnie już byś był) i żona wystawi
                                                    ci graty za drzwi albo sama się wyniesie. :)



                                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 22:55

                                                    Chyba nie jestem jeszcze dla Ciebie męczący, skoro w dalszym ciągu mi
                                                    odpisujesz ;-))))))))). Mój stan na szczęscie jest stabilny od dłuższego już
                                                    czasu i nie zanosi się na pogłębienie. Może dlatego moja żona to znosi. Każdy
                                                    ma w końcu jakieś fanaberie, no nie? A wolałabyś może faceta oziębłego niż tak
                                                    rozognionego jak ja?

                                                  • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 23.09.02, 09:06
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    >
                                                    A wolałabyś może faceta oziębłego niż tak rozognionego jak ja?


                                                    Ej, ej słoneczko. Widzę, że znowu skończyły ci się argumenty bo przeskakujesz
                                                    ni z gruchy ni z pietruchy na jakiś temat poboczny. W tej chwili robimy studium
                                                    twojej zazdrości i mnie osobiście jest obojętne czy jesteś oziębły czy
                                                    rozogniony (tak nawiasem co to jest oziębły facet ??!!). Nie czuje potrzeby
                                                    zadania się z tobą w żadnej postaci (pośrednich też). :)
                                                    Czy mam przez twój wywód rozumieć, że jak facet nie zawraca mi ... głowy swoją
                                                    zazdrością to jest oziębły?
                                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 23.09.02, 09:45
                                                    > Ej, ej słoneczko. Widzę, że znowu skończyły ci się argumenty bo przeskakujesz
                                                    > ni z gruchy ni z pietruchy na jakiś temat poboczny. W tej chwili robimy
                                                    studium
                                                    >
                                                    > twojej zazdrości i mnie osobiście jest obojętne czy jesteś oziębły czy
                                                    > rozogniony (tak nawiasem co to jest oziębły facet ??!!). Nie czuje potrzeby
                                                    > zadania się z tobą w żadnej postaci (pośrednich też). :)
                                                    > Czy mam przez twój wywód rozumieć, że jak facet nie zawraca mi ... głowy
                                                    swoją
                                                    > zazdrością to jest oziębły?

                                                    Ależ oczywiście że nie tak masz to rozumieć. "Rozogniony" - chodziło mi własnie
                                                    o pałanie zazdrością, więc nie przeskakuję na żaden temat poboczny. W
                                                    poprzednim mailu przedstawiłem dwa bieguny, pomiędzy którymi jest oczywiście
                                                    całe spektrum innych uczuć (pomiędzy chorobliwa zazdrością a oziębłością masz
                                                    jeszcze osoby mocno zazdrosne, zazdrosne akurat oraz zbyt mało zazdrosne).
                                                    Wszystko to i tak są pojęcia względne, zazdrosć danego mezczyzny moze byc dla
                                                    jednej kobiety nie do zniesienia, za to druga nie moglaby zyc z mezem, którego
                                                    nie obchodzi, co sie z nia dzieje np. wieczorami. Nie uważam siebie za
                                                    chorobliwie zazdrosnego, chociaz dla Ciebie pewnie jestem taki. Ja z kolei nie
                                                    rozumiem Twojego meza, ktory nie odczuwa nawet charakterystycznego sciściecia w
                                                    dolku podczas Twojej wizyty u ginekologa. I to jest tylko dowód na to, że
                                                    różnorodność jest rzeczą piękną. Oczywiście Ty możesz współczuc mojej żonie, ja
                                                    Twojemu męzowi, ale po co, skoro wszyscy jesteśmy szcześliwi w naszych
                                                    związkach, czyż nie? (nawiasem, to angielskie czyz nie baaardzo mi się podoba).

                                                    A co do oziębłych mężczyzn, nie rozumiem, dlaczego pytasz, co to jest? W końcu
                                                    skoro są oziębłe kobiety to moga byc tez oziebli mezczyzni (tak jak w kawale, w
                                                    którym zona załozyla maske gazowa, a maz stwierdzil: "ooo... zgoliłas brwi).
                                                    Dla jednak lepszego wyjaśnienia: oziebły facet to taki, który nie odczuwa
                                                    podniecenia na widok danej kobiety (choc Ty pewnie okresliła byś go jako
                                                    impotenta, jednak nie jest to to samo, impotent bowiem podniecenie odczuwa, nie
                                                    przekłada się ono jednak na jego fizjologię, Pfizer np. doskonale odróżnia te
                                                    dwie rzeczy, Viagra przeznaczona jest bowiem dla leczenia impotencji, ale
                                                    podniecenia nie zwiększa)
                                                  • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 23.09.02, 10:16
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    Nie uważam siebie za chorobliwie zazdrosnego, chociaz dla Ciebie pewnie jestem
                                                    taki. Ja z kolei nie rozumiem Twojego meza, ktory nie odczuwa nawet
                                                    charakterystycznego sciściecia w dolku podczas Twojej wizyty u ginekologa.

                                                    -------> Ja nie wiem co on odczuwa kiedy jest zazdrosny ani kiedy jest
                                                    zazdrosny bo się do tego nie przyznaje. I to lubię. Nie jest mi potrzebna
                                                    maruda trujaca o swojej zazdrości. Może niektórym kobietom jest to potrzebne do
                                                    podniesienia poczucia własnej atrakcyjności ale ja mam wystarczająco dobrą
                                                    samoocenę.

                                                    >
                                                    > A co do oziębłych mężczyzn, nie rozumiem, dlaczego pytasz, co to jest? W
                                                    końcu skoro są oziębłe kobiety to moga byc tez oziebli mezczyzni
                                                    > Dla jednak lepszego wyjaśnienia: oziebły facet to taki, który nie odczuwa
                                                    > podniecenia na widok danej kobiety


                                                    -------> Ciekawa teoria. Czyli w zasadzie wszyscy faceci to oziębiaki (poza
                                                    maniakalnymi zboczeńcami ginekologicznymi) bo "nie staje" im na widok każdej
                                                    kobiety w zasięgu wzroku. Musisz się strasznie męczyć nie będąc oziębłym. Takie
                                                    przejście np Marszałkowską... w lato... :)
                                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 23.09.02, 11:31
                                                    > -------> Ja nie wiem co on odczuwa kiedy jest zazdrosny ani kiedy jest
                                                    > zazdrosny bo się do tego nie przyznaje. I to lubię. Nie jest mi potrzebna
                                                    > maruda trujaca o swojej zazdrości. Może niektórym kobietom jest to potrzebne
                                                    do podniesienia poczucia własnej atrakcyjności ale ja mam wystarczająco dobrą
                                                    > samoocenę.

                                                    Tak, to widzę, samoocenę masz ekstra :-))

                                                    -------> Ciekawa teoria. Czyli w zasadzie wszyscy faceci to oziębiaki (poza
                                                    > maniakalnymi zboczeńcami ginekologicznymi) bo "nie staje" im na widok każdej
                                                    > kobiety w zasięgu wzroku. Musisz się strasznie męczyć nie będąc oziębłym.
                                                    Takie przejście np Marszałkowską... w lato... :)

                                                    Tak, idąc Twoja dorga rozumowania oczywiście wszystkie kobiety są równiez
                                                    oziębłe (poza maniaczkami), bo nie "robią się wilgotne" na widok każdego faceta
                                                    w zasięgu ich wzroku. Bardzo ciekawa teoria oziębłosci. Jeszcze raz powtórzę,
                                                    bo widocznie nie do końca zrozumiałaś. Oziębłość nie ma nic wspólnego
                                                    ze "stawaniem". Facet uprawiający seks z prostytutką jest całkowicie oziębły w
                                                    stosunku do niej (z wyjatkiem sytuacji, gdy sie w niej zakocha, ale to juz
                                                    temat na osobny film, np. "Pretty Women"), a mimo to mu staje i uprawia z nią
                                                    seks. Oziębłym kobietom tez zdarza sie zwilgotniec i uprawiać seks z partnerem,
                                                    a ze bez orgazmu... No coż orgazm kobiecy jest przecież sprawą stokroć bardziej
                                                    skomplikowana niz męski :).
                                                    I uwierz mi, to że nie jestem oziębły w stosunku do mojej zony wcale nie
                                                    znaczy, ze "mi staje" na sam widok kobiety, zwłaszcza że w wielu przypadkach
                                                    widok ten wcale nie jest przyjemny dla oka.
                                                  • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 23.09.02, 12:47
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):


                                                    Oziębłym kobietom tez zdarza sie zwilgotniec i uprawiać seks z partnerem,

                                                    ----------> Kobieta jest istotą na tyle skomplikowaną, że jeśli jest oziębła to
                                                    nie odczuwa żadnej potrzeby stosunku czy choćby czułości, ani żadnego
                                                    pożądania . I nie ma cudów, nie zwilgotnieje (chyba, że na twarzy jak jej się
                                                    oczka spocą). Nie opowiadaj mi tu bajek. U takiej kobiety bedziesz miał
                                                    wilgotno jak sobie lubrykancik zakupisz.


                                                    >
                                                    > a ze bez orgazmu... No coż orgazm kobiecy jest przecież sprawą stokroć
                                                    bardziej
                                                    >
                                                    > skomplikowana niz męski :).

                                                    ---------> Brak orgazmu nie oznacza zaraz oziębłości. Oznacza brak
                                                    dostatecznego pobudzenia. A tak wogóle to nie ma oziębłych kobiet. Są tylko
                                                    nieudolni mężczyżni. :P


                                                    > I uwierz mi, to że nie jestem oziębły w stosunku do mojej zony wcale nie
                                                    > znaczy, ze "mi staje" na sam widok kobiety,

                                                    ---------> No tak zapomniałam. Musi ściągnąć majtki na twój widok i wdrapać się
                                                    podniecająco na samolocik. :))

                                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 23.09.02, 15:31


                                                    > ----------> Kobieta jest istotą na tyle skomplikowaną, że jeśli jest oziębła
                                                    > to
                                                    > nie odczuwa żadnej potrzeby stosunku czy choćby czułości, ani żadnego
                                                    > pożądania . I nie ma cudów, nie zwilgotnieje (chyba, że na twarzy jak jej się
                                                    > oczka spocą). Nie opowiadaj mi tu bajek. U takiej kobiety bedziesz miał
                                                    > wilgotno jak sobie lubrykancik zakupisz.
                                                    >
                                                    To chyba by musiała mieć z 50 lat, żeby nie zwilgotniała. Jesteś kobietą, więc
                                                    wiesz najlepiej, że szczególnie w młodym wieku zdarza im się poczuć wilgotność,
                                                    nawet przy przypadkowym pocieraniu ud i nie potrzebują do tego kochającego
                                                    mężczyzny. Chyba, że oboje mówiemy o różnych rzeczach i nie chodzi Ci o
                                                    oziębłość uczuciową kobiety, ale o oziębłość fizyczną (czyli impotencję). Tak,
                                                    w tym przypadku na pewno nie zwilgotnieje, ale ja nie o takich przypadkach
                                                    piszę.

                                                    > ---------> Brak orgazmu nie oznacza zaraz oziębłości. Oznacza brak
                                                    > dostatecznego pobudzenia. A tak wogóle to nie ma oziębłych kobiet. Są tylko
                                                    > nieudolni mężczyżni. :P

                                                    Tak, ten akapit wskazuje że traktujesz oziębłość kobieca nie jako brak uczuć,
                                                    ale jako impotencję. W ogóle ten akapit jest strasznie seksistowski. Skoro nie
                                                    ma oziębłych kobiet to po co zawód seksuologa, po co poszukiwania Viagry dla
                                                    kobiet? Wystarczy tylko zorganizować obozy treningowe dla meżczyzn. A może
                                                    oziębłych mezczyzn (impotentów) tez nie ma? Ciekawe w takim razie, dlaczego te
                                                    małe niebieskie pigułeczki tak dobrze się sprzedają. I po co w ogóle było je
                                                    wynajdować? Przecież ta cała impotencja to tylko wina nieudolności kobiet?



                                                    > ---------> No tak zapomniałam. Musi ściągnąć majtki na twój widok i wdrapać
                                                    > się
                                                    > podniecająco na samolocik. :))

                                                    Lubisz dogryzać, ale wierz mi, że naprawdę nie chodzi o żadne wdrapywanie się
                                                    gdziekolwiek. Ale przyznam Ci się do "zboczenia", ściąganie bielizny przez
                                                    ładną kobiete rzeczywiście działa na mnie podniecająco. Chyba jednak nie tylko
                                                    na mnie, skoro kluby, w których wykonywany jest striptiz (i to nie tylko
                                                    kobiecy o dziwo) tak popularne są na całym swiecie.
                                                  • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 23.09.02, 16:24
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):



                                                    > > ----------> Kobieta jest istotą na tyle skomplikowaną, że jeśli jest oz
                                                    > iębła
                                                    > > to
                                                    > > nie odczuwa żadnej potrzeby stosunku czy choćby czułości, ani żadnego
                                                    > > pożądania . I nie ma cudów, nie zwilgotnieje (chyba, że na twarzy jak jej
                                                    > się
                                                    > > oczka spocą). Nie opowiadaj mi tu bajek. U takiej kobiety bedziesz miał
                                                    > > wilgotno jak sobie lubrykancik zakupisz.
                                                    > >
                                                    > To chyba by musiała mieć z 50 lat, żeby nie zwilgotniała. Jesteś kobietą,
                                                    więc
                                                    > wiesz najlepiej, że szczególnie w młodym wieku zdarza im się poczuć
                                                    wilgotność,
                                                    >
                                                    > nawet przy przypadkowym pocieraniu ud i nie potrzebują do tego kochającego
                                                    > mężczyzny.

                                                    ************ Zdarza się pod warunkiem, że mają akurat odpowiedni nastrój. To
                                                    czy kobieta zwilgotnieje czy nie zalezy "od mózgu". Jak kobieta jest oziębła
                                                    uczuciowo wobec faceta to on może się urobić po łokcie a kobieta i tak nie
                                                    zareaguje zwilgotnieniem.


                                                    Chyba, że oboje mówiemy o różnych rzeczach i nie chodzi Ci o
                                                    > oziębłość uczuciową kobiety, ale o oziębłość fizyczną (czyli impotencję).


                                                    *********** Oziembłośc nie równa się impotencja (pojęcie to "zarezerwowane"
                                                    jest dla mężczyzn).

                                                    www.resmedica.pl/zdart12991.html

                                                    Tak,
                                                    > w tym przypadku na pewno nie zwilgotnieje, ale ja nie o takich przypadkach
                                                    > piszę.
                                                    >
                                                    > > ---------> Brak orgazmu nie oznacza zaraz oziębłości. Oznacza brak
                                                    > > dostatecznego pobudzenia. A tak wogóle to nie ma oziębłych kobiet. Są tylk
                                                    > o
                                                    > > nieudolni mężczyżni. :P
                                                    >
                                                    > Tak, ten akapit wskazuje że traktujesz oziębłość kobieca nie jako brak uczuć,
                                                    > ale jako impotencję. W ogóle ten akapit jest strasznie seksistowski. Skoro
                                                    nie
                                                    > ma oziębłych kobiet to po co zawód seksuologa,

                                                    ********** Seksuolog jest DLA DWOJGA.

                                                    po co poszukiwania Viagry dla
                                                    > kobiet? Wystarczy tylko zorganizować obozy treningowe dla meżczyzn.


                                                    ********** Typowo meskie podejście. Kobieta ma gdzieś w ciele ukryty guziczek
                                                    (np jakiś ounkt G), króry wystarczy nacisnąć i będzie szczytować do upadłego.
                                                    Trzeba tylko przetrenować gościa coby znalazł. Ty masz chyba jeszcze nie za
                                                    wiele latek.


                                                    A może
                                                    > oziębłych mezczyzn (impotentów) tez nie ma? Ciekawe w takim razie, dlaczego
                                                    te
                                                    > małe niebieskie pigułeczki tak dobrze się sprzedają. I po co w ogóle było je
                                                    > wynajdować? Przecież ta cała impotencja to tylko wina nieudolności kobiet?


                                                    ********** Rzeźbisz chłopcze. Impotencja ma wiele różnych przyczyn i niezbyt
                                                    często zależy od "udolności" kobiety.


                                                    >
                                                    > > Lubisz dogryzać, ale wierz mi, że naprawdę nie chodzi o żadne wdrapywanie
                                                    się gdziekolwiek. Ale przyznam Ci się do "zboczenia", ściąganie bielizny przez
                                                    > ładną kobiete rzeczywiście działa na mnie podniecająco. Chyba jednak nie
                                                    tylko na mnie, skoro kluby, w których wykonywany jest striptiz (i to nie tylko
                                                    > kobiecy o dziwo

                                                    ********** A to o dziwo to co to miało być? :) To, że ciebie nie rusza widok
                                                    gibiącego się z częściami garderoby mięśniaka o niczym nie świadczy. :))
                                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 23.09.02, 17:49
                                                    > *********** Oziembłośc nie równa się impotencja (pojęcie to "zarezerwowane"
                                                    > jest dla mężczyzn).

                                                    I tu sie niestety wkopałaś. Pozwól, że zacytuję Ci urywek z przytoczonego
                                                    artykułu:
                                                    "W stosunku do kobiet używamy określenia "anorgazmii", które oznacza brak
                                                    orgazmu i zaburzenia podniecenia seksualnego. Nie można porównywać tych
                                                    zjawisk, gdyż oziębła kobieta MOŻE współżyć seksualnie, natomiast mężczyzna z
                                                    zaburzeniami erekcji nie jest w stanie odbyć stosunku."
                                                    Brak orgazmu NIE oznacza, że kobieta NIE MOŻE byc wilgotna (patrz cytowany
                                                    przez Ciebie artykuł). Mimo wszystko dzięki za tego linka.
                                                    Poza tym z Twojej ostatniej odpowiedzi wynika, że nadal nadajemy na różnych
                                                    falach. Oczywiście nie ma oziębłych fizycznie mężczyzn, są impotenci, lub też
                                                    mówiąc politycznie poprawnie: mężczyźni z zaburzeniami erekcji. Nie ma też
                                                    kobiet impotentów, są kobiety oziębłe lub lepiej, cierpiące na "anorgazmię".
                                                    Przyznaję Ci więc rację, ze pisząc "oziębły" mężczyzna uzyłem złego
                                                    sformułowania, bo powinieniem napisać "nieczuły". Mea culpa.

                                                    ********** Seksuolog jest DLA DWOJGA.
                                                    Znowu masz rację. Seks też jest dla dwojga.

                                                    > ********** Typowo meskie podejście. Kobieta ma gdzieś w ciele ukryty guziczek
                                                    > (np jakiś ounkt G), króry wystarczy nacisnąć i będzie szczytować do upadłego.
                                                    > Trzeba tylko przetrenować gościa coby znalazł. Ty masz chyba jeszcze nie za
                                                    > wiele latek.

                                                    Mam juz troszke latek, ale duszę w dalszym ciągu nastolatka :). A z ta teoria
                                                    guziczków to naprawde tak jest, z tym że kobieta jak przystało na tak bardzo
                                                    skomplikowany organizm ma ich nie jeden ale dziesiątki i problem w tym , aby je
                                                    wszystkie nacisnac w okreslonej kolejnosci, to wtedy sie otworzy sezam :). Ja w
                                                    to wierzę. I wiesz co, o sprawnego kochanka, zadowalającego kobiete juz przy
                                                    pierwszym zblizeniu tak trudno jak o dobrego otwieracza sejfów. Ale z drugiej
                                                    strony wiekszość mężczyzn w toku znajomości szybko zapamietuje kod, co
                                                    gwarantuje udany zwiazek. Problem jak kod się zmieni, albo go mezczyzna zapomni
                                                    któregoś razu. Co myslisz o tej prostej teorii?

                                                    > ********** Rzeźbisz chłopcze. Impotencja ma wiele różnych przyczyn i niezbyt
                                                    > często zależy od "udolności" kobiety.

                                                    To nie była rzezba tylko pytania retoryczne (takie, na które nie oczekiwałem
                                                    odpowiedzi)

                                                    To, że ciebie nie rusza widok gibiącego się z częściami garderoby mięśniaka o
                                                    niczym nie świadczy. :))

                                                    Taaak. A więc striptiz męski jest tylko dla homoseksualistów? Chip and Dales by
                                                    się usmiał :-))
                                                  • jagna_jagna Re: Dyplomowani tytani seksu 23.09.02, 20:28
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    > > *********** Oziembłośc nie równa się impotencja (pojęcie to "zarezerwowane
                                                    > "
                                                    > > jest dla mężczyzn).
                                                    >
                                                    > I tu sie niestety wkopałaś.


                                                    -------------> Uzasadnij to wkopanie bo jestem zbyt śpiąca na te twoje analizy.

                                                    Pozwól, że zacytuję Ci urywek z przytoczonego
                                                    > artykułu:
                                                    > "W stosunku do kobiet używamy określenia "anorgazmii", które oznacza brak
                                                    > orgazmu i zaburzenia podniecenia seksualnego. Nie można porównywać tych
                                                    > zjawisk, gdyż oziębła kobieta MOŻE współżyć seksualnie, natomiast mężczyzna z
                                                    > zaburzeniami erekcji nie jest w stanie odbyć stosunku."
                                                    > Brak orgazmu NIE oznacza, że kobieta NIE MOŻE byc wilgotna (patrz cytowany
                                                    > przez Ciebie artykuł).


                                                    -----------> A gdzie ja kurde wg ciebie tak twierdziłam, co?! Odczep się od
                                                    tego orgazmu. Można być wilgotną "po same uszy" że tak powiem i nie mieć
                                                    orgazmu i nie wmawiaj mi, że twierdzę coś innego! I to, że oziębła kobieta
                                                    może "odbyć" stosunek twierdziłam już wcześniej zanim to znalazłam.


                                                    Mimo wszystko dzięki za tego linka.
                                                    > Poza tym z Twojej ostatniej odpowiedzi wynika, że nadal nadajemy na różnych
                                                    > falach. Oczywiście nie ma oziębłych fizycznie mężczyzn, są impotenci, lub też
                                                    > mówiąc politycznie poprawnie: mężczyźni z zaburzeniami erekcji. Nie ma też
                                                    > kobiet impotentów, są kobiety oziębłe lub lepiej, cierpiące na "anorgazmię".
                                                    > Przyznaję Ci więc rację, ze pisząc "oziębły" mężczyzna uzyłem złego
                                                    > sformułowania, bo powinieniem napisać "nieczuły". Mea culpa.
                                                    >
                                                    > > > ********** Typowo meskie podejście. Kobieta ma gdzieś w ciele ukryty
                                                    guzic
                                                    > zek
                                                    > > (np jakiś ounkt G), króry wystarczy nacisnąć i będzie szczytować do upadłe
                                                    > go.
                                                    > > Trzeba tylko przetrenować gościa coby znalazł. Ty masz chyba jeszcze nie z
                                                    > a
                                                    > > wiele latek.
                                                    >
                                                    > Mam juz troszke latek, ale duszę w dalszym ciągu nastolatka :). A z ta teoria
                                                    > guziczków to naprawde tak jest, z tym że kobieta jak przystało na tak bardzo
                                                    > skomplikowany organizm ma ich nie jeden ale dziesiątki i problem w tym , aby
                                                    je
                                                    >
                                                    > wszystkie nacisnac w okreslonej kolejnosci, to wtedy sie otworzy sezam :). Ja
                                                    w
                                                    >
                                                    > to wierzę. I wiesz co, o sprawnego kochanka, zadowalającego kobiete juz przy
                                                    > pierwszym zblizeniu tak trudno jak o dobrego otwieracza sejfów. Ale z drugiej
                                                    > strony wiekszość mężczyzn w toku znajomości szybko zapamietuje kod, co
                                                    > gwarantuje udany zwiazek. Problem jak kod się zmieni, albo go mezczyzna
                                                    zapomni
                                                    >
                                                    > któregoś razu. Co myslisz o tej prostej teorii?


                                                    --------> Jak kod się zmieni to ma problem. Duży. :)
                                                    >

                                                    >
                                                    > To, że ciebie nie rusza widok gibiącego się z częściami garderoby mięśniaka o
                                                    > niczym nie świadczy. :))
                                                    >
                                                    > Taaak. A więc striptiz męski jest tylko dla homoseksualistów? Chip and Dales
                                                    by
                                                    >
                                                    > się usmiał :-))


                                                    -----------> To ty to powiedziałeś nie ja! Wnioskowanie coraz gorzej ci
                                                    idzie. :)

                                                  • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 23.09.02, 21:48
                                                    Można być wilgotną "po same uszy" że tak powiem i nie mieć
                                                    orgazmu i nie wmawiaj mi, że twierdzę coś innego! I to, że oziębła kobieta
                                                    może "odbyć" stosunek twierdziłam już wcześniej zanim to znalazłam.

                                                    No to się całkowicie zgadzamy :). Nareszcie. :)

                                                    --------> Jak kod się zmieni to ma problem. Duży. :)

                                                    Niooo. Tak to jest z tą skomplikowaną maszynerią.
                                                    >
                                                    >
                                                    > -----------> To ty to powiedziałeś nie ja! Wnioskowanie coraz gorzej ci
                                                    > idzie. :)

                                                    Ja nic nie powiedziałem, ja tylko stawiałem pytanie. Jeżeli tak nie uważasz to
                                                    super:-)
                                      • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.09.02, 16:11
                                        a wtedy to już zupełnie by zona ze mnie pozytku nie miala :-)
                            • Gość: weronika Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.09.02, 11:13
                              ty masz najzwyklejsza w świecie obsesje na punkcie swojej żony i nie ma to nic wspólnego z zawodem
                              ginekologa. To jest lekarz czy to ci sie podoba czy tez nie. Najczęstszymi przyczynami zgonu są złośliwe
                              guzy narządów rodnych. Przy braniu piogułek kontrola jest wprost niezbędna. Pohamuj swoja
                              zazdrośc to inaczej spojrzysz na sprawe.
                              • Gość: Mirko Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.09.02, 11:18
                                Tak, jestem zazdrosny, choć nie powiedziałbym, że obsesyjnie. A lekarz / nie-
                                lekarz to jest mezczyzna czy Ci sie to podoba czy nie. Sądzisz ze ginekolog-
                                kobieta gorzej diagnozuje guzy niz mezczyzna?
                                • Gość: weronika Re: Dyplomowani tytani seksu IP: *.kopernik.gliwice.pl 22.09.02, 10:50
                                  Mieszkam juz w 3 miejscowosci i korzystam z usług lekarzy którzy w danym miejscu ciesza się dobrą
                                  opinią. Aktalnie jest to kobieta i nie widzę zadnej różnicy w opiece pomiędzy kobietą ginekologiem a
                                  mężczyzna ginekologiem.
                                  Oczywiscie jesli twoja zona w podstawowym badaniu daje sie rozebrac do naga potem obejrzec
                                  asystentom i jej to nie przeszkadza to może masz pewnien problem :-))), ale nie mierz wszystkich swoja
                                  miarą
    • Gość: samanta Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 22.09.02, 20:16
      Mirko - czytajac twoje wywody widze, ze minales sie z powolaniem .
      Dlaczego nie zostales ginekologiem ? Mialbys codziennie tyle boskich
      doznan - te kobiety sciagajace majtki na twoj widok i wdrapujace sie
      na fotel , zamiast zagladac babkom w dekolty mialbys prawo podotykac
      ich piersi .... sama rozkosz a do tego jeszcze dobry zarobek .

      W ogole uwazam , ze medycyna to bardzo niewdzieczne zajecie (w kazdej
      dziedzinie nie tylko ginekologia ) poprzedzona 6 latami bardzo ciezkich i
      wielostronnych studiow , glownie pamieciowych , praktyki z sekcja zwlok i w
      ogole ...dla mnie to brrrr nie moglabym byc lekarzem .I jeszcze przez cale
      zycie taki doktor musi sie doksztalcac .
      Nie wiem jaki jest w medycynie % kobiet i mezczyzn ale mysle , ze duzo
      wiecej mezczyzn poniewaz dla kobiet to jednak ogromne obciazenie .

      Dlatego jesli w ciagu dnia ginekolog przyjmuje kilkanascie czy kilkadziesiat
      roznych kobiet i trafi sie jakas ladniejsza i zadbana ( np zona Mirko )
      to lekarzowi rozjasni troche dzien i uczyni jego prace troche
      przyjemniejsza ,bo zawsze to lepiej wypisac recepte osobie przyjemnej nawet
      zamienic z nia pare slow , niz smierdzacym babom tlumaczyc rozne oczywiste
      rzeczy , ktorych i tak nie pojmuja .
      I nie tylko ginekolodzy bo i taksowkarz czy fryzjer badz masazysta ma do
      czynienia z wieloma paniami dziennie , co wcale nie znaczy , ze kazda
      widzi jako ofiare potencjalnego gwaltu.
      Zaczepic oko moze kazdy i wszedzie , a codzienna praca to glownie rutyna
      i nie sadze ze dotykanie kobiety przez lekarza daje mu satysfakce
      seksualna . Jedna wychodzi i "nastepna prosze !"

      Po pracy na imprezach ludzie rozmawiaja zawodowo w roznych dziedzinach
      moga zartowac o podwoziach kobiet czy samochodow i co w tym zlego?
      Jesli natomiast chodzi o badanie dziewczynek to mysle , ze ich pierwsza
      wizyte powinna przeprowadzic jednak kobieta i to nie ze wzgledu na mlode
      cialko na widok ktorego doktor dostanie orgazmu , ale na psychike
      dziewczynki - wiadomo pierwszy raz rozebrac sie przed kims , badanie i
      wypytywanie o miesiaczke moga byc dla niej krepujace .
      Dziewczynki , mowie nie mezatki co maja meza maniaka .
      Ja ze swoim mezem nigdy nie zastanawialam sie nad takim problemem to po
      prostu takie oczywiste . Zreszta wyprawa do ginekologa czy dentysty to nie
      takie romantyczne spotkanie , bo zawsze cos dolega lub boli , boimy sie ,
      nie wiemy co nam jest , co z nami bedzie ?





      • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.09.02, 22:52
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        > Mirko - czytajac twoje wywody widze, ze minales sie z powolaniem .
        > Dlaczego nie zostales ginekologiem ? Mialbys codziennie tyle boskich
        > doznan - te kobiety sciagajace majtki na twoj widok i wdrapujace sie
        > na fotel , zamiast zagladac babkom w dekolty mialbys prawo podotykac
        > ich piersi .... sama rozkosz a do tego jeszcze dobry zarobek .

        Dzięki za dobre rady. Nie zostałem ginekologiem bo nie lubiłem w ogóle
        biologii, uważałem że jest to przedmiot, który wymaga kucia, kucia i jeszcze
        raz kucia, poza tym moje nauczycielka biologii (może miałem pecha) nie
        potrafiły zaszczepić we mnie zrozumienia dla tego przedmiotu, wręcz przeciwnie,
        ciągłe zakuwanie o żabach, glonach i innych paskudztwach powodował że poczułem
        wstręt do tej dziedziny wiedzy i chyba wołami musianoby mnie wlec na
        jakiekolwiek egzaminy z tego przedmiotu na wyższą uczelnię. I dobrze, jednego
        ginekologa maniaka mniej :-). Powiem Ci jednak, że jakbym musiał iść na
        medycynę, a miał prawo wyboru specjalizacji, zostałbym na pewno dermatologiem
        lub ginekologiem. To są chyba najprzyjemniejsze specjalizacje, w których nie
        trzeba się za dużo narobić, a płatne są całkiem całkiem.

        W ogole uwazam , ze medycyna to bardzo niewdzieczne zajecie (w kazdej
        > dziedzinie nie tylko ginekologia ) poprzedzona 6 latami bardzo ciezkich i
        > wielostronnych studiow , glownie pamieciowych , praktyki z sekcja zwlok i
        w
        > ogole ...

        własnie to zakuwanie, to mnie przeraża


        > Dlatego jesli w ciagu dnia ginekolog przyjmuje kilkanascie czy kilkadziesiat
        > roznych kobiet i trafi sie jakas ladniejsza i zadbana ( np zona Mirko )
        > to lekarzowi rozjasni troche dzien i uczyni jego prace troche
        > przyjemniejsza ,bo zawsze to lepiej wypisac recepte osobie przyjemnej nawet
        > zamienic z nia pare slow , niz smierdzacym babom tlumaczyc rozne oczywiste
        > rzeczy , ktorych i tak nie pojmuja .
        > I nie tylko ginekolodzy bo i taksowkarz czy fryzjer badz masazysta ma do
        > czynienia z wieloma paniami dziennie , co wcale nie znaczy , ze kazda
        > widzi jako ofiare potencjalnego gwaltu.

        Teraz to sobie chyba zarty robisz. No, chyba że wchodzac do taksówki lub
        fryzjera zawsze rozstawiasz nogi i pokazujesz lechtaczke. Tak, to na pewno
        uczyniłoby ich prace przyjemniejszą, bez watpienia.

        ...Dziewczynki , mowie nie mezatki co maja meza maniaka .

        Bardzo dziękuję za trafne podsumowanie mojej psychiki. Według Ciebie kobieta
        ginekolog powinna badac tylko dziewczynki, a dojrzałe kobiety to juz powinny
        bezwzglednie być badane przez mezczyzne? Pewnie dla Ciebie powinien to być
        rodzaj inicjacji, tak? Bada Cie mezczyzna, znaczy że jesteś już dojrzała? A
        jeśli maż tej kobiety stwierdzi, ze badanie jego zony sprawia lekarzowi
        niezdrowa przyjemnosc to według Ciebie od razu jest maniakiem? Bardzo dobre.
        Bardzo.


        > Ja ze swoim mezem nigdy nie zastanawialam sie nad takim problemem to po
        > prostu takie oczywiste . Zreszta wyprawa do ginekologa czy dentysty to
        nie
        > takie romantyczne spotkanie , bo zawsze cos dolega lub boli , boimy
        sie ,
        > nie wiemy co nam jest , co z nami bedzie ?

        Twoja wypowiedz swiadczy o tym, że albo nie przeczytalas wszystkich moich
        dotychczasowych wypowiedzi, albo zrobilas to bardzo pobieznie. Powtorze jeszcze
        raz, ze nigdy nie twierdzilem, ze wyprawa zarówno do ginekologa, dentysty, cz
        innego lekarza jest (poza wyjatkami potwierdzajacymi tylko regule) dla kobiety
        przyjemnoscią, ani rodzajem romantycznego spotkania. A lekarz, jak sama
        zauwazylas powyzej siedzi w pracy, nie dolega mu nic ani nie boli i czeka na
        kogos, kto uczyni jego prace przyjemniejszą

    • Gość: samanta Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 23.09.02, 01:07
      Wiesz , jak napisales o tej biologii i nauczycielce to juz jestem pewna , ze
      chodzilismy do tej samej szkoly . Moze mnie pamietasz bo czesto po lekcjach
      zostawalismy razem i bawilismy sie w doktora . Ale ty zawsze lubiles
      zmieniac pacjentki i nasze zabawy sie urwaly :-))

      Nie rozumiem co widzisz przyjemnego w dermatologii ? Tez przychodza ludzie
      ze strasznymi naroslami , grzybica , swierzbem i wszystkimi okropienstwami
      niemilymi dla estetycznego oka .
      Widok cipek nie wydaje mi sie wcale przyjemny a zwlaszcza chorych.
      Jakos zawsze bardziej pociagalo mnie studiowanie piekna ludzkich twarzy niz
      narzadow rodnych (meskich rowniez)
      Mysle , ze najlepszy jeszcze z tych zawodow to doktor sportowy -
      wpadnie na boisko , popsika sprayem , klepnie po plecach lub machnie na
      noszowych i dalej oglada sobie mecz :-)
      Tylko ze on cholera tez pewnie musial wymeczyc ta biologie i kosci i sekcje
      zwlok :-(
      Koncze ale przypomnial mi sie jeszcze kawal taksowkarski ------
      - Wsiada calkiem gola babka do taksowki na tylne siedzenie i kaze sie wiezc.
      Kierowca co chwile zerka w lusterko , az babka sie oburzyla
      -Co sie tak gapisz zlotowo , nagiej kobiety nigdy nie widziales ?
      -Widzialem -odpowiada taksowkarz - tylko caly czas sie zastanawiam ,
      gdzie pani trzyma pieniadze ??

      Pozdrawiam


      • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 23.09.02, 10:03
        > Wiesz , jak napisales o tej biologii i nauczycielce to juz jestem pewna ,
        ze
        > chodzilismy do tej samej szkoly . Moze mnie pamietasz bo czesto po lekcjach
        > zostawalismy razem i bawilismy sie w doktora . Ale ty zawsze lubiles
        > zmieniac pacjentki i nasze zabawy sie urwaly :-))

        Bardzo fajna fantazja. Często ją miewasz?

        > Nie rozumiem co widzisz przyjemnego w dermatologii ? Tez przychodza ludzie
        > ze strasznymi naroslami , grzybica , swierzbem i wszystkimi okropienstwami
        > niemilymi dla estetycznego oka .

        No nie przesadzaj. Jesli dla Ciebie wycięcie narośli lub przepisanie
        Clotrimazolu porównywalne jest lub gorsze od wielogodzinnej operacji na
        otwartym sercu, przykręcaniu śrub i składaniu trzykrotnie złamanej nogi lub
        operacji neurochirurgicznej na mózgu, w której u pacjenta jest tylko 60% szans
        na przeżycie (nie piszę juz nawet o onkologii) to dziwne masz do tego
        podejście. Oczywiście dla estetów to nie ma nic lepszego niż medycyna
        estetyczna.

        Widok cipek nie wydaje mi sie wcale przyjemny a zwlaszcza chorych.

        Mi tez widok penisów nie wydaje się przyjemny.

        Jakos zawsze bardziej pociagalo mnie studiowanie piekna ludzkich twarzy niz
        narzadow rodnych (meskich rowniez)

        A do ginekologa przychodzisz w worku na głowie?

        > Koncze ale przypomnial mi sie jeszcze kawal taksowkarski ------
        > - Wsiada calkiem gola babka do taksowki na tylne siedzenie i kaze sie wiezc.
        > Kierowca co chwile zerka w lusterko , az babka sie oburzyla
        > -Co sie tak gapisz zlotowo , nagiej kobiety nigdy nie widziales ?
        > -Widzialem -odpowiada taksowkarz - tylko caly czas sie zastanawiam ,
        > gdzie pani trzyma pieniadze ??

        Fajny dowcip, pozdrawiam Cię również
        • milusia_ Do Mirko 23.09.02, 16:23
          Mirko,

          myślę, że twoim problemem jest indywidulana chorobliwa
          zazdrość, a nie panowie gniekolodzy.

          Z twoich wszystki postów przebija znane twierdzenie, że
          FACECI MYŚLĄ PENISEM - co jest dla mnie kompletną bzdurą!
          Wrzucasz wszystkich mężczyzn do jednego worka, z czego
          wynika, że co drugi facet lekarz (i po prostu facet) jest
          zboczony i ślini się na widok kobiecego ciała. Co za
          ABSURD! Aż dziw bierze, ale właśnie takie poglądy
          sprawiają, że będnie oceniamy mężczyzn. Kobiety na
          podstawie takich właśnie postów mogą wysnuć błędny
          wniosek, że mężczyźni podlegają bezsprzecznie swoim
          chuciom i nie mają zupełnie na nie wpływu. A przecież
          każda treść erotyczna, w końcu seks - zaczyna się w
          głowie. Jak człowiek jest mądry, to wie jak oddzielić
          życie prywatne (seks) od zawodowego (ginekolog).

          Nie wciskaj więc wszystkich wspaniałych mężyczyzn do
          worka: chorobliwy maniak seksualny, ok? To, że mężczyźni
          przywiązują dużą wagę do seksu, są wzrokowcami i częściej
          im "się chce" (chociaż to sprawa indywidualna bez względu
          na płeć) - nie znaczy, że są małpami, które myślą
          wyłącznie o "dupach"! Oprócz instynktu seksulanego mamy
          również wolną wolę, normy etyczne, ogólnoludzką
          wrażliwość.

          Przyczepiłeś się ginekologów.

          Znam wielu mężczyzn inteligentnych, wrażliwych, którzy
          potrafią zrozumieć, że ich dziewczyna-żona idzie na
          badanie do ginekologa. I nie robią z tego problemu, bo
          śpią spokojnie: wysyłają swoje córki do nauczycieli wf
          (mężczyzn) i przed oczami nie staje im wizja podglądania
          córki przez dziurkę od klucza w szatni.

          Twoje myślenie podyktowane jest wyłącznie twoimi
          subiektywnymi odczuciami. Nie wszyscy mężczyźni
          postrzegają świat twoimi oczami.

          Myślenie takiego typu (ginekolog-facet-zboczeniec) rodzi
          bariery i nieporozumienia. Zarówno wśród mężczyzn i kobiet
          mogą trafić się zboczeńcy lub ludzie natrętnie myślący o
          seksie (erotomani). Zboczony może być CZŁOWIEK. Nie:
          mężczyna.

          Mam już drugiego lekarza ginekologa i nic złego się nie
          dzieje. Nie ma manii prześladowczej, bo idąc tokiem
          twojego rozumowania nie rozebrałabym się na plaży
          (ratownik mężczyzna), nie wsiadłabym do taksówki
          (mężczyzna taksówkarz), nie poszłabym do fryzjera
          mężczyzny (dotyka włosów) itd.

          Na ludzkie nienormaloności i zboczenia wpływają m.in.
          wychowanie, genetyczne uwarunkowania, zmiany chemiczne w
          mózgu (itd) - a nie płeć!

          Milusia
          • zanka Re: Do Mirko 26.09.02, 12:53





            > Z twoich wszystki postów przebija znane twierdzenie, że
            > FACECI MYŚLĄ PENISEM - co jest dla mnie kompletną bzdurą!

            to wcale nie jest bzdura , tylko tak niestety jest.
            >. Kobiety na
            > podstawie takich właśnie postów mogą wysnuć błędny
            > wniosek, że mężczyźni podlegają bezsprzecznie swoim
            > chuciom i nie mają zupełnie na nie wpływu.

            pewnie jakis tam wplyw maja ale niewielki. jak jakas kobieta jest laska to
            naprawde nie moze sie opedzic od facetow. niektorzy sa bardziej wstydliwi, inni
            maja niskie pocvzucie wlasnej watrosci ale to nie przeczy temu, ze jednak w
            stosunku do kobiet faceci mysla glownie nizsza czescia swego ciala. kobiety,
            ktore o tym wiedza moga zrecznie tym manipulowac, o czym z kolei wiedza
            mezczyzni.
            mialam do czynienia z kilkoma ginekologami i z reguly byli niezle podnieceni,
            swoja droga ja tez mam rozne fantazje dotyczace ginekologow;)))
            suma sumarum nie chcialabym byc zona ginekologa, nie lubie sie zadreczac, a
            sile to zawsze mozna udawac ale po co sie meczyc.
            • Gość: Mirko Do Zanki :-)))))))))))) (no-txt) IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 26.09.02, 14:07
    • annika_vik Re: Jak być żoną ginekologa? 26.09.02, 17:36
      Przyznam się szczerze, że nie przeczytałam całego długiego wątku, ale mimo to
      chcę tu dorzucić swoje trzy grosze. Kieruję to do autorki wątku.
      Po pierwsze nabierz więcej pewności siebie. Po drugie nie dopuść, żeby fakt, że
      twój narzeczony oglada narządy rodne kobiet, stało się obsesją. Jeżeli jest to
      człowiek na poziomie, nie będzie to dla niego nic innego niż po prostu organ do
      leczenia! A jeżeli nie jest na poziomie, to po co mieszać twoją wrażliwość z
      jego gruboskórnością? Cham (taki jak lekarze żartujący sobie z pacjentek) nie
      zrozumie osoby o wyższej wrażliwości.
      Poza tym - uwierz mi - wszystko powszednieje. I tu historia z mojego życia.
      Przez pewien czas byłam kasjerem. Codziennie liczyłam setki banknotów, mieliłam
      je w rękach. Najpierw trzęsły mi się dłonie, cała aż "chodziłam" od tej całej
      forsy, ale to szybko przeszło. Banknoty stały się dla mnie po prostu kupą
      śmierdzących, kolorowych papierków do zliczenia. I tyle. Nie wierzę, żeby
      jakiś "stary" kasjer (bez silnego podszeptu z zewnątrz) mógłby wynieść te
      papierki, bo dla niego to właśnie papierki, to nie pieniądze! Tak i dla
      ginekologów pacjent to pacjent a nie obiekt seksualny.
      Spróbuj poradzić sobie ze swoim problemem, zracjonalizuj go, nie myśl o tym.
      Poza tym pamiętaj, że lekarz-ginekolog to na pewno dobry materiał na męża - on
      naprawdę rozumie kobiety.
      Powodzenia, ale jeżeli nie poradzisz sobie z tym problemem, lepiej już być
      samej - będzie ci bardzo ciężko z tym żyć.
      • Gość: samanta Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 26.09.02, 19:05
        Tez sie podpisuje pod annika - jesli autorka tego postu juz teraz ma klopoty
        z opanowaniem zazdrosci to potem moze sie to stac jej obsesja .
        I nie wazne , czy maz bedzie chirurgiem , pilotem czy pracowal w biurze
        to i tak zawsze bedzie mial do czynienia z damskim personelem .
        No chyba , ze pozostanie jej "zlapac" jakiegos gornika co pod ziemia wegiel
        kopie , odprowadzac go i przyprowadzac z pracy poki on sam nie da nogi ...
        • Gość: abc Re: Jak być żoną ginekologa? IP: 5.3R2D* / *.vc.shawcable.net 27.09.02, 02:59

          Napisal tutaj ktos ze lekarze mysla o pacjecie tylko i wylacznie jako o pacjecie
          Z tym sie niestety nie zgodze.Mialam praktyki w Warszawskich szpitalach i
          takich komentarzy jakich sie nasluchalam na temat pacjetow (nawet tych pod
          narkoza)nie jestem w stanie powtorzyc.Jezeli zas chodzi o ginekologow to zawod
          jak kazdy inny chociaz uwazam,ze w czasie badania powinna oprocz ginekologa .
          byc rowniez jego asystentka.W Kanadzie jest to obowiazkowe.Jezeli jest to maly
          gabinet prywatny i lekarz ginekolog nie zatrudnia asystentki przy badaniu obecna
          jest recepcjonistka, ktora zeby nie krepowac pacjetki stoi za jej glowa na
          wprost lekarza.Pozdrawiam.
          • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 08:37
            Gość portalu: abc napisał(a):

            Jezeli zas chodzi o ginekologow to zawod
            > jak kazdy inny chociaz uwazam,ze w czasie badania powinna oprocz ginekologa .
            > byc rowniez jego asystentka.W Kanadzie jest to obowiazkowe.Jezeli jest to
            maly
            > gabinet prywatny i lekarz ginekolog nie zatrudnia asystentki przy badaniu
            obecn
            > a
            > jest recepcjonistka, ktora zeby nie krepowac pacjetki stoi za jej glowa na
            > wprost lekarza.

            Tak z ciekawości. Kto pracuje za recepcjonistkę kiedy ona znajduje się w
            gabinecie?
            • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 09:16
              Oj, Jagna, masz naprawdę fajne te pytania :-))Pisałem już wcześniej, że w
              Ameryce i w Europie Zach. wymogiem jest, że jeśli praktykę ginekologiczną
              prowadzi mężczyzna, musi on przeprowadzać badanie wyłącznie w obecności kobiety-
              asystentki. Inaczej już samo to, że bada pacjentkę sam, może zostać oskarżony o
              napastowanie seksualne (moim zdaniem zresztą, słusznie). Dla lekarza jest więc
              lepiej, gdy nikogo nie ma na recepcji, niż gsy w ogóle nie moze przeprowadzić
              badania.
              Mam nadzieję, że te zwyczaje wreszcie zawitają do Polski i skończy się samowola
              naszych lekarzy, ale jak na razie o takiej praktyce słyszałem jedynie w Centrum
              Medycznym LIM w Warszawie, mającym zresztą amerykańskich udziałowców.
              • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 09:39
                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                > Oj, Jagna, masz naprawdę fajne te pytania :-))

                -------> Cieszę się, że ci się podobają. Myślę, że pytanie jest jak najbardziej
                uzasadnione. Recepcjonistka jest zatrudniona by siedzieć w recepcji a nie
                sterczeć pacjentkom za głową. Żeby uniknąć ewentualnych oskarżeń lekarza o
                molestowanie musiałaby tam siedzieć cały czas a wtedy nie bardzo widzę kto się
                tą recepcją zajmuje. Jeśli tylko włazi i wyłazi z gabinetu to nie bardzo
                spełnia swoje funkcje.

                Pisałem już wcześniej, że w
                > Ameryce i w Europie Zach. wymogiem jest, że jeśli praktykę ginekologiczną
                > prowadzi mężczyzna, musi on przeprowadzać badanie wyłącznie w obecności
                kobiety asystentki.


                ---------> Wiem o tym. I wiem co pisałeś. Mam dobrą pamięć.

                Inaczej już samo to, że bada pacjentkę sam, może zostać oskarżony o
                >
                > napastowanie seksualne (moim zdaniem zresztą, słusznie).


                ---------> Jak będzie naprawdę chciał napastować to sobie poradzi.


                Dla lekarza jest więc
                > lepiej, gdy nikogo nie ma na recepcji, niż gsy w ogóle nie moze przeprowadzić
                > badania.

                ---------> A pacjentki rejestrują się same. Same wyciagają sobie karty i
                komentują zalecone przez lekarza terapie. :))


                > Mam nadzieję, że te zwyczaje wreszcie zawitają do Polski i skończy się
                samowola
                >
                > naszych lekarzy, ale jak na razie o takiej praktyce słyszałem jedynie w
                Centrum
                >
                > Medycznym LIM w Warszawie, mającym zresztą amerykańskich udziałowców.


                ---------> A mnie to póki co nie jest do nieczego niezbędne żeby ktoś stał mi
                nad głową. Jest to fajnie. Nie ma, też dobrze. A jakby mi miała recepcjonistka
                (jakim prawem zresztą) "robić przeciąg" wchodząc i wychodząc to bym wcale nie
                czuła się lepiej. Może zaproponujesz gabinet z taką antresolą wokoło coby każda
                oczekujaca pacjentka mogła sobie zasiąść i patrzeć lekarzowi na ręce. Co
                kilkanaście par oczu to nie jedna. :)
                • Gość: Nell Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 10:23
                  jagna_jagna napisała: Może zaproponujesz gabinet z taką
                  antresolą wokoło coby każda
                  >
                  > oczekujaca pacjentka mogła sobie zasiąść i patrzeć
                  lekarzowi na ręce. Co
                  > kilkanaście par oczu to nie jedna. :)

                  :))))))))) To bylo dobre, jagna:))) Tak jak w cyrku, a na
                  srodku cos a`la arena z fotelem ginekologicznym...
                  • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 12:50
                    I tak powinno być!!! Przynajmniej by się kobietom odechciało chodzić do
                    mężczyzn ginekologów :-)
                    • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 13:36
                      Gość portalu: Mirko napisał(a):

                      > I tak powinno być!!! Przynajmniej by się kobietom odechciało chodzić do
                      > mężczyzn ginekologów :-)

                      A ty byś za to stał się codziennym gościem takiej poczekalni coby chociaż mieć
                      cząstkę tej radości jaką daje praca ginekologa. Cobyś się naoglądał (może ci
                      telebim ustawią i kamerkę dadzą cobyś sobie popatrzył pod róznymi katami) i
                      wysłuchał to twoje.

                      Dla twojej wiadomości : do takiego cyrku nie przychodziłyby żadne kobiety,
                      nieważne do jakiej płci ginekologa!
                      • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 15:19
                        Dla twojej wiadomości : do takiego cyrku nie przychodziłyby żadne kobiety,
                        nieważne do jakiej płci ginekologa!

                        Nawet Ty? Myślałem, ze jestes taką zwolenniczka ginekologów mężczyzn, że
                        przychodziłabyś do nich w każdych warunkach :-)
                        • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 15:34
                          Gość portalu: Mirko napisał(a):

                          > Dla twojej wiadomości : do takiego cyrku nie przychodziłyby żadne kobiety,
                          > nieważne do jakiej płci ginekologa!
                          >
                          > Nawet Ty? Myślałem, ze jestes taką zwolenniczka ginekologów mężczyzn, że
                          > przychodziłabyś do nich w każdych warunkach :-)

                          Nie myśl tyle bo ci zaszkodzi. :)
                          O to żebyś uzasadnił z czego ci to wyszło już nawet pytać nie będę.
                          • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 16:19
                            > Nie myśl tyle bo ci zaszkodzi. :)
                            > O to żebyś uzasadnił z czego ci to wyszło już nawet pytać nie będę.

                            Dopóki myslę to jestem. A o uzasadnienie nie pytaj. Przecież po takiej
                            argumentacji każda normalna kobieta powiedziałaby: "Otworzyłeś mi oczy, juz
                            nigdy więcej nie wybiorę się do tego samca, wyposażonego we wziernik. Dziękuję
                            Ci Mirko" :-))))
                            • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 16:35
                              Gość portalu: Mirko napisał(a):

                              > > Nie myśl tyle bo ci zaszkodzi. :)
                              > > O to żebyś uzasadnił z czego ci to wyszło już nawet pytać nie będę.
                              >
                              > Dopóki myslę to jestem. A o uzasadnienie nie pytaj. Przecież po takiej
                              > argumentacji każda normalna kobieta powiedziałaby: "Otworzyłeś mi oczy, juz
                              > nigdy więcej nie wybiorę się do tego samca, wyposażonego we wziernik.
                              Dziękuję
                              > Ci Mirko" :-))))

                              Teraz przygladam się temu co powiedziałeś i nie podoba mi się to. :)
                              Nie wiem po jakiej argumentacji ( ty i argumenty :)) ale nie powiedziałabym
                              tego co w cudzysłowie co powiedziałaby wg ciebie KAŻDA normalna kobieta czyli
                              wg ciebie nie jestem normalna.
                              Dziękuje Ci Mirko za wyrazy uznania.
                              • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 27.09.02, 17:21
                                Zastanawiałem się co na to odpowiesz i odpowiedziałaś dokładnie tak, jak sobie
                                wyobrażałem :-)). Wyrazy uznania za b. inteligentną i tylko nieco uszczypliwą
                                replikę.
                                • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 17:41
                                  Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                  > Zastanawiałem się co na to odpowiesz i odpowiedziałaś dokładnie tak, jak
                                  sobie
                                  > wyobrażałem :-)). Wyrazy uznania za b. inteligentną i tylko nieco uszczypliwą
                                  > replikę.

                                  Czy ty tam w tej swojej pracy to masz etat psychologa albo nie daj Boże tzw
                                  specjalisty od HR że mnie tu jakieś testy robisz? :)

                                  • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.09.02, 20:13
                                    Wiesz, w dzisiejszych czasach trzeba wykazywać się wszechstronnymi
                                    umiejętnościami :-)). Co ja na to poradzę?
              • diabe Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 12:56
                takie praktyki są również stosowane w Medicover
                Jednak jeśli mam być szczera o wiele bardziej krępuje mnie obecność astystenki
                niz ginekologa_mezczyzny. Przychodząc do lekarza z problem wolę opowiadać o tym
                na osobności, a nie przed całym audytorium...

                pozdrawiam,
                • jagna_jagna Re: Jak być żoną ginekologa? 27.09.02, 13:48
                  diabe napisała:

                  > takie praktyki są również stosowane w Medicover
                  > Jednak jeśli mam być szczera o wiele bardziej krępuje mnie obecność
                  astystenki
                  > niz ginekologa_mezczyzny. Przychodząc do lekarza z problem wolę opowiadać o
                  tym
                  >
                  > na osobności, a nie przed całym audytorium...
                  >
                  >

                  Dokładnie tak. Mnie nawet kiedyś wkurzyła zwykła pomoc dentystyczna najpierw
                  siedząc rozparta na krześle i taksując mnie wzrokiem od góry do dołu a potem
                  bezustannie snując się wokół mnie.
                  Gdyby podobnie było u ginekologa (płci obojetnej) chyba bym długo tam pacjentką
                  nie była.
                  • Gość: weronika Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.kopernik.gliwice.pl 27.09.02, 19:40
                    przez cała ciążę chodziłam do mężczyzny ginekologa który jest wspaniałym specjalistą i dzieki niemu zyje
                    ja i moje dziecko ( pewnie dla Mirko to zaden argument). Nigdy nie poczułam sie źle ani skrepowana.
                    Dopiero w szpitalu nasłuchałam sie chamskich komentarzy od pielegniarek i kobiety anestezjologa.
                    Ogólnie wszystko zależy od kultury człowieka lekarza a nie od jego płci.
                    Osobiście tez nie chciałabym żeby w gabinecie ginekologicznym była jeszcze kobieta, bo sytuacja jest na
                    tyle krepująca ze naprawde wystarczy jedna osoba. Bez względu na to czy lekrzem miałaby być kobieta czy
                    mężczyzna.
                    Swoją drogą sa osoby które potrafia zrobic ze wszystkiego sprawe ochydną i lepką, wydaje mi sie że
                    Mirko do nich należy. Mam nadzije że ten post przeczyta jak najmniejsza liczba kobiet młodych które
                    dopiero mają iść do lekarza ginekologa.
                    • Gość: Mirko Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.09.02, 20:20
                      Gość portalu: weronika napisał(a):

                      > przez cała ciążę chodziłam do mężczyzny ginekologa który jest wspaniałym
                      specja
                      > listą i dzieki niemu zyje
                      > ja i moje dziecko ( pewnie dla Mirko to zaden argument).

                      No i co z tego? Własnie, że to jest extra argument. A słyszałaś o wyjątkach
                      potwierdzających regułę. Ja też znam kilku świetnych ginekologów w Warszawie
                      (mężczyzn).

                      Nigdy nie poczułam sie
                      > źle ani skrepowana.
                      > Dopiero w szpitalu nasłuchałam sie chamskich komentarzy od pielegniarek i
                      kobie
                      > ty anestezjologa.
                      > Ogólnie wszystko zależy od kultury człowieka lekarza a nie od jego płci.

                      Zgadzam się 100%.

                      > Osobiście tez nie chciałabym żeby w gabinecie ginekologicznym była jeszcze
                      kobieta, bo sytuacja jest na
                      > tyle krepująca ze naprawde wystarczy jedna osoba. Bez względu na to czy
                      lekrzem
                      miałaby być kobieta czy
                      > mężczyzna.

                      W Stanach też nikt na poczatku nie chciał. Dopiero w obliczu coraz większej
                      liczby spraw o molestowanie seksualne pacjentek wprowadzono ten wymóg. Dziwnym
                      trafem kobiety ginekoldzy mogą swą praktykę prowadzić bez asystentek.

                      > Swoją drogą sa osoby które potrafia zrobic ze wszystkiego sprawe ochydną i
                      lepką, wydaje mi sie że Mirko do nich należy. Mam nadzije że ten post przeczyta
                      jak najmniejsza liczba kobiet młodych które dopiero mają iść do lekarza
                      ginekologa.

                      A ja mam nadzieję, że właśnie jak największa ich liczba to przeczyta. I nie
                      tylko kobiet, cuh chłopaków również. Może wtedy zdecydują się na kobietę
                      ginekologa.

                      PS Ohydna, samo "h"
    • Gość: ryba Co jest do diabla!!!!!!!!!!!! IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 27.09.02, 23:49
      A jak byc zona aktora? Czy ksiedza ( tylko na zachodzie ), albo seksuologa,
      albo......ah.............wyjdz za piekarza, bedziesz miala spokoj w nocy!!!!!!!!
    • figielek Re: Jak być żoną dentysty?????? 29.09.02, 14:56
      > Powiedzcie jak być dziewczyną,a póżniej żoną dentysty?Może macie takie
      > doświadczenia?Nie czujecie się porównywane z pacjentkami,często przecież
      > atrakcyjnymi?Jak z tym żyć i czuć się tą jedyną?Powiedzcie proszę,bo mój
      > związek niedługo legnie w gruzach!Kiedy idzie do pracy czuję się jakby szedł
      > mnie zdradzać.Chore nie?
    • Gość: nn Re: Jak być żoną ginekologa? IP: *.sk5.am.poznan.pl 18.06.03, 18:21
      Kobieto, zwariowalas? przeciez to normalny zawod. Ja sama jestem lekarzem, mam
      meza ginekologa i mnostwo znajomych ginekologow, dla nich kobieta na fotelu to
      po prostu pacjentka i kolejny przypadek medyczny...Uspokoj sie i wyluzuj, bo
      zwariujesz. Dodam, ze ginekolodzy sa w wiekszosci swietnymi kochankami, bo
      zwyczajnie znaja sie na anatomii kobiety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka