mój brat...

21.03.05, 21:58
Jest mi żal mojego brata. Swoim charakterem sprawia sobie kłopoty i ślepo
wierzy, że to inni są winni temu a nie on.
Ma duży problem z pohamowaniem złości. Wybucha w jednej chwili. Nie potrafi z
siebie żartować, na żart rzucony w swoją stronę może zareagować agresją.
Jest mi go żal, nie lubię tego uczucia, boję się, że kiedyś poczuje się jak
zaszczuty pies, boję się, że on się będzie bał i że „głupi” a może
raczej „prymitywny” tłum zrobi mu krzywdę. Już się tak zdarzyło, spowodowała
to jego agresja.
On wciąż nie widzi tego, że problem jest w nim, że to on ma problem.
Mnie też dokuczał, czasem bardziej z premedytacją, czasem pod wpływem
chwilowego impulsu. Naruszał moje granice i nie potrafiłam dotrzeć do niego,
wytłumaczyć mu, że nie w pewien sposób nie może się zachowywać. Nie
dochodziło to do niego.
To ja, to ten drugi człowiek był winny, że on się zdenerwował, no i w złości
potrafił uderzyć i nie dochodziło do niego, że tak nie może...to nie on był
winny...tylko ten kto go zdenerwował.
Chciałabym wierzyć, że mu się ułoży, że z czasem to minie ale on jak na razie
w bardzo małym stopniu dotarło do niego, że to on ma problem.
Niekiedy, gdy znów się coś wydarzy powie: ”co ja mogę za to, że tak łatwo się
denerwuję, taki już jestem”.
Żal mi go, tych sytuacji było zawsze tak dużo chciałabym, żeby w końcu sobie
pomógł.....bo jeśli nie ... to co?


    • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:00
      winni są twoi rodzice nie twoj brat
      • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 22:07
        xy2 napisała:

        > winni są twoi rodzice nie twoj brat

        ale co mi z tej wiedzy...:-(
        • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:12
          wykorzystaj ją
          • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 22:17
            xy2 napisała:

            > wykorzystaj ją

            mój brat jest przeciwko mnie
            odrzuca moją pomoc
    • komandos57 no odpowiedzcie tej zabci w podkowach. 21.03.05, 22:00
      siostra78 napisała:

      > Jest mi żal

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      bzdzisz jak potezna kadzielnica w katedrze
    • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:21
      nie jestem z branzy wiec idz do specjalisty
      • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 22:24
        szukałam dziś adresów
        • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:28
          ja znam jeden z krakowa. babka mówi ze nie jest psychoterapeutką i ze
          leczy "prochami", jednak rozmowa z nia bez zadnych antydepresantów i
          psychotropów jest najlepsza. to jest kobieta mądra, która wie co, jak i skąd i
          przede wszystkim wie co ważne
          • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 22:30
            xy2 napisała:

            > ja znam jeden z krakowa. babka mówi ze nie jest psychoterapeutką i ze
            > leczy "prochami", jednak rozmowa z nia bez zadnych antydepresantów i
            > psychotropów jest najlepsza. to jest kobieta mądra, która wie co, jak i skąd
            i
            > przede wszystkim wie co ważne

            jeśli można to bardzo proszę jakieś namiary na maila
            może w końcu by się coś ruszyło...
            • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:32
              tylko mówie od razu, to nie jest typowa psychoterapeutka, to ją trzeba zagadać.
              moim zdaniem jest świetna, ale niekazdy tak moze sądzić. przeciez ona nie
              specjalizuje sie stricte w psychoterapii
              • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:33
                ona ci nie powie 'uuuuuuuuuu, widze ciemnośc" tylko przedstawi ci twoje zalety
                i ze to co uwazasz za problem faktycznie nim nie jest
                • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 22:38
                  xy2 napisała:

                  > ona ci nie powie 'uuuuuuuuuu, widze ciemnośc" tylko przedstawi ci twoje
                  zalety
                  > i ze to co uwazasz za problem faktycznie nim nie jest

                  hmm
                  chyba zawsze warto próbować...
                  • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:46
                    wysłałam
                    • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 22:48
                      xy2 napisała:

                      > wysłałam

                      dzięki
                  • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 22:48
                    siostra78 napisała:

                    > xy2 napisała:
                    >
                    > > ona ci nie powie 'uuuuuuuuuu, widze ciemnośc" tylko przedstawi ci twoje
                    > zalety
                    > > i ze to co uwazasz za problem faktycznie nim nie jest


                    Ból wciąż silny, ale stan stabilny :))). Ciekawie w ogole jest skonstruowane to
                    przemyslenie, calkiem prawie jak z Joyce'a. faktycznie przedstawienie ci tu
                    Twoich zalet siostro i wykazanie ze cos co niby jest problemem, nie jest nim, sa
                    ci mniej wiecej tak samo - mysle - potrzebne, jak szarancza afrykanskim
                    rolnikom, lub Wodz stanowi Nebraska.

                    Ja nie jestem specjalista, podchodzilbym jednak z duza ostroznoscia do takich
                    specjalistow "od wszystkiego" jacy sa ci polecani - co nie znaczy ze sa oni dla
                    mnie z gruntu "źli". Nie piszesz co moze wedlug Ciebie byc przyczyna zachowania
                    Twojego brata. Nie piszesz kiedy to sie zaczelo i czy od poczatku bylo reakcja
                    na nawet najsubtelniejsze bodzce. Przyczyn moze byc bardzo wiele poczawszy od
                    zaburzonej neurotransmisji, niewlasciwej pracy jakichs gruczołów dokrewnych, az
                    po bardzo silna frustracje i błędne przekonania na temat siebie samego.
                    • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:51
                      Panie Spirala,
                      ma Pan wiedzę, ale dla przeciętnego czytelnika specjalistyczne nazwy i nazwiska
                      nic nie znaczą, niec mu nie mówią. Dobrze że masz wiedzę, ale wykorzystuj ją w
                      właściwy sposób, masz być psychologiem, powinieneś pomagać innym a nie
                      dowartościowywać siebie, ze ty wiesz wszystko
                      • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 22:57
                        xy2 napisała:

                        > Panie Spirala,
                        > ma Pan wiedzę, ale dla przeciętnego czytelnika specjalistyczne nazwy i nazwiska
                        >
                        > nic nie znaczą, niec mu nie mówią. Dobrze że masz wiedzę, ale wykorzystuj ją w
                        > właściwy sposób, masz być psychologiem, powinieneś pomagać innym a nie
                        > dowartościowywać siebie, ze ty wiesz wszystko

                        Tak,tak przeciez przecietni czytelnicy wola Espritowe torebki ze skaju niz Bang
                        & Olufsena. Trzymaj ten kurs :)))
                        • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 22:59
                          o czym ty mówisz, nikt nie wie wszystkiego. ja nie mówiłam ze esprit jest
                          nieprzeciętny, dlaczego niesłusznie mnie atakujesz
                          • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 23:03
                            dlaczego mnie oceniasz pochopnie, torebka esprit, która mi sie nie podobala
                            była tylko przykładem dysproporcji, niczym wiecej
                            • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 23:09
                              xy2 napisała:

                              > dlaczego mnie oceniasz pochopnie, torebka esprit, która mi sie nie podobala
                              > była tylko przykładem dysproporcji, niczym wiecej

                              Musisz sie duuuzo mocniej zastanowic co tez w porwnaniu torbki Esprita z bang &
                              Olufsenem chcialem przekazac...
                              • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 23:13
                                ja wiem co to jest jakość. to kosztuje, powinno miec odpowiednia otoczke, ale
                                nie kazdy ja dostrzeze, to dla nielicznych, dla koneserów (ale takich którzy
                                mają pieniądze;) )
                                • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 23:13
                                  xy2 napisała:

                                  > ja wiem co to jest jakość. to kosztuje, powinno miec odpowiednia otoczke, ale
                                  > nie kazdy ja dostrzeze, to dla nielicznych, dla koneserów (ale takich którzy
                                  > mają pieniądze;) )

                                  Jakosc i koneserzy nie maja tu nic do rzeczy...
                                  • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 23:16
                                    wybieraja to co wybiera wiekszosc?
                                    • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 23:17
                                      xy2 napisała:

                                      > wybieraja to co wybiera wiekszosc?

                                      jak to mawial genialny bohater Muppet Show - niejaki Zwierzak: "myslec,
                                      myslec,myslec !!!"
                                      • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 23:20
                                        wiesz, mnie rodzice nie chceli tego uczyć, to było wygodne, wiec popełniam
                                        błedy, nie jestem idealem...
                    • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 23:19
                      Ból wciąż silny, ale stan stabilny :))). Ciekawie w ogole jest skonstruowane to
                      przemyslenie, calkiem prawie jak z Joyce'a. faktycznie przedstawienie ci tu
                      Twoich zalet siostro i wykazanie ze cos co niby jest problemem, nie jest nim, sa
                      ci mniej wiecej tak samo - mysle - potrzebne, jak szarancza afrykanskim
                      rolnikom, lub Wodz stanowi Nebraska.

                      No to co mi jest potrzebne???

                      Jeśli ktoś mi pisze, że zna kogoś i że uważa, iż taka osoba ma właściwe
                      podejście to
                      dla mnie to jest bardziej wartościowy adres niż trzy skróty przed nazwiskiem w
                      książce telefonicznej w dziale lekarze neurolodzy.
                      To znaczy na tytuły też patrzę z nadzieją, że takie osoby posiadają bardzo dużą
                      wiedzę,
                      ale jeśli nie jest to osoba polecona to zawsze jest wątpliwość czy nie stracę
                      50 zł...
                      Osoba, polecona powyżej skojarzyła mi się z kimś w rodzaju Ojca Pio spojrzy i
                      przeniknie, dotrze do sedna.


                      Nie piszesz co moze wedlug Ciebie byc przyczyna zachowania
                      Twojego brata.

                      Dzieciństwo? Nadpobudliwość? Nie akceptacja samego siebie. Poczucie niższości.
                      Nie odreagowana agresja. Molestowanie. Rodzice.

                      Nie piszesz kiedy to sie zaczelo i czy od poczatku bylo reakcja
                      na nawet najsubtelniejsze bodzce.

                      Było tak zawsze z mniejszym i większym nasileniem.

                      Przyczyn moze byc bardzo wiele poczawszy od
                      zaburzonej neurotransmisji, niewlasciwej pracy jakichs gruczołów dokrewnych, az
                      po bardzo silna frustracje i błędne przekonania na temat siebie samego.

                      No właśnie i tego bym się chciała dowiedzieć. Co jest przyczyną.
                      Chociaż nie wiem czy moja wiedza coś zmieni.

                      Ale chyba jestem jedyną osobą, która widzi problem.

                      • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 23:25

                        > No to co mi jest potrzebne???

                        Dobry, szczery, uczciwy fachowiec (przypuszczam, ze niewielu takich znajdziesz.
                        Wcale niekwestionuje tego, ze ten adres ktory dostalas jest nic nie warty -
                        jednak, przynajmniej na gruncie psycchologii znacznie roznicuje sie pomoc
                        kompetentna (doswiadczenie + wiedza), od pomocy niekompetentnej (doswiadczenie
                        zyciowe). Nie znaczy ze to drugie jest gorsze, jednak czesto ma duzo bardziej
                        ograniczony arsenal srodkow.


                        >
                        > Jeśli ktoś mi pisze, że zna kogoś i że uważa, iż taka osoba ma właściwe
                        > podejście to
                        > dla mnie to jest bardziej wartościowy adres niż trzy skróty przed nazwiskiem w
                        > książce telefonicznej w dziale lekarze neurolodzy.

                        Oczywiscie, ze tak byc moze.


                        > To znaczy na tytuły też patrzę z nadzieją, że takie osoby posiadają bardzo dużą
                        >
                        > wiedzę,
                        > ale jeśli nie jest to osoba polecona to zawsze jest wątpliwość czy nie stracę
                        > 50 zł...
                        > Osoba, polecona powyżej skojarzyła mi się z kimś w rodzaju Ojca Pio spojrzy i
                        > przeniknie, dotrze do sedna.
                        >
                        >
                        > Nie piszesz co moze wedlug Ciebie byc przyczyna zachowania
                        > Twojego brata.
                        >
                        > Dzieciństwo? Nadpobudliwość? Nie akceptacja samego siebie. Poczucie niższości.
                        > Nie odreagowana agresja. Molestowanie. Rodzice.


                        bardzo duzo tego..niestety

                        >
                        > Nie piszesz kiedy to sie zaczelo i czy od poczatku bylo reakcja
                        > na nawet najsubtelniejsze bodzce.
                        >
                        > Było tak zawsze z mniejszym i większym nasileniem.
                        >
                        > Przyczyn moze byc bardzo wiele poczawszy od
                        > zaburzonej neurotransmisji, niewlasciwej pracy jakichs gruczołów dokrewnych, az
                        > po bardzo silna frustracje i błędne przekonania na temat siebie samego.
                        >
                        > No właśnie i tego bym się chciała dowiedzieć. Co jest przyczyną.
                        > Chociaż nie wiem czy moja wiedza coś zmieni.



                        Zmieni o tyle, ze bedzie pomostem po ktorym bedziesz musiala przejsc do brzegu o
                        nazwie Wlasciwe Postepowanie :). Sama w sobie zmieni raczej niewiele.


                        > Ale chyba jestem jedyną osobą, która widzi problem.
                        >

                        To tez niezbyt dobrze. przydala by sie tu jakas systemowa terapia moze. Z
                        jakiego miasta jestes ?
                        • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 23:27
                          ta kobieta ma wiedze fachowa i zyciowe doświadczenie- jest psychiatrą, żona,
                          matką, człowiekiem
                          • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 23:28
                            xy2 napisała:

                            > ta kobieta ma wiedze fachowa i zyciowe doświadczenie- jest psychiatrą, żona,
                            > matką, człowiekiem

                            No to super.
                        • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 23:42
                          > Zmieni o tyle, ze bedzie pomostem po ktorym bedziesz musiala przejsc do
                          brzegu
                          > o
                          > nazwie Wlasciwe Postepowanie

                          Hmm dobrze by było, bo postępowanie mojego brata wobec mnie często wymykało się
                          mojej logice. Typu jestem miła i ktoś będzie dla mnie też miły.

                          > > Ale chyba jestem jedyną osobą, która widzi problem.
                          > >
                          >
                          > To tez niezbyt dobrze. przydala by sie tu jakas systemowa terapia moze. Z
                          > jakiego miasta jestes ?

                          Jestem z województwa śląskiego, okolice Katowic.
                          • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 23:46

                            > Jestem z województwa śląskiego, okolice Katowic.

                            Jesli znajde czas, postaram sie zorientowac do kogo warto udac sie w tamtych
                            stronach i dam Ci znac na maila. Zobacz na stronie NFZ, gdzie ewentualna terapia
                            bylaby refundowana.
                            • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 23:49
                              nie ważne gdzie jest refundowana. do dobrego na refundowana musialaby długo
                              czekać. prywatnie u dobrych jest mnostwo ludzi
                            • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 23:55
                              oki,
                              Czekam na jakieś info.
    • ziemiomorze Re: mój brat... 21.03.05, 23:03
      Wierze w to, ze taka plytko siedzaca zlosc, ktora jest reakcja na rozne
      problemy (szeroka ich skale - od oderwanego guzika po zlamana noge) to reakcja
      z poziomu dziecka.
      Wg teoretykow tzw analizy transakcyjnej nasze ego reprezentuja trzy postacie:
      Dziecko, Rodzic i Dorosly. O szczegolach mozesz sobie poczytac np tu:
      zdrowie.org.pl/psyche/wyswietl_vad/652 albo poszukaj czegokolwiek o a.t.

      W duzym uproszczeniu - wyglada na to, ze Twoj brat z jakis powodow komunikuje
      sie ze swiatem - zwlaszcza w obliczu klopotow, tak? - z pozycji swojego Dziecka.
      Ono tkwi w kazdym z nas, i nic w tym zlego, ze jest, bo dzieki niemu mozemy
      sobie pozwolic na luz i czysta spontanicznosc, ale ono nie powinno
      monopolizowac ludzkich reakcji, zwlaszcza w jeden okreslony (zlosc) sposob.
      (Mozna by tu sie zastanawiac nad przyczynami takiego stanu u Twojego brata, ale
      to najlepiej zrobisz Ty sama, jesli troche o a.t. poczytasz).

      Jesli chcesz do niego dotrzec, to nie probuj komunikowac sie z jego Doroslym
      czy Rodzicem (zadnego 'zrozum' ani 'powinienes'). Mow jak do Dziecka. Kucnij
      emocjonalnie (nie chodzi mi tu o protekcjonalizm, raczej o ten specyficzny
      rodzaj szacunku i uwagi, ktorych wymaga naburmuszony 6latek).

      Nadal - jesli on nie bedzie chcial nic w sobie zmienic, Ty za niego tego nie
      zrobisz. Byc moze on _potrzebuje_ tego bolu, na ktory naraza sie nie
      modyfikujac swoich reakcji wlasnie po to, zeby w ktoryms momencie samemu zaczac
      chcec cos z tym zrobic.

      Najlepsze, co mozesz zrobic, to pracowac ze soba i uwaznie i z miloscia byc z
      nim,
      • xy2 Re: mój brat... 21.03.05, 23:05
        on jest dorosłym człowiekiem i tak nalezy z nim rozmawiac
      • spiral_architect Re: mój brat... 21.03.05, 23:07
        Analiza jest ok, lecz tak jak wszystko inne pasuje tylko do pewnego rodzaju
        nieprawidlowosci. Nie wiem, jedynie mi sie wydaje - ale mysle, ze to nie ten
        klucz do tego zamka :).
        • ziemiomorze Re: mój brat... 21.03.05, 23:27
          Pisze tu juz od jakiegos czasu i czasem pozwalam sobie na tekst bez 'w mojej
          opinii', 'wydaje mi sie', 'nie jestem psychologiem ani tym bardziej terapeuta,
          ale'. I nie ukrywam, ze pisze o sobie. (Zreszta - jesli ktokolwiek mysli, ze
          potrafi to ukryc, to jest glupkiem).

          Raczej zalezy mi na tym, aby siostra (zauwaz, jaki jest nick - wirtualna
          tozsamosc okreslona relacja do osoby, o ktorej pisze) potrafila sobie poradzic
          w tej sytuacji z sama soba. To jest wazniejsze,
      • siostra78 Re: mój brat... 21.03.05, 23:28
        tak czasem zachowuje się jak dziecko, złości się jak dziecko, któremu zabrano
        zabawkę albo, które chce jeszcze jednego cukierka
        wielkie dzięki za linka i wiadomości

        > Nadal - jesli on nie bedzie chcial nic w sobie zmienic, Ty za niego tego nie
        > zrobisz. Byc moze on _potrzebuje_ tego bolu, na ktory naraza sie nie
        > modyfikujac swoich reakcji wlasnie po to, zeby w ktoryms momencie samemu
        zaczac chcec cos z tym zrobic.

        tylko, że on potrafi ranić innych realnie, ale mam nadzieję, że kiedyś
        uświadomi sobie sam, że ma problem i postara się sobie pomóc
        • ziemiomorze Re: mój brat... 22.03.05, 13:18
          Jesli dziecko stara sie umyslnie ranic innych, jaka bylaby najlepsza rekacja ze
          strony doroslych? Upominanie nic nie daje, zawstydzanie jest toksyczne.
          Warto wytlumaczyc - jasnym, zwiezlym komunikatem wyjasnic, co komu i dlaczego
          okreslone zachowanie robi. I ze ten ktos (Ty np) sobie tego nie zyczy. Jesli to
          nie pomaga - mozna skonfrontowac dziecko ze skutkami jego postepowania ('jest
          mi przykro, ze sie tak zachowales, bardzo mnie zraniles i dlatego nie mam
          ochoty sie z toba teraz bawic').

          Warto w takich sytuacjach pamietac, ze ten czlowiek zachowuje sie w taki
          sposob, bo stara sie chronic tego wystraszonego malucha, ktory w nim tkwi i
          domaga sie uwagi. Nie oznacza to oczywiscie, ze nalezy mu poblazac, chodzi
          raczej o szacunek dla cierpienia tego dziecka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja