gio_conda
06.03.05, 22:01
Witam..
Nastoletnia dziewczynka, filigranowa i wrażliwa, odbiera świat całą sobą i
całą sobą reaguje na to, co wokół niej sie dzieje. Życie rodzinne w normie,
tzn. mama, siostra, babcia, tata pod innym adresem, oraz przyjaciel domu
lubiany przez ogół, bywający średnio kilka dni w miesiącu. Niezwykle boleśnie
przeżywa pierwsze miłości, do tego stopnia, że dopuszcza sie saookaleczeń. To
stało sie modne w tym jakże trudnym wieku, ale to i też specyfika młodzieży
dookoła, że cool jest mieć jakąś bliznę. Kiedy odkryłam to po raz pierwszy,
starałam się nie robić z tego wielkiej sprawy, pomyślałam ot, próba
samostanowienia o sobie. Skonczyło się rozmową i obietnicą, że wiecej już
nie. Niestety, po raz kolejny na przedramieniu pokazała sie znów opaska z
frotte, a tłumaczeniem było tym razem to, że to wystający gwóźdź spod biurka.
Znów rozmowa oraz obietnica, że w przypadku nieradzenia sobie, zwróci sie do
mnie. Nie mam pewności, że tak sie stanie. Nie mam pewności, że kolejny raz
nie nadejdzie, że nie zrobi tego dla czystej potrzeby podniesienia poziomu
endorfiny. Wiem, że jesteśmy silnie związane emocjonalnie. Ona nie chce,
żebym znów była smutna. Staram się. Nie wiem, czy poradzimy sobie same. Nie
wiem, jakich słów użyć, żeby pomóc.