Dodaj do ulubionych

samookaleczenia dzieci

06.03.05, 22:01
Witam..
Nastoletnia dziewczynka, filigranowa i wrażliwa, odbiera świat całą sobą i
całą sobą reaguje na to, co wokół niej sie dzieje. Życie rodzinne w normie,
tzn. mama, siostra, babcia, tata pod innym adresem, oraz przyjaciel domu
lubiany przez ogół, bywający średnio kilka dni w miesiącu. Niezwykle boleśnie
przeżywa pierwsze miłości, do tego stopnia, że dopuszcza sie saookaleczeń. To
stało sie modne w tym jakże trudnym wieku, ale to i też specyfika młodzieży
dookoła, że cool jest mieć jakąś bliznę. Kiedy odkryłam to po raz pierwszy,
starałam się nie robić z tego wielkiej sprawy, pomyślałam ot, próba
samostanowienia o sobie. Skonczyło się rozmową i obietnicą, że wiecej już
nie. Niestety, po raz kolejny na przedramieniu pokazała sie znów opaska z
frotte, a tłumaczeniem było tym razem to, że to wystający gwóźdź spod biurka.
Znów rozmowa oraz obietnica, że w przypadku nieradzenia sobie, zwróci sie do
mnie. Nie mam pewności, że tak sie stanie. Nie mam pewności, że kolejny raz
nie nadejdzie, że nie zrobi tego dla czystej potrzeby podniesienia poziomu
endorfiny. Wiem, że jesteśmy silnie związane emocjonalnie. Ona nie chce,
żebym znów była smutna. Staram się. Nie wiem, czy poradzimy sobie same. Nie
wiem, jakich słów użyć, żeby pomóc.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: samookaleczenia dzieci 06.03.05, 23:00
      Dlaczego sądzisz, ze chodzi o "czystą potrzebę podniesienia poziomu endorfiny"?
      Przyznam sie, że tego nie rozumiem.
      na pewno bedąc na Twoim miejscu poszłabym do madrego psychologa i poradziła
      się, jak mam postępować. Z tego, co wiem, samookaleczenie sygnalizuje wielkie
      cierpienie i - tak jak piszesz - córce trzeba pomóc, jak najszybciej. Wiem też
      (z doswiadczenia), jak trudno pomóc własnemu dziecku, i jak bardzo boli, kiedy
      ono cierpi, a my nic nie mozemy.
      • gio_conda Re: samookaleczenia dzieci 06.03.05, 23:30
        Boję sie, że powtarzalność samookaleczeń może doprowadzić do przyzwyczajenia
        organizmu. Podczas takiego aktu poziom endorfiny wzrasta, może to sprawiac
        pewnego rodzaju "przyjemność", jak w sportach ekstremalnych. Organizm może
        później sam sie dopominać.
        Co do psychologa, masz rację, nie obędzie sie bez niego. Nie chciałabym czegoś
        zaniedbać.
        • dorantes Re: samookaleczenia dzieci 08.03.05, 14:28
          na pewno wiesz, że osoby w wieku dojrzewania sa bardzo wrażliwe na otaczający
          je świat, na bodźce, które do nich docierają. a ponieważ niestety bardzo czesto
          sa to bodźce negatywne powodują ból psychiczny. taki ból jest bardzo trudno
          wyrazić, zlokalizować. o wiele prościej jest umiejscowić ból fizyczny, dlatego
          samookaleczanie sie jest rodzajem manifestacji bólu psychicznego. sama tez tak
          robilam, jak mialam naście lat, a nawet mając 20. chciałam poczuć ból, zeby sie
          oczyścić. żeby juz nie pamiętać o tym bólu psychicznym. czesciowo z tego
          wyrosłam, cześciowo pomógł mi taniec, ale najbardziej pomogło mi poznanie
          tego 'właściwego faceta'. dzieki temu, ze mogę mu zawsze o wszystkim
          powiedzieć, ze pokazuje mi swój punkt widzenia na moje problemy, ze pomaga mi
          je rozwiazać, nie musze uciekać do tak drastycznych środków.
          jak mozesz pomóc swojej córce? na pewno duzo z nią rozmawiając, próbując
          znaleść razem z nią przyczyny tego, co ją boli. SŁUCHAJĄC jej i pozwalając jej
          na posiadanie własnego zdania. to tylko taka ogólna rada. nie ma uniwersalnego
          przepisu, co robić w takich sytuacjach - kazdy człowiek jest inny, ma inne
          doświadczenia życiowe. rozmawiaj z nią, tak po prostu, o wszystkim, to na pewno
          nie zaszkodzi :)
          pozdr :)
          • gio_conda Re: samookaleczenia dzieci 09.03.05, 22:57
            Dziękuję dorantes:)
    • hubkulik Re: samookaleczenia dzieci 07.03.05, 09:14
      Mam wrazenie, ze to ma cos wspolnego z tym, ze
      >tata pod innym adresem

      Pozdrawiam Hubert
      • gio_conda Re: samookaleczenia dzieci 07.03.05, 19:33
        Hmm.. tak jest od pięciu lat. A do nowej szkoły - gimnazjum zaczęła chodzić w
        ubiegłym roku, od tej pory zaczęła się jej fascynajca metalem, oraz wszystkim
        co czarne. Starsza córka powiedziała, że "u nich taka moda, żeby każdy miał
        jakis znak". Wiesz Hubercie, teraz przyszło mi na myśl, że powinnam poruszyć tę
        sprawę w szkole. Dziekuje za każda myśl.
        • hubkulik Re: samookaleczenia dzieci 07.03.05, 21:43
          Jeszcze lepsze rezultaty moglaby dac otwarta rozmowa z corka. Ale bez
          oceniania, z akceptacja, bo skoro to robi to musi byc jakis powod.

          Pozdrawiam Hubert
    • avventura Re: samookaleczenia dzieci 07.03.05, 23:20
      witaj:)
      nie wiem czy Cie pociesze jesli Ci powiem, ze jak bylam w wieku Twojej corki to
      robilam cos podobnego...
      ja mialam troche klopotow w domu...
      bardzo wszystko przezywalam, kazde male niepowodzenie bylo dla mnie dramatem;
      ale tak naprawde nie wiem skad bralo sie u mnie samookaleczanie...
      bo to nie byla proba zwrocenia uwagi na siebie, ja to ukrywalam przed
      wszystkimi;
      nie mam pojecia jakie jest rozwiazanie....,ale ja chyba jestem z tej drugiej
      strony, a raczej bylam:)
      pozdrawiam:)
      Magda
    • habitus Re: samookaleczenia dzieci 08.03.05, 09:13
      www.zdrowie.com.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=487
      Moim zdaniem świadczy to o tłumionym gniewie. Dziecko boi się skierować
      niszczącą siłę gniewu na osobę która gniew wzbudza (ty, ojciec dziecka,
      przyjaciel domu?) więc kieruje ją ku sobie. Może nawet posunąć się do próby
      samobójczej. Zwłaszcza, że ideologia "metalowa" gloryfikuje samobójstwo.
      • gio_conda Re: samookaleczenia dzieci 09.03.05, 00:09
        Dziękuje za linki..
        Prowadzimy rozmowy, co dzień. Córka twierdzi, że ma kłopoty z jednym z
        nauczycieli, który niesłusznie obwinia ją o złe zachowanie na lekcjach, czego
        konsekwencją są oceny z zachowania oraz uwagi. Być może jest to wersja dla
        mnie.
        Może to za mało czasu poświęcanego, może nadopiekuńczość lub nadmierne
        wymagania? A może kolejne pokolenie z konfliktem matka-córka, może drogą, która
        obrałam jest nieodpowiednia.
      • asta_la_vista Re: samookaleczenia dzieci 09.03.05, 00:24
        w moim przypadku tak właśnie jest. historia samokaleczeń i autoagresja sięga
        jeszcze podstawówki i przybierała na przestrzeni lat różne formy w różnym
        natężeniu - również przez cięcia do prób samobójczych włącznie. u mnie jest to
        w dużej mierze nieumiejętność wyrażenia złości, która się we mnie kumuluje i
        nie znajduje ujścia. nie potrafię jej skierować na kogoś, nie umiem nawet
        krzyczeć. już sam fakt, że czuję złość powoduje u mnie czasem poczucie winy. do
        tego dochodzą czasem stany depresyjne, bywało, że ciężkie, co potęguje
        zjawisko...
    • habitus Re: samookaleczenia dzieci 08.03.05, 09:17
      I jeszcze jeden link - bardziej wyczerpujące wyjaśnienie.
      www.ipz.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=6721
    • xy2 Re: samookaleczenia dzieci 09.03.05, 00:33
      nie wiem, ja to bym chciała zeby moje dziecko miało szczesliwa rodzine- mame i
      tate, zeby zyło bez stresów, bez przeswiadczenia ze zdrada jest czyms
      oczywistym, w normalnym domu, w którym partnerzy szanuja sie, zeby było zaufanie
      • gio_conda Re: samookaleczenia dzieci 09.03.05, 22:51
        xy2, szczęście naszych dzieci jest główną esencją rodzicielstwa. Wpajanie im
        zasad funkcjonowania w społeczeństwie, poszanowanie ludzi i miłość naszą
        powinnością. Tyle tylko, że w naszym społeczeństwie trudno funkcjonować osobie
        wrażliwej.
        Oczywiście bez stresu.. czy klosz nie przynosi więcej szkody niż dobrego? Mam
        wrażenie, że pozbawione obcowania ze stresem w zetknięciu z nim nie będą sobie
        radzić..
        • xy2 Re: samookaleczenia dzieci 09.03.05, 22:55
          bezstresowo nie znaczy pod kloszem. ja miałam klosz i to zawsze był dla mnie
          najwiekszy stres
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka