druga zona

18.02.05, 19:41
jestem na poczatku obiecujacego zwiazku z mezczyzna, ktory jest po rozwodzie.
nie wiem jeszcze, jak i czy w ogole sytuacja sie rozwinie, ale juz na zapas
martwie sie, ze to mnie przerosnie - zawsze bede ta druga. jesli nie wezmiemy
slubu (nie ma to dla mnie specjalnego znaczenia), to moge czuc sie gorsza, ze
z tamta kobieta wzial slub a jesli wezmiemy to to, co dla mnie bedzie
pierwsze i wyjatkowe, dla niego bedzie po prostu kolejnym razem. zawsze bede
tylko druga zona. boje sie, ze sobie z tym wszystkim nie poradze i to mnie
troche hamuje przed zaangazowaniem sie w ten zwiazek.
czy ktos zna jakies teksty, poradniki itp. dla osob w podobnej sytuacji, jak
moja?
    • monikaewa Re: druga zona 18.02.05, 21:12
      :-) jakbym słyszała siebie. Bardzo dobrze Cie rozumiem. Mam identyczne obawy i
      to samo mnie hamuje przed zaangazowaniem się w związek z osobą, która jest mi
      bliska i pasuje mi pod kazdym względem.
      No właśnie, gdyby nie ten rozwód...Przyjrzałam się swoim uczuciom i co widzę:
      -dużo we mnie niepewności i lęku związanych z ta sytuacją: zwyczajnie się boje,
      ze facet juz nie bedzie się umiał zaangażować w drugi związek (bo się bedzie
      bał:-)i będzie się spotykał ze mną z różnych wzgledów ale nigdy nie będzie z
      tego poważnego związku bo będzie uciekał od związania się ( w zasadzie trudno
      się dziwić,rozwód to wielki stres i dla niektórych ogromna życiowa porażka)
      albo przeciwnie rzuci się w nowy związek bo będzie miał dość samotności, będzie
      chciał udowodnić sobie i wszystkim dokoła, że potrafi stworzyć i utrzymac
      rodzinę.
      To wszystko działanie podyktowane lękami, a gdzie miejsce na to nowe uczucie?
      Myslę, że musi minąć trochę czasu aby ten nowy związek miał szansę.
      Ja wiem jedno, z mojej strony normalne zycie w takim związku będzie możliwe,
      jeśli będę wiedziała, że jestem jedyną i najważniejszą osobą w jego życiu
      (teraz i w przyszłości, przeszłość każdy jakąś ma). I że chce naprawdę być ze
      mną, bo mnie kocha a nie dlatego że boi się samotności, że puste mieszkanie, że
      pociesza się mną po nieudanym związku itp. Myslę, że jak to bedę wiedziała to,
      to fakt że jestem druga nie będzie miał znaczenia, bo uczucia będą silniejsze.
      No tak, ale to takie trudne...
    • procesor Re: druga zona 18.02.05, 21:46
      Czy gdyby był wdowcem byłoby ci łatwiej??
      • komandos57 Re: druga zona 18.02.05, 22:01
        procesor napisała:

        > Czy gdyby był wdowcem byłoby ci łatwiej??
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        a TY jestes wdowka? Wesola wdowka?
        • procesor Re: druga zona 18.02.05, 22:05
          Taaaak, oczywiiiiiście.

          A co - w konkury chcesz pójść?

          Idź Komku do klasztoru..
          Albo do celi.. pustelniczej.. lepiej..
          • komandos57 Re: druga zona 18.02.05, 22:09
            procesor napisała:

            > Taaaak, oczywiiiiiście.
            >
            > A co - w konkury chcesz pójść?
            >
            > Idź Komku do klasztoru..
            > Albo do celi.. pustelniczej.. lepiej..
            >
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            przcie jestem w klasztorze.jestem mniechem.kochasz mnie ciut,ciut?
      • monikaewa Re: druga zona 18.02.05, 22:12
        mogłoby być znacznie trudniej z wdowcem gdyby on spedzał całe dni,
        miesiące,lata... na oglądaniu zdjęć swojej zmarłej zony i na życiu wspomnieniami
        bo jesli traci się kogos bez powrotnie to czesto się tą osobę idealizuje i
        żadna kasia czy marysia z tego świata do pięt nie dorasta
        • komandos57 Re: druga zona 18.02.05, 22:17
          monikaewa napisała:

          > mogłoby być znacznie trudniej z wdowcem gdyby on spedzał całe dni,
          > miesiące,lata... na oglądaniu zdjęć swojej zmarłej zony i na życiu
          wspomnieniam
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          to tak jak czopek nawija o KOZIE NOSTRZE
        • procesor Re: druga zona 18.02.05, 22:24
          monikaewa napisała:
          > mogłoby być znacznie trudniej z wdowcem gdyby on spedzał całe dni,
          > miesiące,lata... na oglądaniu zdjęć swojej zmarłej zony i na życiu
          > wspomnieniam i bo jesli traci się kogos bez powrotnie to czesto się tą osobę
          > idealizuje i żadna kasia czy marysia z tego świata do pięt nie dorasta

          Absurd.
          gdyby tak robił - nigdy by się nie zabrał za szukanie innej kobiety. A tam - w
          ogóle czasu by na to nie miała podczas tego wzdychania do zdjęć.

          Widzisz - można wiążąc sie z rozwiedzionym cieszyć z tego że z tamta juz go
          miłośc nie łączy - czego w przypadku wdowca nie ma. :) Każda sytuacja ma jakieś
          plusy.
          Problem jest raczej w tobie niż w nim. Czy gdyby był kawalerem byłabyć pewna
          swoich uczuć bardziej? Czy tez nie miałabyś wątpliwości, że moż einna pokocha
          bardziej? Albo że jest z tobą byle być z kims?
          Jestes pewna że takie wątpliwości sa związane z jego stanem cywilnym a nie z tym
          co o sobie sądzisz??
          • komandos57 Re: druga zona 18.02.05, 22:25
            procesor napisała:
            > Absurd.

            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            i tu masz racje.to co piszesz jest absurdem.
          • monikaewa Re: druga zona 18.02.05, 22:47
            procesor napisała:

            > Absurd.
            > gdyby tak robił - nigdy by się nie zabrał za szukanie innej kobiety. A tam - w
            > ogóle czasu by na to nie miała podczas tego wzdychania do zdjęć.

            No nie wiem czy taki absurd, bo niektórzy jak juz mają dosyc samotnego
            wzdychania do zdjęcia to sobie znajdą kogoś...żeby się wyżalić jak im jest
            ciężko po stracie żony:-)Każdy po jakimś czasie potrzebuje "żeby go ktoś
            przytulił":-)

            > Widzisz - można wiążąc sie z rozwiedzionym cieszyć z tego że z tamta juz go
            > miłośc nie łączy - czego w przypadku wdowca nie ma. :) Każda sytuacja ma
            jakie
            > ś
            > plusy.
            > Problem jest raczej w tobie niż w nim. Czy gdyby był kawalerem byłabyć pewna
            > swoich uczuć bardziej? Czy tez nie miałabyś wątpliwości, że moż einna pokocha
            > bardziej? Albo że jest z tobą byle być z kims?
            > Jestes pewna że takie wątpliwości sa związane z jego stanem cywilnym a nie z
            ty
            > m
            > co o sobie sądzisz??

            Ale ja dokładnie wiem, że to we mnie jest problem. W tym, że się boję tej
            sytuacji, że jestem niepewna wszystkiego. Pierwszys raz się spotykam z kimś po
            rozwodzie i jest to dla mnie nowa sytuacja. I dziwnie się czuję, jak jest ze
            mną a o niej mówi "moja żona" choć jest po rozwodzie-trójkąt jakiś czy co? To
            wszystko jeszcze za świeże chyba...No nie ostatnio to już nawet kilka razy
            było "była zona":-) Wiem, że kawaler nie zagwarantuje mi związku na wieki i że
            też może odejść, bądź też związać się ze mną bo by już należało a tak na prawdę
            mnie nie kocha.
            • procesor Re: druga zona 18.02.05, 23:13
              Jak znam życie to on tak mówi z lenistwa.
              Mnie tez by sie nie chciało mówić "mój były mąż", tylko krócej :)
              Oczywiście do czasu nowego męża, potem trza rozróżnić by było. :)

              Nie martw się na zapas. Po prostu zagłębiaj sie w ten związek z otwartymi
              oczami. I rozmawiaj na bieżąco z nim o tym co czujesz.
              Czy mówiłąs mu że dziwnie sie czujesz gdy spotykasz się z facetem a on mówi o
              innej kobiecie "moja zona"?
              No właśnie, co wtedy czujesz?
              Za wcześnie myślisz na takie rozmwoy?
              To moz enaprawdę cieszycs ie chwilą byciem razem i czekac na rozwój sytuacji..
    • hansii mam dla Ciebie dobre wiesci 18.02.05, 21:51
      podrecznikow Ci nie polece, ale mezczyzna biorac sobie druga zone
      jest starszy, madrzejszy i nie idzie juz w "ciemno".

      stad statystyki slusznie dowodza, ze drugie malzenstwa sa bardziej udane
      i trwalsze od tych pierwszych.
    • milosnikkota Re: druga zona 18.02.05, 22:27
      Zastanów się, czy to fakt, że ten mężczyzna jest rozwodnikiem cię martwi.
      Ja akurat odczytuję twój post, że właściwie to ciebie chyba wiele rzeczy martwi,
      bo jeszcze nie wiesz, jak ten związek się rozwinie, ale już się martwisz.
      Właściwie to sytuacja patowa, czy weźmie z tobą ślub czy nie weźmie (po co to
      analizujesz skoro jak piszesz, ślub dla ciebie nie ma znaczenia?) to i tak ma
      przechlapane, bo i to i to cię martwi.
      Mam wrażenie, że czy byłby to kawaler, wdowiec czy rozwodnik, prawiczek czy
      hmm, dobry kogut, to zawsze sobie znajdziesz powód do martwienia się.
      • komandos57 [...] 18.02.05, 22:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jmx Re: druga zona 19.02.05, 03:04

      Cóż, nieważne która z kolei. Ważne, że ostatnia ;)

      A na serio - generalnie hansii ma racje - ludzie tzw. 'po przejściach' są
      starsi, mądrzejsi, bardziej doświadczeni. Ale każdy kij ma dwa końce -
      niektórzy z tych 'po przejściach' nie poprzestają na drugim małżeństwie i
      rozpoczynają kolejne i kolejne... Jak będzie u Ciebie nie wiadomo, z postu
      wynika, ze jeszcze nie tworzycie związku, że nie było konkretnych rozmów
      na ten temat. Jedyne co można doradzić w tej chwili to wzajemne poznawanie się,
      zobacz jakim jest człowiekiem, jak traktuje Ciebie i innych, jak wypowiada się
      o swojej byłej żonie, z jakiego powodu się rozwiedli i jak dawno... Gwarancji
      na trwałość związku/małżeństwa nie będziesz miała nigdy, ale poznając go
      minimalizujesz możliwość pomyłki. I nie ma co się martwić na zapas :).
      • monikaewa Re: druga zona 19.02.05, 08:44
        jmx napisała:

        >
        > Cóż, nieważne która z kolei. Ważne, że ostatnia ;)
        >
        > A na serio - generalnie hansii ma racje - ludzie tzw. 'po przejściach' są
        > starsi, mądrzejsi, bardziej doświadczeni. Ale każdy kij ma dwa końce -
        > niektórzy z tych 'po przejściach' nie poprzestają na drugim małżeństwie i
        > rozpoczynają kolejne i kolejne... Jak będzie u Ciebie nie wiadomo, z postu
        > wynika, ze jeszcze nie tworzycie związku, że nie było konkretnych rozmów
        > na ten temat. Jedyne co można doradzić w tej chwili to wzajemne poznawanie
        się,
        > zobacz jakim jest człowiekiem, jak traktuje Ciebie i innych, jak wypowiada się
        > o swojej byłej żonie, z jakiego powodu się rozwiedli i jak dawno... Gwarancji
        > na trwałość związku/małżeństwa nie będziesz miała nigdy, ale poznając go
        > minimalizujesz możliwość pomyłki. I nie ma co się martwić na zapas :).

        No właśnie, wydaje się że ktos po rozwodzie jest bogatszy w doświadczenia i
        zrobi wszystko,żeby tego nie przechodzić ponownie. A z drugiej strony to wie
        również, że wbrew pozorom da się przez to przejść i za drugim razem byłoby
        łatwiej to znieść.Ale to takie teoretyczne rozważania.

        Masz rację jmx, tylko wzajemne poznawanie się.Ale to podstawa w kazdym związku.
    • psychoguru Nie ma regul 20.02.05, 11:59

      W tej sprawie jak i w kazdej zwiazanej z ludzmi nie ma regul.
      Moze byc dobrze albo niedobrze, zalezy od przypadku.

      Nalezy wiec szczegolowo zbadac mozliwe negatywne efekty jakie
      rozwod MOZE miec na psychike w stosumku do kogos kto nie jest
      z odzysku.

      Na przyklad facet moze ciagle wzdychac za pierwsza zona bo go
      puscila w trabe, za dziecmi. Facet moze byc rozbity psychicznie
      miec poczucie winy alby przeciwnie byc podejrzliwy.

      Dobrze jest tez zorientowac sie dlaczego poprzednie malzenstwo sie
      rozpadlo. Na przyklad jesli facet pil, nie pracowal, zdradzal to
      nie mozna wierzyc latwo ze teraz sie zmieni.

    • vittoria74 Re: druga zona 20.02.05, 21:08
      jezeli bedziesz na zapas myslala co bedzie, to nic dobrego z tego nie bedzie.
      ja bylam w zwiazku trzyletnim z rozwodnikiem i wiem ze ludzie nie poto sie
      rozwodza aby wspominac swoich malzonkow w kategoriach pierwszy(a) raczej chca o
      tym zapomniec...
    • lubstej Re: druga zona 21.02.05, 14:46
      zapraszam Cie na forum dla drugich partnerek i zon:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
      pozdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja