Gość: beta
IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl
06.06.02, 14:06
Jestem w szoku. Kilka dni temu moja kuzynka była operowana.Okazało się , że to
zjadliwa postać nowotworu.Już to samo jest przerażające , ale jeszcze gorszy
był sposób poinformowania o tym pacjentki. " Ma pani dzieci? Wobec tego niech
im pani zorganizuje życie , bo przed panią najwyżej pół roku..." Jej psychika
siadła zupełnie. Czy tak należy rozmawiać z pacjentem? Ona nawet nie pytała o
rokowania.Uświadomiono ją na siłę , nie dając nadziei....Co o tym sądzicie?