ania722
13.03.05, 10:16
Nie spodobało mi się, że mój mąż wybiera się na męską imprezę, a ja siedzę z
dziećmi w domu. Poszedł oczywiście i tak, no i nie wrócił przez dwa dni.
Ponoć sam pił. Teraz dzwoni do mnie i pyta co ma zrobić. Jestem tak wściekła,
że najchętniej spakowałabym mu już torby. Najgorsze, że on mnie o to obwinia,
bo gdybym mu bez problemów pozwoliła, to byłoby ok. A mi się nie podoba, że
coraz częściej popija sobie, że nie zajmuje się dziećmi, że jest nieczuły i
obojętny. Jak wyczuć tę różnicę, kiedy trzeba iść na ustępstwa, a kiedy nie
popuścić? Wydaje mi się, że ja wciąż mu odpuszczam i on robi , co mu się
podoba. Jak sądzicie?