Dodaj do ulubionych

Z czym mi sie kojarzy partner ?

IP: *.home.cgocable.net 04.06.02, 18:38
W wielu wypowiedziach pojawia sie slowo "partner". Dla mnie brzmi jakos dziwnie
w odniesieniu do czlowieka, ktorego sie kocha.
Mnie osobiscie kojarzy sie "partner" z kims, z kim prowadze jakis biznes.
Odpowiedzialnosc, finanse, zaufanie, ZYSK,( bo jak nie ma zysku, to co to za
partner).W policji pracuja partnerzy, w zespolach (brygadach) w fabrykach, we
wspolnych projektach,no, ale zeby do tego mieszac MILOSC..tego nie moge pojac.
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? 04.06.02, 18:45
      Partner - w interesach, glownie
      moze byc jako okreslenie osoby towarzyszacej, partner w tancu
      ale w odniesieniu do Ukochanego to tez mnie troszke razi
      • Gość: Renka Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? IP: *.home.cgocable.net 04.06.02, 18:51
        W odniesieniu do osoby, ktora sie kocha, to takie "interesowne", wyczuwam
        negatywnie zabarwiony podtekst, cos, jakby oczekiwanie jakichs korzysci, cos
        wyrafinowanego i falszywego.
    • gawrona partner a zysk 04.06.02, 18:51
      Gość portalu: Renka napisał(a):
      > bo jak nie ma zysku, to co to za partner.
      > W policji pracuja partnerzy

      i ci policyjni partnerzy osiagaja jakies zyski?
      • gawrona Re: partner a zysk 04.06.02, 19:00
        i zauwazcie, ze w slownikowej definicji nie ma nic o KONIECZNOSCI zyskow ;p
    • gawrona partner a slownik 04.06.02, 18:54
      partner

      1. «współuczestnik gry, zabawy, rozmowy itp.; towarzysz, wspólnik»
      Partner do rozmowy, do gry w tenisa, do tańca.
      Równorzędny partner w spółce handlowej.
      Δ Partner życiowy «współmałżonek»




      2. «artysta, aktor współgrający z kimś innym (z aktorem, aktorką)»
      Nie miała godnego siebie partnera w tym przedstawieniu.


      • roseanne Re: partner a slownik 04.06.02, 18:56
        hi hi hi
        przedstawianie "moja wspolmalzonka" :o)
        • gawrona Re: partner a slownik 04.06.02, 18:58
          roseanne napisał(a):
          > hi hi hi
          > przedstawianie "moja wspolmalzonka" :o)

          nie, nie roseanne, o JEJ wspolmalzonku mozesz tak powiedziec, ale o SWOIM nie,
          o SWOIM mozesz powiedziec "maz"
          w razie czego niechaj poprawiaja mnie polonisci

    • gawrona partner a milosc 04.06.02, 18:56
      skoro w rodzinie moze byc partnerstwo miedzy rodzicami a dziecmi,
      to chyba moze takze byc partnerstwo miedzy malzonkami
      moj mezczyzna jest moim milosnym partnerem (i z nikim innym nie wejde w taka
      milosna spolke)
      • Gość: Renka Re: partner a milosc IP: *.home.cgocable.net 04.06.02, 19:18
        Partner zawsze mi sie kojarzy z jakims zyskiem, a zysk, to pieniadz. Partnerzy
        pracuja( a wiec zarabiaja pieniadze) razem,( w policji) maja z tej w spolpracy
        albo zysk albo strate, a wiec jest miedzy nimi INTERES(biznes) bo, jak jeden
        zginie, to drugi traci z reguly swoja tarcze obronna.W ogole partner to praca,
        a milosny "partner", to lover, kochanek, milosnik, misiek,no i PARTner brzmi
        prawie jak LAWyer..
        Partner sugeruje czesc(part), odpowiedzialnosc, z nim zwiazany jest podzial rol
        i podzielenie sie odpowiedzialnoscia. Nie wyobrazam sobie w milosci podzielenia
        sie rolami i odpowiedzialnoscia.Ty to ty, a ja to ja? Toz to nie milosc,to
        tylko BIZNES.Partner moze byc obiektem seksualnym, owszem, partnerzy seksualni,
        ale, nigdy w MILOSCI.
        • gawrona Re: partner a milosc 04.06.02, 19:28
          Gość portalu: Renka napisał(a):
          > Partner sugeruje czesc(part), odpowiedzialnosc, z nim zwiazany jest podzial rol
          > i podzielenie sie odpowiedzialnoscia. Nie wyobrazam sobie w milosci podzielenia
          > sie rolami i odpowiedzialnoscia.
          toz w malzenstwie (czy zwiazku nieformalnym) malzonkowie dziela sie rolami,
          obowiazkami, a za wspolne decyzje odpowiadaja razem


          > Partner moze byc obiektem seksualnym, owszem, partnerzy seksualni,
          > ale, nigdy w MILOSCI.
          a seks nie powinien wynikac z milosci?
          skoro mozna byc partnerem seksualnym, a seks jest czescia milosci, to ...
          • pastwa Re: partner a milosc 04.06.02, 21:00
            Seks nie powinien wynikać z miłości, chociaż może i nie jest też jej częścią, z
            założenia.
            Co do biznesu, który kojarzy się Rence z partnerstwem, każde małżeństwo, to
            biznes w rzeczy samej, tylko zyski są różne.

            Pastwa
            • Gość: jasna Re: partner a milosc IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 21:07
              pastwa napisał(a):
              > Seks nie powinien wynikać z miłości, chociaż może i nie jest też jej częścią

              nie rozumiem, prosze o wyjasnienia (chodzi o ten fragment po przecinku)
              • pastwa Re: partner a milosc 04.06.02, 21:14
                Szczerze mówiąc uważam, ze potrzeba seksu wynika wyłącznie z pociągu
                seksualnego, nigdy z miłości. Przykładowo kochamy swoich rodziców, ale nie
                czujemy potrzeby uprawiania z nimi seksu( wybacz, ze się powtarzam w tym
                temacie), tym samym seks nie jest częścią miłości.
                To sformułowanie "...,chociaż może (z niej wynikać)" było niefortunne, miałem
                na myśli tylko to, że miłość potrafi jedynie wzmocnić doznania seksualne, ale
                ich nie powoduje.

                Pastwa
              • roseanne i od partnera przeszlismy do seksu 04.06.02, 21:15
                no coz, dla wielu osob kochanie sie, czy tez "sekszenie" jest jednym ze
                sposobow okazywania uczucia.
                zdazaja sie tez tacy, co to seks traktuja jak naturalna potrzebe, jak
                oddychanie, spanie ,jedzenie - nie wazne z kim i jak.


                Pastwo, nie wygladasz na ten drugi typ
                • pastwa Re: i od partnera przeszlismy do seksu 04.06.02, 21:21
                  A czy seks jest nie naturalną potrzeba Roseanne ?


                  • roseanne Re: i od partnera przeszlismy do seksu 04.06.02, 21:29
                    no niby jest, ale nie i nie jest

                    troche ponudze - "w szkolce" uczylismy sie o tzw piramidzie potrzeb
                    najnizej bylo jedzenie spanie, seks
                    wyzej ubranie, wlasny kat
                    milosc byla jeszcze wyzej
                    najwyzej bylo samodoskonalenie sie

                    tak wiec ciezko mi odpowiedziec - zalezy w ktorym miejscu go umiescisz
                    • pastwa Re: i od partnera przeszlismy do seksu 04.06.02, 21:36
                      Uważam, że seks stoi najwyzej w tej piramidce( chcemy tego, czy nie), spróbuj
                      sobie wyobrazić świat bez niego. Potrzeba seksu, bowiem tak naprawdę, utrzymuje
                      ten gatunek ludzki na Ziemi w tak licznym stanie ( prawie 6 miliardów)zatem
                      seks dał więcej istot, niz miłości między nimi.
                      Ubranie i własny kąt, tez byłoby nie potrzebne, gdyby nie seks.

                      Pastwa
                      • roseanne Re: i od partnera przeszlismy do seksu 04.06.02, 21:38
                        no tak, dawno temu, gdy chodzilo o nastepce tronu milosc nie byla niezbedna :o)
                        • pastwa A jak tam... 04.06.02, 21:41
                          w ogródeczku, cos sie posadziło nowego ?


                          ;")))
                          • roseanne Re: A jak tam... 04.06.02, 22:13
                            nic sie nie podsadzilo, bo burza z piorunami
                      • kwieto Re: i od partnera przeszlismy do seksu 04.06.02, 21:43
                        No wiec dlatego seks jest U DOLU, razem ze spaniem i jedzeniem, jako jedna z
                        najbardziej potrzebnych rzeczy. Potrzeba samorealizacji jest NA GORZE, bo mozna
                        sie nia zajac kiedy wszystkie pozostale rzeczy sa juz zaspokojone (przynajmniej
                        w miare)
                        • Gość: jasna piramida IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 21:50
                          roseanne napisał(a):
                          > tzw piramidzie potrzeb
                          > najnizej bylo jedzenie spanie, seks
                          > wyzej ubranie, wlasny kat
                          > milosc byla jeszcze wyzej
                          > najwyzej bylo samodoskonalenie sie



                          kwieto napisał(a):
                          > seks jest U DOLU, razem ze spaniem i jedzeniem, jako jedna z
                          > najbardziej potrzebnych rzeczy. Potrzeba samorealizacji jest NA GORZE, bo mozna
                          > sie nia zajac kiedy wszystkie pozostale rzeczy sa juz zaspokojone



                          no wlasnie,
                          wlasnie chcialam zapytac roseanne, co znaczy na dole, co znaczy na gorze?
                          czy ma to jakies znaczenie (oczywiscie oprocz wrazen wizualnych)
                          im wyzej, tym ... ? no wlasnie, co?
                          im nizej, tym ... ? no wlasnie, co?
                          • kwieto Re: piramida 04.06.02, 21:53
                            Im wyzej, tym latwiej sie bez tego obyc :")
                            • Gość: jasna Re: piramida IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 21:55
                              kwieto napisał(a):
                              > Im wyzej, tym latwiej sie bez tego obyc :")

                              roseanno, czy tak was uczyli "w szkolce"?

                              • roseanne Re: piramida 04.06.02, 22:15
                                tak, wlasnie tak.
                                fundamenty, potem wyzej
      • Gość: iwek Re: partner a milosc IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.02, 22:58
        gawrona napisał(a):

        > skoro w rodzinie moze byc partnerstwo miedzy rodzicami a dziecmi,
        > to chyba moze takze byc partnerstwo miedzy malzonkami

        A czy uważacie, że może być partnerstwo między rodzicami a dzieckiem ?
        Wg mnie, dopóki rodzice wychowują dziecko a ono podlega tylko procesowi
        wychowania, nie może być mowy o partnerstwie. Co innego, gdy dorośnie i
        uniezależni się, dopiero wtedy mogłoby zaistnieć partnerstwo.

        pozdr:)

        • roseanne Re: partnerstwo z dziecmi 04.06.02, 23:03
          wszystko zalezy od tego, jak takie wychowywanie wyglada.
          na ile jest to monolog ze strony rodzicow, a na ile pozwolenie dziecku na
          popelnianie i naprawianie wlasnych bledow.
          nie mowie tu o niemowlakach, ale z przedszkolakiem calkiem fajnie
          sie 'partneruje'.
          jeszcze nie wiem dokladnie, jak to jest z nastolatkami, ale na zdrowy rozum
          jezeli nauczy sie dziecko dbania o siebie i szacunku dla otoczenia za mlodu ,to
          potem nagle to nie zniknie. W druga strone - jak wczsnie nie nauczysz ,to skad
          ma to wiedziec?
        • kwieto Re: partner a milosc 04.06.02, 23:06
          Wcale nie, bo rodzice nie musza wychowywac dziecka, a uczyc je zycia (to nie to
          samo co wychowywanie). Jesli rodzice zostawia dziecku pole do bycia
          pelnoprawnym czlowiekiem, moga miec partnerskie relacje juz w dziecinstwie.
          Moze nie w 100% (bo odpowiedzialnosc za dziecko, zapewnienie mu bytu,
          wyksztalcenia itd.) ale w bardzo duzym stopniu
          • pastwa Re: partner a milosc 04.06.02, 23:12
            To czym jest dla Ciebie wychowanie, i co rozumiesz przez "pozostawienie dziecku
            pola do pełnoprawnego bycia człowiekiem" ?
            • kwieto Re: partner a milosc 04.06.02, 23:26
              Oj, bo zwykle dzieci traktuje sie jako takie male glupiutkie stworki, ktore nic
              nie rozumieja, albo rozumieja na bardzo ograniczonym poziomie. I to jest
              wlasnie obcinanie im pelni praw. A wychowanie bardzo czesto polega na
              wtlaczaniu im wiedzy, czy uczeniu zachowan, bez tlumaczenia po co tak, dlaczego
              tak, i co z tego wynika.

              Natomiast mozna do dziecka podejsc powaznie, uznac, ze mozna z nim rozmawiac
              podobnie jak z doroslym czlowiekiem (owszem, czasem trzeba duzo tlumaczyc, ale
              to tlumaczenie wynika z brakow w wiedzy na jakis temat, a nie nieumiejetnosci
              samodzielnego myslenia i kojarzenia faktow). I wychowanie wtedy polega na
              wspieraniu dziecka w jego wyborach, lub tlumaczeniu dlaczego taki wybor moze
              byc zly. Ale zostawianiu decyzji dziecku, a nie narzucanie mu gotowych wlasnych
              modeli rozwiazan. Oczywiscie w pewnych granicach, niechetnie bym sie zgodzil
              na pomysl dziecka na kapiel w lutym. Ale te granice sa tu dosc daleko,
              wlasciwie dotycza jedynie ochrony zycia lub zdrowia
              • pastwa Re: partner a milosc 04.06.02, 23:32
                W takim razie traktujac dzieci równoprwawnie, czyli uznajac je za istoty
                rozumujace tak samo jak dorośli, powinno się znieść przyznawanie dowodu
                osobistego dopiero w wieku lat 18, a zarazem zrównać nieletnich z dorosłymi
                odnosnie odpowiedzialności karnej, tak ?
                • kwieto Re: partner a milosc 04.06.02, 23:47
                  Nad odpowiedzialnoscia karna bym sie zastanowil, natomiast problem w tym, ze
                  rozumujesz nieco w inny sposob.

                  Porownajmy dziecko do czlowieka z amnezja. I dziecko, i ow czlowiek dorosly
                  ktory stracil pamiec, nie maja podstawowych wiadomosci o swiecie, podstawowego
                  pojecia o zasadach funkcjonowania zycia. Natomiast mnie osobiscie dziwi,
                  dlaczego uczac doroslego od nowa wszystkiego co zapomnial, traktuje sie go jak
                  pelnoprawna, dorosla osobe, natomiast w przypadku dziecka, czesto traktuje sie
                  je jak gluptaska, ktory niczego nie rozumie z tego co sie wokol niego dzieje.

                  Co do odpowiedzialnosci karnej. Nawet super inteligentna i madra osoba, ktora
                  nie ma pewnej podstawowej wiedzy, nie wymysli, ze zrobienie czegos moze sie
                  skonczyc takimi a takimi konsekwencjami. I za wpojenie podstawowej wiedzy ktora
                  jest niezbedna do poruszania sie po swiecie odpowiedzialni sa rodzice.
                  Ustanowienie ulg dla osob nieletnich polega tylko i wylacznie na przyznaniu im
                  prawa do tej niewiedzy, i potraktowania z tego powodu ulgowo.

                  Twoja propozycja to troche tak, jakbys chcial, zeby na przyklad wszyscy uczacy
                  sie jezdzic kierowcy byli traktowani na rowni z tymi, ktorzy prawo jazdy juz
                  zdobyli. Czyli mimo literki "L" na dachu i instruktora obok, powinni wedlug
                  tego modelu dostawac takie same mandaty i zaocznie zabierane punkty. Nie
                  uwazasz, ze to absurd?
                  • pastwa Re: partner a milosc 05.06.02, 00:04
                    Myślę, że traktowanie dziecka "po dorosłemu" objawiać się powinno w nie
                    zbywaniu go, kiedy o cos pyta, lecz dawaniu dziecku informacji, o jakie prosi,
                    a sposób ich serwowania powinien być jednak dostosowany do intelektu malucha.

                    Odnośnie odpowiedzialności karnej, nie ma właściwie momentu, w którym
                    świadomość konsekwencji powstrzyma kogoś przed czynem, a samo uświadomienie ich
                    dziecku tez obawiam się, że nie zrówna go w odpowiedzialności karnej
                    z "dorosłą" osobą.
                    Bo cóż zrobić z dziewięciolatkiem, który zdaje sobie sprawę co mu grozi za
                    morderstwo, kiedy już to zrobi( a bywały takie przypadki, w gangach
                    młodocianych), skazać go na dożywocie ?
                    • kwieto Re: partner a milosc 05.06.02, 00:42
                      Oczywiscie ze nie ma granicy, wiec trzeba bylo ja autorytarnie ustalic, bo
                      chcac miec jakis okres ochronny, nalezy okreslic jego granice tak, zeby nie
                      musiec dostosowywac jej indywidualnie dla kazdej osoby. 18 lat to taki ladny
                      wiek.
                      • pastwa Re: partner a milosc 05.06.02, 00:57
                        Tak, 18 to ładna liczba w rzeczy samej ;"))))
                    • gawrona skazac 05.06.02, 14:11
                      pastwa napisał(a):
                      > cóż zrobić z dziewięciolatkiem, który zdaje sobie sprawę co mu grozi za
                      > morderstwo, kiedy już to zrobi( a bywały takie przypadki, w gangach
                      > młodocianych), skazać go na dożywocie ?

                      tak jest, na dozywocie, ale KONIECZNIE w jednej celi z rodzicami
                      ;p

    • optymistka Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? 04.06.02, 19:06

      Z seksem, hehehe, głodny zawsze o chlebie.
      Seks z mężem, nie brzmi to jakos nudnawo ???
      Natomiast seks z moim partnerem życiowym, czyż nie brzmi podniecająco?
      Ot, taka moja filozofia, nikogo nie krzywdząca.
      Pozdrawiam.
    • trzcina Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? 04.06.02, 21:38

      Co prawda nie kojarzy mi się partner z zyskiem, a bardziej ze wspólnotą w
      dowolnej dziedzinie, ale i z miłością też nie bardzo. To jakieś takie ogólne,
      książkowe, suche słowo. Nie ma jednak w języku naszym określenia "akuratnego".
      Wszystko albo trąci tanią egzaltacją czy sentymentalizmem, albo naznacza
      posiadaniem czy odwołuje się do roli społecznej, prawa cywilnego... tylko język
      własny kochających się znajduje słowa. Cóż nad tym to już Boy ubolewał...Choć
      o język seksu raczej mu szło...
    • Gość: Jaga Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? IP: *.compromis.pl / 192.168.1.* 04.06.02, 22:33
      Rzeczywiście nie brzmi to najlepiej, ale w układach
      damsko-męskich może być matriarchat, patriarchat, albo
      partnerstwo. Co wybieracie?
      • roseanne dziwne pytanie 04.06.02, 22:40
        matriarchat, oczywiscie :P
        • Gość: Renka Re: dziwne pytanie IP: *.home.cgocable.net 05.06.02, 04:48
          No, nie wiem, ale partner to takie suche prawnicze okreslenie, ktore weszlo do
          slownika ludzi, badz co badz, czujacych i posiadajacych jakas
          wrazliwosc.Mowienie o kims,z kim sie sypia okazjonalnie i nawet sie z nim nie
          mieszka,-partner...To jest raczej jakis okazjonalny element rozrywki
          seksualnej. Gdzie tu partnerstwo? A nawet jezeli sie mieszka razem,to raczej
          nazwalabym go konkubin(fajna nazwa, no nie?)niz partner. No,ale jak widze ,
          nikomu to nie przeszkadza.Dla mnie to traci chlodem i oschloscia uczuciowa i
          nijak partner nie kojarzy mi sie z domem, mezem , zona, dziecmi. Rodzina, to
          jest jakis uklad, ale czy partnerski, to nie jestem tego taka pewna.Dzisiaj
          rodzina to czesto matka i dziecko i jak w takiej sytuacji ma zaistniec
          partnerstwo..
          • ida_ Re: dziwne pytanie 05.06.02, 06:56
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Mowienie o kims,z kim sie sypia okazjonalnie i nawet sie z nim nie
            > mieszka,-partner...To jest raczej jakis okazjonalny element rozrywki
            > seksualnej. Gdzie tu partnerstwo?

            Ale czy naprawdę tak wielu ludzi używa, w odniesieniu do kogoś z kim sypia
            okazjonalnie, i z nim nie mieszka, i gdzie nie ma zadnych głęgszych wiezi,
            określenia -parter? Nie sądzę.


            A nawet jezeli sie mieszka razem,to raczej
            > nazwalabym go konkubin(fajna nazwa, no nie?)niz partner.

            brrr
            no i konkubin to jest jeszcze bardziej suche określenie prawnicze


            > Dla mnie to traci chlodem i oschloscia uczuciowa i
            > nijak partner nie kojarzy mi sie z domem, mezem , zona, dziecmi.

            I chyba własnie o to chodzi, żeby się nie kojarzył z domem, męzem...
            Taki tam "powiew świezości" w związku :-)
            Niektórzy mają takie fanaberie :-)
            • Gość: Renka Re: aha, to teraz.. IP: *.home.cgocable.net 05.06.02, 07:07
              Juz kojarze, ze ten partner to tak naprawde jest partner, cos z zysku,
              niezobowiazujaco, luzno i absolutnie nierodzinnie ?
              • ida_ Re: aha, to teraz.. 05.06.02, 07:26
                Gość portalu: Renka napisał(a):

                > Juz kojarze, ze ten partner to tak naprawde jest partner, cos z zysku,
                > niezobowiazujaco, luzno i absolutnie nierodzinnie ?


                Zysk nie jest obowiązkowy :-)
                Może być trochę rodzinnie, ale nigdy tak do końca...
                Ale co najważniejsze, trzymamy sie z dala od tych przydeptanych kapci, papilotów
                i innych rekwizytów domowych...
                No, przynajmniej mi jest bardzo trudno skojarzyc słowo partner z przydeptanymi
                kapciami...
                • Gość: Renka Re: aha, to teraz.. IP: *.home.cgocable.net 05.06.02, 08:05
                  A jak moj malzonek cale zycie kapci nie nosi ? Zawsze skarpety, gole stopy lub
                  buty? Czy to cechy partnera czy "domowego"? :))
                  Ile razy kupie mu jakies kapcie, to zaraz gdzies gina.
                  • ida_ Re: aha, to teraz.. 05.06.02, 08:24
                    Gość portalu: Renka napisał(a):

                    > A jak moj malzonek cale zycie kapci nie nosi ? Zawsze skarpety, gole stopy lub
                    > buty? Czy to cechy partnera czy "domowego"? :))
                    > Ile razy kupie mu jakies kapcie, to zaraz gdzies gina.


                    To moze powinnaś zacząć go nazywac partnerem?
                    Oczywiście, zartuję :-) Ale zauważ, że "partner" w odniesieniu do związku ma
                    wydźwiek wyłacznie pozytywny, natomiast z "męzem" bywa już różnie :-)
                    Zbyt duzo negatywnych wzorców wokoło? I chyba mało kto nazwie partnerem osobę, z
                    którą wprawdzie jest w związku, ale nie jest to związek, krótko mówiąc,
                    satysfakcjonujący.
                    No i partner może być jednocześnie mężem. A co to szkodzi? Natomiast nie do
                    każdego męża pasuje okreslenie go partnerem.
          • gawrona poprawka 05.06.02, 14:14
            Gość portalu: Renka napisał(a):
            > nazwalabym go konkubin(fajna nazwa, no nie?)

            pozwol, ze poprawie: konkubina, ale konkubent (nie konkubin)
            • gawrona Re: poprawka 05.06.02, 14:19
              gawrona napisał(a):
              > konkubent (nie konkubin)

              oj, KAJAM SIE,
              w "nowym slowniku poprawnej polszczyzny" sa juz OBA SLOWA jako poprawne
              prosze o wybaczenie

    • Gość: ela Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 05.06.02, 09:16
      Partner - nie brzmi tak poddańczo/oddańczo/własnościowo.
      Ciekawe jak wyglądałoby umieszczenie słowa partner w poezji miłosnej,
      zwłaszcza takiej podkreślającej uzależnienie (miłosne) od mężczyzny

      np.
      Ukochany Mój
      Daktylu mego serca
      Nie mam nikogo prócz Ciebie
      A ty odtrącasz mnie
      O Panie Mój
      Światłości mych oczu

      i zamiana na

      ....
      O Partnerze Mój
      Światłości mych oczu


      ???
      • Gość: Malwina Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? IP: *.abo.wanadoo.fr 05.06.02, 10:12
        a ja marze o tym aby spotkac partnera na zycie
        nie malzonka
        nie przyjaciela
        nie kolege
        nie kochanka
        nie powiernika
        nie ostoje
        ale wlasnie partnera !
        bo dla mnie w tym slowie jest wszystko powyzsze
        • Gość: ela Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 05.06.02, 10:47
          Bardzo popieram i życzę sukcesu.
          A tak na marginesie.
          Ciekawe czy mężczyźni marzą o kobietach, marzących o nich
          jako o mężczyznach-partnerach.

          ???
    • otryt Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? 05.06.02, 10:10
      same sex domestic partners
    • gawrona zyciowy partner 05.06.02, 14:08
      a co powiecie na sformulowanie "partner zyciowy" ?
      • pastwa Re: zyciowy partner 05.06.02, 16:23
        gawrona napisała:

        > a co powiecie na sformulowanie "partner zyciowy" ?

        Zwyczajnie czasem,będą ludzie mówili, ależ nieżyciowy ten mój "partner życiowy":-)
    • Gość: wania Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 10.06.02, 13:17
      Patrner, bo: 1) nie jesteśmy małżeństwem, więc nie mąż 2) nie jesteśmy
      zaręczeni, więc nie narzeczony 3) mamy po 30 lat, więc nie chłopak 3) kochamy
      się, więc nie bezduszny konkubent. A poza tym, w tym wszystkim chyba właśnie
      chodzi o partnerstwo, więc jak najbardziej jestem za "partnerem.
      • Gość: A27 Re: Z czym mi sie kojarzy partner ? IP: *.proxy.aol.com 11.06.02, 05:10
        Dawno dawno temu, zanim przeprowadzilam moja skuteczna aczkolwiek drastyczna
        kampanie malzenska moj chlop opwiadal cos o mnie swoim kolegom z pracy. Pech
        chcial, ze to byli geje, a chlop moj to delikatny czlowiek wiec palnal cos
        takiego "my partner and I live near the metro" czy cos takiego. My partner
        oznaczalo "Anna", ale fama poszla, ze "Dave is gay". Potem byla jakas impreza
        u niego w pracy i jakiz byl szok, gdy Dave przyszedl ze solidnym kawalem
        slowianskiej baby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka